RSS
poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Zacznijmy o odnotowania kolejnego osiągnięcia znanej tarnowskiej biegaczki Barbary Prymakowskiej, która jako pierwsza Polka po 65. roku życia stanęła na szczycie Mount Blanc. Białą Górę zdobywała przy temperaturze minus osiemnastu stopni, udało się po drugim ataku. Najtrudniejsze, jak mówi, było opanowanie emocji. Tarnowska sportsmenka przyznaje, że wyprawa w Alpy - przy jej ograniczonym doświadczeniu zdobywanym w Tatrach - była trudna. Zaowocowała dobra kondycja, która pozwalała na szybki marsz. Ale przy pokonywaniu trudnych fragmentów trasy doskwierał brak doświadczenia wspinaczkowego. Ale udało się! Nie udała się za to okrzyknięta mega sensacją kosmiczna fontanna, która okazała się budowlanym bublem. Oto w miniaturowym Układzie Słonecznym na skwerze ks. Popiełuszki w Tarnowie pojawiły się „czarne dziury". Z fontanny wybudowanej za milion złotych znika kostka brukowa oraz inne jej „oprzyrządowanie”. Szwankuje również kosmiczne oświetlenie i ciśnienie wody. Te logistyczne niedogodności w niczym nie przeszkadzają okolicznej dzieciarni, które upatrują w nich dodatkowe atrakcje. Zaś wieczorową porą postponują to miejsce, za nic mając jej centralne usytuowanie, wszelkiej maści i autoramentu ludzie żyjący inaczej, czyli tzw. margines… . Aliści magistrat, być może z racji odległości, pozostaje w błogim samozadowoleniu z ewidentnego marnotrawstwa publicznego grosza. No cóż, do następnych wyborów prawie jeszcze cała kadencja… . Na szczęście Tarnów, to nie tylko rozkopane (czytaj: zrujnowane) centrum ale także oddalone nieco dzielnice, jak choćby Mościce, gdzie od czterech lat organizowane są konkursy na najpiękniejsze ogrody.  Finał tegorocznej edycji tego niezwykłego, obywatelskiego konkursu miał miejsce w piątek 26 sierpnia w Mościckim Centrum Sztuki, gdzie odbył się wernisaż wystawy pt. „Mościckie ogrody w fotografii”. W tym ekologicznym konkursie wzięło 17 mościczan, z ogromną pasją i pietyzmem pielęgnujących swoje ogrody. Bardzo profesjonalnie sfotografowała je główna organizatorka konkursu Barbara Brożek – Czekańska, przewodnicząca Towarzystwa Przyjaciół Mościc. Jej prace urzekają wrażliwością na piękno otaczającej nas przyrody, świadcząc o tym, że nawet najmniejszy spłacheć ziemi można zamienić w kwitnący Eden… . Kończący się sierpień przypomina o końcu wakacji, o czym pomyślano w tarnowskim teatrze.   Odbyło się tam dwudniowe, sobotnio - niedzielne „Pożegnanie wakacji”, wypełnione bogatym i różnorodnym programem. W jego program wpisał się także spektakularny, po 72-letniej przerwie, powrót do swojej pierwotnej siedziby tarnowskich sokołów. - Historia zatoczyła koło. Kiedyś to my wynajmowaliśmy sale pod przedstawienia, teraz to teatr nas przygarnął - komentował Mateusz Olejnik z zarządu towarzystwa. Także w niedzielę Muzeum Okręgowe zaprosiło do zamku w Dębnie na kolejne cykliczne spotkanie - „Letnie spotkania przy winie”.  Podczas spotkania odbył się wernisaż miedziorytów Wojciecha Jakubowskiego, znanego w kraju i zagranicą twórcy ekslibrisów. W programie Spotkań znalazł się również poetycki koncert realizowany w ramach projektu „Sto lat dla Czesława Miłosza” dedykowany pamięci papieża Jana Pawła II, w wykonaniu krakowskich artystów: aktorki  Anny Szałapak i  pianisty  Konrada Mastyło. Na cykl wydarzeń artystycznych pod wspólnym tytułem „Tarnów. 1000 lat nowoczesności” zaprosiło w końcu tygodnia także  Biuro Wystaw Artystycznych-Galeria Miejska w Tarnowie oraz Towarzystwo Przyjaciół Mościc. Na blok imprez złożyły się wernisaże wystawy, koncert, spacer oraz... lot balonem nad Mościcami. Nie wiadomo dlaczego, ale systematycznie organizatorzy różnych imprez rocznicowych wpadają w pułapkę tak zwanej „łatwizny” – pisze w swoim cotygodniowym felietonie Jerzy Reuter - i podają na miejskim portalu przedziwne informacje. Tak było w komentarzu do rocznicy Bitwy Warszawskiej podanej na „Biegunie ciepła”, gdzie przeczytałem, że największymi wodzami owej bitwy byli pochodzący z Tarnowa Wincenty Witos i generał Ksawery Latinik. Zaś nowy tydzień otwiera emisja znaczka pocztowego przedstawiająca tarnowskiego Edisona czyli Jana Szczepanika wraz z modelem wynalezionej przez niego kamery.


Na zakończenie wakacji Tarnowski Teatr im. Ludwika Solskiego wspólnie z partnerami zaplanował dwudniowe święto teatru i muzyki. 27 i 28 sierpnia tarnowianie mogli spędzić ostatni weekend wakacji słuchając muzyki poważnej oraz oglądając spektakle przygotowane przez młodzieżowe grupy teatralne. I tak w sobotę 27 sierpnia o godz. 18 zaprezentowała się Tarnowska Orkiestra Kameralna wykonując koncerty skrzypcowe

Bacha i Vivaldiego z udziałem solistów Pawła Wajraka, Adama Mokrusa, Justyny Pawłowskiej. W programie znalazły się m.in.: Antonio Vivaldi – La Stravaganza, Koncert skrzypcowy B-dur, nr 1, Koncert skrzypcowy d-moll, nr 8, Koncert skrzypcowy G-dur, Alla Rustica oraz Johann Sebastian Bach – Koncert na dwoje skrzypiec, smyczki i basso continuo oraz Koncert na skrzypce, smyczki i basso continuo. Z kolei w niedzielne popołudnie, 28 sierpnia o godz. 16.00, na dużej scenie Solskiego pokazano bajkowe spektakle, adresowane głównie do dzieci i młodzieży. Zaprezentowali się m.in. wychowankowie Młodzieżowego Ośrodka Rozwoju Społecznego ze Stowarzyszenia „U SIEMACHY” w Tarnowie z przedstawieniem "Legenda o smoku ze smoczej jamy" według Wandy Chotomskiej. Przedstawienie zainaugurowało cykl prezentacji teatralnych „Bajki z Siemachą”. Reżyseria, scenografia, kostiumy, opracowanie graficzne oraz muzyka to wynik współpracy wychowawców i siemachowców. Z zainteresowaniem spotkał się występ grupy taneczno-teatralnej „Funky Dance” z Nowego Wiśnicza, która przedstawiła taneczną adaptację „Alicji w Krainie Czarów” w reżyserii Pauliny Czachor. Na scenie nie zabrakło również  „weteranów" tarnowskiej sceny dziecięcej – Teatru „Tuptusie”. Pokazali oni spektakl „Matura 2011” w reżyserii Iwony Kapa.

Założone w 1883 roku Towarzystwo Gimnastyczne Sokół było drugą po lwowskiej organizacją tego typu w Galicji. Za cel obrało sobie krzewienie kultury fizycznej i propagowanie wartości patriotycznych. Jego tradycje kontynuuje dzisiaj założone w 1995 roku towarzystwo Sokół - Świat Pracy, skupiające w tym momencie około 80 osób, działających w kilku sekcjach. - Dotąd mieliśmy jednak spore kłopoty ze stałą siedzibą, gdzie moglibyśmy organizować spotkania, szkolenia i prelekcje - przyznaje Mateusz Olejnik. Propozycję teatru przyjęli z dużym zadowoleniem. O tym, że kiedyś był to budynek sokoli, przypomina m.in. wmurowana w 2003 roku, na 120-lecie organizacji, tablica. - Tablica nie zginęła podczas remontu. Przymocowaliśmy ją na stałe i przypomina o historii tego budynku
- mówi Rafał Balawajder, p. o. dyr. teatru. Jak mówi, z budynku dawnego Sokoła zostało już niewiele - poręcz przy schodach i resztki fundamentów. 
 
27 sierpnia w siedzibie Biura Wystaw Artystycznych-Galerii Miejskiej w Tarnowie na dworcu kolejowym otwarta została o godzinie 18.00 wystawa historyczna „Życie codzienne w Mościcach w latach 1927 – 1939”. To część realizowanego przez galerię wspólnie z Towarzystwem Przyjaciół Mościc projektu „Tarnów. 1000 lat nowoczesności”. Dzień wcześniej, 26 sierpnia w południe, odsłonięta została na budynku Muzeum Okręgowego tablica upamiętniająca Jana Głuszaka „Dagaramę” - tarnowskiego architekta-futurologa. - Nowoczesna historia Tarnowa zaczyna się w 1927 roku. Powstała tu wówczas przemysłowa dzielnica Mościce. Kończy się tysiąc lat później, w projektach Jana Głuszaka Dagaramy (1937 -2000), tarnowskiego architekta futurologa, który w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku tworzył wizje miast przyszłości – piszą o swoim projekcie organizatorzy. - Projekt „Tarnów. 1000 lat nowoczesności” referuje tę długą historię. Pokazuje drogi, którymi podążał tarnowski modernizm - z jednej strony był odbiciem prądów międzynarodowych a z drugiej miał swoją własną prowincjonalną redakcję. Modernistycznym marzeniem było zaprojektowanie przyszłości. Projekt ukazuje niezrealizowane scenariusze - fiasko aspiracji architektów i urbanistów oraz idące za nimi alternatywne wizje naszej współczesności.
Kuratorem wystawy jest Dawid Radziszewski. W projekcie bierze udział liczna grupa artystów, w tym studenci California College of the Arts w San Francisco.
27 sierpnia otwarta została również – na dworcu w Mościcach - wystawa „Tarnów. 1000 lat nowoczesności”. Wernisaż odbył się o godzinie 20.00, a godzinę później rozpoczął się na dworcu w Mościcach koncert zespołu „Pustki”.
28 sierpnia zaplanowano spacer po Mościcach oraz przeloty balonem, a projekt zakończy cykl zajęć warsztatowych organizowanych we wrześniu w Centrum Sztuki Mościcie.
 
Nie wiem dlaczego – dywaguje w swoim felietonie Jerzy Reuter - ale systematycznie organizatorzy różnych imprez rocznicowych wpadają w pułapkę tak zwanej „łatwizny” i podają na miejskim portalu przedziwne informacje. Rocznica Bitwy Warszawskiej zasługuje na wielkie świętowanie, ale tło jak zwykle zostało zamalowane tanią bejcą. Otóż w informacji podanej na „Biegunie ciepła” przeczytałem, że największymi wodzami owej bitwy byli pochodzący z Tarnowa Wincenty Witos i generał Ksawery Latinik. Autor tej informacji poszedł chyba skróty i sięgnął po pierwszego z brzegu generała, po czym przypiął mu łatkę wielkiego wodza. Jak wiadomo osobom zainteresowanym, Latinik był człowiekiem, który doprowadził do buntu generałów, którzy oświadczyli: albo on, albo my. Mało tego, o mały włos, przez swoją opieszałość, nie doprowadził do klęski w omawianej bitwie. Nienawidził legionistów i Józefa Piłsudskiego, a gubernatorem Warszawy został na własna prośbę. Nie bardzo rozumiem dlaczego nie wymienia się generała Aurelego Serdy Teodorskiego, który w 1919 roku sprowadził z Francji „Błękitną armię” Hallera – 70 tysięcy żołnierzy – i spowodował, że Budionnemu zatrzęsły się ze strachu portki? A gdzie informacja, że rodzina Tadeusza Rozwadowskiego, naczelnego wodza pod Warszawą, była przez wiele dziesiątek lat właścicielem Tuchowa? Generał Marian Kukiel przerastał Latinika o kilka pięter, a to pochodzący z Dąbrowy Tarnowskiej generał, który walczył w wojnie 1920 roku. Przecież ktoś te informacje czyta i kształtuje w jakiś sposób swoja wiedzę. Mamy w Tarnowie okazałe muzeum, czy tak trudno tam podejść i zapytać? Co jeszcze? Informacja o sukcesie Skorpionsów pochodzi z konferencji pod tytułem Uroczysty Tarnów w rocznicę Cudu nad Wisłą. A może to był cud nad Dunajcem? Bo nie potrafię tego połączyć w logiczną całość. Jednak ktoś poszedł na łatwiznę.


29 sierpnia Poczta Polska wprowadzi do obiegu cztery znaczki pocztowe emisji „Polacy na świecie”. Na drugim, o nominale 1,95 zł, znajdzie się Jan Szczepanik oraz model kamery filmowej. Znaczek ukaże się w nakładzie 400 tysięcy sztuk, w arkuszu 16 znaczków. Wydana zostanie również koperta FDC (pierwszego dnia obiegu), z naklejonym znaczkiem oraz graficznym przedstawieniem kamery i taśmy filmowej.
 
Jan Szczepanik uwieczniony zostanie na znaczku, który Poczta Polska wprowadzi do obiegu jeszcze w sierpniu. Znaczek o nominale 1,95 zł, znajdzie się w grupie czterech znaczków cyklu „Polacy na świecie”.
Jan Szczepanik urodził się w 1872 roku w Rudnikach koło Mościsk, zmarł w 1926 roku w Tarnowie. Wynalazcę rozsławił m.in. Mark Twain, który napisał o nim dwa artykuły, a nazwisko Szczepanika do dziś wymieniają wszystkie fachowe encyklopedie i leksykony na świecie. „Polski Edison" był autorem 50 wynalazków. Opatentował kilkaset pomysłów technicznych z dziedziny fotografii barwnej, telewizji, barwnego tkactwa. W 1897 roku opatentował telektroskop - jedno z pierwszych rozwiązań w dziedzinie telewizji monochromatycznej. W latach 1918-1925 opracował system filmu barwnego, ceniony za bliskie realizmowi oddawanie kolorów. Pracował także nad odtwarzaniem filmu dźwiękowego.
Wymyślony przez niego pancerz kuloodporny pozwolił w 1902 roku królowi hiszpańskiemu Alfonsowi XIII wyjść cało z zamachu. Kareta władcy wybita była zaprojektowaną przez polskiego wynalazcę tkaniną, dzięki czemu rzucona przez zamachowców bomba nie wyrządziła królowi żadnej szkody.

Ryszard Zaprzałka


09:47, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Około 8 tys. osób wyruszyło z Tarnowa w 29. Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę. Będzie ona podziękowaniem za beatyfikację Jana Pawła II i jubileusz diecezji tarnowskiej. Pątnikom towarzyszy hasło: "W komunii z Bogiem". Po raz pierwszy pątnicy tuż przed wyruszeniem na szlak weszli do bazyliki katedralnej. Wydarzenie to miało symbolicznie nawiązywać do jubileuszu 225-lecia diecezji tarnowskiej. Kiedy pielgrzymi dotrą do celu, za 9 dni, biskup tarnowski Wiktor Skworc zawierzy diecezję Matce Bożej Częstochowskiej. W roku beatyfikacji Jana Pawła II tarnowscy pielgrzymi będą poznawać papieskie nauczanie. Ks. Artur Ważny jest autorem rozważań, które powstały na podstawie encyklik Jana Pawła II i jego przemówień. Pątnicy będą się też łączyć duchowo z młodzieżą całego świata, która spotyka się z papieżem Benedyktem XVI w Madrycie. Z tej okazji pielgrzymkowe grupy otrzymają drzewka."Wyrastamy z korzeni tradycji chrześcijańskiej, dzięki wierze możemy wzrastać i owocować. Lipa jest drzewem, które realizuje idee wspólnoty, dlatego takie drzewka pojawią się na pielgrzymce. Później zostaną one posadzone w alei pielgrzymkowej przy sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie" - mówi ks. Zbigniew Szostak dyrektor pielgrzymki i kustosz sanktuarium w Zabawie. Podczas pielgrzymki będą też uroczyście przeżywane jubileusze małżeńskie i kapłańskie. Tradycyjnie na szlaku będą śluby, prymicje i dzień modlitwy za Ojczyznę. Pielgrzymkę rozpoczęła Msza św. na Placu Katedralnym. W homilii biskup tarnowski Wiktor Skworc życzył pielgrzymom, by dni pielgrzymowania służyły budowaniu komunii z Bogiem, aby nauczyli się patrzeć dobrym okiem na to, że Bóg jest dobry, miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łagodny. Prosił, by pątnicy byli na tej dziewięciodniowej drodze Kościołem, który wielbi Boga i w Nim pokłada całą swoją nadzieję. A później przez kilka godzin trwał wymarsz rozmodlonej i rozśpiewanej, radosnej i kolorowej rzeszy w większości młodych pielgrzymów. Po raz pierwszy zmienioną u początku trasą, a to za sprawą drogowych „wykopków” na ulicy Krakowskiej, aliści to temat na zupełnie inne opowiadanie… A ponieważ nie wszyscy mogli wyruszyć na te rekolekcje w drodze, otwartym pozostaje pytanie, gdzie w sierpniu ciekawie spędzić czas ze znajomymi, zabrać sympatię na niecodzienną randkę, albo spędzić wieczór w rodzinnym gronie? Odpowiedzią na te pytania jest propozycja Projektu Tarnów – Kino Plenerowe wśród bujnej zieleni Parku Sanguszków. Na sobotni wieczór, 20 sierpnia zaplanowano trzy projekcje filmowe – to klasyka polskiego kina – kultowe komedie, które mimo, że są dobrze znane, chętnie ogląda się je po raz wtóry. W repertuarze znalazły się takie pozycje jak „Miś, „Nie lubię poniedziałku” oraz „Chłopaki nie płaczą”. Projekcja rozpocznie się o godzinie 20:00. - To ważne, aby życie kulturalno-rozrywkowe rozwijało się również w tej części Tarnowa. Park Sanguszków idealnie wpisuję się w klimat tej imprezy  – mówi Karolina Mochylska ze stowarzyszenia Projekt Tarnów, organizatorka przedsięwzięcia. Dodajmy, że wstęp na wszystkie projekcje jest wolny. Wystarczy przynieść koc lub karimatę, by móc wygodnie spędzić ten niezwykły wieczór pod gwiazdami z „gwiazdami” polskiego kina. W tak zwanym międzyczasie nasi kulturalni ambasadorzy - Zespół Pieśni i Tańca „Świerczkowiacy” uczestniczył w Tygodniu Kultury Beskidzkiej w Wiśle, największym w Europie festiwalu folklorystycznym, gdzie zdobył nagrodę za prezentację kuligu i bogactwo kostiumów. Podobnie kolorowy świat oglądać można w Mościckiej filii Miejskiej Biblioteki Publicznej, wykreowany za pomocą  farb i płaskorzeźb  Alicji i Stanisława Klichów. Wernisaż ich prac odbył się we środę 17 sierpnia. Dwa dni później, w piątek Tarnów miał swoje „pięć minut” w Krakowie podczas XXXV Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej. Z kolei w tarnowskiej księgarni Matras pojawiła się anonimowa (!) wystawa fotograficzna ukazująca życie, przyrodę i krajobraz Norwegii. A na ulicach Tarnowa wraz z nowym sezonem teatralnym pojawić ma się niejaki Dyndalski, tyle, że na rowerze…ale to kuriozum opisujemy oddzielnie. Na koniec wróćmy jeszcze piórem redaktora Reutera do odradzających się w naszym galicyjskim miasteczku tradycji monarchistycznych i…kozackich.

 
17 zespołów z całego świata uczestniczyło w 22. Międzynarodowym Spotkaniu Folklorystycznym w Wiśle - największym w Europie festiwalu folklorystycznym odbywającym się w pierwszym tygodniu sierpnia. Polskę reprezentowały dwa zespoły - „Świerczkowiacy” oraz Zespół Pieśni i Tańca Istebna z Istebnej. Międzynarodowa Rada Artystyczna przyznała tarnowskiemu zespołowi nagrodę za prezentację zwyczaju kuligu oraz rzadko spotykane bogactwo strojów. Międzynarodowe Spotkania Folklorystyczne odbywają się w ramach Tygodnia Kultury Beskidzkiej od 1990 roku pod patronatem Międzynarodowej Rady Stowarzyszeń Folklorystycznych, Festiwali i Sztuki Ludowej. Głównym organizatorem imprezy jest Regionalny Ośrodek Kultury w Bielsku-Białej. Zespół z Mościc gościł także w węgierskim mieście Salgotarjan na zaproszenie organizatorów międzynarodowego festiwalu „Hungary and Slowakia 2011”. Zespół prezentował się w miastach węgierskich i słowackich: Lucence, Mihalygerge, Bank. Gośćmi festiwalu były także zespoły ze Słowacji, Bułgarii, Serbii, Ghany.

Alicja Klich po pędzel sięgnęła cztery lata temu. Jej ulubione techniki  malarskie to olej i pastele. Wśród tematów prac najczęściej pojawiają się pejzaże i kwiaty. Natomiast Stanisław Klich zajmuje się malarstwem i płaskorzeźbą. Najczęściej sięga po farby olejne i akwarele. Maluje portrety, pejzaże, zwierzęta i kwiaty. Interesuje go także tematyka sakralna. Ich obrazy były już prezentowane na wystawach w Tuchowie, Żabnie, Radłowie i Bobrownikach Wielkich, a także Tarnowie.

Podczas tegorocznych XXXV Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej w Krakowie skrzyżują się drogi ponad pięciuset twórców ludowych z wielu regionów Polski oraz krajów Europy. Imprezę, która odbywa się pod patronatem polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, w piątek 19 sierpnia, rozpocznie Dzień Miasta Tarnowa. W Rynku Głównym w Krakowie przez dziesięć dni trwania XXXV Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej zasiądą twórcy ludowi, którzy prezentować będą różne techniki wytwórcze. Wśród nich garncarze, koronczarki, tkacze, hafciarki, rzeźbiarze, artyści malujący na szkle, kowale, ceramicy, bibułkarze, jubilerzy i wielu innych. Na estradzie obok Ratusza wystąpi ponad 120 zespołów pieśni i tańca, kapel ludowych oraz gawędziarzy. Tradycyjnie już Targom  towarzyszą spotkania z przedstawicielami miast, powiatów, gmin, a także państw Unii Europejskiej. Goście będą prezentować się na estradzie w poszczególne dni trwania imprezy. Tarnów zaprezentował swój program artystyczny w dniu inauguracji imprezy, 19 sierpnia. Wystąpili m.in. Leliwa Jazz Band, kapela z Gwoźdźca, zespół cygański, grupa Przystanek Mrówkowiec oraz Tarnowski Chór Gos.pl. Tarnowski dzień na krakowskim rynku zakończył o godzinie 20.00 występ Lidii Jazgar z zespołem. Obok części koncertowej Tarnów zaprezentował także wystawę „Architektura Sakralna Tarnowa”, obejrzeć było można obóz cygański oraz kilka powozów konnych z niedawno zakupionej przez miasto „kolekcji tarnowskiej”.

Autorką fotografii wyeksponowanych w „Matrasie” jest zaprzyjaźniona z księgarnią podróżniczka, która chce zachować anonimowość. - "Istotą tych fotografii jest fakt, że są one szczere i płyną prosto z serca" - mówi Izabela Bieniek, pracownica księgarni. Autorka jest przede wszystkim miłośnikiem podróży po świecie, a fotografia jest dla niej czymś dodatkowym przy okazji. Przyjaźni się także ze znaną podróżniczką Beatą Pawlikowską. Wystawa składa się z 8 ram, w których znajduje się po 3 fotografie. W sumie, można obejrzeć 24 zdjęcia. Fotografie będą wisieć w księgarni Matras przez dwa tygodnie. Zaplanowana jest już kolejna wystawa anonimowej autorki, tym razem obrazująca życie w Tybecie. 

Na odzew o powstaniu w Tarnowie oddziałów kozackich przypominam bardzo nieśmiało o istniejącym od kilku lat szwadronie 5 Pułku Strzelców Konnych, którzy w swojej tradycji niejednego kozaka zaciukali szabelką i blady strach pada na moje lica, bo już widzę te ustawki na podtarnowskich błoniach, szarże ułańskie i „bij kto w Boga wierzy”. Nie ma natomiast w mojej wyobraźni rżenia koni, tętentu pędzących cwałem naszych strzelców, którzy niczym pod Somosierrą wpadają w sam środek siczowych hajdamaków i rąbią szablami wroga. Dlaczego? Przyczyna jest prosta. Nasz 5 psk posiada jednego konia, na którym nikt nie jeździ, a siczowi konia na oczy pewnie jeszcze nie widzieli, chyba, że na wycieczce krajoznawczej. Jak pamiętam z lektury obowiązkowej, kozacy słynęli z piechoty, a nie z jeździectwa, więc pozostanie im kopanie rowów strzeleckich i inne wygłupy, typu wielkie uroczystości, na których kolejne zdjęcie zrobi sobie jakiś decydent miejski, potem pochwali i poprze, a może nawet rzuci jakąś dotacją. W naszej historii walczyliśmy nie tylko z kozakami, ale także z Niemcami, Rosjanami, Czechami, a nawet z Duńczykami. Dlaczego zatem nikt nie tworzy oddziałów wermachtu, watach Wikingów i ruskich bojarów. Na szlakach bojowych owych armii możnaby postawić restauracje, hotele, jakieś sklepy i zakłady rzemieślnicze, a miejscowa prasa rozpisywałaby się, że Tarnów jest miastem oręża i kultywowania historii. Komuś dostałaby się honorowa odznaka pierwszego atamana tarnowskiego, innemu order wesołego Wikinga, a jeszcze komuś tytuł honorowej markietanki. Przecież igrzyska tarnowskie idą pełną parą i nie masz dnia ni godziny, żeby coś nowego nie podziało się ku zadowoleniu organizatorów. Mieszczanie milczą i czekają kiedy to się skończy i zacznie się era chleba, jak po każdych igrzyskach. Szable w dłoń!
Można się uśmiać na śmierć. Po dwuosobowej sotni kozackiej w radzieckich mundurach pojawili się w Tarnowie monarchiści i będą wybierać nam, Polakom, jaśnie panującego króla – nie mylić z królem gryzoniem, z którego gotuje się smaczny rosołek, zawsze z ziemniakami. Ponoć to prawo jest zapisane w Konstytucji 3 Maja, tej uchwalonej w okolicznościach przewrotu wojskowego, a która nigdy nie weszła w życie, ponieważ tuż potem ostatni król Polski skumał się z carycą Katarzyną Wielką i przeszedł na stronę targowiczan i poprzez dzielenie łoża z rosyjską monarchinią sprzedał Polskę na żer drugiego rozbioru. Być może Tarnów jest jakąś gratką dla wielce urodzonych, bo przecież podczas uchwalania owej Konstytucji, tuż za tronem królewskim stał książę Sanguszko wraz z Pepim Poniatowskim, by w razie czego dobyć pałasza i pokazać Polakom gdzie jest ich miejsce. Wielce urodzeni nie wspominają, że prawa te nigdy nie weszły w życie, a szlacheckie latyfundia już dawno zostały rozparcelowane i nie ma na co się tak rzucać. Przez takie działania stajemy się powoli skansenem świata, a Europa jakimś dziwnym przeżytkiem z przeszłości na pograniczu dobrej powieści fantasy. Czy musimy aż tak bardzo zazdrościć brytyjskiej tradycji? A kimże są owi królowie? Nawet zapytam – czym różni się król Hiszpanii od dzielnego wojaka Szwejka? Jedzą, śpią, wydalają, a potem stają się bohaterami i idą znowu spać. Ciekawostką jest, że następcą tronu polskiego jest pewien jaśnie pan, który liczy sobie osiemdziesiąt wiosen, co nakazuje wręcz domyślać się ile godzin dziennie spędza na platynowym nocniku. Zna nawet kilka słów po polsku, co już nadaje mu wiele dodatkowych szabel elekcyjnych. Nic z tego nie rozumiem, bo zamiast iść do przodu, powolutku zaczynamy się cofać w rozwoju i odtwarzać, zamiast tworzyć nowe.

Ryszard Zaprzałka


09:35, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 sierpnia 2011


Przypominamy: od 10 sierpnia w BWA na Dworcu PKP w Tarnowie oglądać można pierwszą w historii ekspozycję dotyczącą przedwojennych Mościc. Na wystawie prezentowane są dzieła sztuki i archiwalia; pierwszy raz publikowane fotografie odnalezione w zbiorach prywatnych, plany architektoniczne i urbanistyczne, obrazy Rafała Malczewskiego powstałe podczas jego reporterskich pobytów w Mościcach obrazy Wilhelma Sasnala, artykuły z gazet, zachowane filmy. Wystawa jest sentymentalnym wspomnieniem zapomnianej skali i rozmachu tej inwestycji. Ciekawostką „przyrodniczą” jest tylko fakt, że  oficjalny wernisaż wystawy zaplanowano dopiero na 27 sierpnia. Czyżby miał to być galerniczy debiut nowego, wyłonionego w wyniku trwającego właśnie konkursu, dyrektora Galerii Miejskiej? Zostawmy jednak te personalne spekulacje i powróćmy na reprezentacyjny salon tarnowski numer jeden czyli na Rynek, gdzie aktualnie trwa kolejny już festiwal Wojtka Klicha „Był sobie Blues”(opisujemy go oddzielnie), od sześciu lat organizowany przez Tarnowskie Centrum Kultury. Tamże działa w sierpniu Autorska Pracownia Plastyczna znanego malarskiego małżeństwa Pazerów, artystycznie edukujące naszą młodzież. Ale to na szczęście nie jedyne wakacyjne propozycje dla naszych milusińskich. Oto bowiem  zajęcia plastyczne, plenerowe zajęcia literackie, konkursy i zabawy sprawnościowe, zabawy multimedialne i "Teatr cieni" to tylko niektóre propozycje, jakie przygotowała dla najmłodszych Miejska Biblioteka Publiczna. Przez cały sierpień dzieci i młodzież mogą wspólne spotykać się i uczestniczyć w niezwykle zajmujących i ciekawych zajęciach. Oby tylko dalekim łukiem omijali rozległy teren (6,6 tys. metrów kwadratowych)  byłej tarnowskiej firmy Owintar, której malownicze ruiny od lat stanowią z racji położenia (zbieg ulic Narutowicza i Bandrowskiego), swoistą anty reklamę naszego galicyjskiego miasteczka. Wystawiając niechlubne świadectwo urzędniczej obstrukcji kolejnym ekipom rządzącym miastem. Owintar, niegdyś dobrze prosperująca fabryka i hurtownia, w czasach PRL-u produkowała w Tarnowie dżemy, powidła, soki oraz tanie alkohole wyskokowe. Wraz z upadkiem PRL-u firma podupadała i została zamknięta. Od tamtego czasu magazyny i hale produkcyjne popadają w gruzy. Rok temu na tarnowskich forach wiele osób informowało o tym, że na tych terenach ma zostać wybudowana największa galeria handlowa w Tarnowie, której sam parking ma mieć pojemność na ok. 1300 aut. Jak dowiedzieliśmy się, inwestorzy mieli wtedy poinformować właściciela CH Świt o swoich planach, gdyż jest on właścicielem jednej z działek znajdujących się na tym terenie (obszar sklepu Biedronka). Od tego czasu jednak o tych terenach nic nie wiadomo, prace rozbiórkowe, które były tam przeprowadzone zostały zaprzestane. Właściciele terenu Owintaru - spółka Kaufland Polska, firma Frac oraz właściciel CH Świt do dzisiejszego dnia nie mogą dojść do porozumienia, gdyż jeden z nich chroniąc swój biznes obawia się o utratę klientów i od lat blokuje inwestycję na tych terenach. Czy te tereny przez kolejne lata będą szpecić centrum Tarnowa, które z miesiąca na miesiąc staje się coraz ładniejsze i nowocześniejsze? Czy urody doda mu autentyczny tramwaj, które społeczeństwo w osobach państwa Bielaków chce ustawić na placu Sobieskiego, a władza się waha. Zobaczymy. Na razie urzędnicy magistraccy są pod obstrzałem. „Nic w tym dziwnego - jak pisze Buc galicyjski - jak świat światem magistrat jednemu dogodził drugiemu nie, stąd ciągłe jego krytyki. Tym razem rzucają kłody pod nogi niejakim Bielakom. Media tarnowskie jak gdyby się zmówiły i także gromią magistrat. Dziwne. A ja bronię urzędników, co mi się nigdy nie zdarzało…” Na szczęście nie wszędzie jest, jak wyżej. Oto m.in. obok gruntownej rewitalizacji Placu Rybnego, podobny los spotka południową stronę placu Sienkiewicza, która mocno ucierpiała na skutek wybudowanego tam przejścia podziemnego, i zostanie na nowo zagospodarowana. Póki co, centrum Tarnowa przypomina teren wykopalisk archeologicznych (vide: ul. Krakowska), wiec korzystając ze sprzyjającej aury oraz kalendarzowych okazji: 15 sierpnia przypada rocznica Cudu nad Wisłą czyli Bitwy Warszawskiej (czytaj tekst obok) oraz święto Matki Boskiej Zielnej, warto było odwiedzić np. duszpasterski matecznik o. Jana Góry na Jamnej…gdzie było patriotycznie i odpustowo. 

Oddział Miejskiej Biblioteki Publicznej dla dzieci i młodzieży przy ulicy Staszica swój program skierował głównie do najmłodszych czytelników. Wakacyjne spotkania dzieci odbywają się pod hasłem: "Palcem po mapie Małopolski". Fantazyjna podróż po naszym województwie obejmuje takie miasta jak Kraków, Zakopane, Tarnów, Wieliczkę, Wadowice, Tuchów, Dobczyce, Zalipie i Ojców, pozwalając dzieciom poznać przyrodnicze i kulturowe atrakcje, legendy, potrawy regionalne.
Ponadto, organizowane są również lekcje biblioteczne dla dzieci z Domu Dziecka, oraz dla najmłodszych - czytanie bajek na głos.
Zainteresowanie biblioteką wśród dzieci i młodzieży jest porównywalne w okresie wakacyjnym i w roku szkolnym. Pojawiają się jednak różnice w wyborze lektur. "Młodzi pożyczają najczęściej literaturę przygodową i fantastyczną, Tolkiena, Terrego Pratchetta, Sapkowskiego. Dziewczyny wybierają też bardzo często "Pamiętniki Wampirów" Smitha. Podobnie, jak przez cały rok, tak i w okresie wakacji nie słabnie zainteresowanie Harrym Potterem" mówi Urszula Moskal z Oddziału dla dzieci i młodzieży.
Filia nr 2 MBP oferuje zajęcia plastyczne z Decoupag'u, kierowane dla młodzieży i dorosłych. Jest to technika plastyczna polegająca na tworzeniu kompozycji z naklejanych papierowych wzorów, które umieszcza się na butelkach, doniczkach, talerzach, meblach a nawet ubraniach.
Filie nr 3 i nr 8 organizują "Czytanie na trawie", plenerowe zajęcia literackie, w których zawiera się czytanie, wesołe zgadywanki, rebusy, malowanie twarzy farbami.
Przy ul. Klikowskiej, w filii nr 12 dzieci mogą zwiedzić bibliotekę oraz zapoznać się ze zgromadzonym księgozbiorem, w tym - książką drukowaną, książką w języku braila, audiobookami.
Z kolei dzieci korzystające z filii biblioteki przy ul. Starodąbrowskiej, mogą przyłączyć się do wspólnego wykonywania wakacyjnego zielnika. Uczestnicy zabawy biorą udział w zbieraniu roślin rosnących wokół biblioteki a później wraz z pracownikami suszą je i przy pomocy fachowej literatury nazywają i wklejają do zielnika.
Dla wielbicieli pirackich opowieści filia nr 17 przygotowała szukanie ukrytego skarbu, rozszyfrowywanie alfabetu Morse'a, tworzenie map.
Każde dziecko może znaleźć coś, co je zainteresuje i pozwoli rozszerzyć jego wyobraźnie. Program przygotowany przez bibliotekę jest bardzo bogaty i zajmujący. Rodzice mogą się z nim w całości zapoznać w internecie.

Przypomnę, pisze Buc galicyjski - Bielakowie od kilku lat mają pomysł sprowadzenia do Tarnowa wagonu tramwajowego, wagonu pamiętającego jakoby lata przedwojenne, jeżdżącego po ulicach Tarnowa, a dziś dożywającego swoich dni w stołecznym niegdyś Lwowie. Przypominam, że już za kadencji Mieczysława Bienia plan podobny narodził się komuś w głowie i nawet zainstalowano przy Wałowej kawałek szyny tramwajowej i ławeczkę, czekano na sprowadzenie wagonu. Jest dobrze, jest bardzo dobrze. Demokracja oraz zażyłość między władzą a obywatelem realizuje się w Tarnowie idealnie. Wynika z tego, że każdy może podzielić się z prezydentem lub jego urzędnikami, mądrzejszym lub głupszym pomysłem na upiększenie miasta. Nie byłoby w tym nic nagannego, wprost przeciwnie. Mało tego, każdy pomysł ma szansę na realizację. Nie ważna jest historia, przestrzeń zabytkowa, tradycja, estetyka. Ważny jest cool, dziwactwo, oryginalność rodem z jarmarku prowincjonalnego. Dość żartów. Miejsce dla wagonu tramwajowego, jeżeli jest autentyczny i pamięta czasy międzywojenne, jest w Muzeum Kolejnictwa w Szczucinie. Od biedy można wagon postawić przed dworcem kolejowym, gdzieś z boczku przy plantach. Roman Brandstaetter w jednym ze swoich pięknych opowiadań o Tarnowie pisał, jak zaraz po II wojnie przyjechał do Tarnowa, którego nie widział od lat szkolnych i pod dworcem stanął przy dawnym przystanku tramwajowym, czekał na jego przyjazd, by dostać się na rodzinną Wałową. Dopiero po jakimś czasie ktoś usłużny poinformował go, że tramwaju dawno już nie ma. Wagon można od biedy postawić przy ulicy Mostowej lub Lwowskiej, w pobliżu dawnej zajezdni tramwajowej. W końcu można wagon postawić tam, gdzie pierwotnie miał być, na Wałowej, obok dawnej Kasy Oszczędności, tam czeka na niego kawałek toru i ławeczka z przystankiem. Ale na Boga, pod karą śmierci nie wolno go stawiać przy placu Sobieskiego. Plac ma wyglądać tak, jak wygląda od ponad 100 lat. Plac jest niewielki, zgrabnie wkomponowany, utworzony w średniowieczu w pobliżu Bramy Krakowskiej, znajdował się wtedy poza murami miasta. Plac Pocztowy, bo taką nazwę nosił, stał się dla kolejnych pokoleń tarnowian miejscem spotkań, miejscem, gdzie biorą swój początek pięć ulic Tarnowa: Katedralna, Targowa, Wałowa i Krakowska, Batorego. Zabudowa placu jest niezmieniona od ponad stu lat. Jest więc przestrzenią zabytkową podlegająca takiej samej ochronie, jak na przykład Ratusz, katedra, podcienia, kamienice w Rynku. Wagon tramwajowy naruszy tę zabytkową przestrzeń. Będzie czymś obcym i trzeba będzie kolejnych pokoleń, aby się do niego przyzwyczaić, tak jak do Sheratonu koło Wawelu. Pomysł z urządzeniem w wagonie lub wokół baru kawowego, rożna, czy innej małej gastronomii jest rodem z Wilkowyji. Absurdalny, jarmarczny, groteskowy. Każdemu wolno mieć pomysły, ale prezydent miasta, ludzie od wizerunku miasta, nie muszą tych pomysłów brać pod uwagę. Rok temu konserwator zabytków w Warszawie nie wydał zgody za postawienie krzyża na placu Zamkowym, argumentując naruszenie zabytkowej przestrzeni publicznej. Za poprzedniej prezydencji na Rynku hetmańskim urządzono lodowisko, ludziom od kultury nawet się to czkawką nie odbiło. Niech obecnych decydentów ręka boska broni od pomysłu zainstalowania na placu Sobieskiego wagonu tramwajowego. Do Muzeum Kolejnictwa w Szczucinie z tym wagonem. A jeżeli już, to należy spowodować, by tramwaj w całości wrócił do Tarnowa, to znaczy uruchomić linię tramwajowa na nowo. Z Rzędzina do Mościc.
 
Jak donoszą z magistratu,  przygotowany jest projekt rewitalizacji placu Sienkiewicza w Tarnowie. Projekt nawiązuje do istniejących obiektów przy ulicy Mickiewicza. Zakres inwestycji obejmuje m.in. lepszą ekspozycję popiersia Jana Szczepanika oraz wykonanie i montaż elementów informacyjnych dotyczących jego osoby i wynalazków. Na placu znajdowała się również będzie dwupoziomowa fontanna o nieregularnym kształcie. Jej wodne elementy dekoracyjne będą stanowić atrakcję dla najmłodszych. Pozostały teren zostanie zagospodarowany ciągami komunikacyjnymi - alejkami, ścieżkami i schodami. Powstanie także placyk od strony ulicy Brodzińskiego z amfiladowymi siedziskami i rozrzuconymi kostkami do siedzenia. Pozostała część zagospodarowana zostanie niską zielenią i elementami małej architektury. Alejki oraz poszczególne elementy zagospodarowania placu zostaną oświetlone. Aktualnie trwa postępowanie przetargowe, zakończenie prac planuje się na połową listopada

- Jamna to miejsce szczególne na ziemi tarnowskiej, wyjątkowo doświadczone w czasie II wojny światowej, dlatego wybraliśmy je na organizację Święta Pojednania. Łączy ono kilka elementów. Jest to dzień Wojska Polskiego, rocznica „Cudu nad Wisłą” i Odpust Jamneński. Łączymy tutaj elementy patriotyczne z chrześcijańskimi - podkreślał starosta Mieczysław Kras. Uroczystości patriotyczne poprzedzi wyjątkowe wydarzenie – jedyna w swoim rodzaju ceremonia, odbywająca się tylko w czterech miejscach w Polsce (Kalwaria Pacławska, Kalwaria Zebrzydowska, Borek Stary, Jamna) - 14 sierpnia o godzinie 12.30 – „Radosny Pogrzeb Matki Boskiej. 15 sierpnia uroczystości Odpustu Jamneńskiego Matki Bożej Niezawodnej Nadziei i Święta Pojednania rozpoczną się pod pomnikiem na Jamnej. Słuchano  wspomnień o żołnierzach poległych w czasie I i II wojny światowej, składano wieńce i kwiaty na mogiłach. Następnie, o godzinie 11.00, przy ołtarzu polowym została odprawiona msza święta w intencji poległych żołnierzy. Po zakończeniu nabożeństwa odtańczono tradycyjnego „ Poloneza na łące”. - Jamna ma być miejscem pamięci o przeszłości, ale także miejscem nadziei i przyszłości. Miejscem formowania i kształcenia. Inwestycja w młodego człowieka to największy walor Jamnej – mówi ojciec Jan Góra. – Chcemy dać młodzieży trochę ciepła, inwestujemy w ich rozwój i zapraszamy wszystkich, którzy chcą być blisko.

Ryszard Zaprzałka


20:00, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 sierpnia 2011

Wraz z początkiem sierpnia i nareszcie słoneczną aurą nadeszły też dobre wiadomości kulturalne. I tak w konkursie Nowe Filmy Polskie w ramach 11. MFF Nowe Horyzonty, Wrocławską Nagrodę Filmową w wysokości 100 tysięcy złotych (60 tysięcy dla producenta, 40 tysięcy dla reżysera), ufundowaną przez Prezydenta Wrocławia, decyzją jury, uhonorowano film "Z daleka widok jest piękny" Wilhelma i Anny Sasnal. Powód do satysfakcji tym większy, że nagrodzone działo to debiut znanego polskiego malarza rodem z Tarnowa, a dokładnie z Mościc, co zawsze podkreśla. 11. MFF odbywał się w dniach 21-31 lipca. Wśród nagrodzonych znalazła się również "Sala samobójców" Jana Komasy. Grand Prix powędrowało do rąk greckiej reżyserki Athiny Rachel Tsangari za film "Attenberg". Tarnów trafił także  do japońskiego przewodnika po Polsce. Przedstawiciele wydawnictwa Globe Trotter Travel Guidebook - Taizo Takei (reporter) i Itsuko Seki (fotograf) zbierali w Tarnowie materiał do przewodnika po Polsce. Czym zachwyciło ich nasze miasto? W Tarnowie goście zwiedzili katedrę i - jak sami stwierdzili - zachwycającą iluminację tarnowskiej starówki oraz perełkę secesji - tarnowski dworzec kolejowy. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się produkty z tarniny - nalewka i herbatka. Przewodnik, który zostanie wydany przez jedno z najbardziej popularnych wydawnictw turystycznych w Japonii, zawierać będzie fotografie wysokiej jakości, a także atrakcje i ciekawostki turystyczne. Będzie to pierwsza publikacja w całości poświęcone Polsce (obecnie przewodnik po Polsce jest częścią przewodnika po Europie Wschodniej). Goście z kraju "kwitnącej wiśni" oprócz Tarnowa odwiedzili jeszcze m.in. Zamość i Sandomierz, a w Małopolsce Zalipie, Bobową, Lipnicę Murowaną oraz Kraków. Jest to już trzecia wizyta japońskich dziennikarzy w ostatnim czasie w Tarnowie. W zeszłym roku goście z Japonii będąc w Tarnowie wystąpili w programie "Dzień Dobry TVN", który wówczas był nagrywany na tarnowskim Rynku. A sierpniowe wieczory tarnowianie będą mieli okazje spędzić w wyjątkowy sposób. Otóż 6 sierpnia w naszym mieście uruchomiono pierwsze kino samochodowe. Na parkingu Gemini Park Tarnów stanął ekran, na którym w kolejne soboty wyświetlane będą przeboje filmowe  ostatnich lat. Malarskimi przebojami stają się również kolejne wystawy z cyklu „Tarnowscy Artyści w Galerii Muzealnej” organizowane w piwnicznej galerii Muzeum Okręgowego. Najnowszą ekspozycję z tego cyklu otwarto w poniedziałek 1 sierpnia, kiedy odbył się wernisaż malarstwa Marka Błachowicza, tarnowianina z urodzenia (absolwenta naszego plastyka), a wrocławianina z wyboru. Filmowo mogło by być również w centrum miasta gdzie dwoje zapaleńców chce ustawić prawdziwy tramwaj, w którym działała by Cafe Tramwaj.  Rzecz cała ma się tak: Kilka lat temu, Anna i Łukasz Bielakowie wpadli na pomysł postawienia w centrum miasta repliki tramwaju, takiego jaki jeździł po tarnowskich ulicach w pierwszej połowie ubiegłego stulecia. Replika starego tramwaju mogłaby spełniać funkcje historyczną, informacyjną i kulturalną. Turyści mogliby tam znaleźć punkt informacyjny, a oprócz niego funkcjonowałaby mała kawiarenka. Stylizacja tramwaju oddawałaby klimat starego miasta. Aliści w miarę zbliżania się terminu finalizowania przedsięwzięcia, urzędnicy mnożą tzw. problemy proceduralne. Nie bez wpływu na tę biurokratyczną obstrukcję ma ponoć postawa sąsiadujących z Placem Sobieskiego restauratoratorów… Na koniec odnotujmy ukazanie się nowego periodyku „Skarbiec Polski Małopolska” – gazety informacyjnej towarzyszącej Europejskiemu Forum Kultury „Skrawki wspólnego nieba”.  Jak czytamy w nadesłanej informacji, wydawcą jest Tarnowska Fundacja Kultury – organizator Forum, zaś redaktorem naczelnym - Magdalena Lis. Tradycyjnie też w sierpniowe piątki na Rynku rozbrzmiewać będzie blues…ale o tym piszemy oddzielnie.


"Z daleka widok jest piękny" to film będący opowieścią o życiu mieszkańców wsi. Ich świat jest w przestrzeni ograniczony, ale rozpoznany i odpowiednio shierarchizowany. - To jest film antypsychologiczny, odwołujący się do surowej formy dokumentu i stąd jego realizm, ale w gruncie rzeczy dla nas od realizmu ważniejsza jest metafora - mówią Wilhelm i Anka Sasnal - reżyserzy filmu. Wychodząc na scenę, laureaci głównej nagrody przyznali, że to wyróżnienie utwierdza ich w przekonaniu, że są na właściwej artystycznej drodze.
W filmie brak muzyki. Nagrodzeni autorzy dzieła, uznali, że muzyka jest zbędna, ponieważ osłabia realizm. Bardzo zależało im na surowej formie filmu, a według nich, muzyka zupełnie by ją zniosła.
Przypomnijmy, w marcu tego roku, Wilhelm Sasnal otrzymał tytuł Ambasadora Tarnowa i Mościc, podczas uroczystej inauguracji Roku Hetmana Jana Tarnowskiego. Sztuka Wilhelma Sasnala to swobodna gra rozmaitymi stylami, sposobami obrazowania, technikami i środkami wyrazu, z zachowaniem wierności podstawowym, klasycznym mediom, którymi są olej i płótno dla malarstwa i kamera 8 i 16 mm dla filmu. Jego prace znajdują się m.in. w Muzeum Narodowym w Krakowie i Warszawie, Tate Modern w Londynie, Centrum Pompidou w Paryżu Muzeum of Modern Art. I Guggenheim Museum w Nowym Jorku. Promuje w świecie Mościce, którym poświęcił wiele prac. W Tarnowie mieszkał do 2006 roku, a obecnie w Krakowie.

 Pomysł na oglądanie filmów pod chmurką zrodził się w Stanach Zjednoczonych, z połączenia pasji Amerykanów do kina i samochodów. Samochodowe kino kojarzące się z wolnością, romantycznymi wieczorami i szaloną młodością, to ciekawa propozycja na spędzenie letniego wieczoru w mieście.
Kino letnie potrwa przez dwa weekendy, czyli 6,7 oraz 13,14 sierpnia. - Filmy będzie można obejrzeć siedząc we własnym aucie lub terenu parkingu na którym ustawimy 500 krzeseł. Specjalny system pozwoli na słuchanie dźwięku z radia w samochodzie oraz z miejsc siedzących na parkingu. Wszystkie seanse są bezpłatne - mówi Kinga Witek, Dyrektor ds. Marketingu i PR Gemini Park Tarnów. Jeśli w trakcie oglądania, widzów dopadnie głód lub pragnienie, wystarczy złożyć zamówienie hostessom lub telefonicznie z samochodu. Informacje o tym, co można przekąsić będą dostępne na ulotkach. Wybrana przekąska zostanie dostarczona bezpośrednio do zamawiającego.
Na tarnowian czekają cztery filmy. Kinowy rozkład jazdy rozpocznie film Next, z gatunku akcja i sci–fi, który będzie wyświetlony w sobotę, 6 sierpnia. W niedzielę zobaczyć można Centralne biuro uwodzenia. Drugi weekend sierpnia to gratką dla miłośników komedii. W sobotę odbędzie się projekcja filmu Kac Vegas, a na zakończenie kina pod gwiazdami wyświetlony zostanie Zabójczy numer. Projekcje filmów rozpoczynać się będą od godz. 21.00.
Marek Błachowicz urodził się w 1962 roku w Tarnowie. Jest absolwentem Liceum Plastycznego w Tarnowie. W 1991 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych we Wrocławiu (obecnie Akademia Sztuk Pięknych). Malarstwa uczył się w pracowniach profesora Andrzeja Klimczaka-Dobrzanieckiego i profesora Józefa Hałasa. Dyplom z malarstwa uzyskał u profesora Józefa Hałasa.
Początki jego pracy zawodowej to Studium Reklamy i Promocji we Wrocławiu gdzie uczył  rysunku i malarstwa. Obecnie od roku 1998 wraz z żoną prowadzi agencję kreatywną www.studio-gepard.pl we Wrocławiu.  Zajmuje się także malarstwem, rysunkiem i grafiką użytkową.
Uczestniczył w wystawach indywidualnych i zbiorowych:
- Wrocław -  Galeria „U Potocznego”, ART Galeria „Pod kolumnami”, Galeria promocyjna „Withont title”.
- Legnica – BWA.
- Rieti – Włochy - wystawa poplenerowa.
- Nantes – Francja – „Rayon vert”- wystawa zbiorowa.
Jego prace znajdują się w zbiorach prywatnych w USA, Francji, Włoszech, Grecji, Finlandii.
Twórczości Marka Błachowicza nadają charakter silnie skontrastowane płaszczyzny kolorów, dynamiczne linie i zdecydowane pociągnięcia pędzla, o wielowarstwowej fakturze tworzące dojrzałe, o wielkiej ekspresji abstrakcyjne formy. Swoboda, jaką czuć w ręce artysty sprawia, że z przyjemnością konesera wnikamy do świata jego wyobraźni, przekładającego codzienne sprawy w niecodzienny sposób. Pierwszy kontakt z widzem nawiązują mocno zestawione kolory, które oddają rzeczywistość w jego własnej interpretacji jej barw i kształtów. Pejzaże, postacie i przedmioty przywodzą na myśl miłe skojarzenia, nie ma tu patosu ani sztuczności - miło jest wiedzieć, że w dzisiejszych czasach jest jeszcze ktoś, kogo wzrusza widok żółtych pól, drzew czy fortepianu. Tematy prac, często z humorystycznym akcentem tworzą wraz z dziełem kompletną wyrafinowaną całość - z jednej strony mocną i ekspresyjną, a z drugiej lekką i pełną pozytywnej energii.

Kilka lat temu, Anna i Łukasz Bielakowie wpadli na pomysł postawienia w centrum miasta repliki tramwaju, takiego jaki jeździł po tarnowskich ulicach w pierwszej połowie ubiegłego stulecia. Replika starego tramwaju mogłaby spełniać funkcje historyczną, informacyjną i kulturalną. Turyści mogliby tam znaleźć punkt informacyjny, a oprócz niego funkcjonowałaby mała kawiarenka. Stylizacja tramwaju oddawałaby klimat starego miasta.
Prezydent Ryszard Ścigała po zapoznaniu się z tramwajową ideą, zgodził się nawet wystawić pomysłodawcom oficjalny list referencyjny. Łukasz Bielak z wiarą, że jego pomysł to dobra propozycja, był pełen entuzjazmu i kapitału. Wraz z siostrą pojechał do Lwowa, gdzie jest jedyny ocalały tramwaj, który jeździł po tarnowskich ulicach. Zamiar kupienia oryginalnego tramwaju nie wypalił, więc Bielakowie zabrali się do robienia repliki. Zakupili oryginalne podwozie, klamki, lampę, fragmenty szyn. Zamówili także stylizowane filiżanki.
Na miejsce ulokowania tramwaju pomysłodawcy wybrali Plac Sobieskiego, gdzie dawniej mieścił się przystanek, a otwarcie Cafe Tramwaj Tarnów zaplanowali na 25 września tego roku, czyli w stulecie uruchomienia linii tramwajowej w mieście pod Górą św. Marcina.
Pomimo, że tarnowski magistrat był jak najbardziej "za", to w momencie złożenia wniosku o wydzierżawienie miejsca pod tramwaj, długo zwlekano z decyzją, aż Bielakowie dowiedzieli się, że Tarnowski Zarząd Dróg Miejskich ma ogłosić przetarg na dzierżawę tej niewielkiej powierzchni. Powiedziano im, że to wymóg prawny, choć na próżno go szukać w uchwałach Rady Miejskiej. Potem pojawiły się informacje, że urzędnicy zrezygnowali z przetargu i umowa jest gotowa do podpisu. W czerwcu pomysłodawcy ponownie złożyli wniosek o dzierżawę, ale do dzisiaj nie otrzymali odpowiedzi.
Tymczasem replika tarnowskiego tramwaju jest już prawie gotowa. Projekt jego postawienia na Placu Sobieskiego zyskał akceptację konserwatora zabytków. Ulica Krakowska jest w trakcie rewitalizacji, więc to idealny moment, aby postawić tramwaj i wybudować odpowiednie przyłącza, nim nowa nawierzchnia zostanie ułożona.
Pomysłodawcy Cafe Tramwaj Tarnów nie kryją rozżalenia. - Włożyliśmy w cały projekt mnóstwo energii, czasu i pieniędzy, ale urzędnicze tryby nawet taki kapitał potrafią zniszczyć - mówi Łukasz Bielak.
Tygodnik TEMI doszukuje się drugiego dna tego urzędniczego blokowania inicjatywy. Z oczywistych przyczyn chcący zachować anonimowość urzędnik tarnowskiego magistratu powiedział dziennikarzowi TEMI: - Sami nie wiemy, dlaczego nagle sprawa utknęła. Kolega nawet ocenił w żartach, że projekt jest po prostu za dobry dla Tarnowa. Ja jednak sądzę, że komuś wizja kawiarenki w tramwaju na Placu Sobieskiego przeszkadza i stara się zablokować inicjatywę. Komu? A jaki renomowany lokal mamy w pobliżu? Oficjalnie nic się na ten temat nie mówi, nieoficjalnie..

”Skarbiec Polski – Małopolska” otwiera wywiad Józefa Komarewicza ze Stanisławem Lisem, przewodniczącym Rady Fundatorów Tarnowskiej Fundacji Kultury na temat przeszło dwudziestoletniej działalności TFK – jednej z pierwszych organizacji pozarządowych w kraju.
„Kulturę transgraniczną charakteryzuje przenikanie wartości, światopoglądu, języka społeczności przygranicznych. Choć mało eksponowana, kultura transgraniczna posiada ogromny potencjał rozwojowy, jego odkrycie, zrozumienie i wykorzystanie stanowi niezbędny element wzmocnienia więzi między Małopolską a państwami Europy Środkowo –Wschodniej” – pisze m.in. Magdalena Lis, redaktor naczelna w tekście „W czasach kulturalnej kornukopii”. Magdalena Lis napisała również artykuł pt. „Słowak,Polak dwa bratanki”.
Nadto w „Skarbcu Polskim – Małopolska” swoje artykuły zamieszczają: Halina Godecka („Twardowski,ten z Księżyca), prof. Jerzy Mikułowski Pomorski („Powtórka z tożsamości”), Magdalena Kožuchová („Polski Związek Kulturalno-Oświatowy w Republice Czeskiej”), Zbigniew Święch („Zbigniew Święch wspomina Jana Pawła II”).

Ryszard Zaprzałka


14:59, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 sierpnia 2011

Wprawdzie lato w pełni aliści wraz z końcem lipca kończą się cykle koncertowe, obejmujące szerokie muzyczne spektrum od jazzu  i bluesa do muzyki rozrywkowej i poważnej,  jakie co roku organizują tarnowskie instytucje kulturalne. Ale cóż, urlop rzecz święta więc i naszym zawiadowcom kulturalnym czas wypocząć, tym bardziej ze sierpień zapowiada się pogodowo całkiem obiecująco. Więc niech odpoczywają w pokoju,  a raczej wypoczywają w spokoju, i wracają z nowymi siłami oraz pomysłami. Tym bardziej, że nawet sam pan prezydent, miłościwie nam panujący Ryszard „Ulicznik”, za nic mając drogowy Armagedon, jaki dopuścił na ulicy Krakowskiej uszedł przed obywatelskim niezadowoleniem… nad morze.  Dobra wiadomość jest tak, że nareszcie rozpoczyna się długo oczekiwany i wielokrotnie zapowiadany  remont zabytkowego dziewiętnastowiecznego pałacyku w Parku Strzeleckim w Tarnowie, który kosztować ma bagatela 5,5 mln złotych. W ramach renowacji dawnej siedziby ZHP, a ostatnio tarnowskiego Bractwa Kurkowego  zainstalowane zostaną systemy teletechniczne i audio-video, wymieniona będzie również instalacja elektryczna i wodno-kanalizacyjna. Budynek zostanie wyposażony m.in. w system wystawienniczy do ekspozycji wewnątrz i na zewnątrz obiektu, mobilną scenę, projektory multimedialne, a także ekran oraz pełen system nagłośnienia i oświetlenia. Dzięki kompleksowemu wyposażeniu, po zakończeniu modernizacji w pałacyku będzie dodatkowo można organizować wykłady, prelekcje, festiwale, konferencje oraz zajęcia edukacyjne. Po zakończeniu modernizacji w budynku siedzibę mieć będzie Biuro Wystaw Artystycznych - Galeria Miejska. W wyniku prowadzonych prac powstać tam ma nowoczesne centrum sztuki dysponujące pełną ofertą edukacyjno-kulturalną. Ciekawe tylko, że nic nie słychać na temat rozliczenia się Braci Kurkowych z hucznych obietnic (także finansowych) pełnego zrewitalizowania zrujnowanego (także dzięki ich grzechom zaniechania) obiektu. Być może upomni się o to nowy dyrektor Galerii Miejskiej, jaki ma być wkrótce wyłoniony w wyniku ogłoszonego właśnie konkursu na to stanowisko. Dyrektorem „z konkursu” ma być także szef Miejskiej Bibliotece Publicznej. Natomiast o zgodę na powołanie na dyrektora naczelnego tarnowskiego teatru Rafała Balawejdera miasto wystąpiło do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przy całym szacunku i sympatii dla byłego kanclerza WSB a obecnego p.o. dyrektora teatru (z Solskim związany jest od trzech lat), na czele instytucji artystycznej winien stać wybitny artysta, wizjoner i pasjonat, wywodzący się z poza miejscowych układów, będący w stanie tchnąć ducha w tę urzędniczo – magistracką skamielinę, w jaką od jakiegoś czasu zamienia się nasz Solski. To artysta a nie urzędnik ma być w teatrze najważniejszy. Zaś sprawny menager, a takim niewątpliwie zadaje się być Rafał Balawajder, winien go wspierać i chronić. I zdobywać w każdy dostępny sposób kasę na realizację jego pomysłów. Nie oglądając się na magistrackich liczykrupów… Teatr mój widzę ogromny – mawiał Wyspiański. Oby taki udało się wreszcie zbudować w Tarnowie. Wiem, co mówię, bom w teatrze spędził równe ćwierć wieku i nie jednego dyrektora i artystę przeżyłem…  Póki co, Tarnów świętuje pięciolecie współpracy z Białą Cerkwią. We czwartek, 28 lipca, w galerii Związku Polskich Artystów Plastyków, w kamienicy przy Rynku 4 odbył się finisaż nietypowej wystawy. Swoje prace pokazała Ludmiła Kneimicha – Lucik, ukraińska artystka polskiego pochodzenia z Białej Cerkwi. Na wystawie prezentowane są zarówno prace tej autorki (głównie akwarele), jak i jej wychowanków. Wiodącym tematem ekspozycji jest narodowa sztuka ludowa tzw. Petrykivskii Zapis. Warto podkreślić, że pani Ludmiła aktywną działaczką polonijną, członkiem zarządu klubu polskiego w Białej Cerkwii, od lat współpracującą z tarnowską fundacją dobrosąsiedzkiej współpracy przy organizowaniu letniego wypoczynku dzieci i młodzieży obu nacji. A propos plastyki, to zgodnie z wieloletnią praktyką Autorska Pracownia Plastyczna Elżbiety i Witolda Pazerów  działająca w TCK zaprasza w pierwszej połowie sierpnia na wakacje ze sztuką…Obcować z nią można także odwiedzając Galerię Plastyczną filii nr 8 MBP w Mościcach, gdzie jeszcze do 12 sierpnia można oglądać „Barwy Natury” – malarstwo Marii Wielgus – Antz. Skoro stanęliśmy na popas w Mościcach to odnotujmy zorganizowany na tamtejszym stadionie we wtorek 26 lipca pokaz czeskich kaskaderów oraz wieńczący tydzień niedzielny koncert w MCS pochodzącego z  Tarnowa wirtuoza fortepianu Krystiana Tkaczewskiego.

Tarnowskie Centrum Kultury zaprasza w pierwszej połowie sierpnia na wakacje z Autorską Pracownią Plastyczną Elżbiety i Witolda Pazerów. Zajęcia odbywać będą się w dniach 2 - 11 sierpnia 2011 (z wyłączeniem 7.08 niedziela), w godzinach 10.00 – 13.00. Program, który przygotowali prowadzący przestawia się bardzo atrakcyjnie. Obejmuje on, podczas trzydniowych zajęć, w każdej z trzech grup, dwa spotkania w plenerze oraz jedno spotkanie podsumowujące plener - warsztaty w pracowni TCK.
Spotkania plenerowe zaplanowane są pod hasłem " NATURA I ARCHITEKTURA" i w ramach tych zajęć w programie; analityczna i syntetyczna obserwacja pleneru, postrzeganie związków koloru ze światłem i przestrzenią, perspektywa liniowa i powietrzna, nabywanie umiejętności świadomego widzenia i interpretacji natury oraz  praca w technice farb temperowych i plakatowych.
Natomiast w pracowni plastycznej działania skupione będą na "ART NUOVO w pałacowym stylu". W programie tych zajęć przewidziane są;  postać we wnętrzu i ogrodzie, przedstawienia dawnego stylu za pomocą współczesnych technik plastycznych, poznawanie tajemnic kolażu i technik  pokrewnych, kontynuacja nauki podstaw warsztatu plastycznego, właściwe komponowanie płaszczyzny, swobodna kreacja twórcza w przedstawianiu podanych tematów, indywidualna i fantazyjna interpretacja zaproponowanych tematów.
Na zajęcia letniej Autorskiej Pracowni Plastycznej zapraszamy wszystkie dzieci i młodzież szkolną, w wieku od 10 lat. Wszystkich, którzy mieliby chęć spędzić czas na plenerowych zajęciach w parku Sanguszków i na tarnowskiej starówce, malując na sztalugach zaobserwowaną przyrodę, jak również zabudowę, która jest w nią wkomponowana. Również chętnych do zabawy podczas warsztatów, które będą podsumowaniem pleneru i twórczą kreacją w technice kolażu i technikach pokrewnych.

 Lubi podglądać przyrodę w jej niezwykłych formach, barwach i różnorodnym bogactwie. Uchwycić moment rozkwitania… Mowa o malarstwie Marii Wielgus – Antz, która z natury czerpie pełnymi garściami motywy dla malarskiej twórczości.
Choć z wykształcenia jest ekonomistką, malarstwo to jej niekłamana pasja, która na dobre rozwinęła się w Niemczech. Maria Wielgus-Antz w latach 1990-2009 mieszkała w tym kraju i zdobyła dyplom Szkoły Malarstwa w Hamburgu (Axel Andersen Akademia). Po śmierci męża wróciła do Polski, od 2009 znów mieszka na stałe w Tarnowie. W Niemczech pozostała jej córka z rodziną i grono znajomych, z którymi utrzymuje serdeczne kontakty. Nie zrezygnowała też z członkostwa w Związku Artystów Plastyków w Bremen, gdzie miała dotąd siedem indywidualnych wystaw obrazów.  Pani Maria chętnie opowiada o swej pasji, która daje jej odskocznię od hałaśliwej codzienności i wprawia w dobry nastrój. Chciałaby, co zawsze podkreśla, podzielić się tym nastrojem z odbiorcami obrazów. Dlatego jej malarstwo (uprawiane w różnych technikach) przepełnione jest światłem i jasnymi barwami. Nieobecne są w obrazach ostre, drażniące kolory, nie widać napięcia, dominuje spokój. Spontaniczna, niespokojna kreska nie ma dostępu. Czasami wkrada się nutka fantazji, nie zakłócając jednak harmonii. Spod jej pędzla wychodzą najczęściej kwitnące rośliny. Będąc w Bremen, odwiedza z udpodobaniem Rhododendron Park, gdzie trudno oderwać wzrok od imponujących, egzotycznych roślin. - Już w młodości lubiłam przyglądać się bujnej przyrodzie. Fascynują mnie np. rozwijające się pąki kwiatów i często próbuję uchwycić na obrazie moment ich rozkwitania... - wyznaje artystka. W Niemczech pogłębiła warsztatowe umiejętności i zyskała większą pewność w wyrażaniu malarskich wizji. Po powrocie do Polski, kontynuuje swą pasję, już jako dojrzała artystka. Do malowania przystępuje z pewnym namysłem, po wykonaniu szkicu. - Raczej nie uczestniczę w plenerach malarskich, zwykle fotografuję i filmuję ciekawe miejsca. Zwracam przy tym uwagę na przyrodnicze osobliwości, architektoniczne detale itp. Przeglądam potem to, co zarejestrowały aparat i kamera, i wybieram, co przenieść na płótno. Nie maluję, w każdym razie, z dokładnością fotograficzną. W obrazach przekazuję mój sposób postrzegania świata, moją wrażliwość na piękno. Lubię też czasami pójść w kierunku "kontrolowanej abstrakcji", wykorzystując m.in. elementy zabytkowej architektury. Nie jestem tylko malarką kwiatów... - przekonuje pani Maria. Warto przekonać się o tym osobiście. Obrazy Marii Wielgus-Antz można obecnie oglądać na wystawie "Barwy natury" w Galerii Plastycznej filii nr 8 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tarnowie-Mościcach. Stanowi ona kontynuację ubiegłorocznej wystawy artystki pod tym samym tytułem; potrwa do 12 sierpnia. To z pewnością nie ostatnia wystawa twórczości M. Wielgus-Antz w miejskiej bibliotece. Dyrektorka MBP Elżbieta Rogozińska-Bień zastanawia się też nad bliższą współpracą z malarką. - Niewykluczone, że zorganizujemy wspólnie warsztaty dla utalentowanej malarsko młodzieży...

Wtorkowy wieczór przyniósł mieszkańcom Tarnowa zgromadzonym na Stadionie Miejskim ogromną dawkę adrenaliny. Wszystko za sprawą pokazu kaskaderów z Flott Cascaders Team. Wybuchy, płomienie, warkot silników i głośna muzyka to główne elementy pokazu kaskaderskiego, który miał miejsce 26 lipca 2011 roku na Stadionie Miejskim w Tarnowie-Mościcach. Początek występu czeskiej grupy (z jednym Polakiem w składzie) Flott Cascaders Team to popisy w jeździe na dwóch kołach samochodem. Mistrzem tej sztuki okazał się Michal Beneš. Widzowie mogli przekonać się o jego wszechstronności. Większość pokazów była z jego udziałem. Kaskader okiełznał akrobacje samochodowe, motorowe oraz te na quadzie. Jednym z wątków pokazu była próba przeniesienia widzów w czasy średniowiecza. Kaskaderzy na koniach zmagali się w pojedynku na kopie i miecze, jednocześnie starając się nadać swoim popisom element humorystyczny. Pod koniec wieczoru pełnego emocji, człowiek orkiestra - Michal Beneš wykonał skok o długości odpowiadającej jedenastu samochodom zaparkowanych obok siebie, na rozpędzonym motorze crossowym. Niestety finałowy punkt programu - pokaz z amerykańskich zawodów Monster Truck nie wyszedł tak jakby oczekiwali tego wyczynowcy i widzowie. Ogromny samochód ugrzązł na wrakach aut podczas próby przejazdu po nich.
Krystian Tkaczewski, tarnowianin, wirtuoz fortepianu wystąpił 31 lipca o godzinie 18.00 na dużej scenie Centrum Sztuki Mościcie. W programie recitalu fortepianowego znalazły się utwory Schuberta, Chopina i Rachmaninowa. Artysta urodził się w Tarnowie w 1980 roku. Edukację muzyczną rozpoczął w Szkole Muzycznej im. Paderewskiego w Tarnowie w klasie Jarosława Iwaneczki. Po ukończeniu Liceum Chopinowskiego w Warszawie w klasie G. Weiss i Dr. P. Skrzypka rozpoczął studia w Akademii Muzycznej we Wrocławiu w klasie Olgi Rusiny. W roku 2007 Krystian Tkaczewski otrzymał dyplom na University of Hartford Hartt School, gdzie kończy studia doktoranckie u Oxany Yablonskiej. Jest dyrektorem Konkursu Chopinowskiego w Hartford, CT. Krystian Tkaczewski brał udział w wielu konkursach I festiwalach w świecie, występował z: The Hartford Symphony Orchestra, Narodową Orkiestrą Polskiego Radia, Orkiestrą Filharmonii Wrocławskiej, The Leopoldinum Orchestra, Tarnowską Orkiestrą Kameralną i Wrocławską Orkiestrą Kameralną.

Ryszard Zaprzałka

11:19, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: