RSS
niedziela, 27 czerwca 2010

Zaczynam pisanie tego felietonu dzień po pogrzebie śp. Janiny Kani, wieloletniej dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tarnowie, który odbył się we środę 23 czerwca na Cmentarzu Parafialnym w Tarnowie – Rzędzinie. To bardzo smutna i zaskakująca okoliczność. Zmarła po wyczerpującej walce z nowotworem 19 czerwca, pozostawiając w bólu męża i córkę. Właśnie dzisiaj 24 czerwca obchodziłaby swoje 61 urodziny. - Z głębokim smutkiem i niedowierzaniem przyjęliśmy wstrząsającą wiadomość o nagłej śmierci naszej Pani Dyrektor Janiny Kani. Całe swoje życie zawodowe związała z bibliotekarstwem. Od wielu lat z oddaniem kierowała Tarnowską Książnicą. Niestrudzenie zabiegała o rozwój kultury i czytelnictwa, o stworzenie w bibliotece miejsca przyjaznego i otwartego dla wszystkich, miejsca serdecznych spotkań w różnych wymiarach kultury. Poruszeni do głębi żegnamy naszą Panią Dyrektor, ale przede wszystkim dobrego i ciepłego Człowieka. Osobę wrażliwą, serdeczną, z wielką kulturą osobistą i dyskrecją odnoszącą się do ludzi i ich problemów. Zapamiętamy ją jako Osobę wyjątkową, taktowną, pełną uroku, piękna i elegancji - napisali w nekrologu zamieszczonym na stronie internetowej MBP jej współpracownicy. Janina Kania, ur. 24.VI.1949 roku, filolog, bibliotekarz. Absolwentka filologii polskiej UJ (1974). W 1975 podjęła pracę w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Tarnowie; od 1992 dyrektor reaktywowanej, samorządowej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tarnowie, od 1999 roku pełniła nadzór metodyczny nad bibliotekami gminnymi powiatu tarnowskiego. Inicjatorka i realizatorka nowatorskich rozwiązań w strukturze organizacyjnej MBP. Powołała nowe działy specjalistyczne np. Oddział Książki Obcojęzycznej i Centrum Wiedzy o Tarnowie i Regionie. Wprowadziła niekonwencjonalne formy pracy m. in. specjalizację filii bibliotecznych, kluby zainteresowań, przedszkola biblioteczne i galerie wystawiennicze. Zainicjowała proces komputeryzacji w MBP, dzięki któremu biblioteka jako jedna z nielicznych bibliotek publicznych wprowadziła w 1997 automatyzację wypożyczeń i została przyłączona do sieci Internetu. Rozpoczęła digitalizację najcenniejszych zbiorów MBP. Uczestniczyła w wielu wyjazdach zagranicznych na zaproszenie m.in. Instytutu Goethego w Warszawie i Centrum Pompidou w Paryżu. Współorganizatorka Tarnowskiego Salonu Poezji. (2003-2008), a od 2009 organizatorka Salonu Literackiego w Tarnowie. Była członkiem Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich, Polskiego Związku Bibliotek oraz wiceprezesem Fundacji im. Hetman Jana Tarnowskiego. Wielokrotnie nagradzana, m.in. Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi oraz medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”. Księga jej życia zamknęła się zdecydowanie za wcześnie, jeszcze wiele pięknych rozdziałów chciała i mogła napisać. Widać bardziej potrzebna okazała się w Niebiańskiej Bibliotece…. . W taki ostateczny czas chciałoby się jej bliskich obdarzyć serdecznym uśmiechem, przytulić. Tym bardziej, że właśnie dzisiaj 24 czerwca przypada urzędowo odnotowane w kalendarzu Święto Przytulania, za którego obchodzeniem opowiedziało się w oficjalnej petycji w ubiegłym roku, ponad 100 tysięcy naszych rodaków. To darmowa dawka pozytywnej energii, pozwalająca się spontanicznie otworzyć na innych. To kolejne obok dni pocałunków i uśmiechów święto, którego kulminacyjne obchody odbyły się w Krakowie, Wrocławiu i Warszawie, gdzie w godzinach 10 - 20 masowo rozdawano uściski… . To już druga w Polsce edycja tego nowego obrzędu, obchodzonego na świecie od 2001 roku. Ciekawe, czy masowy zwyczaj publicznego obdarowywania się uściskami ma szansę wejścia na stałe do polskiej tradycji? – Myślę, ze podobnie jak Walentynki, możemy je polubić i zaakceptować – uważa socjolog Zbigniew Nęcki – W psychologii istniej tzw. teoria „głasków”, która mówi, ze celem życia społecznego jest zdobywanie uznania, wyrażanego m.in. czułym uściskiem.       
Ale wróćmy na nasze tarnowskie podwórko, gdzie przez cały czerwiec w Pałacu Młodzieży oglądać można interesującą wystawę Pt. „Spotkanie z fotografią”, zaś we wtorek w Galerii Miejskiej miała miejsce kolejna odsłona drugiej edycji „Alfabetu polskiego”. Do szczęśliwego końca dobiegł także kolejny projekt edukacyjny „Zamkomania 2010”, autorstwa Ewy Kropiowskiej. Muzycznie tydzień domknęły: recital fortepianowy w Kąśnej Dolnej, w wykonaniu młodego Rosjanina Nikity Mndoyantsa i koncert zespołu MONK w Kawiarni „Alchemik.


„Spotkanie z fotografią” po ekspozycja prac 19 młodych autorów w  wieku od 13 do 21 lat, uczestników zajęć Pracowni Fotografii Cyfrowej Pałacu Młodzieży prowadzonej przez mistrza Tadeusza Koniarza. Przedstawiane zdjęcia stanowią wycinek ich doświadczeń zgromadzonych na przestrzeni ostatniego roku. Dla niektórych są wynikiem pierwszych spotkań z wizją fotograficzną, dla innych kolejnym etapem na poznawczej drodze. Autorzy wystawy: Gabriela Basta, Bernadetta Bem, Piotr Derlaga, Szymon Duda, Edyta Gubernat, Joanna Gmyr, Michał Gąciarz, Joanna Krzysztofowicz, Tomasz Lizak, Łukasz Niemiec, Anita Odbierzychleb, Anna Pecka, Szymon Poręba, Monika Rodak, Dawid Skruch, Martyna Snopkowska, Kinga Truty, Aneta Tryba, Agnieszka Świętek.

”Problemy z zapamiętywaniem nowego materiału, czyli w poszukiwaniu polskiego pierwiastka w sztuce XXI wieku” - to tytuł wykładu Sebastiana Cichockiego, który odbył się we wtorek 22 czerwca o godz. 18:00 w Galerii BWA w ramach drugiej edycji cyklu „Alfabet polski”. 
”Czy istnieje coś takiego jak „polski pierwiastek” obecny we współczesnej sztuce, bez względu na narodowość artysty, jak i tradycję do której się odwołuje? Gdzie drzemie owa polskość? W mesjanistycznym poczuciu bycia narodem obciążanym dziejową misją, nacjonalizmie, niewyrównanych rachunkach krzywd czy też w starych traumach, których nigdy nie było nam dane należycie przepracować? 
Za pomocą sztuki i instytucjonalnego narzędzia jakim jest muzeum, uczymy się zapamiętywać, konstruować historyczne kanony ale i doskonalić się w sztuce zapominania. Rzeczy, jak i towarzyszące im narracje, znajdują swe miejsce w lub poza historią, przetasowane za pomocą ekspozycyjnych roszad, peregrynacji pomiędzy salą wystawienniczą a magazynem, czy też siły uwikłania w mechanizmy legitymizacji władzy i prestiżu. Prezentowane podczas wykładu prace - w tym także artystów zagranicznych, jak i polskich mieszkających i tworzących poza Polską - odnoszą się do procesu przełamywania oficjalnie funkcjonujących narracji historycznych, jak i metod kreowania własnych, prywatnych biografii. Artyści świadomi muzealnych strategii, dokonują manipulacji na języku i pamięci, wskazując na to co i jak ma zostać zapamiętane – niezależnie od tego czy będzie to powszechnie obowiązująca retoryka „narodu wybranego” czy osobiste mitologie.”
Sebastian Cichocki (ur. 1975) jest kuratorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, autorem tekstów krytycznych i fikcji literackich o sztuce. Redaktor pism „Muzeum” i „Format P”. Zajmuje się m. in. badaniem wpływu tradycji konceptualnej na sztukę współczesną oraz testowaniem medium książki i tekstu jako potencjalnej przestrzeni wystawienniczej. Wybrane wystawy: „Monika Sosnowska. 1:1” w Pawilonie Polskim na 52. Biennale Sztuki w Wenecji, „Yane Calovski i Hristina Ivanoska. Oskar Hansens Museum of Modern Art” - CSW Kronika w Bytomiu, „Something Must Break” podczas Off Festival w Mysłowicach, „Vedo Cose Che Non Ci Sono” w Instytucie Polskim w Rzymie, „Early Years” w KW Institute for Contemporary Art w Berlinie. Kurator Parku Rzeźby na warszawskim Bródnie.
Podobnie jak w latach poprzednich Stowarzyszenie Zamek Tarnowski wspólnie z XVI Liceum Ogólnokształcącym im. Armii Krajowej rozpoczął w marcu akcję edukacyjną „Zamkomania”, która w tym roku przebiegała pod hasłem „ 680 lat miasta Tarnowa” . Przedsięwzięcie wystartowało 11 marca „Spotkaniem z historią” w PWSZ. Podczas tych multimedialnych wykładów (11, 27 marca i 8 kwietnia) omawiane były m.in. okoliczności powstania Tarnowa. W wykładach, adresowanych głównie do uczniów, nauczycieli szkół średnich oraz mieszkańców Tarnowa, wziął udział m.in. znakomity łucznik Bogusław Kara z Tarnowa i przedstawiciele bractw rycerskich i drużyny „Wojowie Peruna”. Równolegle realizowany był konkurs fotograficzny, literacki i plastyczny.  - W 680 rocznicę nadania Tarnowowi praw miejskich pragniemy zwrócić uwagę mieszkańców i turystów na okoliczności i późniejsze konsekwencje tego decydującego o dalszych losach dziesiątek pokoleń mieszkańców wydarzenia, a także na najstarszy w historii miasta zabytek – popadający w coraz większą ruinę zamek Tarnowskich – promowała swój projekt Ewa Kropiowska, prezes Stowarzyszenia Zamek Tarnowski. - Przy okazji chcemy zachęcić turystów do odwiedzenia Tarnowa.
Stowarzyszenie uważa, że samo zaproszenie z propozycją zwykłego zwiedzania obiektów nawet do tak znamienitego grodu jak Tarnów, pełnego zabytków wysokiej klasy nie jest wystarczającym magnesem . Dlatego zaproponowało na zakończenie IV edycji Zamkomanii organizacje „II Tarnowskiego Turnieju o Grzywnę Władyki z Marcińskiej Góry” pod honorowym patronatem Prezydenta Miasta Tarnowa na ruinach naszego Zamku.
- To ponadregionalna impreza, na którą  zaproszono zaprzyjaźnione bractwa rycerskie z kraju i z zagranicy – informuje prezes Stowarzyszenia. - Oprócz turniejowej promocji ruin Zamku, najstarszego zabytku miasta - często niesłusznie pomijanego w przewodnikach ze względu na zły stan zachowania, przewidziano promocje marki Tarnów poprzez eksponowanie dorobku naukowego i artystycznego osób pasjonujących się historią naszego miasta. W ramach tegorocznej edycji „Zamkomanii” na terenie ruin odbył się także plener dla uczniów Liceum Plastycznego oraz uczestników pracowni plastycznych naszego miasta i fotografów oraz konkurs na opowiadanie lub wiersz z „Zamkiem i Spytkiem w tle”.
Efekty można było zobaczyć podczas wystawy pokonkursowej „ Zdarzenia – zderzenia – 680 lat Tarnowa” w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Z jednej strony zaprezentowano prace konkursowe - wizje uczniów , z drugiej – stan dzisiejszy i profesjonalne projekty zamku. Na zakończenie akcji, w dniach 12 i 13 czerwca, odbył się „II Tarnowski Turniej o Grzywnę Władyki z Marcińskiej Góry”.
- W  tym roku była to  impreza dwudniowa - podsumowuje Ewa Kropiowska. - W pierwszym dniu (sobota) odbyły się warsztaty głównie dla bractw rycerskich – m.in. łucznicze, wikliniarskie, krawieckie, tworzenia biżuterii, kulinarne, fotograficzne przy udziale Tarnowskiego Towarzystwa Fotograficznego i pierwsze pokazy walk. W drugim dniu (niedziela) zaplanowano turniejowe zmagania otwarte dla mieszkańców miasta i okolic, którym towarzyszył średniowieczny piknik.
Dziękujemy i życzymy kolejnych, równie udanych Zakmomanii.

Kolejny tydzień w tarnowskiej kulturze zakończył m.in. koncert w dworku I.J. Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, w którym popis swoich pianistycznych możliwości dał młody rosyjski artysta Nikita Mndoyants – laureat I nagrody i nagrody specjalnej za najlepszy recital w półfinale VII Międzynarodowego Konkursu im. I. J. Paderewskiego w Bydgoszczy w 2007 roku. Przedstawiciel najmłodszego pokolenia wirtuozów fortepianu muzykę ma we krwi, gra od najmłodszych lat, czemu sprzyjała atmosfera niezwykle umuzykalnionej rosyjskiej rodziny. Nikita Mndoyants urodził się 31 marca 1989 roku w Moskwie, w rodzinie znanego rosyjskiego pianisty i pedagoga Alexandra Mndoyantsa. Naukę muzyki rozpoczął w wieku pięciu lat. W 1995 roku przyjęty został do Centralnej Szkoły Muzycznej Moskiewskiego Konserwatorium do klasy fortepianu Tamary Koloss. W wieku ośmiu lat rozpoczął również naukę kompozycji w klasie prof. Tatiany Tchudovej.
W 1998 dom wydawniczy „The Composer” opublikował jego Suitę fortepianową „The Insects”, a w 2002 – Sonatinę na wiolonczelę i fortepian. W 1999 dał pierwszy recital w Akademii Muzycznej im. Sibeliusa w Helsinkach. W tym samym roku zwyciężył w młodzieżowym Międzynarodowym Konkursie Kompozytorskim im. Valeri Gavrilina w Sankt Petersburgu. W 2002 – wystąpił na Festiwalu Pianistycznym w Sankt Petersburgu oraz debiutował w Wielkiej Sali Moskiewskiego Konserwatorium (wykonał wówczas I Koncert fortepianowy Ferenca Liszta). W 2005 wystąpił tam z recitalem fortepianowym. W 2004 zdobył I nagrodę na IV Międzynarodowym Konkursie dla Młodzieży „Wykonawca-Kompozytor” pamięci Antona Rubinsteina w Sankt Petersburgu. Występował z recitalami i jako solista koncertów w Portugalii, Chinach, na Litwie, w Szwajcarii, Hiszpanii, Estonii oraz w wielu miastach Rosji. Od 2006 roku studiuje w Moskiewskim Konserwatorium, gdzie jego nauczycielami są prof. Alexander Tchaykovsky -kompozycja, prof. Alexander Mndoyants i prof. Nikolay Petrov – fortepian. W programie kąśnieńskiego koncertu 21 – letniego pianisty obok jego autorskich kompozycji znalazły się m.in. utwory:  J. Haydn - Sonata G-dur nr 6 Hob.XVI, L. van Beethoven - Sonata c-moll op. 111, A. Babadżanian – 6 obrazów, Improvisation, Traditional, Toccatine, Intermezzo, Choral, Sasoun Dance, N. Mndoyants - Wariacje na temat Paganiniego, S. Tanejew - Preludium i fuga, F. Liszt – VI Rapsodia węgierska Des-dur.

Tego samego dnia w piątek 25 czerwca w Kawiarni „Alchemik” odbył się klimatyczny koncert oryginalnej formacji muzycznej MONK z Tarnowa. Zespół wokalny MONK to nietypowa formacja muzyczna. Choć nie używają instrumentów, słuchacze często mówią o nich, że dobrze "grają". Swoją twórczość określają jako "współczesną jazzowo - popową muzykę a'capella". MONK koncertuje w Polsce i zagranicą, m.in. występowali podczas Galii wręczenia "jazzowych Oskarów" Plus Grand Prix Jazz Melomani 2008 obok takich artystów jak The Puppini Sisters, czy mega-gwiazdy światowego jazzu - saksofonisty Kenny Garretta. Skład zespołu: Marcin Sobczyk, Grzegorz Ważny, Mirosław Pasek, Tomasz Stec, Piotr Cyz.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



21:46, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 czerwca 2010

Ubiegłotygodniowa kulminacyjna fala kulturalnej powodzi dotarła do naszego Galicjaner Sztetl w piątek 18 czerwca, kiedy to odbyły się m.in. aż trzy wernisaże, występ kabaretu, spektakl teatralny i koncert, rozpoczął się również jubileuszowy XXV Przegląd Piosenki Żeglarskiej „Bezan” (szerzej piszemy o nim obok). I tak, najpierw Tarnowskie Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Dzieci i Młodzieży "Pałac" i Pałac Młodzieży w Tarnowie zaprosiły na wernisaż wystawy grafik Joanny Wenc, który miał miejsce 18 czerwca (piątek) o godzinie 17.00 w klubie LYCHEE, przy ul. Mościckiego 8. Wystawa jest częścią kampanii społeczno-edukacyjnej "Miastu na Urodziny", realizowanej od kwietnia bieżącego roku. Joanna Wenc to pomysłodawczyni i autorka dwóch postaci - symboli kampanii - które zostały wykorzystane w animowanych e-kartkach, promujących miasto na stronie internetowej www.tarnowod1330.pl. Joanna Wenc, uczennica II klasy Zespołu Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych. Radna Młodzieżowej Rady Miejskiej od początku jej istnienia. Zdobywczyni wielu nagród i wyróżnień w krajowych i międzynarodowych konkursach plastycznych. Na wystawie zaprezentowała kilkanaście grafik, w tym prace przedstawiające zabytki Tarnowa. Także w piątek w modnej wśród młodzieży staromiejskiej Kawiarni "Alchemik" przy ul. Fortecznej miał miejsce Wieczór Kabaretowy w wykonaniu tarnowskiego kabaretu „Trochę Powagi”. W programie wykonano m.in. skecze z serii „Trochę poważna mitologia grecka" i „Trochę poważny wieczór z Wampirami". Rodzimy tarnowski kabaret to prawdziwy fenomen (gdzie te czasy, kiedy działało ich w naszym mieście kilka), stąd nie od rzeczy będzie słów o nim kilka napisać. Tym bardziej, że jego twórcy nie są nowicjuszami w tej specyficznej branży. Kabaret „Trochę Powagi” powstał na początku marca 2006 roku w Tarnowie. Z założenia miał być to spontaniczny kabaret studencki, lecz po kilkuletniej przeprawie stał się niezależnie działającym tworem czwórki na swój sposób wybitnych, utalentowanych młodych mężczyzn: Artura Dembińskiego, Marcina „Zeniek” Nowaka, Krystiana Siadka i Grzegorza Szmigielskiego. Członkowie kabaretu mają już za sobą: dwukrotny występ w Gorzowie Wielkopolskim (I Ogólnopolski Przegląd Kabaretów Studenckich PWSZ oraz Gorzowskie Juwenalia), a także udział w "V Tarnowskim Wieczorze Satyry i Humoru DYBY 2006", Wieczorze Kabaretowym "Żółta drabina" 2007, Przeglądzie Kabaretów "Dyby 2008", Dniach Tarnowa 2008, Juwenaliowym Kabaretonie Tarnów 2009, oraz wiele występów na prywatnych imprezach firmowych. Prześmiewanie zwyczajów polskiego społeczeństwa, stawianie postaci polityków w niecodziennych sytuacjach, a przede wszystkim bardzo udane parodiowanie mitologii greckiej to główny cechy programu Trochę Powagi. Równie śmieszny wieczór zorganizowało w piątek Mościckie Centrum Kultury, gdzie na niedawno otwartej scenie na Antresoli dano komedię obyczajową „Będzie lepiej” Jacka Hempela w reżyserii mistrza tego gatunku Stefana Friedmana, a w której wystąpili popularni aktorzy Marek Siudym i Jacek Kałucki. Ten piątkowy maraton domknęły kolejne dwa wernisaże w Galerii Miejskiej BWA, gdzie swoje prace pokazali Andrzej Kalina (ojciec) i Mikołaj Kalina (syn) oraz  Szymon Wojtanowski, a które opiszemy oddzielnie. Tuż po nich „po sąsiedzku” w piwnicach TCK odbył się podsumowujący kolejny rok działalności koncert Szkoły Muzyków Rockowych, podczas którego z największymi przebojami muzyki pop i rock zmierzyli się jej nauczyciele i uczniowie.  We czwartek 17 czerwca rozpoczęły się także Dni Pamięci Żydów Galicyjskich, które potrwają do 27 (w Muzeum otwarto wystawę „Chasydzi – powrót”, pod Bimą odbył się  , klezmerski koncert „Chmielnikers”), ale i o nich napiszemy osobno. Na koniec odnotujmy pojawienie się na „tarnowskim bruku” dwóch publikacji: „Galopem przez dzieje Kawalerii Polskiej” płka Zbigniewa Radonia i „Poczet burmistrzów Tarnowa 1867 – 1930” Piotra Filipa.


Prapremiera tej sztuki odbyła się w styczniu 2010 r. w Scenie na Piętrze w Poznaniu. „Będzie tylko lepiej" to komedia obyczajowa z zabawnymi, typowymi dla tego gatunku sztuki dialogami i zaskakującymi zwrotami akcji, a także charakterystycznymi postaciami. Bohaterów sztuki Pana „A” (Marek Siudym) i Pana „B” (Jacek Kałucki) dzieli bardzo wiele, ale jedno łączy na pewno: urodzili się i żyją w kraju nad Wisłą. Czy to wystarczy krajanom odejść od uprzedzeń i znaleźć satysfakcjonujący consensus? Autor z sympatią kreśli swoich bohaterów, zapewne ich lubi i dlatego nie odbiera szansy na porozumienie, o co w Polsce łatwo nie jest. Reżyserem spektaklu jest Stefan Friedmann, który bardzo dobrze odczytał tekst i z wrodzoną sobie ironią i satyrą przełożył go na scenę. Nie miał łatwego zadania, bo musiał okiełznać temperamenty dwóch aktorów - Marka Siudyma jako pana „A” (rozkochanego w przyrodzie) i Jacka Kałuckiego jako pana „B” (zdesperowanego biznesmena).
”Zadano mi pytanie: Co skłoniło, że najnowszą sztukę zatytułowałem: „BĘDZIE TYLKO LEPIEJ”? Odpowiedź była prosta – dlatego bo innej opcji nie dopuszczam! Poza tym, jest to moje zdanie i… całkowicie je podzielam. Pomysł napisania dalszych losów „zaradnego chłopa” i „zagubionego inteligenta”, powstał w Poznaniu. Namówiła mnie do tego, wspaniała wielkopolska Widownia, oraz jeden jegomość: Romuald Grząślewicz. Jest to dżentelmen, któremu nie sposób niczego odmówić i stąd… Poród drugiej części dywagacji pana „A” z panem „B” był trudny a ciąża trwała o wiele dłużej niż dziewięć miesięcy. W przypadku „Jakoś to będzie…” litery same układały się w pewną całość a dostarczycielami pomysłów, były pierwsze strony rodzimych gazet. Z „BĘDZIE TYLKO LEPIEJ”, było trochę inaczej, bo… i jest inaczej. Nasze tradycyjne polskie „narzekactwo”, lekko zmalało. Popełniamy błędy w relacjach międzyludzkich – i to nawet w stosunkach z najbliższymi. Boimy się lub nie potrafimy spojrzeć realnie w przyszłość. Nie odnajdujemy potencjału, który w nas drzemie. Żyjemy często w swojej małej stabilizacji, kompletnie zapominając o innych. Niejednokrotnie hołdujemy źle pojętej tradycji: „Tak było za dziada, tak było za ojca i teraz… też tak musi być”.I o tym w największym skrócie, z… lekkim przymrużeniem oka – wszak jest to jednak komedia, traktuje moja sztuka. Znów ścierają się dwie postawy z tą jedynie różnicą, że panowie „A” i „B” są już na „ty”. Można by rzec, iż próbują drugi raz od czasów Powstania Kościuszkowskiego, stworzyć koalicje chłopsko-inteligencką. Czy im się uda?
Chciałbym abyśmy przejrzeli się w tym „lustrze”, może odnaleźli siebie, może uśmiechnęli, może zweryfikowali swoje działania…
Muszę jeszcze powiedzieć dwa słowa o moich czterech Przyjaciołach. Pierwszy, to facet idący z duchem czasu, świetnie smagający krytyką i satyrą - Stefan Friedmann. Jest On pod każdym względem ideałem do tego, aby właściwie odczytać ten tekst i reżysersko okiełznać, dwie aktorskie indywidualności; rozkochanego w przyrodzie Marka Siudyma (w roli „A”) oraz zdesperowanego biznesmena Jacka Kałuckiego (w roli „B”). I jeszcze ten czwarty: Piotr Żurowski. Swoją muzyką i efektami sprawił, że na 70 minut, przenosi nas do parku, pełnego ptactwa – głównie kaczek.
Ten kwartet, zapewni, mam nadzieje; dobrą i mądrą zabawę.
I jeszcze jedno… Kochani, uwierzcie… BĘDZIE TYLKO LEPIEJ!!!”
- pisze autor sztuki, Jacek Hempel.

Na koniec prozatorskie podsumowanie tygodnia. „Galopem przez dzieje Kawalerii Polskiej” to tytuł publikacji płka Zbigniewa Radonia, dowódcy Tarnowskiego Oddziału Jazdy im. 5. Pułku Strzelców Konnych, członka Tarnowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego. Autor przedstawia w niej zarys dziejów polskiej kawalerii, prezentuje sylwetki wielkich hetmanów Rzeczypospolitej, wśród nich Jana Tarnowskiego. Przywołuje też kawaleryjskie tradycje Tarnowa, jeden rozdział poświęcając historii 5. psk, stacjonującego w Tarnowie i Dębicy. - Praca autorstwa płka Zbigniewa Radonia, rotmistrza tarnowskiego oddziału jazdy, dotyka kart chwały kawalerii polskiej z głębokiej przeszłości oraz wnosi do świadomości czytelnika obraz świata, który już praktycznie nie istnieje. Bo świat siodła, bogatych rzędów, arkana czy kopii, świat wielkiej sławy polskiej jazdy minął, odszedł w zapomnienie, zastąpiony przez... konie mechaniczne kawalerii pancernej i powietrznej - pisze m.in. w recenzji dr Olejko z UR. „Galopem przez dzieje Kawalerii Polskiej" zostało wydane (przy wsparciu MON i starostwa) przez Samorządowe Centrum Edukacji w Tarnowie. Publikacja ukazała się jako "Zeszyt metodyczny nr 74 SCE" - Powinna znaleźć swoje stałe miejsce w prywatnych zbiorach, formacjach kawalerii ochotniczej oraz w każdej, nie tylko szkolnej bibliotece - przekonuje Edmund Juśko, naczelnik Wydziału Edukacji Starostwa Powiatowego.

„Poczet burmistrzów Tarnowa 1867 – 1939”, czyli zapomniani liderzy samorządu to kolejna
interesująca pozycja, jaka ostatnio ukazała się na lokalnym rynku wydawniczym.15 czerwca w tarnowskiej restauracji Pasaż odbyło się spotkanie promujące ten album, którego autorem jest Piotr Filip, a wydawcą wydawnictwo S-CAN w porozumieniu z Urzędem Miasta Tarnowa.
„Poczet burmistrzów Tarnowa 1867 – 1939” to nowa pozycja książkowa związana z Tarnowem. Książka zawiera sylwetki 11 osób, burmistrzów i komisarzy rządowych sprawujących władzę w Tarnowie w latach 1867 – 1939. Jedyny w tym towarzystwie prezydent miasta – Mieczysław Brodziński – objął urząd w roku 1934 i pełnił go do wybuchu II wojny, a zmiana tytułu z burmistrza na prezydenta wynikała z ustawy uchwalonej w 1933 roku.
Ramy czasowe określają dwie daty – marzec 1867 roku, kiedy to odbyły się pierwsze wybory samorządowe w Galicji w warunkach autonomii i wrzesień 1939 – data wybuchu II wojny światowej. Wybór dat wydaje się rzeczą naturalną, gdyż okres ten, mimo wojny i historycznych zmian na mapie Europy, charakteryzował się pewną ciągłością działania lokalnego samorządu, o czym może świadczyć fakt, że Tadeusz Tertil sprawował swój urząd nieprzerwanie zarówno w okresie zaborów, jak i II Rzeczypospolitej. Ciągłość tę przerwał dopiero wybuch II wojny światowej, okupacja niemiecka i czas powojenny, gdy samorząd lokalny praktycznie przestał istnieć.
Publikacja, mimo, że opisano w niej dzieje miasta w latach 1867 – 1939 z konieczności w dużym skrócie, prezentuje od dawna już nieistniejący Tarnów epoki autonomii galicyjskiej i okresu międzywojennego. Najciekawsze jednak są same postacie liderów samorządu, osób często o barwnych życiorysach, niemałych zasługach dla miasta i kraju, a dziś często zapomnianych, przynajmniej w niektórych przypadkach niesłusznie. Wojciech Bandrowski i Witold Rogoyski mają w Tarnowie swoje ulice, Tadeuszowi Tertilowi odebrano ją w roku 1950 decyzją ówczesnych władz. O pozostałych postaciach mało już kto w Tarnowie pamięta.
Na uwagę zasługuje również kilkadziesiąt fotografii prezentujących zarówno opisywane osoby, jak i wygląd miasta z przełomu XIX i XX wieku. Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Tarnowie.
Książka Piotra Filipa znakomicie wpisuje się w przypadający w tym roku jubileusz 680 – lecia uzyskania przez Tarnów praw miejskich. Książka w cenie 35 złotych jest już do kupienia w tarnowskich księgarniach.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



12:46, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 czerwca 2010

Nareszcie po tygodniach deszczu zaświeciło słońce, a wraz z nim nastały iście azjatyckie upały, jest wilgotno, duszno i parno. Na szczęście nie zniechęca to niektórych od kreowania kolejnych wydarzeń kulturalnych, które oby szczęśliwie nie zderzyły się z pogodowymi anomaliami, co jak pamiętamy unicestwiło tegoroczne święto miasta.  Otóż, w ostatni piątek, 11 czerwca, przedpremierowym pokazem rodzimego spektaklu „Niezwykły dom Pana A.” w reż. W. Nurkowskiego rozpoczął się w Tarnowie II Festiwal Spektakli Dziecięcych. „Mała Talia" organizowany przez Tarnowski Teatr. W pierwszej edycji tej ciekawie pomyślanej imprezy mieliśmy okazję uczestniczyć zaledwie pół rok temu. Tym razem przez kolejne 10 dni kilkaset dzieci z Tarnowa i okolic ma okazję zobaczyć na scenie teatralnej Pałacu Młodzieży pięć spektakli oraz uczestniczyć w interdyscyplinarnych zajęciach. Po raz pierwszy odbędzie się też teatralna zabawa plenerowa na terenie Placu Zabaw w Parku Strzeleckim oraz happening w Domu Dziecka. - To będzie trzeci festiwal w tym sezonie teatralnym. Robiliśmy jesienią „dorosłą” Talię, później pierwsza edycję Małej Talii no i teraz właśnie ponownie organizujemy jej wersję dziecięcą – mówi Edward Żentara, dyrektor naczelny i artystyczny. - Przesunęliśmy jej termin na koniec roku szkolnego. Poza tym czerwcowa pogoda stwarza możliwość plenerowych zabaw. Formuła Festiwalu Dziecięcego MAŁA TALIA zakłada ocenę każdego ze spektakli przez mieszane jury: dziecko oraz osobę dorosłą. W jego składzie znaleźli się w tym roku przedstawiciele mecenasów, zaprzyjaźnionych instytucji oraz placówek szkolno-wychowawczych. Pamiątkowe nagrody-upominki zostały przygotowane przez Warsztat Terapii Zajęciowej im. Jana Pawła II w Tarnowie.
Dzieci i dorośli mają szukać w zaprezentowanych przedstawieniach, tego co podobało im się najbardziej – mówi Rafał Balawejder. Taka postawa ma uczyć, że obok konkursowej rywalizacji, możliwa jest także harmonijna prezentacja różnych wizji sztuki teatralnej.
W jury w bieżącej edycji zasiadają: Bożena Malaga-Wrona (z Karpackiej Spółki Gazownictwa) wraz z córką, Lidia Jaźwińska (z Uniwersytetu III Wieku) z wnuczkiem Kacprem, Dorota Krakowska (dyrektorka Domu Dziecka) wraz z wychowankiem, Halina Bartnik (ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego) z podopiecznym oraz Katarzyna Sypek (z Biura Promocji RDN Małopolska) z synem Adasiem. Pary obejrzą prezentowane spektakle, a po ich prezentacji na gorąco podzielą się wrażeniami z wszystkimi widzami, a zespołowi aktorskiemu wręczą pamiątkową nagrodę.
Niewątpliwym wydarzeniem towarzyszącym Małej Talii był „Port magiczny” w wykonaniu Teatru Wagabunda z Krakowa. Ta plenerowa impreza to kolorowe połączenie teatru ulicznego, cyrku i placu zabaw (stąd jego lokalizacja w Placu Zabaw w Parku Strzeleckim). Dzieci i dorośli mogli wspólnie uczestniczyć tam w konkursach i zabawach, prowadzonych przez klaunów, mima, żonglerów i baletnicę. To wszystko miało miejsce w upalną sobotę 12 czerwca w godz. 13-17. Z Tarnowskim Teatrem koresponduje kolejna dobra wiadomość. Otóż w kooperacji z naszym Muzeum Okręgowym nawiązał on współpracę z placówkami kulturalnymi w Białej Cerkwi na Ukrainie. Efektem już zawartych porozumień mają być wspólnie przygotowywane wystawy i spektakle oraz wszechstronna wymiana kulturalna. Aby doprecyzować szczegóły do Białej Cerkwi wybiera się na dniach dyrektor Solskiego Edward Żentara. A póki co, jak mówi drugi z liderów tego międzynarodowego projektu Adam Bartosz – dyrektor Muzeum Okręgowego – Planujemy na wrzesień zaprezentowanie w Białej Cerkwi wystawy o Tarnowie, z mocnym zaakcentowaniem naszych ukraińskich kontaktów. Natomiast w przyszłym roku z okazji 25. rocznicy awarii elektrowni w Czarnobylu, zamierzamy pokazać wystawę dokumentującą skutki tej katastrofy na terenie Białej Cerkwi. Aliści zanim te nasze tarnowskie plany się ziszczą, to w ramach nie odbytych Dni Tarnowa odbył się w ostatnią sobotę ciekawy uliczny happeningowy koncert ludowego zespołu z Białej Cerkwi.  W sobotnie przedpołudnie  przyszli na Wałową z akordeonami, w strojach ludowych i dali porywający koncert, gorąco oklaskiwani przez licznie zebranych tarnowian.  Równie gorąco przyjęto piwniczny koncert zakochanych w jazzie młodych tarnowskich muzyków z „Sandwih on The floor”, jaki dali oni wspierani przez dębicki FUNKY MONKEY w Tarnowskim Centrum Kultury ale o tym piszemy oddzielnie.


A oto, co o najnowszej premierze tarnowskiego teatru mówią kolejno: reżyser Włodzimierz Nurkowski, aktor Piotr Hudziak oraz dyrektor Edward Żentara:
Premiera „Niezwykłego domu Pana A.” w reżyserii Włodzimierza Nurkowskiego, przypadnie do gustu naszym najmłodszym widzom – mówi Edward Żentara, dyrektor naczelny i artystyczny. Jest w tym przedstawieniu to, co dzieciaki bardzo lubią: sympatyczna bohaterka, jej czworonożny przyjaciel, tajemnicze miejsce, czarny charakter, a w finale … To już pozostawię wyobraźni widzów.
Reżyser spektaklu mówi natomiast, że to przedstawienie adresowane jest nie tylko do dzieci. – Sztuka skonstruowana przez autora jest wyjątkowa. To autentycznie spektakl dla wszystkich. Z tym, że przekaz adresowany do siebie dorośli widzowie mogą odbierać na zupełnie odrębnej – od fabuły dla dzieci – płaszczyźnie – dodaje Włodzimierz Nurkowski.
Scenografię do tekstu Alana Ayckbourna w tłumaczeniu Elżbiety Woźniak, przygotowała Barbara Guzik. Muzykę skomponował Krzysztof Szwajgier. W obsadzie spektaklu zobaczymy: Paulinę Kapłon jako małą Zuzię, Piotra Hudziaka (nowy nabytek personalny Teatru im. L.Solskiego) w wyjątkowej, pantomimicznej roli psa Balona, Jolantę Januszównę jako mamę oraz Jerzego Ogrodnickiego jako tytułowego Pana A.. Towarzyszyć im będą Paweł  Omięga i sam reżyser Włodzimierz Nurkowski w podwójnych rolach Narratorów oraz Taty i Przechodnia.
- Niespodzianką jest forma programu do przedstawienia. Obok tradycyjnie umieszczanych informacji oraz piosenki o „Różowym baloniku” jest zadanie dla milusińskich – dodaje Rafał Balawejder, z-ca dyrektora. Widzowie otrzymają szablon z kartonu. Zaznaczony jest na nim kształt domu, który będzie można pokolorować, dorysować własne elementy oraz skleić. Są też postaci z bajki, więc po powrocie z teatru będzie można pobawić dalej z naszymi bohaterami.
Oto afiszowe szczegóły:
- „Niezwykły dom Pana A.” Alana Ayckbourna w reż. W. Nurowskiego – Tarnowskiego Teatru im. L. Solskiego (11 czerwca o godz. 11 i 17, oraz premiera w dniu 12 czerwca o godz. 18) - o tym spektaklu więcej szczegółów w naszym portalu pojawi się niebawem.
- „Dziadek” - realizacja sceniczna Adama Walnego (13 czerwca o godz. 16)
- „Czerwony Kapturek” M. Wierzbickiego w reż. P. Dąbrowskiego – Teatru im. Siemaszkowej z Rzeszowa (14 czerwca o godz. 11 i 13),
- „Miś Tymoteusz Rym Cim Ci” J. Wilkowskiego w reż. G. Kwiecińskiego – Teatru Lalek RABCIO z Rabki Zdrój (15 czerwca o godz. 11 i 13)
- „Tygrys Pietrek” H. Januszewskiej w reż. G. Kwiecińskiego – teatru Lalki, Maski i Aktora Groteska z Krakowa (19 czerwca o godz. 11 i 13).
Nie zawiodą się także sympatycy tarnowskiego amatorskiego Teatru Tuptusie bowiem właśnie z myślą o nich przygotowany został wieczór teatralny pod nazwą „Tuptusie dzieciom”. Zaprezentują najmłodszej publiczności fragmenty swoich spektakli oraz wybrane z nich piosenki. Główną atrakcją ma być jednak loteria fantowa, przeprowadzona przez aktorów z Teatru Tuptusie (18 czerwca o godz. 17 w sali teatralnej w Pałacu Młodzieży).
- Festiwal z założenia ma także charakter integracyjny i interdyscyplinarny. Dlatego w tym roku warsztaty, podczas których powstaną nagrody dla zespołów prezentujących spektakle, zostaną przeprowadzone przez WTZ Ich Lepsze Jutro, prowadzone dla osób z niepełnosprawnością intelektualną – podkreśla Rafał Balawejder, z-ca dyrektora Tarnowskiego Teatru. - Małą niespodziankę przygotowaliśmy także dla dzieci z Domu Dziecka, gdzie podczas ich pikniku odbędzie się happening z udziałem bajkowych postaci z naszych przedstawień.
Warte podkreślenia jest to, że statuetki-nagrody powstały w czasie specjalnych zajęć zorganizowanych w Warsztacie Terapii Zajęciowej im. Jana Pawła II w Tarnowie. W przygotowanie włączyli się uczestnicy z pracowni: rękodzieła artystycznego, drewna i metalu, biżuterii artystycznej i podtrzymywania umiejętności edukacyjnych. Koncepcje prac przygotowały terapeutki bazując na materiałach wykorzystywanych w poszczególnych pracowniach. Stąd też statuetki wykonane są metodą zdobienia decoupage na szkle, masy solnej, drewna, skóry i metalu oraz biżuterii i sizalu.
- Praca przy statuetkach oparta była głównie na wyobraźni. Terapeuta czytał opis sztuki, a następnie trwały prace koncepcyjne. Wyobrażenie spektaklu niepełnosprawni będą mogli zweryfikować w czasie festiwalu, gdyż zasiądą na widowni - mówi Tomasz E. Wardzała, kierownik WTZ w Tarnowie. Uczęszcza do niego 40 niepełnosprawnych osób, głównie mieszkańców Tarnowa.
Na koniec jeszcze wtręt o kasie. Festiwal zorganizowano ze środków własnych oraz celowej dotacji ze środków Gminy Miasta Tarnowa. Złożony został także wniosek o dofinansowanie do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego w ramach konkursu Mecenat, którego rozstrzygnięcie będzie znane w najbliższych dniach. Cały przegląd będzie kosztował ok. 112 tys zł.

Na razie nie wiadomo na ile szacują tarnowscy organizatorzy koszty wymiany kulturalnej z Białą Cerkwią, aliści sądząc po śmiałych planach tego projektu prawdopodobnie będą one nie małe. No cóż, partnerstwo, podobnie jak niegdyś szlachectwo, zobowiązuje. Przypomnijmy, że Biała Cerkiew to miasto partnerskie Tarnowa, sporo starsze od naszego miasta, bo założone jeszcze za czasów Jarosława Mądrego. Liczy ponad dwieście tysięcy mieszkańców. Jest ośrodkiem przemysłowym oraz siedzibą 14 wyższych uczelni publicznych i prywatnych. Na początku maja naszych ukraińskich partnerów odwiedziła delegacja tarnowskich samorządowców i szefów instytucji kulturalnych miasta. Efektem tamtej wizyty były dwustronne porozumienia, zawarte pomiędzy Muzeum Okręgowym w Tarnowie a Muzeum Historycznym w Białej Cerkwi, oraz pomiędzy Tarnowskim Teatrem a Teatrem Muzyczno – Dramatycznym w Białej Cerkwi. Warto przy tej okazji przypomnieć, ze ta ukraińska miejscowość była kiedyś prywatną posiadłością wpływowego rodu Rzewuskich, którzy stworzyli tam jedną z największych kolekcji sztuki. Część tych zbiorów trafiła później m.in. do rodziny Sanguszków w Gumniskach, skąd niejako naturalną koleją rzeczy znalazła się w tarnowskim muzeum. Jednakże znaczna część tych zbiorów nadal znajduje się w Białej Cerkwi, w czym dyrektor Bartosz w tarnowskiego Muzeum Okręgowego upatruje elementów łączących oba te miasta. Są już ponoć pierwsze efekty praktyczne podpisanych w maju porozumień. Jak mówi cytowany wyżej dyr. Bartosz chodzi przede wszystkim o możliwość udostępnienia i prezentacji w Tarnowie zbioru eksponatów stanowiących kiedyś majątek rodu Rzewuskich. W podpisanych już dokumentach znalazły się również zapisy o wymianie doświadczeń związanych z konserwacją oraz praktycznym wykorzystaniem obiektów zabytkowych.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



21:39, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 czerwca 2010

Absolutnym wydarzeniem mijającego tygodnia było odwołanie zapowiadanych hucznie Dni Tarnowa, nazywanych też Zderzeniami, co w tym szczególnym roku okazało się być wyjątkowo niefortunną zbitką lingwistyczno – logistyczną. Otóż owe artystyczne Zderzenia nie wytrzymały pogodowego zderzenia z nękającą nas od kilku tygodni katastrofalną powodzią. A jeszcze kilka dni temu magistraccy organizatorzy owego święta buńczucznie zapowiadali, że pomimo iż zderzenia mogą brzmieć niebezpiecznie nie należy się niczego obawiać. Kultura bowiem rządzi się innymi prawami niż np. ruch drogowy, co brutalnie zweryfikowało samo życie zderzając nas z powodziową traumą. Tak więc Zderzenia 2010 nie odbyły się, co zdarzyło się chyba po raz pierwszy w historii naszego galicyjskiego miasteczka. I chociaż Tarnów, miasto 680 – letniej historii bezdyskusyjnie zasługuje na swoje święto, którego tradycje sięgają początków lat trzydziestych ubiegłego stulecia, to w zaistniałej sytuacji decyzja prezydenta Ryszarda Ścigały przyjęta została ze zrozumieniem, nawet przez tych nie akceptujących jego modelu prezydentury. Zamiast więc opisywać, to czego nie będzie, przypomnijmy pokrótce historię tego święta. Po raz pierwszy tarnowianie zorganizowali je w listopadzie 1938 roku, w 20 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Kolejne przygotowano 10 lat później, w stulecie Wiosny Ludów, dla upamiętnienia postaci generała Józefa Bema i naszych relacji z Węgrami. Po dłuższej przerwie „Dni Tarnowa” powróciły do kalendarza imprez dopiero w latach siedemdziesiątych. Odbywały się one co dwa lata i taki stan trwa do dzisiaj. Kiedy kilka lat temu nasi magistraccy magicy kulturalni zaproponowali nową formułę imprezy tytułując ją właśnie „Zderzeniami”, szybko okazało się, że doskonale wpisuje się ona w dotychczasową ideę Święta Miasta. Chcąc być w zgodzie z tradycją i nowoczesnością wymyślili, aby „Zderzenia” odbywały się w Tarnowie co roku, a raz na dwa lata włączane były w tradycyjne miejskie świętowanie. I taki stan trwa do dzisiaj. Trochę to skomplikowane i może warto by było uporządkować ten nazewniczy świąteczny bałagan, tym bardziej że dla zwykłych mieszkańców nie ma to większego znaczenia. Chcą świętować niezależnie od tego, jaką to świętowanie ma nazwę lub podgrupę. A skoro o świętowaniu się zgadało, to przynajmniej otwierający ubiegły tydzień Dzień Dziecka nie wzbudził u nikogo żadnych wątpliwości. Tym bardziej, że jak napisał poeta Julian Ejsmond: A jeżeli masz dziecko, najszczęśliwszy z ludzi, Które jest jako motyl i ptaszek i kwiat... Spójrz w oczy swego dziecka, w sercu ci się zbudzi radość, której nie zaćmi najsmutniejszy świat. A wszystko zaczęło się dawno – bo 55 lat temu, od historycznego już zdania: „Mężczyźni i kobiety wszystkich narodowości uznają, że ludzkość powinna dać dziecku wszystko, co posiada najlepszego i stwierdzają, że ciążą na nich, bez względu na rasę, narodowość i wyznanie - wyspecyfikowane następnie obowiązki". Historia Dnia dziecka wzięła swój początek w 1924 roku w Genewie, kiedy przedstawiciele ponad pięćdziesięciu krajów zgrupowanych w Lidze Narodów, na wniosek Międzynarodowego Związku Pomocy Dzieciom przyjęła uchwałę zwaną Deklaracją Praw Dziecka. Na tym się jednak na razie skończyło. Zacytowane powyżej słowa – to już późniejsza historia Dnia Dziecka i pochodzą one z 1959 roku. Chociaż barwna historia Dnia Dziecka nie jest wolna od podtekstów politycznych, a konkretny kształt temu świętu nadała dopiero Konwencja o Prawach Dziecka z 1989 r., z całą pewnością zmieniła na lepsze pozycję dzieci wobec prawa. Dziś nikt nie kwestionuje prawa dziecka do życia, rozwoju, nauki i miłości, a historia Dnia Dziecka stanowi jedynie smutne przypomnienie, że nie zawsze to było takie oczywiste.
Niestety także i to niewinne święto pokrzyżowała organizatorom deszczowa aura i nie wszystkie miejskie imprezy się odbyły. Za to pogoda dopisała w Boże Ciało, które tradycyjnie obchodzone jest zawsze w pierwszy czwartek czerwca. Niejako artystycznym dopełnieniem tego radosnego święta był zorganizowany już po raz trzeci na tarnowskim rynku koncert ewangelizacyjno – charytatywny „Spe Salwi”, z którego dochód przeznaczony jest dla Afryki. W ten chrześcijański nurt kultury doskonale wpisuje się również interesująca wystawa „Dekalog w obrazach”, jaką aktualnie oglądać można w tarnowskim kościele księży filipinów. Ten niezwykły pod każdym względem tydzień zakończmy przypomnieniem niesłusznie zapomnianej postaci tarnowskiego poety i opozycjonisty Jerzego Barczyńskiego, co zawdzięczamy Tarnowskiej Konfraterni Artystycznej i przygotowanej przez jej liderkę Krystynę Drozd cyklicznej audycji „Uwaga, Człowiek” prezentowanej w rozgłośni RDN Małopolska. Już w trakcie pisania tego felietonu dowiedzieliśmy się, że zmarł inż. Antoni Bahr, niekwestionowany lider tarnowskiej opozycji demokratycznej, rzec by można ojciec duchowy Jerzego Barczyńskiego i jemu podobnych, ówczesnych „młodych gniewnych”, wielki patriota i uroczy człowiek, prywatnie wuj znanego aktora Andrzeja Grabowskiego.


W poniedziałek 31 maja zmarł Antoni Bahr, instruktor harcerski, żołnierz AK, członek Komisji Rewizyjnej ZR Małopolska NSZZ „S”, członek KZ NSZZ „S” w Zakładach Azotowych w Tarnowie, długoletni pracownik „Azotów” - magister chemii, inżynier elektryk; internowany w stanie wojennym, współzałożyciel Klubu Inteligencji Katolickiej, twórca i przewodniczący Wojewódzkiego Komitetu Obywatelskiego w Tarnowie. Pogrzeb zasłużonego tarnowianina odbył się w sobotę, 5 czerwca o godz. 10:00 w Krakowie, na cmentarzu na Salwatorze. I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno z Antoni Bahrem niektórzy z nas mieli okazję rozmawiać - niemal równo rok temu, bo 16 czerwca na antenie RDN Małopolska wyemitowana została druga audycja Tarnowskiej Artystycznej Konfraterni ze startującego wówczas dopiero co cyklu „Uwaga, Człowiek” - poświęcona właśnie Antoniemu Bahrowi... Powoli odchodzą zasłużeni ludzie, a my częstokroć nie mamy nawet czasu się spytać, posłuchać, porozmawiać, dowiedzieć się co mają do powiedzenia. Spotkać się, jak człowiek - z człowiekiem...

„Spe Salvi” to tytuł Koncertu Ewangelizacyjno-Charytatywnego, który 3 czerwca w uroczystość Bożego Ciała, już po raz trzeci odbył się na tarnowskim rynku. Idea przyświecająca organizatorom koncertu w tym roku, to pomoc Republice Środkowoafrykańskiej, a dokładnie tarnowskim misjonarzom, którzy w Bagandou prowadzą szpital dla Pigmejów. Zorganizowało go Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży z Bazyliki Katedralnej oraz Inicjatywa Młodzi Misjom diecezji tarnowskiej. Pamiętając o tragedii związanej z tegoroczną powodzią ostatnia część koncertu – Poporatorium „Miłosierdzie Boże” zadedykowana została wszystkim, którzy w niej ucierpieli.
Koncert rozpoczął się o godzinie 18.30 występem tarnowskiego chóru Gos.Pl, po którym odbyła się aukcja obrazów namalowanych przez uczniów Zespołu Szkół Plastycznych w Tarnowie na rzecz szpitala w Bagandou. Natomiast wcześniej, przez całe popołudnie trwał Misyjny Piknik Rodzinny z wieloma atrakcjami dla najmłodszych.

Wystawa „Dekalog w obrazach” wyeksponowana w kościele tarnowskich środowisk twórczych przy ulicy Piłsudskiego jest kolejną realizacją pomysłu twórców i właścicieli jedynej z prawdziwego zdarzenia prywatnej, rodzinnej galerii sztuki „Hortar” Teresy i Janusza Kopczyńskich. To właśnie na zaproszenie pana Janusza, pod artystyczna kuratelą prof. Stanisława Rodzińskiego, uznani twórcy polskiego malarstwa namalowali cykl obrazów ilustrujących dwanaście przykazań. Gotową wystawę po raz pierwszy pokazano w galerii przy ulicy Legionów w 2007 roku, jej wernisaż stał się niekwestionowanym wydarzeniem artystycznym tamtego sezonu. I oto teraz ponownie możemy obcować i kontemplować artystyczne interpretacje  poszczególnych przykazań. A autorami prac są czołowi polscy malarze: Paweł Taranczewski, Bogdan Klechowski, Tadeusz Boruta, Stanisław Rodziński, Marek Sapetto, Stanisław Baj, Grzegorz Wnęk, Katarzyna Cwynar, Franciszek Maśluszczak i Małgorzata Hołówka. Jak podkreślał sprawca tego artystycznego tumoru, ks. Tadeusz Bukowski – duszpasterz tarnowskich artystów: obecna ekspozycja to ważny głos w dyskusji o Dekalogu, który może pomóc w lepszym zrozumieniu zasad etyki chrześcijańskiej, której esencja jest właśnie dziesięć przykazań.

Nie założył rodziny, żyje w biedzie i zapomnieniu. Jak wielu mu podobnych, prawdziwych bohaterów tamtych dni. Odrzuconych i zapomnianych przez kolegów, bo zajętych wyłącznie własnymi politycznymi i biznesowymi karierami. Co miesiąc otrzymuje najniższą emeryturę i pisze wiersze. Mieszka w malutkim mieszkaniu na tarnowskiej Strusinie. Mowa o Jerzym Barczyńskim, którego postać przypomniała ostatnio Tarnowska Artystyczna Konfraternia w cyklicznej audycji wyemitowanej w lokalnej rozgłośni RDN „Małopolska”.
Dziś mało kto pamięta, że Jurek jest jednym z inicjatorów tarnowskich protestów społecznych w czasie wydarzeń marcowych 1968roku. 13 marca 1968 roku , wraz z towarzyszącymi mu dwiema osobami, rozrzucił z okien autobusu ulotki nawołujące mieszkańców Tarnowa do udziału w manifestacji popierającej żądania młodzieży akademickiej. Niecały tydzień później 20 i 21 marca, uczestniczył w demonstracjach ulicznych w Tarnowie. Miał wówczas 21 lat.
Oto jak wspomina tamten czas :
...Autorzy opisujący dziś wydarzenia marcowe popełniają kardynalne błędy. Podają na przykład, że demonstrację przed pomnikiem Mickiewicza zorganizowali studenci z Krakowa, mieszkający w Tarnowie. Bzdura! To był samorodny protest młodzieży szkolnej i robotniczej Tarnowa, do którego przyczyniły się rozrzucone wcześniej przeze mnie ulotki. Przed laty prasa lokalna pisała, że towarzysze z „Azotów” mieli znaczny wpływ w zaprowadzeniu porządku w Krakowie i Tarnowie. Śmieszne stwierdzenia. Widziałem tych towarzyszy w akcji. Jak zaczęły lecieć z dachów kamienie, to taki towarzysz wrzasnął do swoich, czyli do milicji robotniczej, by ściągali z rękawa opaski. Szybko też wciskali się w tłum.
Jerzy otwiera zeszyt, z zapisaną flamastrem wypowiedzią ówczesnego I sekretarza Komitetu Miejskiego PZPR w Tarnowie. W skupieniu kartkuje, natrafia wreszcie na wpis: „Pierwszy sekretarz mówił, jak w czasie zajść marcowych w Tarnowie ujawniała się postawa aktywistów partyjnych. Niektórzy ludzie, grzmiał sekretarz, przedtem często odwiedzający komitet miejski, w czasie owych gorących dni jakoś nie pokazywali się w komitecie, wykorzystywali natomiast chętnie urlopy. Co to były za czasy! Córka tego sekretarza, Halina, o czym mówili mi później znajomi, brała aktywny udział w wydarzeniach marcowych, oczywiście po stronie demonstrantów”.
Jerzy Barczyński, którego przyjaźnią się szczycę, jest autorem trzech zbiorów wierszy: Dezerter, Noc refleksji, Wyspy życia . Jego utwory zamieszczono m.in. w tarnowskich wydawnictwach: "Biały autobus", "Wszystkie nasze liście", "Antologia poezji zapomnianej", "Jesienne Skrzydła", "Galaktyka tarnowskich poetów". Jurkowe wiersze były publikowane m.in. w „Magazynie Kulturalnym”, „Pogłosach Kramu”, „Gazecie Południowej”, „Przewodniku Katolickim”, „Metalowcu Tarnowskim”, „Głosie Lisiej Góry”, „Tarninie”, „TeMI”, "Wiadomościach Tarnowskich", "Wizjerze Regionalnym", "Odwecie" - piśmie Stowarzyszenia Kombatantów "Jędrusiów" Żołnierzy AK, Ich Rodzin i Sympatyków w Połańcu. Jest członkiem grupy poetyckiej „Obserwatorium”, przedtem w grupie poetyckiej „Rydwan”. Mój wiersz nie będzie poezją zachwytu/ mój wiersz w naszą ziemię wrośnięty/ z biało czerwoną opaską/ podczas dźwięku syren milczy. W dzisiejszej poezji Jurka ma buntu i nienawiści, choć życiorys uzasadniałby te emocje.
Przenika je smutek, świadomość przemijania. Zresztą od początku pisania, poezja Jurka przesiąknięta jest wiarą, nadzieją i miłością, refleksją….




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



20:59, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: