RSS
niedziela, 28 września 2008

Właśnie rusza w swój coroczny chocholi taniec patronka komedii Talia, podejmowana przez boginię teatru Melpomenę, więc przez najbliższy tydzień stajemy na popas w jej tarnowskiej siedzibie przy ulicy Mickiewicza. W związku, z czym postanowiliśmy podsumować ten tydzień… wirtualnie. Przemierzając nasze kulturalne szlaki internetowo, zamieniając galop na klikanie. I tak w nowym Tarnowskim Portalu Obywatelskim natknęliśmy się na artykuł pod wielce bulwersującym tytułem: Kto zniszczył tarnowski teatr? Zaś w wiodącym prym wśród lokalnych portali inTARnet.pl naszą uwagę zwrócił tekst o zakończonym właśnie XVI Światowym Forum Mediów Polonijnych, o którego tarnowskiej części pisaliśmy onegdaj, więc teraz pora na jego podsumowanie, szczególnie to konkursowe. Natomiast w drugim, co do znaczenia portalu, takie jest przynajmniej nasze z Pegazem zdanie, czyli Tarnow.net.pl nasz wzrok przykuł tekst o okolicznościowym Zlocie Krakowskiej Chorągwi ZHP w Tarnowie i odsłonięciu pierwszego w Polsce, jak „zapodali” to organizatorzy a większość mediów powtórzyła, pomnika twórcy polskiego skautingu Andrzeja Małkowskiego (1888 – 1919), który tak naprawdę wcale jedynym i pierwszym nie jest. Czyżby zadziałał tu znany prezydencki syndrom PR, miłościwie nam panującego Ryszarda Ścigały? Biegun ciepła, pierwsza niepodległa – już to przerabialiśmy!


Kto zniszczył tarnowski teatr ? To pytanie w świetle rozpoczynającego się właśnie XII Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii TALIA nabiera dodatkowych znaczeń. Ciekawe dlaczego sformułowano je akurat teraz i kto to zrobił? Odpowiedź znaleźć można na niedawno powstałym Tarnowskim Portalu Obywatelskim redagowanym przez dobrze znanego wszystkim polityczno – publicystycznego harcownika obywatela Marka C. Na początku owego kuriozalnego autor tekstu stawia bardzo ryzykowną i kontrowersyjną tezę. Pisze mianowicie tak: Swego czasu wspominaliśmy już tutaj, że według zdobytego przez Amerykanów kilkadziesiąt lat temu podręcznika szkoleniowego KGB, by zniszczyć jakąś instytucję na Zachodzie, Sowietom zawsze zależało na tym, by zainstalować na jej czele nie agenta, lecz idiotę. I dalej pisze: KGB wiedział bowiem doskonale, że agenta można zawsze zdekonspirować, zaś idiota rozłoży równie skutecznie jak agent albo nawet jeszcze dokładniej każdą instytucję, na czele której stoi. Nie ma więc nic gorszego, gdy szefem czegoś jest człowiek o słabo pofałdowanej korze mózgowej, który nie zna się na tym, co robi.

Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Tarnowie nowy dyrektor tutejszego teatru, aktor Edward Żentara stwierdził, że teatr ten został zniszczony. W Tarnowie więc obok siedziby Prezydenta Miasta zamiast domu sztuki, stoją ruiny. Zgadzamy się z tą diagnozą. Kto i kiedy jednak doprowadził do takiego stanu rzeczy.

Od roku 1990 kulturą w Tarnowie z ramienia finansujących ją władz samorządowych zajmowali się inżynierowie, którzy być może (choć i to nie jest pewne), znali się na układaniu krawężników, ale na pewno nie mieli pojęcia o malarstwie, teatrze, promocji poprzez kulturę. W prehistorycznych czasach, które jednak niektórzy jeszcze pamiętają, dyrektorem tarnowskiego teatru byli tylko trzy razy artyści.

Pierwszy, Ryszard Smożewski, jeszcze w okresie PRL-u rozsławił w całej Polsce tarnowską scenę. Później był Hołdys i Andrucki, którzy niestety mieli swego rodzaju problemy ze sobą i musieli pożegnać się z dyrektorowaniem, choć trzeba przyznać, że artystami byli. Po nich jest już tylko administrowanie teatrem przez ludzi, którzy być może byliby świetnymi dyrektorami gminnych ośrodków kultury, ale na pewno nie powinni być dyrektorami teatru, nawet tak powiatowego jak w Tarnowie.

Sopoćko, Świder, Markiewicz to autorzy tarnowskiej katastrofy teatralnej. Każdy z nich jest sympatycznym człowiekiem, ale na dyrektora teatru się nie nadawał. Paradoksem było to, że wyłaniani byli w drodze „konkursu”, który – jak niemal wszystkie „konkursy” w Polsce, był czystą fikcją. Poprzednik Żentary, broniony przez niektórych Markiewicz, był radiowcem, który zamienił tarnowski teatr w miejsce prezentacji zaściankowych imprez typu akademia 3-majowa.

Niedawne powołanie aktora Żentary na stanowisko dyrektora tarnowskiego teatru jest prawdopodobnie rozwiązaniem lepszym niż wybór eksperymentatora z Wrocławia, ale czy na tyle lepszym, by zrobić z dotychczasowego, gminnego ośrodka kultury przy ulicy Mickiewicza prawdziwy teatr? Aktorzy nie sprawdzają się zazwyczaj w roli reżyserów, dyrektorów, a tym bardziej menadżerów. A takim człowiekiem – „trójcą” powinien być szef miejskiego teatru.

Skoro od kilkunastu lat nie można w Tarnowie stworzyć prawdziwego, miejskiego teatru, być może należałoby przekształcić tę instytucję w teatr impresaryjny? Zamiast skłóconych ustawicznie z dyrektorem aktorów, skupionych w różnych związkach zawodowych, można by zatrudnić woźnego-palacza oraz sprawnego organizacyjnie człowieka, którego myślenie o sztuce wykraczać będzie poza granicę wspomnianego wyżej krawężnika.

Do Tarnowa przyjeżdżałyby wtedy najlepsze teatry z całej Polski, a tarnowscy widzowie mogliby podziwiać w końcu coś bardziej ambitnego niż pupa Papkina, która kilka lat temu „rozsławiła” nasz teatr i pod Tatrami, i na Helu, i nad Bugiem, i nad Odrą.

Póki co, dzieje się tak tylko raz w roku podczas festiwalu komedii (!).  Oby nie był to jeno śmiech przez łzy… .

XII edycja TALII właśnie się rozpoczęła, a dopiero co zakończyła się inna ważna dla rozwoju i promocji Tarnowa impreza -  XVI Światowe Forum Mediów Polonijnych. Pisaliśmy o jej tarnowskiej części, a teraz podsumowuje tegoroczne Forum portal InTARnet.pl Oto jego relacja: „W ostatnich dwóch dniach Forum dziennikarze uczestniczyli m.in. w warsztatach metodycznych, z udziałem przedstawicieli tarnowskich mediów, zwiedzali Kopalnię Soli w Wieliczce oraz spotkali się w Senacie RP z marszałkiem Bogdanem Borusewiczem. W Warszawie ogłoszono wyniki konkursu marszałka Senatu dla dziennikarzy polonijnych zatytułowanego „Polacy na ścieżkach świata – blaski i cienie emigracji”; wręczono również statuetki „Fidelis Poloniae”, przyznawane przez organizatorów Forum. 14 września w auli Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, podczas warsztatów metodycznych, Alina Kietrys, pracownik naukowy Uniwersytetu Gdańskiego, zwróciła uwagę na jakość materiałów dziennikarskich. Mówiła o potrzebie dbałości o język mediów. Uczestnicy dyskusji wyrażali niezadowolenie z faktu istnienia i popularyzacji języka „rynsztoku”.  O procesach tworzenia gazety mówili red. Piotr Kopa z „Gazety Krakowskiej”, red. Tomasz Jamrozik z „Dziennika Polskiego”, red. Jerzy Kosiba z tygodnika „Temi”. Z kolei Maria Zawada - Bilik podkreśliła, że dziennikarze lokalni są bardziej weryfikowani przez środowisko niż dziennikarze mediów ogólnopolskich. - Bohaterów swoich publikacji spotykają przecież na ulicach - powiedziała.
Dziennikarze polonijny zwiedzali również Kopalnię Soli w Wieliczce, gdzie odbyło się także spotkanie z zarządem kopalni, z okazji 30-tej rocznicy wpisania obiektu na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Tego samego dnia rozstrzygnięto konkurs Biura Prasowego XVI ŚFMP na „Mega gwiazdę Forum” – została nim, wyłoniona spośród 14 kandydatów, Dorota Jaworska, redaktora naczelna „Krynicy” z Ukrainy – za „dużą kulturę osobistą, znajomość warsztatu dziennikarskiego, błyskotliwość na konferencjach prasowych, temperament, a także popularność wśród uczestników Forum.

W ostatni dzień Forum dziennikarze uczestniczyli w spotkaniu w Senacie RP, z udziałem marszałka senatu Bogdana Borusewicza i członkami Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą. Obecny był również prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała. Ponadto ogłoszono wyniki konkursu o nagrodę marszałka Senatu RP dla dziennikarzy polskich i polonijnych pt.: „Polacy na ścieżkach świata – blaski i cienie emigracji”. I nagrodę otrzymała red. Agata Lewandowski za pracę „Dobry, bo (trochę) polski Łukasz Podolski” opublikowaną w „Kontaktach” (Niemcy, Berlin). Drugą – telewizyjny film dokumentalny w reżyserii Marka Maldisa „Lekcja angielskiego” emitowany w TVP Polonia, TVP Warszawa oraz TVP PR 1 (Polska, Warszawa). Trzecią – red. Małgorzata Białecka za pracę „Nie jestem tutaj żeby się dorabiać” opublikowaną w tygodniku „Nowy Czas” (Wielka Brytania, Londyn). Trzecią równorzędną nagrodę otrzymała Elzbieta Gargała za pracę „Emigranci” opublikowaną w „Tygodniku Wałbrzyskim” (Polska, Wałbrzych). Wyróżniono: red. Radosława Święsa oraz red. Agnieszkę Steur. Biuro Organizacyjne Forum przyznało nagrody w dorocznym konkursie „Fielis Poloniae”, przyznawane za wybitne zasługi w umacnianiu więzi pomiędzy Polonią a krajem. W kategorii osoba nagrodę otrzymał Romuald Mieczkowski – poeta, animator kultury, redaktor naczelny i wydawca kwartalnika „Znad Willi”. W kategorii organizacja – Europejska Unia Wspólnot Polonijnych. Dyplomy honorowe otrzymali: Krystyna Piotrowska – Radio Polonia Toronto, Andrzej Janczelewski – Kurier Ateński, Robert Wyszkowski – Polskie Radio Freiburg. Statuetki „Fidelis Poloniae”, zaprojektowaną przez tarnowskiego rzeźbiarza Jacka Kucabę, wręczył marszałek Senatu – Bogdan Borusewicz i wicemarszałek Senatu – Krystyna Bochenek.
Dziennikarze uczestniczyli również m.in. w warsztatach metodycznych „Internet i multimedia w działalności mediów polonijnych: dotychczasowe doświadczenia, metodyka prowadzenia gazety internetowej” pod kierownictwem red. Marcina Łuszczewskiego.
Za rok, podczas kolejnego, siedemnastego już Światowego Forum Mediów Polonijnych, dziennikarze odwiedzą województwo dolnośląskie.

Po tych światowych intermediach warto powrócić na nasze tarnowskie podwórko, gdzie też sporo się dzieje. Ot, chociażby odsłonięto kolejny pomnik, tym razem twórcy harcerstwa Andrzeja Małkowskiego. Co ma przysłowiowy piernik do wiatraka, czyli dlaczego tu i teraz? Odpowiedź na te pytania znaleźć można na innym tarnowskim portalu Tarnow.net.pl gdzie rzecz całą dokładnie opisano.

„ZHP Chorągiew Krakowska organizuje, co roku Inaugurację Roku Harcerskiego. Gospodarzem tegorocznego Zlotu dla wszystkich harcerzy z Małopolski jest hufiec im. Gen. Józefa Bema w Tarnowie. Zlot odbył się w dniach 19-21 września 2008 r. na terenie miasta Tarnowa i składał się z trzech integralnych części: Inauguracji Roku Harcerskiego 2008/2009 ZHP Chorągwi Krakowskiej, ogólnopolskiego Zlotu drużyn z okazji 50-lecia istnienia „Nieprzetartego Szlaku” oraz uroczystości odsłonięcia pomnika Andrzeja Małkowskiego.” Inauguracja Roku Harcerskiego, jest symbolicznym rozpoczęciem pracy wychowawczej w nowym roku harcerskim. Uczestnikami tej części Zlotu będą zuchy, harcerze, harcerze starsi i wędrownicy z całej Małopolski. - Do dnia 17 września mieliśmy ponad 800 zgłoszonych uczestników, jednak gotowi jesteśmy na przyjęcie na Zlocie nawet 1000 harcerzy z całej Małopolski – zapowiadał  podharcmistrz Maksym Pękosz, komendant Zlotu.

Odsłonięcie pomnika Andrzeja Małkowskiego, które odbyło się 19 września, to główny i najmocniejszy punkt programu Zlotu. Tarnowski monument to, jak zapowiadali organizatorzy, pierwszy w Polsce pomnik twórcy polskiego harcerstwa. W odsłonięciu pomnika wzięły udział reprezentacje Chorągwi ZHP z terenu całej Polski, Władz Naczelnych ZHP oraz przedstawiciele innych organizacji harcerskich zarówno z kraju jak i z zagranicy. Niestety iście sztormowa pogoda mocno pokrzyżowała plany organizatorów, którzy musieli dokonać sporych zmian w programie Zlotu. – Ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe musieliśmy zrezygnować z postawienia miasteczka namiotowego oraz dokonania zmian lokalizacji części zajęć programowych, jednak na pewno nie wpłynęło to negatywnie ani na zakres programowy zajęć, ani na ich atrakcyjność – podkreślał komendant Pękosz. – Chcieliśmy aby uczestnicy Zlotu nie tylko zrealizowali bogaty program, ale również poznali Tarnów, gdyż z przeprowadzonego przez nas rozpoznania wynika, że znacząca większość uczestników zwrotu, nigdy nie było w Tarnowie i gdyby nie Zlot, najprawdopodobniej do Tarnowa by nie przyjechało.
Harcerstwo powstało we Lwowie, jednak Tarnów od samego początku był w czołówce miast uczestniczących w tym ruchu. Osobą, która łączy oba miasta był Andrzej Małkowski, który uczęszczał do jednej z tarnowskich szkół. Stąd pomysł żeby w Tarnowie zlokalizować pomnik pioniera polskiego harcerstwa. Na skwerze noszącym od teraz nazwę im. Małkowskiego, u zbiegu ulic Krakowskiej i Bema zgromadziły się chorągwie harcerskie z całej Małopolski, byli przedstawiciele z innych regionów kraju. Z tej okazji z angielskiego Bristolu przyjechała również wnuczka Andrzeja Małkowskiego, Krystyna.  W uroczystości uczestniczyły także centralne władze związków harcerskich. Postać Małkowskiego jest kluczową dla historii polskiego harcerstwa - mówi Małgorzata Sinica - naczelnik ZHP.”

I wszystko byłoby cacy, gdyby nie nadmiernie wybujałe ambicje, które owo tak podkreślane przez tarnowską Komendę Hufca ZHP pomnikowe pierwszeństwo zamieniły w zwykłą siurpryzę. Oto bowiem, jak podaje internetowa Wikipedia, okazuje się, iż pomnik A. Małkowskiego już stoi, i to od 20 lat (!) na skrzyżowaniu dróg Gąbin – Kutno oraz Gostynin – Żychlin… .  Wystarczyło sprawdzić, aby uniknąć ogólnopolskiej kompromitacji, kolejnej już po osławionym biegunie ciepła i pierwszej niepodległej. Równie kuriozalne jest tłumaczenie Marka Popieli, HR i inicjatora powstania tarnowskiego pomnika, który na łamach Dziennika Polskiego mówi o skrócie myślowym. I rozwija swoja światłą myśl: Chodzi o pierwszy pomnik figuralny. Nie ma w Polsce drugiego pomnika figuralnego poświęconego Andrzejowi Małkowskiemu. Ciekawe, co na takie dictum twórca pomnika Michał Poręba, znany tarnowski rzeźbiarz i performer.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



10:31, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 września 2008

Za oknem jesień już, wyjątkowo wczesna w tym roku, wszak to dopiero druga dekada września. O szyby deszcz dzwoni jesienny a zimny wiatr gna bóg wie gdzie… i kogo. W tej nostalgiczno – depresyjnej aurze trudno wykrzesać z siebie entuzjazm dla kolejnej odsłony w papierowej, jak na razie, bitwie o naszą „Marcinkę”. Oto dostaliśmy drugie już „Oświadczenie w sprawie przyszłości Zamku Tarnowskiego” sprokurowane przez zamkowe stowarzyszenie, które aby uniknąć podejrzeń o manipulację przytaczamy w całości. Aby nieco odreagować i stonować emocje wpadliśmy do popularnego Pubu Studio przy ul. Żydowskiej, gdzie eksponowana jest po wakacyjna wystawa fotograficzna Agnieszki Filipów. Ponieważ „Wspomnienia z Indii” okazały się takie sobie pogalopowaliśmy w dół ul. Krakowskiej i stanęliśmy na krótki popas w Muzeum Etnograficznym aby obejrzeć przedwojenną, kresową Tarnowicę Polną oraz Stary Waliszów leżący koło Bystrzycy Kłodzkiej. Nadal nie syci wrażeń po wizycie na dawnej Ojcowiźnie postanowiliśmy wpaść do Mościć, gdzie ostatnio sporo się dzieje. Nie tylko w zrewitalizowanym Mościckim Centrum Kultury ( o HIV stołecznego Teatru Polonia piszemy obok, a teraz można było posłuchać tam piosenek Kabaretu Starszych Panów), ale też np. w miejscowym więzieniu… w którym od dwóch lat działa teatr, który ostatnio dał premierę „Świniopasa” J. Ch. Andersena. Kończąc tę wczesno jesienną galopadę zatrzymaliśmy się z moim parzystokopytnym przewodnikiem w Dębnie, gdzie co roku obok miejscowego zamku odbywają się słynne Turnieje Rycerskie, aliści to temat na osobną relację więc teraz odnotujmy tylko towarzyszącą turniejowym zmaganiom ciekawą wystawę kolekcjonerską „Sztućce z różnych stron świata”.


OŚWIADCZENIE W SPRAWIE PRZYSZŁOŚCI ZAMKU TARNOWSKIEGO

       W związku z pojawiającymi się w prasie tarnowskiej opiniami, że sprzeciw konserwatora uniemożliwi realizację zamierzeń Stowarzyszenia „Zamek Tarnowski” odnośnie do ruin zamku chcemy oświadczyć, że wszystkie nasze dotychczasowe działania na ich terenie odbywały się za jego wiedzą i zgodą. Będąc świadomi znaczenia tego zabytku dla dziejów Polski i Tarnowa, nie planujemy także w przyszłości działań, które byłyby sprzeczne z prawem. Uważamy jednak, że sposób zachowania ruin zamku tarnowskiego, jako tzw. trwałej ruiny bez stałego dozoru, nie sprawdził się, o czym najlepiej można się przekonać porównując ich stan obecny ze stanem sprzed lat czterdziestu. Przyczyn tego można szukać zarówno w polskim klimacie, niekorzystnie wpływającym na mury, jak i w braku szacunku dla tego zabytku ze strony większości zwiedzających. Co więcej, nawet dla niefachowców w dziedzinie konserwacji wydaje się oczywiste, że przyjęcie doktryny „nieinterwencji” grozi nieodległą w czasie zagładą ruin zamku tarnowskiego, która stanowiłaby wspólną, historyczną klęskę właściciela terenu, władz Miasta, służb konserwatorskich i stowarzyszenia. Jesteśmy przekonani, że przyjęta przed ponad czterdziestu laty koncepcja konserwatorska nie jest jedynym zgodnym z prawem rozwiązaniem. Pomiędzy nie dopuszczaną przez prawo odbudową a ponownym zasypaniem (to przykłady skrajnych rozwiązań) istnieją inne możliwości zachowania ruin zamku tarnowskiego dla przyszłych pokoleń, które łączą szacunek dla autentyzmu substancji i czytelności zabytku z funkcjami społecznymi. Wykorzystano je przy rewitalizacji kilku innych ruin zamków w Małopolsce. W przypadku ruin zamku Leliwitów w mniejszym stopniu zachodzi też obawa przed naruszeniem zastanej formy i krajobrazu, ponieważ mury zamku wysokiego zostały odsłonięte i nadbudowane w latach 60. XX wieku. Niezależnie jednak od przyjęcia koncepcji konserwatorskiej jakiekolwiek działania nie będą miały sensu jeśli teren zamczyska nie będzie posiadał całodobowej ochrony. Z pewnością nie wystarczą tutaj patrole służb porządkowych. Doświadczenie uczy, że wszystko, co da się tam uszkodzić – będzie uszkodzone, i wszystko, co  da się stamtąd wynieść – będzie wyniesione.
       Oczekując zatem na rozstrzygnięcie wątpliwości związanych z własnością ruin zamku i ponownie apelując o ofiarność w ogłoszonej przez nasze stowarzyszenie zbiórce wyrażamy nadzieję, że zamek tarnowski stanie się w przyszłości chlubą miasta i miejscem, w którym tarnowianie będą mogli nie tylko podziwiać panoramę Tarnowa, ale też w żywy sposób zapoznawać się z historią swojego miasta.

STOWARZYSZENIE ZAMEK TARNOWSKI


Jak na razie działania wszystkich zainteresowanych zamkową substancją przypominają, jako żywo, dzielenie skóry na niedźwiedziu. Albo włosa na czworo, bo tyle jest podmiotów wypowiadających się w tej sprawie, która zaczyna już powoli nużyć swoją monotonnością i bezradnością, głównie magistrackich urzędników i magików od prezydenckiego PR.

Nastroju nie poprawia niestety nawet wizyta w znanym mateczniku tarnowskich artystów fotografików, i nie tylko, u Andrzeja Tylko. Czyżby i jemu udzieliła się jesienna chandra i spowodowała zanik instynktu samozachowawczego. Wszak do tej pory eksponowane u niego wystawy prezentowały sztukę wysokich lotów i nigdy nie schodziły poniżej artystycznej przyzwoitości. To odejście od dotychczasowych reguł potwierdza wyjątek, a raczej wypadek Agnieszki Filipów, która pokazała w Pubie Studio wystawę „fotograficznych pocztówek”, będących „Wspomnieniami z Indii”. Młoda artystka ma 27 lat, kończy Wydział Malarstwa (specjalność – grafika użytkowa) w Krakowskiej Szkole Wyższej; jest zafascynowana Indiami – studiowała na UJ indologię, aktywnie działa w IPCC – indyjsko-polskim stowarzyszeniu na rzecz krzewienia kultury indyjskiej w Polsce. I ta skromna notka biograficzna wyjaśnia, aczkolwiek nie do końca uzasadnia, tego co możemy aktualnie oglądać w galerii przy ulicy Żydowskiej. Te szkolne w gruncie rzeczy fotki mogłyby z powodzeniem być ozdobą rodzinnego albumu lub dokumentować indyjskie fascynacje autorki w szkolnych gablotach ale nie w poważnej, bądź co bądź, galerii… .

Ale jesień to, jak wiadomo, niebezpieczna dla artystów pora, więc im odpuśćmy. Przynajmniej chwilowo. I zajrzyjmy, a raczej sięgnijmy do naszych korzeni. Dobrą okazją do tego jest najnowsza wystawa eksponowana w tarnowskim Muzeum Etnograficznym, a przygotowana w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa, które przebiegają w tym roku pod hasłem „Korzenie tradycji. Od ojcowizny do ojczyzny”. Ta wystawowa ojcowizna to przedwojenna, kresowa Tarnowica Polna oraz Stary Waliszów koło Bystrzycy Kłodzkiej.
Wioska Tarnowica Polna (obecnie na Ukrainie), według legendy, miała powstać po bitwie pod Obertynem (1531 r.). Hetman Jan Tarnowski ponoć osadził tam chłopów spod Tarnowa, walczących w jego wojsku. Stąd też ma pochodzić nawa wioski. Po II wojnie światowej wieś w całości została deportowana na ziemie zachodnie, ale pamięć o tym, że jej mieszkańcy są potomkami żołnierzy hetmana i pochodzą z Tarnowa, nadal żyje. Ale to nie jedyny powód pokazania tej interesującej wystawy w Tarnowie. Otóż bowiem, w tym roku  przypada 520. rocznica urodzin hetmana Jana Tarnowskiego, w które tą ekspozycją wpisuje się nasze Muzeum Okręgowe. Podczas uroczystego wernisażu wystawy wystąpiły zespoły Tarnowiczanki (Stary Waliszów) i Waliszowianie (Nowy Waliszów), odbyła się degustacja potraw regionalnych przygotowanych przez Koła Gospodyń Wiejskich ze Starego i Nowego Waliszowa, a także konferencja prasowa prezydenta Tarnowa i potomków tarnowian osiedlonych w XVI wieku na Ukrainie.

Nieco bliżej bo w Zakładzie Karnym w Mościcach od kilku lat realizowany jest ciekawy program resocjalizujący osadzonych tam więźniów poprzez sztukę. Działający tam od dwóch lat teatr nie tylko łagodzi obyczaje ale daje też jego twórcom szansę kontaktu z poza więziennym otoczeniem. Więzienna trupa aktorska od początku prowadzona jest przez polonistyczną Judymkę, panią Zofię Gołębiowską Tabaszewską, i od początku też cieszy się niezmienną przychylnością oraz opieką dyrektora  Zakładu Karnego w Tarnowie Mościcach - ppłk. Jacka Matrejka, który bacznie obserwuje postępy grupy. Zespół przygotowuje każdego roku zwykle cztery przedstawienia. Pięciogodzinne próby odbywają się w każdą niedzielę. Najnowszym ich efektem jest bajka dla dzieci „Świniopas” J. Ch. Andersena, którą więźniowie pokazali ostatnio w  Specjalnym Ośrodku Szkolno Wychowawczym w Zbylitowskiej Górze oraz w przedszkolach nr 33 i 35 w Tarnowie. Pięcioosobowy zespół więziennych aktorów w realizację „Świniopasa” zaangażował także swoich przedszkolnych widzów, dzieci czynnie biorą udział w spektaklu, stając się na chwilę damami dworu. Jak zauważa kapitan Andrzej Jeleń, odpowiadający w zakładzie karnym za sprawy kulturalno-oświatowe, zespół bardzo sobie ceni występy dla dzieci. - Był to już kolejny występ w tych placówkach, a spektakle dla dzieci przygotowywane są szczególnie chętnie - zaznacza. Praca w zespole teatralnym daje jego uczestnikom możliwość ciekawego i twórczego spędzenia czasu oraz oderwania się od szarej codzienności. - daje poczucie, że nawet przebywając w więzieniu mogą zrobić coś pożytecznego. Ze „Świniopasem" w październiku zespół wystąpi jeszcze dla dzieci w Tarnowie, Brzesku i Bochni. Pegaz bije brawo i życzy kolejnych udanych premier!

Oklaski należą się również kustoszom Zamku w Dębnie, gdzie obejrzeć można niezwykłą kolekcję „Sztućców z różnych stron świata”. Swoją kolekcjonerską pasją podzielił się z muzealnikami pochodzący z Antwerpii Wilfried de Meyer, który poznając w Polsce żonę osiadał w naszym kraju na stałe. Ekspozycja znajduje się w Sali ze Słupem. W gablotach poukładano blisko 800 sztućców z różnych krajów, głównie europejskich. Mamy wśród nich widelce, noże, łyżki, widelce do ciasta, łyżeczki. Wykonane są z różnych materiałów. Obok stalowych są także sztućce mosiężne, a także zrobione z cyny oraz z drewna. Jakkolwiek dominują małe łyżki, to jednak nie brakuje tez eksponatów większych. Oglądając wystawę można odnieść wrażenie, że uczestniczy się równocześnie w lekcji geografii. Sztućce pochodzą bowiem z różnych krajów takich jak Belgia, Francja, Niemcy, Włochy, Polska, Turcja i wiele innych. Wiele z nich wyposażonych jest w elementy związane z miejscem pochodzenia taki jak ozdobne zakończenie w postaci znanego zabytku architektury. Inne posiadają na końcu trzonka herby rodowe lub herby miast. Tej kolekcji absolutnie nie wolno przegapić! Podobnie, jak odbywającego się w cieniu zamkowych murów  XIII Międzynarodowego Turnieju Rycerskiego o „Złoty Warkocz Tarłówny”, który w tym roku odbędzie się z tygodniowym poślizgiem, spowodowanym pogodowymi anomaliami. Chociaż z drugiej strony nie słyszałem, żeby w dawnych czasach odwoływano turniejowe bitwy z powodu padającego deszczu… .


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



00:12, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 września 2008

Tradycyjnie już wrzesień zapowiada się u nas festiwalowo i międzynarodowo. Bo też takiego nagromadzenia imprez znacznie wykraczających poza nasze miejskie opłotki próżno by szukać w innych miesiącach. Widać wyraźnie, że nasi milusińscy organizatorzy powrócili z wakacyjnych wojaży z mocnym postanowieniem nadrobienia letnich zaległości, stąd to kulturalne przyspieszenie. Na szczegóły przyjdzie czas więc teraz tylko wymieńmy te najważniejsze wrześniowe imprezy. VIII Międzynarodowy Turniej Rycerski o Złoty Warkocz Tarłówny w Dębnie organizowany przez nasze Muzeum Okręgowe (21 wrzesień), Międzynarodowy Festiwal Filmów dla dzieci „Galicja 2008”, który odbędzie się w Kino „Marzenie” w dniach 24 – 28 września, I Ogólnopolski Festiwal Muzyki Chóralnej „Sacra Ecclesiae Cantio – Tarnów 2008” – finał 27 września w Bazylice Katedralnej, XII Ogólnopolski Festiwal Komedii „Talia 2008”, początek 27 wrzesień w teatrze im. L. Solskiego. Jeśli do tej imponującej wyliczanki dołożyć trwające jeszcze przez cały wrzesień XXIII Muzyczne Spotkania u Paderewskiego w Kąśnej Dolnej i dwudniowe Europejskie Dni Dziedzictwa „Powrót na ojcowiznę” (13 - 14 wrzesień, oraz Małopolską Noc Naukowców zapowiadaną na 26 września w MCK, a także te już odbyte, jak XXI Tarnowską Paradę Konną Klikowa 2008 połączoną z Małopolskim Festiwalem Smaku (7 września), to nasuwa się podstawowa wątpliwość, czy nie za dużo tego kulturalnego dobra na raz i czy jego konsumpcja nie odbije się na naszych kieszeniach, bo taki np. jednoosobowy karnet na „Talię” kosztuje, bagatela, 390 zł (!). A przecież wrzesień w naszym galicyjskim miasteczku nie tylko „festiwalami stoi”, właśnie minęła tarnowska część  XVI Światowego Forum Mediów Polonijnych, imprezy z racji dziennikarskich konotacji szczególnie bliskiej Pegazowi, więc o niej słów kilka…


Światowe Forum Mediów Polonijnych to największe w Polsce przedsięwzięcie tego typu, adresowane do dziennikarzy prasowych, radiowych i telewizyjnych pracujących na rzecz polonii na całym świecie. Stanowi również doskonałą okazję do integracji dziennikarzy polskich działających poza granicami kraju, z ich kolegami po fachu uprawiającymi ten zawód w Polsce. Forum to także znakomita okazja do szerokiej prezentacji polskiej racji stanu, polityki zagranicznej polskiego rządu, szczególnie w sferze kultury i gospodarki. ŚFMP to trwająca od dziesięciu lat wielka debata na temat roli mediów polonijnych w utrzymaniu więzi naszej Polonii z krajem i promocji Polski w świecie. Pierwsze takie spotkanie odbyło się we wrześniu 1993 r. i nosiło nazwę Światowe Forum Prasy Polonijnej, odbywało się wyłącznie w Tarnowie. Jego organizatorem, podobnie jak i drugiego Forum, był nieistniejący już Wojewódzki Ośrodek Kultury w Tarnowie, którego dyrektorem był Stanisław Lis, główny pomysłodawca i organizator ŚFMP. Od 1995 r. poszerzono ofertę Forum adresowaną dotąd wyłącznie do dziennikarzy prasowych, o ich kolegów z radia i telewizji. Zmieniono również nazwę na obecną a od 1996 organizatora – prze kolejne trzy lata była nim Tarnowska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. . Od 1999 r. organizacją Forum zajmuje się, specjalnie w tym celu powołane Stowarzyszenie – Małopolskie Forum Współpracy z Polonią. Wszystkie spotkania rozpoczynają się w Tarnowie, gdzie Forum narodziło się i skąd promieniuje. Po 2 – 3 dniach pełnych serdecznych spotkań, różnych warsztatów, konferencji i prezentacji, Forum przenosi się z Tarnowa do regionów, które w  danym roku chce w sposób szczególny prezentować i promować. Dotąd polonijni dziennikarze odwiedzili już Małopolskę i Kraków /1999/, Podkarpacie i Rzeszów /2000/, województwa: łódzkie i Łódź //2001/ i świętokrzyskie i Kielce /2002/, lubelskie i Lublin /2003/, Pomorze i Trójmiasto /2004/, województwo śląskie i Katowice /2005/, województwo warmińsko – mazurskie i Olsztyn /2006/, województwo mazowiecki i Warszawę /2007/. W tym roku Forum gości w Małopolsce, zaś w przyszłym roku zawita na dolny Śląsk. Łącznie w dotychczasowych 16 edycjach ŚFMP wzięło udział  2366 dziennikarzy, którzy odwiedzili 8 regionów i 71 dużych miast oraz setki mniejszych miejscowości w całej Polsce. Tematem, który je łączy jest „Rola mediów polonijnych w tworzeniu kontaktów środowiskowych i utrzymywaniu więzi z krajem. Promocja Polski w świecie”. W tym roku motywem wiodącym forum jest dyskusja o gospodarczych, turystycznych i kulturalnych szansach Małopolski.

Tegoroczne spotkanie polonijnych dziennikarzy odbywa się w dniach 9 – 16 wrzesień. W tym roku Najwięcej uwagi poświęcimy Tarnowowi i najbliższej okolicy. To szansa na nowe kontakty gospodarcze, edukacyjne i kulturalne – mówił podczas inauguracji Stanisław Lis, prezes zarządu Małopolskiego Forum Współpracy z Polonią, stowarzyszenia, której jest głównym organizatorem imprezy.

W inauguracji Forum uczestniczyła wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek, która powiedziała m.in.  "Forum jest niezbędne dla integracji całej polskiej diaspory. Nie znajduję słów, żeby podkreślić wagę takich spotkań". Jak podkreśliła, dla dziennikarzy polonijnych to szansa poznania Polski z bliska i okazja do nauki dziennikarskiego rzemiosła, poznania technicznych nowinek. Zdaniem wicemarszałek Senatu media polonijne „są niezwykle ważnym nośnikiem spraw polskich i polskości na świecie" i właśnie dzięki nim miliony Polaków, którzy żyją poza granicami, mogą utrzymywać kontakt z krajem. „Bez mediów polonijnych ja sobie w ogóle nie wyobrażam umacniania więzi między nami a rodakami rozsianymi po całym świecie" - podkreśliła.

Na XVI Światowe Forum Mediów Polonijnych "Tarnów - Małopolska 2008" przyjechało około 150 dziennikarzy z 23 krajów,  m.in. z Argentyny, Austrii, Białorusi, Francji, Grecji, Holandii, Kanady, Libanu, Litwy, Mołdawii, Niemiec, Rosji, Szwecji.

„To, co mnie tu ściągnęło, to możliwość poznania regionu, którego nie zdążyłam poznać przed wyjazdem z Polski. Ciekawe jest to, że zobaczymy wiele małych miejscowości. Z drugiej strony to możliwość nawiązania kontaktów z kolegami dziennikarzami z całego świata, żeby sprawdzić, w jakich warunkach oni pracują i wymienić się doświadczeniami, a może i radami jak funkcjonować w warunkach, w jakich przyszło nam żyć" - mówiła  Grażyna Kamień-Soeffker z polonijnego magazynu radiowego w Radiu Flora w Hannowerze. Jak dodała, mediom polonijnym w wielu krajach jest trudno, bo nie otrzymują one wsparcia instytucjonalnego.

„Na Forum jestem po raz 16. Dla nas to najlepsza możliwość, by poznać Polskę i rodaków z różnych krajów. Mam tu już dobrych przyjaciół" - powiedziała  Ludmiła Natykacz, autorka i redaktorka programu dla Polaków w regionalnym oddziale Telewizji Państwowej w Żytomierzu na Ukrainie.

Tegoroczne spotkanie potrwa do 16 września. Jego uczestnicy odwiedzą Kraków, Nowy Sącz, Wieliczkę i kilkanaście innych miejscowości w Małopolsce. To wielki powrót do źródeł, którymi dla ŚFMP jest ziemia tarnowska. Stąd na trasie tegorocznej peregrynacji polonijnych dziennikarzy znalazły się m.in.: Powiśle Dąbrowskie z Zalipiem na czele, Pogórze Ciężkowickie z Tuchowem i Kąśną Dolną. Niewątpliwą atrakcją będzie udział uczestników Forum w IX Święcie Fasoli w Zakliczynie połączony z biesiadą w Fasolandii… .

W ostatnim dniu forum, w Warszawie, zaplanowano spotkanie z marszałkiem Senatu i z członkami Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą. Tego dnia wręczona zostanie nagroda „Fidelis Poloniae'2008" przyznawana za wybitne zasługi w umacnianiu więzi Polonii z krajem i promocję Polski oraz nagrody w konkursie „Polacy na ścieżkach świata - blaski i cienie emigracji". Rozstrzygnięte zostaną konkursy, tradycyjnie towarzyszące forum: XVI Międzynarodowy Konkurs Literacki im. H. Cyganika „Powroty do źródeł” oraz konkurs na reportaż z poprzedniego forum. Codziennie ukazywać się będzie gazeta codzienna „Wici Polonijne” współredagowana przez uczestników Forum.

Małopolskie Forum Współpracy z Polonią zrzesza blisko 1 tys. mediów polonijnych, z czego ok. 600 funkcjonuje w sposób ciągły. Są to media o bardzo różnych nakładach, zasięgu i poziomie profesjonalizmu. Według Małgorzaty Sajdak ze stowarzyszenia Małopolskie Forum Współpracy z Polonią, zastępcy dyrektora biura organizacyjnego Forum Mediów Polonijnych, w ostatnich latach obok wciąż najpopularniejszych poza granicami gazet polonijnych pojawiły się portale internetowe. „Największym problemem, niezależnie czy jest to redakcja na Wschodzie czy na Zachodzie, są wszędzie finanse. Wszystko zależy od tego, jaki jest sponsor. Są to przeważnie redakcje prywatne. Są też kłopoty techniczne, wynikające z tych finansowych. I zaczyna pojawiać się problem braku następców - stara emigracja odchodzi, nowa rzadziej się w to bawi, chociaż Irlandia i Wielka Brytania są przykładem na to, że powstają nowe redakcje" - mówiła Sajdak.

Jak wszyscy podkreślają Światowe Forum Mediów Polonijnych jest miejscem debaty, wyrażania opinii w sprawach ważnych dla Polaków mieszkających poza granicami kraju, wskazywania roli, jaką mogą odgrywać Polacy żyjący i działający za granicą w zakresie promocji Polski i tworzenia jej pozytywnego wizerunku. Ale jak to zwykle bywa, najciekawsze są spotkania po oficjalnych wystąpieniach i debatach.  Wtedy jest czas na nawiązywanie prawdziwych więzi i relacji. Nieformalnie poza obowiązkową „autoprezentacją”. W tarnowskiej części imprezy na czoło tych nocnych hotelowych, i nie tylko, rozmów rodaków  wybił się w tym roku kabaret „Defekt”, który wycisnął z uczestników całe hektolitry śmiechu, jak napisali w swoich „Wiciach” nasi goście. Jedynym defektem dwudniowego pobytu polonijnych żurnalistów w naszym mieście był całkowity brak, no może poza paroma wyjątkami, integracji z tarnowskimi dziennikarzami, których „zapomniano” zaprosić do udziału w tej ciekawie pomyślanej imprezie. A jest ich w Tarnowie co najmniej kilkudziesięciu i wielu z nich zapewne chętnie zintegrowało by się ze swoimi kolegami po fachu, wymieniło doświadczenia i nawiązało stałe kontakty z polonijnymi redakcjami. Pro publico bono i nie tylko… . Ale tak dzieje się co roku więc może w tym „szaleństwie” organizatorów Forum jest jakaś metoda. I może dlatego tarnowianie nie zauważyli Forum, którego tak naprawdę w Tarnowie nie było. Pomimo, iż wzięło w nim udział całkiem spore grono ministrów i marszałków, prezydentów i innych VIP – ów, którzy gadali, gadali, gadali… .


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



20:18, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 września 2008

Tym razem postanowiliśmy nieco odsapnąć po ostatnich wyczerpujących „wycieczkach” na naszą świętą górę czyli popularną „Marcinkę”, tym bardziej iż nasze wołanie na puszczy zdaje się przynosić efekty. Oto bowiem zacne Stowarzyszenie „Zamek Tarnowski” podjęło naszą inicjatywę i nie oglądając się na magistrackich magików, pardon urzędników, organizuje obywatelską zbiórkę na wykup góry św. Marcina z rąk jej prawowitych właścicieli, a którego stosowny apel publikujemy obok. O tym, że różnego rodzaju magików ci u nas dostatek, nie tylko wśród urzędników najlepiej świadczy językowa „twórczość” nowych dworzan bogini Melpomeny. Nie wiadomo śmiać się czy płakać, kiedy z budynku przy ulicy Mickiewicza rozchodzą się wieści o zatrudnieniu tamże dwóch pełnoprawnych pełnomocników (!) mających wspierać świeżo co mianowanego dyrektora teatru Edwarda Żentarę. A po tym jak się dowiedzieliśmy, że zostali nimi Grzegorz Janiszewski i Rafał Balawejder, zaś w jednym z tarnowskich liceów zorganizowano wraz z nowym rokiem, widać w ramach walki ze wzrastającym bezrobociem  klasy teatralne, trudno się oprzeć wrażeniu, że mistrz absurdu Sławomir Mrożek słusznie zrobił wybierając po raz kolejny emigrację. Na szczęście nie zależnie od tych PR zabiegów uzdolniona artystycznie młodzież garnie się do teatru, o czym najlepiej świadczy jej udział w zorganizowanych już po raz kolejny pod koniec wakacji warsztatach teatralnych. Jeszcze nie umilkły oklaski po Festiwalu Bravo Maestro i nie opadł kurz po dożynkowych hołubcach w dworku mistrza I. J. Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, a już rozbrzmiewa tam muzyka Mozarta, Szymanowskiego i Chopina w wykonaniu maestro Krystiana Tkaczewskiego. Ten muzyczny obywatel świata a tarnowianin z pochodzenia dał tam swój recital fortepianowy w ostatni piątek 5 września w ramach XXIII Muzycznych Spotkań u Paderewskiego. Spotykać się także można było podczas wakacyjnych niedzielnych spacerów historycznych po Tarnowie, których pamiątką jest Tarnowski Śpiewnik Historyczny wydany przez Tarnowska Konfraternię Artystyczną.


Do tej pory było tak, nie tylko w naszym galicyjskim miasteczku, że każden „normalny” dyrektor miewał jednego albo więcej zastępców lub asystentów. Tak było też i w Solskim, gdzie funkcję wicedyrektora pełniła przez ostatnich kilkanaście lat Grażyna Nowak, ostatnio porzucając tarnowski teatr na rzecz krakowskiej opery. Jej obowiązki od nowego sezonu dźwigać będzie aż dwóch pełnoprawnych pełnomocników w osobach G. Janiszewskiego i R. Balawejdera. Przypomnijmy, iż pierwszy z nich to odo niedawna dziennikarz i wodzirej tarnowskiej stacji telewizyjnej, popularnej kablówki, zaś ostatnio powracający do wyuczonego zawodu aktor (gra m.in. w Moralności pani Dulskiej). Odnotujmy również, iż wielokrotnie w przeszłości starał się on o dyrektorski fotel w Solskim, aczkolwiek przepadał w kolejnych konkursach, z ostatnim włącznie. I dopiero teraz mu się udało. Wprawdzie nie został dyrektorem ale w jego sytuacji dobry i pełnomocnik, tym bardziej pełnoprawny. A pracownicy teatru już teraz, być może na wszelki wypadek zwracają się do niego per: panie dyrektorze…. . Jeszcze większym zaskoczeniem była nominacja drugiego z kandydatów, nijak i w żadnej formie nie związanego z teatrem. Kilka lat temu pracował w rektoracie Małopolskiej Wyższej Szkole Biznesu, zaś ostatnio był rzecznikiem prezesa Zakładów Mechanicznych, co jak się okazało zataił przed nowym chlebodawcą, ciekawe dlaczego? Czyżby chciał trzymać dwie sroki za ogon… . Pp. G. Janiszewski nadzorować ma m.in. organizacje widowni, zaś p.p. R. Balawejder zajmować się administracją i techniką. Sęk w tym, iż w teatrze od lat zatrudnieni są kierownicy: organizacji widowni, administracyjny i techniczny … .
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy trzecim nieformalnym bo oficjalnie nie zatrudnionym pełnomocnikiem został były aktor TNT, redaktor TEMI, dyrektor wydziału kultury, zaś ostatnio rzecznik prasowy prezydenta Piotr Filip, który pomaga w przygotowaniu festiwalu komedii TALIA, jako wolontariusz. No coment!

Za to młodzież zdaje się mieć za nic te personalno – festiwalowe przesilenia, o czym najlepiej świadczyła frekwencja na zorganizowanych w teatrze w ostatnich dniach sierpnia warsztatach teatralnych, w których programie znalazł się nie tylko podstawowy ruch sceniczny ale i dykcja oraz pantomima. Blisko 50 osób zmierzyło się w nich z czterema żywiołami – ziemią, wodą, ogniem i powietrzem. Zależało nam – mówią ich animatorzy, aktorzy Katarzyna Jędrzejczak i Robert Żurek – by uruchomić wyobraźnię teatralną tych młodych ludzi, obudzić rozmaite skojarzenia wokół żywiołów, sprawdzić, jak można je pokazać teatralnie, w krótkich historiach, etiudach. Jak się okazało wielu z  uczestników warsztatów obdarzonych jest wieloma talentami – aktorskimi i plastycznymi, gra na różnych instrumentach, śpiewa i jest uzdolniona ruchowo. Można się było o tym dobitnie przekonać podczas wieńczącego te warsztaty spektaklu „dyplomowego” jaki młodzież pokazała 29 sierpnia. Ten ciekawie pomyślany, wielowymiarowy collage luźno ze sobą powiązanych etiud rozgrywał się symultanicznie nie tylko na dużej scenie teatru ale i w jego bardzo trudnym do opanowania plastycznego foyer. Ciekawe ilu z tych młodych, niektórzy z nich już otarli się o prawdziwą scenę statystując w spektaklach bądź uczestnicząc w innych para teatralnych zdarzeniach, da się uwieść bogini teatru Melpomenie naprawdę, podejmie studia aktorskie i powróci… .

Aby nieco schłodzić tę teatralną gorączkę pogalopowaliśmy z moim parzystokopytnym przewodnikiem do muzycznego matecznika tarnowskich, i nie tylko, melomanów w Kąśnej Dolnej. I trafiliśmy znakomicie, bo właśnie dawał tam swój recital prawdziwy maestro fortepianu Krystian Tkaczewski.
A oto biograficzne szczegóły (podajemy za Centrum Paderewskiego w Tarnowie): Artysta rodem z Tarnowa urodził się w 1980 roku w rodzinie z tradycjami muzycznymi. Naukę gry na fortepianie rozpoczął w wieku 7 lat w PPSM Tarnowie, którą ukończył z wyróżnieniem w 1995 roku w klasie J. Iwaneczki. W latach 1995-2000 był uczniem ZSM im. F. Chopina w Warszawie w klasach P. Skrzypka i G. Weiss. W latach 2000-2004 odbył studia w Akademii Muzycznej we Wrocławiu w klasie Olgi Rusiny uzyskując tytuł Magistra Sztuki. W 2007 roku otrzymał dyplom ukończenia studiów podyplomowych w Hartt School of Music, University of Hartford u słynnej pianistki Oxany Yablonskiej. Obecnie odbywa studia doktoranckie na tym samym uniwersytecie otrzymując pełne stypendium. Krystian Tkaczewski jest Laureatem wielu konkursów pianistycznych w Polsce i za granicą. Krystian Tkaczewski występował dotychczas w 12 krajach na trzech kontynentach (Polska, Austria, Niemcy, Francja, Hiszpania, Holandia, Grecja, Macedonia, Włochy, Andora, Maroko i USA).  W 2002 zadebiutował w USA w Towarzystwie Chopinowskim w Tucson, AZ, a jego recital został nagrodzony owacją na stojąco jak większość jego koncertów w USA. W kwietniu 2007 wystąpił w słynnej Carnegie Hall - jego koncert zakończył się wieloma bisami i owacją na stojąco a obecny krytyk New York Concert Review - Anthony Aibel pisał m.in: „Tkaczewski w elegancki i pełny wyczucia smaku sposób wykonał Toccatę Bacha pokazując głęboką wiedze na temat barkowej ornamentacji i frazowania. Mazurki Szymanowskiego op. 50 były wybornie kształtowane ukazując wszystkie odcienie i kontrasty dynamiczne. Chopin Tkaczewskiego był pełen ciekawej dynamiki, grany z pasją, soczystym dźwiękiem bez nadużywania pedału i zbędnej pretensjonalności. W etiudach Rachmaninowa Tkaczewski zademonstrował elektryzującą technikę. Pokazał znakomitą artykulację i wszystkie detale były wykonane w sposób niezachwiany. Pomysły interpretacyjne Tkaczewskiego sprawiły, że przydługa i czasem nudnawa sonata Rachmaninowa nabrała nowej przejrzystości. Tkaczewski śpiewał liniami melodycznymi a nie odgrywał pojedyncze dźwięki jak zwykła to robić większość pianistów. Świetną konstrukcję miała również Toccata Prokofiewa. Jego recital tutaj (Carnegie Hall) pokazał jego oddanie i naturalny talent do wykonywania jego ojczystej muzyki...”

A w programie piątkowego  kąśnieńskiego koncertu Krystiana Tkaczewskiego znalazły się m.in. : W.A. Mozarta Wariacje C-dur KV 265, L. van Beethovena Sonata C-dur op. 53 "Waldsteinowska", K. Szymanowskiego Wariacje b-moll op. 3, F. Chopina Andante Spianato i Wielki Polonez op. 22 oraz Polonez As-dur op. 53.

Na koniec odnotujmy jeszcze pojawienie się na „tarnowskim bruku” ciekawego „drobiazgu” edytorskiego w postaci Tarnowskiego Śpiewnika Historycznego, wydanego przez coraz prężniej działającą Tarnowską Artystyczną Konfraternię, której społeczną liderką jest znana i powszechnie lubiana Krysia Drozd. Przypomnijmy, że na szczyty społecznikowskiej i kulturalnej działalności wdrapywała się mozolnie na „Skrzydłach po drabinie”, cyklu ciekawie pomyślanych integracyjnych spotkań, często będących rodzajem terapii, ludzi o różnym stopniu niesprawności ruchowej i intelektualnej z „normalsami”. Spotkania te, głównie organizowane w niedzielne przedpołudnia w tarnowskim teatrze, zawsze były pięknie oprawiane muzycznie. I ślady tamtych para rodzinnych spotkań przeplatanych nierzadko śpiewem odnaleźć można w działalności Tarnowskiej Artystycznej Konfraterni, stowarzyszeniu o szerokim spectrum zainteresowań. Najnowszym przejawem tej oryginalnej aktywności obywatelskiej jest właśnie wspomniany wyżej śpiewnik, ułożony ze znanych wojennych, i nie tylko szlagierów. Wyszukaliśmy i ułożyliśmy dla Was – przeczytać można w słowie wstępnym – pieśni i piosenki, które są cząstką tarnowskiej historii i tarnowskiej drogi do niepodległości. Wszystkie są jednako ważne, zrodziły się bowiem z porywu serca, na znak protestu lub poparcia, dodając radość i moc. Chociaż należą do bezpowrotnej przeszłości – ciągle żyją. Nucimy je podczas codziennej krzątaniny, w czasie podmiejskich wycieczek, przy ognisku, na spotkaniach…. I trudno się z tym nie zgodzić, bo kto nie zna: „Warszawianki”, Wojenko, wojenko”, „Hej, hej ułani”, „My, pierwsza Brygada”, „Rozkwitały pęki białych róż”, „Rozszumiały się wierzby”, „Czerwone maki”, „Deszcz, jesienny deszcz”, czy „Żeby Polska była Polską”. Dodatkowym, bardzo cennym edukacyjnym suplementem do każdego z utworów jest krótka notka biograficzna, zwięźle informująca, kto jest autorem i w jakich okolicznościach powstała dana pieśń lub piosenka. Gratulujemy pomysłu i nucąc śpiewnikowe przeboje udajemy się z Pegazem w kulturalną siną dal… Hej, panienki posłuchajcie, raz, dwa, trzy/ I gazety przeczytajcie, raz, dwa, trzy/ Są wesołe tam nowinki, będzie pobór na dziewczynki, raz, dwa, trzy. Pułk najpierwszy tarnowianek, raz, dwa, trzy/ Ma się nazwać pułk ułanek, raz, dwa, trzy/ Wielkie wezmą do dragonów, stare panny do furgonów, raz, dwa, trzy.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



10:49, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Komentarze (1) »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: