RSS
sobota, 31 października 2009

Wszyscy Święci podpalili cmentarze i zwołują nas na Dziady. Zniewoleni tradycją wędrujemy do miejsc ostatnich. Słowa opadają z nas jak liście. Szeleszcząc pod stopami wspominają imiona zmarłych…
Obok publikujemy autorską listę tych, którzy odeszli z naszego łez padołu w czasie od listopada 2008 do listopada 2009, głównie ludzi kultury, ze szczególnym uwzględnieniem tarnowskich twórców, lub związanych z naszym galicyjskim miasteczkiem. Jest na niej człowiek legenda tarnowskiej kultury Ryszard Smożewski (zmarł 13.10.2008 r.), znany z ostrego pióra dziennikarz i publicysta, reżyser ale przede wszystkim charyzmatyczny wieloletni dyrektor tarnowskiego teatru. To za jego złotych czasów tarnowskiej sceny reżyserował u nas Jerzy Goliński zmarły 24.10.2008 r., wybitny aktor, reżyser, pedagog, były dyrektor naczelny i artystyczny Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. 17 stycznia tego roku odeszła Krystyna Zbijewska, znana krakowska dziennikarka, recenzowała wiele tarnowskich premier za pamiętnych czasów R. Smożewskiego. 10 kwietnia zmarł jego bezpośredni następca na dyrektorskim stolcu Józef Zbiróg, łódzki aktor teatralny i filmowy. Ze Smożewskim współpracował również zmarły 9 czerwca Andrzej Sadowski, ceniony warszawski scenograf i reżyser. 4 lipca odszedł Janusz Hamerszmit, ostatnio rzeszowski aktor, reżyser teatralny, niegdyś związany w Tarnowskim Teatrem. Zaś całkiem niedawno bo 5 października zmarł Władysław Andrusiewicz - Włodek, tarnowski plastyk, malarz i rysownik, z którym przed laty zetknąłem się w pracowni plastycznej tarnowskiego teatru. To tylko niektórzy
z tych będących już po drugiej stronie Styksu…  A nam stojącym jeszcze na drugim brzegu trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe. Więc przypomnimy, to co wypełniło mijający tygodzień w tarnowskiej kulturze. I tak warto zajrzeć do naszego Muzeum Diecezjalnego, które od niedawna zwiedzać można wirtualnie, a to dzięki nowej internetowej stronie tej zasłużonej dla kultury, nie tylko tarnowskiej, placówki. Zaś tydzień otworzył niedzielny, przedpołudniowy Salon Literacki, cykliczna impreza Miejskiej Biblioteki Publicznej organizowana w Sali Lustrzanej. Tym razem powiało tam grozą i strachem, a to za sprawą „Edgarda Allana Poe – Księcia Grozy”, jak zatytułowano to spotkanie, poświęcone życiu i twórczości znanego amerykańskiego pisarza i poety. Edgar Allan Poe (1809 – 1849) uważany jest za twórcę noweli kryminalnej i powieści detektywistycznej. Stąd tytuł spotkania nawiązujący do brutalności, makabry, śmierci i psychozy, jakie charakteryzowały jego prozę. Jego „Zabójstwo przy Rue Morgue” opublikowane w 1841 roku uważa się dzisiaj za pierwszą współczesną powieść detektywistyczną. W swoich utworach często poruszał temat śmierci wraz z jej fizycznymi objawami, rozkładem, strachem przed byciem pogrzebanym żywcem, wskrzeszeniem i żałobą. O twórczości tego oryginalnego pisarza opowiadał dr Michał Nawrocki, fragmenty tekstów autora czytał aktor tarnowskiego teatru Robert Żurek, a muzycznie Salon oprawił Michał Chrobak. Także w niedzielę odbył się w Mościckim Centrum Kultury koncert symfoniczny Orkiestry Filharmonii Rzeszowskiej „Wielkie Przeboje Wielkiego Ekranu II”. Złożyły się na niego największe muzyczne arcydzieła polskiej i światowej kinematografii w aranżacji znakomitego dyrygenta i dyrektora Filharmonii Zabrzańskiej Sławomira Chrzanowskiego. Z kolei w poniedziałek 26 października w „Galerii Piwnica” Muzeum Okręgowego przy Rynku otwarto interesującą wystawę malarstwa Anny Anieli Chmiel pt. "Róbmy Swoje". Artystka od 2009 roku należy do Stowarzyszenia Pastelistów Polskich, w którego władzach bryluje znany tarnowski malarz i pedagog Jacek Janicki. Ciekawostką jest, iż sponsorem tej wystawy był HORTAR, którego właściciele sami prowadzą prestiżową galerię sztuki. Podczas wernisażu wystąpił znany tarnowski zespół Anakonda.
Natomiast we środę 28 października o 18:00 w Biurze Wystaw Artystycznych – Galerii Miejskiej BWA odbył się finisaż wystawy „Alfabet polski 1” połączony z promocją katalogu prezentującego artystów – uczestników projektu. Także w środę w kultowej dla tarnowskich elit kawiarni „Tatrzańska” swoją najnowszą książkę „Przygoda myśli” promował w towarzystwie znanych celebrytów, tarnowianin Łukasz Maciejewski, ceniony krytyk filmowy i dziennikarz, ale o tym piszemy oddzielnie. Ten ostatni październikowy tydzień zakończyły słynne „Zaduszki Dżemowe” Wojtka Klicha, jakie odbyły się w piątek 30. w klimatycznych piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury, o tym także przeczytacie obok. A sobota i niedziela to czas Dziadów, kwest i rodzinnych spotkań przy grobach zmarłych nam najbliżej…  
PS. W Zaduszki każdy napisany wiersz jest pocałunkiem anioła śmierci, a każdy przeczytany jest lampką zapaloną na grobie poety…


Jak donosi Diecezjalny Serwis Informacyjny bezcenne eksponaty zgromadzone w Muzeum Diecezjalnym w Tarnowie można teraz oglądać za pośrednictwem Internetu. Stało się to możliwe dzięki prekursorskiemu multimedialnemu projektowi dostępnemu na witrynie internetowej muzeum. Jego premiera miała miejsce podczas XXIV Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w salach Klubu Inteligencji Katolickiej w ramach spotkania z cyklu "Poznajmy nieznane". 
Wirtualne zwiedzanie m.in. galerii sztuki średniowiecza umożliwia zobaczenie wybranych eksponatów z bliska. Klimat odwiedzania muzealnych sal tworzy muzyka gregoriańska.
Na nowej stronie internetowej MD pojawiło się także więcej fotografii zabytkowych rzeźb i obrazów. Można zobaczyć także wybrane eksponaty zgromadzone w muzeach parafialnych. Ks. Tadeusz Bukowski, dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie nie boi się spadku frekwencji zwiedzających, wręcz przeciwnie. „Mam nadzieję, że dzięki nowej stronie internetowej więcej osób z całego świata będzie chciało przyjechać do Tarnowa. Obcowanie ze sztuką w rzeczywistości, różni się od oglądania dzieł w Internecie”, dodaje dyrektor najstarszego Muzeum Diecezjalnego w Polsce. Właśnie 25 października przypadła 121. rocznica powstania tej placówki. Każdego roku Muzeum odwiedza ok. 10 tysięcy turystów z całego świata. W skali roku Muzeum organizuje ok. 200 lekcji dla dzieci i młodzieży, oraz prawie 50 zajęć akademickich. Przez Internet dzieła oglądają mieszkańcy m.in. Niemiec, Francji, Stanów Zjednoczonych. Muzeum posiada 2,5 tysiąca eksponatów. Pegaz przypomina, że Muzeum Diecezjalne w Tarnowie mieści się w zabytkowych kamieniczkach z wieku XVI wieku, w sąsiedztwie katedry. Najważniejszy dział zbiorów stanowią zabytki sztuki cechowej - gotyckiej rzeźby i malarstwa z terenu Małopolski, reprezentujące tzw. szkołę krakowsko-sądecką. Drugi dział zbiorów obejmuje tkaniny kościelne (ornaty, kapy itp.) od czasów średniowiecza aż po wiek XIX. Tarnowskie Muzeum posiada także dział sztuki ludowej, gdzie na szczególną uwagę zasługują obrazy ludowe malowane na szkle, pochodzące z terenu Europy, a także innych kontynentów. Przekazał je w darze dla Muzeum Diecezjalnego w roku 1957 znany w Polsce i zagranicą kolekcjoner, Węgier z pochodzenia, tarnowianin, Norbert Lippóczy. Muzeum prezentuje także przykłady współczesnej rzeźby ludowej z bardzo żywotnego ośrodka tej sztuki w Paszynie k. Nowego Sącza. W 1988 roku z okazji jubileuszu 100-lecia Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie zbiory wzbogaciły się o kolejną kolekcję: dzieła sztuki z około r. 1900. Są to płótna kilku malarzy polskich, jak np. Jacek Malczewski, Vlastimil Hofman, Kazimierz Sichulski, Wojciech Weiss, a także zbiór porcelany i zegarów. Eksponaty te są darem tarnowskiej kolekcjonerki Olgi Majewskiej.

W niedzielę 25 października o godz. 18:00 odbył się w Mościckim Centrum Kultury koncert symfoniczny Orkiestry Filharmonii Rzeszowskiej „Wielkie Przeboje Wielkiego Ekranu II”. Usłyszeliśmy muzykę z największych arcydzieł polskiej i światowej kinematografii w aranżacji znakomitego dyrygenta i dyrektora Filharmonii Zabrzańskiej Sławomira Chrzanowskiego. Muzykę przeplatały anegdoty i wspomnienia z życia gwiazd małego i wielkiego ekranu serwowane przez prowadzącego imprezę Jacka Woleńskiego. A w programie tego bardzo dobrze przyjętego przez liczną publiczność koncertu znalazły się m.in.: Walc Barbary z filmu „Noce i dnie”, nagrodzona Oskarem muzykę z filmu „Lista Schindlera”, wiązankę czterech tańców z wielkiego filmowego przeboju lat 70 tych – „Grease”, najpiękniejsze tematy muzyczne z  „Ojca Chrzestnego”, wiązankę melodii z „Ekspresu polarnego” oraz melodie z filmów „Gwiezdne wojny”, „Harry Potter” , „Władca Pierścieni” i „Dziesięcioro przykazań”.
Maestro Sławomir Chrzanowski - studiował dyrygenturę symfoniczną w klasie Karola Stryji oraz teorię muzyki w Akademii Muzycznej w Katowicach (dyplom w 1986). Już podczas studiów rozpoczął współpracę z uczelnianym Zespołem Muzyki XX wieku, z którym dokonał kilku światowych prawykonań utworów kompozytorów współczesnych. Jako dyrygent uczestniczył w wielu międzynarodowych festiwalach muzycznych, m.in. w Festiwalu Orkiestr Kameralnych w Ahrensburgu w Niemczech, "Musica senza frontiere" w Bolonii we Włoszech, występował w Berlinie na specjalnym koncercie z okazji 50-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej. W 1987 wziął udział w Międzynarodowym Kursie dla Młodych Dyrygentów w Weimarze pod kierunkiem Kurta Sanderlinga, podczas którego poprowadził koncert finałowy. W 1991 uczestniczył w Międzynarodowym Konkursie Dyrygenckim w Trento. W latach 1991-95 sprawował funkcję dyrektora artystycznego Filharmonii w Rybniku. Dyrygował większością polskich orkiestr filharmonicznych i kameralnych. Kilkakrotnie gościł w Stanach Zjednoczonych, gdzie obok koncertów prowadził także wykłady otwarte dla studentów z zakresu historii muzyki polskiej. Dokonał też nagrań na płyty CD, a także rejestracji archiwalnych dla Polskiego Radia i Telewizji Polskiej. Sławomir Chrzanowski od 1990 piastuje stanowisko dyrektora naczelnego i artystycznego Filharmonii Zabrzańskiej. Razem z tą orkiestrą dał ponad 1200 koncertów na różnych estradach w kraju i zagranicą (m.in. w Rosji, Czechach, na Słowacji i w Japonii).

W poniedziałek 26 października w  piwnicznej galerii Muzeum Okręgowego przy Rynku otwarto interesującą wystawę malarstwa Anny Anieli Chmiel pt. "Róbmy Swoje". Artystka urodziła się w Chrzanowie, jak twierdzi – przypadkiem, jej ukochane miasto to Kraków.
Jest absolwentką Liceum Plastycznego w Szczecinie, oraz Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, gdzie ukończyła kierunek - edukacja artystyczna w zakresie sztuk plastycznych.
Swoje doświadczenie zawodowe zdobywała w różnych instytucjach: była plastykiem w socjalistycznym zakładzie pracy, instruktorem koła plastycznego, organizatorem imprez, nauczycielem w szkole podstawowej, dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury, wychowawcą w świetlicy środowiskowej, a także zdobywała doświadczenie w Studiu Filmów Rysunkowych u „Bolka i Lolka”, oraz w Teatrze Muzycznym w Szczecinie. Jej pasją jest rysowanie i malowanie w plenerze. Maluje na wszystkim, na czym się da i co jej wpadnie w ręce. O sobie mówi: „Nie goniłam za życiem, to ono mnie porywało. Mam nadzieję, że nadal nie będzie mnie chroniło przed doświadczeniem”.

W środę 28 października w Biurze Wystaw Artystycznych – Galerii Miejskiej w Tarnowie odbył się finisaż wystawy „Alfabet polski 1”, połączony z promocją katalogu wystawy. - Katalog projektu ”Alfabet polski 1” to bardziej książka - przewodnik po twórczości zaproszonych artystów, niż tradycyjny katalog wystawy. Znajdują się w nim opisy i reprodukcje prac oraz teksty krytyków i historyków sztuki analizujące prace każdego z artystów. Wstępem do książki jest tekst Magdaleny Ujmy kuratorki i krytyczki sztuki, opisujący sztukę polską po roku 2000. Projekt graficzny książki wykonał Łukasz Jastrubczak – mówi Ewa Łączyńska – Widz, animator projektu.
Podczas finisażu wystąpił zespół MASTERS OF THE UNIVERSE. Natomiast następnego dnia, w czwartek 29 października jeden z obrazów - „Malarka” Poli Dwurnik prezentowany na wystawie „Alfabet polski 1” został przewieziony do Zalipia i wyeksponowany w Zagrodzie Felicji Curyłowej. - Przewiezienie obrazu było małą interwencją, wtrętem sztuki współczesnej w inną rzeczywistość, na tle której zyskuje nowe znaczenie. Obraz „ Malarka” odnosi się do historii sztuki – uzupełnia Ewa Łączyńska – Widz. Pola Dwurnik – (ur. 1979 w Warszawie) rysuje, maluje, kuratoruje wystawy, projektuje, ilustruje książki, kręci filmy, jest jednocześnie artystką i animatorką sztuki. Rysunku i malarstwa uczyła się w pracowniach rodziców Edwarda Dwurnika, art. malarza oraz Teresy Gierzyńskiej, art. fotografika. W latach 1998-2003 studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. W 2004 i 2005 r. była rezydentką i stypendystką Stiftung Laurenz-Haus, w Bazylei. W 2008 r. była nominowana do Henkel Art Award for Contemporary Drawing w Wiedniu. Od 2007 r. prowadzi przenośną, miniaturową, anarchistyczną antygalerię Apolonia Art Gallery. Mieszka i pracuje w Warszawie i Berlinie.
Studiując historię sztuki zainicjowała pismo „Sekcja” (www.sekcja.org) i galerię Zakręt założoną na klatce schodowej Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego. 
Jako artystka zadebiutowała w 2000 r. serią obrazów przedstawiających powiększone banknoty, choć znane są obrazy, które jako dziecko wykonywała wspólnie z ojcem, sygnowane podwójnie Edward i Pola Dwurnik. Jej własne prace malarskie to często autoportrety, z których najbardziej znany - „I Am Married to Painting” przedstawia artystkę stylizowaną na portret Królowej Anglii Elżbiety I, w sukni dekorowanej motywami z historii sztuki XX w. Podobny motyw gry z przedstawieniami kobiet-artystek pojawi się w obrazie „Malarka”. Pola Dwurnik przedstawia samą siebie ukrytą w gąszczu bujnej roślinności, siedząc w kucki, w obawie czy nikt jej nie widzi, artystka oddaje się twórczemu zajęciu. Jak na ironię, nie jest to zajmowanie się „poważną” sztuką, ale zajęcie bardzo błahe – artystka-malarka maluje… paznokcie, oddając się ozdabianiu samej siebie. W Zalipiu – malowanej wsi, od lat 30. XX wieku kobiety ozdabiają swoje domostwa kolorowymi kwiatami, sztuka jest ornamentem. Dekorowanie i upiększanie jest jedną z podstawowych estetycznych potrzeb człowieka. Efemeryczny gest przewiezienia obrazu Poli Dwurnik do Zalipia został udokumentowany w formie zdjęć i zapisu wideo, które staną się śladem wydarzenia kończącego cykl „Sekcja Sztuki Nowoczesnej – Alfabet polski”, będąc konceptualnym i realnym wyjściem sztuki z Galerii.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



10:38, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 października 2009

Jesienne ożywienie w tarnowskiej kulturze jest tak znaczące, iż nawet posiadający skrzydła mój przyjaciel i przewodnik nie zawsze wszędzie zdąży, stąd mamy nieco zaległości. Wprawdzie o tych najważniejszych sprawozdajemy na naszych internetowych łamach na bieżąco, to jednak i te mniejszego kalibru warte są odnotowania. Stąd zaczynamy od Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie, gdzie 8 października odbyło się kolejne spotkanie tarnowskiego oddziału Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza. Tym razem zainteresowani mogli wysłuchać wykładu mgr Małgorzaty Ważnej zatytułowanego „Dwie poetyckie autobiografie – Owidiusz i Janicki”. Takie zestawienie nie jest przypadkowe. Urodzony w 1516 roku Klemens Janicki był poetą zafascynowanym literaturą antyczną, a Owidiusz stał się jego swoistym przewodnikiem duchowym i literackim. Z kolei w Galerii Niebieskiej MBP, przy ul. Krakowskiej od 13 października czynna jest interesująca wystawę malarstwa Adama Faglio, znanego jako Adama z Wiśnicza… . Warte zauważenia jest również ukazanie się na księgarskim rynku zbioru opowiadań Zbigniewa Borowskiego z lat 2005 – 2007 „Taka piękna i dzika”, których autor swoje młodzieńcze lata spędził w Tarnowie, zaś autorem projektu okładki i grafik wewnątrz tomu jest także tarnowianin Łukasz Jewuła. Natomiast  16 października w Piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury wystąpił jeden z najpopularniejszych, wielokrotnie doceniany przez krytykę muzyczną oraz fanów muzyki rockowej, zespół THE CAR IS ON FIRE. Bezpośrednią przyczyną ich koncertu w Tarnowie była japońska premiera (7 październik 2009) najnowszego, trzeciego już, albumu grupy "Ombarrops!". Wydanie albumu w Kraju Kwitnącej Wiśni poprzedzone było serią koncertów polskiego zespołu w Tokio, Kobe, Osace, Nagoyi. Po powrocie z Japonii rozpoczęli polską część trasy, w ramach której odwiedzili również Tarnów. Ale to nie koniec muzycznych harców organizatorów z TCK, którzy w dniach 21 – 24 października II Międzynarodowy Festiwal „Tarnów International Jazz Contess”. Główne koncerty festiwalowe odbywały się w Sali Koncertowej Pałacu Młodzieży, a koncert finałowy przygotowano w Sali Widowiskowej Mościckiego Centrum Kultury. Jazz rozbrzmiewał  także poza oficjalnymi wydarzeniami festiwalowymi m.in. były jam session w klubach i restauracjach położonych wokół tarnowskiej. Zaplanowano także warsztaty jazzowe i wystawę fotografii jazzowej oraz konkurs w oryginalnej formule "carving contests". O randze imprezy najlepiej świadczą zaproszone uznane sławy, takie jak:  Karen Edwards (USA), Wayne Dockery (USA), Ed Shuller (USA), Reggie Moore (USA), John Betsch (USA), Piotr Wojtasik (PL), Grzegorz Nagórski (PL)(zdobywca tegorocznego Fryderyka), Wojciech Groborz (PL), Piotr Baron (PL), Jarek Śmietana(PL), Nothing But Swing(SK) oraz tarnowskie gwiazdy - grupa MONK, Big Contest Band i Tarnowska Orkiestra Kameralna. W trakcie trwania jazzowych Dionizji, i nieco w ich cieniu, Tarnowskie Towarzystwo Fotograficzne obchodziło swój okrągły jubileusz, a mianowicie 77 rok swojej działalności, o okolicznościowej wystawie przygotowanej z tej okazji w Galerii Niebieskiej TCK piszemy obszernie obok. Z kolei inne równie prężnie działające, aczkolwiek znacznie młodsze, tarnowskie Towarzystwo Fotograficzne "Pozytywni" oraz portal reporters.pl przygotowali interesującą wystawę prac fotograficznych Marcina Nawrockiego pt. "Magia Przyrody", której wernisaż odbył się w piątek, 23  października 2009 roku w Restauracji Pasaż w Tarnowie. W mijającym tygodniu przypomniał o sobie także najstarszy w Tarnowie alternatywny Teatr Nie Teraz, który we czwartek 20 października zaprosił na kolejne, tym razem Hetmańskie „Czytanie Nocą” - wieczór z literaturą i muzyką w kawiarni "Tatrzańska". Tematem wieczoru była postać hetmana Jana Tarnowskiego. Zaś do tego nietypowego salonu kulturalnego zaproszono: prof. Karola Tarnowskiego z UJ - przedstawiciela rodu Hetmana i Ryszarda Żądło - przewodniczącego Rady Miasta, stojącego zarazem na czele Komitetu Organizacyjnego, który zabiega o postawienie w mieście pomnika, tego najbardziej chyba zasłużonego Tarnowianina. Zapowiedziano także Bartosza Surmana z II LO im. Jana Tarnowskiego, pomimo młodego wieku Wielkiego Mistrza Bractwa Rycerskiego, noszącego imię Wielkiego Hetmana oraz barda Teatru Nie Teraz - Tomasza Lewandowskiego.


Bardzo interesujący był wykład, jaki odbył się 8 października o godzinie 15.30 w sali A120 głównego budynku Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie, jaki wypełnił kolejne spotkanie tarnowskiego oddziału Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza. Tym razem zainteresowani  mogli wysłuchać wykładu mgr Małgorzaty Ważnej zatytułowanego „Dwie poetyckie autobiografie – Owidiusz i Janicki”. Klemens Janicki – liryk i poeta, który jako pierwszy zaszczepił na gruncie polskiej poezji tak bardzo osobisty ton. Doskonała znajomość greki, łaciny i literatury antycznej pozwoliła mu „odkryć” Owidiusza którego twórczość towarzyszyła mu przez całe życie. Takie zestawienie nie jest przypadkowe. Urodzony w 1516 roku Klemens Janicki był poetą zafascynowanym literaturą antyczną, a Owidiusz stał się jego swoistym przewodnikiem duchowym i literackim. To z jego inspiracji powstało 21 elegii, w których Janicki główny akcent położył na motywy osobiste. Elegia autobiograficzna „O sobie samym do potomności” uważana jest za parafrazę elegii Owidiusza „Tristia”. Technika poetycka jego elegii, epigramów czy pieśni weselnych wzorowana jest przede wszystkim na rzymskich mistrzach, a nowym elementem na gruncie polskiej poezji jest wyjątkowo osobisty ton dotyczący zarówno samego autora jak i osób mu najbliższych.

A skoro jesteśmy przy literaturze, to odnotujmy ukazanie się na rynku księgarskim zbioru opowiadań Zbigniewa Borowskiego „Piękna i dzika” z grafikami Łukasza Jewuły. Sam autor również młodzieńcze lata spędził w Tarnowie. Może dlatego dyskretnym tłem większości opowiadań jest współczesny i dawny Tarnów. Dawny - to nie znaczy historyczny. To znaczy ten w zasięgu naszej pamięci. - Wydałem tę książkę, bo kiedyś sobie usiadłem i przeczytałem swoje wcześniejsze utwory, te z lat licealnych i te najnowsze. Zastanowiło mnie, że pod względem temperatury uczuć i widzenia świata są do siebie podobne mimo upływu lat – mówi Zbigniew Borowski. - Tarnów jest pięknym miastem z charakterem i duszą, i z pięknymi ludźmi. Zawsze tu wracam nie tylko ze względu na sentyment do lat młodzieńczych, ale przede wszystkim dlatego, że w Tarnowie unosi się duch niezwykłych rzeczy, które mogą przydarzyć się tylko we śnie. A tutaj te różne niezwykłości mam naprawdę. Idę ulicą Krakowską i myślę, jak tu pięknie. Opowiadania zebrane w tomie „Piękna i dzika” powstały w latach 2005 – 2007. Jest ich 30 i „bonus” dla wytrwałych. Wcześniej Zbigniew Borowski wydał m.in. tom opowiadań „Przeciwnik ustroju”.

Dla równowagi i zachowania stosownych „kulturalnych” proporcji zapraszamy z Pegazem do odwiedzenia Galerii Niebieskiej MBP, przy ul. Krakowskie, gdzie obejrzeć można interesującą wystawę malarstwa Adama Faglio. Otwarcie ekspozycji miało miejsce 13 października we wtorek. Adam Faglio urodził się 13 grudnia 1954 roku w Nowym Wiśniczu.  Pracował w różnych zawodach i instytucjach, najdłużej w konserwacji zabytków w kraju i za granicą (między innymi w Tallinie i kilku Niemieckich miastach). Cały czas malował i pokazywał swoje prace na wystawach.
”Prace Adama Faglio Są próbą ukazania jego wędrówek po jawnych i tajnych ścieżkach prowadzących przez światy dalekie i bliskie” - pisze o jego twórczości Barbara Szota Rekieć. ”Bogatą w doświadczenia jest wędrówka, badanie ale i kontemplacja tak zdawałoby się banalnego tematu martwej natury.
Bytowanie przedmiotów w obrazach Adama nie jest tylko ich fizycznym istnieniem.  Są to rzeczy powszechnie znane i rozpoznawane otaczające go na co dzień, spotykane w jego domu, pokojach dzieci. Adam gromadzi je i konstruuje układy, proste zaledwie kilkuelementowe. Dokonany przez artystę wybór buduje nową rzeczywistość, nie tą obiektywną, lecz specyficzną, subiektywną, poddającą się różnorodnym interpretacjom. Bo martwe natury Adama są żywą narracją, poetycką opowieścią, filozoficzną dysputą, nostalgicznym wspomnieniem i... możliwością dyskretnego, wyważonego wejścia w świat jeszcze bardziej odrealniony, metafizyczny. W tym świecie zapełnionym tajemniczymi, enigmatycznymi postaciami, antycznymi bóstwami naznaczonymi jednak śladem mijającego czasu czujemy się intruzami, a równocześnie pragniemy w nim pozostać przynajmniej jakąś cząstkę naszego jestestwa.
Obrazy Adama Faglio żyją swym własnym, sekretnym życiem. By wejść w ich świat, nie wystarczy pobieżnie "rzucić okiem", trzeba na chwilę przystanąć i  poddać się nastrojowi.
Dokonując wyboru Adam stawia na równi formę jak i barwę przedmiotu. Jego obrazy to wysmakowane, harmonijne kompozycje. Świadczą o dużej wrażliwości kolorystycznej autora i równocześnie.
Adam ceni sobie solidne, w najlepszym tego słowa znaczeniu "rzemiosło", stąd każdy obraz to kolejny stopień opanowania warsztatu. Warsztatu, który nie jest celem, lecz metodą, opowiedzenia o intymnym świecie Adama z Wiśnicza.„

Ciekawa jest także malarska ekspozycja prac informatyka Marcina Nawrockiego, której wernisaż miał miejsce w piątek , 23 października 2009 roku w Restauracji Pasaż w Tarnowie.
Autor prezentowanych w Pasażu Tertila prac urodził się 21 września 1976 roku w Krośniewicach. Z wykształcenia jest informatykiem. Mieszka i pracuje w Kutnie. Jedyny czas jaki może poświęcić na fotografowanie to weekendy i urlopy. Odkąd fotografia stała się jego największą pasją poświęca jej każdą wolną chwilę. Jego marzeniem jest możliwość codziennej pracy w terenie z aparatem, bo dopiero wtedy wie, że spełnia swoje marzenia i robi to, co lubi najbardziej.
Marcin Nawrocki od trzech lat należy do Związku Polskich Fotografów Przyrody okręgu Łódzkiego. Dwa razy został wybrany "Fotografem Roku" w swoim okręgu,  natomiast za swoje najważniejsze wyróżnienie uważa, otrzymaną w listopadzie 2008 roku, nagrodę Grand Prix im. Włodzimierza Puchalskiego w konkursie fotograficznym Łowca Polskiego. Na swoim koncie posiada wiele innych wyróżnień i nagród zdobytych w konkursach w krajowych i zagranicznych.
Przez te kilka lat swoje prace prezentował na kilkunastu wystawach w kraju i za granicą. W Polsce jego fotografie można było oglądać m.in. w: Olsztynie, Łodzi, Kutnie, Elblągu, Piszu. Ponadto wiele z jego zdjęć doczekało się publikacji w albumach i prasie o tematyce przyrodniczej.

Aliści dość o literaturze i malarstwie, pora na muzykę. Jazzowym i rockowym  matecznikiem tego typu muzyki w Tarnowie jest od lat Tarnowskie Centrum Kultury, gdzie niedawno dał klimatyczny koncert zespół The Car Is On Fire (TCIOF). Ich muzyka to przede wszystkim energia, rock’n’rollowa spontaniczność i gitarowa zadziorność, połączona z popową świeżością melodii zapadających w serce od pierwszego przesłuchania. 
W maju 2005 roku ukazał się debiutancki album zatytułowany „The Car Is On Fire”. Płyta odniosła znaczny sukces medialny i została okrzyknięta gitarowym debiutem roku.. Zespół przygotował także dwa teledyski, które można oglądać w programach telewizji muzycznych (MTV Polska, VIVA Polska, 4FUN TV). 
17 listopada 2006 r. ukazał się ich drugi album pt: „Lake&Flames”. Ten album został najlepszą płytą roku w Polsce w podsumowaniu Przekroju oraz najlepszą płytą roku wg słuchaczy Programu Trzeciego Polskiego Radia. W tym samym plebiscycie singiel „Can’t cook (who cares?) został wybrany singlem roku. Nominowani do nagrody Fryderyk 2006 statuetkę otrzymali w kategorii: Album Roku Muzyka Alternatywna. 
Ostatnie dwa lata upłynęły zespołowi pod znakiem przygotowywania piosenek na trzeci album zatytułowany „Ombarrops!”, promowany min. właśnie w Tarnowie.

Tarnowskie Centrum Kultury zorganizowało również II Międzynarodowy Festiwal 2nd Tarnów International Jazz Contess, jaki odbył się od 21 do 24 października. W jego ramach odbyły się: koncerty gwiazd, warsztaty jazzowe oraz konkurs w oryginalnej formule "carving contests". Tarnowski festiwal posiada charakter edukacyjny i promocyjny. Organizatorzy pragną z jednej strony popularyzować jazz na najwyższym poziomie poprzez prezentację najwybitniejszych artystów polskich i zagranicznych, z drugiej promować najbardziej utalentowanych muzyków młodego pokolenia. Formę edukacyjną festiwal realizuje poprzez umożliwienie młodym adeptom jazzu porównanie swoich umiejętności w stosunku do innych uczestników oraz zdobycie wiedzy i umiejętności od największych autorytetów w tej dziedzinie.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



09:28, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 października 2009

W mijającym tygodniu nasze galicyjskie miasteczko pękało ze śmiechu, a to za sprawą Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii „Talia”, który okazał się znakomitą śmiechoterapią na jesienne chandry i smuteczki. Pękała też w szwach sala teatralna, a raczej salka  Pałacu Młodzieży, licząca ledwie 160 miejsc nijak nie mogąca pomieścić wszystkich chętnych (było ich ponoć ponad 4 tysiące) na obejrzenie prezentowanych tam festiwalowych spektakli. A było co oglądać i z czego się pośmiać, o czym pisaliśmy już obszernie obok. O tym kto w tym rozdaniu zdobył „Tarnowską Talię” przeczytać można w oficjalnym werdykcie  Jury, który publikujemy oddzielnie. Jak na prawdziwy festiwal komedii przystało śmiesznie było już na początku, kiedy to otwierając imprezę miłościwie nam panujący prezydent R. Ścigała ogłosił, iż TALIA otrzymała wyróżnienie w ramach… Światowego Dnia Turystyki w Czorsztynie, gdzie miał miejsce finał X edycji Wielkiego Odkrywania Małopolski 2009. Przy okazji okazało się, iż w plebiscycie organizatorów w/w imprezy: Radia Kraków, TVP Kraków i Gazety Krakowskiej, w którym udział wzięło ponad 70 tysięcy słuchaczy, oglądaczy i czytelników Grad prix przypadło Tarnowowi za pomysł wystawienia Panoramy Siedmiogrodzkiej jako atrakcji turystycznej.  Dzięki temu  piarowskiemu zabiegowi grecka bogini komedii Talia odkryła Małopolskę dla turystyki. Mrożek w czystej formie – rzec by można, wszak to klasyk teatru absurdu i czarnego humoru więc pasuje jak ulał. Aliści, śmichy, chichy na bok. Festiwal Komedii „Talia” to obok Tarnowskiej Nagrody Filmowej bez wątpienia najważniejsze wydarzenie kulturalne w mieście. W tym roku wyjątkowe po trzykroć. Po pierwsze Talię po remontowym tsunami, jakie dotknęło dotychczasową siedzibę Solskiego przeniesiono do Pałacu, tymczasowej siedziby teatru. Po drugie to pierwsza za dyrekcji Edwarda Żentary edycja tego festiwalu, z konieczności w wersji mini, ale dobrze, że w ogóle udało się go zorganizować. Po trzecie zmieniono dotychczasową formułę Festiwalu, likwidując profesjonalne jury i powierzając ostateczne rozstrzygnięcia publiczności, której głosy zdecydują kto otrzyma statuetkę Talii.  Zmienił się jeszcze skład komisji kwalifikującej spektakle do udziału w festiwalowym konkursie, zamiast profesjonalnych krytyków i publicystów teatralnych wyboru dokonali dyrektor tarnowskiego teatru i instruktor kulturalny z Gminnego Ośrodka Kultury i Bibliotek w Skrzyszowie… . Niemilknące brawa i owacje na stojąco dla poszczególnych spektakli oraz festiwalowych gwiazd: Olgi Bończak, Krystyny Jandy, Anny Seniuk, Hanny Śleszyńskiej, Barbary Wrzesińskiej, Joanny Żółkowskiej, Bartka Kasprzykowskiego, Marka Frąckowiaka, czy „naszego” Marcina Kwaśnego – świadczyły najlepiej o trafności dokonanych przez obu panów wyborów. Z powodzeniem działał Klub Festiwalowy w Cafe Piano przy Rynku, gdzie otwarto interesującą wystawę fotografii Tadeusza Koniarza  „Fraszki” (pisaliśmy już o tym). Jak powszechnie wiadomo ten ceniony tarnowski artysta fotografik jest także twórcą i animatorem znanego szeroko w Polsce i poza nią Amatorskiego Klubu Filmowego „Szwenk” działającego w Pałacu Młodzieży. Otóż dwa zrealizowane tam filmy: „Wpełzliśmy” Macieja Karkoszy i Bartosza Poręby oraz „Oto jest pytanie” Krzysztofa Głuszaka otwarły 7 października drugi odcinek nowego programu emitowanego na antenie TVP Kraków zatytułowanego „Tuba”. Rozchwytywana była gazetka festiwalowa „Cztery strony Talii, na łamach której ogłoszono konkurs na rymy do słowa „talia”, a jedną z nagród była koszulka z kotem – panem Tannerem, maskotką tegorocznej Talii. W trakcie Festiwalu Komedii została zmieniona także strona internetowa tarnowskiego teatru. Jednym słowem sukces, tym większy, iż była to XIII Talia. Aliści nie wszystkim tarnowskim teatrałom jest ostatnio do śmiechu, czego najlepszym przykładem są logistyczno – lokalowe problemy Teatru Nie Teraz. I to w przede dniu jubileuszu 30 – lecia tego zasłużonego dla tarnowskiej kultury zespołu. W ubiegłym tygodniu obchodziliśmy 16 października 31 rocznicę wyboru krakowskiego kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową (piszemy o tym obok), i poprzedzający ją Dzień Papieski, w ramach którego Tarnowskie Centrum Kultury zorganizowano specjalną, jednorazową projekcję dwóch filmów dokumentalnych o Janie Pawle II – „Całopalenie” i „Błogosławieństwo”, udostępnione przez TVN 24.


Z prawdziwą przyjemnością i satysfakcją informujemy, iż „Wpełzliśmy”  Macieja Karkoszy i „Oto jest pytanie” Bartosza Poręby - filmy zrealizowane przez tarnowski Amatorski Klub Filmowy „Szwenk” otworzyły drugi odcinek nowego programu emitowanego na antenie TVP Kraków „Tuba”. „Tuba” jest świeżym projektem TVP Kraków, który prezentować będzie filmy nieprofesjonalne z amatorskich klubów filmowych działających na terenie Małopolski, niezależne produkcje, etiudy szkolne oraz filmy animowane powstające na krakowskiej ASP. - Chcemy być bliżej ludzi i ich problemów – mówi, dyrektor krakowskiego ośrodka TVP. – Dlatego telewizja otwiera się na środowisko młodych filmowców, nie tylko z Krakowa ale z całego regionu.
Celem programu, poza prezentacją ciekawych produkcji filmowych, jest integracja środowiska filmowców nieprofesjonalnych w regionie. Strona internetowa programu tuba.tvp.pl oraz forum mają wywołać dyskusję o emitowanych filmach.

Z kolei dwa filmy dokumentalne poświęcone papieżowi Janowi Pawłowi II - „Całopalenie” i „Błogosławieństwo” - zaprezentowane zostały w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury 14 października o 18.00 w ramach obchodów Dnia papieskiego. Oba filmy udostępniła telewizja TVN 24. Nie były one wprowadzane do powszechnej dystrybucji, tym bardziej więc warto skorzystać z możliwości ich obejrzenia. Dokumenty te są relacjami bliskich przyjaciół papieża i ludzi, którzy spotykali się z nim podczas pielgrzymek do ojczyzny. - Tutaj wszystko się zaczęło - mówił o Wadowicach w jednej z najczęściej prezentowanych swoich wypowiedzi Jan Paweł II. Film „Całopalenie” Ewy Świecińskiej poświęcony jest w szczególności wadowickiej młodości papieża, widzianej oczami jego przyjaciół z tamtego okresu, ale i krakowskiemu etapowi życia Jana Pawła II w relacjach ks. Mieczysława Malińskiego. Wzruszające wypowiedzi i anegdoty podkreślają ogromną rolę, jaką odegrał Jan Paweł II w życiu wszystkich, którzy mieli okazję spotkać go i poznać. Relacje te, jakby przypadkowo i od niechcenia, nakreślają obraz świadomej drogi człowieka, który podporządkował całe życie temu, co uznał za swoją misję.
„Błogosławieństwo” to zapis bardzo osobistych refleksji uczestników pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. Ich tłem są miejsca, w których padały najsławniejsze słowa papieża, będące wyrazem jego troski o ojczyznę, los każdego człowieka, ale też dokumentujące jego ogromną charyzmę i poczucie humoru. Film, zrealizowany już po śmierci papieża, jest też dowodem na to, że jego uniwersalne przesłanie wciąż znajduje oddźwięk wśród ludzi w różnym wieku, o różnym statusie społecznym i z różnymi poglądami.
Wspólnym mianownikiem obu filmów jest poruszająca muzyka Michała Lorenca.

Jak się okazuje nie tylko zespół Teatru Solskiego jest obecnie w Tarnowie „na walizkach”. Od roku bez własnej sceny działają także twórcy niezależnego Teatru Nie Teraz. - Nie wiem jak to się dzieje, ale kłopoty, jakie przeżywamy, mobilizują nas jednak do szczególnie wzmożonej pracy, inspirując coraz to nowe pomysły i projekty - mówi Tomasz Żak, dyrektor TNT. Nowy sezon zespół, oprócz kolejnych "emigracyjnych" wystawień "Kreona" - wiosennej premiery, rozpoczyna od pracy nad wznowieniem po kilku latach spektaklu "Liczba Aniołów" oraz przygotowań do prapremiery monodramu według tekstów Sylvii Plath. Jeszcze w tym roku artyści TNT zaplanowali także trzy kolejne "Czytania Nocą". Ukaże się kolejny numer "Intuicji". Artyści Teatru Nie Teraz zapraszani są również na kolejne teatralne festiwale w kraju, zaangażowali się w ponadlokalne projekty edukacyjno-artystyczne, a także przygotowują się do inauguracji (za rok) jubileuszu 30-lecia istnienia Teatru. Szykowana jest m.in. jubileuszowa monografia Teatru. Twórcy  tego offowego wciąż liczą, że swój jubileusz będą mogli już przeżywać na "własnych metrach kwadratowych" i podobno jest na to spora szansa, choć nie chcieli ujawnić żadnych szczegółów. Nie czekają jednak na to wydarzenie z założonymi rękami. Ten niewielki zespół, wspomagany niewiele większym gronem wolontariuszy działającym w Stowarzyszeniu Nie Teraz, stanowiącym organizacyjne ramię Teatru, jest w ostatnich tygodniach i będzie w najbliższych miesiącach wyjątkowo aktywny.
Wśród ambitnych, najbliższych planów TNT są kolejne przedstawienia "Kreona", ostatniej premiery zespołu, opartej na motywach "Antygony" Sofoklesa (na zdjęciu scena z tego przedstawienia). Spektakl wystawiany jest m.in. w Piwnicy TCK oraz w tarnowskich i podtarnowskich szkołach.
Trwają też przygotowania do wznowienia - w ramach projektu "HASIOR", współfinansowanego przez Urząd Miasta Tarnowa - sztuki "Liczba aniołów"(premiera w grudniu). Prawdopodobnie jeszcze w tym roku zobaczymy też prapremierę monodramu "Intensywność szkła poza percepcją", opartego o teksty Sylwii Plath w wykonaniu Ewy Tomasik, z towarzyszeniem muzycznym barda TNT - Tomasza Lewandowskiego.
Kontynuowany będzie również cykl comiesięcznych spotkań teatralno-literackich "Czytanie Nocą", powstający od 3 lat przy współpracy ze Starostwem Powiatowym w Tarnowie. Bohaterem najbliższego wieczoru 20 października, rozpoczynającego się tradycyjnie o godzinie 21:00 w kawiarni "Tatrzańska", będzie hetman Jan Tarnowski; bohaterem kolejnego, listopadowego - Jan Rybowicz (w rocznicę śmierci), a tematem grudniowego, okołoświątecznego spotkania - las zimą.
A pro pos zimy ... Na tę porę roku udało się zespołowi znaleźć ciepłe miejsce do pracy. Przynajmniej na kilka miesięcy artyści Teatru, dzięki przychylności dyrekcji szkoły, zacumują w Auli I LO, a za tę gościnę odwdzięczą się uczniom najstarszej tarnowskiej szkoły teoretyczno - praktycznymi lekcjami na temat teatru.
To zresztą nie jedyny warsztatowo-edukacyjny projekt w jaki zaangażował się Teatr Nie Teraz. Właśnie zainagurowano w Krakowie wspólne z Salezjańskim Wolontariatem Misyjnym "Młodzi Światu" ośmiomiesięczne przedsięwzięcie międzynarodowe pod nazwą "Sztuka konfliktu", w które wkrótce włączona zostanie również młodzież szkolna z Tarnowa i okolic.
Zespół Teatru sporo podróżuje. We wrześniu wziął udział w festiwalu w Zgierzu, a pod koniec października ze spektaklem "Kreon", został zakwalifikowany w kategorii klasyka do prestiżowego Festiwalu ÓW, organizowanego przez Teatr Kamienica w Warszawie, należący do Emiliana Kamińskiego. Impreza trwać będzie od 27 do 29 października 2009 r. Występ Teatru Nie Teraz zaplanowano w pierwszym festiwalowym dniu.
Za rok Teatr Nie Teraz świętował będzie jubileusz 30-lecia istnienia. W związku z tą rocznicą artyści Teatru i wolontariusze Stowarzyszenia już układają program zdarzeń artystycznych i towarzyskich, składających się na obchody Jubileuszu rozpisanych na cały rok, począwszy od jesieni 2010 roku. Wydana zostanie m.in. książka pretendująca do miana pierwszej monografii Teatru Nie Teraz. - Napisać ma ją osoba, która niebawem broni na „nasz" temat pracę doktorską na UMCS - mówił podczas środowej konferencji prasowej w kawiarni "Tatrzańska" Tomasz A. Żak.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



22:10, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 października 2009

I nastała nam jesień złota a wraz z nią przemknęła przez nasz powiat Galicyjska Jesień Literacka. Trwała od  28 września do 3 października i była to już XIX jej edycja, w dodatku międzynarodowa. I chociaż oficjalnie organizowana jest m.in. przez Związek Literatów Polskich i Centrum Paderewskiego Tarnów – Kąśna Dolna, to tak naprawdę jej twórcą i wieloletnim organizatorem jest znany poeta i prozaik, ceniony animator kultury i dobry duch Jesieni - Andrzej Grabowski z Ciężkowic. To dzięki niemu poezja trafiła pod galicyjskie strzechy, aby zamknąć swoją jesienną włóczęgę wielkim koncertem w tarnowskiej Sali Lustrzanej pod bliskim mojemu parzystokopytnemu przewodnikowi tytułem „Tarnowski Pegaz”. 2, w pierwszy piątek października wystąpił tam zespół „Ostatnia Wieczerza w Karczmie Przeznaczonej do Rozbiórki”, zaś podczas „Nocy Poetów” wręczone zostały Wielkie Laury Piękniejszej Strony Świata dla Bibliotekarzy i Mecenasów Kultury oraz Nagrody Literackie Roku. Ale dość o słowach, pora przejść do muzyki. Oto w Mościckim Centrum Kultury przygotowano nam prawdziwą biesiadę muzyczną, i to w dwóch odsłonach. Najpierw w sobotę 3 października dano tam jedna z najdoskonalszych oper, jakie kiedykolwiek skomponowano, a mianowicie  „CARMEN” Georgesa Bizeta. Opera w 4 aktach w wykonaniu artystów Opery Śląskiej w Bytomiu, w oryginalnej wersji językowej z tłumaczeniem na język polski spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem licznych wielbicieli bel canta. Z kolei we czwartek 8 października MCK wraz ze Stowarzyszeniem Pro Musica Mundi zainaugurowało w Tarnowie Międzynarodowy Festiwal Nuevo Mundo. Ideą tego niewątpliwego wydarzenia jest prezentacja muzyki i sztuki kultur odległych i bliskich, znanych, ale często niezrozumiałych. W tym roku motywem przewodnim Festiwalu jest FLAMENCO. Na scenie MCK wystąpiła grupa „LOS PAYOS”, jeden z najlepszych zespołów grający tego typu muzykę w Polsce. Liderzy grupy: gitarzysta Arturo „El Polaco” i tancerka Marta Robles od 4 lat tworzą również projekt „ARTE FLAMENCO” skupiający największe gwiazdy flamenco z samej Hiszpanii. To właśnie oni podczas tarnowskiej inauguracji festiwalu zachwycili i porwali swoją muzyczno – taneczną maestrią tarnowskich melomanów. Na koniec dla artystycznej równowagi słów kilka poświęćmy tarnowskiemu teatrowi, któremu pomimo, iż przyszło działać na emigracji spowodowanej kompleksową przebudową swojej dotychczasowej siedziby, udało się zorganizować kolejną edycję Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii „Talia”, o czym obszernie informujemy obok. Trwa także XXIV Tydzień Kultury Chrześcijańskiej, przebiegający w tym roku pod hasłem: Bądźmy świadkami miłości…, o którym także piszemy oddzielnie. Warta odnotowania jest też nowa płyta „Emotronica” dobrze znanego tarnowskiej publiczności z zaczarowanych filmowym klimatem „Alchemikowych” opowieści Grzecha Piotrowskiego, której mogliśmy posłuchać na żywo w piątek 9 października w TCK. Już kiedy kończyliśmy ten felieton dotarła do nas smutna wiadomość o odejściu na wieczny plener jednego z tarnowskich plastyków średniego pokolenia Władysłwa Andrusiewicza, znanego brata – łatę „Włodka”, artysty wyjątkowo osobnego i niepokornego. Z wyboru nie bywał, nie zrzeszał się, nie należał do żadnego salonu. Za swoją wolność i wierność sztuce płacił bardzo wysoka cenę – biedy i uzależnienia…. Był bardzo zdolnym portrecistą i rysownikiem. Do końca mieszkał z matką, samotnie borykając się losem i sobą… Przed laty nasze drogi przecięły się w pracowni plastycznej tarnowskiego teatru, potem widywaliśmy się sporadycznie, aż zupełnie straciłem go z oczu. Umarł 5 października. Miał 59 lat. Ten smutny fakt uświadomił mi, że jesień to niebezpieczna dla artystów pora, że nadchodzi czas na listopadowe zaduszki i wypominki…


Literacka Jesień to nazwa imprezy dobrze znana wszystkim miłośnikom dobrej poezji i prozy. Jej ogólnopolski charakter i niespotykany rozmach organizacyjny zawdzięcza ona znanemu ciężkowickiemu poecie i działaczowi kultury Andrzejowi Grabowskiemu. To on 19 lat temu wymyślił te literackie Dionizje, skrzyknął kolegów po piórze i rozpoczął z nimi wspólne z poezją obcowanie, jej twórców i odbiorców. Najpierw impreza miała wyłącznie charakter lokalny, a z biegiem lat stała się znaczącą w mieście i regionie imprezą, która obecnie ma zasięg ogólnopolski, a nawet międzynarodowy. Stąd jej nazwa – XIX Międzynarodowa Jesień Literacka, na którą regularnie zjeżdżają poeci z całego kraju i kilku krajów ościennych. W tym roku gościli na niej m.in. poeci z Niemiec, Czech, Wietnamu, Litwy, Japonii i Ukrainy. Obecnie jest to największa tego typu, wędrowna, impreza w Polsce i w naszej części Europy. Wędrowna, bowiem poeci przez tydzień jej trwania spotykają się zarówno na uroczystych biesiadach literackich, jak i na skromnych /najczęściej szkolnych/ spotkaniach autorskich z mieszkańcami wielu miejscowości na terenie całej Małopolski i Podkarpacia.

I tak 28 września przebiegał pod hasłem SPOTKANIE POKOLEŃ. Mityng poezji i ballad literackie na Rynku Głównym w Krakowie otworzył XIX Międzynarodową Galicyjską Jesień Literacką. 29 września impreza zawitała w Beskid Sądecki i Ziemię Gorlicką. Wypełnił go cykl spotkań autorskich i lekcji literackich w Starym Sączu, Kamiannej, Łącku, Piwnicznej, Chełmcu, Nawojowej, Rytrze, Moszczenicy, Muszynie, Zagórzanach, Szymbarku, w Kobylance oraz w Łopusznej k. Nowego Targu. A zakończył koncert NA SKRZYDŁACH BALLADY  w wykonaniu Autorów z Australii, Japonii, Wietnamu, Niemiec, Ukrainy, Litwy, Rosji, Czech i Polski. 30 września to kolejne spotkania i lekcje literackie, tym razem  na terenie miasta i gminy Niepołomice w Wieliczce, w Nowohuckim Centrum Kultury- Kraków, w Brzesku i pow. Brzeskim: w Szczurowej, Gnojniku i Czchowie. Zaś wieczorny koncert MÓW DO MNIE WIERSZEM zorganizowany w MOK w Brzesku  połączono z wręczenie Laurów Starosty Brzeskiego dla najdynamiczniej działających Bibliotekarzy i Bibliotek oraz  promocją serii wydawniczej „Gwiazdozbiory Poetyckie Jesieni” Autorów z Japonii i Australii. 1 października odbyły się kolejne lekcje literackie i spotkania autorskie na terenie Dębicy, Jodłowej, w Żyrakowie, Pilźnie, Pustkowie i w Radłowie, w Kolbuszowej, we Frysztaku, Czudcu, Raniżowie i w Dzikowcu i w Bobowej.
Uroczysty Koncert w Dębicy – ZASZRONIENI BALLADĄ i WIERSZEM dedykowany Animatorom Kultury z tego regionu dopełnił przedostatni dzień Jesieni. 2 października wypełniły przedpołudniowe spotkania, lekcje i warsztaty literackie w MBP w Tarnowie, w SP w Ciężkowicach, Gromniku, Zgłobicach, w Zbylitowskiej Górze, Oleśnie, Mędrzechowie, Zalipiu i w Sękowej. Zaś wieczór należał do  TARNOWSKIEGO PEGAZA – taki tytuł nosił  Koncert Finałowy w tarnowskiej Sali Lustrzanej  z udziałem Autorów z Polski i z zagranicy oraz zespołu Ostatnia Wieczerza w Karczmie Przeznaczonej do Rozbiórki –  od lat udanie towarzyszącemu Literackiej Jesieni, oryginalnie łączącego różne kierunki literackie i muzyczne. To także tradycyjna NOC POETÓW i wręczenie Wielkich Laurów Piękniejszej Strony Świata dla Bibliotekarzy i Mecenasów Kultury oraz Nagród Literackich Roku. Po tym oficjalnym zakończeniu następnego dnia 3 października odbył się literacko – turystyczno – przyrodniczy miting w rezerwacie przyrody w Skamieniałym Mieście.

Prawdziwą muzyczną ucztę przygotowało nam w ubiegłym tygodniu Mościckie Centrum Kultury, które na przekór remontowym okolicznościom poczyna sobie coraz lepiej. W sobotę 3 października o godz. 18.00mieliśmy okazję zobaczyć operę „CARMEN” Georgesa Bizeta. Operę w 4 aktach w wykonaniu artystów Opery Śląskiej w Bytomiu, w oryginalnej wersji językowej z tłumaczeniem na język polski. To chyba najdoskonalsza opera Georgesa Bizeta, podczas paryskiej premiery przyjęta z rezerwą, ale już wkrótce potem triumfująca na scenach całego świata. Jedno z przełomowych dzieł w historii opery nieprzerwanie obecne w repertuarze wszystkich teatrów operowych. Popisowe arie głównych bohaterów – Carmen i Don Joségo, weszły do kanonu wielkich osiągnięć wykonawczych. Jest to jedna z najpopularniejszych i najbardziej znanych oper. Dramatyczna historia miłości baskijskiego żołnierza Don Josego do pięknej robotnicy z fabryki cygar - cyganki Carmen. Tytułowa Carmen kipi energią. Jest postacią złożoną i barwną, głodną życia. Nieobliczalną i dziką. Namiętną i niezależną. Dlatego od ponad 130 lat nieustannie pociąga, zadziwia i fascynuje wielbicieli opery. Niezwykłej urody muzyka, zapadające w pamięć melodie (słynna uwertura, Segidilla, Habanera, aria Torreadorra...) i pełne temperamentu hiszpańskie rytmy. A oto autorzy tego niewątpliwego wydarzenia: Reżyseria i inscenizacja: Wiesław Ochman Kierownictwo muzyczne: Tadeusz Serafin Scenografia: Allan Rzepka Choreografia: Jarosław Świtała Kierownictwo chóru: Anna Tarnowska.

Ale nic to w porównaniu z  Międzynarodowym Festiwalem Nuevo Mundo, jaki  8 października 2009r., godz. 19.00 zainaugurowano w przywołanym wcześniej Mościckim Centrum Kultury. Ten oryginalny projekt artystyczny prezentuje muzykę i sztukę kultur odległych i bliskich, znanych, ale często niezrozumiałych. W tym roku motywem przewodnim Festiwalu jest FLAMENCO. Na scenie MCK wystąpiła grupa „LOS PAYOS”, jeden z najlepszych zespołów grający tego typu muzykę w Polsce. Liderzy grupy: gitarzysta Arturo „El Polaco” i tancerka Marta Robles od 4 lat tworzą również projekt „ARTE FLAMENCO” skupiający największe gwiazdy flamenco z samej Hiszpanii. Oto gwiazdy tego koncertu: Arturo Muszyński "El Polaco"- gitara flamenco, kompozycje, aranżacje, kierownictwo artystyczne, Marta Robles – taniec, Paco Contreras Molina „El Niño de Elche” - śpiew flamenco, Sergio Menem – wiolonczela, Reinaldo Ceballo – fortepian i José Manuel Alban Juarez - instrumenty perkusyjne.

Flamenco powstało w Andaluzji - regionie południowej Hiszpanii, w którym przez setki lat przewijały się kultury różnych państw i nacji. Po wielu latach, w wyniku wzajemnych wpływów i przemieszania się różnorodnych elementów, na początku XIX wieku powstała tajemnicza, niezwykle ekspresyjna muzyka, którą dziś znamy pod nazwą flamenco.
Flamenco to sztuka tańca, śpiewu i muzyki Gitanos – Cyganów andaluzyjskich oraz Payos – nie-Cyganów, która łączy w sobie elementy kultury hinduskiej, perskiej, żydowskiej, arabskiej, mauretańskiej, egipskiej, a także średniowiecznej muzyki gregoriańskiego chorału. Flamenco to muzyka z rozgrzanej słońcem pomarańczowej ziemi Andaluzji. We flamenco ruchy ciała i gesty wyrażają pewne stany emocjonalne tancerza lub podkreślają znaczenie słów i charakteru melodii, która im towarzyszy. Taniec flamenco jest niezależną formą sztuki, ale ściśle związaną z inspirującą tancerza muzyką i śpiewem.

Biegunowo różną muzyką uprawia Grzech Piotrowski. Po czteroletniej przerwie uznany saksofonista i producent muzyczny wraca na scenę jazzową z nową płytą pt. „Emotronica”. Na mapie trasy koncertowej promującej najnowszy krążek Grzecha Piotrowskiego, obok dużych klubów jazzowych znalazły się też piwnice Tarnowskiego Centrum Kultury, w których „Emotronica” zabrzmiała 9 października o 19.30.
Grzech Piotrowski już w wieku 20 lat podbijał publiczność i jurorów belgijskiego festiwalu Jazz Hoeilaart, gdzie z zespołem Alchemik zdobył Grand Prix, Jazzu nad Odrą, Jazz Juniors w Krakowie, Pomorskiej Jesieni Jazzowej. W 2007 roku zdobył Grand Prix na Festiwalu Dwa Teatry w Sopocie za muzykę do sztuki „Saksofon basowy”. Grzech Piotrowski ma na koncie współpracę m.in. z Davidem Friesenem, Garym Versace, Ewą Bem, Mietkiem Szcześniakiem, Kubą Badachem, Wojciechem Karolakiem, Wiesławem Pieregorólką. Tworzył formacje: Alchemik, Oxen, Big Oxen Band, Freedom Nation, Head Up, czy projekt Dekonstrukcja Jazzu. - Ta muzyka jest jak mój obraz wewnętrzny. Odzwierciedla emocje, stany ducha, w których znajdowałem się podczas nagrań. To mój muzyczny pamiętnik, zapis chwil ulotnych, jak wszystko, co przemija. Muzyczna fotografia głęboko ukrytych, nikomu niedostępnych emocji, wrażeń nie opatrzonych dotąd słowami. Emotronica myśli, dźwięków. To podsumowanie i refleksja, mój pierwszy album po czteroletniej przerwie spowodowanej złamaniem nadgarstka w czterech miejscach... Było ciężko – mówi o muzyce z najnowszej płyty sam autor.
A oto skład zespołu grającego na płycie: Grzech Piotrowski - tenor sax, sopran sax, laptop, wind sax (sax bez ustnika), Matheo – laptop, Kasia Moś – vocal, Karolina Grajkowska - violoncella, Karolina Szymanowska – violini, Robert Luty – drums, Grzegorz Grzyb – drums, Paweł Kaczmarczyk – piano, Michał Barański - double bas, Darek Krupa – guitar, Robert Cichy – guitar.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



22:48, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 października 2009

No i doczekaliśmy się proszę szanownej publiki Światowego Dnia Uśmiechu, które to święto wymyślił Harvey Ball, amerykański artysta, tworząc w 1963 roku logo pewnej firmy, smileya czyli uśmiechniętą buźkę na żółtym tle - symbol dobrej woli i radości. Obchodzone jest ono zawsze w pierwszy piątek października, który w tym roku wypadł 2 dnia tego miesiąca. - Każdy z nas przechodząc ulicą widzi szary tłum pełen smutnych min – mówiła w przeddzień święta pomysłodawczyni i koordynatorka tarnowskiej edycji ŚDU samarytanka Paulina Lipa – naszą akcją uliczną organizowaną wspólnie z tarnowskimi harcerzami chcemy zrobić dobry uczynek i choć na jeden dzień zasiać w ludziach ziarno radości i pomóc uśmiechnąć się drugiemu człowiekowi. Gratulujemy pomysłu i przyjaźnie uśmiechnięci odnotowujemy 550 letnią już obecność w Tarnowie powszechnie lubianych Ojców Bernardynów. Jubileusz ten pięknie wpisuje się w 800 -lecia powstania zakonu Św. Franciszka. Przypomnijmy, iż do Tarnowa sprowadził  bernardynów ówczesny właściciel miasta Jan Amor w celu pogłębienia życia religijnego mieszkańców. W tym celu wybudował dla zakonników poza murami miasta w obrębie swojej posiadłości drewniany klasztor, w którym osiadło na początku około 20 mnichów. Obecnie, od roku 1789, Ojcowie Bernardyni mają swoją siedzibę przy popularnej w mieście ulicy Bernardyńskiej, w miejscu, gdzie przed laty mieszkały siostry bernardynki i żyje ich tam obecnie tylko ośmiu. W ich kościele jako jedyna w mieście trwa całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu. Ojcowie katechizują, prowadzą nabożeństwa, szczególną czcią cieszą się święci: Franciszek, Antoni, Jan z Dukli i  Szymon. Od 1941 roku ojcowie bernardyni prowadzą w Tarnowie bardzo potrzebną kuchnię dla ubogich. Dwa lata temu dzięki tarnowskim firmom, m.in. Ryszarda Panka, wybudowano na klasztornym dziedzińcu nowy budynek gdzie codziennie wydaje się ok. 150 ciepłych posiłków. Kuchnia „U Szymona”, mogąca jednorazowo pomieścić nawet 40 osób,  jest pamiątką kanonizacji św. Szymona z Lipnicy, który przez ponad rok był przełożonym w tarnowskim klasztorze. Codziennie z posiłków korzystają bezdomni i ubodzy, co szczególnie w miesiącach zimowych jest inicjatywą bezcenna. W czwartek 1 października zakonnicy świętowali swój tarnowski jubileusz. Była uroczysta Msza św. pod przewodnictwem biskupa ordynariusza Wiktora Skworca i sesja historyczna, po której można było nabyć okolicznościowe wydawnictwa. Obecny na uroczystościach Prezydent Tarnowa wręczył ojcom bernardynom statuetkę „Anioła Ciepła” w podziękowaniu za ich troskę o ubogich. Materialną pamiątką tego wyjątkowego jubileuszu ma być wyremontowany przez wspomnianą wyżej firmę budowlaną Ryszarda Panka 400 – metrowy mur klasztorny, wykonany m.in. z cegieł pochodzących z rozbiórki zamku na górze św. Marcina.  Natomiast mojego parzystokopytnego przyjaciela bardzo zainteresowała niedzielna liturgia odprawiana po południu o godz. 15, na którą można było przyjść ze swoimi braćmi mniejszymi: psami, kotami, królikami, żółwiami i innymi domowymi zwierzakami. A ekologiczni bracia już teraz zapowiedzieli grudniową paradę ulicami miasta szopkowych zwierząt: lamy, wielbłąda i owiec, które co roku wystawiają w cieszącej się ogromnym powodzeniem żywej szopce budowanej na klasztornym dziedzińcu. Naładowani pozytywna energią w drodze powrotnej zajrzeliśmy do Galerii Miejskiej BWA gdzie trwa wystawa podsumowująca pierwszą część projektu Sekcji Sztuki Nowoczesnej – „Alfabet Polski”. Aliści Pegazowi opadły skrzydła kiedy zobaczył opuszczony przez ekipy budowlane plac, gdzie kiedyś stał budynek tarnowskiego teatru .Jak się okazało niespodziewane  problemy techniczne sprawiły, że modernizacja tarnowskiego teatru miała kilkudniową przerwę, spowodowaną fatalnym stanem części murów, co z kolei skutkuje poszerzonym zakresem robót i zwiększonymi kosztami. Na szczęście teatr działa i w niedzielę na gościnnej scenie Pałacu Młodzieży dano kolejną premierę – „Glany na glanc” Davida Gov a. Także w niedzielę odbył się w Kąśnej Dolnej koncert świetnego kwartetu „FOURmalina”.


Interesujący przegląd sztuki polskiej ostatnich lat oglądać można w Galerii Miejskiej, będącym  podsumowaniem pierwszej części projektu Sekcja Sztuki Nowoczesnej – Alfabet polski. Wystawa odsłania obraz sztuki polskiej ostatnich lat na przykładzie prac piętnastu artystów zaproszonych do Tarnowa. W piątek 25 września odbył się wernisaż  wystawy: POM POM BUM BAM połączony z performens Magdaleny Starskiej i Natalii Mleczak i koncertem ANNY DYMNEJ  (Agnieszka Polska, Tomasz Kowalski, Jan Plater-Zyberk), zaś na 28 października zaplanowano finisaż wystawy: promocję katalogu Alfabet polski_1 i koncert Łukasza Jastrubczaka.
Ta ciekawa ekspozycja jest dobrą okazją do przyglądnięcia się najciekawszym zjawiskom młodej sztuki, zarówno poprzez tematy, które młodzi artyści podejmują, jak i szeroki wybór medium (malarstwo, rzeźba, fotografia, instalacja, dizajn, performens, wideo art, sztuka w przestrzeni publicznej, sztuka konceptualna). Na wystawie oglądać można prace artystów już uznanych (Mikołaj Grospierre – złoty medal Biennale Architektury w Wenecji, Bartosz Mucha – I nagroda w konkursie dizajnu Make Me, Joanna Rajkowska – Paszport Polityki), jak i artystów mniej rozpoznawalnych, choć debiutujących z wielkim sukcesem. Zaproszeni artyści reprezentują najgorętsze miejsca na aktualnej polskiej mapie sztuki: Gdańsk (Julita Wójcik), Kraków (Tomasz Kowalski, Małgorzata Markiewicz, Bartosz Mucha, Agnieszka Polska, Zorka Wollny, Erwina Ziomkowska), Katowice (Szymon Kobylarz i grupa Ośmiornica), Poznań (Basia Bańda, Magdalena Starska z grupy Penerstwo), Warszawa (Pola Dwurnik, Mikołaj Grospierre, Łukasz Jastrubczak, Joanna Rajkowska), Wrocław (Truth). Wiele prac zostało pokazanych na wystawie  po pierwszy raz, m.in. świetne obrazy Poli Dwurnik podejmujące temat kobiety-malarki, wideo Julity Wójcik odnoszące się do 90. rocznicy powstania Bauhausu – niemieckiej szkoły projektowania, projekt lampy Bartosza Muchy czy prace specjalnie przygotowane do Tarnowa przez Magdalenę Starską, Trutha, Erwinę Ziomkowską czy katowicką grupę Ośmiornica. Struktura wystawy odzwierciedla ideę całego projektu, w którym najważniejszy jest powrót do bezpośrednich relacji artysta-dzieło-widz i głód informacji, które pozwalają interpretować dalej i śmielej. Poza tym, tytułowy alfabet daje nieskończone możliwości zabawy w indeksowanie. W ujęciu konceptualnym, projekt może przerodzić się w długoletni i ciągle otwarty zbiór.

Także kompleksowy projekt przebudowy tarnowskiego teatru zdaje się być otwarty podlegając kolejnym modyfikacjom. Ta aktualnie największa miejska inwestycja  pierwotnie kosztować miała niespełna 13 milionów złotych, przy sporym zastrzyku z funduszy unijnych. Ale będzie droższa. O ile? - To w tej chwili przedmiot negocjacji z wykonawcą - wyjaśniają urzędnicy. Wszystko przez to, że podejrzewano, iż część ścian nośnych starego gmachu teatralnego może być mocniej nadwerężona niż się na to zanosiło pierwotnie. - Na tydzień roboty wstrzymano, a my poleciliśmy sprawdzenie stanu murów - mówi Sławomir Błaszczak, dyrektor wydziału realizacji inwestycji w Urzędzie Miasta Tarnowa. Podejrzenia się potwierdziły. Trwa uzgadnianie zakresu dodatkowych robót. Już wiadomo, że do rozbiórki trzeba będzie przeznaczyć także część dachu na pozostawianej części budynku. Legary konstrukcji okazały się być przegnite. Miasto zapewnia jednak, że na takie przypadki było przygotowane, a pieniędzy na inwestycję nie zabraknie. Nadzorujący budowę dodają, że w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym Tarnowa na modernizację zapisano w sumie 15,5 milionów złotych. Według ostrożnych szacunków budowlańcy za kontrakt zainkasują o dwa miliony złotych więcej, niż się na to zanosiło przed rozpoczęciem robót. Wydłuży się zapewne także czas trwania całego remontu. A jeszcze niedawno prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała zapewniał, iż teatr będzie gotowy w październiku przyszłego roku, co w świetle powyższych dywagacji przyjdzie, jako żywo, włożyć pomiędzy bajki.

Na szczęście trupa aktorska dyrektora Edwarda Żentary znalazła przyjazne lokum w pobliskim Pałacu Młodzieży. W cztery miesiące miasto wyremontowało tam nieużywaną od lat salę teatralną. I aczkolwiek jej oficjalna inauguracja zakończyła się organizacyjnym falstartem z powodu żałoby narodowej, to pierwsza premiera sezonu sztuka  „W windzie” Jana Stępnia odbyła się planowo w sobotę 26 września, o czym obszernie piszemy obok. A już tydzień później w niedzielę 4 października dano tam kolejną premierę, także w ramach sceny inicjatyw aktorskich, a mianowicie „Glany na glanc” autorstwa Davida Gov a (w tłumaczeniu Hanny Szczerkowskiej). W spektaklu wyreżyserowanym przez Tomasza Piaseckiego, który przygotował także scenografię, grają Robert Żurek oraz gościnnie Marek Kepiński, dawniej tarnowski a obecnie rzeszowski aktor.
Bohaterami sztuki są adwokat oraz skinhead, oskarżony o śmiertelne pobicie na tle rasowym Hindusa. To było bardzo brutalne zabójstwo: skopanie podkutymi butami, czego wynikiem był krwotok, uraz kręgosłupa oraz utrata mowy i wzroku. Ofiara, mimo usilnych starań lekarzy zmarła. Mike został zatrzymany i osadzony w areszcie, gdzie czeka na rozprawę. Adwokat przekonuje go, że więzienie może mu całkowicie zniszczyć życie.
- To bardzo dobry tekst. Kilka lat temu można było zobaczyć realizację telewizyjną z Krzysztofem Globiszem – mówi Edward Żentara, dyrektor naczelny i artystyczny Solskiego.
A reżyser dopowiada: - Warto zobaczyć tę sztukę, bo mówi o ważnych problemach współczesnego świata, o miłości i tolerancji, ale również o zagrożeniach, o młodzieżowych subkulturach, szukających inspiracji w nazistowskiej ideologii. Mike i Danny mogliby toczyć swój bój o człowieczeństwo w każdym zakątku świata. Kto w tym boju wygrywa, jeśli wygrywa, może nie ma w nim przegranych? – stwierdza Tomasz Piasecki.
Charakterystyczna jest uparta postawa skinheada, który mówi: „Ale cyrk w tym sądzie. Chciałbym to już mieć za sobą. Jakoś przetrzymać, nie tracąc mojej Białej Dumy. Dumy, bo to, co zrobiłem było słuszne. Zgadniesz, co mam wytatuowane na ramieniu? Celtycki krzyż, symbol Białej Potęgi oraz Celtów, bo jestem po części Irlandczykiem i buldog, bo ze strony matki jestem Brytyjczykiem, i co najważniejsze dumne lwy – symbol Białej Dumy. To mój legion, moja organizacja skinheadów”.

Na koniec odnotujmy klimatyczny koncert w Centrum Paderewskiego Tarnów – Kąśna Dolna, jaki zagrał tam w niedzielę 4 października oryginalny kwartet „FOURmalina”. Zespół tworzą: Tytus Wojnowicz – obój, Grzegorz Lalek – skrzypce, Klaudiusz Baran – akordeon, Sebastian Wypych – kontrabas. - Grupę tworzy czterech dojrzałych młodzieńców. Łączy ich różnorodność instrumentów na których grają oraz to, że wszyscy pełni pasji chętnie wykonują muzykę spoza żelaznego repertuaru filharmonii , nadając im niepowtarzalne brzmienia. Występują praktycznie na wszystkich zadaszonych estradach Polski grając zarówno dla melomanów jak i dla przypadkowych odbiorców muzyki. Nieobca im jest muzyka barokowa ,choć niezmierna większość repertuaru to muzyka z ostatniego stulecia – napisali o sobie członkowie zespołu.
Kwartet prezentuje publiczności największe muzyczne przeboje światowego kina. Melomani m.in. przenoszą się do lasu Sherwood, by spotkać „Robin Hooda”, przejadą się muzyczną „Caravaną” Duke’a Ellingtona, będą skradać się przy dźwiękach z „Różowej Pantery” Henry’ego Manciniego, a być może nawet zatańczą przy „Libertango” Astora Piazzolli.
Co nie jest wcale takie niezwykłe w tym niezwykłym miejscu, jakim jest kąśnieński matecznik tarnowskich melomanów.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



20:17, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: