RSS
niedziela, 26 lipca 2009

Żar leje się z nieba więc i nie dziwota, że każden kto tylko może ewakuuje się poza miejskie opłotki, także te kulturalne albo do nich powraca, syty wakacyjnych wrażeń i sukcesów. Właśnie wyruszył jubileuszowy X Tabor Pamięci Romów, o którym piszemy obszernie obok, a do Tarnowa wrócił Pueri Cantores Tarnovienses, drugi z naszych eksportowych chórów katedralnych (o włoskich laurach Puellae Orantes pisaliśmy w poprzednim Pegazie), po koncertowym tournee obejmującym Sztokholm, Rygę i Wilno. Głównym celem ich wyprawy był, odbywający się w stolicy Szwecji, Międzynarodowy Kongres Chórów Pueri Cantores, w którym wzięło udział 120 chórów z całego świata. Czyniąc zadość wakacyjnej tradycji także my z moim skrzydlatym bratem – łatą postanowiliśmy się nieco zwietrzyć i przemieszczają się ulicą Mickiewicza ze zgrozą zauważyliśmy, że Ludwik Solski uległ całkowitej rujnacji, a przynajmniej jego materialna substancja czyli budynek tarnowskiego teatru. Na szczęście, jak się okazuje jest to pierwszy etap generalnego remontu tej instytucji, polegający na totalnym wyburzaniu tego, co wcześniej zbudowano. Właśnie za sprawą ekip budowlanych zniknął przechodząc do historii obszerny oszklony holl, będący kiedyś u progu dyrekcji Ryszarda Smożewskiego, wizytówką teatru wraz z tarasem i reprezentacyjnymi schodami. Z nutką nostalgii ale i podziwu obserwowaliśmy, w jakim tempie budowlańcy czynią swoją powinność posuwając się dalej w głąb starej, pamiętającej jeszcze czasy L. Solskiego części teatru, zdejmując dach i to, co pod nim. Oby w podobnym tempie na tych historycznych ruinach powstało nowe i nowocześniejsze teatrum pro publico bono. Po tej traumatycznej inspekcji w rewitalizowanym przybytku tarnowskiej Melpomeny na kolejny popas stanęliśmy w urokliwym drewnianym kościółku pw. Trójcy Świętej na Terlikówce, gdzie w sobotę 25 lipca odbył się kameralny koncert „Muzyki zaklętej w drewnie”. Dał go zespół Estravaganza w składzie: Anna Krawczyk – sopran, Agnieszka Rychlik - skrzypce barokowe, Andrzej Zawisza – klawesyn, Tomasz Potaczek – flet traverso, prezentując utwory Bacha, Haendla, Arnea i Chlicota. To część wakacyjnego projektu „Otwarty Szlak Architektury Drewnianej” zamieniającego wzorem lat ubiegłych drewniane świątynie w regionie tarnowskim w sale koncertowe. Trzy koncerty z tego cyklu obejmującego łącznie 13 koncertów muzyki dawnej z elementami tańca, śpiewu gospel i muzyki operowej zaplanowano w regionie tarnowskim. Poza Tarnowem odbędą się one jeszcze 6 i 8 sierpnia w Lipnicy Murowanej, gdzie wystąpi światowej sławy skrzypek Nigel Kennedy. Jak się ostatnimi czasy okazuje podobną, aczkolwiek lokalną i w innym kolorze, sławą cieszy się osoba i czyn Stanisława Opałki (pisaliśmy już o tym), byłego wieloletniego dyrektora tarnowskich „Azotów” i prominentnego sekretarza PZPR, którego tym razem rekomendująca się jako nieformalna grupa „Komuny Utrwalaczy Postaw Aberracyjnych (w skrócie K.U.P.A.) postanowiła uczcić pomnikowym happeningiem zatytułowanym „Oficjalne odsłonięcie pomnika O! Pałki”. To niecodzienne wydarzenie miało miejsce w symbolicznym dniu 22 lipca o godzinie 14 na skwerze przed Mościckim Centrum Kultury niedawno nazwanym przez prezydenta R. Ścigałę im. Stanisława Opałki, z nielicznym udziałem mas pracujących miasta i okolicznych wsi oraz bardzo licznym miejscowych mediów. Na koniec, jako że to pełnia sezonu ogórkowego przypomnimy historię pewnego… grzyba. Oto bowiem pomimo już ponad 30 lat, jakie upłynęły od odnalezienia w lasach piotrkowickich pod Tuchowem największego wtedy grzyba świata, 15-kilowego szmaciaka gałęzistego, wciąż utrzymuje się pamięć o tym zdarzeniu, nawet daleko od Tuchowa.


We czwartek 16 lipca powrócili z kolejnej artystycznej podróży młodzi chórzyści z tarnowskiego Pueri Cantores Tarnovienses. Koncertowali w Sztokholmie, Rydze i Wilnie. Głównym celem ich wyprawy był, odbywający się w stolicy Szwecji, Międzynarodowy Kongres Chórów Pueri Cantores, w którym wzięło udział 120 chórów z całego świata. W spotkaniu chórów zorganizowanym w Sztokholmie brało również udział dziewięć chórów z Polski. Tarnowianie uczestniczyli we wspólnych występach podczas Kongresu. Połączone chóry wykonały śpiewy m.in. na uroczystości otwarcia imprezy 8 lipca. Wspólnie śpiewali także w kolejnych dniach spędzonych w Sztokholmie: podczas Modlitwy o Pokój, czy też Nabożeństwa Ekumenicznego, odprawionego na zakończenie Kongresu. Wycieczka do Rygi i Wilna była także okazją do zwiedzenia obu nadbałtyckich stolic. W koncercie w Rydze uczestniczył na przykład ambasador RP, pan Maciej Klimczak, który oprowadził chłopców po Starówce w Rydze. W Wilnie oprócz koncertowania było zwiedzanie m.in. Ostrej Bramy, wileńskiej Katedry i kościoła Św. Anny. - W Wilnie nie mogło oczywiście zabraknąć wspólnej fotografii z Adamem Mickiewiczem, którego pomnik stoi przy kościele Świętej Anny - opowiadał Robert Hosaja, ojciec dwóch chłopców, którzy śpiewają w Pueri Cantores Tarnovienses. I dodaje - Choć powrócili zmęczeni, to jednak pełni wrażeń. Gratulujemy i życzymy równie udanej reszty wakacji.

Przemieszczając się wakacyjnie po naszym galicyjskim miasteczku warto przystanąć na ulicy Mickiewicza i obejrzeć to, co pozostało z dawnej siedziby tarnowskiego teatru. Już blisko połowę założonych w projekcie wyburzeń dokonała firma modernizująca budynek tarnowskiej sceny. Oficjalnie teren budowy nowego gmachu Tarnowskiego Teatru przekazano 15 czerwca. Po upływie miesiąca ze starej siedziby nie pozostało obecnie już zbyt wiele. Zdemontowano całe wyposażenie, meble, armaturę łazienkową, tak by można je jeszcze wykorzystać. Rozebrano część poszycia dachu oraz jego więźbę. Do końca sierpnia powinny zakończyć się prace wyburzeniowe. Równocześnie rozpoczną się roboty ziemne, by rozpocząć palowanie pod nową część tarnowskiego teatru. – Chcę uspokoić osoby zaniepokojone losem pomnika Ludwika Solskiego - mówi Edward Żentara, dyrektor naczelny i artystyczny. - Zarówno popiersie z foyer, jak i z cokołu przed teatrem zostały zdemontowane i zabezpieczone. Spoczywają bezpiecznie w naszej wiacie magazynowej i chciałbym, by zgodnie z planem budowy wróciły na swoje miejsca jesienią 2010 roku.
Na okres modernizacji sala teatralna, garderoby i obsługa widowni będą funkcjonować w Pałacu Młodzieży. Natomiast reszta pracowników przeniosła się na teren zaplecza za głównym budynkiem teatru. - To trudne warunki, bo za oknem od rana do popołudnia jest plac budowy, ale było to jedyne rozwiązanie, bowiem nie stać nas na wynajem dodatkowych pomieszczeń – twierdzi Rafał Balawejder, zastępca dyrektora. - Zakładaliśmy, że część pomieszczeń w Pałacu Młodzieży, gdzie będziemy przez rok przebywać, wykorzystamy od zaraz. Jednak zakres remontu sali teatralnej wykluczył takie rozwiązanie. Przewieźliśmy tam tylko część umeblowania i chcielibyśmy dokończyć przeprowadzkę końcem sierpnia. Przypomnijmy, iż obecna przebudowa budynku Tarnowskiego Teatru im. L. Solskiego jest realizowana w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007 - 2013. Obecnie podpisany kontrakt na realizację opiewa na ponad 12 milionów złotych. Kwota 7 760 317 złotych pochodzi z pieniędzy europejskich, resztę gwarantuje budżet Gminy Miasta Tarnowa. Planowany termin oddania do użytku przebudowanego budynku teatru to 15 października 2010 roku. Co daj Boże! Amen.

No i stało się. Komuna Utrwalaczy Postaw Aberracyjnych w symbolicznym dniu 22 lipca o godz. 14:00 na skwerze pod Mościckim Centrum Kultury, w licznej asyście mediów (Radio Kraków, RDN, Eska, „nasza" telewizja TVM, TEMI, Nowy Tygodnik ...), dokonała uroczystego odsłonięcia pomnika O! Pałki. Nad bezpiecznym przebiegiem akcji z oddali czuwała Straż Miejska i Policja, tak więc do żadnych niepokojących incydentów nie doszło i O! Pałka mogła zostać należycie uhonorowana, podczas wiecu pełnego przemówień i okolicznościowych wierszy. Finałem całego przedsięwzięcia było wręczenie osobom zgromadzonym, specjalnie na tę okazję wykonanych, oryginalnych PRL-owskich „kartek”, z napisem „Tarnów – Mościce, skwer O! Pałki. Za pomocą wspomnianych kartek można było, wyrywając kupony, próbować nabyć „pół prawdy”, „ćwierć prawdy”, „wyrób prawdopodobny” bądź też nawet całą Prawdę, tyle że pisaną rosyjską cyrylicą, charakterystyczną dla „Prawdy” pamiętnej. Szkoda tylko, że podczas tej radosnej, by nie rzec jajcarskiej uroczystości zabrakło prawdziwych bohaterów całej „opałkowj afery” – radnego Kuby Kwaśnego i prezydenta Ryszarda Ścigały, honorującego swoimi decyzjami stare dobre czasy i ludzi, których już tylko ze świecą, to znaczy pałką, szukać...

Z podobnymi akcesoriami można by też szukać materialnych śladów największego grzyba świata w piotrkowickich lasach nieopodal Tuchowa, którego oryginalny, butaforski pomnik zniszczyli miejscowi wandale. Mimo już ponad 30 lat, które upłynęły od odnalezienia największego wtedy grzyba świata, 15-kilowego szmaciaka gałęzistego, wciąż utrzymuje się pamięć o tym zdarzeniu, nawet daleko od Tuchowa. I tak m.in. na forum internetowym NaGrzyby.pl pewien muzyk, uczestnik niedawnego koncertu w Tarnowie, rozpytuje internautów o pomnik Największego Grzyba Świata, który stał przy drodze krynickiej. Istotnie, był taki pomnik, w pobliżu miejsca, w którym znaleziono szmaciaka, dzięki fantazji dwóch ludzi - dziennikarza Zygmunta Szycha i dyrektora ówczesnego Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Tarnowie - Stanisława Lisa. Więc może byłoby warto ten, prawdopodobnie jedyny na świecie pomnik - w innej, bardziej trwałej formie - odbudować? Co na to władze gminy Tuchów i starostwa powiatowego? Trwając przy nadziei, że rzeczony pomnik znowu wyrośnie niczym przysłowiowy grzyb po deszczu, żegnam się do następnego tygodnia.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



21:12, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lipca 2009

Ani się obejrzeliśmy a to już siedemdziesiąt razy sprawozdajemy o tym, co w tarnowskiej kulturalnej trawie piszczy. Zainteresowanych informujmy, iż pomimo to mamy się całkiem nieźle i ani myślimy o przejściu na zasłużoną emeryturę. Z wrodzoną skromnością upraszamy też naszych internetowych czytelników o nieskładnie z tej okrągłe okazji jakichkolwiek życzeń bądź kondolencji. A tych co nas w ciągu tego czasu nie byli w stanie polubić odsyłamy, jako że to wakacyjny czas, na dworzec i proponujemy aby wsiedli do pociągu niekoniecznie byle jakiego, dbając o bagaż oraz bilet. Jedną z takich  okazji był ostatnio pociąg specjalny „Nostalgia”, który we środę 16 lipca punktualnie o godzinie 12 wtoczył się na tarnowski dworzec, chociaż to, co tam funkcjonuje kojarzy się raczej z rozgrzebaną i porzuconą przez budowlańców ruiną. My starzy tarnowianie z prawdziwą nostalgią wspominamy nie tak znów odległe czasy świetności kolei warszawsko – wiedeńskiej, której nasz secesyjny dworzec był jedną z wizytówek. Ale wróćmy na perony, jako że okazja była szczególna. Tylko kilkanaście minut stał na tarnowskim dworcu pociąg specjalny „Nostalgia”, który raz w roku wyjeżdża z Budapesztu i wzorem swojego słynnego przodka Orient Expressu (i to on  wzorem lat ubiegłych był zapowiadany i oczekiwany w Tarnowie), kursuje po Europie posiadając w swym składzie obok całkiem współczesnych kilka zabytkowych wagonów. I to one przyciągają na trasie przejazdu miłośników kolejnictwa z czasów imperialnych, jak również złaknionych PR miejscowych decydentów. Nie inaczej było i w naszym galicyjskim miasteczku, gdzie na peron 1przybyli m in. przedstawiciele władz miasta i zwiedzili, co można było oraz wręczyli, co trzeba było, m.in. herbatkę „Tarninówkę”. Aliści zawód był powszechny – po „Titanicu na szynach” pozostała nam jeno „Nostalgia”...  A skoro o podróżach mowa, to koniecznie trzeba odnotować kolejną (dwudziestą już) zagraniczną wyprawę śpiewającego ambasadora Tarnowa, jakim od 1985 roku jest cieszący się międzynarodową renomą Dziewczęcy Chór Katedralny Puellae Orantes, założony i prowadzony przez ks. Władysława Pachotę.  W dniach 08.07-13.07 młodzi tarnowscy chórzyści uczestniczyli w 48. Międzynarodowym Konkursie Chóralnym "C.A. Seghizzi" w Gorizii we Włoszech, zdobywając tam cenne wyróżnienie. Ale to nie koniec wakacyjnych sukcesów tarnowian. Oto bowiem w Rosji ukazało się właśnie drugie, rozszerzone wydanie tomu „Tako rzecze Lem” – zbioru interesujących wywiadów, a raczej fascynujących rozmów ze Stanisławem Lemem przeprowadzonych przez znanego tarnowskiego dziennikarza i krytyka filmowego Łukasza Maciejewskiego, który, o czym wie niewiele osób, w ostatnich latach życia tego znakomitego futurologa, pisarza, filozofa i myśliciela, spotykał się z nim wielokrotnie. Na koniec tego jubileuszowo – ogórkowego felietonu powróćmy z dalekiego świata na nasze tarnowskie podwórko, gdzie pomimo letniej kanikuły sporo się dzieje. Jak co roku o tej porze odbywają się „Spacery po Tarnowie”, zapełniają się „Muzyczne tarasy”, rozbrzmiewa „Muzyka lata”, organizowane są „Koncerty letnie w  pałacu Sanguszków” i „Jarmark jazzowy” na Rynku, co opisujemy w oddzielnych tekstach. A propos spacerów, to warto wybrać się pod nowo odsłonięty przy ulicy Wałowej pomnik króla Władysława Łokietka i dotknąć… królewskiego buta. Ponoć przynosi to szczęście. Tak przynajmniej głosi umieszczona tam informacja. Czyżby Tarnów pozazdrościł Rzymowi, gdzie w bazylice św. Piotra wszyscy obowiązkowo szlifują stopę pierwszego Apostoła. A niech tam! Też sroce z pod ogona nie wypadliśmy i swój honor, pardon PR mamy, i o niego dbamy. Przynamniej jaśnie nam panujący Pan Prezydent i jego „Marka Miasta”… Jak tak dalej pójdzie, to wkrótce przybędzie nam kolejny pomnik, na razie Stanisława Opałki, bo plac jego imienia, pomimo protestów, już mamy. Jak powszechnie wiadomo przez całą dekadę był on dyrektorem Zakładów Azotowych i wielkim mecenasem Mościc, a u schyłku swojej kariery członkiem ścisłego kierownictwa PZPR. Ponieważ kolejnym jego następcą był właśnie Ryszard Ścigała, obecny prezydent miasta, więc wszystko jeszcze przed nami…


Jak doniosły lokalne media, w tym Gazeta Krakowska, z dwudziestej już zagranicznej podróży w swojej historii powrócił właśnie do Tarnowa Dziewczęcy Chór Katedralny „Puellae Orantes”. Chór przez blisko tydzień uczestniczył w 48. Międzynarodowym Konkursie Chóralnym  „C. A. Seghizzi” w Gorizii we Włoszech. W tym prestiżowym konkursie wzięło udział w sumie 18 zespołów reprezentujących 15 krajów pochodzących z czterech kontynentów: Europy, Afryki, Ameryki Południowej i Azji. – Konkurs „C. A. Seghizzi” jest najtrudniejszym konkursem chóralnym na świecie – mówi ks. Władysław Pachota opiekujący się tarnowskim chórem. I dodaje, że od dwóch lat zwycięzca tego konkursu otrzymuje tzw. Trofeum Narodów i prawo do legitymowania się tytułem „Najlepszego Chóru na Świecie” przez okres jednego roku. – Jest to konkurs – uzupełnia – w którym uczestniczą przede wszystkim chóry mieszane. Do rzadkości należy udział chórów o głosach równych, takich, jak nasz. Puellae Orantes był jedynym chórem o głosach równych, który został dopuszczony do tegorocznych zmagań przez Radę Artystyczną konkursu. – Dziewczęta, jako najmłodsze uczestniczki, godnie reprezentowały nasz kraj – chwali swoje podopieczne odpowiedzialna za emisję głosu w tarnowskim chórze Aleksandra Topor. Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy włoskie występy naszych śpiewających ambasadorów były „owacyjnie nagradzane brawami przez słuchaczy, a międzynarodowe jury przyznało Puellae Orantes nagrodę specjalną za wykonanie z najwyższym kunsztem repertuaru w kategoriach – program historyczny i muzyka współczesna.”  Nasze młode chórzystki miały także okazję zaprezentować we Włoszech opracowania utworów ludowych. Gratulujemy i żałujemy, że tak rzadko możemy naszych „słowików” posłuchać w Tarnowie.

W Rosji ukazało się właśnie drugie, rozszerzone wydanie tomu „Tako rzecze Lem”. Jednym ze współautorów tego wydawnictwa jest tarnowianin Łukasz Maciejewski – dziennikarz i krytyk filmowy. Monumentalna książka, zawierająca m.in. jego wywiady z tym wybitnym pisarzem, zatytułowana „Tako rzecze …Lem” ukazała się najpierw w 2006 roku, nakładem prestiżowego moskiewskiego wydawnictwa „AST” w seriach „Philiosophy” i „LEM (Zbiór dzieł Lema)”. Tegoroczna edycja jest rozbudowaną kontynuacją poprzedniej, wzbogacaną m.in. o nową, efektowną szatę graficzną.
Stanisław Lem jest uważany w Rosji za jednego z najważniejszych pisarzy ubiegłego wieku. Jego książki, stale wznawiane, sprzedały się na wschodzie w milionowych nakładach i od kilku dekad stanowią literacki kanon. Łukasz Maciejewski, o czym wie niewiele osób, w ostatnich latach życia pisarza, filozofa i myśliciela, spotykał się z Lemem wielokrotnie. Efektem tych spotkań i dyskusji jest seria rozmów Maciejewskiego ze Stanisławem Lemem, które ukazywały się na łamach prasy literackiej i filmowej.
A wszystko zaczęło się tak: Kilka lat temu, mieszkający w Mińsku Wiktor Jaźniewicz, badacz i tłumacz prozy Stanisława Lema na języki rosyjski i białoruski, oraz autor licznych artykułów o Lemie publikowanych w Białorusi, Bułgarii, Polsce, Rosji i Ukrainie, zaprosił Łukasza Maciejewskiego do współpracy w przygotowaniu na rynek rosyjski summy prozatorskiej, filozoficznej i publicystycznej twórczości Lema.
Sam Lem wiele spośród wywiadów przeprowadzonych przez Łukasza Maciejewskiego, umieścił na swojej oficjalnej stronie internetowej pod hasłem „moje najlepsze rozmowy”, a przyjaźń z tarnowskim krytykiem filmowym zaowocowała m.in. zaleceniem pisarza, żeby to właśnie Maciejewski sprawował wyłączną dziennikarską pieczę nad publikacjami w polskiej prasie dotyczącymi ostatniej, jak dotąd, dużej hollywoodzkiej ekranizacji prozy pisarza – filmu „Solaris” w reżyserii Stevena Soderbergha z 2003 roku.
Z kolei wywiad ze Stanisławem Lemem dotyczący filmowych ekranizacji jego prozy, opublikowany pierwotnie w 2000 roku na łamach miesięcznika „Kino”, został już przetłumaczony na kilka języków i opublikowany w wielu tomach zbiorowych. Jednym z takich wydawnictw jest właśnie rosyjskie kompendium.
Wspomniany wcześniej wywiad Maciejewskiego z Lemem dotyczący filmowych adaptacji jego prozy, będzie również jedną z pozycji zawartych w tomie „Przygoda myśli”, na którą złożą się rozmowy Łukasza Maciejewskiego z największymi luminarzami polskiej kultury m.in. z Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Zanussim, Januszem Morgensternem, Izabellą Cywińską, Krzysztofem Majchrzakiem, Jerzym Radziwiłowiczem, Zygmuntem Koniecznym, Janem Fryczem, Andrzejem Barańskim, Agnieszką Holland czy Krystianem Lupą. Premiera książki – już na początku sierpnia.

Dawno juz się tak nie zagotowało pod tarnowskim kotłem (szczególnie tym internetowym), jak w  ostatnich dniach, kiedy to Prezydent Ścigała podjął kontrowersyjną decyzję o nadaniu imienia Stanisława Opałki skwerowi pod Mościckim Centrum Kultury, które zresztą powstało dzięki niemu, w czasach kiedy był w Tarnowie numerem pierwszym.
3 lipca Prezydent Ryszard Ścigała wydał zarządzenie, w którym postanowił nadać skwerowi położonemu w Tarnowie przy ulicach Czerwonych Klonów i Traugutta nazwę Stanisława Opałki (byłego członka Biura Politycznego i I sekretarza KW PZPR, wcześniej wieloletniego dyrektora "Azotów"). Zdaniem asystentki prasowej prezydenta Doroty Kunc-Pławeckiej, Ryszard Ścigała przeprowadził wcześniej „szerokie konsultacje" w sprawie swoich zamiarów dot. uhonorowania S. Opałki. Na krótkiej liście organizacji i instytucji, które R. Ścigała zapytał pisemnie o zdanie w tej sprawie są jednak jedynie takie, które związane są z Mościcami. Decyzja nie została skonsultowana z żadnym gremium historyków. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Tarnowa w związku z jego zarządzeniem złożył w prokuratorze Marek Ciesielczyk. Prezydent nie boi się jednak oskarżenia o propagowanie totalitaryzmu.
Pomysł nadania skwerowi pod MCK imienia Stanisława Opałki zgłosił kilka miesięcy temu radny Jakub Kwaśny z SLD. Tożsamy z tym życzeniem radnego zamiar prezydenta poparli: prezes zarządu ZAT SA Jerzy Marciniak, Stowarzyszenie Inżynierów Techników Przemysłu Chemicznego i Rada Osiedla Mościce. W listach poparcia, które nadeszły do magistratu w odpowiedzi na pisemnie zgłoszony im prezydencki zamiar, przytaczane były wielkie zasługi Stanisława Opałki dla rozwoju Tarnowa, szczególnie dla rozwoju infrastruktury w Mościcach. Towarzystwo Przyjaciół Mościc napisało już nieco ostrożniej, że „nie sprzeciwia się woli Prezydenta". Dyrektor Mościckiego Centrum Kultury Agnieszka Kawa prosiła z kolei o ponowne rozważenie decyzji przez włodarza miasta. Zdaniem asystentki prasowej prezydenta, dyrektor MCK powoływała się jednak na względy techniczne i organizacyjne, związane z trwającym remontem MCK i jego okolic.
Oburzony decyzją prezydenta jest Stanisław Klimek, przewodniczący Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i wiceprzewodniczący Rady Miasta, który dziwi się, że prezydenta nie zainteresowała opinia radnych w tej sprawie. Prezydent nie skonsultował swojej decyzji również z gremium historyków - badaczy dziejów PRL, którzy mogliby autorytatywnie ocenić Opałkę, jako postać historyczną.
Fakt ten za najbardziej bulwersujący w decyzji prezydenta uważa radny PO Andrzej Sasak. - Nie powinno się honorować postaci, której życiorys nie został gruntownie przebadany przez historyków i o której w konsekwencji nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, że bilans jej społecznej aktywności jest naprawdę, a nie tylko pozornie, dodatni - mówi były wiceprezydent miasta. Sasak przyznaje, że pewnym zasługom tow. Opałki rzeczywiście nie da się zaprzeczyć, ale równocześnie był on przecież prominentnym działaczem komunistycznego, opresyjnego aparatu, w instytucjach i czasach o których antydemokratycznej i antyniepodległościowej roli w dziejach kraju wszyscy mamy przecież podobne zdanie. - Mam przynajmniej taką nadzieję... - dodaje wyraźnie zaskoczony Andrzej Sasak.

Jak się okazuje cała ta przysłowiowa burz w szklance wody była zupełnie nie potrzebna. Oto bowiem nadanie skwerowi imienia Stanisława Opałki mogło się odbyć za pomocą zwykłego prezydenckiego zarządzenia a nie uchwały Rady Miasta, ponieważ skwer nie jest ulicą i nadanie mu nazwy nie pociąga za sobą żadnych innych formalnych konsekwencji, np. wymiany dowodów osobistych mieszkańców (przy skwerze nikt nie mieszka).
I to by było w tym upalnym tygodniu na tyle. A gorącym głowom polecamy zimny prysznic.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



01:58, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 lipca 2009

Lipiec to tradycyjnie miesiąc, w którym odbywa się Wielki Odpust Tuchowski. Tamtejsze sanktuarium Matki Bożej Tuchowskiej znane jest daleko poza granicami nasze diecezji, a nawet kraju. Tuchów jest jednym z najstarszych i najliczniej odwiedzanych miejsc kultu maryjnego w południowo – wschodniej Polsce. Dobitnie można się było o tym przekonać podczas zakończonego właśnie dziewięciodniowego odpustu, będącego najbardziej widocznym przejawem pielgrzymowania do Pani Ziemi Tarnowskiej, jak powszechnie nazywana jest tuchowska Madonna. Na imponująco wyglądającym po ostatniej rewitalizacji dziedzińcu klasztornym codziennie odprawiano po kilka mszy świętych i innych nabożeństw (m.in. z procesjami), do konfesjonałów i komunii świętej ustawiały się codziennie długie kolejki pątników. Po nabożnym nawiedzeniu, nierzadko na kolanach, cudownego obrazu MBT znajdującego się w głównym ołtarzu Sanktuarium, a także znajdującej się w bocznej kaplicy przy wyjściu na dziedziniec figury cudownej Matki Bożej od Oczu, rzesze pielgrzymów kierowały się do podziemnego muzeum misyjnego i sławnej ruchomej szopki, a później wylewały się na około klasztorne ulice, ciasno obstawione kramami oraz inną odpustową galanterią. Pegaz z niejaką nostalgią wspomina dawne „prawdziwe” odpusty, na które ludzie wędrowali przede wszystkim pieszo lub przyjeżdżali furmankami, rozstawiając wozy z końmi pomiędzy wałami płynącej u podnóża klasztoru rzeki Białej, jarmarczne karuzele oraz barwne postacie dziadów i żebraków okupujące szerokie schody wiodące do Sanktuarium. Dziś po tamtych końskich taborach ani śladu, skutecznie wyparły je konie mechaniczne, których całe markowe tabuny parkują na licznych, wygodnych parkingach usytuowanych wokół klasztoru. Teraz magię tamtych prawdziwych odpustów i jarmarków próbują w letnie miesiące wskrzeszać nasi niezawodni zawiadowcy kulturalni. Właśnie tuż po zakończeniu odpustu w Tuchowie zorganizowali oni w niedalekich Ciężkowicach Jarmark Artystów i Rękodzielników połączony z kolejną edycją Tygla Kultury, rozpalonego w Strefie Magicznej Skamieniałego Miasteczka. A skoro już zawitaliśmy z moim skrzydlatym interlokutorem w tamte strony, to odnotujmy jeszcze interesującą wizytę w dworku mistrza Ignacego Jana Paderewskiego w pobliskiej Kąśnej Dolnej, jaką złożyła tam delegacja z amerykańskiego miasta Paso Robles w Kalifornii. Przypomnijmy, iż jest to miasto, w którym w okresie I wojny światowej mieszkał Ignacy Jan Paderewski, a które od listopada ubiegłego roku jest partnerem powiatu tarnowskiego. Jedną z wymiernych korzyści tej współpracy jest m.in. wspólny udział młodych pianistów z Polski i USA w warsztatach muzycznych w Kąśnej Dolnej, jakie zakończyły się progu lata. Ale wróćmy do naszego galicyjskiego miasteczka, gdzie także sporo pomimo wakacji się dzieje. Np. 8 lipca miał miejsce Tarnowskim Centrum Kultury wernisaż plakatów znanej krakowskiej artystki Ewy Natkaniec. Każdy z nich promował życie kulturalne i najciekawsze wydarzenia naszego regionu, w danym miesiącu na przestrzeni lat 2007, 2008, do lipca 2009. A wszystko to w ramach interesującego promocyjno – informacyjnego cyklu „Kulturalna Małopolska” autorstwa właśnie Ewy Natkaniec, który już od ponad dwóch lat gości na ulicach miast całej Małopolski. Wakacje to dobry czas także do nadrabiania zaległości, więc i my przypomnijmy czerwcową konferencję dyrektora naszego teatru Edwarda Żentary, na której przedstawił on mocno już skonkretyzowane plany najnowszej, z remontowej konieczności, mocno okrojonej tegorocznej „Talii”.


Jak się bawić to tylko w Ciężkowicach! Przynajmniej w ostatni weekend, gdzie udanie połączono magię z jarmarkiem. Wszystko zaczęło się w piątek 10 lipca o godzinie 11 od plenerowego pokazu akcji rzeźbiarskiej zorganizowanego w „Strefie Magicznej Skamieniałego Miasta”. Swoje prace zaprezentowali znani tarnowscy artyści rzeźbiarze: Janusz Janczy, Światosław Karwat (autor całego projektu Tygiel Kultury),  Wojciech Ruszel i Piotr Twardowski. Zaś później odbył się plenerowy wypał ceramiki w wykonaniu Stelli Zadros – Twardowskiej i Światosława Karwata. Następnego dnia w sobotę od godziny 16 rozpoczęły się filmowe prezentacje multimedialne autorstwa: Ewy Bajek, prof. Zbigniewa Bajka, Egil Bjornsena, Janusza Janczy, Łukasza Murzyna, Joanny Rusin i Joanny Wójcik. Po nich swoje performance pokazali: Ivona Borkowska, Lilla Karbowska, Lucyna Viale – Kolonie Wedding Berlin. Swoje plastyczne dokonania przedstawił w formie performance także Michał Poręba. W trzecim dniu tego wyjątkowego święta sztuki, w niedzielę w  ciężkowickim Parku Miejskim o godzinie 14.00 rozpoczął się Ciężkowicki Jarmark Artystów i Rękodzielników nawiązujący do tradycyjnych jarmarków odbywających się tu od czasów średniowiecza. Udział w nim wzięło ponad 50 wystawców z Małopolski i Podkarpacia. Podczas imprezy  zaplanowano prezentacje ginących zawodów, rękodzieła, wyrobów artystycznych, kuchni regionalnej oraz występy muzyczne promujące małopolski folklor i małopolską różnorodność kulturową. Przewidziano liczne konkursy z nagrodami oraz inne zmagania Wystąpiły zespoły prezentujące lokalną muzykę i kulturę, min.: Orkiestra Dęta im. Jana Muchy z Ciężkowic, zespoły ludowe – „Turzanie, „Kumotry”, „Mali Jastrzębianie”, „Pogórzanie” z Jastrzębi, Zorjana – ukraińska bandurzysta, Teresa Mirga i „Kałe Bała” – Romowie, „Serencza” – Łemkowie. Tę przygotowaną z imponującym rozmachem imprezę zakończyła pogórzańska biesiada taneczna  z zespołem „Diament” z Moszczenicy. Reasumując, to był naprawdę udany weekend, a ci którym się nie chciało wychynąć poza miejskie opłotki niech żałują i czekają do następnego roku.

Nieco wcześniej w dworku Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej na zaproszenie władz powiatu tarnowskiego gościła delegacja z amerykańskiego miasta Paso Robles w Kalifornii. To nie przypadek, ponieważ kompozytor mieszkał w pewnym okresie życia w tym kalifornijskim mieście, gdzie uprawiał winnice, a także leczył się. I dobrze się stało, iż to miasto od listopada ubiegłego roku jest ono partnerem powiatu tarnowskiego. Podpisana wtedy umowa obejmuje m.in. wymianę kulturalną, dlatego w Kąśnej Dolnej  przez  kilka dni czerwcowych dni przebywali młodzi amerykańscy muzycy, którzy wspólnie z polskimi artystami uczestniczyli w warsztatach pianistycznych. Zajęcia prowadził Marek Żebrowski, dyrektor Instytutu Muzyki Polskiej na Uniwersytecie w Los Angeles i dyrektor artystyczny festiwalu imienia Paderewskiego w Paso Robles. W warsztatach wzięła udział szóstka młodych muzyków, trójka z Polski i trójka ze Stanów Zjednoczonych. „Fortepian jednoczy Paso Robles i Polskę". Tak kalifornijskie gazety odnotowały na pierwszych szpaltach wizytę swoich młodych muzyków w Kąśnej Dolnej. Wyjazd do Polski młodym artystom z Kalifornii - z miasta, w którym, co z dumą podkreślano, mieszkał i uprawiał swoje winnice Paderewski - sfinansowano z aukcji pamiątek po nim. - Paso Robles to miasto, w którym do dzisiaj odbywa się Festiwal Muzyczny im. Paderewskiego. Jego organizatorzy już zadeklarowali zaproszenie do siebie jednego z uczestników festiwalu Tydzień Talentów – mówi Mieczysław Kras, Starosta Tarnowski. - Oprócz wymiany kulturalnej zainteresowani jesteśmy również współpracą gospodarczą. W Kąśnej zorganizowano także degustację wina z Paso Robles.  Jak się dowiedzieliśmy, goście ze Stanów Zjednoczonych zamierzają promować w regionie tarnowskim m.in. wytwarzane w ich regionie wino, którego produkcję zapoczątkował w okresie międzywojennym Ignacy Paderewski.

Zaś w samym Tarnowie alternatywą dla wypoczynku na świeżym powietrzu może być  wizyta w galerii Tarnowskiego Centrum Kultury, gdzie w lipcu  można oglądać wystawę plakatów Kulturalna Małopolska, cyklu promocyjno-informacyjnego autorstwa Ewy Natkaniec, który już od ponad dwóch lat gości na ulicach miast całej Małopolski. Wernisaż z udziałem autorki odbył się w środę 8 lipca o godzinie 18.00 w Galerii Tarnowskiego Centrum Kultury, Rynek 5. Na wystawę składa się 31 plansz z plakatami. Każdy z nich promował życie kulturalne i najciekawsze wydarzenia naszego regionu, w danym miesiącu na przestrzeni lat 2007, 2008, do lipca 2009. Plakaty te to wysmakowane i w każdym szczególe dopracowane przez autorkę niezwykłe prace, które przykuwają wzrok i intrygują, a które ogromnie nas zachwyciły – anonsują wydarzenie organizatorzy z TCK, skłaniając do zebrania ich w całość i pokazania w formie wystawy KULTURALNA MAŁOPOLSKA. Dowodem wyjątkowości tych prac jest również uhonorowanie tego cyklu pierwszym miejscem w konkursie Złote Formaty na Festiwalu Promocji Miast i Regionów w 2008 r., który organizowany jest przez grupę Ströer. Pierwszą nagrodę na tymże festiwalu zdobył również Zarząd Województwa Małopolskiego za kampanie billboardową „Małopolska na zawsze” w 2009 roku, a plakat, który w tym konkursie został uznany za najlepszy będzie można również zobaczyć na naszej wystawie.
Autorką prezentowanych plakatów jest Ewa Natkaniec, niezależny grafik, zajmujący się oprawą graficzną wydarzeń kulturalnych, fotografią i projektowaniem plakatów. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Śląskiego, Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz Politechnico Di Milano na wydziale Industrial design. Współpracowała z wieloma agencjami reklamowymi w Warszawie. Jednak od jakiegoś czasu, jako niezależny grafik, związana jest z Zarządem Województwa Małopolskiego i tworzy oprawę graficzną dla wydarzeń kulturalnych w Małopolsce.

Na koniec nadrabiając przed wakacyjne zaległości odnotujmy przygotowania do tegorocznej edycji Festiwalu Komedii „Talia”. Ze względu na remont teatru i konieczność korzystania z maleńkiej salki teatralnej w pobliskim Pałacu Młodzieży planując imprezę skupiono się na mniejszych formach teatralnych. I tak w konkursie wystartuje sześć spektakli, które ocenią widzowie, przyznając tym samym tytuł najlepszego przedstawienia. Ze zgłoszonych trzydziestu dziewięciu spektakli teatralnych z terenu całego kraju Edward Żentara, dyrektor naczelny i artystyczny Tarnowskiego Teatru im. L. Solskiego, a jednocześnie dyrektor artystyczny TALII, wybrał następujące tytuły:
- „Kamienie w kieszeniach” reż. Ł. Witt-Michałowski, wyst.: B. Kasprzykowski, Sz. Sędrowski – Scena Prapremier „InVitro” w Lublinie
- „Walentynki” reż. T. Zygadło, wyst.: A. Seniuk, P. Caban, B. Chorążkiewicz, K. Pietrzak - Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp.,
- „Pomalu, a jeszcze raz” reż. R. Talarczyk, wyst.: H. Śleszyńska, O. Bończyk, I. Sebo - Teatr Capitol w Warszawie,
- „Wszystko o mężczyznach” reż. T. Obara, wyst.: K. Górecki, T. Obara, P. Pilitowski - Teatr Ludowy z Krakowa,
- „Zazdrość” reż. M. Powalisz, wyst.: A. Kózka, K. Taracińska-Badura, J. Żółkowska, - Agencja Artystyczna „57” Kraków,
- „Wariactwa według Czechowa” reż. M. Kwaśny, wyst.: M. Gruda, B. Kaczmarczyk, M. Kwaśny, A. Perdjon - Teatr Praski.

- Sporym ograniczeniem przy wyborze repertuaru festiwalowego jest mała sala Pałacu Młodzieży, gdzie ma się odbyć TALIA – mówił podczas specjalnej konferencji prasowej Edward Żentara. - Sama scena ma rozmiary 6 na 6 metrów. Szacujemy, że na widownię zmieści się ok. 150 osób. To warunki, w których trudno spełnić wymogi wielu zgłaszających się teatrów.
Tak jak chciała tarnowska publiczność każdy ze spektakli okraszony jest występem znanego aktora bądź aktorki. Zobaczymy m.in. Bartłomieja Kasprzykowskiego, Annę Seniuk, Hannę Śleszyńską, Olgę Bończyk, Joanną Żółkowską, Marcina Kwaśnego oraz Barbarę Wrzesińską.
We współpracy z Instytucjami Kultury Miasta Tarnowa jako impreza towarzysząca, na początku festiwalu, odbędzie się noc kabaretów. Oficjalne otwarcie nastąpi podczas premierowego spektaklu „Każdy kocha Opalę” przygotowanego przez Tarnowski Teatr w reżyserii Jana Tomaszewicza. Także jako dodatkowa atrakcja i zarazem uhonorowanie mistrza będzie spektakl „Multimedialne coś” z udziałem Bogusława Schaeffera, który obchodzi jubileusz 80 urodzin. Natomiast w ramach gali finałowej, po ogłoszeniu wyników festiwalu, wystąpi Krystyna Janda w niezwykłym, nieprzemijającym monodramie „Shirley Valentine”
.

Ryszard Zaprzałka

By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.


11:19, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lipca 2009



Okazuje się, że właśnie minął 182 dzień anno domino 2009 czyli dokładna jego połowa, i jak się to mówi, mamy już z górki. A to oznacza tradycyjne ogórki, jak zwykło się określać kulturalną mizerię czasu wakacji. Wiadomo, lipiec i sierpień raczej nie sprzyjają sztuce wysokiej, w przeważającej mierze preferowana jest  jej podkasana odmiana, czyli muzy łatwe, lekkie i przyjemne, sprzyjające kanikule i obniżonej percepcji jej odbiorców. W tej sytuacji poważnemu, z przeproszeniem sprawozdawcy kulturalnemu, nie pozostaje nic innego, jak samemu udać się na tzw. zieloną trawkę lub konsumować to, co podają. Dobrą okazją do tego był zorganizowany w ostatnią niedzielę czerwca na tarnowskim Rynku - Festiwal Smaków. To kulinarne rozpasanie pełne było niecodziennych atrakcji, od „zupy z ognia”, poczciwej „kury pieczonej z borowikami”, aż  po… „zadek po pańsku”, z których degustująca je licznie przybyła publika wybrała potrawy najbardziej przypadające jej do gustu. To wszystko działo się na Rynku po południu, zaś przed tradycyjnie odbyła się uroczysta intronizacja nowego - starego Króla Kurkowego. Został nim, po raz drugi z rzędu Andrzej Sasak, niegdysiejszy wielokadencyjny wiceprezydent miasta. Król Kurkowy wyłoniony zostaje na roczną kadencję w wyniku turnieju strzeleckiego, w którym uczestniczą członkowie bractwa. Wraz z nim ogłoszono, iż Marszałkami tarnowskiego Bractwa Kurkowego zostali obywatele Tadeusz Rzońca i Jerzy Gajdosz. Wszyscy uświetnili odbywającą się we czwartek 2 lipca podniosłą uroczystość odsłonięcia przy ulicy Wałowej 7 pomnika króla Władysława Łokietka, który wieczorową porą był łaskaw osobiście konno przyjechać wraz z licznym orszakiem do lokowanego przez siebie przed wiekami miasta. Poddańczo witany przez tłumy mieszczan, władze grodu i duchowieństwo z wyraźnym ukontentowaniem patrzył na swój odlany z brązu pomnik. Być może dlatego, iż sam będąc nikczemnego wzrostu ustawiony na blisko dwu metrowym owalnym postumencie mierzy ponad trzy metry. Uzbrojony przez autora pomnika krakowskiego rzeźbiarza prof. Czesława Dźwigaja w miecz i akt lokacyjny z wygrawerowanym herbem miasta wygląda na tle resztek murów obronnych doprawdy imponująco. I szkoda tylko, że przy tej okazji daliśmy jako miasto popis prowincjonalnej gigantomanii anonsując w lokalnych mediach, że oto odsłonięto w Tarnowie największy na świecie pomnik króla Łokietka. Jak słusznie zauważył w Dzienniku Polskim red. Ziobro, może jest to i prawda, tyle tylko, że prawdopodobnie nigdzie na świecie nie wznosi się pomników tego polskiego króla, i z pewnością jest to największy jego pomnik tyle, że w Polsce. Więcej umiaru oraz skromności panie i panowie w prawdziwej promocji „marki miasta”.  Właśnie takie skromne ale godne były dwudniowe (30 czerwiec - 1 lipiec) uroczystości związane z 80 – tą rocznicą sprowadzenia do Tarnowa prochów generała Józefa Bema, co miało miejsce 30 czerwca 1929 roku. W tamtym okresie było to wydarzenie ogólnopolskie, a osoba Generała była jedną z ikon polskiego bohaterstwa. Dziś pamięć o Generale kultywują m.in. harcerze z Hufca Tarnów Związku Harcerstwa Polskiego im. Generała Józefa Bema. Właśnie młodzież polska i węgierska, w niczym nie ujmując dyplomatom i oficjelom obojga narodów uświetniającym tegoroczne obchody, zdominował je, co bardzo dobrze rokuje wzajemnym relacjom na przyszłość. Ten pierwszy lipcowy tydzień zakończył piątkowy wernisaż wystawy fotografii Kuby Kaszuby, zatytułowanej „Totentanz” zorganizowany w modnej kawiarni „Alchemik” przy ulicy Żydowskiej. Zdjęcia składające się na ekspozycję zostały zrobione 5 czerwca na Rynku w ramach „Zderzeń 2009”, podczas koncertu zespołu „Totentanz" (goście specjalni wernisażu) grający wówczas z Tarnowską Orkiestrą Kameralną.




W niedzielne popołudnie 28 czerwca wszyscy przybyli na tarnowski rynek mogli oddać się kulinarnemu rozpasaniu. Odbywający się tam Festiwal Smaków kusił zapachami i wymyślnymi potrawami, a tych odpornych na uroki golonki i wiejskiego smalcu próbowano uwieść zdrowym miodem i jeszcze zdrowszym pieczywem. Poszczególni wystawcy zachęcali do degustacji swoich wyrobów i produktów, a tarnowianie długo zachęcać się nie dawali. Oddawano równocześnie głosy na wybrane produkty, a konkurs odbywał się w czterech kategoriach: „Ekologiczny przysmak”, „Tradycyjne specjały”, „Smakołyki z legendą” oraz „Jak u mamy”. Po przeliczeniu głosów wyłoniono zwycięzców poszczególnych kategorii. W kategorii „Ekologiczny przysmak” zwyciężył chleb z ziarnami z gospodarstwa ekologicznego A. Wnęka z Lipnicy Murowanej. W kategorii „Tradycyjne specjały” nagrodzono chleb prądnicki z piekarni B.A. Madeja z Krakowa. W kategorii „Smakołyki z legendą” zwyciężyła zupa z ognia produkcji bacówki „Biały Jeleń” Lucyny i Janusza Szota z Iwkowej, w kategorii „Jak u mamy” kura pieczona z borowikami Koła Gospodyń Wiejskich „Warkocz Tarłówny” z Dębna. Pierwsze miejsce i Grand Prix Festiwalu otrzymał zadek po pańsku z bacówki L. Szot, D. Kusz w Rajbrocie, drugie miejsce miód akacjowy z pasieki Zofii Kiejdo z Bochni, a trzecie miejsce chleb na zakwasie gospodarstwa agroturystycznego „Ranczo” S. Stetsona i M. Sowińskiej z Jastrzębi.


Głośnym, bo rozpoczętym armatnim strzałem, preludium do festiwalowych smaków, a raczej przysmaków było południowe, tradycyjnie poprzedzone mszą św w bazylice katedralnej, ogłoszenie nowego Króla Kurkowego. Został nim po raz drugi z rzędu Andrzej Sasak, co nie powinno nikogo dziwić, jako że, wielokrotnie w przeszłości skutecznie sięgał po wice prezydenturę Tarnowa.. Król Kurkowy wyłaniany jest na jeden rok w trakcie turnieju strzeleckiego z udziałem członków bractwa. Marszałkami na najbliższy rok zostali Jerzy Gajdosz i Tadeusz Rzońca.
Warto przy tej okazji przypomnieć, iż Towarzystwo Strzeleckie Bractwo Kurkowe w Tarnowie reaktywowane zostało przed kilkunastu laty po przerwie trwającej od czasu II wojny. Jest to najstarsza organizacja działająca w Tarnowie, jej tradycja sięga 600 lat. Bractwa Kurkowe tworzyli mieszkańcy, których zadaniem była obrona miasta w przypadku najazdu. Regularnie ćwiczyli się oni w strzelaniu, a najważniejsze zawody strzeleckie polegały na strzelaniu do sylwetki drewnianego kura, stąd nazwa stowarzyszenia.
W tarnowskiej intronizacji wzięli udział m.in. członkowie Bractwa Kurkowego z Krakowa.


Największy na świecie (ha! ha!) Łokietek stoi w Tarnowie. Monumentalny Pomnik, znanego z niskiego wzrostu króla, który dał Tarnowowi prawa miejskie, ulokowano w urokliwym zakątku Tarnowa – zaaranżowanym na nowo skwerze przy ul. Wałowej 7. Odsłonięto tym samym, dotąd nie pokazywane, fragmenty starych murów obronnych Tarnowa. Skwer z Pomnikiem króla Łokietka będzie z pewnością jedną z ulubionych atrakcji turystycznych mieszkańców i gości. Uroczystość rozpoczęła się przemarszem historycznym sprzed Muzeum Etnograficznego w Tarnowie.
Powiązania Łokietka z Tarnowem są bardzo ścisłe. 7 marca 1330 roku złożył on swój podpis pod aktem lokacyjnym Tarnowa. Dał tym samym przyzwolenie na uznanie go jako miasta. Ciekawe, że pomysłodawcami i fundatorami Pomnika są osoby prywatne, miejscowi przedsiębiorcy związani z Izbą Przemysłowo – Handlową w Tarnowie. Czyżby tworzyła się nowa tradycja w Tarnowie? Kto kolejny na postument? Czas najwyższy uhonorować hetmana Jana Tarnowskiego, co dajemy pod rozwagę prywatnym i państwowym mecenasom kultury. 
Bardzo korzystnie zmieniła się też aranżacja nowego zakątka miasta, gdzie jeszcze niedawno funkcjonował  obskurny fast - food . Teraz teren wyłożono kostką brukową w kilku kolorach i rozmiarach. Całość została stylowo oświetlona. Są miejsca do siedzenia i odpoczynku, piękne kwiaty i krzewy. Brawa za pomysł, pomnik i organizację uroczystości.


Rok 2009 jest w Tarnowie obchodzony jako Rok Generała Józefa Bema, w którym przypada 215 rocznica urodzin bohatera Polski i Węgier, 160 rocznica Jego zwycięstwa nad połączonymi siłami austriackimi i rosyjskimi pod Sybinem oraz 80 rocznica sprowadzenia prochów generała do rodzinnego Tarnowa. Zabiegi o sprowadzenie prochów bohatera rozpoczęły się już w 1926 roku, kiedy to zawiązał się Lokalny Komitet Sprowadzenia Zwłok Gen. J. Bema. Sama uroczystość z 30 czerwca 1929 roku była wielkim wydarzeniem w Polsce i Tarnowie. Szkoda, że rocznicę tamtych pamiętnych uroczystości obchodzono onegdaj jeno w naszym galicyjskim miasteczku, aczkolwiek międzynarodowo. Obok z znaczącego udziału harcerzy z Hufca Tarnów, którym patronuje właśnie generał Józef Bem, i Hufca Brzesko, obchody uświetnili skauci z Magyar Cserkeszszovetseg (Związek Skautów Węgierskich) oraz oficjalni gości z kraju i zagranicy. Dwudniowy rocznicowy blok imprez obejmował m.in. spacer szlakiem Bema – od Bramy Seklerskiej poprzez Plac imienia bohatera do Placu Rybnego, gdzie zamontowana jest replika „Panoramy Siedmiogrodzkiej”, otwarcie okolicznościowej wystawy w Muzeum Okręgowym „Powrót generała Bema”, uroczystości pod Jego pomnikiem przy ul. Wałowej, paradny przemarsz do parku Strzeleckiego, gdzie przed Mauzoleum ze szczątkami generała złożono kwiaty., całość zakończy koncert zespołu Ordogborda z Siedmiogrodu.
Warto przy tej okazji podkreślić, iż to właśnie dzięki inicjatywie tarnowskich harcerzy w grudniu 2008 roku, Rada Miasta Tarnowa podjęła uchwałę ogłaszającą w Tarnowie rok 2009, Rokiem Generała Józefa Bema – przypomina komendant hufca, harcmistrz Maksym Pękosz. – Naszym zdaniem należy „odkurzyć” osobę Generała i przywrócić dawny blask jego sławie i chwale.  Tarnowscy harcerze podejmują w roku 2009 szereg działań mających przybliżyć postać bohatera Hufca zarówno harcerzom jak i dzieciom i młodzieży niezrzeszonej. Dotychczas harcerze zorganizowali m.in. miejską grę terenową X Bieg Bemowski, w którym w przeddzień 215 rocznicy urodzin Generała wzięła udział rekordowa liczba 220 uczestników. Ponadto w ramach Hufca Tarnów ZHP, realizowana jest Kampania Bohater Hufca, której elementem są zbiórki drużyn poświęcone Generałowi. Podczas tej uroczystości nasi harcerze oraz węgierscy skauci zaciągnęli honorową wartę pod mauzoleum Generała oraz złożyli okolicznościowe wiązanki kwiatów. Dodatkowo skauci węgierscy mieli okazję obejrzeć Tarnów oraz poznać miejsca związane zarówno z osobą Generała jak i z historią harcerstwa polskiego, które w 2010 roku będzie obchodziło swoje stulecie.



Ryszard Zaprzałka



By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.





00:13, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: