RSS
poniedziałek, 26 września 2011

Kolejny sukces odnotował sławny w kraju i za granicą Chłopięcy Chór Katedralny Pueri Cantores Tarnovienses, tym razem  został laureatem 59. Międzynarodowego Festiwalu Polifonicznego we włoskim Arezzo, jednego z najstarszych i najbardziej cenionych Festiwali w Europie. Ostatnia podróż artystyczna tarnowskich słowików, to piękne zwieńczenie 30 letniej działalności naszego chóru i optymistyczne otwarcie kolejnego rozdziału jego bogatej historii. Nieco inny i w innej skali mierzony jest wygrany przez uczennicę IV klasy Liceum Plastycznego Annę Alberską, konkurs na plakat promujący cykl przedsięwzięć Tarnowskiego Teatru „Cztery Talie Roku”. O konkursie dowiedziała się w szkole i postanowiła spróbować swoich sił. - Pierwszym skojarzeniem z tematem była Talia, jako muza. Sprawdziłam jej atrybuty, są to maska komiczna i bluszcz. Stąd koncepcja, by punktem centralnym plakatu była właśnie maska - opowiada Anna Alberska. - Pomysł podzielenia maski na cztery części ma nawiązywać do czterech Talii. Każda część składa się z innego rodzaju elementów. I tak: Mała Talia to skojarzenia z bajkami - jabłko, pantofelek, korona; Talia Korzenie - to elementy kojarzące się z ludowością - bochenek chleba, cebrzyk, snopek. Najwięcej problemów sprawiła mi ćwiartka maski, która ma być poświęcona Talii bez Barier. Zastanawiałam się jak można pokazać niepełnosprawność w sposób niegodzący w niczyje uczucia. W końcu doszłam do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będą to odbicia rąk i stóp oraz wizerunki narządów mowy i wzroku, które w pewien sposób nawiązują do tego co może być przyczyną niepełnosprawności. Wreszcie Festiwal Komedii, w tym przypadku wykorzystałam atrybuty komedii - maski i bluszcz. Każda z ćwiartek ma inny kolor kojarzący się z daną porą roku.Natomiast na plakacie tegorocznej Talii zobaczymy oko, w którego źrenicy można dostrzec nowy budynek tarnowskiego teatru. - To też nawiązanie do tytułu premiery "Czego nie widać". Za tym okiem będzie się też kryło wiele wydarzeń, m.in. ogłoszony zostanie konkurs "Oko na Maroko" - będziemy szukać najbardziej uśmiechniętej pary oczu tarnowskiego festiwalu... - dodaje dyrektor Balawejder. O szczegółach piszemy obok. Sporo dzieje się także w Miejskiej Bibliotece Publicznej, która pod nowymi rządami Ewy Stańczyk wyraźnie nabiera rozpędu. I tak onegdaj odbyło się w tamże w Galerii Niebieskiej spotkanie poetyckie poświęcone pamięci Marian Pomianowskiego, któremu towarzyszyła promocja tomiku jego wierszy pt. „7 lat tułaczki". Autor był chorążym 17 Pułku Polskich Sił Zbrojnych, przeszedł szlak bojowy z II Korpusem gen. Andersa. "7 lat tułaczki" to poetycki pamiętnik, poemat z lat 1941-46. Pomianowski zmarł w roku 1970. O wydanie zbiorku od dawna zabiegała jego córka Helena.- Mój ojciec był w łagrach, wędrował z gen. Andersem, odwiedził Ziemię Świętą. Wszystko co przeżył zostało utrwalone w tych wierszach. To wiersze przywiózł ojciec w postaci zapisków na karteczkach, starych zeszytach. Kiedyś podczas uroczystości rodzinnych padł pomysł, żeby zostały one utrwalone dla innych - opowiadała. W spotkaniu wzięła udział także Magdalena Węgrzynowicz - Plichta, która wydała poezję Pomianowskiego.  Dochód ze sprzedaży tomików wierszy Pomianowskiego przeznaczony był na Hospicjum Domowe. W tejże Galerii można oglądać ciekawą wystawę grafik jednego z najpopularniejszych hiszpańskich malarzy - Salwadora Dali, zatytułowaną  „Dekameron - ilustracje Salvadora Dali“. Wyeksponowane grafiki  pochodzą ze zbiorów Krystyny Baniowskiej-Stąsiek i Michela Meyera. Poza tym właśnie minęło 100 lat od czasu kiedy na ulicach naszego galicyjskiego miasteczka pojawił się pierwszy tramwaj, co zostało w piątek 23 września  uczczone pojawieniem się w centrum miasta jego repliki oraz akademią w Sali Lustrzanej. Tego samego dnia Małopolskę już po raz piaty ogarnęła fascynacja światem  nauki. Tego dnia w Krakowie, Tarnowie, Nowym Sączu i Niepołomicach odbywała się Małopolska Noc Naukowców.  Jej tarnowską dominantą - wydarzeniem był sobotni wykład w MCS ks. prof. Michała Hellera oraz koncert „Symfonia wszechświata”. Oprócz Nocy Naukowców miała także miejsce w kinie Marzenie 9. już Noc Kabaretowa, a w powiecie 21. Galicyjska Jesień Literacka. 

W dniach od 10 – 21 września 2011 r. Chłopięcy Chór Katedralny PUERI CANTORES TARNOVIENSES z Tarnowa realizował swoją 33 podróż zagraniczną, tym razem do Włoch. Głównym punktem wyjazdu był udział w 59. Międzynarodowym Festiwalu Polifonicznym w Arezzo. Zanim Pueri dotarli do miasta słynnego teoretyka średniowiecznego Guido z Arezzo, dali wieczorem koncert w niedzielę 11 IX w niewielkiej miejscowości turystycznej - Alleghe w Dolomitach. Wcześniej w tym samym dniu zaśpiewali na Mszy św. w miejscowości Santa Maria delle Grazie. Festiwal w Arezzo (200 km na północ od Rzymu) rozpoczynał się we wtorek 13 września i trwał do niedzieli 18 września. W Festiwalu obok Chóru z Tarnowa wzięły udział chóry m.in. z: Japonii, Kolumbii, Estonii, Niemiec, Indonezji, Stanów Zjednoczonych, Włoch i in. Do konkursu Komisja Artystyczna Festiwalu dopuściła 12 chórów z całego świata na podstawie przysłanych nagrań, dotychczasowych osiągnięć, przysłanego programy (wraz z partyturami), który chór chce zaprezentować w Arezzo. Pueri z Tarnowa zgodnie z regulaminem musieli wziąć udział w trzech kategoriach: kategoria chóry mieszane, kategoria historyczna i kategoria narodowa. W ostatniej kategorii, w której brało udział 7 chórów, Chór Katedralny z Tarnowa otrzymał nagrodę specjalną jury za wykonany program. Obok chóru z Tarnowa tą samą nagrodę ex aequo otrzymał chór z Kolumbii. Dodatkową radością dla chóru po zaprezentowaniu swojego programu była obietnica od dwóch kompozytorów - ze Szwecji i z Włoch – napisania dla chóru specjalnych utworów, które jak tylko dotrą do Tarnowa zostaną przez chór wykonane. Po zakończonym Festiwalu chór udał się do Rzymu, gdzie w niedzielę w wieczorem – 18 IX - dał koncert w kościele św. Stanisława w pobliżu placu Weneckiego. Ostatni dzień pobytu we Włoszech chór wykorzystał na zwiedzanie Wiecznego Miasta (m.in.: grobu bł. Jana Pawła II w Bazylice Piotrowej, Schody Hiszpańskie, Fontanna di Trevi, Panteon, Kapitol, Forum Romanum, Koloseum i Bazyliki Jana na Luteranie). 


Salvador Dalí, a właściwie: Salvador Domènec Felip Jacint Dalí i Domènech, marquès de Dalí de Púbol, to największy surrealista XX wieku, urodzony w Katalonii. Ten skrajny ekscentryk wymyślił własną metodę “paranoiczno-krytyczną". Był zdecydowanym zwolennikiem konserwatyzmu, elitaryzmu i monarchii, a krytykował pacyfizm i anarchię. Znany z buntu przeciwko kultowi przeciętności typowemu dla demokracji.Był studentem Królewskiej Akademii Sztuki w Madrycie, z której dwukrotnie został wydalony. Nie ukończył studiów, gdyż uważając, że jest bardziej wykształcony niż egzaminujące go osoby, nigdy nie podszedł do egzaminów końcowych. W czasie studiów mocno zafascynowany był malarstwem prerafaelitów i malarstwem metafizycznym Giorgio de Chirico'a. W 1927 roku spotkał się z Picassem, który pokazał mu swoje dzieła. Zrobiły one na nim wielkie wrażenie, ale w późniejszym czasie Dali miał stwierdzić, że jeden jego obraz jest wart więcej niż wszystkie należące do Picassa.Pod koniec lat 20. ubiegłego wieku Dali stał się pełnoprawnym członkiem francuskich surrealistów dzięki wstawiennictwu Joana Miró. W tym samym roku powstał pierwszy obraz Dalego uznawany za surrealistyczny: "Miód jest słodszy od krwi". Jego pierwszy indywidualny pokaz miał miejsce w 1933 roku w Nowym Jorku. W późniejszym czasie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie stał się bardzo popularny wśród tamtejszych sław. Jack Warner, czy Helena Rubinstein zamawiali u niego portrety, brał udział w kręceniu filmu z Alfredem Hitchcockiem, a także zajmował się projektowaniem biżuterii oraz odzieży dla Coco Chanel.


25 września 1911 na ulice Tarnowa wyjechał pierwszy tramwaj. Od tego czasu rozpoczęła się długa historia komunikacji miejskiej, zawsze, od pierwszego dnia budzącej kontrowersje i emocje. Tarnowska komunikacja przetrwała jednak dzielnie wszystkie zakręty historii i właśnie wkracza w swoje nowe stulecie. Po wielu perypetiach związanych z budową linii tramwajowej, 25 września 1911 roku na tarnowskie ulice wyjechał pierwszy tramwaj. Od początku miał swoich zwolenników i zażartych przeciwników. Pierwsi zachwycali się wiedeńskim charakterem tarnowskiej ulicy, drudzy obarczali tramwaj odpowiedzialnością za wiele haniebnych wypadków. Faktem jest, że od tej niespełna trzykilometrowej pierwszej trasy rozpoczął się żmudny proces tworzenia komunikacji miejskiej i dzisiaj MPK wkracza w nowe stulecie. Do świętowania efektownej rocznicy spółka zaprosiła wszystkich mieszkańców miasta, bo to przecież dzięki nim możliwe było funkcjonowanie jej przez całe 100 lat.W piątek 23 września o godzinie 12.00 ulica Wałowa na chwilę przeniosła się w czasie i przestrzeni, tak aby można było poczuć atmosferę dnia, w którym pierwszy tramwaj zadzwonił dzwonkiem i zazgrzytał kołami. Teraz odbyło się  bez zgrzytów, a stylizowany na tamten oryginalny lwowski tramwaj jeździł po ulicach Tarnowa do samego wieczora, hojnie obdarowując pasażerów na przystankach słodkościami. Nie zabrakło wytwornych pań i panów, stosownej muzyki oraz okolicznościowej gazety codziennej. 


Główną ideą Nocy Naukowców jest popularyzacja nauki wśród mieszkańców Małopolski, a także przybliżenie dzieciom i młodzieży zawodu naukowca oraz zachęcenie ich do wybrania kariery naukowej. Poprzez pryzmat odkryć, ważnych dla rozwoju różnych dziedzin nauki, podkreślano znaczenie pracy naukowców dla naszego życia, a także fakt, że bycie naukowcem to świetny i niesamowicie fascynujący pomysł na karierę zawodową. Tegoroczna Małopolska Noc Naukowców dla Centrum Sztuki Mościce była wyjątkowym wydarzeniem. Na dużej scenie odbyło się spotkanie nauki i sztuki. W koncercie zatytułowanym „Symfonia wszechświata” wystąpił ks. prof. Michał Heller i Orkiestra Symfoniczna Centrum Sztuki Mościce. To był mocny akcent zamykający cykl imprez o charakterze naukowym, jakie działy się  w Tarnowie w noc go poprzedzającą,  uświetniające także inaugurację roku akademickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Małopolskiej Wyższej Szkole Ekonomicznej w Tarnowie. Orkiestra Symfoniczna Centrum Sztuki Mościce wykonała Symfonię Nr 41 C-Dur Jowiszową W. A. Mozarta, pod batutą Roberta Naściszewskiego. Był to drugi koncert tego zespołu na macierzystej scenie. Orkiestra zadebiutowała w czerwcu tego roku otwierając Festiwal Muzyczne Tarasy koncertem Joaquina Rodrigo „Concierto de Aranjuez” pod batutą Tadeusza Wojciechowskiego.
Już po raz 21. odbywała się Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka. Spotkania autorskie, koncerty, lekcje literackie, to tylko niektóre atrakcje organizowane w ramach tej cyklicznej imprezy. Z tej okazji spotkania i występy zorganizowano również w powiecie tarnowskim m. in. w Szerzynach, Gromniku, Zbylitowskiej Górze oraz w gminie Ciężkowice. Wśród zaproszonych gości byli poeci z Polski, Niemiec, Łotwy, Australii, Rosji, Litwy, Ukrainy i Wietnamu. Na bibliotecznych spotkaniach z autorami oraz lekcjach literackich w szkołach artyści zachęcali młodzież do słuchania i czytania wierszy.Zaproszeni goście mogli nie tylko zapoznać się z twórczością poetów, ale również wziąć udział w żywej lekcji historii, literatury i kultury. Tak jak w poprzednich latach i w tym roku organizatorem MGJL jest Andrzej Grabowski - poeta, satyryk z Ciężkowic. Galicyjskie spotkania z poezją są doskonałą okazją do promocji naszego regionu w kraju i zagranicą oraz szansą dla młodych artystów. Finałowa impreza tegorocznej Jesieni miała miejsce w sobotę 24 września, tradycyjnie już w dworku I. J. Paderewskiego w Kąśnej Dolnej z udziałem m.in. Alicji Tanew i zespołu Ostatnia Wieczerza W  Karczmie Przeznaczonej Do rozbiórki. Tarnowskim akcentem tego poetyckiego świętowania był  piątkowy (23.09.) Wielki Tarnowski Koncert Literacki w Ratuszu.  


Ryszard Zaprzałka

 



10:14, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 września 2011

 

Tarnów znów górą! Czapki z głów mości panowie! Dyrektor tarnowskiego Muzeum Okręgowego Adam Bartosz został uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. To wyróżnienie zostało przyznane na wniosek Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji za dokonania związane z zachowaniem rozwoju tożsamości kulturowej mniejszości narodowych i etnicznych. Odznaczenie zostało wręczone we środę 14 września podczas uroczystego otwarcia w Lublinie międzynarodowej konferencji naukowej „Mniejszości narodowe, etniczne i językowe w Unii Europejskiej”. Nasz laureat jest etnografem, od kilkudziesięciu lat specjalizującym się w badaniach nad historią i kulturą mniejszości narodowych, zwłaszcza w Europie Środkowo – Wschodniej. Z jego inicjatywy powstała w tarnowskim muzeum pierwsza w świecie stała ekspozycja o historii i kulturze Romów. Od wielu lat organizuje unikatowe przedsięwzięcie - Międzynarodowy Tabor Pamięci Romów. Prowadził wykłady o mniejszościach etnicznych i narodowych na wielu uczelniach krajowych i zagranicznych. Jest autorem licznych prac w tym wyjątkowej książki o pokonywaniu uprzedzeń etnicznych „Nie bój się Cygana”, która została przetłumaczona na kilka języków, w tym na romski. Zaangażowany jest również w działalność na rzecz innych mniejszości narodowych, w tym również żydowskiej - m.in. jako twórca autorskiego projektu „Galicjaner Sztetl – Dni Pamięci Żydów Galicyjskich”. Gratulując odnotujmy kolejny sukces promocyjny Tarnowa, bo tak postrzega swój osobisty sukces jego beneficjent. Otóż, co najmniej kilkanaście tysięcy osób przewinęło się w sobotę 10 września przez tarnowski Rynek podczas Azoty Tarnów Grand Festiwal. Zorganizowana przez największego pracodawcę w regionie impreza dla uczczenia sukcesów firmy, kusiła przede wszystkim gwiazdami. Kolejno, na scenie obok ratusza, wystąpili: Arka Noego, Golec uOrkiestra, Toten-tanz, Plateau i na deser Orkiestra Adama Sztaby. Ciekawe, jak te sukcesy przełożą się na dramatycznie wzrastające bezrobocie w naszym mieście i okolicy. Czy nareszcie tarnowianie będą mieli szansę na prawdziwą pracę… Jeszcze do niedawna zapowiadano nam w tym względzie „drugą Japonię” aliści póki co zorganizowano nam w Mościckim Centrum Sztuki dniach 9 – 14 wrzesień „Przegląd kina japońskiego”. Podczas pięciu projekcji zobaczyć było można skrajnie różne oblicza Japonii, w takich obrazach jak: Zatoichi (2003), reż. Takeshi Kitano, Battle Royale (2000), reż. Kinji Fukasaku, Ghost in the Shell (1995), reż. Mamoru Oshi, Grobowiec Świetlików (1998), reż. Isao Takahata, Harakiri (1962), reż. Masaki Kobayashi. Również w MCS w sobotę 17 września wystąpił jeden z najlepszych zespołów tańca współczesnego w Europie – Śląski Teatr Tańca ze spektaklem „Formosa Olivares”, inaugurując Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca „Scena Otwarta” (napiszemy o tym oddzielnie). Dla nie zainteresowanych tańcem Muzeum Okręgowe przygotowało dzień później, w niedzielę 18 września, nie lada gratkę, a mianowicie nową, zrewitalizowaną wersję dotychczasowego Międzynarodowego Turnieju Rycerskiego o „Warkocz Tarłówny”, jaki od 15 lat jesienią odbywa się na zamku w Dębnie. Tym razem były to Europejskie Spotkania Rycerskie z udziałem bractw rycerskich z Węgier, Czech i Ukrainy oraz szerokiej reprezentacji polskich wojów, co opisujemy oddzielnie. Zupełnie z „innej bajki” była Krajowa Wystawa Filatelistyczna „Sacrum et profanum Tarnoviae” zorganizowana w tarnowskiej Sali Lustrzanej w dniach 17 – 21 września. Kończąc powtórzmy nurtujące wielu mieszkańców pytanie: co Tarnów ma z Forum Inwestycyjnego, które już po raz czwarty „zakorkowało” miasto, oraz skomentujmy piórem red. Reutera związaną z powyższym notkę na jednym z lokalnych portali zatytułowaną „siła asfaltu”…  


17 września na scenie Mościckiego Centrum Kultury (CSM) nastąpił prolog Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca SCENA OTWARTA. Tego dnia wystąpiła jedna z najlepszych europejskich formacji tanecznych  – Śląski Teatr Tańca ze spektaklem „Formosa Olivares”. Dodajmy, że sam Festiwal, odbywający się po raz pierwszy w Polsce, trwać będzie od 1 do 16 października. Organizatorem jest MCK (CSM) w Tarnowie – Mościcach. Festiwal prezentuje i promuje aktualne trendy w sztuce współczesnej sceny baletowej i tańca współczesnego na polu międzynarodowym, w jego ramach zaprezentowanych zostanie 12 spektakli zawodowych teatrów tańca z Polski i Europy.„Formosa Olivares” to premiera polska. Spektakl porusza bardzo aktualna tematykę wykluczenia i odrzucenia. Premiera zagraniczna miała miejsce w połowie sierpnia w Nowym Jorku podczas Downtown Dance Festival. Wydarzenie od kilkudziesięciu lat przyciąga światowej sławy choreografów, reprezentujących różne style i techniki. ŚTT został zaproszony do Stanów Zjednoczonych przez jedną z najbardziej utytułowanych grup tanecznych: Battery Dance Company, która w tym roku obchodzi 30-lecie istnienia. Warto podkreślić, że Śląski Teatr Tańca przez 20 lat działalności regularnie gościł na scenach amerykańskich. W USA po raz pierwszy wystąpił w 1989 roku. W 2002 roku sukcesem odnotował swoje występy w jednej z najbardziej prestiżowych scen - "The Kitchen" - w Nowym Jorku, gdzie zaprezentował cztery przedstawienia. Śląski Teatr Tańca został założony w 1991 roku przez Jacka Łumińskiego, który stworzył pierwszy w Polsce zawodowy zespół tańca współczesnego. 

Krajowa Wystawa Filatelistyczna „Sacrum et profanum Tarnoviae” odbywała się w Sali Lustrzanej w Tarnowie w dniach 17-21 września. Dla jej uczestników przewidziano sporo atrakcji m.in. pocztę balonową. - Nieco zapomniana ostatnio filatelistyka przypomina o sobie, wychodzi na ulice Tarnowa – mówi Marek Smoła, inicjator, prezes zarządu okręgu Polskiego Związku Filatelistów w Tarnowie, dyrektor IV Liceum Ogólnokształcącego.Założeniem wystawy jest uczczenie dwóch ważnych dla Tarnowa dat – 450 rocznicy śmierci hetmana Jana Tarnowskiego i 225 rocznicy powstania diecezji tarnowskiej. Na wystawę zgłosili swoje zbiory filateliści z całego kraju – Białegostoku, Warszawy, Koszalina, Wrocławia, Katowic, Krakowa, Kalisza, Rzeszowa, Lublina, Łodzi i wielu innych miejscowości, w tym oczywiście, Tarnowa. Pojawili się również wystawcy z Niemiec i Ukrainy. Łącznie zostało zaprezentowanych około 40 zbiorów i blisko 40 eksponatów literatury filatelistycznej. Tarnowskiej ekspozycji towarzyszyła  międzynarodowa sesja naukowa, jaka odbyła się w dniu 17 września, podczas której referaty wygłosili przedstawiciele środowisk akademickich z Krakowa, Lwowa, Budapesztu i Bratysławy.Drugą imprezą towarzyszącą, a zarazem sporą atrakcją dla mieszkańców Tarnowa, była poczta balonowa czynna w niedziele 18 września. Start balonu zaplanowano z parku w Gumniskach, zaś lądowanie poza Tarnowem, w miejscowości do której doleci balon...

Niedawno Tarnów przeżywał najazd gości w związku z czwartą już edycją Forum Inwestycyjnego. Jak zawsze podczas tej imprezy padły pytania, co rzeczywiście nasze miasto ma z Forum. - Korzyści bezpośrednie i pośrednie. Do tych pierwszych zaliczyć trzeba przede wszystkim promocję Tarnowa na arenie ogólnopolskiej, nazwa "Tarnów" pada w mediach o zasięgu regionalnym oraz ogólnopolskim, utrwala się jako organizator tak dużej i prestiżowej imprezy. Nie do przecenienia są spotkania z gośćmi dużej rangi, którzy przyjeżdżają do miasta, rozmowy biznesowe i nawiązywanie kontaktów handlowych lokalnych firm z biznesmenami z kraju i zagranicy. No i, rzecz jasna, nie sposób pominąć konkretnych zysków finansowych, które osiągają tarnowscy przedsiębiorcy wynikających z obecności gości - zyskach dla restauratorów, hotelarzy i innego biznesu - wyjaśnia szefowa biura prasowego w magistracie, Dorota Kunc-Pławecka. Przy każdej edycji Forum spodziewana jest także wizyta premiera. W tym roku w drodze do Krynicy na Forum Ekonomiczne, Donald Tusk ominął jednak tarnowską imprezę.- Premier Donald Tusk nie dotarł ostatecznie na Forum, ale rankiem tego dnia odwiedził Wierzchosławice i Azoty Tarnów. W siedzibie największej firmy regionu, także z udziałem gości Forum Inwestycyjnego, rozmawiano o przyszłości polskiej gospodarki, konsolidacji sektora wielkiej syntezy chemicznej - uzupełnia Dorota Kunc-Pławecka, która przyznaje także, że Tarnów nie przespał szansy i dobrze wypromował swoje walory inwestycyjne. - Tarnów zaprezentował podczas Forum kompleksową ofertę dla inwestorów. Mowa o terenie ponad 100 ha działek zlokalizowanych w miejscu Zakładów Mechanicznych. "Tarnowska" oferta spotkała się z dobrym odzewem, liczymy, że jednym z wymiernych efektów tego biznesowego spotkania będzie zagospodarowanie miejsca, o którym mowa.Dotąd najważniejszym efektów tarnowskiego Forum jest bez wątpienia podpisanie we wrześniu 2009 r. listu intencyjnego o powstaniu w mieście nad rzeczką Białą nowoczesnego terminalu intermodalnego. Uroczyste złożenie podpisów pod tym dokumentem nastąpiło podczas II Forum Inwestycyjnego. Sygnatariusze dokumentu jednym tchem wymieniali zalety tego projektu, podkreślając wtedy, że jest to szansa na dużą inwestycję i nowe miejsca pracy. Okazuje się jednak, że inwestycja została mocno zastopowana.- Trudności pojawiły się podczas negocjacji z właścicielami prywatnymi. Na przeszkodzie w osiągnięciu porozumienia stanęła cena, którą prywatni właściciele pragnęli uzyskać za sprzedaż swych ziem. Obecnie trwają rozmowy w sprawie ulokowania inwestycji w strefie przemysłowej Zakładów Azotowych i w mojej opinii nie byłoby to złe rozwiązanie - wyjaśnia prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała.Ta lokalizacja cieszy szefa Azotów. - Logistyka jest istotnym problemem do rozwiązywania w dużej grupie chemicznej - uważa Jerzy Marciniak. - Każdy pomysł obniżający koszty logistyki jest dobrym projektem. No cóż, pożyjom…uwidim…

A oto kuriozalny tekst, jaki ukazał się, i bardzo szybko zniknął, na jednym z internetowych portali tarnowskich: „Kiedy dostojna arystokratka Maria Anna z Czartoryskich prowadziła w Warszawie salon literacki nazywany błękitnymi sobotami, nie przypuszczała zapewne, że 200 lat później ta romantyczna nazwa patronować będzie jakże prozaicznej polityce. „Salon literacki” ustąpił miejsca „ogólnopolskiej akcji”. W ramach ogólnopolskiej akcji Platformy Obywatelskiej „Błękitna Sobota”, 3 września Minister Skarbu Państwa Aleksander Grad wraz z kandydatami do Sejmu i Senatu będzie rozdawał na ulicach Tarnowa materiał informacyjny „Polska w budowie”. Spacer przez miasto minister rozpocznie o godzinie 12.00 pod dworcem PKP, a następnie uda się ulicą Krakowską do Wałowej. Błękitnymi sobotami nazywano salon literacki prowadzony na początku XIX wieku w Warszawie przez Marię Annę z Czartoryskich. Regularnie bywał na tych spotkaniach m.in Julian Ursyn Niemcewicz i jest to chyba jedyny związek salonu z polityką. A ta 200 lat później brutalnie zawłaszczyła romantyczną nazwę, zastępując przy tym zażarte dyskursy literackie suchymi informacjami o inwestycjach i budowach. Pełne uduchowienia, emocji i kultury spory ustąpiły dziś miejsca „ogólnopolskiej akcji”, a duch poezji odleciał bezpowrotnie pod naporem asfaltu, cegieł i pustaków. Szkoda.

I komentarz redaktora Jerzego Reutera:„Idąc tropem tarnowskich mediów uprzejmie informuję, że kiedy król Jagiełło przyjmował od Krzyżaków symboliczne dwa miecze, na pewno miał na myśli uzbrojenie tarnowskich ulic, a szczególnie naszej umiłowanej Krakowskiej. Błękitna sobota – ach, ile miodu w moje serce – zaowocowała kosmicznym terminem „Siła asfaltu”. Na litość Boga, o co tutaj komen? Jaka siła i jakiego asfaltu? Czy tego asfaltu, który już dawno został zapomniany? Bo przecież asfaltem – za przeproszeniem – można dziury łatać, a nie budować drogi, moi drodzy. Tak więc Wandale, którzy zbroili się na chwałę swojego kościoła, na pewno mieli zacne zamiary względem Tarnowa, gdy produkowali druty zbrojeniowe. Wszak ich kultura to tylko kilkadziesiąt kilometrów od naszego grodu. Przewidzieli, że kiedyś ktoś bardzo mądry – nazwijmy Go Ryszardem Mądrym – odkopie te wszystkie złogi i rozłogi, a potem ogłosi coś takiego, że każdemu mieszczuchowi odpadną… nie powiem co. Siłą asfaltu – wedle tarnowskich mediów – posługiwała się dwieście lat temu księżna Czartoryska, która dała początek tej chlubnej inicjatywie. Trzymajcie mnie, bo nie wiem co zrobię! Szanowni redaktorzy tarnowskich mediów, upraszam się o litość nad inteligencją tarnowian, którzy od wieków byli zbuntowani i niepokorni. Tą siłą asfaltu poproszę o dokonanie jakiegoś cudu nad Białą i przezwyciężenie marazmu ulicy Krakowskiej. Dobrze? Tytułomania ma swoje granice, najczęściej umiejscowione w wyobraźni odbiorcy, kochani i szanowni. Zróbcie jeszcze kilka fotek z asfaltem w tle i będziemy silni jak ten asfalt, cholera jasna! Uprzejmie proszę o nie traktowanie mojego pisania zbyt poważnie – ja tylko opisuję, to co widzę i co mnie bardzo, bardzo wkurza, że nie powiem inaczej. Siłę asfaltu proszę grzecznie o zażywanie tabletek zgodnie z zaleceniem lekarza. Wasz fan do śmierci i asfaltu. Żegnam”.


Ryszard Zaprzałka

 



10:03, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 września 2011

Z Brukseli nadeszła krzepiąca wiadomość o wyborze dobrze nam znanej Urszuli Gacek na stanowisko Przewodniczącego Grupy Sprawozdawcy ds. Demokracji (GR-DEM). Obecną Ambsador RP przy Radzie Europy na wspomniane stanowisko wybrał Komitet Delegatów Ministrów (Ambasadorów) akredytowanych przy Radzie Europy. Związana z ziemią tarnowską dyplomatka, była Senator RP i Eurodeputowana, nową funkcję obejmie w połowie września na 2-letnią kadencję. Należy podkreślić, że po raz pierwszy w historii Polska otrzymała zadanie przewodniczenia Grupie, która jest najważniejszym organem wypracowującym politykę Rady Europy w dziedzinie wspierania demokracji. Grupa nadzoruje stan realizacji przez państwa ich zobowiązań członkowskich wobec RE i prowadzi dialog z władzami. Szkoda, że nasza rodaczka robiąca zawrotna karierę w europejskich instytucjach nie została zaproszona na którąś z czterech zdecydowanie ponad regionalnych, a nawet ponad narodowych imprez, jakie zdominowały ubiegły tydzień w Tarnowie. A były to : Światowe Forum Mediów Polonijnych, Europejskie Forum Kultury, Forum Inwestycyjne oraz kulminacyjne obchody jubileuszowe 225. istnienia diecezji tarnowskiej. O wszystkich obszernie informowaliśmy, więc teraz skonstatujmy jeno gigantyczny paraliż komunikacyjny miasta, wygenerowany przez zmotoryzowane świty wszelkiej maści i proweniencji dygnitarzy. Kuriozalnie, wręcz kompromitująco brzmiały wyjaśnienia tarnowskich gospodarzy, obwiniających za ten stan rzeczy przyjezdnych uczestników owych imprez. Podczas gdy podstawowy błąd popełniły władze miasta nie egzekwując od „operujących” nasze ulice wykonawców, pracy na, co najmniej, dwie zmiany i zapewnienia takiej jej organizacji, aby zdążyć z podstawowymi remontami przed zimą. Tak się składa, że co dziennie przechodzę przez dawną ulicę Krakowską, rano około ósmej i po południu po 16, i zawsze panuje tam niczym nie zmącony spokój – żadnych maszyn, żadnych ekip budowlanych, jenom wiatr hula… A kiedy zdarza mi się bywać tam w ciągu dnia, to pracuje tam ledwie kilkunastu robotników. Ciekawe, czy chociaż raz w tych porach wizytował ten newralgiczny teren jaśnie nam panujący Pan Prezydent. Nie dawno byłem w Wiedniu i widziałem pracujących tam drogowców ( i to wcale nie w centrum miasta), którzy wymieniając potężne rury w głębokich wykopach pracowali od 6 rano do 21, a nawet nocą. Aż się wierzyć nie chciało, że następnego dnia rano układano tam kostkę i siano trawę (!). To najlepiej ilustruje cywilizacyjną przepaść, jak dzieli nas od prawdziwej Europy. I żadne, nawet najbardziej prestiżowe, międzynarodowe fora i spotkania tego nie zmienią. Trzeba się po prostu wziąć do roboty! A nie PoPiSywać się… Aliści wróćmy do naszych „baranów” czyli tego co, w kulturalnej trawie piszczy. I tak w piątek 2 września na scenie na Antresoli Mościckiego Centrum Kultury odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Za horyzont domu…” opatrzone tytułem „Gruzja – wyprawa po złote runo” , którego gościem był Paweł Krysa, historyk i teolog z wykształcenia, a podróżnik i fotografik z zamiłowania. Tym razem zafascynowany krajami dawnego Związku Radzieckiego, pokazał nam swoją fotograficzną Gruzję uzupełnioną prezentacją multimedialną. Zaś w poniedziałek 5 września na kolejną wystawę z cyklu „Tarnowscy artyści w galerii muzealnej” zaprosiło Muzeum Okręgowe otwierając wystawę „Fotografia i grafika”, znanego artystycznego małżeństwa Jadwigi i Jacka Janickich. Dwa dni później, we środę 7 września, w Tarnowskim Centrum Kultury otwarto wystawę fotografii Mateusza Nasteraka „Ladies and Gentlemen”, a w piątek 9 września swój fotograficzny benefis obchodził w MCS znany tarnowski dziennikarz muzyczny Krzysztof Borowiec, pokazując wystawę „Rock 'N'Boro” -  ponad 50 fotografii wykonanych podczas koncertów w różnych miastach Europy. Na koniec zrecenzujmy piórem Jerzego Reutera najnowszą premierę w Solskim, czyli „Kolegę Mela Gibsona”. 

Jadwiga Janicka jest absolwentką szkoły artystycznej o kierunku tkactwo artystyczne. Swoje życie osobiste i zawodowe związała z Tarnowem, w którym mieszka od 49 lat. Zajmuje się również twórczością artystyczną: maluje temperą, pastelami oraz akwarelą. Wykonuje tkaniny przeważnie techniką gobelinu i kilimu, tworząc ornamenty kwiatowe i kompozycje abstrakcyjne. Wykonuje biżuterię i drobne przedmioty artystyczne, a także grafikę komputerową. Swoje prace wystawiała w Brzegu, Kowarach, Karwi, Limanowej, Tarnowie, oraz USA, zdobywając nagrody w konkursach malarskich i fotograficznych. Jej prace znajdują się w zbiorach prywatnych w kraju i za granicą. Największą jej pasją jest fotografia, poprzez którą przekazuje urok otaczającej nas przyrody. Na wystawie znajduje się niewielki fragment jej zbiorów fotograficznych, przedstawiających Islandię.
Jacek Janicki jest absolwentem Liceum Plastycznego w Tarnowie. W latach 1960 - 1966 studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na Wydziale Malarstwa i Grafiki. Dyplom uzyskał w pracowni Miedziorytu, Litografii i Drzeworytu. Po ukończeniu studiów wrócił do Tarnowa, gdzie rozpoczął pracę zawodową. Pracował w kilku tarnowskich instytucjach: Szkole Podstawowej, Powiatowym Ośrodku Metodycznym, Wydziale Kultury Urzędu Wojewódzkiego, Studium Nauczycielskim, oraz Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych, skąd przeszedł na emeryturę. Przez cały okres pracy zawodowej, a także obecnie, zajmuje się twórczością artystyczną, biorąc udział w licznych wystawach indywidualnych, ogólnopolskich, międzynarodowych oraz plenerach. Uczestniczył w ponad 110 wystawach i akcjach plastycznych, pracując także na rzecz środowiska lokalnego poprzez przekazywanie swoich prac na cele charytatywne. Jego prace znajdują się w zbiorach muzeów w Polsce, Finlandii, na Węgrzech, oraz kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą, m.in. Niemczech, Austrii, Francji, USA, Kanadzie, Australii i na Węgrzech.


„Ladies and Gentlemen” to tytuł fotograficznej wystawy Mateusza Nasteraka, którą po wakacyjnej przerwie zainaugurowało działalność swojej Galerii Tarnowskie Centrum Kultury. Na wystawie zaprezentowano 25 czarnobiałych portretów  stanowiących część większego charytatywnego projektu „Kalendarz Gentlemani” z roku 2011, którego pomysłodawcą jest – Patryk Wolski, producentem Olivier Janiak, autorem zdjęć zaś właśnie – Mateusz Nasternak. Ich bohaterami są znani polscy artyści, muzycy i aktorzy. W tegorocznej edycji kalendarza do sesji zdjęciowej oprócz mężczyzn zaproszone zostały także kobiety. Kalendarzowi towarzyszyła płyta z piosenkami wykonanymi przez duety aktorsko-muzyczne; m.in. Reni Jusis i Lesław Żurek, Ewelina Flinta i Arkadiusz Jakubik, Justyna Steczkowska i Ewa Szykulska, Urszula Dudziak i Tomasz Kot. Kalendarzowi towarzyszyła płyta z piosenkami wykonanymi przez duety aktorsko-muzyczne; m.in. Reni Jusis i Lesław Żurek, Ewelina Flinta i Arkadiusz Jakubik, Justyna Steczkowska i Ewa Szykulska, Urszula Dudziak i Tomasz Kot. 
Kalendarz „Gentlemani” związany jest z szerszą akcją charytatywną „stop bosym stopom”, która została zorganizowana już po raz czwarty, a jej celem jest zakup obuwia dla dzieci z najuboższych rodzin. Kalendarze corocznie znikają z półek w przeciągu tygodnia, dzięki temu organizatorzy mogą przekazać dzieciakom w całej Polsce kilkanaście tysięcy par butów. „Dżentelmeni” biorący udział w akcji to przede wszystkim znani i popularni ludzie, którzy zgodzili się „oddać swoje twarze”. Sukces tego przedsięwzięcia opiera się również na wyjątkowości zdjęć autorstwa Mateusza Nasternaka. 
 Wedle zamysłu autora: „Czerń i biel to podstawa fotografii, szczególnie w takich dużych formatach.(…) Dla mnie jest to forma wyrazu, od której zacząłem i bardzo ją lubię. Nie myślałem o tym, aby robić jakieś bardzo artystyczne zdjęcia. Myślę obrazami i to była pierwsza rzecz, jaka przyszła mi do głowy – czerń, biel, ramki, przestrzeń i kontrastowość.” – powiedział w wywiadzie podczas wernisażu wystawy w Sopocie Mateusz Nasternak. Zapraszamy na tę szczególną wystawę artystycznych portretów znanych i lubianych artystów, która jest częścią tak ciekawej akcji. 

Od 9 września w Centrum Sztuki Mościce można oglądać wystawę pt. ROCK’N’BORO. Tematem przedsięwzięcia stały się fotografie dziennikarza muzycznego i prezentera radiowego Krzysztof Borowca. Fotografie te przedstawiają w akcji muzyków rockowych, wśród których znalazło się wielu legendarnych artystów. Jest to pierwsza tego rodzaju wystawa w Tarnowie. Autor, który od lat pracował w tarnowskim radiu Maks a obecnie w radiu RDN prezentuje muzykę rockową lat 60-tych, 70-tych i 80-tych, teraz przedstawia plon kilkuletniej pasji fotograficznej. Ponad pięćdziesiąt fotografii pokazuje „dinozaury rocka” w trakcie koncertów w różnych miejscach Europy. Każde zdjęcie to osobna historia, każda postać to filar muzyki rock & rollowej.

„Kolega Mela Gibsona” - Feliks Rzepka, megaloman i nieco zwariowany bohater na poły kabaretowej sztuki teatralnej, dywaguje redaktor Reuter, przypominający bardziej Haszkowskiego wojaka Szwejka, niż współczesnego aktora, zna wszystkich – według jego mniemania – i wszyscy znają jego. Feliks Rzepka to ja, ty, to my wszyscy, którzy odgrywamy przez całe życie jakąś rolę, a gdy przychodzi znudzenie widzów naszymi kwestiami i zapominają o nas, eliminując nasze odtwórcze życie ze swojego horyzontu, dokonujemy cudów, by o sobie przypomnieć. Feliks Rzepka to aktor, który stworzył najlepszą kreację Cyrano de Bergeraca w dziejach powojennego teatru , a wśród jego przyjaciół jest sam Mel Gibson i Krzysztof Cugowski. Jeżeli ktoś mi nie wierzy, to niech wybierze się do tarnowskiego teatru na sztukę autorstwa Tomasz Jachimka pt. „Kolega Mela Gibsona”, a przekona się, że Feliks Rzepka istnieje i jest gdzieś obok nas. Pisząc o najnowszej sztuce wyreżyserowanej przez Tomasza Piaseckiego musimy zatrzymać się i pochylić nad tekstem autora i aktorstwem Jerzego Pala. Sam tekst jest bardziej kabaretowym monologiem, niż jakimś majstersztykiem literackim. Nie boję się nawet stwierdzić, że jest bardzo powierzchniowy i uderza w rejestry, które można bardzo łatwo zdefiniować. Jest satyrą, ale na co, lub kogo? Na stereotypy, wokół których bardzo zręcznie lawiruje i dotyka na własnym zaburzonym obrazie wszystkich i wszystko? Być może tego nam widzom potrzeba, ale czy to jest teatr? Jednakże w poszukiwaniu, w odejściu od raczej szarej codzienności, warto posłuchać co ma do powiedzenia Feliks Rzepka, który gra Feliksa Rzepkę. Nie potrzebuje widzów i obserwatorów swoich dokonań. Jemu potrzebny jest tylko poklask i zachwyt nad jedyną kreacją sceniczną jaką stworzył przez ćwierćwiecze. Nie ma w tym żadnej autoironii, bo skąd u Feliksa Rzepki coś tak wysublimowanego? Wszak to tylko megaloman zepsuty przez rzesze wielbicieli, skrzętnie ujętych w statystyki. Aktor Jerzy Pal doskonale wszedł w tę rolę i pozostaje tylko pozazdrościć sprostaniu trudnym wymaganiom monodramu. Moim zdaniem zapominanie tekstu i jawna pomoc suflerki, to kunszt reżysera Tomasza Piaseckiego, który w ten sposób urealnił postać Feliksa Rzepki – suflerkę zagrała aktorsko Kasia Jędrzejczyk, więc mam prawo tak sądzić. Pozostaje bardzo ważne pytanie, które jest równocześnie ironiczną lingwistyką i jednocześnie odpowiedzią na „Kolegę Mela Gibsona” – na ile Jerzy Pal jest Feliksem Rzepką, a na ile sobą? Bo skoro tak bardzo burzymy granice pomiędzy aktorem a sztuką, to gdzie znajduje się uniwersalny środek ciężkości? Wszelkie satyry na tak zwane środowisko i przedstawiane przez owo środowisko nakazują zastanowić się nad sensem istnienia tegoż, czyż nie? Zabawna puenta i zakończenie, żywcem wyjęte z nocy kabaretowych, na przykład w Lidzbarku, lub w każdym innym miejscu, jest zabawne i owszem, ale jaki był cel autora? Jakie podłoże artystyczne? To wie tylko Tomasz Jachimek i jego estradowy dorobek. Nic więcej. Zastanawia mnie jeszcze coś bardzo ważnego. Być może nie rozumiem, albo nie mam na tyle informacji, więc niech mi ktoś powie dlaczego pierwsza sztuka w nowym sezonie nie jest prezentowana w  wyremontowanym teatrze za grube miliony, lecz w piwnicy Tarnowskiego Centrum Kultury. Być może tam jeszcze trwa remont? Czy tak trudno dograć to technicznie, zrobić małą scenę wzorem monodramu o Sylwii Plath? Teraz nie wiem kto trzepał śmietanę, kto zjadł masło, a kto wypił maślankę. 

Ryszard Zaprzałka


09:35, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 września 2011

Prawdziwą bombę odpalił na łamach Dziennika Polskiego redaktor Zygmunt Szych, informując wszem i wobec, że Góra św. Marcina, skąd roztacza się malownicza perspektywa na Tarnów była niegdyś...wulkanem! Dziś, jak twierdzi, nic nam z jej strony nie zagraża, ale mało kto wie, że góra ta...wędruje. Każdego roku przesuwa się na północ, w kierunku miasta, o 2,5 centymetra. Z taką samą "prędkością" oddala się w kierunku północnym także Tarnów. Jak obliczają specjaliści, za kilka tysięcy lat miasto znajdzie się w okolicach, gdzie obecnie leżą Góry Świętokrzyskie. Znika za to na pewno i nieodwołanie wpisana „od zawsze” w kulturalny pejzaż Tarnowa popularna „kablówka”. Zmiany (czytaj: likwidacja) zapowiadane były od kilku miesięcy, po tym jak spółka Multimedia Polska wykupiła naszą telewizję. Przypomnijmy, że Tarnowską Telewizję Kablową założył w 1989 gdański przedsiębiorca rodzinnie powiązany z naszym miastem, Robert Wolak. Początkowo obsługiwała wyłącznie teren Tarnowa, po pięciu latach powiększyła obszar swego działania przekształcając się w Małopolską Telewizję Kablową, stając się także dostawcą Internetu i telefonii satelitarnej. - Od 1 września w miejsce dotychczasowego programu pojawi się nowy kanał rozrywkowy z okrojonym czasem na informacje lokalne – mówi Jacek Ruda dotychczasowy szef Telewizji Małopolskiej. O tym, że w nowym kanale nie zabraknie tarnowskich akcentów przekonuje prezes IMAV – telewizji internetowej przygotowującej serwisy, Andrzej Adamski. I tylko żal, że kolejna ważna instytucja znika z Tarnowa, obniżając i tak marniejący z roku na rok jego potencjał –  i to w każdym wymiarze! Znamienna i jakże wymowna jest porażająca bierność czy też bezradność lokalnych decydentów, tych politycznych i tych biznesowych, zapominających , że media to potężny oręż… Najlepiej świadczy o tym medialna burza, jaka rozpętała się wokół naszego „eksportowego” pisarza Jacka Dukaja. Otóż ten wybitny i poczytny twórca sf rodem z Tarnowa został onegdaj laureatem prestiżowej nagrody 26. Ogólnopolskiego Festiwalu Miłośników Fantastyki za książkę „Król Bólu i Pasikonik”. Werdykt ten oprotestował m.in. znany pisarz i publicysta Rafał Ziemkiewicz, twierdząc, że nagroda należała się Szczepanowi Twardochowi. Chociaż z drugiej strony, w naszych ostatecznych czasach (tak przynajmniej stoi w większości przepowiedni), nic tak nie promuje twórcę, jak skandal właśnie. Bez większego echa za to przeszły uroczystości upamiętniające kolejną rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej w Tarnowie, gdzie rozpoczęła się ona już  28 sierpnia atakiem terrorystycznym na Dworcu PKP. Bombę podłożył w walizce mieszkaniec Bielska, Antoni Guzy. Materiał wybuchowy otrzymał z Rzeszy. W wybuchu zginęło 21 podróżnych, 35-ciu zostało rannych. Na Dworcu trwała mobilizacja wojsk. Miasto opuścił 16. Pułk Piechoty. 1 września pojawiły się pierwsze samoloty niemieckie nad Fabryką Związków Azotowych w Mościcach i nad dworcem kolejowym. Tradycyjnie modlono się, składano kwiaty i zapalano znicze, niestety, przy bardzo umiarkowanym zainteresowaniu mieszkańców naszego galicyjskiego miasteczka. Podobnie frekwencyjnie rzecz wyglądała na wystawie fotografii i prezentacji multimedialnej poświęconej Gruzji, jaka miała miejsce w piątek 2 września w Centrum Sztuki Mościce. Gościem spotkania był Paweł Krysa – historyk i etnograf, a przy tym podróżnik i fotografik. Dzień wcześniej, we czwartek, sztabki złota po bardzo atrakcyjnych cenach oferował na ulicy Wałowej ubrany na czarno osobnik. Tych, którzy chcieli dowiedzieć się szczegółów, skutecznie zniechęcał wetknięty za pas pistolet. I to wszystko działo się przy pełnej bierności odpowiednich służb mundurowych, bowiem policja rzadko interweniuje w… kampaniach promocyjnych. A ta, jak się okazało, dotyczyła najnowszej premiery tarnowskiego teatru „Kolegi Mela Gibsona” w reżyserii Tomasza Piaseckiego, monodramu w wykonaniu Jerzego Pala. Szkoda tylko, że niedzielna premiera odbyła się w piwnicy TCK, podczas gdy świeżo wyremontowany teatr świeci pustkami. Na koniec oddajemy głos redaktorowi Jerzemu Reuterowi, który recenzuje sierpniowe bluesowanie na tarnowskim rynku, i nie tylko…

- Przesuwanie się Góry św. Marcina zostało zbadane i pomierzone dzięki obserwacjom satelitarnym - mówi dr Franciszek Pulit, doktor nauk przyrodniczych, członek Towarzystw Naukowych; Towarzystwa Geograficznego i Polskiego Towarzystwa Geologicznego. Tarnowski naukowiec twierdzi, że ta osobliwa "wędrówka" została zaobserwowana i potwierdzona przez Instytut Astronomii Geodezyjnej Politechniki Warszawskiej.
Karpaty, w skład których wchodzi Góra św. Marcina ( to pierwsze wzniesienia Karpat w granicach administracyjnych miasta) to najmłodsze góry w Europie. I nadal są w nieustannym ruchu, podlegając rozmaitym wypiętrzeniom, co czasami skutkuje trzęsieniami ziemi. Najpoważniejsze, tragiczne w skutkach miało miejsce w 1977 roku, w Rumunii, z epicentrum Transylwanii. Ucierpiał wtedy Bukareszt, a skutki tego trzęsienia odczuwano także w Tarnowie: samoczynnie rozkołysały się dzwony w kościele Misjonarzy, odnotowano pękniecie komina w przetwórni w Kąśnej Dolnej, powiększyła się jaskinia "Diabla Dziura" w Bukowcu, w niektórych wysokich blokach w centrum miasta rozdzwoniły się szklanki i talerze w kredensach.
Fakt, że Karpaty (konkretnie: Pogórze Karpackie) zaczynają się w Tarnowie jest swoistą ciekawostka geograficzną i niewykorzystanym, niestety, atutem promocyjnym miasta. Projekt, by miejsce gdzie przekraczamy granicę Karpat oznakować czarnymi dębami, kopalnymi drzewami, które rosły w tych stronach przed kilkunastoma tysiącami lat, mimo iż liczy sobie już ok. 30 lat dotąd nie doczekał się realizacji, a nawet zainteresowania ze strony kolejnych władz miasta. Szkoda, bo taka granica Karpat byłaby niebagatelną, turystyczną atrakcją ,podobną do zerowego południka w Greenwich czy symbolicznego miejsca, gdzie zaczyna się koło podbiegunowe polarne lub monumentu na Uralu, wyznaczającego granice między Europą a Azją.

W ubiegłym tygodniu, w trakcie 26. Ogólnopolskiego Festiwalu Miłośników Fantastyki Polcon 2011 wyłoniono laureatów Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2010. Laureatem w kategorii opowiadanie została: Anna Kańtoch za tekst "Duchy w maszynach", który znalazł się w antologii "Jeszcze nie zginęła"(Wydawnictwo Fabryka Słów), a laureatem w kategorii powieść został Jacek Dukaj za książkę "Król Bólu i Pasikonik (Wydawnictwo Literackie).
Ten ostatni werdykt oprotestował  Rafał Ziemkiewicz, trzykrotny laureat tej nagrody:
Bardzo cenię Jacka Dukaja i uważam go za świetnego pisarza. To już szósty „Zajdel” dla tego utytułowanego prozaika. Jednak tym roku ktoś inny zasłużył na tę prestiżową nagrodę. Myślę o Szczepanie Twardochu, który powala na kolana swoją książką „Wieczny Grunwald”. To taka fantasmagoryczna opowieść o historii, której centralnym punktem są polsko-niemieckie zmagania. W ogóle uważam Twardocha za wschodzącą postać polskiej literatury.
Po raz kolejny nagrodę za opowiadanie przyznano tekstowi, który ukazał się w antologii. Obawiam się, że coś niedobrego dzieje się z pismami literackimi – nie mają siły, by kreować nowych twórców. W ogóle kondycja polskiej fantastyki nie jest najlepsza, bo choć ciągle rodzą się dzieła wartościowe, to chętnych do ich czytania jest coraz mniej. Widać to choćby w Empiku; kiedyś książki z tego gatunku zajmowały trzy pokaźne półki, dziś tylko jedną. Na sąsiednich goszczą pozycje o „zakochanych wampirach” itp. Zgroza”.

2 września o godzinie 18.00 otwarta została w Centrum Sztuki Mościcie wystawa fotografii „Gruzja – wyprawa po złote runo”, z udziałem ich autora Pawła Krysy – historyka, etnografa, a dodatkowo także podróżnika, teologa i fotografika. Fascynują go przede wszystkim kraje byłego Związku Radzieckiego, ich kultura, religia, historia, przepiękna przyroda i fantastyczni ludzie. Najczęściej bywa w Gruzji, na Krymie, w północnej Rumunii. Ma za sobą wyprawę do obwodu archangielskiego, w północnej, europejskiej części Rosji.
- Gruzja jest krajem słabo znanym, kojarzącym się przede wszystkim z wojną i biedą. Niestety na jej temat krąży wiele nieprawdziwych mitów i stereotypów. Prawda jest jednak inna, jest to jeden z najbardziej zachwycających zakątków na ziemi – twierdzi Paweł Krysa. - Gruzja, znacznie mniejsza od Polski, kusi zabytkami, kulturą, obyczajem, ciekawą przeszłością. Jest w tym kraju coś magicznego, co przyciąga - nie tylko miejsca i uroda kaukaskiego państwa. Czynią to przede wszystkim niezwykle serdeczni i otwarci ludzie. Gruzja jest krajem bardzo gościnnym i przyjaźnie nastawionym do Polaków.
 
Na trzy dni przed oficjalną teatralną premierą monodramu Tomasza Jachimka „Kolega Mela Gibsona” tradycyjnie odbyła się konferencja prasowa, choć w zupełnie nietradycyjny sposób – jako incydent prasowy. Przed sklepem z biżuterią przy ulicy Wałowej, w czwartek we wczesnych godzinach rannych, ubrany na czarno osobnik oferował przygodnym przechodniom… sztabkę złota. Po bardzo korzystnych cenach! Dodawał, iż kruszec pochodzi z Ukrainy i w razie potrzeby, ma tego więcej. Tarnowianie szerokim łukiem omijali szemranego sprzedawcę, a ci którzy decydowali się na rozmowę szybko ją ucinali, gdy dostrzegali wetknięty za pas pistolet.
Wszystko to działo się na oczach kilkunastu dziennikarzy lokalnych mediów, przed obiektywami aparatów fotograficznych i kamer filmowych, stanowiło bowiem elementem kampanii promocyjnej przed najbliższą premierą na tarnowskiej scenie. W incydencie prasowym, oprócz dziennikarzy, wzięli udział reżyser spektaklu Tomasz Piasecki oraz wykonawca monodramu Jerzy Pal - Już dawno słyszałem o tekście Tomasza Jachimka. Kiedy usłyszałem, że to mnie przypadnie kreować Feliksa Rzepkę bardzo się ucieszyłem, bo pamiętam znakomitą rolę Mirosława Neinerta. Chciałbym, żeby widzowie dostrzegli ciężki, ale jakże zabawny los bohatera.
Na pytanie, czym artyści chcą zaskoczyć publiczność, obaj twórcy zgodnie stwierdzili, iż dołożyli starań, aby premiera inaugurująca najnowszy sezon Tarnowskiego Teatru im. L. Solskiego, była wesołym akcentem po kończących się wakacjach. O tym, czy się to udało, tarnowska publiczność będzie mogła przekonać się już 4 września o godzinie 18.00, wyjątkowo w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury.

Na koniec dywagacje  red. Reutera: „Kłaniam się szczerze Panu Krzysztofowi Borowcowi i podziwiam, że nie wypowiedział słowa o tarnowskich igrcach bluesowych, w których pobrzmiewała muzyka żywcem zdjęta z De Dors, Zeppelinów i naszego rodowitego szamana muzyki ulicznej Macieja Maleńczuka. Bo tak prawdę mówiąc nasz celebryta bluesowy Wojtek Klich kosił apanaże w trasie, wtórując bardzo miłej wokalistce co to niby zadaje retoryczne pytanie – czy ten i pani są w sobie zakochani – co jest oczywistą bzdurą, bo taki stan trwa zbyt krótko żeby to zdefiniować. Wieczory bluesowe trwały zgodnie z jakąś dziwna umową, pomiędzy magistratem-kastratem, do określonej godziny, a potem następowała feria picia piwa i święto parasola rynkowego. Trwało to zazwyczaj prawie do rana, a potem gromady napiwoszonych obywateli robiły co chciały, przemaszerowując ulicami naszego grodu. A to ktoś skopał przystanek autobusowy, a to inny sprał do czerwonej posoki kolegę, bo ten miał inne zdanie. Ktoś inny próbował dokonać gwałtu na koleżance, bijąc ją jej własną torebką po głowie. Ludziska obudzeni ze sprawiedliwego snu dzwonili na policję, ta zaś chcąc spać nie mniej sprawiedliwym snem reagowała jak niedźwiedź siłą wypraszany ze swojej gawry. Trudno to wszystko zrozumieć, ale pozostaje wielki żal po nibyfestiwalu. Ważne, że sikawka strażacka w postaci parcianego szlaucha, podpięta do zwykłego hydrantu została nazwana „kurtyną wodną”, co tylko pokazuje jak można manipulować słowem na chwałę i ku chwale – tylko po co? Wystarczyło ogłosić, że proletariusze wszystkich krajów mogą się połączyć i byłoby dobrze. Zapytam zatem retorycznie: gdzie podziało się święto gulaszu? Na co pójdą, lub poszły pieniądze z koncertu Skorpionsów? Bo chyba nie na remonty dróg? -  Panie szanowny Marcinie Sobczyku kierowniku – za wielkim przeproszeniem i ukłonami”.

Ryszard Zaprzałka


10:45, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Komentarze (1) »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: