RSS
piątek, 31 października 2008

Wszyscy Święci podpalili cmentarze i zwołują nas na Dziady. Zniewoleni tradycją wędrujemy do miejsc ostatnich. Słowa opadają z nas jak liście. Szeleszcząc pod stopami wspominają imiona zmarłych. Byli cząstką naszego życia. Po ich odejściu świat jest inny i my jesteśmy już nie ci sami. Odtąd stale nosimy w sobie śmierć tych, których kochaliśmy. Z ich śmiercią i my trochę umarliśmy… . Niczego już się nie da naprawić, niczego odwołać, nie da się powiedzieć tego, z powiedzeniem czego się zwlekało. Za późno na skąpioną – nie wiedzieć czemu – czułość. Teraz to niewykonane, nieopowiedziane, nienaprawione trzeba nosić w sobie. „Śpieszmy się kochać ludzi…”. Śpieszmy się, żeby zdążyć powiedzieć o miłości. Naszym najbliższym, i nie tylko. I nie ma sensu tamtych niespełnień spychać na dno niepamięci. Prędzej czy później wypłyną. Są gorzką prawda o nas samych. Wprawdzie wypadki zdarzają się tym innym i nawet choroba, otarcie się o śmierć nie wzbudza w nas refleksji, że mogłem to być ja. Pierwszym sygnałem, który wwierca się w naszą świadomość to odchodzenie kolegów z naszej klasy, także tej „pl”. Potem pozostaje już prosty rachunek – np. chrzest dziecka i myśl: mogę nie być na jego ślubie. Można o tym nie myśleć, zanurzyć się w wir codziennych zajęć, być intensywnie potrzebnym, można się w przeróżny sposób „sprawdzać” i mruczeć do siebie: nie jest jeszcze tak źle. Ale tak naprawdę czas najwyższy zacząć selekcję tego co ważne i niezbędne - zatrzymywać, co pozorne i doraźne – odpuszczać sobie. Święto Wszystkich Świętych wprowadził dla całego kościoła Grzegorz IV w 834r. jako pamięć o zmarłych. Tradycja Wszystkich Świętych albo Święta Zmarłych ma swój początek w starym celtyckim święcie "Samhain" czyli śmierci ciała.. Samhain oznaczał dla naszych przodków początek nowego roku. Zaczynał się on 1 listopada dlatego, że Celtowie byli rolnikami i dla nich żniwa zaczynały się sianiem ozimin, czyli obdarowywaniem pierwiastkiem życia śpiących jeszcze pól. Drugim nie mniej ważnym powodem obchodzenia tego święta właśnie w tym dniu było to, że najprawdopodobniej 1 listopada według przekazu Mojżeszowego rozpoczął się Potop. Tak więc w rzeczywistości początek temu świętu dało składanie hołdu ludziom, którzy zginęli w tamtym biblijnym kataklizmie. Ale są też i tacy, szczególnie w Stanach Zjednoczonych i na tzw. Zachodzie, którzy korzenie tego święta wywodzą z czarnej magii, nawet satanizmu. A stąd już tylko krok do oswajania, szczególnie najmłodszych z Halloween, a nieco starszych z modną ostatnio „kulturą śmierci”.


Według kościołów: Katolickiego, Episkopalnego i Luterańskiego – święto Wszystkich Świętych oznacza cześć dla wszystkich świętych w niebie - tych znanych i tych nieznanych. Natomiast coraz modniejszy i u nas Halloween  to dzień przed Wszystkimi Świętymi, czyli 31 października. W okresie chrystianizacji plemion celtyckich Samhain nadano chrześcijański charakter i nazwano je wigilią Wszystkich Świętych, czyli Hallows lub Hallow Even. W połowie XIX wieku przywędrowało wraz z irlandzkimi emigrantami do Ameryki i tam zmieniło nazwę na Halloween. W drugiej połowie XX wieku święto trafiło znowu do Europy. W Irlandii za czasów pogańskich ludzie przebrani w kolorowe kostiumy odprowadzali duchy do granic miasta. Niezamożni proponowali bogatym interes, który polegał na tym, że mieli odprawiać modły za dusze zmarłych w zamian za chleb. Najbardziej znanym gadżetem tego neo pogańskiego święta jest wydrążona dynia ze światełkiem w środku, która dla irlandzkich chłopców oznaczała błędne ogniki uważane za dusze zmarłych. W czasie tajemniczych celtyckich obrzędów miano uwalniać ludzkie dusze z ciał czarnych kotów, sów i nietoperzy.

Obecnie w wyeksponowanych miejscach domów umieszcza się wydrążone i podświetlone od wewnątrz dynie z wyciętymi kształtami różnych postaci oraz, w zależności od wyobraźni domowników, imitacje ludzkich czaszek, szkieletów, manekinów znanych postaci z horrorów, itp. Kulminacyjnym momentem tego święta jest odwiedzanie domów przez przebrane dzieci, które wypowiadają zdanie "trick or treat" - psikus albo poczęstunek, co ma nakłonić odwiedzonego domownika do poczęstowania dzieci garścią wcześniej zakupionych na ten cel słodyczy pod „groźbą" zrobienia mu psikusa np. nasmarowania klamki pastą do zębów. Na Zachodzie młodzież oprócz organizowania domowych imprez, często odwiedza tzw. „Scary Farm" - straszne farmy, czyli zaadoptowane na ten cel duże przestrzenie, gdzie tworzone są specjalne scenerie, niczym wystrój planu filmu grozy, jednak wszyscy w tym czasie dobrze się bawią. Dzieci najczęściej chodzą po domach i proszą o słodycze. Niektórzy, co światlejsi rodzice i pedagodzy, także ci duchowni tłumaczą im, ze zabawa w Halloween jest po prostu wesołym przygotowaniem się do uroczystości Wszystkich Świętych. Ale nie zawsze tak to niewinnie wygląda. Niektórzy, jak Anton Szandor La Vey, autor „Biblii szatana”, twierdzi wręcz, że Halloween jest najważniejszym dniem w roku dla kościoła szatana. A jego liczni zwolennicy, głównie w USA i na Zachodzie, uważają, że korzenie tego święta wywodzą się z czarnej magii, nawet satanizmu. A stąd już tylko krok do oswajania, szczególnie najmłodszych, z modną ostatnio „kulturą śmierci”.

Warto to dokładnie wyjaśnić bowiem coraz częściej myli się Halloween z Hallowmass  - wziętym ze staroangielskiego Hallow, co oznacza uświęcać, czyli czcić Wszystkich Świętych.. W Kościele Katolickim jest to jeden z najważniejszych obrzędów w roku. W tym dniu wszyscy katolicy są zobligowani do uczestniczenia w mszy i nabożnego nawiedzania cmentarzy.  Natomiast drugi listopada jest to dzień poświęcony zmarłym, których w tym dniu szczególnie się wspomina. Jedno jest pewne, Święto to obchodzone bez wiary, bez obcowania z Tajemnicą, pozostaje jedynie pustym erzacem. Pustym, jak wydrążona dynia…

W Polsce do początku XX w. /głównie na terenach wiejskich/ istniał zwyczaj przygotowywania w dniu 31 października różnych potraw. Pieczono chleby, gotowano bób i kaszę, a na wschodzie kutię z miodem i wraz z wódką pozostawiano na noc dla dusz zmarłych /prawosławni na grobach, katolicy na domowych stołach/. Wieczorem zostawiano uchylone drzwi wejściowe, aby dusze zmarłych mogły w swoje święto odwiedzić dawne mieszkania. Był to znak gościnności, pamięci i życzliwości, w zwyczaju było również nawoływanie zmarłych po imieniu. Wierzono, że dusze doświadczają głodu i pragnienia, potrzebują wypoczynku i bliskości krewnych. Obowiązkiem żywych było zaspokojenie tych pragnień, gdyż obrażone czy rozgniewane mogły straszyć, wyrządzić szkodę, sprowadzić nieszczęście czy przedwczesną śmierć. Po zapadnięciu zmroku, przez dwa kolejne dni: 1 i 2 listopada, zabronione było ubijanie masła, deptanie kapusty, maglowanie, przędzenie i tkanie, cięcie sieczki, wylewanie pomyj i spluwanie, aby nie rozgnieść, nie skaleczyć i nie znieważyć odwiedzającej dom duszy. W całej Polsce ugaszczano obficie żebraków i przykościelnych dziadów, ponieważ wierzono, że ich postać mogła przybrać zmarła przed laty osoba. W zamian za jadło zobowiązani oni byli do modlitwy za dusze zmarłych.

W noc zaduszną, aż do świtu, na cmentarzach, rozstajach i w obejściach, rozniecano ogniska, których zadaniem było wskazywanie drogi błąkającym się duszom. Popularne było również palenie ognisk na mogiłach samobójców i ludzi zmarłych tragicznie, którzy zwykle byli grzebani za murem cmentarnym. Chrust na te ogniska składano w ciągu całego roku - ten, kto przechodził obok, kładł obok grobu gałązkę i w ten sposób tworzył się stos do spalenia w noc zaduszną. Wierzono, że ogień palony na grobach samobójców ma moc oczyszczającą umarłych, daje również ochronę żywym przed złymi mocami, które mogły być obecne w takich miejscach.

Wielki Platon poświęcił jeden ze swoich słynnych dialogów sztuce umierania, a ściślej mówiąc, ćwiczeniu się w śmierci poprzez filozofowanie rozumiane jako przuczanie się do umierania. Nie ma chyba człowieka, któremu myśl o śmierci przychodziłaby łatwo. Zazwyczaj kiedy rozmyślamy o nad tajemnicą życia i śmierci, to milczymy. Zgadzamy się na nieuchronność i nieodwołalność śmierci, tak jak akceptujemy, że po lecie przychodzi jesień, a po dniu noc. Wierzymy, że „śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących”. Idąc na groby myślimy o przemijaniu i modlimy się za tych, co odeszli. Z nadzieją, ze jakiekolwiek było ich ziemskie życie, tam są już w ręku Boga i nie dosięgnie ich klęska.  Reasumując śmierć to nie jest coś, co nadejdzie jutro, ale raczej coś co już nadeszło i rozpoczęło się w naszym życiu. Jest bramą, za którą jest to, co dobre, piękne i trwale nieskończone. Taką przynajmniej mamy nadzieję… .

PS. W Zaduszki każdy napisany wiersz jest pocałunkiem anioła śmierci, a każdy przeczytany jest lampka zapaloną na grobie poety.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



11:02, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 października 2008

Tym razem zaczynamy od laudacji dla dwóch znanych tarnowian, a mianowicie ks. dr Tadeusza Bukowskiego, dyrektora Muzeum Diecezjalnego i duszpasterza środowisk twórczych oraz ks. prof. Adama Solaka, cenionego wykładowcy Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Instytutu Teologicznego w Tarnowie. A skoro jesteśmy przy sprawach z religią i kulturą związanych to odnotujmy jeszcze bardzo udany koncert poświęcony naszemu Papieżowi Pt. „Pamiętamy…”, jaki odbył się w środę 15 października o godzinie 18 na tarnowskim Rynku. Nie udał się za to zapowiadany jako wydarzenie poniedziałkowy (20 październik, godz. 18) wernisaż kolejnej wystawy w tzw. Galerii Prezydenckiej rzeźb z tegorocznego „Tygla Kultury” oraz prac Arletty Kocoł – Łobody i Światosława Karwata, a to głównie za sprawą błędnie podawanego w mediach miejsca imprezy. Sfrustrowani nieco tą prezydencką siurpryzą zajrzeliśmy na Plac Katedralny, gdzie właśnie instalowała się ekipa filmowa pod wodzą reżysera Lecha Majewskiego, który we wrześniu przeprowadzał u nas casting na statystów, do kręcenia tarnowskich ujęć filmu historycznego Pt. „Młyn i krzyż”.  Dla porządku wspomnieć również należy o najnowszej premierze w Solskim, gdzie w sobotę 18. o 18 dano „Kartotekę” S. Różewicza w reż. Tomasza Piaseckiego, na którą pełnoprawny pełnomocnik dyrektora Żentary Grzegorz Janiszewski (on to bowiem jest głównym depozytariuszem i dysponentem tzw. wejściówek) „zapomniał” nas zaprosić, co w historii naszych z teatrem tarnowskim stosunków zdarzyło się bodaj że po raz pierwszy. Dla pełnej jasności informujemy oficjalnie, iż się nie obraziliśmy i nadal pisać będziemy „po swojemu” czyli nie zawsze na kolanach, o tym, co w teatralnej trawie piszczy. I „Kartotekę” także opiszemy, w swoim czasie. Jak uda nam się ją obejrzeć, albowiem jak na razie po dwóch po premierowych spektaklach – zdjęto ją z afisza… .


Oficjalny komunikat brzmi tak: Ksiądz Tadeusz Bukowski, dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie otrzymał brązowy medal „Zasłużony kulturze GLORIA ARTIS”, przyznany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. A oto szczegóły. Nasz ceniony i lubiany duszpasterz otrzymał go podczas spotkania „POZNAJMY NIEZNANE”, które towarzyszyło odbywającemu XXIII Tygodniowi Kultury Chrześcijańskiej w Tarnowie. W jego trakcie zaprezentowano multimedialną prezentacją zatytułowaną ”VICTORIA VERITATIS - XVII-wieczny obrazek – przyczynek do ikonografii Św. Stanisława Szczepanowskiego”. Wystawę, czynną do 29 listopada, otworzył Ks. Bp Wiesław Lechowicz. Wernisaż upamiętnienia 120 rocznicy założenia Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie. To była pierwsza taka placówka założona na ziemiach Polskich przez ks. Infułat Józef Bąba. Uczestnicy spotkania otrzymali też specjalny kalendarz na rok 2009 z fotografiami dzieł z muzealnych kolekcji.

Aliści to nie jedyny splendor, jaki spłynął na Tarnów w ubiegłym tygodniu. Otóż inny tarnowski kapłan prof. Adam Solak został członkiem Rady Naukowej Instytutu Badań Edukacyjnych Ministerstwa Edukacji Narodowej. To znana placówka międzynarodową, mająca kontakty z Radą Europy, UNESCO oraz unijnymi uniwersytetami i instytutami. Prowadzi badania w zakresie edukacji, jej uwarunkowań psychologicznych, społecznych i ekonomicznych oraz badania i studia nad modelami i koncepcją kształcenia i wychowania.

Ks. prof. Adam Solak jest doktorem habilitowanym pedagogiki. Szczególnym polem jego zainteresowań jest pedagogika społeczna oraz pedagogika pracy. Jest wykładowcą Wydziału Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz tarnowskiego Wydziału Teologicznego. Ma na koncie sporo publikacji naukowych, jest też częstym gościem krajowych i zagranicznych konferencji i sympozjów naukowych.
Warte podkreślenia jest, iż tarnowski pedagog został członkiem 10-osobowego zespołu Rady Naukowej IBN MEN. Zasiada też w składzie komisji ds. doktoryzowania i awansów naukowych oraz komisji ds. badań edukacyjnych. Bardzo mi zależy na promocji mieszkańców Tarnowa, którzy chcą prowadzić badania naukowe z zakresu pedagogiki. Kilka osób z naszego regionu przygotowuje już rozprawy doktorskie, dzięki czemu środowisko lokalne w przyszłości będzie miało własnych pracowników naukowych z zakresu pedagogiki – podkreśla ks. prof. Adam Solak. – Tarnów ma kilka ośrodków o wyjątkowym potencjale edukacyjnym, które mogą być wzorcowe dla innych.

Wyjątkowy był również artystyczny hołd złożony Janowi Pawłowi II, wybranemu dokładnie 30 lat temu na papieża, jak odbył się na tarnowskim rynku we środę 15 października, w przeddzień tamtej pamiętnej daty. Papieski koncert zatytułowany „Pamiętamy…” zgromadził znanych i lubianych artystów oraz tłumy widzów. A na afiszu imprezy znaleźli się m.in. Skaldowie, Gang Marcela, Jerzy Sobeńko (Orkiestra Straussowska Obligato), Piotr Kuba Kubowicz (Piwnica pod Baranami), Andrzej Biegun (Opera Krakowska), Justyna Łysak z zespołem( piosenki Marka Grechuty), Chór Gospel GOS.PL, Bardzo Orkiestra.
Nie zabrakło także poezji Karola Wojtyły zaprezentowanych przez tarnowskich aktorów Ewę Romaniak, Edwarda Żentarę i Roberta Żurka. Przypomnijmy, iż dziesięć lat temu, w Krakowie, naprzeciw słynnego „papieskiego okna” odbył się pamiętny koncert „Życzenia dla Papieża” – jedyny taki w Polsce i Europie. Przygotowano go w ekspresowym tempie z okazji 20. rocznicy pontyfikatu Jana Pawła Wielkiego. Wystąpili wówczas znani artyści przekazując muzyczne życzenia dla naszego Ojca Świętego. Sam koncert był dużym wydarzeniem artystycznym i zgromadził około 10 tysięcy widzów. I oto teraz część tamtych wykonawców, którzy w 1998 roku śpiewali na ulicy Franciszkańskiej w Krakowie wystąpiła u nas w Tarnowie… .Wielkie brawa, wielkie wzruszenia i wielkie pamiętanie.

Za to najszybciej należałoby zapomnieć o post- finałowym akcencie tegorocznego Tygla Kultury. Jak zapowiadały to medialne doniesienia, „w poniedziałek 20 października o godz. 18:00 w Galerii Prezydenckiej Urzędu Miasta Tarnowa przy ul. Mickiewicza 2 otwarta zostanie wystawa rzeźb wypalonych podczas tegorocznego finału "Strefy Żywiołów - Tygla Kultury" (początek września). Zaprezentowane zostaną także prace Arletty Kocoł- Łobody, specjalizującej się w sztuce ceramice i witrażu (od roku funkcjonuje w Tarnowie Studio, którego artystka jest założycielką) i Światosława Karwata, szefa tarnowskiego ZPAP, rzeźbiarza, pomysłodawcy i głównego organizatora całowakacyjnego artystycznego cyklu interdyscyplinarnego, który już po raz drugi odbywał się w Tarnowie i Ciężkowicach.”
I co, i nic. Oto bowiem w miejscu i godzinie podanych przez organizatorów nic się zdarzyło. Nasz fotoreporter w budynku Urzędu Miasta przy ulicy Mickiewicza 2, podanym jako adres prezydenckiej Galerii, zastał drzwi zamknięte, zaś indagowany na okoliczność wystawy portier nic o niczym nie wiedział. O ile nas z Pegazem pamięć nie myli to za prezydentury Mieczysława Bienia magistracka galeria mieściła się w budynku Urzędu Miasta przy ul. Nowej, aliści nastały nowe czasy i nowe adresy, jednakowoż nie dla wszystkich… .

Jak niedawno powiedział na antenie Radia RDN Małopolska Jerzy Świtek – niegdyś znany tarnowski filmoznawca, a obecnie instruktor w Gminnym Centrum Kultury i Czytelnictwa w Skrzyszowie -  w grodzie Leliwitów kręcono do tej pory przynajmniej 10 filmów, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Pojawiały się ekipy z Czech, Węgier, a nawet ze Stanów Zjednoczonych. Za sprawą renesansowej architektury, za każdym razem były to filmy historyczne. Tło stanowił najczęściej rynek i starówka, ale także góra świętego Marcina, a nawet Zakłady Azotowe w Tarnowie Mościcach. Jako pierwsi w 1977 roku odwiedzili Tarnów nasi bratankowie Węgrzy i to między innymi na rynku kręcono sceny do filmu „80 huzarów” dodaje Jerzy Świtek. Ostatnim filmem, który był realizowany w Tarnowie były „Dzieje mistrza Twardowskiego” w reżyserii Krzysztofa Gradowskiego w 1995 roku. Wśród znanych aktorów, którzy przebywali w grodzie Leliwitów znalazł się Ladislaw Chudik czyli słynny doktor Sowa ze „Szpitala na peryferiach”. W 1988 roku pojawił się też jeden z „Siedmiu wspaniałych” Horst Buchholz czyli Chico. Było to przy okazji kręcenia obrazu „I skrzypce przestały grać” opowiadającego losy grupy Romów podczas drugiej wojny światowej. Niestety odkąd produkcja filmów historycznych stała się mało opłacalna w Polsce coraz rzadziej można w Tarnowie spotkać ekipy filmowe. Ale, jak się okazuje jeszcze nie wszystko w tej materii stracone. Oto bowiem światowej sławy artysta malarz i scenograf, reżyser i pisarz  Lech Majewski, którego retrospektywną wystawę „Krew poety” – oryginalnych instalacji Wideo Art. - mogliśmy niedawno oglądać w TCK  z okazji 21 Tarnowskiej Nagrody Filmowej, właśnie Tarnów, a dokładnie jego starówkę, wybrał na plan zdjęciowy swojego najnowszego filmu „Młyn i krzyż”. Być może o takim wyborze mistrza zdecydował jego pobyt w naszym galicyjskim miasteczku, którym był oczarowany, i do którego obiecał organizatorom TNF wkrótce powrócić… . Film będzie też kręcony w malowniczych rejonach Jury Krakowsko – Częstochowskiej. Wcześniej, we wrześniu filmowcy z jego ekipy wybierali na castingu zorganizowanym w TCK statystów oraz osób do małych epizodów. Chodziło głównie o osoby dojrzałe, w wieku 40 - 60 lat o charakterystycznych twarzach. I teraz, w październiku słowo stało się filmowym ciałem i wokół tarnowskiej katedry zaroiło się od postaci w strojach z dawnych wieków, koni i wozów. Dla reżysera i scenarzysty filmu Lecha Majewskiego inspiracja do jego powstania stał się znany obraz flamandzkiego malarza Piotra Bruegla Starszego „Droga na Kalwarię”. Treścią filmu mają być losy dwunastu postaci z tego obrazu. Jak wypadną w ich tle nasi tarnowscy mieszczanie i nasze staromiejskie plenery zobaczymy w przyszłym roku, kiedy to planowana jest uroczysta premiera filmu L. Majewskiego, która jak zapowiada reżyser, odbędzie się również w Tarnowie… .

I to by było w tym tygodniu na tyle. Amen.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



21:41, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 października 2008

Oj sypnęło nam tej jesieni jubileuszami. Najpierwszy z nich to 30. rocznica wyboru kardynała Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II, już teraz nazywanego Wielkim. W te ogólnopolskie, i nie tylko, uroczystości wyjątkowo mocno wpisał się Tarnów, gdzie z tej okazji odsłonięto drugi w mieście, a właściwie trzeci wliczając w to jedno popiersie, pomnik naszego Papieża. Z tym, że Promienisty pomnik na Falklandach odsłonięto tylko na kilka dni bowiem dopiero wiosną przyszłego roku będzie on dokończony… (skąd my to znamy!) Tym sposobem nasze miasto stało się swoistym rekordzistą, bowiem stojący przy katedrze monument jest pierwszym pomnikiem Ojca Świętego w Polsce, zaś ten odsłonięty w czwartek 16 października  przy kościele bł. Karoliny jest ostatnim, jak na razie, oddanym do „użytku”. Ponieważ o sprawie piszemy obszernie oddzielnie więc teraz odnotujmy jeno, iż zdecydowana większość uroczystości jubileuszowych składała się na zakończony właśnie XXIII Tydzień Kultury Chrześcijańskiej, jak chociażby „Wielka Msza Jan Paweł II” odprawiona, a raczej odśpiewana przez wiedeńską sopranistkę Grażynę Zielińską w kościele Księży Misjonarzy. Promowaliśmy ten wyjątkowy koncert na naszych łamach wspominając przy okazji o kweście na rzecz jedynego w naszym mieście Hospicjum Domowego, o wynikach której poinformował nas teraz jeden organizatorów tego przedsięwzięcia, niezmordowany tarnowski Judym doktor Jacek Roik. Drugi znaczący jubileusz 45. lecia obchodzi właśnie Zespół Pieśni i Tańca „Świerczkowiacy”, od lat kulturalna wizytówka i ambasador Tarnowa w Polsce i na świecie. Ciekawostką jest wpisanie go w  program przywoływanego już XXII T.K.Ch. podczas gdy odsłonięcia papieskiego pomnika tam nie ma. Aliści zupełnie niedawno roztańczonemu i rozśpiewanemu ambasadorowi Tarnowa przybył nowy konkurent w postaci… jaja, które od teraz ma także promować nasze galicyjskie miasteczko, przynajmniej w Brukseli.  Wart odnotowania jest również 100 –ny numer „Nowego Tygodnika” ukazującego się drukiem…raz w miesiącu! Periodyku tak niszowego, że od dawna nie sposób go nigdzie kupić, przynajmniej w ścisłym centrum Tarnowa. Ale ponoć istnieje i pomimo towarzysko – środowiskowo - czytelniczego bojkotu ma się dobrze. Tajemnicą tylko pozostaje, jak wydawany za prywatne pieniądze dr Kaweckiego i sprzedawany w śladowych ilościach egzemplarzy opłaca się zainteresowanym… . Za na pewno opłaca się poszerzyć swoje horyzonty o starannie wydane przez stowarzyszenie „Horyzonty” „Próby Tarnowskie”, kolejny tomik wierszy, tym razem autorstwa Agnieszki Opolskiej i Kamila Kukli.


O tym, że Tarnowianie mają wielkie i szeroko otwarte serca na potrzeby swoich bliźnich najlepiej świadczą efekty kwesty wieńczącej wspaniały koncert „Wielka Msza Jan Paweł II” dany we wtorek 14 października przez austriackich artystów z wybitną śpiewaczką Grażyną Zielińską na czele w kościele Księży Misjonarzy przy ulicy Krakowskiej. Pomysłodawcy koncertu na rzecz Tarnowskiego Hospicjum Domowego z jego głównym organizatorem doktorem Roikiem liczyli na zebranie około trzech tysięcy złotych, które pozwoliłyby na zakup jednego specjalistycznego, sterowanego pilotem, łóżka ze specjalnym materacem przeciwodleżynowym. Tymczasem zebrano prawie siedem tysięcy złotych (podczas koncertu na tacę 1570 zł, z wpłat w biurze Hospicjum 300 zł i aż 4800 zł dołożyli sponsorzy), co pozwoli na zakup nie jednego a trzech takich łóżek. Piękny gest i efekt ! Tym cenniejszy, iż to jedyne w mieście i okolicy Hospicjum posługuje chorym nie pytając kim są i skąd są. Jego wolontariusze: doktorzy i pielęgniarki wspierani przez ludzi dobrej woli opiekują się swoimi podopiecznymi w ich domach, są z nimi i ich rodzinami aż do końca… a nierzadko i po tem. Tak się  złożyło, iż jedno z takich specjalnych łóżek potrzebne było ostatnio (już po tej wyjątkowej kweście) dla ciężko chorego byłego wieloletniego dyrektora tarnowskiego teatru Ryszarda Smożewskiego, i dzięki bezinteresownej życzliwości Hospicjan udało się je bezterminowo wypożyczyć, zaś przy pomocy ludzi z Solskiego (samochód) oraz ekipy Pegaza przetransportować i zamontować w jego mieszkaniu. W ten sposób życie kolejny raz spuentowało idee i szczytne cele, jakie „koncertowo” wypełniają wolontariusze z Tarnowskiego Hospicjum Domowego i jego doktor.

Ale życie musi toczyć się dalej, a my wraz z nim. I tak dotarliśmy do Mościckiego Centrum Kultury gdzie wczoraj 17 października o godzinie 18 odbyła się główna  jubileuszowa gala z okazji 45-lecia Zespołu Pieśni i Tańca „Świerczkowiacy”. Rozpoczął ją wernisaż wystawy fotograficznej dokumentującej podróże zespołu. Fotograficzna opowieść o wyprawach zespołu w różne zakątki świata, o spotkaniach z ludźmi podobnie jak  „Świerczkowiacy” zakochanymi w tańcu.  Następnie, z udziałem 60 tancerzy i 15 muzyków pokazanych, a raczej wytańczonych zostało 8 suit z różnych regionów Polski, znajdujących się w bogatym repertuarze Jubilatów.  Przy tej okazji przypomnijmy więc, iż zespół powstał w 1963 roku w Domu Kultury Zakładów Azotowych. Budowanie swojego repertuaru rozpoczął od spektaklu „Świeć miesiączku” opartego na zwyczajach Krakowiaków Wschodnich. Po 45 latach działalności, historia zatoczyła koło i Zespół powrócił do folkloru jemu najbliższego. Powstała najnowsza „Suita pieśni i tańców Krakowiaków Wschodnich”. W ciągu 45 lat istnienia w Zespole tańczyło, śpiewało i grało ponad pół tysiąca osób. „Świerczkowiacy” dali setki koncertów, 56 razy wyruszali na tourne zagraniczne, brali udział w 27 Międzynarodowych Festiwalach, wygrywali wiele nagród i wyróżnień. W swej historii Zespół prezentował 29 autorskich programów artystycznych. Obecnie w repertuarze znajduje się 19 suit i programów muzycznych. Ale zespół to także, a może przede wszystkim osiągnięcia, które nie dają się zmierzyć: międzyludzkie przyjaźnie i zażyłości, małżeństwa i rodziny, wspólne przygody i przeżycia, tysiące godzin ciężkiej pracy i niezwykłe emocje jakie daje scena, publiczność. Trudno nie zgodzić się z opinią Karoliny Wójs – Barys zamieszczonej w piątkowej Gazecie Krakowskiej – że Świerczkowiacy są wyjątkowym zjawiskiem kulturalnym, i to nie tylko na skalę Tarnowa czy Małopolski. Zespół narodził się z prawdziwej potrzeby ludzi, którzy obok swej pracy zawodowej pragnęli tańczyć, śpiewać i muzykować. Dziś Świerczkowiacy to marka rozpoznawalna i ceniona w kraju i za granicą. I kolejna w tym felietonie puenta. Oto była tancerka i solistka zespołu Agnieszka Kawa jest teraz dyrektorem Mościckiego Centrum Kultury, gdzie swoją siedzibę od początku mają Świerczkowiacy. Gratulujemy i życzymy, życzymy, życzymy… .

Aliści już niedługo tej wysokiej pozycji w promocyjnym rankingu może zagrozić niezwykłe jajo, wykonane w oryginalnej ażurowej technice przez Dorotę Pacanowską. Pełna nazwa tego nowego promocyjnego cuda brzmi: „Ażurowe Jajo z Herbem Tarnowa”. Zaprezentowane niedawno i nagrodzone w Brukseli podczas Europejskich Targów Pamiątek, Prezentów i Wystroju Wnętrz EUROPACADO  na Polskim Stoisku Narodowym wzbudziło ogromne zainteresowanie i przyciągnęło wielu zwiedzających. Jak donoszą nasze pro prezydenckie media, być może już niedługo w jednej z brukselskich galerii będzie można zakupić tę koronkową tarnowską pamiątkę! Celem prezentacji pamiątek na targach było uhonorowanie finalistów i wyróżnionych w konkursie Polskiej Organizacji Turystycznej „Pamiątka turystyczna z regionu”, dzięki którym wiele polskich regionów zyskuje ładne pamiątki dla turystów odwiedzających ich okolice. Dla porządku odnotujmy iż w Targach  EUROPACADO  udział wzięło 738 wystawców z Europy i świata, a odwiedziło je 18 000 osób.

Czy taką promocyjną jakość i siłę ma ukazujący się podobno w Tarnowie „Nowy Tygodnik” trudno powiedzieć, bowiem równie trudno go nabyć w którymś z tarnowskich kiosków lub salonów prasowych. I gdyby nie pachnący płatnym sponsoringiem tekst opublikowany w piątkowym Dzienniku Polskim, podpisany (mab), nikt zapewne nie zorientowałby się, że oto wydano na świat 100 numer tego periodyku, który w tytule jest tygodnikiem a w rzeczywistości miesięcznikiem. A oto ta prasowa laudacja, którą publikujemy w całości: "Panie prezesie, melduję wykonanie zadania na 100 numerów" - to trawestacja słów Lecha Kaczyńskiego, skierowanych do brata Jarosława, zamieszczona na okładce jubileuszowego wydania "Nowego Tygodnika". Kiedy ukazał się na tarnowskim rynku prasowym, nie wróżono mu długiej kariery. Tymczasem tygodnik, zmagając się z różnymi przeciwnościami, trwa już drugi rok - ku zdziwieniu jednych i zadowoleniu innych. Wciąż poszukuje oryginalnej formuły i swojego miejsca w lokalnym światku medialnym. Prywatny wydawca i skromny zespół redakcyjny nie zamierzają, w każdym razie, rezygnować i zapowiadają walkę o czytelnika. W setnym numerze ujawniają swój niemały optymizm: "Owszem, jesteśmy pismem niszowym. Czyli modnym, na topie, jak się teraz mówi. Pisma wysokonakładowe spowszedniały, jak wszystko, co powszechnie dostępne. Te niszowe, jak nasz tygodnik, są poszukiwane jak drogocenne perły..." Jubileuszowy, setny numer zwraca uwagę odświętną szatą graficzną. Znalazły się w nim wiadomości celowo wyssane z palca, plotki i powroty do tematów. Są też trafne fotoreporterskie spostrzeżenia, więzienne opowieści, garść informacji ze świata. Ponadto Grzegorz Golec podsumowuje bezlitośnie Festiwal Komedii "Talia", Michał Gniadek opowiada o nietypowym sporze sąsiedzkim, a Zygmunt Szych snuje sentymentalne wspomnienia. Nawołuje przy tym do większej solidarności dziennikarskiej i powraca do pomysłu otwarcia Loży Prasowej w tarnowskim "Bristolu". - Niechby Loża Prasowa została uroczyście oznaczona, a na ścianach znalazły się karykatury tarnowskich dziennikarzy i odbitki co pikantniejszych tekstów z różnych gazet. Mniej więcej tak, jak urządzony jest Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką" w Krakowie. Znając fantazję właściciela lokalu, mogę przypuszczać, że pójdzie na to... - pisze red. Szych w setnym numerze "Nowego Tygodnika". Za kilka dni ukaże się kolejny, sto pierwszy numer. (mab)
A pomysł Loży Prasowej bardzo nam się z Pegazem podoba, chociaż osoba jego pomysłodawcy nieco mniej… .

Z kolei Centrum Animacji Społecznej „Horyzonty” wydało kolejny, pięknie ilustrowany, dwujęzyczny tomik wierszy w ramach projektu „Dostrzeżmy młodych literatów”, finansowanego przez Narodową Agencję Programu Młodzież w Działaniu. „Próby Tarnowskie” poprzedziły wcześniej „Próby Żabnieńskie” i „Próby Ciężkowickie”. Na tomik składają się teksty Kamila Kukli oraz Agnieszki Opolskiej, zarazem autorki ilustracji. Tłumaczenia na język angielski dokonał Robert Czarniecki. Dodać należy, że przed wydaniem tomiku wierszy debiutujących młodych twórców, wzięli oni udział w warsztatach poprowadzonych przez prof. dr hab. Stanisława Jaworskiego, wykładowcę poetyki na UJ i Bernadettę Cich, dziennikarkę TVP3. Nie od rzeczy będzie też wspomnieć, że aktualnie w Galerii Miejskiej można oglądać debiutancką wystawę prac malarskich Kamila, studenta pierwszego roku grafiki krakowskiej ASP, którą podobnie jak i  „Próby Tarnowskie” gorąco wszystkim polecamy. Ja i Pegaz. I to by było na tyle.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



11:27, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 października 2008

Za kilka dni, minie 30. rocznica wyboru naszego krakowskiego kardynała Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II. Fakt ten upamiętniony zostanie wieloma specjalnymi nabożeństwa i imprezami odbywającymi się m.in. w ramach XXIII Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej, chociażby pierwszym w Tarnowie wykonaniem „Wielkiej Mszy Jan Paweł II” o czym piszemy obok. Karol Wojtyła często bywał w naszym mieście i katedrze, którą nawiedził również jako Papież podczas pamiętnej pielgrzymki w roku 1987 roku. Ten historyczny fakt upamiętnia monumentalny pomnik stojący obok, a który aktualnie przechodzi gruntowny remont. Rewitalizowany jest także inny ważny tarnowski pomnik – Grób Nieznanego Żołnierza, przed którym 30 października złoży kwiaty sam Prezydent Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, zatrzymując się podczas rutynowego objazdu kraju na krótki popas w naszym mieście, jak chcą niektórzy pierwszym niepodległym. Czy tak było rzeczywiście, zaciekłe spory toczą od jakiegoś czasu nasi historycy, także ci związani z naszym Muzeum Okręgowym, które aktualnie świętuje 30. lecie jednego ze swoich oddziałów – Zamku w Dębnie, a jego dyrektor dostał właśnie prestiżową nagrodę. Żeby nieco zneutralizować te oficjalne okoliczności odnotujmy na koniec dwie imprezy muzyczne. Znakomity koncert jazzowego tria – Grażyny Auguścik, Agi Zaryn i Grzegorza Karnasa, jako odbył się w sobotę, 4 października w Mościckim Centrum Kultury oraz domykający mijający tydzień oryginalny koncert Muzyki Myśliwskiej… bodajże pierwszy taki w Tarnowie, jaki odbył się w sobotę 11 października w dawnym pałacu Sanguszków w Gumniskach.


W dniu 29 czerwca 1981r. ks. Bp Jerzy Ablewicz odsłonił i pobłogosławił tarnowski pomnik Jana Pawła II wykonany z brązu w odlewni S. Kowalówki według projektu B. Chromego. Pomnik ustawiono dla upamiętnienia pobytu kardynała Karola Wojtyły w Tarnowie oraz jako wotum za ocalenie Jana Pawła II z zamachu na Placu św. Piotra w Rzymie. Ojciec św. widział ten swój pomnik, notabene pierwszy w Polsce, podczas pobytu przy katedrze w 1987 r. i z szacunkiem patrzył na ludzkie starania aby upamiętnić Jego Osobę w Tarnowie – jak możemy przeczytać na katedralnej stronie internetowej. 
Minione 27 lat od ustawienia pomnika oraz rozmaite zachowania związane z tym obiektem stały się podstawą podjęcia prac nad zmianą zagospodarowania otoczenia Pomnika i południowej strony placu przy katedrze – uzasadnia ks.dr Stanisław Salaterki, proboszcz bazyliki. W dniach 25 i 26 sierpnia przeprowadzono renowacje pomnika polegającą na wypiaskowaniu rzeźby, nałożeniu nowej patyny oraz pokryciu całości ochronną warstwą wosku. Uszczelniono także wszystkie miejsca przez które woda mogła dostawać się do środka pomnika i powodować jego niszczenie oraz starano się wyakcentować detale rzeźbiarskie obecne na pomniku a niewidoczne z racji zabrudzenia i jakości patyny.  Następny etap prac, do którego przystąpiono aktualnie, to wymiana otoczaków wokół pomnika oraz ułożenie ich 15 cm wyżej niż obecnie tak, aby uniemożliwić wjeżdżanie samochodów na pomnik. Zostanie także przygotowany stały kwietnik oraz miejsce na ustawianie zniczy tak, aby uniknąć zabrudzenia woskiem wszystkiego wokół pomnika oraz zapewnić stały kwiatowy wystrój przy pomniku. Na koniec jeszcze jeden cytat z wypowiedzi ks. proboszcza Salaterskiego: Jest nadzieja, że otoczenie wokół pomnika Jana Pawła II przy katedrze będzie bardziej estetyczne ale jest i zadanie dla każdego z nas, zadanie troski o to, aby Postać i nauczanie Papieża Polaka pozostało w nas żywe, porządkowało nasze myślenie i decyzje. Pomnik ustawiono bowiem nie po to aby zapełnić puste miejsce ale aby przechodzący bardziej pamiętali o Osobie którą pomnik przypomina.
Z kolei władze Tarnowa przeprowadzają renowację tarnowskiego Grobu Nieznanego Żołnierza przed uroczystościami 90 lecia obchodów odzyskania niepodległości. W trakcie prac remontowych odkryto pięć metalowych pojemników, z których trzy zawierają ziemię z pól bitewnych. Jedna ołowiana tuba, którą odnaleziono pod główną płytą pomnika mogła zawierać jakieś dokumenty. We wtorek, 7 października w tarnowskim Muzeum Okręgowym odbyło się publiczne otwarcie ołowianego pojemnika, w którym uczestniczyli prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała i dyrektor Muzeum – Adam Bartosz. Podczas spotkania w Muzeum, w obecności dziennikarzy, rozcięto pogiętą, ołowianą tubę sprzed 77 lat, po czym  wyjęto z niej dokument owinięty w woskowany papier. Po rozwinięciu arkusza prezydent Tarnowa odczytał akt erekcyjny, sporządzony w 1931 roku na pamiątkę zbudowania Pomnika Nieznanego Żołnierza. Drugi, mniejszy pojemnik składał się z podwójnej osłony. Zewnętrzną stanowiła mocno już skorodowana rura stalowa, wewnętrzną natomiast szczelnie zalutowany pojemnik ołowiany, w którym po rozcięciu, znaleziono ściśle zwinięty zwitek papierowy. Niestety, korozja objęła również wnętrze tej rury i rozpostarcie tego dokumentu nie było możliwe bez jego uszkodzenia. Na wniosek specjalistów z Muzeum podjęto decyzję o przekazaniu tego dokumentu do specjalistycznej pracowni konserwacji papieru. Na poznanie zawartości tego pojemnika trzeba będzie poczekać nawet kilka miesięcy. Kopia wydobytego aktu erekcyjnego została już następnego dnia, w środę popołudniu umieszczona w nowym, szczelnym pojemniku, wraz z dokumentem upamiętniającym tegoroczny remont Grobu Nieznanego Żołnierza wraz z pisemnym przesłaniem od współczesnych Tarnowian oraz z dwuzłotowym zaskórniakiem z wizerunkiem tarnowskiego ratusza, a następnie zamurowana w nim dla potomnych.

Przypomnijmy przy okazji, iż przez pierwszą dekadę po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. miejscem, gdzie koncentrowały się uroczystości ku czci poległych był pomnik A. Mickiewicza na placu Kazimierza Wielkiego. Nocą z 20 na 21 czerwca 1925r. ktoś położył tam płytę z napisem "Nieznanemu Żołnierzowi Polskiemu poległemu za Ojczyznę 1914 - 1920". Dzięki staraniom tarnowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Bohaterów w 1931r. zbudowano Pomnik - Grób Nieznanego Żołnierza. Nadano mu formę mogiły wykonanej ze sztucznego porfiru i głazów narzutowych, pochodzących z rozebranego pomnika bitwy pod Sokalem (który stał przed dzisiejszą pocztą przy ul. Mickiewicza.), zwieńczonej wielościennym modernistycznym postumentem, na którym umieszczony został metalowy znicz. Do dziś stanowi on miejsce obchodów w Tarnowie najważniejszych świąt państwowych.

Wprawdzie obchodzone w ostatnim tygodniu 30. lecie Zamku w Dębnie, będącego perłą w koronie Muzeum Okręgowego w Tarnowie nie ma rangi święta państwowego, nie mniej fetowano je nie mniej uroczyście, i to w dodatku przez cały rok. Finał muzealnego świętowania miał miejsce dwie niedziele temu na zamku w Dębnie, gdzie oficjalnie podsumowano bogaty dorobek wystawienniczy i kulturalny placówki. Zamkowe świętowanie było też okazją do podziękowań za 30. letnią pracę kustosza zamku Lidii Luchter – Krupińskiej odchodzącej na zasłużoną emeryturę. Były kwiaty i laudacje, także gratyfikacje pieniężne. Był wicemarszałek małopolski R. Ciepiela oraz wielu znamienitych gości, którzy wznosząc toasty obejrzeli m.in. multimedialną historię Muzeum Pt. „Trzydzieści lat minęło”. Jubileusz uświetnił także koncert Zespołu Muzyki Dawnej „Allegro” z Zabrza oraz występ tarnowskich aktorów P. Semickiego i P. Jędrzejka, którzy w scenie „Przy staropolskim stole” przypomnieli smakowity „Opis obyczajów” ks. Jędrzeja Kitowicza. Ale to nie koniec jubileuszowej fiesty. Oto bowiem podczas małopolskich Obchodów Światowego Dnia Turystyki, które odbędą się 10 października w Szczawnicy, zostanie wręczona dyrektorowi tarnowskiego Muzeum Okręgowego – Adamowi Bartoszowi Odznaka Honorowa „Za zasługi dla Turystyki”. Jak uzasadniono – „Laureat znany jest z wielu inicjatyw podnoszących turystyczna atrakcyjność regionu, m.in. jest pomysłodawcą szlaków turystycznych śladami dziejów Żydów galicyjskich oraz twórcą znanej na całym świecie stałej ekspozycji muzealnej o historii u kulturze Romów.” Warto jeszcze dodać, że w tegorocznym plebiscycie „Wielkie Odkrywanie Małopolski”, którego rozstrzygnięcie odbędzie się również podczas Szczawnickich obchodów tarnowskie Muzeum Etnograficzne zostało zakwalifikowane do finału w kategorii atrakcja turystyczna, natomiast Turniej Rycerski o Złoty Warkocz Tarłówny na Zamku w Dębnie w kategorii wydarzenie.
Vivat Muzeum i jego pracownicy oraz „nieśmiertelny”, a raczej niezatapialny dyrektor, cyganolog i judaista w jednej osobie Adam Bartosz.

Nie tak znów często zdarza się aby na scenie spotykało się trzech znakomitych artystów jazzowych będących równocześnie prywatnie przyjaciółmi. A takie wydarzenie miało miejsce w sobotę, 4 października, w Mościckim Centrum Kultury, gdzie znakomity koncert dało troje wybitnych wokalistów jazzowych - Grażyna Auguścik, Grzegorz Karnas, Aga Zaryan. Prezentując przy tym muzykę trzech indywidualności. Program koncertu stanowiły miksowane trzy repertuary wykonywane w duetach, tercetach, w różnych połączeniach głosów i instrumentów. Dzięki trzem różnym temperamentom wokalistów muzyka środka połączona została z elementami nurtu: experimental, abstrakt, hypnotic. Pozostawiamy wszystkim muzykom i wokalistom dużo miejsca na swobodną interpretację. Nasz koncert to demokratyczny dialog – mówili przed koncertem.

Artystom na scenie MCK towarzyszyli jeszcze: Michał tokaj na fortepianie, Adam Oleś na wiolonczeli, Michał Jaros na kontrabasie i Sebastian Frankiewicz na perkusji.

Zupełnie odmienny rodzaj muzyki zaprezentowano nam z okazji 85 – lecia Polskiego Związku Łowieckiego.  Oto w ostatnią sobotę i niedzielę Tarnowianie i mieszkańcy naszego regionu  mogli wziąć udział w jednym z dwóch koncertów muzyki myśliwskiej, który dał Reprezentacyjny Zespół Muzyki Myśliwskiej. 11 października o godz. 18 zespół zaprezentował się w salach Pałacu Sanguszków (budynek Zespołu Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych) w Tarnowie a dzień później zaplanowano koncert na Zamku w Dębnie. Poza atrakcjami muzycznymi organizatorzy przygotowali także dwie wystawy: jedną poświeconą trofeom myśliwskim, a drugą ekologii. Jak nam się z Pegazem udało ustalić, Reprezentacyjny Zespół Muzyki Myśliwskiej PZŁ to kwintet instrumentów dętych blaszanych, który powstał w maju 1993 roku, na bazie działającej przy Królewskim Zamku w Rydzynie CAPELLI ZAMKU RYDZYŃSKIEGO. Założycielem i kierownikiem artystycznym zespołu jest trębacz Mieczysław Leśniczak. Zespół tworzą absolwenci Akademii Muzycznej w Poznaniu, na co dzień pracujący w orkiestrach symfonicznych Poznania : Filharmonii Poznańskiej i Teatru Wielkiego.
Zespół prowadzi ożywioną działalność koncertową w Polsce i za granicą. Występuje w najbardziej prestiżowych salach koncertowych, pałacach, zamkach, katedrach.W roku 2000 zespół koncertował na Światowej Wystawie EXPO 2000 w Hanowerze. W roku 2006 reprezentował Polskę na Światowej Wystawie Łowieckiej w Dortmund w Niemczech.

Pegaz jest już nieco, z przeproszeniem, posunięty w latach i z nie jednego pieca chleb jadał, aliści czegoś podobnego nie widział i nie słyszał. Kto przeoczył to muzyczne polowanie to kiep i niech żałuje!


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



13:52, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 października 2008

Wprawdzie mijający tydzień zdominowała Talia, która jak co roku odwiedziła swoją bliską krewną, boginię teatru Melpomenę, z której to okazji przygotowano stosowne Dionizje, nie mniej coś jednak się działo poza sceną przy ulicy Mickiewicza. I tak np. w dniu 23 września odbyła swoje posiedzenie Rada Kultury, która wyłoniła ze swego grona nowego przewodniczącego w osobie Antoniego Sypka, znanego tarnowskiego historyka i społecznika oraz naszego cenionego współpracownika. Tarnowowi przybyła także nowoczesna sala widowiskowa na ponad trzysta miejsc z profesjonalną sceną i zapleczem, także kinowym. Takie m.in. funkcje pełnić będzie oddana właśnie do użytku nowa aula tarnowskiego seminarium duchownego, położona w ścisłym centrum miasta, w bezpośrednim sąsiedztwie teatru. Może wreszcie lokalowe fatum ciążące od lat nad studenckim Festiwalem Filmowym VITAE WALOR, który co roku musi zabiegać o wynajęcie na warunkach komercyjnych sali na swoje projekcje od Kina „Marzenie” (TCK), bądź Kina „Millenium” (MCK) przestanie nękać jego związanych z duszpasterstwem akademickim i kurią biskupią organizatorów. Odnotowania warte jest także ciekawe spotkanie z poezją rodzimej poetki Anny Szymańczuk, zorganizowane przez Tarnowską Konfraternię Artystyczną i Muzeum Okręgowe oraz interesująca wystawa fotograficzna Marcina Chrapusty otwarta w Mościckim Centrum Kultury, będąca artystyczną dokumentacją jego wyprawy do Czarnobyla. Tydzień domknął obchodzony co roku 1 października Międzynarodowy Dzień Muzyki uczczony tym razem wyjątkowym koncertem Affabre Conciuino w dworku mistrza I. J. Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, gdzie jak się okazuje nie wszyscy są mile widziani. O czym doniósł niedawno Dziennik Polski publikując list czytelniczki rozżalonej spotkanym ją tam afrontem… .


Pegaz rzadko interesuje się urzędniczymi nasiadówkami, aliści ostatnie posiedzenie naszego kulturalnego areopagu, czyli Rady Kultury musimy skomentować. Doszło bowiem na nim do znaczących zmian personalnych zapalających zielone światło dla najszerzej pojętej kultury, dla spraw i inicjatyw dotąd, by rzecz elegancko sformułować, niedostrzeganych… . 
Oto, jak mogliśmy przeczytać w zdobytym sobie tylko widomymi sposobami, protokole z odbytego „w dniu 23 września 2008 r. w godz. od 13.00 do 15.30 w sali narad UMT przy  ul. Mickiewicza 2 posiedzenie Rady Kultury, w którym uczestniczyli : Barbara Brożek – Czekańska, Maria Kanior, Teresa Kopczyńska, Maria Janik, Antoni Sypek, ks. Tadeusz Bukowski, Zbigniew Tumiłowicz, Andrzej Radzik i Jacek Kucaba dokonano w obecności Ryszarda Ścigały -  Prezydenta Miasta Tarnowa, Doroty Skrzyniarz – Zastępcy Prezydenta Miasta Tarnowa, Marcina Sobczyka – dyrektora Wydziału Kultury UMT, Edwarda Żentary – dyrektora Tarnowskiego Teatru oraz Rafała Balawejdera – pełnomocnika d.s administracyjnych w Tarnowskim Teatrze, wymiany przewodniczącego tego gremium.”
Zgodnie z przyjętym porządkiem obrad składającym się z następujących punktów: „1.Wybór nowego Przewodniczącego Rady, 2.Wnioski po „Zderzeniach 2008 – Dni Tarnowa”, 3.Prezentacja panelu internetowego ”koordynacja działań kulturalnych-newsletter kulturalny”, 4.„Akcenty” – propozycje zmian, ocena skuteczności  dotarcia do odbiorców, dostępność, 5.Program funkcjonowania Tarnowskiego Teatru im. L. Solskiego w  latach 2008 – 2011 zaprezentowany przez Dyrektora Edwarda Żentarę - Marcin Sobczyk poinformował o rezygnacji z funkcji Przewodniczącego i decyzji wystąpienia z Rady Kultury.” Powodem była jego niedawna nominacja na stanowisko dyrektora wydziału kultury, co mogło skutkować konfliktem interesów. Na to zareagowała wice prezydent Dorota Skrzyniarz informując o decyzji Prezydenta powołującej rzeźbiarza Jacka Kucabę w skład Rady, którego retrospektywną wystawę  prac otwarto kilka dni temu w Galerii „:Hortrar”. Ciekawe dlaczego zrobiła to właśnie pani Skrzyniarz skoro pan Ścigała był tam ponoć obecny. Ale takie widać magistracko – urzędnicze obyczaje.

Po tym protokolarnym wstępie w skład Zarządu Rady Kultury zaproponowano (kto konkretnie – o tym protokół milczy) naszego Antoniego Sypka. Większością głosów (8 głosów za i 1 głos wstrzymujący) kandydat został wybrany. Następnie Zarząd zadecydował, że funkcję Przewodniczącego Rady będzie pełnił pan Antoni Sypek. O składzie personalnym Zarządu protokół, niestety, milczy. Aby nie zanudzić się kompletnie wypunktujmy jeno co ciekawsze tematy omawiane podczas rzeczonych obrad.

Były już przewodniczący Marcin Sobczyk przedstawił krótkie sprawozdanie z przebiegu imprezy „Zderzenia 2008- Dni Tarnowa” oraz poinformował o propozycji kontynuowania „Zderzeń” w cyklu corocznym a nie jak dotąd dwurocznym. Interesujący projekt przedstawił ks. Tadeusz Bukowski, a mianowicie organizacji co dwa lata w Tarnowie Festiwalu Sztuki Sakralnej. Jak wynika z protokołu inicjatywa ta zyskała uznanie członków Rady, którzy zaproponowali, aby Festiwal był organizowany naprzemiennie z „Dniami Tarnowa” (w latach nieparzystych). Ciekawym przerywnikiem była multimedialna prezentacja i promocja nowej strony internetowej: www.kultura.tarnow.pl będącej w gruncie rzeczy afiszowym kalendarzem imprez odbywających się w mieście.

Gratulując profesorowi Sypkowi udanego come back na zajmowane już w nieodległej przeszłości (za poprzedniej prezydencji Mieczysława Bienia) stanowisko, wyrażamy nadzieję na nadejście lepszych czasów dla tarnowskiej kultury, dla której Rada Kultury nie będzie tylko papierowym tygrysem.

A to lepsze już się dzieje. Oto bowiem niejako w cieniu Talii oddano do użytku nową przestronną i ze wszech miar nowoczesną aulę w Wyższym Seminarium Duchownym vis a vis kościoła Filipinów. Każda wyższa uczelnia ma reprezentacyjna salę widowiskową, w której odbywają się różnego rodzaju spotkania i uroczystości, sesje naukowe i sympozja – komentuje otwarcie auli rektor WSD w Tarnowie ks. prof. Jacek Nowak – Nasza aula ma potężna scenę i zaplecze, które będą mogły być wykorzystywane do prezentacji przedstawień teatralnych i koncertów. Będzie też mogła służyć jako sala kinowa, gdyż jest w niej zamontowany opuszczany ekran i odpowiednia aparatura projekcyjna. Ten nowoczesny obiekt został zaprojektowany w 1997 roku przez nieżyjącego już inż. Jacka Sumarę i jego syna Tomasza, również inżyniera. Budowę rozpoczęto w 1999 roku a ukończono w stanie surowym w 2007. Aula powstała głównie dzięki finansowemu wsparciu biskupa tarnowskiego, kapłanów i wiernych z całej diecezji oraz darczyńców z zagranicy. Sama aulę poprzedza hol o imponującej powierzchni 354 m kw. Zaś ona sama to profesjonalnie wyposażona i oświetlona piętrowa sala o powierzchni użytkowej 1641 m kw. Na parterze znajduje się widownia na 321 miejsc i duża scena. Na piętrze usytuowano balkon i dwie galerie. Wokół niej i w piwnicach znalazły miejsce pomieszczenia techniczne: pracownie, garderoby, dekoratornia, rekwizytornia oraz toalety. To najnowocześniejszy obiekt tego typu w Tarnowie, znakomicie zlokalizowany w centrum miasta i znajdującym się w pobliżu obszernym parkingiem. Szkoda, ze nie udało się zorganizować tam (z przyczyn niezależnych od obu stron)  niektórych przedstawień tegorocznej Talii i trzeba było pielgrzymować za Melpomeną aż do odległych Mościc. Z chwilą otwarcia nowej seminaryjnej auli (ma tego dokonać prefekt watykańskiej Kongregacji Wychowania Katolickiego, polski kardynał Zenon Grocholewski), Mościckie Centrum Kultury utraciło status największej i najlepiej wyposażonej sceny Tarnowa i teraz bardzo trudno będzie przekonać naszych mieszczuchów do kulturalnych ekskursji do Mościc, a pewnie i renomowane zespoły woleć będą występować w centrum miasta niż na jego peryferiach.

A propos Mościc, to niejako przy okazji spektakli prezentowanych w Mościckim Centrum Kultury w ramach tarnowskiego Festiwalu Komedii „Talia” otwarto tam wystawę młodego fotografika Marcina Chrapusty zatytułowaną „Czarnobyl”. Autor – rocznik 1977 – jest z zawodu cukiernikiem, co wcale nie oznacza iż jego poza zawodowa pasja, jaką jest fotografika ocieka lukrem. Najlepszym tego przykładem jest najnowsza jego wystawa „Czarnobyl” – pierwsza tego typu ekspozycja w Tarnowie ukazująca Prypec i Czarnobyl na skraju zniszczenia. Marcin Chrapusta z „wymarłego miasta” powrócił w Polowie września, i już po kilku tygodniach pokazuje wstrząsające swoim milczącym realizmem opuszczone i zrujnowane domy i ulice, szczególne wrażenie robią tragiczne ruiny teatru i żłobka. Nasz fotograficzny globtroter na zrobienie tych unikalnych zdjęć miał zaledwie dwie godziny. Tyle tylko mógł bezpiecznie przebywać w zamkniętej strefie silnego promieniowania. Podczas wyjazdu do Czarnobyla trafiłem na wyjątkowo  wysoką temperaturę, co automatycznie skutkowało podwyższonym promieniowaniem – mówił podczas wernisażu – Drugi raz już tam nie pojadę. Wystarczą zdjęcia. A niektóre z nich przypominają… podtarnowskie Niedomice, gdzie trwałą ruina straszą resztki potężnych niegdyś Zakładów Celulozowych. Oglądając poindustrialne fotograficzne zapisy pamięci Marcina nie sposób oprzeć się wrażeniu, że obiektyw jest dla niego przedłużeniem myśli, tego co chciałoby się samemu opowiedzieć, zobaczyć i dotknąć… .

Aby odreagować tę fotograficzną traumę odnotujmy pierwszy po wakacyjnej przerwie wieczór poetycki z cyklu „Uwaga człowiek”, a zatytułowany „Wszystkie dźwięki tęczy”. Autorem tego projektu jest prężnie działająca Tarnowska Konfraternia Artystyczna z jej szefową Krystyną Drozd na czele. Bohaterką wieczoru była ceniona tarnowska poetka Anna Szymańczuk, autorka m.in. zbiorków wierszy „Wynajęty kąt”, „Kromka losu” i prozy poetyckiej „Daleko od szosy”. Jej urokliwe wiersze czytał i muzycznie całość oprawił Mirosław Poświatowski, internetowy dziennikarz i aktor do niedawna związany z Teatrem nie Teraz T.A. Żaka. Ten poetycki wieczór zorganizowany w Muzeum Okręgowym bardzo dobrze wpisał się w rozpoczynający się właśnie kolejny rok akademicki Uniwersytetu Trzeciego Wieku, którego Anna Szymańczuk jest słuchaczką.

To właśnie studenci – seniorzy, których zapisało się na nowy rok akademicki w obu działających w Tarnowie UTW kilkuset, stanowią główną klientelę różnorodnych imprez kulturalnych odbywających się w naszym galicyjskim miasteczku. Ich kulturalną aktywność najwyraźniej widać na koncertach organizowanych przez Centrum Paderewskiego, które tegoroczny Międzynarodowy Dzień Muzyki uczciło koncertem prawdziwych muzycznych maestro, a mianowicie światowej sławy zespołu wokalnego śpiewającego a cappella  „Affabre Concinui” - The Polish Chamber Singers. Już sama łacińska nazwa tego absolutnie wyjątkowego zespołu affabre concinui oznacza „idealne współbrzmienie”, co od początku stanowi artystyczne credo grupy. Zresztą, czy potrzeba lepszej rekomendacji niż ta, iż członkowie tego założonego w 1983 roku zespołu są wychowankami dwóch znanych poznańskich chórów chłopięco-męskich S. Stuligrosza i J. Kurczewskiego.

Zespół w składzie Robert Hylla – kontratenor, Leszek Marciniak – kontratenor, Przemysław Czekała – tenor,  Piotr Lewandowski – baryton, Piotr Dziurla – bas i Artur Hoffmann – bas, koncertuje w największych ośrodkach kulturalnych kraju (m.in. Warszawa, Bydgoszcz, Gdańsk, Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Szczecin, Wrocław), a także poza jego granicami (Algieria, Anglia, Austria, Belgia, Chiny, Czechy, Dania, Finlandia, Francja, Hiszpania, Holandia, Japonia, Korea Płd., Liban, Niemcy, Stany Zjednoczone, Szwajcaria, Tajwan, Turcja, Ukraina, Watykan, Włochy). Affabre Concinui nierzadko goszczą także w Tarnowie, gdzie po raz pierwszy wystąpili na inauguracji   Tarnowskiego Tygodnia Talentów w 1987 roku. Nagrał wiele płyt i wystąpił na licznych festiwalach, zdobywając szereg prestiżowych nagród i wyróżnień. A 4 października w Kąśnej Dolnej wykonał m.in. Antonio Vivaldiego „Cztery Pory Roku - Zima - cz.II”, Gioacchino Rossiniego „Duet kotów”, Piosenki ludowe „Zielony mosteczek” i „Szła dzieweczka”, Maurice Ravel „Bolero”, Stinga „Fields of gold”, Wojciecha Młynarskiego „ Dziewczyny bądźcie dla nas dobre na wiosnę”, Jerryego Hermana „Hello, Dolly!” oraz „Wiązankę Polskich Przebojów Lat 50 – tych.”

Aliści muzyka nie zawsze łagodzi obyczaje, czego doświadczyła jedna z czytelniczek „Dziennika Polskiego” pisząc do redakcji: Takiego wstydu i upokorzenia dawno nie przeżyłam. Podróżowałam trochę po kraju i zagranicy, ale z takim przejawem niezrozumienia i wręcz chamstwa, jak w Kąśnej Dolnej, nigdy dotąd nie spotkałam się. Nie jest mi łatwo o tym mówić, ale muszę opowiedzieć o swoich przykrych przeżyciach. Po to, by inni nie musieli doświadczać podobnego lekceważenia, podobnie wstydliwych sytuacji...  Wraz z mężem odwiedziła Kąśną Dolną 3 września w godzinach przedpołudniowych. Dworek i muzeum Paderewskiego były zamknięte, spacerowali więc po parku i chłonęli klimat tego miejsca. Niestety, w pewnym momencie czar prysł, z przyczyn, nazwijmy to, prozaicznych.  Mówiąc wprost, mam kłopoty z pęcherzem i poczułam nagłą potrzebę. Gorączkowo rozglądałam się za toaletą, ale wszystko było pozamykane. W pewnym momencie pojawiło się dwóch panów, prawdopodobnie z administracji dworku i hoteliku. Poprosiłam ich o pomoc i udostępnienie toalety. Niestety, spotkałam się z odmową. W muzeum, jak usłyszałam, nie ma ubikacji. A z hotelowego przybytku mogę skorzystać pod warunkiem, że wynajmę pokój z łazienką za 80 złotych. Tak aroganckiej odpowiedzi udzielił mi jeden z napotkanych na terenie dworku mężczyzn.  Starsza pani nie chce mówić o swoich cierpieniach i późniejszych komplikacjach zdrowotnych. Postanowiła jedynie zwrócić uwagę na brak zrozumienia, życzliwości i taktu, którego doświadczyła w Kąśnej. - Każdy może znaleźć się w podobnie przymusowej sytuacji. Oby jednak nie musiał przeżywać tego, co ja... .


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót


12:14, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: