RSS
poniedziałek, 29 czerwca 2009

Tym razem nasz cotygodniowy galop po Tarnowie rozpoczynamy od… Dębna, gdzie skoncentrowały się tegoroczne obchody Nocy Świętojańskiej. A jeszcze do niedawna ich kulminacja przy tłumnym udziale mieszkańców miasta, miała miejsce nad naszym tarnowskim pięknym, modrym (po ostatniej rewitalizacji) Dunajem, pardon Wątokiem. Ale to było za prezydencji Mieczysława Bienia i dyrektorowaniem wydziałem kultury Agnieszki Kawy. Teraz obowiązuje inna miarka, a raczej „marka miasta”, bo tak nazywa się nowy wydział dawnej promocji miasta, a i inne preferencje ma magistracki wydział kultury. I dobrze się stało, iż w tym roku honor naszej małej ojczyzny w temacie (wicie, rozumicie) tzw. Nocy Świętojańskiej uratował 24 czerwca blokiem ciekawych imprez Zamek Królewski w Dębnie, który być może wreszcie przestanie się wszystkim kojarzyć jeno ze sławnym jesiennym turniejem rycerskim. Aliści to nie koniec złych wiadomości z kulturalnej oślej  łączki, związanych z tą magiczną datą. Oto bowiem odwołano bez podania przyczyn mający się rozpocząć właśnie 24 czerwca bardzo prestiżowy dla promocji miasta 27 Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Dozwolone od 21” z rozmachem organizowany przez Pałac Młodzieży i Federację Niezależnych Twórców Filmowych, w którym brały udział liczne ekipy zagraniczne młodych adeptów kina niezależnego. Pegaz nawet nie chce podejrzewać, iż ma to związek z remontem teatru, gdzie tradycyjnie odbywały się festiwalowe projekcje i przygarnięciem trupy dyrektora Żentary przez Pałac Młodzieży, gdzie na tę okoliczność podjęto od dawna oczekiwany tam remont sali teatralnej właśnie na potrzeby Solskiego, a co niewątpliwie mocno zachwiało organizacyjno – finansową kondycją obu tych placówek. Jak wpłynie ona na powakacyjny sezon teatralny ujawnił onegdaj dyrektor tarnowskiej sceny E. Żentara na zwołanej na schodach remontowanego teatru specjalnej konferencji. Na szczęście są i pozytywy. Jak podały opiniotwórcze lokalne media nasz wiecznie żywy flagowy Zespół  Pieśni i Tańca „Świerczkowiacy” zdobył I miejsce w Ogólnopolskim Festiwalu Tańców "GODEL 2009", jaki odbywał się 11-14.06.2009 r. w Puławach oraz Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pegaz gratulacyjnie strzyże uszami i zaprasza do siedziby zespołu czyli Mościckiego Centrum Kultury, gdzie pomimo remontowej traumy wiele się dzieje (w niedzielę odbył się tam Wieczór Operowy, o czym obok). Pojawił się także długo oczekiwany tom przewodnika znanej i cenionej podróżniczki Elżbiety Dzikowskiej zatytułowany „Groch i Kapusta”, w którym opisany jest m.in. Tarnów wraz z okolicami. Południowy wschód Polski to „wspaniałe miasta Sanok, Przemyśl, Tarnów, Sandomierz, Zamość. Imponujące pałace i zamki” - tak twierdzi Elżbieta Dzikowska w swojej najnowszej książce. W dwóch spośród 14 rozdziałów książki autorka opisują ziemię tarnowską – zarówno miejsca (Tarnów, Dębno, Zalipie, Ciężkowice, Kąśna Dolna, Skrzyszów, Dołęga, Tropie, Czchów, Lipnica Murowana, Nowy Wiśnicz, Góra św. Marcina, Szczucin, Odporyszów, Zalipie i Dąbrowa Tarnowska), jak i legendy („O paniach i panach na zamku w Dębnie szczęśliwych i nieszczęśliwych”) oraz pasje ludzi („O tym jak Adam Bartosz został cyganologiem”, czy „O tym jak niedoszły organista stworzył niezwykłe muzeum”). Jak się dowiedzieliśmy pomocne przy zbieraniu materiałów o Tarnowie i regionie okazało mieszczące się przy Rynku 7 Tarnowskie Centrum Informacji, gdzie ów przewodnik w cenie 34 złotych można kupić. No cóż, Elżbieta Dzikowska opisywała kiedyś Polskę za pomocą „Pieprzu i wanilii”, teraz odkrywa jej uroki smakowitym „Grochem z kapustą”. Tydzień zakończył piątkowy rockowo- malarski maraton czyli klimatyczny koncert wieńczący kolejny sezon Szkoły Muzyków Rockowych, zagrany w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury i kameralny wernisaż prac interesującej młodej tarnowskiej artystki  Karoliny Kleszyk, jaki odbył się w Cafe Galeria przy Rynku 4.


Czary, wróżby, tajemnicze znaki - tego wszystkiego należy się spodziewać w najkrótszą noc w roku. Jest to bowiem zaczarowana noc, obchodzona dawniej wśród Słowian jako święto ognia i wody. Najważniejsze obrzędy związane były z rozpalaniem ognia i zanurzaniem się w wodzie. Noc Świętojańska to czas magiczny. Święto miłości i rozpasania. To jedna, jedyna noc, podczas której zakwita biały kwiat paproci.... Tą noc nazywano także nocą Kupały co jedni wiązali z Kupałą - starosłowiańskim bóstwem, inni zaś z obrzędowym kąpaniem się.
Etnografowie do dzisiaj sprzeczają się o to, skąd tak naprawdę wzięło się to święto. Niezależnie jednak od pochodzenia była to zawsze noc wyjątkowa - pełna ognia, zabaw, śmiechów i śpiewów. Po wprowadzeniu chrześcijaństwa Kościół postanowił włączyć sobótkę do kalendarza kościelnego, a jej patronem uczynił świętego Jana Chrzciciela (noc świętojańska). Nadanie chrześcijańskiego charakteru staremu świętu miało powstrzymać zabobony i pogańskie praktyki. Kapłani apelując do uczuć religijnych próbowali zamiast hucznych zabaw urządzać procesje ze świecami. Potępiali obrzędy w kazaniach, nie dawali rozgrzeszenia i grozili ogniem piekielnym każdemu, kto brał udział w zabawach tej nocy, która sama zresztą płonąca i wrzaskliwa piekło przypominała. Sobótka znana jest od dawien dawna we wszystkich krajach Europy i gdzieniegdzie poza nią. A wszędzie była nocą nie tylko zabaw , lecz i odprawiania wróżb i różnych innych zabobonnów. Jednym z najbardziej znanych zwyczajów Nocy Świętojańskiej jest puszczanie wianków. Puszczanie wianków na wodę to wróżba dla panien i kawalerów, ponieważ dotyczy zamążpójścia i wyczekiwanej miłości. Każda dziewczyna plotła wianek z trzech gałązek bylicy i wkładała do środka zapaloną świeczkę. Należało potem puścić wianek z nurtem rzeki i obserwować jego tor dryfowania. Panny przechadzały się wzdłuż brzegu rzeki, a kawalerowie wskakiwali do rzeki i wyławiali je. Który zebrał najwięcej wianków, temu sprzyjało większe szczęście w miłości. Jeżeli chłopak nie wyłowił żadnego wianka, samotnie czekać musiał do przyszłego roku. Jeżeli wianek nie został przez nikogo wyłowiony, panna była skazana na staropanieństwo. Jeśli wianek utkwił w zaroślach, wróżyło to nieślubne dziecko w tym roku. Najgorszą jednak wróżbą było zatonięcie wianka. Jeszcze w połowie XIX stulecia noc świętojańska płonęła sobótkowymi ogniskami, rozbrzmiewała muzyką i śpiewem. Ale z czasem cichła coraz bardziej, przygasała tłamszona przepisami przeciwpożarowymi, aż odeszła w niepamięć, od czasu do czasu wracając jedynie w jakichś dziwacznych formach.

Jakąś jej namiastką, organizacyjnym kadłubkiem ledwie, była noc świętojańska, ze środy na czwartek 24 czerwca zorganizowana przez tarnowskie Muzeum Okręgowe na Zamku w Dębnie. Otwarcie wystawy malarskiej, występy laureatów XXII Małopolskiego Festiwalu Form Muzycznych „Talenty Małopolski 2009” oraz biesiada przy ognisku to główne jej atrakcje. I tak miłośnicy malarstwa  mogli obejrzeć prace Adama Faglio z Nowego Wiśnicza zgromadzone na wystawie „W drodze do sławy”. Prace artysty, który pracował wcześniej m.in. na Łotwie i w Niemczech, przedstawiają głównie martwą naturę, która – jak twierdzą krytycy - pod pędzlem artysty ożywa dając nam poznać świat bliski, ale jednak nieznany. W świat muzyki z kolei zabiorą uczestników wieczoru laureaci XXII Małopolskiego Festiwalu Form Muzycznych „Talenty Małopolski 2009” odbywającego się pod patronatem „Piwnicy pod Baranami”. Nie zabrakło oczywiście czegoś również dla ciała i gardła...

Jeszcze teraz na stronie internetowej Pałacu Młodzieży w Tarnowie przeczytać można, iż wspólnie z Federacją Niezależnych Twórców Filmowych w Polsce zaprasza on na: „27 edycję Międzynarodowego Festiwalu Filmowego „Dozwolone do 21”, wydarzenia promującego niezależne kino najmłodszych, odbywającego się pod patronatem Światowej Unii Filmu Niezależnego UNICA działającej pod auspicjami UNESCO, oraz Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Teatralnej i Telewizyjnej im. Leona Schillera w Łodzi.
Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Dozwolone do 21” jest najstarszym festiwalem na świecie, prezentującym filmy młodzieżowe. Każdego roku w Festiwalu bierze udział ponad sto filmów, nadesłanych zarówno z Polski jak również innych krajów.” Niestety Festiwal został przeniesiony na inny termin aliści poza tym enigmatycznym komunikatem organizatorów w tej sprawie nic więcej nie widomo, choć termin imprezy (25 – 28 czerwiec) minął, a wraz z nim kolejna okazja na absolutnie wyjątkową promocję naszego miasta w świecie.

I szkoda, że tej bulwersującej sprawy nie poruszono na „schodkowej” (za nimi ekipy remontowe czyniły swoją budowlaną powinność) konferencji prasowej, podczas której dyrektor Tarnowskiego Teatru przedstawił najbliższe, powakacyjne plany swojej trupy, której nową, z konieczności, siedzibą stał się Pałac Młodzieży. Od września do grudnia zaprezentowanych zostanie tam sześć nowych spektakli. Pierwsza premiera odbędzie się już 27 września, publiczność obejrzy sztukę „W windzie” Jana Stępienia w reżyserii Mariusza Szaforza. Kolejna premiera, zaplanowana na 3 października, to „Glany na glanc” Dawida Gowa. To przedstawienie wyreżyseruje Tomasz Piasecki. - Te dwa tytuły w reżyserii tarnowskich aktorów to projekt „Sceny inicjatyw aktorskich”. Dwaj aktorzy przedstawili własne propozycje, sądzę, że efekt końcowy przypadnie publiczności do gustu – dywagował dyrektor Żentara. 11 października tarnowski teatr pokaże premierę przedstawienia „Każdy kocha Opalę” Johna Paricka, w reżyserii Jana Tomaszewicza. Tytułową rolę w przedstawieniu zagra Barbara Wrzesińska, przedpremierowy pokaz spektaklu odbył się na dużej scenie teatru jeszcze przed rozpoczęciem remontu. Dwa kolejne spektakle wyreżyseruje w Tarnowie Krzysztof Prus. Będą to „Mady – baby. Edu” ( premiera 24 października) i „Pijąc w Ameryce” Erica Bogosiana (14 listopada). Ostatnią w tym roku kalendarzowym premierę zaplanowano na 4 grudnia. „Tajemniczy ogród” Francesa E. B. Hodgsona wyreżyseruje Cezary Domagała. Dyrekcja Teatru im. L. Solskiego podjęła także ostateczną decyzję dotyczącą doboru spektakli konkursowych na XIII Ogólnopolski Festiwal Komedii TALIA, ale o tym w następnym Pegazie.

Co z tych słownych zapowiedzi stanie się teatralnym ciałem okaże się niebawem Za to już teraz z przyjemnością odnotowujemy, iż Zespół Pieśni i Tańca „Świerczkowiacy” zdobył I miejsce w Ogólnopolskim Festiwalu Tańców "GODEL 2009" oraz Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Festiwal odbywał się 11-14.06.2009 r. w Puławach obejmował także "IX Konkurs Zespołów Folklorystycznych im. Michała Kosińskiego o Grand Prix Polskiej Sekcji Międzynarodowej Rady Stowarzyszeń Folklorystycznych, Festiwali
i Sztuki Ludowej - C.I.O.F.F. 2009". W ramach połączonych konkursów o laury najlepszych ubiegała się czołówka polskich zespołów pieśni i tańca. Tegoroczna edycja Festiwalu przeznaczona była dla grup stylizowanych, artystycznie opracowanych i przedstawiających folklor autentyczny, zrzeszonych w C.I.O.F.F. W koncertach konkursowych wzięło udział 11 zespołów z całej Polski. W kategorii „na najlepszą premierę" I miejsce zdobył ZPiT „Świerczkowiacy” noszący tytuł Reprezentacyjnego Zespołu Ziemi Tarnowskiej. Nagrodzony program pt. „Cyście nos tu radzi" to tańce i melodie regionu krakowiaków wschodnich. Autorami programu są Wiesława Hazuka - choreograf i Andrzej Radzik – kierownik muzyczny oraz autor opracowań muzycznych. Nagrodzony program wykonany został z towarzyszeniem orkiestry kameralnej zespołu. Przypomnimy, że premierowe wykonanie suity odbyło się podczas jubileuszowego koncertu z okazji 45 lecia zespołu, jesienią 2008 roku. ZPiT „Świerczkowiacy” działa w Mościckim Centrum Kultury w Tarnowie nieprzerwanie od 46 lat. Obecnie pracuje w nim ponad 80 osób w trzech grupach chóralno - baletowych i orkiestrze. Koncertował w kilkudziesięciu krajach świata, zdobył wiele nagród i wyróżnień. We wrześniu tego roku w zespole prowadzone będą przesłuchania dla nowych jego członków.
Piątkowy finał tarnowskich kulturaliów to wernisaż prac młodej absolwentki I LO w Tarnowie Karoliny Kleszyk. Mimo różnych aspiracji i planów na przyszłość, to, co ją definiuje, to miłość do poezji (wieczory poezji z serii  "Lux in Tenebris - Światło w ciemnościach"), muzyki i Kraju Kwitnącej Wiśni - Japonii. I, naturalnie, do sztuki. Na tym oryginalnie pomyślanym interdyscyplinarnym wernisażu w Cafe Galerii obejrzeć można było kilkanaście fantastycznie kolorowych prace artystki  Jak sama opisuje: „do sztuki, tak jak do życia i innych ludzi staram się podchodzić z fascynacją dziecka, wciąż inspirują mnie zjawiska dzisiejszego zabieganego świata i związane z nimi emocje. Stojąc nieco z boku, przyglądam się światu oczami zwykłej dziewczyny, wrażliwej na otaczające ją piękno. Przeciwstawiam swoją wizję i skojarzenia - to, co widzę - temu, co widzi przeciętny człowiek. Sztuka uwrażliwia i pozwala spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość z innej perspektywy, jako artystka z zacięciem filozoficznym, mam moralny i społeczny obowiązek zapewnić odbiorcom mojej twórczości duchowe katharsis..." Sadząc po tym co Karolina Kleszyk pokazała na swojej pierwszej samodzielnej wystawie rysuje, a raczej maluje się przed nią równie kolorowa, jak jej obrazy, przyszłość. Pegaz gratuluje i ściska kciuki, pardon: kopyta, za całokształt…

Nieco później w piwnicach TCK koncertowo podsumowano działająca od jesieni  do wiosny SM.ROCK.  Na scenie z największymi przebojami XX wieku zmierzyli się Nauczyciele i Uczniowie Szkoły Muzyków Rockowych. Działa ona w Tarnowskim Centrum Kultury działa bez przerwy już 16 lat. W listopadzie ubiegłego roku hucznie obchodziła swój Jubileusz 15-lecia podczas którego na specjalnym koncercie wystąpiło wielu zaproszonych gości, wśród nich także gwiazdy tarnowskiej sceny rockowej, m.in. Jerzy Durał (Ziyo), Magda Piwowarczyk (Siedem), Krzysztof Huber (Personel), czy niestety nieistniejący już zespół CAVE, w którego skład wchodzą Nauczyciele S.M. Rock. Szkoła Muzyków Rockowych oprócz mozolnej, acz przyjemnej nauki gry na instrumentach, to także cykliczne koncerty, w których udział biorą uczniowie, prezentując nabyte umiejętności na przykładzie największych przebojów XX wieku, tzw. coverów, w finale każdej imprezy, koncert dają nauczyciele (Piotr Smoleń- gitara, Paweł Mazur- bas, Bartłomiej Rojek Gitara). Hasło S.M. Rock zawsze gwarantuje niepowtarzalną atmosferę. W powszechnej opinii fanów tego typu muzykowaniu koncerty z tego cyklu to przede wszystkim wielka energia, jaką młodzi ludzie, uczniowie Szkoły Muzyków Rockowych - generują przy okazji spotkania z żywym dźwiękiem i równie żywą publiką. Tradycyjnie po koncercie prowadzone były zapisy na zajęcia nauki gry na gitarze, basie i perkusji. Indywidualne lekcje prowadzone są przez profesjonalnych muzyków rockowych i jazz-rockowych. Zajęcia odbywają się co tydzień w Piwnicach TCK, a prowadzą je: Piotr SMOLEŃ (gitara), Paweł MAZUR (bas), Bartłomiej ROJEK (perkusja).
I to by było w tym tygodniu na tyle.


Ryszard Zaprzałka



08:06, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 czerwca 2009

Jak się okazuje dawne Radio MAKS, a obecnie Radio ESKA to prawdziwa wylęgarnia talentów dziennikarsko – menażerskich. To ze stajni prezes Latałowej wystartowała do błyskotliwej kariery Agnieszka Kawa – była dyrektor Wydziału Kultury, aktualna prezes Mościckiego Centrum Kultury. To stamtąd pochodzi  wiceprezydent Tarnowa Dorota Skrzyniarz i nowa rzeczniczka, czy też trzymając się urzędowej wykładni  asystentka Prezydenta Miasta Tarnowa do spraw polityki informacyjnej – Dorota Kunc - Pławecka. Przypomnimy, iż niedawno z tej posady zrezygnowała Agnieszka Borzęcka, również dziennikarka tyle, że prasowa a nie radiowa, jak jej następczyni. Wynika z tego, iż obok biura Marki miasta powstałego onegdaj na gruzach biura promocji kierowanego przez byłą dziennikarkę „kablówki” i aktorkę Marię Zawadę – Bilik i rzecznika prasowego magistrat zapowiada rychły konkurs na to stanowisko), powstaje oto kolejne: asystenta ds. polityki informacyjnej. Widać kryzys nam nie straszny… . A do zagospodarowania jest jeszcze inny były dziennikarz lokalnej telewizji i aktor Grzegorz Janiszewski, ostatnio zwolniony ze stanowiska pełnomocnika dyrektora teatru ds. promocji właśnie. Ale dość żartów! Właśnie ruszył w Tarnowie nowy portal internetowy www.muzycznytarnow.pl , będący pracą zaliczeniową studentów WSB – NLU w Nowym Sączu, wydział zamiejscowy Tarnów, z przedmiotu „Komunikacja w Internecie”. Ma on, jak deklarują jego pomysłodawcy, „ująć w przestrzeni sieciowej tematykę tarnowskiej sceny muzycznej. - Zapraszamy do współpracy nie tylko zespoły profesjonalne – wyjaśnia Katarzyna Kuraś, realizatorka projektu – chcemy, by portal stał się także szansą na promocję, dla tych, którzy do tej pory tworzyli dla siebie, którym brakowało miejsca, by właściwie się zaprezentować. Muzyczny Tarnów będzie też zbierał informacje o wydarzeniach muzycznych z naszego regionu, koncertach, prezentacjach i ciekawych przedsięwzięciach. Zdaniem autorów projektu Tarnów i region to swoiste zagłębie niebanalnych artystów. Stworzenie jednej platformy, ma której prezentowane będą kapele i soliści z całego regionu na pewno przyczyni się do odpowiedniej promocji lokalnych muzyków. Gratulując udanego zaliczenia przestrzegamy, aby tylko to sieciowe muzykowanie pod batutą mgr Marcina Golca nie zakończyło się tak, jak jego nie tak znów odległe rzecznikowanie… Równie udanie zaliczyła plastyczna młodzież kolejny plener malarski w Jeżowie. Jak się okazało wystarczyły jeno dwa tygodnie i powstało ponad 60 obrazów. Taki bowiem jest materialny wynik XVI już Pleneru  organizowanego cyklicznie przez Zespół Szkół Plastycznych w Tarnowie w zabytkowym dworze w Jeżowie. Wszystkie prace obejrzeć można na poplenerowej wystawie w Tarnowskim Centrum Kultury, której wernisaż miał miejsce we środę 17 czerwca   W tym roku na warsztatach zjawiło się dwudziestu czterech najlepszych uczniów z 19 szkół plastycznych z całej Polski. Wśród nich byli również przedstawiciele tarnowskiego plastyka, między innymi Wioletta Bielak, która za swój pejzaż otrzymała wyróżnienie. Powstałe w ciągu kilkunastu dni prace były oceniane przez najlepszych nauczycieli artystów. W gronie jury znaleźli się profesorowie z Akademii Sztuk Pięknych z Krakowa Stanisław Tabisz i  Zbigniew Bajka. Najważniejszą nagrodę Grand Prix odebrał licealista z Katowic Marcin Kosakowski. Kolejne miejsca należały do Pawła Siodłoka z Zabrza, Piotra Kołakowskiego z Warszawy  i Izabeli Machury z Dąbrowy Górniczej. Wszyscy uczestnicy mieli za zadanie przygotować po dwie prace malarskie. Ze względu na bardzo udaną pogodę podczas wyjazdu obrazy w większości są pełne światła i kolorów. Podobnie kolorowo miały wypaść pozostałe imprezy kulturalne minionego tygodnia, których prawdziwy wyspy przygotowano na sobotę 20. czerwca. Niestety z powodu fatalne pogody wypadły one z kalendarza, z wyjątkiem dzielnicowego święta w Krzyżu, gdzie bawiono się znakomicie.


Jako że lato tuż, tuż więc ze zrozumiałych względów jego uroczyste powitanie zdeterminowało wielu organizatorów weekendowych imprez. Niestety deszczowa aura, wiatr i zimno zmusiły ich do logistyczne rejterady. I tak nie powitano lata i wakacji na piknikach, które miały się odbyć na ulicy Hodowlanej i w Parku Strzeleckim. Szczególnie bolesna była decyzja dla redakcji Telewizji Małopolska, która z tych samych powodów przenosiła już raz swoją imprezę, pierwotnie zaplanowaną przed Dniem Dziecka. Nie wiadomo jeszcze jaki będzie nowy termin Wielkiego Pikniku z TVM. Organizatorzy pierwszego z "Powitań Lata" czyli Warsztat Terapii Zajęciowej i Stowarzyszenie Ich Lepsze Jutro podał już nową datę swej imprezy – 26 września Ale wtedy to raczej będzie czas na pożegnanie lata i  powitanie jesiennej już  pory roku.
Za to nawet strugi lejącego się z nieba deszczu nie przeszkodziły mieszkańcom Krzyża w  świętowaniu półwiecza swojej dzielnicy. No cóż, jeszcze do niedawna tarnowscy zawiadowcy kulturalni organizowali nam święta ulic: Lwowskiej i Krakowskiej. Teraz przyszła moda na dzielnicowo – osiedlowe jubileusze. Na początek padło na Krzyż, znany dotychczas głównie z cmentarza komunalnego.

Nawet strugi deszczu nie przeszkodziły mieszkańcom Krzyża w świętowaniu półwiecza istnienia swej dzielnicy w ramach Tarnowa. W sobotę hucznie obchodzono w Krzyżu zarówno tę rocznicę, jak i dziesiąty jubileusz powstania Gimnazjum nr 6 im. Jana Pawła II oraz dekadę reaktywowanego Klubu Sportowego Iskra. Jak podał portal inTARnet. pl - na oficjalne uroczystości, które odbyły się w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 14 im. Stefana Jaracza, tuż po uroczystej Mszy Świętej w Kościele Parafialnym, przybyli m.in. Prezydent Miasta Ryszard Ścigała oraz jego, Przewodniczący Rady Miasta Ryszard Żądło i wielu miejskich radnych, poseł Józef Rojek i wielu innych zaproszonych gości.
Okolicznościowy wykład o barwnej, wielowiekowej historii Krzyża wygłosił dr Jan Hebda.
Podczas uroczystości miała też miejsce promocja wyjątkowej „krzyskiej” publikacji, opracowanej pod redakcją Grażyny Stańczyk (polonistki pracującej w tutejszym gimnazjum, mieszkanki dzielnicy od kilkunastu lat), wydanej staraniem firmy BEL-DRUK. „Gorąca”, bo przywieziona wprost z introligatorni książka, będąca w istocie pierwszą krzyską monografią, zatytułowana została „Ocalić od zapomnienia. Szkice z przeszłości i teraźniejszości” i zawiera rozbudowane rozdziały, dotyczące historii dzielnicy, jej walorów krajobrazowych, oświaty, kultury i sportu, gospodarki, a także historię Parafii pw. wezwaniem św. Krzyża i Matki Bożej Nieustającej Pomocy oraz sylwetki sławnych mieszkańców – Stefana Jaracza, Henryka Worcella.
Ze wspomnianej publikacji pochodzi, rozpoczynająca ją notka dotycząca Krzyża:
Krzyż jest położony na falistej równinie w miejscu, gdzie Pogórze Karpackie przechodzi w Kotlinę Sandomierską, średnia wysokość wynosi 251 m. n. p. m.
Krzyż zajmuje 1/4 powierzchni miasta i obecnie liczy ponad 4 tysiące mieszkańców (dla porównania w 1900 r. było 1592). Liczba ta ciągle się zwiększa, bowiem rocznie w dzielnicy przybywa 10 do 15 rodzin. Osiedle jeszcze przed pięćdziesięcioma laty było wsią w gminie Lisia Góra, która powstała w roku 1935 r. W jej skład weszło 11 gromad w tym Krzyż. Po wejściu w życie ustawy administracyjnej z 1954 r. zakończyła z dniem 31 grudnia tegoż roku działalność gmina zbiorowa Lisia Góra. Na jej terenie powstały samodzielne gromady zarządzane przez Gromadzkie Rady Narodowe i ich prezydia, w tym Krzyż (wsie Krzyż i Pawęzów). Rok 1958 przyniósł kolejne przekształcenia administracyjne. Wieś Krzyż została włączona w obręb miasta Tarnowa.

Stanowiący dziś północną dzielnicę miasta, Krzyż przyłączony został do Tarnowa 1 stycznia 1958 r. na mocy decyzji Rady Ministrów (akt podpisany został przez ówczesnego premiera Józefa Cyrankiewicza, skądinąd... tarnowianina). Jak się jednak okazuje, ówczesna Rada Miasta... wcale nie chciała tego przyłączenia. W opinii sporządzonej w roku 1957, do której dotarł Andrzej Sasak, tarnowscy rajcy sprzed półwiecza zwracali uwagę na duże zapóźnienia cywilizacyjne w ówczesnej infrastrukturze wsi Krzyż i rekomendowali odrzucenie uchwały o przyłączeniu Krzyża do Tarnowa. Jak ostatecznie udało się przekonać decydentów – to pytanie pozostaje otwarte dla historyków, choć mieszkańcy Krzyża mają swoje domysły...
Oficjalne uroczystości zakończone zostały programem artystycznym przygotowanym przez wychowawców i podopiecznych krzyskich placówek kulturalno – oświatowych. Wprawdzie padający deszcz nieco zweryfikował zaplanowany bogaty blok imprez, nie mniej na gminnym stadionie przy Krzyskiej bawiono się znakomicie min razem z Gangiem Marcela, odpalono też sztuczne ognie.

Te ostatnie znakomicie uzupełniły i wzmocniły zorganizowaną w sąsiedniej dzielnicy - Mościcach interdyscyplinarną wampiriadę… . Otóż tamtejsze Mościckie Centrum Kultury przygotowało na ten sobotni wieczór nie lada gratkę dla miłośników kina niemego, taperowania, jazzu i...wampirów. Na kilka dni przed Nocą Świętojańską odbyło się tam wyjątkowe wydarzenie kulturalne „WIECZÓR Z WAMPIREM – SYMFONIA W NIEMYM KINIE”. Wyświetlone zostało tam mianowicie arcydzieło klasycznego niemego filmu grozy „Nosferatu-Symfonia grozy” Friedricha Wilhelma Murnaua z oryginalną muzyką na żywo w wykonaniu zespołu Snowman. Projekcji z taperowaniem towarzyszyło spotkanie z zaproszonym gościem - znawcą tematu, pisarzem, historykiem literatury i nauczycielem akademickim, drem Michałem Nawrockim, dotyczące genezy mitu wampirycznego, a także krótkiego jego przegląd w literaturze i sztuce.

„Nosferatu-Symfonia grozy” (1922), reż. Friedrich Wilhelm Murnau to czołowy film niemieckiego ekspresjonizmu i jeden z pierwszych horrorów w historii kina. Rolę Nosferatu odtwarzał Max Schreck, przypuszczalnie najbardziej tajemniczy aktor w historii kina, przez wielu podejrzewany o wampiryzm. W filmie ani razu nie mruga powiekami. Na dodatek w jednej ze scen wstaje z trumny pod idealnym kątem prostym. Sprawa ta do dziś frapuje miłośników kina.
Nie lada atrakcją była  ścieżka dźwiękowa do tego obrazu zagrana przez poznański zespół Snowman. Grupa istnieje i działa z powodzeniem od końca 2002 roku, mając już na koncie zwycięstwa lub wyróżnienia na kilku przeglądach i festiwalach. Od samego początku ich muzyce towarzyszą wizualizacje. Twórczość Snowmana oscyluje „między transową motoryką postrocka, subtelną emotroniką, senną psychodelią a jazzowym feelingiem". Ich utwory świetnie komponują się z niepokojącą atmosferą filmu potęgując nastrój grozy. Zachwycony dokonaniami muzyków Zbigniew Hołdys, napisał: „Chciałbym, abyście przyjęli do wiadomości, że w Polsce mamy kolejne dwa wspaniałe zespoły muzyczne. Żebyście szukali ich w sieci, czekali na ich płyty, chodzili na ich koncerty. To Power Of Trinity i Snowman.
W świetle tego, co wyżej, aż strach pomyśleć, co za atrakcje szykuje dyrektor Agnieszka Kawa na zbliżającą się Noc Kupały.

Tydzień domknął ostatni koncert muzyczny  sezonu 2008/2009 Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej, jaki dała ona w niedzielę w Sali Lustrzanej. Orkiestra, pod dyrekcją Tadeusza Wojciechowskiego, znanego wiolonczelisty i kameralisty, na pożegnanie z publicznością przygotowała Eine Kleine Nachtmusic Wolfganga Amadeusza Mozarta, Serenadę na orkiestrę smyczkową Edwarda Williama Elgara i Serenadę na orkiestrę smyczkową Mieczysława Karłowicza.
Maestro Tadeusz Wojciechowski w Akademii Muzycznej w Warszawie studiował grę na wiolonczeli w klasie Andrzeja Orkisza oraz dyrygenturę pod kierunkiem Stanisława Wisłockiego. W międzyczasie doskonalił swoje umiejętności gry na wiolonczeli w paryskim Narodowym Konserwatorium, w mistrzowskiej klasie Bernarda Michelina. Od 2002 roku prowadzi Orkiestrę Symfoniczną Filharmonii Pomorskiej i współpracuje z niemal wszystkimi orkiestrami symfonicznymi w Polsce. Jest też gościnnym dyrygentem Narodowej Opery Łotewskiej w Rydze i stale współpracuje z Teatrem Operowym w Monachium Występował m.in. w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Luksemburgu, Belgii, Danii, Norwegii, Szwecji, Słowienii, we Włoszech, Turcji, Stanach Zjednoczonych, Meksyku, Kolumbii i Japonii. Dokonał wielu nagrań dla Polskiego Radia i Radia Duńskiego. W repertuarze ma ponad czterdzieści dzieł operowych oraz większość światowego repertuaru symfonicznego. Tarnowska Orkiestra Kameralna już dwukrotnie występowała pod batutą Tadeusza Wojciechowskiego - w 2006 i 2007 roku.
Tak więc wakacje czas zacząć. Oby tylko okoliczności przyrody były sprzyjające, czego państwu i sobie życzę.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



01:04, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 czerwca 2009

Ponieważ kalendarz oraz aura zachęcają do weekendowych wypadów poza miejskie opłotki więc i my z moim skrzydlatym przyjacielem postanowiliśmy pogalopować w tzw. teren. Tym bardziej, iż w samym grodzie Leliwitów po wcale udanej serii zdarzeń przekornie nazywanych przez magistrackich magików od kultury zderzeniami nie wiele się w ostatnim tygodniu wydarzyło. Na początek obraliśmy kierunek północny i na pierwszy popas stanęliśmy w Lisiej Górze, który jak na siedzibę wiodącej w powiecie gminy Centrum Kultury ma w… pobliskim Śmignie. Nie zrażeni tym terytorialno – organizacyjnym qui pro quo zajrzeliśmy tam i trafiliśmy na zupełnie wyjątkowy koncert Starego Dobrego Małżeństwa, któremu przy tej okazji wręczono kolejną Złotą Płytę. Jak się okazało kulturalne związki Lisiej Góry vel Śmigna z tą popularną formacją muzyczną nie są przypadkowe. Oto bowiem zespół ma w swoim repertuarze sporo utworów opartych o wiersze znanego poety i prozaika Jana Rybowicza, który żył i tworzył aż do swojej tragicznej śmierci właśnie w Lisiej Górze. Obecnie strażnikiem pamięci o tym niesłusznie popadającym w zapomnienie twórcy jest wywodzący się również z tej miejscowości alternatywny Teatr Nie Teraz, ściśle w tym zakresie współpracujący ze Starym Dobrym Małżeństwem. Ale to koniec dobrych wiadomości z zakresu gminnej kultury. Przemieszczając się nieco na wschód, aczkolwiek nie przekraczając granic lisiogórskiej gminy, zatrzymaliśmy się na kolejny postój w Żukowicach Starych, gdzie dosłownie pod bokiem mieszkającego tam wójta dokonuje się prawdziwy zamach na ważną część naszego dziedzictwa kulturowego. Otóż władze wspomnianej gminy postanowiły wyburzyć rodzinny dom wielkiego polskiego aktora Stefana Jaracza i w miejscu tego niewątpliwego zabytku wybudować gminny… parking. (!) Skandal jest tym większy, iż mieszkanie Jaraczów mieściło się w budynku miejscowej szkoły podstawowej ufundowanej przez książąt Sanguszków w latach 1837 – 1886, której dyrektorem był ojciec genialnego aktora. I teraz zamiast muzeum lub pomnika ma być parking przeciwko czemu gorąco z Pegazem protestujemy i apelujemy do polityków oraz Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie i Muzeum Okręgowego o ratunek. Ta ostatnia instytucja winna także zainteresować się wystawionym onegdaj na internetowej aukcji portalu Allegro ostatnim sztandarem tarnowskiego Komitetu Miejskiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, której pełną nazwę przytaczamy tylko ze względu na młodzież nie pamiętającą już znaczenia skrótu PZPR. Wprawdzie pamiątkę po nieboszczce wyceniono tylko na 100 złotych, nie mniej miejsce sztandaru, niezależnie od tego, co społeczeństwo myśli  o tzw. czerwonych jest zdecydowanie w muzeum. Pomyślny finał sprawy jest tym bardziej możliwy, iż chorągiew oną na sprzedaż wystawił znany tarnowski „zamkoman” Wojciech Maniak. Jak widać intensyfikuje on starania o kasę na planowaną budowę swojego, skoro ruiny na Górze św. Marcina „nie wypaliły”, zamku - tym razem w Oleśnicy koło Dąbrowy Tarnowskiej… . Odnotujmy jeszcze piątkowy (12 czerwca) koncert orkiestry symfonicznej zespołu szkół muzycznych im. Marcina Józefa Żebrowskiego z Częstochowy w dworku Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej oraz mające miejsce tego samego dnia interesujące spotkanie ze Stanisławem Michalkiewiczem w Hotelu Tarnovia (piszemy o tym oddzielnie). Warto było także wpaść w sobotni wieczór na tarnowski Rynek gdzie w ramach Święta Małopolski można było posłuchać m.in. łemkowskiego zespołu folkowego Serenza, góralskiej formacji Trebunie Tutki, żydowskiego Di Galitzyaner Klezmorium oraz Grzegorza Turnaua. Kończąc przypomnijmy przypadającą w niedzielę 14 czerwca 69. rocznicę pierwszego transportu więźniów z Tarnowa do KL Auschwitz, o czym zdajemy się coraz bardziej zapominać… .


Przed tygodniem w sobotę w podtarnowskim Śmignie odbył się wyjątkowy koncert z udziałem znanej grupy Stare Dobre Małżeństwo pod czas którego z rąk przedstawiciela wytwórni płytowej zespół odebrał  Złota Płytę. Wcześniej przez dwie godziny ta niezwykle popularna, wręcz kultowa, formacja muzyczna wykonywała m.in. utwory oparte o wiersze Jana Rybowicza. To już trzeci występ w tym miejscu Starego Dobrego Małżeństwa. A wszystko w hołdzie Janowi Rybowiczowi, który był mieszkańcem sąsiedniej Lisiej Góry. Również termin tego koncertu nie był przypadkowy. Właśnie 26 maja ten jeden z najciekawszych polskich prozaików, całkowicie niesłusznie popadający w zapomnienie,  obchodziłby swoje 60. urodziny. - Poznałam pana Jana Rybowicza, jeszcze w czasach, gdy pracowałam w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej – wspominała podczas koncertu Zofia Rogowska, zaproszona przez organizatorów na scenę. – Przychodził do biblioteki i opowiadał mi, że dostaje listy z różnych wydawnictw, gdzie odmawiano mu drukowania jego wierszy i mówił, że następnie je pali. Poprosiłam go wtedy, aby kilka swoich wierszy przekazał do biblioteki i tak znalazły się w jej posiadaniu. Na pewno Rybowiczowi było ciężej ze względu na jego wybuchowy charakter niż bardziej spolegliwym kolegom po piórze. Tradycyjnie już koncerty organizowane co roku w Domu Kultury w Śmignie gromadzą fanów Starego Dobrego Małżeństwa z całej Polski. Nie inaczej było w tym roku, przyjechali fani zespołu m.in. z Olsztyna, Świnoujścia, Warszawy, Myszkowa i Krakowa. - Niektórzy docierają do nas okazjami z najdalszych zakątków kraju, nie patrząc na odległość i czas poświęcony na dojazd – mówi dyrektor Domu Kultury w Śmignie, Edward Kędzierski. – Obserwowałem już trzeci koncert z kolej i mogę powiedzieć, że nie ma to jak Stare Dobre Małżeństwo a liderowi grupy Krzysztofowi Myszkowskiemu należy pogratulować tak licznego potomstwa – żartował ze sceny.

Ciekawe, jak zareagowaliby uczestnicy tych muzyczno - poetyckich posiadów  na wieść, że w nieodległych Żukowicach planowany jest parking w miejsce zabytku. Oto dawny budynek szkoły podstawowej w Starych Żukowicach wybudowany w latach 1837 – 1840 z fundacji książąt Sanguszków decyzją władz gminy Lisia Góra ma zostać zburzony, a na jego miejscu planowany jest parking. Obecni lokatorzy domu otrzymali już od władz gminy wezwanie do wyprowadzki. Taka sytuacja to jeszcze nic strasznego, parkingów brakuje w całym kraju, nawet, jak się okazuje w małych wioskach. Prawdziwym skandalem jest, iż sporny budynek to dom rodzinny sławnego polskiego aktora Stefana Jaracza, którego ojciec, działacz ludowy był dyrektorem tamtejszej szkoły w latach 1882 – 1886. Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy, łatwością, z jaką władze gminy pozbywają się zabytku zbulwersowane jest kierownictwo Muzeum Okręgowego w Tarnowie, które widzi możliwość stworzenia tam wyjątkowej izby pamięci Stefana Jaracza, z możliwością wykorzystania na ten cel funduszy zewnętrznych. Czy ta obietnica finansowego grantu pomoże, zobaczymy licząc na promocyjny zmysł wójta gminy Lisia Góra, w granicach której znajdują się Żukowice Stare. A parking bardzo przydałby się przed postulowanym muzeum właśnie… .

Zapewne „finansowa mechanika”, jak był łaskaw się wyrazić niedawno jeden z prominentnych polityków, sprawiła, iż pamiątkowy sztandar tarnowskiej nieboszczki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej znalazł się ostatnio w sieci internetowych zakupocholików. Jak doniosła Gazeta Krakowska odnalazł się jeden z najcenniejszych atrybutów władzy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Tarnowie. Nie wiadomo, gdzie podziewał się od czasu upadku komunizmu. Dokładnie w 20. rocznicę zmiany ustroju w Polsce sztandar Komitetu Miejskiego PZPR trafił na aukcję internetową. Wystawiający zamierza przeznaczyć dochód z jego sprzedaży na cel społeczny. Dokładnie pieniądze mają sfinansować rejestrację fundacji powoływanej do prowadzenia historycznej edukację młodzieży. Tyle że dotyczącą czasów zdecydowanie odległych. Na szczęście mimo upływu lat na sztandarze czas nie odcisnął żadnego piętna. Czerwona tkanina wcale nie wypłowiała, nietknięte są haftowane napisy i frędzle. Brakuje tylko jednego z dwóch ozdobnych pomponów. Licytacja na serwisie aukcyjnym trwa. Ale prawdziwą bombą okazała się osoba wystawiająca ów zabytek na aukcję. Otóż zrobił to Wojciech Maniak, znany tarnowski miłośnik historii. Aliści były prezes stowarzyszenia Zamek Tarnowski swoich najświeższych planów z rodzinnym miastem już nie wiąże. W Oleśnicy pod Dąbrową Tarnowską rozpoczyna budowę rekonstrukcji wczesnośredniowiecznego grodu. Powołuje do życia także Fundację im. Ligęzów. Będzie się ona zajmować edukacją historyczną młodych ludzi. Partyjny sztandar wpadł mu w ręce przez przypadek. - Pewna osoba chciała wesprzeć tworzenie fundacji. Podarowała sztandar, by dochód z jego sprzedaży pokrył choć część kosztów powołania fundacji - tłumaczy. Darczyńca chce pozostać anonimowy.
Dawni wysoko postawieni działacze partyjni odnalezienia się sztandaru nie chcą komentować. Jakub Kwaśny, młody działacz SLD, zastanawia się natomiast, czy sprzedaż takiego rarytasu jest zgodna z prawem. - Sztandar zniknął 20 lat temu podczas okupacji siedziby PZPR przez działaczy KPN - mówi. - Pytanie więc, czy nie pochodzi on z przestępstwa.
W Komendzie Miejskiej Policji w Tarnowie nie ma już żadnych dokumentów dotyczących zajść sprzed dwudziestu lat. Nie sposób więc sprawdzić, czy Służba Bezpieczeństwa rzeczywiście poszukiwała sztandaru. Partia została zresztą zlikwidowania w dniu, w którym zakończyła się okupacja komitetu. - Materiały z tamtych lat zostały przekazane do IPN - mówi Zbigniew Ostrowski, komendant tarnowskiej policji.
Dywagacje Jakuba Kwaśnego przecina Leszek Golba, były poseł KPN, który 20 lat temu uczestniczył w okupacji komitetu PZPR. Pamięta, że milicja prowadziła sprawę dotyczącą wtargnięcia do siedziby partii, ale ją umorzono. - Nikt nie zabierał stamtąd żadnego sztandaru. To jakaś bzdura - mówi. - Myśmy tylko zabezpieczyli przed niszczeniem dokumenty, które przekazaliśmy prokuraturze. Żadnego wyposażenia nie dotykaliśmy, żeby nikt nas nie oskarżył o kradzież.
Licytacja sztandaru zaczęła się skromnie - od złotówki. Wczoraj wczesnym popołudniem kupujący oferowali już 100 złotych.
- To prawdziwy rarytas - cieszy się Wojciech Maniak. - Nigdzie w Internecie takich rzeczy nie widziałem. Liczę więc, że na sztandar skuszą się amatorzy pamiątek z tamtego okresu.
A my z Pegazem obiecujemy monitorować całą tę sztandarową zadymę i poinformować jak rzecz cała się zakończy.

Ale wróćmy do spraw poważnych. Dokładnie 69 lat temu, 14 czerwca 1940 r. do KL Auschwitz trafił pierwszy transport więźniów z Tarnowa - 728 Polaków i Żydów. Tydzień później, 20 czerwca, dołączyło do nich 313 więźniów z Wiśnicza. Noszą najstarsze oświęcimskie numery - od 31 do 1071. Ostatni tarnowski transport do KL Auschwitz miał miejsce 2 października 1943 r. Kim byli? Polakami. Uczniami, studentami, żołnierzami, członkami konspiracyjnych organizacji, kwiatem polskiej młodzieży i inteligencji. Chyląc z milczącym szacunkiem głowę przed ich bohaterstwem oddajmy im głos (cytujemy za Dziennikiem Polskim):

(...) ranek 14 czerwca 1940 r. był słoneczny. Z tym widokiem kontrastował pochód skazańców przesuwający się w milczeniu wyludnionymi ulicami Tarnowa. Głucho dudniły podkute buty żandarmów na ulicach Tarnowa. Jeszcze do dziś stoi mi jak żywy przed oczami obraz matki usiłującej podać mi przez kordon żołdaków spod znaku SS paczkę z żywnością. Pamiętam pięści zaciskające się bezsilnie na widok brutalnego odpędzania kolbą drogiej mi istoty (...) - Eugeniusz Niedojadało, nr 213.
(...)"Pochód wił się wśród ulic jak długi wąż - robił przy tym nieodparte wrażenie gnanego do rzeźni stada. Krzyki żandarmów przycichły, lecz nie ustały. Szliśmy poważni i przygnębieni. Byli wśród nas miejscowi, tarnowianie - im chyba było najtrudniej. Choć trasa naszego marszu wciąż była pusta... mimo to gdzieniegdzie w oknach dało się dostrzec ukryte za firankami twarze. Spłoszone znikały szybko, aby za chwilę znów się ukazać. To oszołomione terrorem miasto w dwójnasób przeżywało wyjazd tak ogromnego transportu... W pewnym momencie, rzucona niewidzialną ręką, upadła wiązanka czerwonych kwiatów, zdeptana wściekle butem idącego żandarma. Tak żegnał swoich więźniów poczciwy Tarnów: cicho... tajemnie... serdecznie" - Jerzy Bielecki, nr 243

Edward Wrona, nr 206 - (...) ponury ten pochód przesunął się z Placu pod Dębem ulicą Wałową, Krakowską na rampę kolejową, gdzie w pośpiechu wtłoczono więźniów do przygotowanych wagonów (...)

(...) w obozie Karol Fritsch przywitał nas słowami : zdrowi i młodzi mają tu prawo żyć nie dłużej niż trzy miesiące... wyjście stąd prowadzi przez komin (...) - Eugeniusz Niedojadało, nr 213

Szacuje się, że w KL Auschwitz-Birkenau zginęło lub zmarło wskutek głodu, chorób, niewolniczej pracy, tortur, zagazowania i eksperymentów pseudomedycznych ponad 1 mln spośród 1,3 mln więźniów. Z pierwszego transportu ocalało 239 więźniów. Dzisiaj żyją już tylko nieliczni. W Tarnowie mieszka Jan Światłowski nr 1057, Kazimierz Zając - nr 261 w Brzesku, Eugeniusz Niedojadało nr 213 - zmarł 2 kwietnia 2007 r. w Tarnowie.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



22:46, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 czerwca 2009

Koniec sezonu teatralnego w budynku przy ulicy Mickiewicza przyniósł poza remontowym tsunami, również zaproszenia trupy dyr. Żentary do udziału w dwóch festiwalach (Przemyśl i Kraków), aliści przede wszystkim personalną traumę pracownikom tam zatrudnionym. Poza samobójczymi dla przyszłości teatru zwolnieniami m.in. znakomitych teatralnych rzemieślników: stolarzy, plastyków i krawców, dotknęła ona samych szczytów teatralnej władzy. Oto bowiem stanowisko stracił tam dotychczasowy pełnoprawny pełnomocnik dyrektora Edwarda Żentary, znany tarnowski dziennikarz, a wcześniej aktor Grzegorz Janiszewski, który w powszechnej opinii wewnątrz teatru i poza nim, okazał się bardzo przydatny na ten  niełatwy czas remontowo- artystycznej transformacji. Odwołanie go stało się nawet przedmiotem dywagacji podczas ostatniej sesji Rady Miasta w ostatnim punkcie obrad zapisanym, jako „Zapytania, interpelacje, oświadczenia i wolne wnioski”. Nierzadko bywa, iż ta wieńcząca posiedzenie naszego lokalnego parlamentu część  momentami przypomina prawdziwy kabaret… .  Ale wróćmy do prawdziwych wydarzeń kulturalnych w naszym galicyjskim miasteczku, gdzie właśnie dobiegły końca dwudniowe (5, 6 czerwca) Dni Tarnowa, pardon – Zderzenia 2009 bo tak się to piątkowo - sobotnie święto oficjalnie w tym roku nazywa, które sprawozdajemy w oddzielnych materiałach. Zanim jednak zderzono nas z propozycjami magistrackich magików od kultury, to w Dzień Dziecka w galerii Pałacu Młodzieży we współpracy z Tarnowskim Towarzystwem Fotograficznym otwarto skromną wystawę fotograficzną zatytułowaną po prostu „Dziecko”.  Ekspozycja obejmuje ponad 30 prac fotografów zrzeszonych w TTF, które pokazują rzeczywisty wyraz dziecka, jego zachowania, gesty, zainteresowanie otaczającym go światem, bez ingerencji fotografującego, co mocno podkreślają jej autorzy. Zważywszy, iż jest to w ostatnich latach pierwsze wspólne przedsięwzięcie TTF i Pałacu Młodzieży Pegaz wyraża nadzieję na dalszą owocną współpracę obu instytucji. Również w Dniu Dziecka, ale to chyba przypadek, odbył się w Galerii Miejskiej wernisaż  interesującej wystawy  „Piątka". Tytułowa piątka to studenci Wyższego Studium Fotografii na PWSFTviT w Łodzi, którzy zaprezentowali swoje fotografie kreacyjne, tworzące świat wizualnych emocji. Joanna Chudy, Izabela Zdziebko, Kamila Kalicka-Szewczyk, Hubert Humko i Grzegorz Marfa z Pracowni Kreacyjnej Wojciecha Prażmowskiego udowadniają, że za pomocą wyrafinowanej techniki i technologii, jakimi posługuje się współczesna fotografika można tworzyć prawdziwe artystyczne kreacje. Dzięki ich wyobraźni i fantazji możemy doświadczyć świata wizualnych emocji i wejść w dialog z prawdziwą sztuką. Trudno też nie zgodzić się z guru młodych artystów mistrzem Prażmowskim, który przywiódł ich do Tarnowa, że fotografia kreacyjna bliższa jest malarstwu niż fotograficznej rejestracji rzeczywistości. Uruchamia bowiem wrażliwość i wyobraźnię nie tylko swoich twórców, ale także odbiorców. Podobną energię wyzwolił środowy koncert pianistyczny Marcina Koziaka w Kąśnej Dolnej, poprzedzony odsłonięciem popiersia Ignacego Jana Paderewskiego będącego prezentem od Yuana Xikuna, znanego chińskiego artysty. Ta artystyczno – dyplomatyczna feta (był obecny ambasador Chin w Polsce) wpisana została w pogram obchodów 60 rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych z Chinami. Aby utrzymać się w tych wysokich rejestrach emocji pomieszanych z polityką i sztuką odnotowujemy, i czynimy to z prawdziwą przyjemnością, kolejny znaczący sukces naszego rodzimego pisarza Jacka Dukaja, który zdobył właśnie pierwszą Europejską Nagrodę Literacką za powieść „Lód”. Pegaz wbrew chłodnemu tytułowi gorąco autorowi gratuluje i zaprasza na łamy naszego skromnego organu… .


Przeniesiony w tej kadencji dopiero na koniec comiesięcznych obrad Rady Miasta punkt „Zapytania, interpelacje, oświadczenia i wolne wnioski”, tradycyjnie już dostarcza wielu ciekawych wypowiedzi i pytań radnych. Nie inaczej było podczas ostatniej sesji Rady Miasta tradycyjnie odbywającej się w Sali Lustrzanej. I tak radny Krzysztof Bazuła, rzadko ożywający w trakcie tej kadencji, tym razem wygłosił płomienną filipikę w obronie zwolnionego właśnie z Teatru, dotychczasowego pełnomocnika dyrektora tej placówki ds. promocji – Grzegorza Janiszewskiego. - Dlaczego dyrektor Żentara pozbywa się kury znoszącej złote jajka? – pytał Bazuła, wskazując m.in. na to, że niewątpliwą zasługą Janiszewskiego w kończącym się sezonie jest pozyskanie dla Teatru kwoty 120 tysięcy złotych. Poza odpowiedzią na pytanie, czym podpadł Żentarze Janiszewski, radny oczekuje od dyrektora Tarnowskiego Teatru im. L.Solskiego comiesięcznej informacji o pozyskanych od sponsorów funduszach. Z kolei inny radny Jacek Łabno pytał o decyzję magistratu sprzed kilku dni. Chodzi o sprzedaż nieruchomości i gruntu w centrum miasta za 1,8 miliona złotych. Łabno dedukuje, że chodzi o budynek i teren wokół Młyna Szancera, zakupione przez magistrat przed 3 laty za podobną kwotę. Wiceprzewodnicząca Rady Miasta, Zofia Buryło postulowała, aby parking na ulicy Nowej był nareszcie dla interesantów Urzędu Miasta darmowy. Radna Barbara Hycnar z kolei apelowała o to, aby pomyśleć w przyszłym roku o większej ilości miejsc parkingowych dla widzów Tarnowskiej Nagrody Filmowej, chcących zaparkować w pobliżu kina Marzenie. Zaś radną Annę Czech zbulwersowała sprawa zakupu w roku 2008 dla Straży Miejskiej toreb lnianych za kwotę 15 tysięcy złotych. Na zakończenie jeszcze o jednej, nietypowej prośbie, która wprowadziła na sesję powiew nadchodzącego lata. Otóż, przewodniczący Rady Miasta, Ryszard Żądło zaapelował do dyrekcji Tarnowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji o rozważenie możliwości otwarcia krytej pływalni przy ul. Piłsudskiego przynajmniej raz w tygodniu już od godziny 6 rano. Przewodniczący zaapelował o to w imieniu osób, które ... po prostu lubią sobie popływać o świcie, szczególnie latem. Tylko, co z tymi torbami dla strażników miejskich, czyżby to była zawoalowana przepowiednia ich przyszłości w nowej powyborczej rzeczywistości… .

A skoro o tarnowskim teatrze się zgadało, to aktualnie trwają tam intensywne prace przygotowawcze do mającej rozpocząć się niebawem modernizacji. Demontowane są elementy technologii sceny, wyposażenie garderób i foyer. Brygada techniczna demontuje m.in. sztankiety, rampy oświetleniowe, sznurownie oraz komplety kurtyn. Samych reflektorów na dużej scenie mieliśmy ponad sześćdziesiąt, dodatkowo dwadzieścia na małej - zaznacza Jerzy Przystupa, kierownik techniczny. Ze sceny zniknęło też nagłośnienie: kolumny, wzmacniacze oraz cała kabina akustyka wyposażona w nowoczesny stół mikserski. Cześć tych urządzeń wykorzystana zostanie do adaptacji sali teatralnej remontowanej właśnie w Pałacu Młodzieży. Władze miasta bowiem zaakceptowały pomysł, by na czas remontu właśnie tam ustanowić tymczasową scenę Solskiego. Wielofunkcyjna sala, która obecnie jest już poddana pracom budowlanym, po opuszczeniu przez Teatr będzie służyła tarnowskim dzieciom i młodzieży. To trudny czas dla całego zespołu - zaznacza Edward Żentara, dyrektor naczelny i artystyczny. Teatr zaczął pięknie pracować, zrobiliśmy dziesięć premier w tym sezonie i musimy niestety zaadaptować się w znacznie skromniejszych warunkach. Planowana sala w Pałacu Młodzieży pomieści ok. 160 osób na widowni. Znajdą się też tam garderoby oraz najpotrzebniejsze pomieszczenia dla obsługi sceny. Właśnie na deskach Pałacu Młodzieży w połowie października odbędzie się już kameralny - ze względu na warunki sceniczne - XIII Festiwal Komedii TALIA. Póki co, najpóźniej w końcu czerwca na teren teatru wkroczą pierwsze ekipy budowlane. Zaplanowane roboty potrwają do października 2010 roku. Biurokratyczny początek tego przedsięwzięcia miał miejsce 29 maja w Urzędzie Miasta kiedy to otwarto oferty firm budowlanych na modernizację budynku Tarnowskiego Teatru w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Dzień wcześniej radni miasta Tarnowa podnieśli kwotę przeznaczoną na tę inwestycję do wysokości 15 mln zł. Czekamy na samo rozstrzygniecie przetargu i podpisanie umowy z wykonawcą. Tak, by było można już rozmawiać o harmonogramie konkretnych robót - mówi Rafał Balawejder, z-ca dyrektora Solskiego. Po wcześniejszych ustaleniach przystąpiliśmy już do demontażu części wyposażenia technicznego, by przekazać teren budowy jak najszybciej. Duża część starych dekoracji i mniej niezbędnych elementów teatralnego wyposażenia znalazła się już na terenie magazynu udostępnionego przez AZOTY S.A.

W tej niełatwej dla Solskiego sytuacji dobra wiadomość jest taka, że Tarnowski Teatr otrzymał zaproszenie na dwa letnie Festiwale Teatralne. Pierwszy z nich to X Przemyska Wiosna Fredrowska”, drugi natomiast, to ciesząca się ogromną popularnością „Noc Teatrów”.
Zgodnie z tymi zapowiedziami Tarnowski teatr jeszcze w czerwcu zaprezentuje się podczas dwóch festiwali teatralnych. Od 2 do 18 czerwca na zamku w Przemyślu trwać będzie X Przemyska Wiosna Fredrowska, impreza podczas której teatry z Polski, Ukrainy i Słowacji prezentują głównie twórczość dramatyczną Aleksandra Fredry. Swoje przedstawienia wystawia również działający w Przemyślu najstarszy amatorski teatr "Fredreum", który w bieżącym roku obchodzi 140-lecie istnienia. Tarnowski teatr wystąpi 9 czerwca o godzinie 18.00 ze spektaklem „Każdy kocha Opalę” J. Patricka w reżyserii Jana Tomaszewicza.
Druga impreza w której wezmą udział tarnowscy aktorzy to III Noc Teatrów w Krakowie, 12-13 czerwca. Krakowska Noc Teatrów organizowana jest od 2007 r. w ramach większego projektu miejskiego - cyklu "Krakowskie Noce". W tegorocznej Nocy weźmie udział jedenaście teatrów instytucjonalnych i ponad dwadzieścia nieinstytucjonalnych grup teatralnych. W sumie w ciągu tej jednej nocy planowane jest 70 spektakli. Noc Teatrów to nie tylko możliwość oglądania spektakli na deskach teatrów, ale także na miejskich placach oraz w piwnicach i klubach Krakowa. Plenerowe przedstawienia zaplanowano m.in. na Rynku Głównym, Małym Rynku i w Alei Róż. Jedna z nowszych produkcji tarnowskiego teatru - „Przygody Koziołka Matołka” wg Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentowicza w reżyserii Sławomira Gaudyna zostanie pokazana na Małym Rynku w Krakowie 12 czerwca o godzinie 17.00.

Zanim jednak spodziewane festiwalowe laury spoczną na spracowanych, by nie rzec skacowanych z tej okazji skroniach żentarowych komediantów pokrzepmy się faktem, iż… chińczycy mają się dobrze. Najlepiej świadczył o tym dyplomatyczno – artystyczny desant, jaki w ubiegłą środę 3 czerwca spadł na mekkę tarnowskich melomanów w Kąśnej Dolnej. Otóż z  60 rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Chinami Yuan Xikun, znany chiński artysta przekazał tamtejszemu dworkowi popiersie Ignacego Jana Paderewskiego. W uroczystościach w Kąśnej wziął udział m.in. ambasador Chińskiej Republiki Ludowej oraz przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz lokalni notable. W parku jedynej na świecie w całości zachowanej posiadłości Ignacego Jana Paderewskiego - wielkiego polskiego pianisty, kompozytora i polityka uroczyście odsłonięto jego wykonane z brązu popiersie. Ma ono wysokość 79 cm i – jak podkreśla autor, znany chiński rzeźbiarz - ukazuje miłość Paderewskiego do ojczyzny i muzyki. Twórca postumentu, na co dzień dyrektor Muzeum Jintai w Pekinie, Yuan Xikun, jest też autorem podobnego pomnika Paderewskiego, który od 2005 roku stoi w jednej z dzielnic Pekinu. Warte podkreślenia jest to, iż był to pierwszy pomnik Polaka w Chinach. – Doceniamy muzykę mistrza, jest u nas bardzo popularny, dlatego chciałem oddać mu cześć w ten właśnie sposób – powiedział artysta w trakcie uroczystości.
Profesor Yuan Xikun urodził się w Kunming w prowincji Yunnan w czerwcu 1944 roku, jak się okazuje nie tylko rzeźbi ale i maluje oraz pełni niespotykana u nas funkcję profesora wizytującego Chińskiego Instytutu Badania Sztuki. Jest także rektorem honorowym Akademii Sztuk Pięknych w Yunnan i wice-przewodniczącym Pekińskiej Rady Promocji Kultury Olimpijskiej, jak również członkiem Stałego Komitetu Narodowego Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin – cokolwiek to znaczy.

Gość specjalny kąsnieńskich uroczystości Sun Rongmin, ambasador ChRL w Polsce podkreślał dobrą współpracę pomiędzy oboma krajami, która trwa już 60. lat. – To popiersie jest tego podkreśleniem. Mamy nadzieję, że kultura będzie łączyła oba narody jeszcze przez wiele lat – powiedział ambasador. Zaś starosta tarnowski Mieczysław Kras podziękował za podarowanie popiersia i podkreślał zainteresowanie Ignacego Jana Paderewskiego kulturą Chin. Wielki muzyk, polityk i mąż stanu zgromadził kilkaset eksponatów z nią związanych.
W urokliwym dworku w Kąśnej Dolnej można oglądać m.in. „pokój chiński” urządzony przez Paderewskiego – są meble, kolekcję uzupełniają dalekowschodnie emalie i porcelana. – Przekazanie popiersia to dla nas ważne wydarzenie, które podkreśla Państwa zainteresowanie tą twórczością i pokazuje, jak bardzo artysta jest przez Was ceniony. Bardzo dziękuję za ten prezent, który jest także podkreśleniem dobrych stosunków pomiędzy Polską a Chinami – powiedział starosta Kras.

Uroczystość uświetni recital fortepianowy Marcina Koziaka (rocznik 1989), młodego pianisty, jeszcze studenta Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie fortepianu prof. Stefana Wojtasa, a już laureata wielu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów pianistycznych, m.in. II nagrody na V Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim. Koncertował w Niemczech, Austrii, Szwecji, Rosji, Estonii, Rumunii, na Ukrainie, Węgrzech i w Japonii. W Kąśnej Dolnej zagrał m.in. nokturny, mazurki i polonezy Fryderyka Chopina.
Do zobaczenia za tydzień.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



10:10, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 czerwca 2009

Znamy już nazwiska laureatów Nagród Miasta Tarnowa za osiągnięcia w dziedzinie twórczości artystycznej, upowszechniania kultury oraz nagrody „Mecenas Kultury Tarnowa”. Jak czytamy w nadesłanym dziś z magistratu komunikacie, 18 maja odbyło się posiedzenie kapituły nagród, która zadecydowała o przyznaniu nagrody w dziedzinie twórczości artystycznej tarnowskiej malarce i pedagog Teresie Szafrańskiej. Z kolei tytuł Mecenasa Kultury Tarnowa” otrzymała Karpacka Spółka Gazownictwa. Przyznano również dwie dodatkowe nagrody – Nagrodę Honorową i nagrodę w kategorii „Nadzieja Roku”. Laureatem tej pierwszej został Roman Zubek, były dyrektor szkoły muzycznej, twórca m.in. Orkiestry Symfonicznej Szkoły Muzycznej w Tarnowie. „Nadzieją Roku” ogłoszono zespół „Totentanz”, nominowany w tym roku do nagrody „Fryderyk”. Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy nagrody zostaną wręczone 5 czerwca podczas inauguracji festiwalu „Zderzenia 2009” czyli dawnych Dni Tarnowa. Ale zanim to się stanie warto zajrzeć do Zespołu Szkół Plastycznych, gdzie obejrzeć można ni mniej ni więcej tylko prawdziwą światową grafikę. A dokładnie prace 30 artystów z różnych stron świata: z Albanii, Anglii, Australii, Bułgarii, Czech, Danii, Iraku, Kanady, Niemiec, Rosji, Serbii, Szwecji, Ukrainy i Włoch. Wielkoformatowe dzieła wykonane w tradycyjnych lub współczesnych technikach graficznych, ukazują dużą różnorodność tematyczną i wskazują na szerokie inspiracje współczesnych twórców. Na tej interesujące wystawie zorganizowanej w koprodukcji ze Stowarzyszeniem „Międzynarodowe Triennale Grafiki” w Krakowie odnaleźć można echa surrealizmu, pop-artu, czy hiperrealizmu. Stowarzyszenie Międzynarodowe Triennale Grafiki w Krakowie już od ponad 40 lat jest organizatorem cyklicznych imprez konkursowych oraz okazjonalnych wystaw, które upowszechniają wiedzę o współczesnej grafice. I dobrze się stało, że w końcu zawitała ona także do Tarnowa. Być może po rozbudowie naszego tarnowskiego campusu plastycznego, na co właśnie przyznano Z.S.P. sporą dotację (ponad 14 milionów), stanie się on artystyczną wizytówką miasta. Wędrując wiosennie po Tarnowie stanęliśmy na krótki popas w Mościckim Centrum Kultury, które wprawdzie kompleksowo się remontuje, nie mniej ciągle organizuje ciekawe imprezy artystyczne. Tym razem odbył się tam, w piątek 22 maja, koncert charytatywny „Kapele serc”, którego gospodarzem był nasz „ambasadorski” zespół „Świerczkowiacy”, a z którego dochód przekazano Polskiemu Towarzystwu Stwardnienia Rozsianego. Z kolei we środę 27 maja w Muzeum Okręgowym przy Rynku rozbłysły Wszystkie dźwięki tęczy w poetyckiej oprawie laureatów właśnie rozstrzygniętego Gminnego Konkursu Poetyckiego o Złote Pióro im. Józefy Frysztakowej organizowanego od 13 lat przez Gminę Tarnów i Stowarzyszenie „Jaskółka”. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż Józefa Frysztakowi to zmarła 13 kwietnia 2008 r. w wieku 87 lat znana szeroko w regionie poetka i malarka, zasłużona pedagog (przez wiele lat uczyła w szkole w Tarnowcu), autorka 13 zbiorów wierszy. Ten nastrojowy wieczorek poetycki odbył się w ramach cyklicznej imprezy „Uwaga Człowiek”, których gospodarzem jest niezmordowana Krysia Drozd, szefująca Tarnowskie Konfraterni Artystycznej. To właśnie to stowarzyszenie było organizatorem dzień później w „Bristolu” benefisu znanego tarnowskiego medyka Jacka Roika, połączonego z promocją książki wywiadu – rzeki, jaki z bohaterem wieczoru przeprowadził Zygmunt Szych, o czym piszemy obok oddzielnie. Tydzień zakończyły dwie niedzielne imprezy w Sali Lustrzanej: przed południem kolejny Salon Literacki poświęcony twórczości Marka Grechuty, zaś po południu koncert saksofonowy Dariusza Samóla z towarzyszeniem Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej.


Aliści zacznijmy ab ovo. Tegoroczna Kapituła Nagród Miasta Tarnowa obradowała w składzie: Dorota Skrzyniarz – zastępca Prezydenta Miasta Tarnowa, Ryszard Żądło - przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie, Barbara Brożek-Czekańska – Przewodnicząca Komisji Kultury oraz Maria Kanior - księgarz, Maria Janik - architekt,  Zbigniew Tumiłowicz – Uniwersytet Trzeciego Wieku, ks. Tadeusz Bukowski – dyrektor Muzeum Diecezjalnego i Andrzej Radzik – działacz kultury z Mościc.
Do nagrody w dziedzinie twórczości artystycznej nominowani byli: Teresa Szafrańska, ks. Przemysław Pasternak, Jan Matras, Zespół Szkół Muzycznych w Tarnowie, Bartłomiej Szułakiewicz oraz Tomasz Antoni Żak. Ostatecznie Nagrodę Miasta Tarnowa otrzymała TERESA SZAFRAŃSKA. Artystka studiowała na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom z wyróżnieniem uzyskała w pracowni profesora Juliusza Joniaka w 1978 r. Debiutowała już w 1978 r. na ogólnopolskiej wystawie najlepszych prac dyplomowych. Od lat z powodzeniem uprawia malarstwo sztalugowe. Wielokrotnie doceniana i nagradzana. Brała udział w licznych plenerach krajowych i zagranicznych. Jest wieloletnim zasłużonym pedagogiem w tarnowskim Zespole Szkół Plastycznych – nauczycielem malarstwa. O tym, jak bardzo jej dokonania artystyczno– pedagogiczne są doceniane najlepiej świadczą wielopokoleniowe tłumy gości na wernisażach prac prof. Szafrańskiej. W 2008 roku obchodziła jubileusz 30-lecia pracy twórczej.

KARPACKA SPÓŁKA GAZOWNICTWA - Nagroda „Mecenas Kultury Tarnowa” Kontynuując 130-letnie tradycje tarnowskich gazowników, którzy od zawsze pomagali lokalnej kulturze, KSG od lat wspomaga najbardziej znaczące przedsięwzięcia kulturalne w mieście i regionie. Od 2008 roku jest Mecenasem Tarnowskiego Teatru, od lat wspiera finansowo Ogólnopolski Festiwal Komedii TALIA oraz inne placówki kultury, m.in. Mościckie Centrum Kultury, Teatr Nie Teraz, Muzeum Okręgowe, Miejską Bibliotekę Publiczną, Uniwersytet Trzeciego Wieku przy MWSE, a także realizację wielu projektów artystycznych (np. Dni Tarnowa, Festiwal Filmowy VITAE VALOR, Salon Jesienny, Tygiel Kultury, wystawa i wydawnictwo albumu „Kocham Tarnów”).

ROMAN ZUBEK - „Nagroda Honorowa” za całokształt pracy w dziedzinie twórczości i upowszechniania kultury. Bardzo ceniony muzyk, kompozytor i twórca wielu aranżacji utworów muzycznych jest niezwykle zasłużonym człowiekiem dla tarnowskiego środowiska muzycznego. Był twórcą i wieloletnim dyrektorem tarnowskich szkół muzycznych, którymi kierował w latach 1968 – 1992. Wychowawca pokoleń tarnowskich muzyków, twórca i dyrygent Dziecięcej i Młodzieżowej Orkiestry Kameralnej, które wielokrotnie koncertowały w kraju i za granicą. Jest jednym z założycieli Tarnowskiego Towarzystwa Muzycznego. To dzięki m.in. Romanowi Zubkowi, przewodzącemu przez czas jakiś TTM, zawdzięczamy uratowanie dworku Ignacego Paderewskiego w Kąśnej Dolnej i przywrócenie mu jego właściwej funkcji. Laureat wielu nagród. W ostatnich latach przygotował m.in. aranżację i wybór muzyki do sztuki autorstwa Romana Brandstaettera „Upadek kamiennego domu”, w adaptacji i reżyserii Kazimierza Brauna wystawianej w Tarnowskim Teatrze (premiera 2006 rok).

TOTENTANZ - Nagroda „Nadzieja Roku”. Zespół powstał w Tarnowie w 2005 roku, jesienią 2006 r. powstał jego aktualny skład: Rafał Huszno (gitara, wokal), Eric Bobella (gitara basowa), Adrian Bogacz (gitara) i Sebastian Mnich (perkusja). W 2009 roku zespół był nominowany do nagrody Fryderyk w kategorii „Album roku – heavy metal”. W roku 2007 zespół zadebiutował na krajowej scenie rockowej i od tego czasu plasuje się w czołówce polskich wykonawców. Dorobek zespołu to dwie płyty wydane przez Mystic Production – „Nieból” i „Zimny dom”, bardzo wysoko oceniane przez odbiorców i krytykę (Płyta Rocku 2007 w Antyradio, Debiut Roku - Metal Hammer, uplasowana pozycja na radiowej liście Trójki). Stylistyka zespołu porównywana jest do takich kapel jak IRA, Coma czy Hunter. To jeden z najciekawszych młodych zespołów na polskiej scenie rockowej. Olbrzymie znaczenie ma także powiązanie zespołu z miastem, z którego się wywodzi.

Znacznie starszy i bardziej utytułowany jest znany Zespół Pieśni i Tańca "Świerczkowiacy" działający przy Mościckim Centrum Kultury. W piątek 22 maja zaprosił on ludzi o wrażliwych sercach na koncert charytatywny "Kapele Serc", zainicjowany przez Polską Sekcję Międzynarodowej Rady Stowarzyszeń Folklorystycznych, Festiwali i Sztuki Ludowej (CIOFF) i Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego. C.I.O.F.F. powstała w roku 1970 we Francji z inicjatywy dziesięciu krajów członkowskich, wśród których była Polska. Organizacja od początku swojego istnienia jest członkiem UNESCO, obecnie na statusie oficjalnej konsultacyjnej organizacji pozarządowej. Struktura CIOFF opiera się na sekcjach narodowych, które reprezentują swoje kraje. Błękitna flaga z emblematem CIOFF towarzyszy ponad 250-ciu międzynarodowym festiwalom na całym świecie. Uczestniczy w nich każdego roku ponad 2500 zespołów folklorystycznych z 70-cioma tysiącami wykonawców.
Stowarzyszenie - Polska Sekcja CIOFF skupia w swych szeregach 98 zespołów folklorystycznych w tym nasz, co z dumą odnotowujemy,  Zespół Pieśni i Tańca "Świerczkowiacy" .
Tarnowski koncert wspierał akcję dobroczynną organizowaną na rzecz osób dotkniętych stwardnieniem rozsianym. W maju 2009 roku w całej Polsce odbyło się 14 koncertów charytatywnych podczas, których wystąpiło 40 zespołów i kapel ludowych w tym także Zespół Pieśni i Tańca "Świerczkowiacy" oraz gościnnie Zespół Pieśni i Tańca "Ziemia Myślenicka" z Myślenic. Całkowity dochód z tego serdecznego koncertu przekazany został na rzecz Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego.

Miniony tydzień zakończył się w Sali Lustrzanej, gdzie w niedzielę 31 maja odbyły się dwie imprezy: Salon Literacki i koncert saksofonowy.
Miejska Biblioteka Publiczna oraz Tarnowski Teatr zaprosiły w niedzielne przedpołudnie na trzeci już Salon Literacki, będący udaną kontynuacją Salonów Poezji organizowanych w Ratuszu. Ostatni majowy Salon dedykowany był Markowi Grechucie – charyzmatycznemu krakowskiemu poecie i pieśniarzowi, kompozytorowi i malarzowi. Tarnowska publiczność miała okazję usłyszeć piosenki artysty w zupełnie nowej aranżacji przygotowanej przez znakomity tarnowski męski zespół wokalny MONK, a także spotkać się z poezją krakowskiego barda w interpretacji aktora Andrzeja Popiela oraz zapoznać się  z wybranymi dziełami europejskich mistrzów pędzla opatrzonych jego lirycznymi komentarzami – podsumowała imprezę jej organizator Sylwia Smoleń z MBP.  
Zaś po południu w popularnej „lustrzance” dano koncert muzyczny w wykonaniu saksofonisty Dariusza Samóla i Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej. W programie znalazły się:
Antonio Vivaldiego - Koncert d-moll na obój i basso continuo, F.VII, nr 1Allegro moderato, Largo, Allegro (arr. na saksofon i smyczki - D.Samól), Carl Seale - Fantazja (prawykonanie polskie) oraz pod dyrekcją O r e s t a T e l w a c h a: Henryka Wieniawskiego - Legenda ( arr. D.Samól / St.Sad³owski), Giovanni Bottesiniego - Capriccio di Brawura w wykonaniu Jakuba Cywińskiego – kontrabas.
Gwiazda tego koncertu  D a r i u s z  S a m ó l –  to absolwent Instytutu Lemmensa w Leuven, Belgia, gdzie studiował saksofon w klasie profesora Eda Bogaarda. Pod kierunkiem profesora Mieczysława Stachury ukończył Mistrzowskie Studia Podyplomowe w Akademii Muzycznej we Wrocławiu, tam też obronił tytuł doktora sztuki. Koncertuje w kraju i za granicą, m.in. w USA, Niemczech, Czechach, Belgii, Holandii, na Łotwie. W swoim bogatym repertuarze posiada zarówno utwory kameralne jak i z towarzyszeniem orkiestry. Brał udział m.in. w XIII Światowym Kongresie Saksofonowym w Minneapolis, występował w Arizona State University i Northern Arizona University, University of Southern Mississippi, University Texas Pan-American, Florida State University. Organizuje i prowadzi kursy saksofonowe w kraju i za granicą. Jest także pomysłodawcą i Dyrektorem Artystycznym Międzynarodowego Festiwalu Saksofonowego w Szczecinie, Międzynarodowego Festiwalu Instrumentów Dętych „Etiuda”, Letniej Akademii Instrumentów Dętych oraz Prezesem Fundacji na Rzecz Instrumentów Dętych. Jest współzałożycielem Pomorskiego Kwartetu Saksofonowego, z którym koncertował w Polsce i krajach europejskich oraz założycielem i liderem kwartetu saksofonowego The ArtSax Ensemble.
I to by było w tym tygodniu wszystko.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



08:50, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: