RSS
niedziela, 31 października 2010

Wszyscy Święci podpalili cmentarze i zwołują nas na Dziady. Zniewoleni tradycją wędrujemy do miejsc ostatnich. Słowa opadają z nas jak liście. Szeleszcząc pod stopami wspominają imiona zmarłych. W Zaduszki każdy napisany wiersz jest pocałunkiem anioła śmierci, a każdy przeczytany jest lampka zapaloną na grobie poety. Takie i podobne myśli towarzyszyły mi podczas wędrówki po skromnym wiejskim cmentarzu w Lisiej Górze. Właśnie tam leży zmarły 21 października 1990 roku niezwykle utalentowany poeta i pisarz Jan Rybowicz. Niedawno minęła kolejna rocznica jego śmierci – obszerny tekst o nim publikujemy obok. A z Jankiem połączyły mnie nie tylko data urodzin, obaj urodziliśmy się 26 maja – on rok przede mną w 1949, ale i wiersze, o których nie jedną godzinę przegadaliśmy… Obaj związani jesteśmy z Lisią Górą, on kiedyś, ja teraz.  Jan Rybowicz umarł za młodo w wieku zaledwie 41 lat . Napisał za mało, ale wystarczająco dużo aby znaleźć się na literackim Parnasie. Jego „Samokontrola” i „Wiocha Chodaków” , w których sportretował swoich wiejskich pobratymców za co został przez nich wyklęty, weszły do kanonów współczesnej prozy. Zbiory jego opowiadań i wierszy doczekały się wielu tłumaczeń za Zachodzie i Wschodzie i są ciągle wznawiane. Nie skończył żadnych studiów, jego uniwersytetem był miejscowy bar, a katedrą stojąca do dziś obok studnia, na której przesiadywał całe dnie z kuflem piwa w ręce, i z której obserwował świat. Ponieważ był notorycznie pijany więc widział wszystko w krzywym zwierciadle. Dno pustej butelki szybko stało się dnem jego życiowej kondycji. Przez miejscowych postrzegany był, jako alkoholik i niebezpieczny dewiant. Kiedy zaczął odnosić pierwsze znaczące sukcesy i pojawili się w Lisiej Górze krakowsko – warszawscy dziennikarze lokalna społeczność wpadła w panikę, nie mogąc uwierzyć, że Rybowicz, którego znali wyłącznie z pijackich burd i chuligańskich wybryków to wybitny poeta i pisarz. Ale prawdziwe kłopoty przyszły wtedy, kiedy miejscowi zaczęli rozpoznawać w bohaterach Rybowiczowych opowiadań siebie. Niepokorny i odrzucony. Takiego go poznałem i takiego zapamiętałem. Po śmierci szybko i na długo popadł w niesłuszne zapomnienie. Teraz, Teatr Nie Teraz i jego szef Tomasz Antoni Żak, reżyser i były redaktor naczelny TEMI, a od dawna mieszkaniec Lisiej Góry, próbują przywrócić pamięć o Janie Rybowiczu. To oni zorganizują w kolejne  rocznice jego śmierci artystyczne wypominki na cmentarzu, a w planach mają spektakl utkany z jego utworów. Stojąc nad zrewitalizowanym nagrobkiem najsławniejszego Lisiogórzanina (jeszcze niedawno był tam zapadnięty w ziemię grób z pomyloną datą śmierci i równie nietrafnym cytatem z Niego), myślałem o zaiste symbolicznej zbieżności lat i nazwisk. Jan Rybowicz odszedł, a właściwie „odleciał”, wtedy, kiedy przyszła do nas Literacka Jesień Pogórza, której współtwórcą był jego poetycki patron i przyjaciel Henryk Cyganik. On również już Tam jest. Ale zanim przestało bić jego serce napisał: Jan Rybowicz to jeden z najzdolniejszych i najciekawszych prozaików swojego pokolenia. Przeleciał obok mnie jak kometa. Był dla swoich rówieśników tym, kim Hłasko dla pokolenia 56. Rybowicz żył, jak pisał, on upozował swoje życie na wzór literacki, stworzył własną legendę, jak Wojaczek, Bruno, czy Stachura. Był to samorodny i wielki talent, który zanim wstąpił na salony literackie, ponownie schłopiał. Pisanie było jego powołaniem, ale wyświęcenia na kapłana polskiej prozy nie doczekał. Może nie chciał? Całe jego „odlotowe” życie to gotowy scenariusz na film. Filmowe biografie mają już Wojaczek i Riedel, pora najwyższa na Rybowicza. Janek w każdej rozmowie gdzieś odlatywał. I to tak, jakby nigdy nie miał powrócić. Nie pozwólmy mu na to. Zatrzymajmy w pamięci także inne kulturalia minionego tygodnia, m.in. dwa festiwale: VII Ogólnopolski Festiwal Filmów Młodzieżowych „Stop!” w Ładnej – Skrzyszowie i trzeci festiwal JAZZ CONTEST w Tarnowie, a także nową formułę dotychczasowych filmowych czwartków w kinie Marzenie – Cinemarzenie,  Tydzień zwieńczyły piwniczne Zaduszki Dżemowe Wojtka Klicha w TCK – najbardziej wyczekiwana impreza muzyczna jesieni.


Festiwal „Stop!” wpisał się już na stałe w kulturalny krajobraz Skrzyszowa. Organizowany przez Jerzego Świtka w Gminnym Centrum Kultury i Bibliotek od 2004 roku, z biegiem lat przekształcał swoją formułę, dostosowując się do zmian w sztuce społecznego komunikowania i do środowiskowych oczekiwań. W dniach 22-23 października br. odbyła się w Domu Strażaka w Ładnej ósma już edycja tej imprezy. Pierwsze edycje Festiwalu „Stop!” dotyczyły walki z uzależnieniami i nałogami oraz szeroko pojętej edukacja i profilaktyki zdrowotnej. Od 2008 roku formuła festiwalu uległa rozszerzeniu. Hasło „Stop!” nie odnosi się już tylko do przestrogi przed skutkami narkomanii, alkoholizmu, uzależnienia od nikotyny, a nawet komputera, ale jest zachętą do zatrzymania się, zastanowienia i refleksji nad szeroko pojętymi problemami naszej rzeczywistości. W konkursie biorą udział amatorskie filmy dokumentalne, fabularne i animowane, których charakter spełnia założenia imprezy. Filmy ocenia jury, które przyznaje nagrody i wyróżnienia. Przewodniczącym komisji oceniającej w tym roku był znany i popularny aktor, reżyser i (od 2008 roku) dyrektor Tarnowskiego Teatru im. Ludwika Solskiego, Edward Żentara (pamiętny odtwórca głównych ról m.in. w takich filmach jak „Karate po polsku”, „Siekierezada” czy „Maksymilian Kolbe. Życie za życie”.
Inauguracja VII Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Młodzieżowych „Stop!” odbyła się w Domu Strażaka w Ładnej 22 października br. (piątek) o godz. 14. Do konkursowej rywalizacji przystąpiło 10 produkcji. Zwycięzcą tegorocznej edycji „STOP-u” został Przemysław Filipowicz z Bolesławca, twórca filmu „Pan Chlebek”. Miejsce drugie jury przyznało dwóm młodym adeptom reżyserii: Przemysławowi Tymińskiemu z Ciechanowa za film „O potrzebie świętego spokoju” oraz Marcellowi Wrochnie z Jeleniej Góry za obraz „Mała wielka rzecz”. Trzecie miejsce zdobyli bracia Dawid i Jakub Wardzała z Łękawicy za film „Reditus”. Ostatnim wyróżnionym został Bogusław Hynek z Tarnowa, który za zestaw filmów dokumentalnych dostał Nagrodę Specjalną. Festiwal STOP jest dobrą okazją do konfrontacji, niekiedy pierwszej, swoich filmów z publicznością i wymiany poglądów między młodymi filmowcami. Nasz film opowiada o lekomanii – mówiła Natalia Kozioł z Gimnazjum w Szynwałdzie, która razem z przyjaciółmi nakręciła film pod tytułem „Życie w pigułce”. – Na pomysł nakręcenia obrazu poruszającego ten, nie ma co ukrywać, współczesny problem dotykający coraz większej grupy młodych ludzi, wpadliśmy przypadkiem. Chcieliśmy nim ostrzec naszych rówieśników przed skutkami życia w pigułce. W ramach tego unikalnego Festiwalu zorganizowano również, wzorem lat ubiegłych, warsztaty filmowe. – Pokazaliśmy także kilka filmów z poprzednich lat i  takie, które nie brały udziału w konkursie ale stanowią ciekawy przykład, skąd można czerpać inspiracje. Niejednokrotnie pomysł na film jest na wyciągnięcie ręki, tylko na co dzień się go nie dostrzega. Dlatego część warsztatowa naszego Festiwalu ma w założeniu pomoc w otwarciu się na nowe pomysły – komentuje swoją imprezę jej główny organizator Jerzy Świtek, niegdyś znany tarnowski dziennikarz filmowy.

AfroFree & Big Contest Band, Adam Pierończyk Quartet, Jarosław Bothur Quartet, Krystyna Stańko oraz sam wielki Jan Ptaszyn Wróblewski z Kwartetem - to tylko niektóre ze znamienitych nazw i nazwisk gości trzeciego festiwalu JAZZ CONTEST w Tarnowie. Przypomnijmy, festiwal jest  pomysłem tarnowskiego muzyka i nauczyciela Piotra Pociaska, który pozostaje też głównym organizatorem przedsięwzięcia. W ciągu zaledwie dwóch lat festiwal zasłużył już sobie na miano jednego z najciekawszych wydarzeń kulturalnych, nie tylko Tarnowa. Bo ten festiwal to nie tylko koncerty. Na mapie festiwalowej kraju, impreza wyróżnia się poprzez towarzyszące jej warsztaty dla młodych muzyków prowadzone przez wybitnych gości festiwalu "Jazz Contest" oraz "pojedynkiem jazzowym", jaki staczają w finale adepci jazzu - młodzi soliści i uczestnicy warsztatów oraz wytrawni artyści, "profesorowie" sceny jazzowej z kraju i zagranicy.
Tegoroczna impreza odbywała się  w dniach od 27 do 30 października 2010 r. Festiwalowe koncerty odbywały się w Pałacu Młodzieży, wieczorne jam session w Bombay Music, a zajęcia warsztatowe w Zespole Szkół Muzycznych. 
 - Popularyzacja jazzu w wykonaniu najwybitniejszych światowych i polskich artystów oraz wsparcie edukacji i promocji młodych muzyków rozpoczynających swoją karierę na scenie jazzowej, to główne cele Festiwalu - mówi Piotr Pociask, szef Stowarzyszenia ArtContest, głównego organizatora festiwalu. Od początku istnienia Festiwal prezentuje różnorodne klimaty i style jazzowe. Gośćmi poprzednich edycji były takie gwiazdy jak m.in. Karen Edwards, Wayne Dockery, John Betsch, Ed Schuller, Reggie Moore, Wojciech Karolak, Jarek Śmietana, John Betsch, Piotr Wojtasik, Grzegorz Nagórski, Piotr Baron.
 - Należy pamiętać, iż TARNÓW INTERNATIONAL JAZZ CONTEST to nie tylko koncerty. Na tle innych prestiżowych międzynarodowych festiwali jazzowych tarnowska impreza wyróżnia się dużym udziałem młodych muzyków w panelu konkursowym i warsztatach prowadzonych przez wszystkie gwiazdy biorące udział w Festiwalu.  Na uwagę zasługuje również fakt, iż w części konkursowej zaplanowano oryginalną formułę „pojedynku jazzowego”, w którym na oczach publiczności wezmą udział soliści oraz zespoły z całego kraju rekrutujące ze szkół i uczelni muzycznych. Natomiast w finale konkursu laureaci w kategorii solowej wystąpią w zespołach, które stworzą z gwiazdami tegorocznej edycji - dodaje Piotr Pociask.
Szczególnym zainteresowaniem cieszył się koncert legendy polskiej sceny jazzowej, czyli Ptaszyna-Wróblewskiego. Kwartet pod przewodnictwem mistrza zagrał międzynarodowe jazzowe standardy, nie pomijając jednakowoż  polskich kompozycji - Komedy, Trzaskowskiego i Kurylewicza. Wielką niespodziankę sprawiła swoim fanom Krystyna Stańko, która przygotowała jazzowe opracowanie muzyki Petera Gabriela. Podczas pracy nad programem "Secretly" okazało się, że typowa dla jazzu improwizacja wpisuje się również w utwory współzałożyciela grupy Genesis. Wart odnotowania jest także koncert Tarnów Jazz Contest inaugurujący AfroFree i Big Contest Band. Mottem przewodnim wieczoru była muzyka związana z Tarnowem. Jazzmani z AfroFree zagrali także kompozycje Tomasza Zboińskiego, wnuka słynnego wynalazcy rodem z Tarnowa Jana Szczepanika.
Podczas Festiwalu odbyła się także promocja książki Jacka Niedzieli „Historia Jazzu – 100 wykładów Jacka Niedzieli”, a program imprezy, jak co roku, wzbogaciły wieczorne jam session w kawiarniach i restauracjach tarnowskich, zawsze otwartych i przyjaznych jazzowym klimatom. Festiwalowi towarzyszyła wystawa fotografii „JazzFoto” Jerzego Hebdy i Jacka Płanety.

Lato już skończone, jesień wchodzi do miasta z impetem, czerwieniąc liście i policzki przechodniów. Podróżne walizki, niestety już puste, od dawna spoczywają w kącie szafy i jedyne, co pozostaje, to marzyć o kolejnych wakacjach. O czasie niezbornego lenistwa a może o intensywnym poszukiwaniu przygód i nowych ekscytacji? Zamiast poddawać się nostalgii, wstąp na pokład filmowy. Jego niepowtarzalna aura przywróci poczucie bycia w podróży, do której w nowym cyklu spotkań filmowych zaprasza nowa twarz Tarnowskiego Centrum Kultury – Joanna Chludzińska. Wraz z końcem października startuje zupełnie nowa formuła – CINEMARZENIE.
Będzie to szereg niedzielnych spacerów po mapie światowej kinematografii, z nastawieniem na filmy ambitne i wyróżnione na najlepszych festiwalach (Berlin, Wenecja, Cannes, Sundance...). Jest to niebywała okazja do zapoznania się ze specyfiką każdego z festiwali oraz tym, co najbardziej smakowite w kinie najnowszym. Nie mniej jednak, nie zabraknie także projekcji sięgających pamięcią wstecz, do klasyki, jak i rodzimej sztuki filmowej. Na projekcje i spotkania organizatorzy z TCK zapraszają dotychczasowych bywalców czwartkowych EKSTRA FILMÓW oraz młodzież szkół średnich i studentów pragnących czegoś więcej niż telewizyjny serial. Niedzielne popołudnia to doskonała pora na spotkanie z dobrym kinem. Zaczęli w czwartkowy wieczór 28 października filmem Fatiha Akina „GŁOWĄ W MUR” (28.10.10, godz.18.00) by na kolejnych niedzielnych spotkaniach odszukać własne miejsce na świecie – tak jak postacie „EXILS” Tony’ego Gatlifa (niedziela 31.10.10, godz.15.00). W wędrówce aż do granic wyobraźni prowadzącej do „KRAINY TRAW” (7.11.10r.g.15.00), niewątpliwe pomocny będzie otwarty na nowe horyzonty umysł i „DOBRE SERCE” (7.11.10, godz.15.00). Bo nigdy nie wiadomo, co nas spotka po drodze, którą nogą wstaniemy z "NIEZASŁANYCH ŁÓŻEK” (14.11.10, godz. 15.00) i jak potoczą się nasze dalsze losy. Jedno jest pewne: „CZEKA NA NAS ŚWIAT” (28.11.10, godz.15.00).

Znakomicie w ten zaduszkowy czas wpisują się organizowane już po raz 17. przez Tarnowskie Centrum Kultury słynne Zaduszki Dżemowe. Tegoroczna edycja tej najbardziej oczekiwanej imprezy jesieni w Tarnowie odbyła się w piątkowy wieczór 29 października w klimatycznych piwnicach pod wodzą jazzowego guru Wojtka Klicha, wybitnego tarnowskiego muzyka i kompozytora. Pomysł na Zaduszki Dżemowe narodził się w 1994 roku, w kilka miesięcy  po śmierci Ryszarda Riedla – charyzmatycznego lidera grupy Dżem. Właśnie w hołdzie temu artyście zorganizowano w TCK pierwszy koncert. Od tamtej pory impreza każdego roku nabiera nowego charakteru. Na przestrzeni kilkunastu lat na zaproszenie Wojtka Klicha w tej wyjątkowej zaduszkowej imprezie udział wzięli m.in. Jerzy Styczyński i Adam Otręba (Dżem), Sebastian Riedel (syn Ryszarda), Marek Piekarczyk (TSA), Maciej Maleńczuk, Liam McMurray z Irlandii. Zaś w tegorocznym koncercie wystąpili m.in. Sylwia Skowron, Joanna Sas, Ewelina Rapacz oraz Magda Stalmach, wykonując m.in. utwory Raya Charlesa, Marka Grechuty i Czesława Niemena. Szkoda, że tak, jak i w poprzednich latach na długo przed imprezą zabrakło biletów. Jakimś pocieszeniem może być fakt powtórzenia Dżemowych Zaduszek 14 listopada w pałacu w Janowicach. Ale jak już zapowiada jego menadżer, były prezydent Tarnowa, Mieczysław Bień, i tam może być krucho z miejscami…




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



13:13, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 października 2010

Tak głośno o tarnowskim teatrze nie było już dawno. Podobną burzę medialną wywołała kilka lat temu goła pupa Papkina, jednego z bohaterów fredrowskiej Zemsty wystawianej na deskach sceny przy ul. Mickiewicza. Szkoda, że wtedy i teraz  rzecz dotyczy nie prawdziwych wydarzeń kulturalnych kreowanych na scenie, a spraw poza artystycznych. Tym razem awanturę wywołała publikacja krytyka filmowego i teatralnego Łukasza Maciejewskiego, który na łamach tygodnika „Temi” zamieścił obszerny artykuł o Solskim. W swoim tekście postawiał on odważną tezę, że „Teatr w Tarnowie jest martwy”. Według niego cała działalność placówki od miesięcy skupia się niemal wyłącznie na małoobsadowych, topornych artystycznie i nieudolnych intelektualnie przedstawieniach pokazywanych w Pałacu Młodzieży lub maleńkiej piwniczce TCK. - Chciałem w ten sposób sprowokować dyskusję – mówi radiu ESKA Łukasz Maciejewski. - Wyraziłem opinie, które od dawna krążą w kuluarach – najlepiej świadczy o tym odzew jaki dostałem po publikacji – dodaje. Wywołani do tablicy wypowiadają się dyrektorzy teatru i inni magistraccy zawiadowcy kulturalni. Także i my publikujemy obok obszerny materiał na ten temat, łącznie z kontrowersyjnym artykułem redaktora Maciejewskiego. A póki co przytaczamy jedną z wypowiedzi internautów, którzy „nie uważają, że Tarnowski Teatr jest martwy, bo w ostatnich dwóch latach wyprodukowano tu kilka naprawdę dobrych a jednostkowo nawet świetnych spektakli. Widzieliśmy je, dlatego wiemy, co mówimy. Dyrekcja powinna mieć również prawo do (racjonalnego) dobierania sobie współpracowników.  Mówienie jednak przez dyrektora Żentarę o dobrej, przyjemnej atmosferze, jaka wreszcie zapanowała wśród pracowników tarnowskiego teatru, po absurdalnych i groteskowych wojnach personalnych sprzed kilku miesięcy, trąci co najmniej niesmakiem. A  zakończony właśnie Festiwal Komedii skończył się tragikomicznie.” Z kolei Internetowi Przyjaciele Tarnowskiego Teatru swój komentarz do tekstu Ł. Maciejewskiego opatrzyli na Facebooku tytułem „Tarnowski Teatr zmiażdżony krytyką”, zaś redaktor J. Reuter w swoim cotygodniowym felietonie w Gazecie Krakowskiej wspomina, jak to drzewiej bywało na teatralnych widowniach – oba teksty publikujemy poniżej wraz z również portalowym podsumowaniem ostatniej edycji Festiwalu Komedii „Talia”. A propos Talii to odnotujmy jeszcze recitalowy występ jednej z jego gwiazd, a mianowicie Mariana Opani, który wraz z synem Bartoszem dał świetny koncert zatytułowany „Nasze fascynacje”. Odbył się on w niedzielę 24 października 2010 r.  godz. 19.00. w Mościckim Centrum Kultury, które od 5 listopada zmienia nazwę na Centrum Sztuki Mościce. Żeby nie było tylko o teatrze na koniec wspomnijmy o corocznym Biennale Nauczycieli, zakończonym piątkowym wernisażem zorganizowanym w salonach wystawienniczych Tarnowskiego Centrum Kultury.


Przyjaciele Tarnowskiego Teatru

Kolejny „poślizg" na budowie teatru przesuwa pierwszą premierę w nowym budynku na koniec roku, ale i ten termin jest wątpliwy. Według krytyka Łukasza Maciejewskiego, to nie opóźnienia na budowie teatru, lecz styl i jakość zarządzania tą instytucją są przyczynami zrujnowania "Solskiego". Uważam, że w przypadku Tarnowskiego Teatru miarka się przebrała. Czasami trzeba zabrać głos, kiedy wszyscy milczą. A "Solski", w mojej opinii, jest dzisiaj ruiną. Określenie to nie ma nic wspólnego z oceną trwającego właśnie remontu przybytku Melpomeny, tylko ze stylem i jakością zarządzania instytucją - czytamy tekst Łukasza Maciejewskiego w najnowszym wydaniu TEMI. Krytyk filmowy i teatralny na stałe mieszkający w Krakowie po zakończonym właśnie Festiwalu Komedii Talia twierdzi, że tak źle z teatrem w Tarnowie jeszcze nie było. Maciejewski domaga się jak najszybszej i najlepiej radykalnej zmiany stylu funkcjonowania teatru. Nie chce usprawiedliwień pracowników teatru, że przyczyną obecnej sytuacji jest przedłużający się remont, brak infrastruktury, czy nawet zła aura. Zajmując się od lat publicystyką teatralną (miesięcznik "Teatr", "Notatnik Teatralny", "Gazeta Krakowska") krytyk za dyrekcji Żentary nigdy nie został zaproszony na żadną premierę, ani nie otrzymywał żadnych informacji na temat działalności instytucji. W podobnej sytuacji są jego koledzy z branży, jak pisze Maciejewski w TEMI: teatr w Tarnowie taktycznie ignoruje recenzentów. Efekt takich działań, według autora omawianego tekstu, jest taki, że Tarnów przestał funkcjonować na forum ogólnopolskim. Jeżdżąc na festiwale teatralne, uczestnicząc w konferencjach teatrologicznych, pytam czasami kolegów-krytyków, czy nie wybraliby się do Tarnowa, nie napisaliby o naszym teatrze. Reakcją rozmówców jest zdumienie, że teatr w Tarnowie w ogóle istnieje. (...) Warto wyraźnie powiedzieć, że poza Tarnowem teatr jest martwy. Według krytyka Festiwal Komedii Talia nie powinien być określany mianem "festiwalu" od momentu, gdy zrezygnowano z jury i komisji selekcyjnej, a spektakle prezentowane podczas Talii to skromny zestaw mniej lub bardziej przypadkowych przedstawień - artystycznie co najmniej wątpliwych, przeterminowanych lub stricte konfekcyjnych. Maciejewski uprzedza linię obrony Edwarda Żentary, pisząc, że sala zastępcza w Pałacu Młodzieży jest niefunkcjonalna i brzydka, ale istnieją także przedstawienia plenerowe, happeningi, performance, albo parateatralne widowiska. Zdaniem Łukasza Maciejewskiego, cała działalność teatru od miesięcy skupia się niemal wyłącznie na małoobsadowych, topornych artystycznie i nieudolnych intelektualnie przedstawieniach, pokazywanych w Pałacu Młodzieży lub maleńkiej piwniczce TCK.

Czy nasz teatr jest martwy

„Był niegdyś w teatrze obyczaj. Stary i szanowany przez wszystkich, od sprzątaczki po dyrektora. Polegał on na prostym odruchu nie zajmowania pierwszych trzech rzędów na widowni przez pracowników teatru i zaproszonych VIPów. Zapobiegało to kumulowaniu tremy u grających na scenie aktorów i co najważniejsze, nie czyniło z tak szacownego przybytku kultury targowiska próżności. Pamiętam, że dla gości specjalnych był zarezerwowany dziewiąty rząd i nikt z tym faktem nie polemizował, nawet delegacje z KW PZPR z pierwszym sekretarzem na czele. W tamtych czasach spektaklem rządziła galeria, a jak jej nie było, robiły to ostatnie rzędy. To ci widzowie bez twarzy, często oddający ostatni grosz na bilet, decydowali o późniejszym sukcesie, lub porażce. Wytupywali kiepskich aktorów, a tym najlepszym nie pozwalali zejść ze sceny bez bisów. A dzisiaj? Dzisiaj jest zupełnie na odwrót. W pierwszym rzędzie, na samym środku, zasiada pan „Pierwszy”, obok szanowna małżonka, a dalej zastępcy, pomagierzy i wszyscy, którzy chcą się pokazać w  towarzystwie. W drugim zasiadają drudzy, czyli kierownicy. Dalej siedzą znajomi  pierwszych, a jeszcze dalej drugich. Panteon teatralny zamykają dziennikarze, lud prosty, z bojaźnią patrzący na rząd pierwszy. Minęły czasy, gdy aktorzy ze strachem spoglądali na ostatnie rzędy, na swoje być albo nie być. Teraz cała uwaga skupia się na towarzystwie przednim, bo gdy oni nie klaszczą, nikt nie klaszcze, a gdy się śmieją, wszyscy zarykują się do łez. A gdy przed spektaklem na scenę wyjdzie pan „Pierwszy” to sukces jest z klucza. Galeria, czyli tyły sceny, w ramach oszczędności są zaciemnione, widzowie jacyś smutni i bez zapału. Odliczają kolejne spektakle i za każdym razem siadają bliżej pierwszego rzędu - a nuż przytuli do piersi, jak kolejny order, i doda otuchy?” (Jerzy Reuter).

* * *

Z kolei na jednym z lokalnych portali przeczytać można, że „Decyzją widzów, najważniejszym spektaklem tegorocznej „Talii” została kompilacja farsy, kabaretu i musicalu autorstwa Elżbiety Jodłowskiej „Klimakterium... i już” - infantylne dyrdymały o czterech kobietach w wieku menopauzalnym, które opowiadają i śpiewają o trapiących je dolegliwościach, “włosach w dupie”, powtarzających się w nieskończoność nagłych uderzeniach gorąca itp. Rubaszna satyra połączona z muzyką zagwarantowała przedstawieniu spory sukces frekwencyjny, a co za tym idzie komercyjny. Zrozumiałe jest, że banał bywa sympatyczny. Banał nawet wielu ludziom może się podobać. Niemniej jednak szczytem filisterstwa jest utożsamianie go ze sztuką, nawet ze sztuką użytkową. O ile pierwsza połowa festiwalu była dość interesująca: ciekawa, pozakonkursowa premierowa “Romanca” i “Kocham Pana, Panie Sułku” oraz stająca jako pierwsza w szranki konkursowe “Lekcja szaleństwa” - w moim odczuciu najwartościowsza propozycja biorąca udział w tegorocznej “Talii” – o tyle druga część kompletnie rozczarowała. Kolejno po sobie zaserwowano nam puste, sztampowe i kiczowate spektakle, o których myśli się fatalnie, a jeszcze gorzej pisze. Niby śmieszne odzywki, żenujące gagi i banalne teksty (choć w niektórych nawet tego zabrakło – przykładem “Duety”) sprawiły, że większości widowisk bliżej było do kiepskiego sitcomu, niż dobrej komediowej sztuki. A jednak festiwalowy werdykt nie zaskoczył – w końcu głosowała publiczność i zgodnie z przewidywaniami postawiła na kasowy hit. Za co jednak tak naprawdę wyróżniono nagrodą Tadeusza Łomnickiego? - wie chyba tylko jednoosobowe jury w osobie dyrektora "Solskiego". Może za słynne nazwisko? Znajduję tylko jeden racjonalny powód, dla którego warto było uhonorować Grand Prix komercyjne “Klimakterium...i już” - menedżer i zarazem mąż autorki, Tomasz Heller, wykonał piękny gest przekazując główną nagrodę w wysokości 15 tysięcy złotych na rzecz Kaliny Janowskiej, kilkumiesięcznej dziewczynki chorej na nowotwór złośliwy.

* * *

Czym fascynują się Marian Opania i jego syn? Piosenkami Brela, Wysockiego, Okudżawy i Kofty. Liryczny wieczór z balladami w świetnych interpretacjach dwóch znakomitych aktorów. Nastrojowy koncert idealny na jesienną nostalgię, do zasłuchania i zachwycenia.

Marian Opania wystąpił w kilkudziesięciu filmach, m.in. „Lalce” Wojciecha Hasa, „Perle w koronie” Kazimierza Kutza, „Człowieku z żelaza” Andrzeja Wajdy czy VIII części Dekalogu Krzysztofa Kieślowskiego. Znany też z serialu „Na dobre i na złe” oraz ze znakomitych duetów kabaretowych z Wiktorem Zborowskim. Od ponad dwudziestu lat związany z warszawskim Teatrem Ateneum, gdzie poza rolami dramatycznymi zachwyca interpretacją piosenek i songów w muzycznych spektaklach "Wysocki", "Brel" i "Hemar".

Bartosz - syn wybitnego aktora to absolwent warszawskiej PWST, którą ukończył w 1993 r. Po raz pierwszy przed kamerami wystąpił w 1992 r. w filmie "1968. Szczęśliwego Nowego Roku". Za rolę Józefa Andryszka I w obrazie Jana Jakuba Kolskiego pt. "Historia kina w Popielawach" otrzymał nominację do "Orła", Polskiej Nagrody Filmowej dla najlepszego aktora. Grał też w takich produkcjach, jak :"Na dobre i na złe", "Cisza", "Zakochani", a swojego głosu użyczał w m.in. "W 80 dni dookoła świata" i "Szeregowiec Dolot". Mówi, że nie ma w sobie nic z gwiazdora. Nie lubi udzielać wywiadów ani rozdawać autografów. Przyznaje, że jego największym autorytetem jest ojciec.

* * *

Blisko 60 nauczycieli pasjonujących się malarstwem, rzeźbą, fotografią, wystawia aktualnie swoje prace w Tarnowskim Centrum Kultury, dokąd trafiły z siedziby tarnowskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. To właśnie tam nauczycieli mogli zgłaszać swoje prace. Ponoć zainteresowanie wystawą ze strony twórców ze szkół przerosło oczekiwania organizatorów. - Co roku zresztą jesteśmy zasypywani pracami różnego rodzaju, nie tylko plastycznymi, ale także na przykład fotografią - mówi Józef  Sadowski, organizator Biennale. Wystawa nauczycielskiej twórczości (Biennale odbywa się co dwa lata) zgromadziła tym razem prace 57 twórców. W sumie 115 prac zostało wyeksponowanych w trzech salach wystawienniczych TCK. Do tegorocznego konkursu swoje prace zgłosili nie tylko nauczyciele z Tarnowa i powiatu tarnowskiego ale także z Lublina. Podczas piątkowego wernisażu, uświetnionego gośćmi z zaprzyjaźnionego z Tarnowem słowackiego Proszowa, wręczono nagrody dla nauczycieli, którzy pokazali - zdaniem jury - najbardziej interesujące prace, przede wszystkim malarskie, ale także rzeźby, haft i fotografie. Swoje nagrody dla realizujących swoje plastyczne pasje nauczycieli ufundowali m. in. prezydent miasta i marszałek Roman Ciepiela. Twórcy odbierający nagrody dostawali od prowadzącego imprezę prezesa Józefa Sadowskiego po minucie na zaprezentowanie siebie i swojej twórczości. – Niech o mnie mówi moja twórczość i obrazy, które tutaj prezentuję – mówił znany tarnowski artysta i pedagog Jacek Janicki, który jako pierwszy odebrał przyznana mu gratyfikację. Wśród nagrodzonych znalazł się m.in. Kazimierz Dżalak z Bogumiłowic i Marta Odbierzychleb z Tarnowa (niestety nieobecna). Nagrodzono również słowackiego twórcę Pawła Kowala z Preszowa. „Dziennik Polski" jako jeden z patronów tegorocznego Biennale ufundował nagrody rzeczowe dla autorów wyróżnionych prac. Otrzymali je Aneta Kopeć-Wilk za fotografię zatytułowaną "Z okna" (nauczycielka Gimnazjum n6 w Krzyżu) oraz Beata Olszewska za "Rudowłosą".




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



21:50, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 października 2010

Wprawdzie jesień nie sprzyja zakochanym tak, jak wiosna aliści prawdziwa miłość za nic ma czas i miejsce. Najlepiej świadczy o tym otwarta niedawno skromna kładka czy też mostek łącząca stary krakowski Kazimierz z równie leciwym Pogórzem. Otóż stopniowo zamienia się ten wiszący chodnik w kultowe miejsce dla zakochanych. Spacerujące tam pary przywieszają swoją kłódkę do mostku, zatrzaskują ją, a kluczyk w romantycznym porywie wrzucają do Wisły. Na pierwszy rzut oka owe metalowe zamknięcia niczym się nie różnią od tych kupowanych w sklepach żelaznych. Dopiero gdy się im uważniej przyjrzeć odczytać można bardziej lub mniej staranie wyryte na nich imiona i daty. Ten sympatyczny świecki obyczaj zrównuje nas z innymi metropoliami starego kontynentu sprawiając, że możemy czuć się już prawdziwymi Europejczykami. W Europie bowiem jest takich mostków miłości całkiem sporo, od Paryża po Wilno. To świetna promocja miasta ale też i kłopot, co bowiem będzie, jeśli ich ilość niebezpiecznie obciąży konstrukcję mostu. A takie obawy są w pełni uzasadnione. Oto rzymski most Milvio, który szturmują zakochane pary z całego świata zamykając go na tysiące kłódek i łańcuchów zaczął zagrażać bezpieczeństwu budowli i jej użytkowników. Wymusiło to na władzach Wiecznego Miasta konieczność sukcesywnego usuwania najstarszych kłódek. A gdyby tak w naszym galicyjskim miasteczku jakiś mały mostek, na przykład ten zbudowany przez prezydenta M. Bienia na bulwarach nad Wątokiem, nazwać Mostem Zakochanych? Miejsce urokliwe, będące przedłużeniem tarnowskiej starówki, romantyczne i wzorcowo zagospodarowane oraz monitorowane… Zlokalizowana tuż obok siedziba Straży Miejskiej daje gwarancję pełnego bezpieczeństwa zakochanym parom i innym romantykom. Jak to sprawić? Oto niech się służbowo pomartwią specjaliści od promocji i pjaru miasta i jego marki, których w magistracie zatrudnionych jest całkiem sporo. Póki co, po nadwątockich bulwarach spacerują młodzi ludzie, zakochani czy też zakręceni „inaczej”, i rozdają ewangelizujące ulotki informujące o rychłym nadejściu końca świata. W jednej z nich wyczytaliśmy z Pegazem, że nastąpi on dokładnie 21 maja 2011 roku. A oto przedstawione tam fakty: „Dokładnie analizując Biblię dowiadujemy się, że w 4990 r. p.n.e. Bóg sprowadził potop i zniszczył całą ziemię, z wyjątkiem ośmiu osób oraz zwierząt, które z nimi były. Nie zostali oni zniszczeni, gdyż Bóg wprowadził ich do arki zbudowanej przez Noego. Siedem dni przed rozpoczęciem potopu, który pochłonął całą ziemię, Bóg nakazał Noemu ostrzec ludy świata, że mają tylko tydzień na schronienie się tam. Biblia mówi nam, że w 17 – dniu 2 – go miesiąca tamtego roku Bóg zamknął drzwi arki. Potem potop zaczął zalewać ziemię.” Z kolei w innym miejscu Świętej Księgi Bóg przypomina nam, że jeden dzień jest jak 1000 lat. Dlatego też, poprawnie dedukując, siedem dni, o których wspomina Księga Rodzaju to zapowiedz, że jeszcze 7000 lat, licząc od dnia potopu, będzie trwał nasz świat, a to oznacza, że jego koniec wypadnie w 2011 roku. Niesamowite jest i to, że 21 maja 2011 roku jest dokładnie 17 - tym dniem 2 - go miesiąca kalendarza Biblijnego. I co ważne, przy przejściu od starotestamentowej daty p.n.e. do nowotestamentowej daty n.e. należy odjąć jeden rok, ponieważ w naszym kalendarzu nie ma roku zerowego. To wtedy, zdaniem ewangelizatorów z Family Radio z Kalifornii będących na misjach w Tarnowie, nastąpi definitywny koniec świata. Z tą różnicą, ze tym razem nie stanie się to za pomocą potopu, a ognia… Z ich interpretacji Biblii wynika, że Bóg planuje zbawić ledwie około 200 milionów ludzi, co stanowi mniej więcej 3% całej populacji świata. W pierwszym Dniu Sądu, czyli 21 maja 2011 roku, zostaną oni uniesieni do Nieba, ponieważ tylko im Bóg okaże swoje miłosierdzie. Ciekawe czy w tym gronie wybrańców znajdą się Polacy, mający mocne „plecy” w Niebiesiech. Właśnie minęła 32 rocznica pamiętnego konklawe, na którym krakowski kardynał Karol Wojtyła został papieżem, co uczczono również w Tarnowie multimedialnym koncertem w nowoczesnej auli seminaryjnej. Jak powszechnie wiadomo JPII był m.in. wielkim artystą słowa, wrażliwym na każdy rodzaj sztuki, także malarskiej. Jej czołową przedstawicielką w naszym mieście jest Dorota Bernacka, której wystawa malarstwa w piwnicznej galerii Muzeum Okręgowego otworzyła ubiegły tydzień w tarnowskiej kulturze. By pozostać w temacie odnotujmy kolejny wernisaż, tym razem w piątek Galeria Miejska pokazała wystawę fotografii Michała Książka „Tarnóf. Saga Ludzi Zamrożonych”. Również 15 października w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury odbył  koncert Julii Marcel, polskiej wokalistki z Olsztyna, na co dzień mieszkającej w Berlinie. Po tygodniowym pobycie opuściła nas także bogini komedii Talia, ale o tym piszemy oddzielnie… .


Z okazji 32 rocznicy wyboru na stolicę Piotrową naszego rodaka, jak świat długi i szeroki odbywały się rożnego rodzaju imprezy i nabożeństwa. W naszym galicyjskim miasteczku w nowoczesnej auli Wyższego Seminarium Duchownego odbył się w piątek 15 października nietypowy multimedialny koncert – artystyczny hołd Janowi Pawłowi II zorganizowany przez Zespół Szkół Muzycznych i Zespół Szkół Plastycznych. Wystąpiły w nim m.in.  chór Gos.pl, chór Puellae Orantes, Ognisko Baletowe Tarnów i Zespół Tańca Współczesnego Pawła Potępy. Podczas tego eklektycznego spektaklu wykorzystanie wiele fotografii Jana Pawła II i materiałów audio-wideo o nim. Całości towarzyszyła muzyka filmowa Wojciecha Kilara i muzyka Andrzeja Kurylewicza. Przy tej rocznicowej okazji warto przypomnieć ostanie zagraniczne sukcesy naszych katedralnych chórzystów. Oto w dniach od 3-9 października Chłopięcy Chór Katedralny „Pueri Cantores Tarnovienses” pod dyrekcja ks. Grzegorz Piekarza koncertował w Słowenii podczas swojej XXXII trasy  koncertowej po Europie. Tym razem w Słowenii. Chór wykonał 10 koncertów w następujących miastach: Ponikva, Żelec, Żreće, Kranj (trzy koncerty), Bled, Poljane, Ziri, Trzić. Ponadto Chłopcy z Tarnowa swoją oprawą muzyczną uświetnili msze św. wieczorne w Żreć i Bled. Koncerty odbywały się w godzinach przedpołudniowych – dla młodzieży ze szkół, i wieczornych – dla wszystkich chętnych. W sumie podczas 10 koncertów Chłopięcy Chór Katedralny z Tarnowa usłyszało około 3.500 osób - głównie młodzieży szkolnej (średnio 350 osób na koncert). Chór ponadto wykonał krótkie dwa koncerty (nie afiszowane) na placu św. Marka w Wenecji (Włochy – w przedostatni dzień swojej podróży) oraz w Sanktuarium Maryjnym w Mariazell (Austria) w drodze powrotnej do kraju. Słowenia po raz drugi znalazła się na trasie koncertowej Chłopięcego Chóru Katedralnego z Tarnowa. Ostatnio chór koncertował tam w 2007 r. W pozostałych dwóch krajach chór koncertował już wielokrotnie. Jest to już 32 podróż zagraniczna chóru w jego 29-letnim okresie działalności. W sumie chór poza granicami kraju koncertował już w ponad 120 krajach Europy dając w nich około 180 koncertów muzyki chóralnej.

Od jakiegoś czasu Muzeum Okręgowe w Tarnowie we współpracy ze Związkiem Polskich Artystów Plastyków, oddział w Tarnowie jest organizatorem cykl wystaw pod wspólnym hasłem: TARNOWSCY ARTYŚCI W GALERII MUZEALNEJ. Celem cyklu jest promowanie dorobku tarnowskich artystów plastyków. Kolejna wystawa z tego cyklu: „Dorota Bernacka – malarstwo” została otwarta w poniedziałek 11 października 2010 r., w Galerii „Piwnica”. Artystka studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. W 1987 roku uzyskała dyplom na wydziale Grafiki w Pracowni Wklęsłodruku prof. A. Pietscha oraz w Pracowni Grafiki Książki doc. R. Banaszewskiego. Uprawia rysunek, pastel, akryl. Zajmuje się projektowaniem dla potrzeb poligrafii. Jest członkiem ZPAP. Swoje prace prezentowała na kilku wystawach indywidualnych oraz licznych wystawach zbiorowych m.in.: wystawy Grupy „TA”, akcje plastyczne Grupy „Ruchome Święto”, przeglądy środowiskowe ZPAP w Tarnowie i Krakowie, Artyści Polski Południowo-Wschodniej, BWA Rzeszów, Międzynarodowe Biennale Malarstwa „Srebrny Czworokąt” – Przemyśl. Dorota Bernacka jest laureatka licznych nagród i wyróżnień, m.in. Złota Rama (Salon Jesienny 2004, 2005), Nagroda Wójta Gminy Tarnów (Salon Jesienny - 2006), Nagroda Prezydenta Miasta Tarnowa (Salon Jesienny - 2007). Ostatnio uczestniczyła w projekcie serii wystaw SZTUK4 (Galeria BWA - Tarnów, Galeria Traffic - Warszawa), oraz cyklu wystaw „Razem”, a także Wystawie malarstwa polskiego w Galerii Dag&Art - (Arras, Lille - Francja).
A tak recenzuje jej oryginalną twórczość krakowski krytyk Andrzej Pietach:
„Dorota kształtuje własną odrębność, która ujawnia się w jej obecnych poszukiwaniach, zarówno w sferze koncepcji i kreacji, jak i warsztatu i technologii, w której sięga po całkiem niezwykłe łączenia środków i materiałów, jak i sposobów realizacji swoich prac."

Z kolei w Biurze Wystaw Artystycznych – Galeria Miejska w Tarnowie w ramach cyklu prezentującego młodych tarnowskich artystów otwarto wystawę fotografii Michała Książka „Tarnóf. Saga Ludzi Zamrożonych” Wernisaż prac Michała odbył się w piątek 15 października, godz. 18.00 w Galerii Małej przy Rynku 4.

Podczas wernisażu można było zakupić prace wykonane przez uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej na ul. Klikowskiej. Dochód ze sprzedaży zostanie przekazany na rzecz Warsztatów.
A oto artystyczny biogram Michała Książka - urodzony w 1987 roku. Ukończył, to co ukończył w 2008 r. (dyplom z wyróżnieniem w pracowni prof. Moniki Targosz). Obecnie wieczny student Krakowskiej Szkoły Filmowej. Mieszka pod Statoilem w Tarnowie.
- Najpierw powstaje myśl. Potem ją wprowadzasz w życie, albo nie. Inspiracją do stworzenia prac byli moi przyjaciele i rodzina. Tarnów to specyficzne miejsce. Ludzie stąd mają ogromne ambicje i wielkie serca. To miasto jest zamrożone i jego mieszkańcy również. Zawsze chciałem zrobić portrety ludzi z tego miejsca i zapytać ich o czym marzą, co by chcieli zmienić i za co kochają Tarnów. Tak też się stało...

Tradycyjnie już w piątkowy wieczór 15 października Tarnowskie Centrum Kultury zaprosiło do swoich klimatycznych piwnic na koncert Julii Marcel, młodej polskiej wokalistki. Jesienią artystka z zespołem odwiedza kilka miast w Polsce prezentując muzykę ze swojego debiutanckiego albumu „It Might Like You". Julia Marcell gra na fortepianie i na skrzypcach oraz pisze piosenki. Lubi je nazywać „Classical-Punk”. Pochodzi z Olsztyna, od dwóch lat mieszka w Berlinie. Nagrany dzięki wsparciu ludzi z całego świata album Julii Marcell, jest pierwszą premierą polskiego artysty w wytwórni Sellaband.com - portalu zbudowanego na nowatorskiej koncepcji fanów inwestujących w muzykę.
Obecnie artystka przygotowuje się do nagrania nowego albumu, którego rejestracja rozpocznie się w grudniu bieżącego roku. Premiera planowana jest wiosną roku 2011.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



18:41, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 października 2010

Niestety mamy babie lato w temperaturach zgoła nie jesiennych. A wszystko to ponoć za sprawą zimnego i suchego frontu znad Rosji. Czyżby w tym roku miało się sprawdzić znane przysłowie „Na Janusza zima rusza”. A swoją drogą to już chyba wszyscy mamy dosyć tego „rosyjskiego ochłodzenia” – w każdym wymiarze naszego życia. Jakby tego było mało, to w niedzielę okazało się, że 10 październik to niezwykła data, bowiem to nie tylko dziesiąty dzień miesiąca ale i miesiąc oznaczony tą liczbą, a także rok mamy 2010. Jak twierdzą wróżki i specjaliści od numerologii to liczby ważne dla wielu kultur i nacji. I dopowiadają, że było przecież dziesięć plag egipskich i Mojżeszowe tablice liczą dziesięć przykazań. Ale w numerologii patrzy się na daty inaczej. Żeby się czegoś na temat konkretnej daty dowiedzieć trzeba dodać wszystkie tworzące ją cyfry. Pegazowi wyszło 5. A to oznacza, zdaniem specjalistów, dzień wyjątkowo rozrywkowy, pełen udanych spotkań towarzyskich i imprez kulturalnych. Czy były one na piątkę, na to niech każdy spojrzy indywidualnie. Aliści w numerologii liczba 5 przypisana jest także do planety Merkurego, która odpowiada m.in. za…zdrady. Więc może, i bywa z tym różnie. Dokładnie, jak z ubiegłotygodniowymi kulturaliami. A zdominował tamten czas  XIV Ogólnopolski Festiwal Komedii „Talia”, rozpoczęty w sobotę 9 października (galę finałową zaplanowano na niedzielę 17 w kinie „Marzenie”), o czym szczegółowo sprawozdawać będziemy oddzielnie. Teraz przypomnijmy jeno, że widzowie obejrzą pięć spektakli konkursowych oraz imprezy towarzyszące. I pomimo, że karnet na imprezy festiwalowe  kosztował 300 złotych (!),  już dawno wszystkie bilety i karnety oraz zaproszenia zostały rozdysponowane. Festiwal jest konfrontacją spektakli komediowych, ich różnorodnych gatunków i form. Każdy rok przynosi nowy, atrakcyjny program, stając się tym samym wydarzeniem interdyscyplinarnym, łączącym różne gatunki sztuki. Widzowie mają okazję zobaczyć najlepsze, najnowsze komedie teatralne grane aktualnie na scenach polskich teatrów. Główną częścią imprezy jest konkurs spektakli komediowych scen polskich. Nagrodę główną stanowi statuetka „Tarnowskiej Talii". Przyznane zostaną również nagrody indywidualne dla aktorów i twórców. Tegoroczna „Talia” rozpoczęła się premierą „Romancy”, w wykonaniu aktorów tarnowskiego teatru. To impreza towarzysząca, tarnowskie przedstawienie nie bierze udziału w konkursie. - Zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie, by nikt nie posądził gospodarzy, że są w uprzywilejowanej sytuacji – mówi Edward Żentara, dyrektor teatru. - To widzowie bowiem, tak jak w poprzedniej edycji TALII, wybiorą najlepszy spektakl. Jak na każdym przyzwoitym festiwalu, również w Tarnowie pojawią się nim gwiazdy teatralno-filmowo-telewizyjne oraz znani celebryci. Wśród plejady wykonawców znajdą się w tym roku m.in.: Krystyna Sienkiewicz, Anna Dereszowska, Marta Lipińska, Hanna Śleszyńska, Paulina Holtz,  Marek Siudym, Krzysztof Kowalewski, Piotr Gąsowski czy Marian Opania z Wiktorem Zborowskim. Dwa dni przed rozpoczęciem tych teatralnych Dionizji w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury odbył się wyjątkowy koncert, mianowicie w czwartek 7 października wystąpił tam EastWest Rockers. I na tę imprezę także już na długo przed jej terminem zabrakło biletów. Nic dziwnego, w końcu to ekipa, która w przeciągu ostatnich 6 lat podbiła serca miłośników jamajskich brzmień w Polsce.  Również we czwartek wpisując się w „Rok Jana Pawła II Wielkiego” w Małopolsce, Starostwo Powiatowe zorganizowało w sali konferencyjnej Delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Tarnowie  konferencję popularno-naukowa pt. „Jan Paweł II Wielki. Dziedzictwo i Pamięć”, połączoną z promocją wydawnictwa pod tym samym tytułem. Piątek upłynął pod znakiem „Solidarności”, której 30. rocznicę powstania uczcił mało znany w Tarnowie Teatr „W przestrzeni” Alberta Opolskiego, niegdyś czołowego artysty Teatru Nie Teraz. Na tarnowskim rynku pokazał on plenerowe widowisko, pełne ruchu, ognia, animacji i muzyki. Zaś w niedziele 10 października odbył się kolejny Dzień Papieski, połączony z Diecezjalnym Marszem dla Życia i Rodziny (wzięło w nim udział ponad tysiąc osób),  zakończony  na tarnowskim Rynku, gdzie koncertowały m.in. Julia i Grzegorz Kopala z Poznania, "Sanctus" z Nowego Sącza oraz  przypominano i propagowano nauczania papieża Jana Pawła II na temat życia i rodziny.


Na jamajskie brzmienia w polskim klimacie czyli koncert sound systemu wykonującego muzykę reggae/raggamuffin - EastWest Rockers zaprosiło do swych piwnic Tarnowskie Centrum Kultury 7 października. EastWest Rockers to ekipa, która w przeciągu ostatnich 6 lat podbiła serca miłośników jamajskich brzmień w Polsce. Od legendarnych imprez w Opolu w 2004, po występy na największych polskich i zagranicznych festiwalach (Open'er 2007, CLMF 2007, Bielawa Reggae Dub Festiwal 2007/2008,Ostróda Reggae 2007/2008, Hip-Hop Kemp 2007/2008, Ethnic Session 2008)EastWestRockers wciąż zbiera najwyższe noty za żywiołowe koncerty łączące jamajski styl i polski klimat.
Pod koniec roku 2006 nakładem Karrot Kommando ukazał się debiutancki album EastWest Rockers „Ciężkie Czasy” prezentujący Cheebe, Grizzliego i Ras Lute na podkładach czołowych producentów z Polski i zagranicy. Lista ludzi zaangażowanych w produkcje tej płyty to właściwie who-is-who europejskiego reggae i dancehall - Pionear/Germaican Records i Ill Inspecta, YT i Sativa UK, JuniorBwoy, Big Family, House of Riddim, DJ Feel – X, Miód, Jr.Stress. Płyta odniosła sukces zarówno wśród fanów reggae, jak i ludzi nie związanych dotychczas z tą muzyką i kulturą.
W grudniu 2008 nakładem wydawnictwa Prosto ukazała się druga płytaEastWestRockers, album „Jedyna Broń”. Nagrania i mix miały miejsce w warszawskim studiu Contrabanda pod okiem ulubionego producenta wokalistów EastWest Rockers – Piotra Zabrodzkiego. Płytę zaszczycili swoją obecnością m.in. Grubson, Tomson, Junior Stress, Lilu, oraz jedna z najjaśniejszych postaci europejskiego hip-hopu Promoe ze szwedzkiej grupy Looptroop.
Każdy z EWR aktywnie udziela się w innych projektach i wydawnictwach – Grizzlee po zakończeniu koncertowania z Jamalem, wraz ze swoim składem muzyków pracuję nad płytą. Ras Luta wraz z Pionearem i kubą1200 kończą solową płytą Luty, która ukaże się w połowie października. MC Cheeba i Jah Laptop (VJ), oprócz swojej ekipy, należą do Respecta Crew – największych promotorów muzyki ragga jungle w Polsce. Kuba1200 reprezentuje interesy EastWest, dba o brzmienie i selekcje płyt, pracuje też jako dźwiękowiec dla wielu koncertujących składów. Nawijacze EWR są też częstym gościem na płytach zaprzyjaźnionych wykonawców takich jak Junior Stress, Grubson, Maleo, Hemp Gru, Molesta, i wielu wielu innych.

Bieżący rok przyniósł dwie istotnie, związane z pamięcią o Papieżu Janie Pawle II, rocznice, mianowicie, 5 lat od Jego odejścia do Domu Ojca oraz jubileusz 90-lecia urodzin. W związku z tym Sejmik Województwa Małopolskiego ustanowił rok 2010 – „Rokiem Jana Pawła II” w Małopolsce. Uzasadnieniem tej decyzji są między innymi szczególne związki jakie łączyły Karola Wojtyłę, a później Papieża Jana Pawła II z Małopolską. W stosownym oświadczeniu Sejmiku podkreślono, iż: ”Uniwersalne dziedzictwo pozostawione przez Wielkiego Polaka Jana Pawła II obecnym i przyszłym pokoleniom, powinno być przedmiotem troski Małopolan.”

Wpisując się w kontekst „Roku Jana Pawła II Wielkiego” w Małopolsce Starostwo Powiatowe w Tarnowie wraz z Samorządowym Centrum Edukacji w Tarnowie we współpracy z Małopolskim Instytutem Kultury realizują, w ramach programu „Warto Pamiętać”, projekt „Jan Paweł II Wielki. Dziedzictwo i Pamięć”.
Koncentruje się on wokół refleksji na temat wybranych aspektów dziedzictwa Papieża Polaka, a także jego związków z Małopolską. Efektem tej refleksji była konferencja popularno-naukowa pt. „Jan Paweł II Wielki. Dziedzictwo i Pamięć”, którą zorganizowano 7 października 2010 r. w sali konferencyjnej Delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Tarnowie połączone z promocją  wydawnictwa pod tym samym tytułem. Jej organizatorami byli Starosta Tarnowski Mieczysław Kras i Dyrektor SCE Barbara Dagmara Niziołek. Konferencja była głównie adresowana do nauczycieli, wychowawców, studentów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych.

Zaś utytułowanymi prelegentami tego naukowego panelu byli: ks. prof. dr hab. Andrzej Zając (Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie), prof. dr hab. Alina Rynio (Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II w Lublinie), ks. dr Ryszard Banach (Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie) oraz ks. Tadeusz Sajdak, Dyrektor Diecezjalnego Centrum Pielgrzymowania im. Jana Pawła II w Starym Sączu. Natomiast w publikacji, pod redakcją naukową Edmunda Juśko, Barbary Wolny, ks. Andrzeja Gretkowskiego oraz Pawła Juśko, znajdzie się w sumie 22 artykuły naukowców reprezentujących różne środowiska naukowe i poruszające szereg zagadnień dotyczących życia, nauczania i działalności Jana Pawła II. Patronat honorowy nad sesją i wydawnictwem objęli: Biskup Tarnowski Wiktor Skworc, Rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II ks. prof. dr hab. Stanisław Wilk, Przewodnicząca Sejmiku Województwa Małopolskiego Urszula Nowogórska, Marszałek Województwa Małopolskiego Marek Nawara, Małopolski Kurator Oświaty Aleksander Palczewski.

Z kolei w piątek Gminne Centrum Kultury Czytelnictwa i Sportu w Szczurowej, Małopolski Instytut Kultury w Krakowie i Zarząd Regionu Małopolskiego NSZZ Solidarność w Krakowie zaprosiło na widowisko uliczne zatytułowane "Sierpień 1980 - Sierpień 2010", przygotowane na 30. rocznicę powstania NSZZ "Solidarność" przez Teatr "w Przestrzeni". Autorzy przedstawili na tarnowskim Rynku o godzinie 20. widowisko pełne ruchu, ognia, animacji i muzyki. A tak anonsowa l  swój projekt autor scenariusza i reżyser Albert Opolski:
Na przestrzeni ulicznej sceny rozgrywają się dramatyczne wydarzenia związane z naszym odwiecznym pragnieniem wolności, na krótko odzyskanym za "Piłsudskiego", a tak szybko utraconym podczas konferencji Jałtańskiej, burzliwe dzieje 56, 70 i sierpnia 1980 roku, przeplatają się z losem zwykłego człowieka, robotnika, nauczycielki, mechanika, czy stoczniowca. Sprzeciw wobec nieludzkiego systemu, walka o prawdę, śmierć.
Starcia ideałów z oddziałami milicji, ZOMO, pałami, szykanami, czasami wewnętrznym wyborem ...
Dokąd nas to zaprowadzi?
Koniecznie zobaczcie sami.

Oto pełny afisz tego zdarzenia: Scenariusz i reżyseria - Albert Opolski,
Scenografia i kostiumy - Jacek Solakiewicz,
Muzyka - Arkadiusz Boryczka.
Obsada: Henryk (Arkadiusz Bulanda), Kasia i Piotrek (Kinga Liwowska i Jacek Szatkowski), Krystyna (Katarzyna Machalska), Marek (Mirosław Poświatowski), Jan (Filip Pietrek), ZOMO (Przemysław Niemiec, Agnieszka Opolska, Aleksandra Szwedo i Michał Siwiec) Bard (Arkadiusz Boryczka).

Z kolei w organizację niedzielnego Diecezjalnego Marszu dla Życia i Rodziny włączyło się Stowarzyszenie Rodzin Katolickich wraz z Akcją Katolicką, Ruchem Światło-Życie (Diakonia Życia), Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży, duchownymi, katechetami świeckimi oraz katolickimi poradniami rodzinnymi. Całość przygotowań nadzorowała Kuria Diecezjalna, pod przewodnictwem Wydziału Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin. Jednym z celów Marszu - obok zwrócenia uwagi społeczeństwa na problem aborcji oraz in vitro - było propagowanie moralnych metod leczenia niepłodności, do których należy naprotechnologia. Nie przypadkiem w gronie organizatorów znalazła się mgr inż. Agnieszka Juszczyk, właścicielka firmy NaProCARE, która jest specjalistką w zakresie naprotechnologii. Na stronie internetowej Marszu (www.marszprolife-tarnow.pl) organizatorzy zamierzają stopniowo zamieszczać wiele informacji na temat różnych innych zagadnień bioetycznych i związanych z rodziną: m.in. eutanazji, legalizacji związków homoseksualnych (obrony rodziny). Zamierzają również pokazać pozytywną stronę zaangażowania Kościoła na rzecz obrony życia, jak pomoc samotnym matkom, ubogim rodzinom oraz ludziom chorym i niepełnosprawnym. Oprócz tego, katecheci i inni nauczyciele znajdą tam wiele materiałów do wykorzystania na lekcjach oraz na katechezie szkolnej. Całej tej radosnej manifestacji, towarzyszyła modlitwa, ukazująca wielką wartość życia ludzkiego oraz rodziny, stając się tarnowskim wkładem w budowanie cywilizacji życia, którą w czasie swojego Pontyfikatu głosił Jan Paweł II.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



18:37, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 października 2010

Jak się okazuje przełom września i października to czas aż potrójnego świętowania. Oto bowiem w piątek, pierwszego października obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Muzyki, Dzień Wegetarianizmu i Światowy Dzień Uśmiechu… Idea tego ostatniego święta szczególnie przypadła nam do gustu. Tego dnia bowiem mieliśmy okazję udowodnić (jak zwykle w Tarnowie z różnym skutkiem) wszem i wobec, że w Polsce nie tylko żyją same gbury i smutasy, i że uśmiech może być zaraźliwy! Mamy okazję zapomnieć o pracy, deszczu, politykach, kampanii wyborczej, krzyżu pod Pałacem, Smoleńsku, tłoku w autobusie, spóźnionym pociągu i uśmiechać się wszyscy do wszystkich. Do znajomych, nieznajomych, w pracy, w tramwaju, na ulicy, do wszystkich napotkanych osób. Tego dnia ogłoszono totalną epidemię uśmiechów! Na pomysł tego sympatycznego święta wpadł Harvey Ball, artysta, który w 1963 r. stworzył „smileya” - słynny znaczek uśmiechniętej buźki na żółtym tle. Jego dzieło stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli dobrej woli i radości na świecie. Z ubiegiem lat Ball coraz bardziej zaniepokojony był komercjalizacją żółtego znaczka i tym, że ludzie zapomnieli o jego pierwotnym przesłaniu. Aby go ratować wpadł w 1999 roku na pomysł Światowego Dnia Uśmiechu – tego dnia wszyscy powinni poświęcić większą uwagę uśmiechowi i dobrym uczynkom. Dzień Uśmiechu nie ma stałej daty, ale zawsze jest nim pierwszy piątek października. Pierwsza edycja odbyła się 1 października w mieście Worcester w stanie Massachusetts i od razu przyciągnęła uwagę światowych mediów. Harvey Ball w inauguracyjnym przemówieniu powiedział: „Ten dzień odzwierciedla to, co jest w każdym z nas – patrząc na inną osobę chcemy ujrzeć uśmiech. Czasem świat wydaje się wielki i pełen problemów, które trudno zrozumieć, a co dopiero rozwiązać. Zaczynamy wierzyć, że jesteśmy zbyt mali, żeby dokonać zmiany. Ale to nieprawda. Prawda jest taka, że każdy z nas może coś zmienić każdego dnia.” Nie tylko w Światowym Dniu Uśmiechu, więc do roboty! Ostatnio podczas wymiany nawierzchni przed gmachem tarnowskiego dworca PKP odkryto blisko stuletnie tory tramwajowe. Szyny, które stanowiły niegdyś część linii tramwajowej od dworca kolejowego do ulicy Mostowej zostały wydobyte i trafiły do tarnowskiego Muzeum Okręgowego. Jak zapewnia dyrektor Adam Bartosz szyny niebawem zostaną poddane renowacji i odzyskają swój dawny blask. W przyszłym roku minie sto lat od dnia, w którym na tarnowskie ulice wyjechały pierwsze tramwaje. Jak deklaruje prezydent Ryszard Ścigała z tej okazji wydobyte przy dworcu szyny zostaną wkomponowane w ulicę Wałową, w miejscu gdzie dziś o tarnowskim tramwaju przypominają symbolizujące tory linie wykonane z kostki brukowej. W ubiegłym tygodniu odbył się w kinie „Marzenie” trwający trzy dni (28 wrzesień - 1 październik) XI Przegląd Filmów Ekologicznych „Ekoświat”. W ramach przeglądu organizatorzy z Tarnowskiego Centrum Kultury zaproponowali dwa filmy: młodsi widzowie mogli obejrzeć japońsko-amerykański film animowany „ASTRO BOY”, natomiast starsi – amerykański dokument przyrodniczy „ZATOKA DELFINÓW”, nagrodzony w tym roku Oscarem dla najlepszego długometrażowego filmu dokumentalnego. Projekcjom filmowym towarzyszyła wystawa fotogramów zatytułowana „Chrońmy siedliska wodnobłotne”, którą przez cały czas trwania imprezy można oglądać w holu kina „Marzenie”. A skoro o TCK - u się zgadało, to we czwartek 30 września otwarto tam objazdową, komercyjną, wystawę będącą pokłosiem Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic Polska. Tego samego dnia  wieczorem w Solskim odbyło się czytanie „Toksyn” autorstwa Krzysztofa Bizio inaugurujących „Scenę przy stoliku”. To element większej całości jaką jest SCENA LABORATORIUM w Tarnowskim Teatrze im. L. Solskiego, która będzie realizowana od bieżącego sezonu artystycznego. Z kolei 1 października w Galerii Miejskiej w Tarnowie otwarto zbiorową wystawę podsumowująca projekt edukacyjny „Alfabet polski”, prezentujący sztukę polską ostatnich lat. Również w piątek po raz pierwszy w Tarnowie wystąpiła Dorota Miśkiewicz, wokalistka, skrzypaczka, kompozytorka i autorka tekstów. Artystka zaprezentowała materiał z ostatniej płyty „Caminho". Tydzień zakończył sobotni wernisaż prac Martyny Zgłobisz „boiz and their toiz – odsłona druga”, będąca kontynuacją tematu podjętego wystawą „boiz and their toiz”, w klubie Lychee Drink and Music Gallery, ul. Mościckiego 8. Warto zapamiętać to miejsce.


Wielki Konkurs Fotograficzny National Geographic począwszy od pierwszej edycji, zorganizowanej w 2005 roku, cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem zarówno wśród profesjonalnych fotografów jak i amatorów. Do tej pory zdjęcia nagradzane i wyróżniane w poszczególnych edycjach konkursu można było obejrzeć na łamach magazynu National Geographic Polska. W sumie na piątą edycję konkursu nadesłano ponad 250 tysięcy zdjęć, co czyni z konkursu najważniejsze i najbardziej prestiżowe fotograficzne wydarzenie roku. Prace w kategoriach: krajobraz, zwierzęta, ludzie, fotoreportaż, oceniane są przez jury, którego członkami są cenieni w Polsce i za granicą fotografowie. W skład jury konkursu wchodzili między innymi Sławomir Idziak (operator filmowy), Tomasz Tomaszewski (fotograf), Tomasz Bagiński (twórca animacji komputerowych), Tomasz Sikora (fotograf) i Krzysztof Krauze (reżyser filmowy). Tarnowski wernisaż wystawy połączony został ze spotkaniem autorskim Marcina Osmana, autora zdjęcia „Bardzo zimno” oraz Jarosława Jaroszuka, autora zdjęcia „Tatry”. Wśród prezentowanych zdjęć można zobaczyć m.in. fotografię „Parque Nacional Puyehue” autorstwa Roberta Rajnera, zdobywcy GRAND PRIX pierwszej edycji konkursu w 2005 r.; słynne zdjęcie „Bielik” pokazujące wzlatującego w śnieżycy orła bielika, autorstwa Antoniego Kasprzaka, który zwyciężył drugą edycję konkursu w 2006 r.; fotografię Światosława Wojtkowiaka „W podróży”, laureata trzeciej edycji konkursu w 2007 r.; czy też zdjęcia rekordzisty Wielkiego Konkursu Fotograficznego Pawła Młodkowskiego, nagrodzonego w trzech edycjach – w 2006, 2007 i 2008 r., za zdjęcia „Słoń niewolnik własnej potęgi”, „Oczy rolnika na świat” oraz „Po żniwach”. Na wystawie nie zabrakło również fotoreportażu „Salary Man”, za który Jakub Kamiński zdobył tytuł GRAND PRIX zeszłorocznego konkursu.

Czwartkowe czytanie „Toksyn” autorstwa Krzysztofa Bizio inaugurowało w sali teatralnej Pałacu młodzieży „Scenę przy stoliku”. To element większej całości jaką jest SCENA LABORATORIUM w Tarnowskim Teatrze im. L. Solskiego, która będzie realizowana od bieżącego sezonu artystycznego. - To swoisty papierek lakmusowy dla nowych tekstów, których pojawia się bardzo dużo – mówi Edward Żentara, dyrektor naczelny i artystyczny Solskiego. - Chcę w ten sposób sondować opinie i gusta, by później podejmować wiążące decyzje dotyczące inscenizacji teatralnych.
„Toksyny” to pięć epizodów usytuowanych w relacji ojciec-syn, mężczyzny starszego i młodszego. Autor używa przy nich nazw: o zabijaniu, o kupowaniu, o miłości, o samotności i epizod na zakończenie. Dramat ten opowiada historie przekazywania zła (toksyn), które przechodzą z generacji na generację.

Oto fragment „Toksycznego” dialogu w wykonaniu Tomasza Piaseckiego – mężczyzna starszy i Grzegorza Komorowskiego- mężczyzna młodszy:
- Pomyśl, jak to jest? Bez przerwy w telewizji mówią, że żyjemy w kulturze europejskiej. Wiesz na czym polega kultura europejska? Kultura europejska polega na tym, że takich zwyrodnialców jak ty nie zabija się. Robi się z was męczenników. Dlatego to jest właśnie sprawa miedzy nami, rozumiesz?
Nie potrzeba nam sądów, przemówień. Załatwimy to tutaj. Jeżeli masz coś na swoja obronę to mów, słucham cię. Ja chłopcze nie żartuję i dlatego nie opowiadaj mi, że mnie nie znasz. To będzie twoja ostatnia mowa, więc zastanów się, co masz zamiar powiedzieć.
Tekst pokazuje ciągłą zmianę relacji, gdzie władza co rusz przechodzi od starszego do młodszego, i na odwrót. Bez względu na to, który z nich zaczyna przejmować dominację, obydwaj wpadają w toksyczne relacje.

1 października w Biurze Wystaw Artystycznych-Galerii Miejskiej w Tarnowie otwarta została wystawa zbiorowa podsumowująca projekt edukacyjny „Alfabet polski”, prezentujący sztukę polską ostatnich lat. Ekspozycja jest podsumowaniem drugiej odsłony Alfabetu polskiego, prezentując tym samym fragment obrazu aktualnej sztuki polskiej, tematy i formy, które znajdują się w polu zainteresowań artystów. Na wystawie zaprezentowane zostały prace uczestników projektu - Olafa Brzeskiego, Krzysztofa Kaczmarka, Dominika Lejmana, Anny Molskiej i Katarzyny Przezwańskiej. Część z prac przygotowana została specjalnie na potrzeby projektu wykorzystując różne media (rzeźba, instalacja, wideofresk, wideo).
Kuratorem projektu jest Ewa Łączyńska-Widz.

Także 1 października w klimatycznych piwnicach TCK po raz pierwszy w Tarnowie wystąpiła Dorota Miśkiewicz, wokalistka, skrzypaczka, kompozytorka i autorka tekstów. Artystka zaprezentuje materiał z ostatniej płyty „Caminho", ale nie zabrakło również kompozycji z albumów „Dorota Miśkiewicz Goes To Heaven" i „Pod rzęsami".
Dorocie Miśkiewicz na scenie towarzyszyć będą: Tomasz Kałwak (klawisze), Marek Napiórkowski (gitary), Robert Kubiszyn (bass), Robert Luty (perkusja).
Dorota Miśkiewicz jest absolwentką Akademii Muzycznej w Warszawie. Jej ojciec – Henryk, to znany saksofonista jazzowy, brat Michał jest perkusistą. Pierwsze nagrania studyjne i telewizyjne rozpoczęła będąc jeszcze w liceum. W 1994 roku zajęła drugie miejsce w konkursie w ramach Międzynarodowych Spotkań Wokalistów Jazzowych w Zamościu. W tym samym roku została członkiem sekstetu Włodzimierza Nahornego, z którym nagrała cztery płyty jako wokalistka i skrzypaczka. Współpracowała z największymi gwiazdami muzycznego show-businessu: m.in. Tomaszem Stańko, Nigel’em Kennedym, Grzegorzem Turnauem, Wojciechem Młynarskim, Ewą Bem, Janem „Ptaszynem” Wróblewskim, Anną Marią Jopek.
Jako kompozytorka i autorka tekstów ujawniła się w 2002 roku, kiedy wydała płytę „Dorota Miskiewicz Goes To Heaven - Zatrzymaj się”. Płyta uzyskała nominację do nagrody „Fryderyka” w kategorii jazzowy album roku oraz status „Złotej Płyty”.
W październiku 2005 ukazała się jej kolejna solowa płyta „Pod rzęsami”, która odmieniła nieco życie tej elitarnej wokalistki przynosząc jej sporą popularność. Po długim oczekiwaniu, 22 września 2008 roku, na rynku pojawiło się „Caminho”. Płyta uzyskała nominacje do nagrody „Fryderyka” w kategorii album roku pop oraz wokalistka roku. Krążek osiągnął status „Złotej Płyty” w kategorii pop.

Coraz głośniej o nowo otwartym klubie młodzieżowym  Lychee Drink and Music Gallery, przy ul. Mościckiego 8. Ostatnio miał tam miejsce wernisaż wystawy prac Martyny Zgłobisz. W sobotę 2 października mogliśmy obejrzeć „boiz and their toiz – odsłonę drugą”, będącą kontynuacją tematu podjętego wystawą „boiz and their toiz”. „odsłona druga” to większa dawka chłopców, pasji i emocji rzuconych na papier ręką autorki. Skateboarding, aggressive in-line skating, mma, parkur i karate to tylko część tematów z prezentowanych prac. Autorka tych oryginalnych prac Martyna Zgłobisz jest studentką tarnowskiej PWSZ. „boiz and their toiz – odsłona druga” - to kolejna już wystawa, w której autorka zmaga się nie tylko z tematem męskich  namiętności, upodobań i skłonności do poszukiwania adrenaliny. Walczy też z materią i formą grafik tworzonych przez siebie. Jej prace inspirowane są nie tylko cudzymi pasjami, ale także własnym zamiłowaniem do komiksów Mangi, głęboko respektowanej obecnie formy sztuk plastycznych i literatury popularnej. Martyna kreuje swoją własną koncepcję tego gatunku. Tworzy z wielkim zaangażowaniem już od bardzo wielu lat, a jej rysunki dojrzewają artystycznie wraz z nią. Przeistacza otaczającą nas rzeczywistość w porywający, tajemniczy i dynamiczny świat komiksu. Każdy wernisaż  wystawy tej bystrej obserwatorki życia, stanowi niespotykany kolaż realu i sztuki, gdzie wśród gości rozpoznajemy bohaterów rysunków, wykonujących najbardziej niewiarygodne triki i ewolucje. Dzięki temu konglomeratowi i my możemy zaczerpnąć bezpiecznej dla nas dawki adrenaliny.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



21:46, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: