RSS
wtorek, 26 maja 2009

Niejako na przekór majowej aurze przemija postać tego świata, a wraz z nią kolejne wydarzenia kulturalne. Właśnie odjechały na bocznice historii dwie największe artystyczne lokomotywy sezonu, a mianowicie 23 Tarnowska Nagroda Filmowa i XVI Festiwal Muzyki Odnalezionej. Za nami także „Tydzień Bibliotek”, będący corocznym świętem bibliotekarzy, bibliotek i miłośników książek, który w tym roku upłynął pod hasłem „Biblioteka to plus”. To bibliofilskie świętowanie to również znakomita okazja do szerokiej promocji czytelnictwa i książki w ogóle, szczególnie w dobie wszechobecnego Internetu i telewizji. Dobiegł końca także kolejny sezon artystyczny w naszym teatrze, nieco wbrew wcześniejszym zapowiedziom przedłużony, z powodu remontowych turbulencji (początkowo przebudowa miała ruszyć w połowie maja), wywołanych unieważnieniem poprzednio rozstrzygniętych przetargów i rozpisaniem nowych. Oficjalne pożegnanie z widzami i budynkiem połączono z PR happeningiem, podczas którego prezesowi Karpackiej Spółki Gazownictwa B. Pastuszce wręczono… lampę z życzeniami, aby teatrowi nie zabrakło gazu i wsparcia możnego mecenasa, zaś wiceprezydent Tarnowa D. Skrzyniarz przekazano… żelazko z duszą teatru do przechowania na czas remontu, a wicemarszałka województwa małopolskiego R. Ciepielę otulono płaszczem – peleryną, aby pod nim chronił teatr przed finansowymi kłopotami, z kolei prezydenta miasta R. Ścigałę obdarowano…talią kart do kolejnych korzystnych dla Melpomeny rozgrywek polityczno – personalnych w zarządzanej przez siebie substancji miejskiej, i zapewne nie tylko. Aliści tak naprawdę miniony tydzień upłynął pod znakiem muzyki. Rozpoczął go 17 maja w niedzielę koncert uczniów i mistrzów w Dworku I. J. Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, w którym wystąpili uczniowie i absolwenci Zespołu Szkół Muzycznych w Tarnowie oraz jeden z najwybitniejszych i najbardziej kreatywnych skrzypków swojej generacji Piotr Pławner, któremu towarzyszył pianista Wojciech Świtała. Z kolei już w poniedziałek odbył się w cieniu naszej czcigodnej katedry koncert poświęcony 85. rocznicy urodzin  naszego Jana Pawła II. Inicjatorem przedsięwzięcia był znany tarnowski muzyk Wojtek Klich, który do współpracy nad tym projektem zaprosił szereg twórców, grających i śpiewających z zespołem Bardzo Orkiestra. Program tego deszczowego koncertu wypełniły piosenki stworzone w oparciu o poezję Karola Wojtyły, napisane i zaaranżowane przez Klicha. W partiach wokalnych obok pomysłodawcy można było usłyszeć także m.in. Joannę Sas i Monikę Stec. Natomiast w tradycyjnie już muzyczny piątek 22 maja  w Centrum Paderewskiego Tarnów - Kąśna Dolna odbył się zupełnie wyjątkowy koncert przygotowany z okazji 90. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy USA i Polską, który wypełnił recital fortepianowy amerykańskiego pianisty Neala Larrabee wykonującego m.in. utwory L. van Beethovena, I. J. Paderewskiego, F. Chopina, M. Ravela. Także w piątkowy wieczór tyle, że w Tarnowskim Centrum Kultury wystąpił Artur Dutkiewicz Trio. Podczas tego piwnicznego koncertu zaprezentowany został repertuar z najnowszej płyty artysty „Niemen Improwizacje", na którą składają się najpiękniejsze kompozycje Czesława Niemena w jazzowych aranżacjach. Zaś dzień później w sobotę dał tam koncert Jazz Band Ball Orchestra z udziałem Jarka Śmietany i Wojtka Karolaka oraz zaproszonej przez nich urokliwej i fantastycznie wkomponowanej w zespół Beaty Przybytek. Tydzień domknęło ustawienie na placu – plombie przy ul. Wałowej monumentalnej rzeźby – pomnika króla Władysława Łokietka, któremu Tarnów zawdzięcza swój miejski status. Pegaz przypomina, iż w tym roku przypadają dwie związane z tym faktem rocznice: 679 lokacji miasta i 680 urodzin monarchy. Brawa za pomysł, lokalizację i realizację.


Miejska Biblioteka Publiczna w Tarnowie swoje święto rozpoczęła od spotkania jej pracowników z władzami miasta i zaproszonymi gośćmi. Inaugurację wzbogaciło otwarcie wystawy „Gen. J. Bem – żołnierz, patriota, bohater wiecznych nadziei” połączone z prelekcją, znawczyni tego tematu, pani Alicji Majcher – Węgrzynek. Program przygotowanych atrakcji na poszczególne dni, był na tyle urozmaicony, że każdy mógł dla siebie znaleźć coś interesującego. Wszystkie bowiem działy i filie MBP, przygotowały różnorodne formy słowne i wizualne, prześcigając się w pomysłach: zajęcia literacko - plastyczne, konkursy, wystawy, zabawy, spotkania autorskie i klubowe, pogadanki i lekcje biblioteczne. Każdą z tych imprez, ujętą w stosowną oprawę plastyczną, uzupełniały „Dni otwarte” – dające możliwość poznania wszystkim zainteresowanym, poszczególnych działów i filii oraz „tajemniczej” drogi: od momentu zakupu książki, po chwilę, kiedy trafia ona do rąk czytelnika. Szczegółowy program, umieszczony na tarnowskich portalach, w lokalnej prasie i na stronie Biblioteki, zapraszał do skorzystania z przygotowanej oferty, a ogłoszona na miesiąc maj abolicja, zachęcała do zwrotu przetrzymywanych książek. Niewątpliwie jednym z ciekawszych przedsięwzięć był, organizowany od kilku lat, kiermasz „Książka dla Biblioteki”. I tym razem nie zawiodła się nasza Biblioteka na mieszkańcach Tarnowa. Wykazali się oni dużym zrozumieniem i życzliwością. Dzięki ich hojności, zbiory biblioteczne wzbogaciły się o 70 nowych tytułów. W zamian, ofiarodawcy zostali uwiecznieni na liście darczyńców MBP.
Niejako przedłużeniem tego tygodniowego świętowania były zorganizowane w dniach od 21 do 24 maja w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki 54 Międzynarodowe Targi Książki.
W tegorocznej imprezie wzięło udział blisko 500 wydawców z 31 krajów. Gościem honorowym warszawskich targów była Rada Europy, obchodząca w tym roku 60-lecie swego istnienia. Już po raz trzeci, w majowych targach, będzie brał udział Polski Związek Bibliotek (stoisko nr 151), prezentujący dorobek wydawniczy bibliotek publicznych. Miło tarnowskim akcentem imprezy był udział w niej naszej Miejskiej Biblioteki Publiczne. W tym roku nasi bibliotekarze promowali tam następujące publikacje: B. Sawczyka: „Skarby Miejskiej Biblioteki Publicznej im. J. Słowackiego w Tarnowie” opisującej najcenniejsze zbiory przechowywane w Bibliotece: stare druki i dzieła XIX wieczne, w tym druki muzyczne, kartografię, dokumenty rękopiśmiennicze i ikonografię oraz fragmenty kolekcji znanego tarnowskiego kolekcjonera Zbigniewa Zarywskiego, a także B. Sawczyka, A. Turka: „Europejczyk rodem z Tarnowa”, obszernej bibliografii poświęconej 100. rocznicy urodzin i 20. rocznicy śmierci R. Brandstaettera, wybitnego pisarza z Tarnowa, i G. Szczerby „Darowizna Księcia Romana Sanguszki”, ksiązki opisującej okoliczności, w jakich, w listopadzie 1938 roku Książe Roman Sanguszko „przekazał miastu zamczysko na Górze św. Marcina wraz z otaczającym je terenem w celu założenia tam parku miejskiego im. Niepodległości” oraz przeszkody, które pojawiły się wraz z pomysłem zagospodarowania na nowo wzgórza zamkowego.

Jak wiadomo nic tak nie łagodzi napięć, jak muzyka. Stąd nasza wizyta w znanym mateczniku tarnowskich melomanów w Kąśnej Dolnej, gdzie z okazji okrągłej 90. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych Polski i USA wystąpił w recitalu fortepianowym  amerykański pianista Neal Larrabee, wykonując m .in. utwory: L. van Beethovena, I. J. Paderewskiego, F. Chopina, M. Ravela.
Neal Larrabee występował w najważniejszych ośrodkach muzycznych świata, w tym: w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Los Angeles, Berlinie, Warszawie, Moskwie i Petersburgu. Jego występy jako recitalisty oraz solisty z orkiestrami zdobyły uznanie krytyki. Odbywał intensywne tournée po Niemczech, Rosji, Polsce, Rumunii, Jugosławii i Argentynie. Jako laureat stypendium Fulbrighta na studiach w Konserwatorium Moskiewskim pod kierunkiem Stanisława Neuhausa, Larrabee stał się pierwszym amerykańskim pianistą studiującym w byłym Związku Radzieckim dzięki oficjalnemu dofinansowaniu rządowemu. Neal Larrabee studiował również z Eugene Listem w Szkole Muzycznej im. Eastmana oraz z Rosiną Lhévinne w Szkole Juilliarda, gdzie zdobył stypendium Josefa Lhévinne’a. Tytuł doktora uzyskał na Stanowym Uniwersytecie Nowojorskim w Stony Brook pod opieką Martina Canina . Jak można wyczytać na stronach internetowych Centrum Paderewskiego w Tarnowie, artysta na V Międzynarodowym Konkursie Czajkowskiego w Moskwie i dziewiątym Międzynarodowym Konkursie Szopenowskim w Warszawie zdobył wyróżnienia. Był także pierwszym pianistą, który otrzymał specjalną nagrodę im. Artura Rubinsteina jako laureat nagrody w Konkursie Fundacji Młodych Muzyków w Los Angeles. Od 1982 roku Larrabee jest członkiem kadry wykładowczej wydziału artystycznego na Uniwersytecie Connecticut, gdzie jest cenionym pedagogiem. Występuje również z Trio Fortepianowym Nowej Anglii na Uniwersytecie Connecticut.
A tak piszą o ego występach recenzenci: „Magiczny występ. Bez wątpienia to wielki wirtuoz” - San Francisco Chronicle, “Trudno było pozostać obojętnym na wyjątkowe piękno frazowania oraz autentyczność i świeżość interpretacji” - Ruch Muzyczny, Warszawa, “Silny, dynamiczny pianista, który wie, czego chce" - Los Angeles Times.

Także w piątkowy wieczór w piwnicach TCK, wystąpił znakomity pianista Artur Dutkiewicz z zespołem. Podczas koncertu zaprezentowany został repertuar z jego najnowszej, lutowej, płyty "Niemen Improwizacje", na którą składają się najpiękniejsze kompozycje Czesława Niemena w jazzowych aranżacjach. Płyta zawiera jazzowe improwizacje na temat utworów z repertuaru Czesława Niemena. Znajdują się na niej takie przeboje jak m.in.: Sen o Warszawie, Pod Papugami, Wspomnienie, Bema Pamięci Żałobny Rapsod, Jednego Serca, Nim Przyjdzie Wiosna.
Artur Dutkiewicz to ceniony pianista o ugruntowanej pozycji na polskiej scenie jazzowej. Od kilku lat wykonuje on na koncertach kilka utworów z repertuaru Czesława Niemena, które cieszą się szczególnym zainteresowaniem fanów jazzu i fanów samego Niemena. Dlatego powstała cała płyta z jazzowymi improwizacjami na temat piosenek Czesława Niemena. Płyta została nagrana z udziałem Sebastiana Frankiewicza - jednego z najzdolniejszych perkusistów młodego polskiego pokolenia oraz Darka Oleszkiewicza – polskiego kontrabasisty mieszkającego w USA, który zaliczany jest do światowej czołówki kontrabasistów jazzowych. Występuje m.in. z takimi gwiazdami jazzu jak m.in. Pat Metheny, Brad Mehldau, Joe Lovano, Eddie Henderson, Charles Lloyd, John Abercrombie, Bennie Maupin, Lee Konitz, Peter Erskine, Alan Pasqua, Bennie Wallace, Art Farmer, Horace Silver, Alice Coltrane, Ravi Coltrane, James Newton.
Artur Dutkiewicz Trio wystąpiło w składzie: Artur Dutkiewicz – p., Darek Oleszkiewicz – b., Sebastian Frankiewicz – dr.

Podobnym wydarzeniem muzycznym był sobotni koncert formacji Jazz Band Ball Orchestra występującej w TCK w ramach United Europe Jazz Festiwal,  imprezy organizowanej w Bańskiej Bystricy, Hradcu Kralove, Salgotarjanie, Zakopanem i… Tarnowie. A wszystko zaczęło się tak. Dawno, dawno temu, na początku lat sześćdziesiątych studenci krakowskiej Wyższej Szkoły Muzycznej założyli zespół, który koncertując w kraju i poza jego granicami, wygrywając festiwal jazzowy za festiwalem trafia do Stanów Zjednoczonych i odnosi tam prawdziwie oszałamiający sukces. Paradoksalnie wyglądało to tak, jakby do Zakopanego przyjechali z Czarnego Lądu Zulusi i zagrali góralom "krzesanego i zbójnickiego" a górale powiedzieli "Hej, jerunie tak trza nam grać!". I robią to już od ponad pół wieku... Jaki jest sposób na długowieczność zespołu? Aktualny i podstawowy skład zespołu to: Jan Kudyk - tp., vocal; Marek Michalak - tb.; Jacek Mazur - ts., cl.; Wojtek Groborz - p.; Teofil Lisiecki - b.; Wiesław Jamioł - dr. Jak JBBO przetrwało do dziś? Jak pogodzić ze sobą sześć zupełnie różnych osobowości? Jan Kudyk założyciel i lider zespołu ma swoją wypróbowaną receptę: ustępliwość, kompromisowość i tolerancja. I tylko żal, ze tej wypróbowanej receptury nie stosują nasi, z przeproszeniem politycy. Ci z Warszawy, i ci z Tarnowa….


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



22:22, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 maja 2009

No i doczekaliśmy się, by nie powiedzieć – doigraliśmy się, kolejnej darmowej gazety w Tarnowie. Tym razem nie jest to żadna „reklamówka” tylko anonsowany jako miesięcznik oficjalny miejski periodyk „Tarnów.pl”, którego wydawcą jest z przeproszeniem Wydział Marki Urzędu Miasta Tarnowa, czyli „po naszemu” dawny rzecznik prasowy, wydział promocji i pozostali specjaliści od PR razem wzięci - właśnie do dymisji podała się jego szefowa Agnieszka Borzęcka (!). Kolportowany już od końca kwietnia, po cichu i bez naturalnego w takim przypadku medialnego rozgłosu miesięcznik, w dodatku wydrukowany w niebagatelnym nakładzie 5 tysięcy egzemplarzy, wzbudza co najmniej mieszane uczucia, których kwintesencją jest pytanie: po co ?  Tymczasem pierwszy numer (format A4, 16 stron) wydany jest bardzo starannie, w środku znajdziemy wiele tematów ... Dopiero uważna lektura każe zastanowić się nad formułą pisma. Gazeta - poza skrótowymi, majowymi kalendariami: sportowym i kulturalnym - zawiera niestety mocno już nieświeże i podane w sposób zdawkowy tematy, poruszone zresztą wcześniej przez wszystkie tarnowskie media. Czy mieszkańcom Tarnowa rzeczywiście potrzebny jest informator w takiej formule i do kogo trafia pismo? – słusznie zastanawia się redakcja dotychczas wydawanych „Akcentów”, miejsce których zajął właśnie „Tarnów.pl” . Jak było do przewidzenia dominującym akcentem minionego tygodnia była 23 Tarnowska Nagroda Filmowa, i odbywający się nieco w jej cieniu XVI Festiwal Muzyki Odnalezionej, o których to imprezach sprawozdawaliśmy oddzielnie. Za to jego końcówka należała do braci studenckiej, która w tym czasie świętowała swoje Juvenalia. Niegdyś było to święto całego miasta, takie przynajmniej były założenia jego organizatorów i oczekiwania Tarnowian. Obecnie ogranicza się ono jeno do imprez stricte środowiskowych, zamkniętych w uczelnianych campusach lub klubach.  I tak w programie tegorocznego święta żaków  zorganizowanego w dniach 14 – 17 maja, znalazły się m.in. przegląd filmików z Youtube, imprezy klubowe, gra terenowa. Oficjalny start imprezy odbył się w sobotę 16 maja o godz. 15:00 na placu za PWSZ w Tarnowie. Tam też odbył się pierwszy popołudniowo-wieczorny koncert plenerowy. W niedzielę w Auli PWSZ zaplanowano Przegląd Kabaretów. Jednakowoż kulminacyjnym momentem studenckich igrców był sobotni Piknik Studencki na stadionie KS Błękitni, gdzie odbył się koncert Kazika Staszewskiego i Kultu. Gdzie te, wcale tak nieodległe czasy, kiedy to prezydent uroczyście przekazywał na rynku klucze od bram miasta żakom, którzy na czas Juvenaliów brali w artystyczne władanie główne ulice i place miasta. Podobnie skromnie (w przeciwieństwie do bogatych muzealnych projektów dyr. Bartosza na ten rok) przebiegała w naszym galicyjskim miasteczku „Noc Muzeów”, organizowana równocześnie w wielu muzeach świata.  W tym roku z racji remontu Ratusza otwarło swoje podwoje w  majową noc 16. tylko Muzeum Etnograficzne przy ulicy Krakowskiej, w którym oprócz zwiedzania wystaw i plenerowej ekspozycji romskiej przygotowano bogaty program. Przy tej muzealnej okazji zainaugurowana została przy tradycyjnym ognisku Romska Wiosna, podczas której grały romskie kapele i tańczyły urodziwe cyganki prezentując romskie tańce. Była też  niepowtarzalna okazja do nabycia legendarnych patelni stalowych pobieloną cyną nad ogniskiem, przez cygańskich rzemieślników, można było też zamówić sobie wróżbę u Cyganki, wypić i zjeść co nie co… . Ale to nie jedyne atrakcje tej majowej nocy. Oto bowiem z 16 na 17 maja w Galerii Miejskiej BWA – Rynek 4 zaplanowano całonocny multimedialny pokaz wideo Agnieszki Polskiej. Ta jedna z najciekawszych artystek wideo młodego pokolenia tworzy m.in. filmy animowane, fotografię i rysunki. Interesują ją sposoby kształtowania i wpływu na jednostkę ludzką. Jak było naprawdę w nocnej gościnie u dyr. Wojtowicza nie wiemy, bowiem Pegaz chociaż parzystokopytny i uskrzydlony nie może być wszędzie, mimo iż się stara… .

Agnieszka Polska (ur. w 1985r w Lublinie) w swej twórczości korzysta z czarno-białych fotografii archiwalnych, które poddaje subtelnym ingerencjom przez dodanie szczegółów lub wprowadzenie animacji, jak w filmie Kalendarz (bazą stał się autentyczny kalendarz na rok 1939 z ilustracjami wiejskiego życia, podkreślającymi wizję letniej sielanki na łonie natury, niebezpiecznie łączącej się z ideologią rasistowską Krwi i Ziemi) czy Ćwiczenia korekcyjne (wzorcowe ćwiczenia z podręczników medycznych zamieniła w taniec). W cyklu Obiekty, komputerowo stworzyła nieistniejące obiekty lub akcje, które mogą uchodzić za przejawy sztuki, stawiając pytanie o kontekst sztuki. W podobnym polu zainteresowań sytuują się jej klasyczne filmy animowane w kolorze, pełne zmysłowości, erotyki, w których fragmentaryczne ujęcie i niejednoznaczna sytuacja dodatkowo rozszerzają pole odniesień.

Ale wróćmy do naszych baranów…, a raczej beanów, jak zwykło się nazywać w dawnych czasach studenckich adeptów na późniejsze pisarskie posady. Wprawdzie do niedawna wydawane i całkiem zgrabnie redagowane informacyjne „Akcenty” zastąpił „Tarnów.pl”, aleć istnieją one nadal, tyle, że w wydaniu internetowym i bez miejskiej dotacji. Z drugiej strony trudno nie zgodzić się z redakcyjnymi komentarzami ich internetowych wydawców z wiodącego tarnowskiego portalu inTARnet.pl, którzy piszą:   
„Być może to naturalne, że władze miasta chcą w taki comiesięczny sposób przedstawiać własne działania i najważniejsze wydarzenia. Pytanie tylko, ile w tym będzie rzetelnej, nie jednostronnej i nie zmanipulowanej informacji, a ile propagandy sukcesu (wszak wybory już za rok) ? Po pierwsze, chciałoby się zapytać, słowami napisanymi na jednej z tablic ogłoszeniowych miasta, na jednym z blokowisk: „Po co to wszystko ?”. W przypadku dużych miast, pragnienie posiadania własnej gazety przez prezydenta jest nieco małomiasteczkowe – tu o „pulsie miasta” tarabanią chętnie i obficie rozliczne gazety, portale, rozgłośnie radiowe, a nawet telewizja. Cóż, widocznie tarabanią nie dość rzetelnie, nie dość wyczerpująco i nie wystarczająco długo opisują sukcesy samorządu.
Zastanawiamy się także, czy aktywności i energii urzędników, o pieniądzu podatnika nie wspominając, nie dałoby się wykorzystać w sposób bardziej racjonalny. Skoro bowiem urzędnicy mają poświęcać tyle czasu na comiesięczne redagowanie - post factum - tylu ważnych (przynajmniej z perspektywy Prezydenta) wiadomości, to może lepiej rozłożyć tę pijarowską robotę na mniejsze, ale cokilkudniowe dawki, wykorzystując do ich dystrybucji kanały już istniejące. Siła rażenia tych wszystkich mediów razem wziętych, nawet jeśli weźmie się pod uwagę ich różnorodność, także w podejściu do poszczególnych tematów, jest przy tym nieporównywalnie większa niż kilkutysięczny nakład jakiegokolwiek urzędowego biuletynu.
Idąc szlakiem, wyznaczonym przez przyjętą w pierwszym numerze "TARNÓW.PL" formułę, sam wystawiający sobie laurki magistrat, w dalszej kolejności, poza wydawaniem gazetki, powinien stworzyć własny radiowęzeł, przekształcając go w radio, może nawet telewizję, by na końcu tej drogi stać się w pełni samowystarczalnym, jak Titanic, okrętem.
Oby tylko, jak Titanic nie skończył...”.

Jak będzie, zobaczymy. A na koniec „pochylmy się” na muzealnymi projektami na ten rok.
Jednym z projektów na które Muzeum Okręgowe w Tarnowie otrzymało dofinansowanie jest ”konserwacja siodła z rzędem, w typie orientalnym, z 2 poł. XVII w (Lwów, wyrób ormiański)”. Jest to eksponat unikalny, będący skarbem kultury narodowej, jednym z najpiękniejszych paradnych rzędów w typie wschodnim spośród znajdujących się w polskich zbiorach muzealnych, będącym wybitnym przykładem dzieła sztuki o wysokiej klasie artystycznej Jest to także wybitny przykład dzieła sztuki będącego wyrazem kunsztu ormiańskich warsztatów działających we Lwowie, słynących z luksusowych wyrobów rzemiosła artystycznego. Do jego dekoracji użyto kilkaset rubinów.
Kolejny projekt to "zakup kolekcji 17 listów generała Józefa Bema”. Listy te, datowane na lata 1841-1845, są autentyczne i dotychczas nieznane badaczom biografii generała. Adresatem jest książę Leon Sapieha (1802-1878), dziedzic Krasiczyna, adiutant polowy naczelnego wodza w powstaniu listopadowym, gen. Jana Skrzyneckiego, od początku września 1831 r. przeniesiony do sztabu gen. Józefa Bema. Ich treść dotyczy przede wszystkim „interesów” majątkowych i finansowych Bema, będącego na emigracji. Między innymi książę Leon Sapieha miał mu pomóc w przejęciu spadku po jego stryju, kanoniku lwowskim Jakubie Bemie. Listy te wyjaśniają bardzo wiele dotychczas nieznanych historykom spraw, związanych z okresem emigracyjnym gen. Bema. Ich autentyczność jest bez zastrzeżeń. Tak pokaźna liczba, 17 listów, stanie się bardzo ważną częścią kolekcji „bemianów" w zbiorach Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Realizacja projektu związana jest również z faktem, że rok 2009 ogłoszono Rokiem Generała Józefa Bema.
Rytmy Roku” - tym wspólnym mianem obdarzono cykl zdarzeń odbywających się przede wszystkim w Muzeum Etnograficznym, gdzie znajdują się jedyne w Polsce zbiory kultury i folkloru romskiego (na salach Muzeum prezentowana jest stała wystawa poświęcona Romom a na podwórzu wystawa plenerowa – Tabor cygański). W ramach tego wielowątkowego zadania (uwzględniającego także ludową obrzędowość roczną) realizowane są prezentacje, konkursy, warsztaty i lekcje muzealne przekazujące tradycje, wiadomości i umiejętności w zakresie kultury ludowej, romskiej i żydowskiej. Projekt integrować ma różne środowiska społeczne i etniczne oraz rozbudzać w społeczeństwie poczucie własnej świadomości regionalnej i wartości pochodzenia. Obejmuje on następujące przedsięwzięcia:
Kiermasz wielkanocny połączony z konkursem na pisankę i plastykę obrzędową. Głównym celem wydarzenia jest podtrzymanie i kontynuowanie tradycji zdobienia jaj i robienia palm wielkanocnych najstarszymi metodami i z tradycyjnych materiałów.  Imprezie tradycyjnie towarzyszą występy zespołów regionalnych oraz konsumpcja potraw regionalnych.
Romska Wiosna - wielokulturowe spotkania przy ognisku mające na celu poznawanie folkloru i tradycyjnego rzemiosła romskiego, w ramach których odbywają się występy zespołów, warsztaty taneczne i muzyczne, pokazy bielenia patelni i wróżby.
Dni Pamięci Żydów Galicyjskich Galicjaner Sztetl - organizowany corocznie cykl uroczystości upamiętniający galicyjskich Żydów pomordowanych przez hitlerowców. Cykl inauguruje uroczystość w lesie Buczyna w Zbylitowskiej Górze koło Tarnowa, miejscu kaźni tarnowskich Żydów. W ramach Galicjaner Sztetl odbywają się koncerty muzyki żydowskiej realizowane pod bimą synagogi starej w Tarnowie oraz w synagodze w Bobowej.
I wreszcie ostatni projekt: „digitalizacja materiałów filmowych, negatywów oraz zbiorów bibliotecznych” Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Projekt zakłada przeprowadzenie kompleksowej digitalizacji zbiorów w zakresie: księgozbioru biblioteki, digitalizacji szklanych negatywów i negatywów dużych formatów, digitalizacji video badań i wydarzeń prowadzonych przez Muzeum oraz zakup sprzętu i oprogramowania niezbędnego do przeprowadzenia tych prac.

P.S. W dniu dzisiejszym (sobota 16 maj) Agnieszka Borzęcka przestała pełnić funkcję rzecznika prasowego prezydenta miasta Tarnowa. Jednocześnie zakończyła też pracę w Urzędzie Miasta Tarnowa, zwalniając fotel dyrektora Wydziału Marki Miasta. Rozstanie z magistratem tłumaczy przyczynami osobistymi. Jej obowiązki tymczasowo przejmie dotychczasowa wicedyrektor Wydziału Maria Zawada- Bilik. Przypomnijmy, już druga osoba żegna się ze stanowiskiem rzecznika w trakcie kadencji obecnego szefa samorządu tarnowskiego. Borzęcka swoje obowiązki pełniła nieco ponad rok, przejmując je pod koniec kwietnia 2008r. od Piotra Filipa. W styczniu br. wygrała konkurs na stanowisko dyrektora nowoutworzonego Wydziału Marki Miasta Tarnowa, w skład którego, oprócz dotychczasowego Biura Rzecznika weszło też, autonomiczne przez prawie dwa lata, Biuro Promocji Miasta.

I to by było w tym tygodniu na tyle.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



11:38, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 maja 2009

Tym razem zacznijmy nasz kulturalny galop od… postoju przed gmachem przy ulicy Mickiewicza 4 gdzie jeszcze mieści się teatr im. L. Solskiego, a który już niebawem ma zmienić adres na Pałac Młodzieży. Otwartym tylko pozostaje pytanie o datę rozpoczęcia remontu dotychczasowej siedziby naszej Melpomeny (ostatnio unieważniono rozstrzygnięte już przetargi i wszczęto ponowne ich procedury), aliści znając PR determinację jaśnie nam panującego prezydenta Ryszarda Ś. pewnie wkrótce (czytaj: kiedyś) to nastąpi… . Być może dlatego nieco przeciąga się artystyczne pożegnanie trupy aktorskiej dyrektora E. Żentary z tarnowską publicznością. Właśnie odbyły się tam dwa ponoć ostatnie spektakle przed planowanym remontem – w sobotę 30 kwietnia dano tam na Małej Scenie najnowszą premierę Teatru Nie Teraz pt. „Kreon”, prywatnego przedsięwzięcia Tomasza Antoniego Żaka, zaś we wtorek 5 maja przedpremierowo pokazano spektakl „Każdy kocha 0palę”, którego premiera zaplanowana jest podczas XIII Festiwalu Komedii TALIA w październiku (tylko którego roku i gdzie?). Ciekawostką tego ledwo artystycznie naszkicowanego projektu był zamknięty dla szerokiej publiczności jego pokaz. Czyżby obawiano się pożegnalnej siurpryzy na przykład ze strony Pegaza, który mając skrzydła bywa (i swoje wie) nawet tam gdzie go nie zapraszają? Ale nic to w porównaniu z prawdziwą bombą, jaką odpalił w ostatnich dniach były już, jak się okazało przewodniczący stowarzyszenia Zamek Tarnowski Wojciech Maniak, z uporem Don Kichota walczący o powrót do tarnowskiej macierzy malowniczych ruin na Górze Św. Marcina. Widać ta wielomiesięczna batalia mocno go wyczerpała i pewnie zniechęciła do działalności pro publico bono, oto bowiem postanowił wraz z małżonką Andrzeliką Mędala – Maniak pójść na swoje i zbudować dla siebie prawdziwy średniowieczny gród, tyle że nie w Tarnowie ale pod Dąbrową Tarnowską. Dokładnie we wsi Oleśnica, gdzie przed wiekami mieściła się siedziba rodu Ligęzów. Po wymarłym, potężnym rodzie Ligęzów nie zachowało się w okolicy prawie nic, a należy mu się hołd, który tą inwestycją zamierzamy złożyć, ożywiając historię dla współczesnych - mówią nowi państwo na zamku w 0lesnicy, podkreślając że budować będą za własne pieniądze (planowany koszt to 300 – 400 tysięcy złotych), oraz z pomocą planowanej Fundacji Ligęzów. Rekonstrukcja grodu Ligęzów  ma powstać w ciągu dwóch lat na 38 arowej działce. Z czterech kondygnacji rycerskiej wieży jedna przeznaczona będzie na mieszkanie komesa, pozostałe będą wykorzystane na historyczne ekspozycje, warsztaty garncarskie i snycerskie, sale tańców i rycerskich wprawek. Wojtek Maniak chce także organizować w swoim zamku lekcje historii dla dziatwy szkolnej oraz gościć bractwa rycerskie z całej Polski. Pegaz już ściska kciuki za pomyślność tego oryginalnego przedsięwzięcia i zapowiada się z gospodarską wizytą... , jako że sam rezyduje w nieodległej Lisiej Górze. Mijający tydzień zakończyły w piątek 8 maja dwie znaczące imprezy kulturalne, a mianowicie nietypowe, tym razem nie koncertowe, spotkanie w dworku w Kąśnej Dolnej poświęcone roli I. J. Paderewskiego w budowie II RP - w 90 rocznicę Traktatu Wersalskiego oraz wernisaż plastyczny w Galerii Miejskiej BWA o mocno intrygującym tytule:„Ukryte piękno meblościanki, domowych pleśni i niedzielnych spotkań”, prezentujący podwójną rolę mieszkania autorstwa Małgorzaty Markiewicz (studiowała w pracowni Działań Medialnych prof. Antoniego Porczaka na Wydziale Rzeźby ASP w Krakowie). Tradycyjnie też równolegle w Galerii Małej oglądać można było prace Krzysztofa Maniaka i Michała Mantynowa, członków niezależnej tarnowskiej grupy artystycznej POSTSCRIPTUM. Zaś już w niedzielę zagościły w grodzie Leliwitów aż dwa ponad regionalne wydarzenia – XVI Festiwal Muzyki Odnalezionej i 23 Tarnowska Nagroda Filmowa, która potrwa przez tydzień. Ale o tym napiszemy oddzielnie i obszernie.


Tarnowski „Kreon” – na podstawie „Antygony” Sofoklesa w reżyserii Tomasza A. Żaka (jest on także autorem scenariusza), i opracowany wokalnie przez Tomasza Lewandowskiego pokazany w pierwszy majowy weekend na deskach Solskiego jest ze wszech miar przedsięwzięciem pionierskim. Tak pod względem wyborów literackich autora scenariusza, jak i reżyserskiej obróbki w iście offowy sposób przedstawiający dramat Antygony, którą w Żakowej inscenizacji zastąpiła Ismena.    
Ale oddajmy glos twórcom przedstawienia:
Największym zagrożeniem ludzkiego bytu i moralności jest głupia, coraz głupsza, sprzedajna i służąca obcym władza. Gangrena ochlokracji krąży dzisiaj po Europie niczym widmo komunizmu, albo raczej jego kolejne wcielenie. Greckie polis tak jak i później średniowieczne monarchie, nie były wolne od zła, ale w swoją konstrukcję miały wbudowane jednoznacznie świadomość grzechu i nieuchronność kary bożej. W efekcie państwa zbudowane na tych przeszłych koncepcjach rządzenia, stały etycznie znacznie wyżej od państw współczesnych, bezczelnie nazywanych cywilizowanymi i głupio chełpiących się swą nowoczesnością.
Historię opisaną przez Sofoklesa odczytuje się od lat w duchu rewolucyjnej interpretacji dziejów. Innymi słowy bohaterem mieni się tego, kto burzy, a nie tego kto buduje. W ten sposób z Antygony zrobiono pozytywną postać naszych lektur, a jej imię zawłaszczają, jako swoje sztandarowe hasło, wszelkiej maści anarchiści. A przecież starożytny mistrz dramatu greckiego wcale nie ukrywa jej głupoty, naiwności i najzwyklejszego tchórzostwa (kiedy przyszło dać świadectwo głoszonym hasłom, po prostu się powiesiła!).
W inscenizacji Teatru Nie Teraz pierwszoplanowa jest postać Ismeny, której wybory były znacznie trudniejsze, niż emocjonalne działania Antygony. Ważna jest także postać Kreona zarażonego grzechem pychy i stawiającego się ponad Bogiem, niszczącego to, czego sam wcześniej słusznie bronił. Idąc śladem teatralnych koncepcji Sofoklesa, opowiadamy tę historię trzema aktorami (Ewa Tomasik – Chór, Magdalena Zbylut – Ismena, Szymon Seretem – Kreon). Ich osobowości i fizyczność zdecydowały o wielu rozwiązaniach formalnych i wpłynęły na kształt interpretacji dramatu. W niczym nie zmienia to jednak istoty i ducha tekstu pierwotnego.

Z kolei przedpremierowym spektaklem „Każdy kocha Opalę”, jaka dano na Dużej Scenie w zgoła nie premierowy wtorek 5 maja, Tarnowski Teatr pożegnał się oficjalnie z widzami na dotychczasowej scenie. W tytułowej roli wystąpiła Barbara Wrzesińska, a partnerowali jej Robert Żurek, Anna Lenczewska, Jerzy Ogrodnicki, Tomasz Piasecki i Andrzej Popiel. Spektakl reżyseruje Jan Tomaszewicz a scenografię przygotuje Tatiana Kwiatkowska.
Ten n nietypowy  pokaz  dopiero co przygotowywanego na październik spektaklu był możliwy ze względu na przesunięcie terminu modernizacji budynku teatru – mówi Edward Żentara, dyrektor naczelny i artystyczny Solskiego. Chcemy pożegnać się z naszą wierną publicznością w dotychczasowym budynku, bowiem wrócimy na nową scenę dopiero jesienią 2010 roku.
„Przygotowania do wystawienia tego tytułu trwają od początku kwietnia, były przerywane w międzyczasie dwoma premierami („Rozmowy z katem” i „Zdążyć przed panem Bogiem”). To zwariowane tempo jak na tak duży tytuł, planowo premiera ma być na inaugurację TALII, ale czego się nie robi dla widzów – mówi reżyser Jan Tomaszewicz. Proszę dlatego o wyrozumiałość, bo pokazujemy spektakl w pewnym zakończonym etapie. Dodatkowo problemy zdrowotne pani Barbary niosły cały czas ryzyko odwołania tego przedstawienia, ale jest to winna chociażby tarnowskim lekarzom, z którymi już się zaprzyjaźniła”.
Bohaterką sztuki jest tytułowa Opala Kronkie – samotna, starsza kobieta. Mieszka w zniszczonym, zaniedbanym domu, którego jest właścicielką. Całe dnie spędza na szperaniu po okolicznych składach staroci w poszukiwaniu swoich skarbów. Żyje w tym niewyobrażalnym bałaganie, pośród starych mebli, niepotrzebnych nikomu przedmiotów i z ukochanym kotem. Do zaniedbanego domu Opali trafia trójka oszustów, na tropie których jest już policja. Nie mogą wrócić do miasta, postanawiają więc zostać w jej domu. Ta przyjmuje ich z radością i życzliwością, odstępując im jeden z pokoi. Pod pozorem wdzięczności i życzliwości nowi lokatorzy snują misterny plan wykorzystania naiwnej kobiety. Ubezpieczają ją na wypadek śmierci i konsekwentnie dążą do urzeczywistnienia nieszczęśliwego wypadku. Ten – wydawać by się mogło – prosty plan, okazuje się jednak wyjątkowo trudny do zrealizowania...
W pewnym sensie Opala jest radosną, ufną „wariatką”, bo wariactwem nazywa się w Polsce naiwność, a to przecież nic innego jak czystość wewnętrzna, zaufanie do ludzi. Szukałam takiego tekstu – bo mówi on o tym, co mnie boli, a boli mnie, że zamiast rozumu mamy cwaniactwo, zamiast szlachetności – obłudę i hipokryzję i ta sztuka jest właśnie sprzeciwem wobec tego. My w Polsce wolimy się wyśmiewać, niż śmiać. W „Opali” będziemy mieli do czynienia z czystym śmiechem, takim z łezką w oku - mówi odtwórczyni roli głównej, Barbara Wrzesińska.
Niestety, z nie do końca zrozumiałych względów spektakl  miał charakter zamknięty, zaproszeni na niego zostali: władze miasta i województwa, sponsorzy i mecenasi teatru, media, pracownicy Solskiego oraz najwierniejsi widzowie. Oby tylko tak organizowane premiery nie stały się tradycją w nowym zrewitalizowanym Solskim.

Równie niezwykłe było piątkowe spotkanie w dworku Paderewskiego w Kąśnej Dolnej  zatytułowane „Rola I. J. Paderewskiego w budowie II Rzeczypospolitej – w 90. rocznicę Traktatu Wersalskiego”. Program tego wyjątkowo nie koncertowego projektu wypełniły:   projekcja filmu dokumentalnego Bohdana Rączkowskiego „Paderewski”, wykład prof. Mariana Marka Drozdowskiego oraz promocja jego książki „Józef Piłsudski Naczelnik Państwa Polskiego”. Dobrze się stało, iż  w rocznicę podpisania Traktatu Wersalskiego kończącego I wojnę światową Centrum Paderewskiego Tarnów – Kąśna Dolna przypomniało postać Ignacego Jana Paderewskiego, tym razem nie jako wielkiego artystę i wirtuoza, ale jako polityka, szefa rządu RP oraz uczestnika konferencji w Wersalu.
Prelegent M. Marek Drozdowski to znany historyk, profesora Instytutu Historii PAN, m.in. autor prac: „Stefan Starzyński, prezydent Warszawy”, „Archiwum polityczne Eugeniusza Kwiatkowskiego", „Eugeniusz Kwiatkowski”, „Eugeniusz Kwiatkowski w polskiej historiografii i publicystyce historyczno – ekonomicznej”, „Eugeniusz Kwiatkowski: człowiek i dzieło”, „Historia Warszawy” wraz z Andrzejem Zahorskim, „Alarm dla Warszawy: obrona cywilna stolicy we wrześniu 1939 roku.” Oto polityczna biografia patrona kąśnieńskiego dworku przedstawiona przez prof. Drozdowskiego:
Ignacy Jan Paderewski (1860 - 1941) – pianista, kompozytor, polityk, premier rządu, Minister Spraw Zagranicznych. Był przede wszystkim artystą. Przez wiele lat angażował się również w działalność społeczną i polityczną. W roku 1908 Paderewski był zleceniodawcą i fundatorem Pomnika Grunwaldzkiego, który odsłonięto w Krakowie w roku 1910 w rocznicę bitwy.
Po wybuchu I wojny światowej był współzałożycielem komitetów pomocy Polakom w Francji, Anglii oraz Szwajcarii. W 1915 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych. To dzięki jego staraniom sprawa niepodległości Polski znalazła się wśród postulatów prezydenta W. Wilsona. W sierpniu 1917 roku został przedstawicielem Komitetu Narodowego Polskiego na Stanu Zjednoczone. W grudniu 1918 roku Ignacy Paderewski wrócił do kraju. Jego przybycie do Poznania i entuzjastyczne powitanie stało się impulsem do wybuchu powstania na terenie Wielkopolski. 16 stycznia 1919 roku Paderewski został premierem, pełniąc równocześnie w swoim rządzie funkcję ministra spraw zagranicznych. W grudniu 1919 roku gabinet Paderewskiego podał się do dymisji. Artysta wyjechał za granicę, ale powrócił do kraju w roku 1920, w czasie wojny polsko – bolszewickiej. Był również przez pewien czas wysłannikiem rządu polskiego do Ligi Narodów.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



09:28, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 maja 2009

Ten wyjątkowy kwietniowo – majowy tydzień  zdominował kolejny długi weekend, na który złożyły się aż trzy święta. Pierwsze to obowiązujące w tzw. minionym okresie święto ludzi pracy czyli 1 Maja (w kościele to uroczystość świętego Józefa Robotnika), charakteryzujące się masowymi pochodami pierwszomajowymi, aczkolwiek to pospolite świętowanie było w większości dobrowolnym przymusem. Drugie to obchodzone dopiero od sześciu lat Święto Flagi, będące nie tyle patriotycznym świętowaniem, ile potwierdzeniem naszej akcesji do zjednoczonej Europy. Z tej okazji rok rocznie organizowane są przez miejscowych decydentów  na Placu Sobieskiego „flagowe happeningi”, polegające na darmowym lub za przysłowiową złotówkę wręczaniu, by nie rzec wciskaniu, naszych narodowych barw przypadkowym przechodniom Trzecie to najstarsze i najbardziej polskie z tego zestawu świąt, obchodzone na pamiątkę uchwalenia Konstytucji 3 Maja, którego depozytariuszem był od początku kościół katolicki obchodząc je w „koprodukcji” z uroczystością Maryi, Królowej Polski i organizując je w bardziej lub mniej jawnej opozycji do „komunistycznego” 1 Maja. Niestety w Tarnowie od lat obowiązuje ten sam rytuał majowego świętowania, będący połączeniem bogoojczyźnianych uroczystości w kościołach (głównie msza o godzinie 12 w południe w bazylice katedralnej) z bezpośrednio po nich następującymi patriotycznymi celebrami lokalnych decydentów z reguły pod pomnikiem Nieznanego Żołnierza przy ulicy Wałowej. Czasem zdarzy się jakiś piknik, a raczej majówka lub koncert ale nic ponad tę organizacyjną sztampę. Wyjątkiem w tym roku było uruchomienie ponownie zabytkowego XVII – wiecznego zegara na ratuszowej wieży, który uroczyście osobiście nakręcił nasz wicemarszałek Małopolski Roman Ciepiela, po czym w niebo pofrunęło 27 baloników z pozdrowieniami dla państw zjednoczonej Europy i naszej pięcioletniej już w niej obecności.  Na szczęście nie wszyscy zawiadowcy kulturalni świętowali i niektórzy z nich przygotowali co nie co, ot chociażby koncert Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej w Sali Lustrzanej lub występ młodej tarnowskiej pianistki Lucyny Smolińskiej w Kąśnej Dolnej. Zaś sam ten wyjątkowy majowy weekend upłynął pod znakiem obecności dwóch niezwykłych kobiet: znakomitej aktorki i publicystki Joanny Szczepkowskiej oraz klimatycznej pieśniarki Hanny Banaszak, które gościły w Mościckim Centrum Kultury i „Tatrzańskiej”, ale o tym piszemy oddzielnie. A propos MCK to  onegdaj odbył się tam prawdziwie wiosenny koncert Zespołu Pieśni i Tańca „Świerczkowiacy”, firmowego zespołu tej placówki i prawdziwego ambasadora kultury polskiej (i tarnowskiej) w szerokim świecie. W programie tego okolicznościowego występu znalazły się zwyczaje staropolskie i najpiękniejsze melodie melodie polskie, w rytm których bawiono się w dawnych karczmach i majówkach. Można było podziwiać m. in. łowickiego „Kujawiaka z oberkiem”, tańce i zabawy z regionu Opoczna, Lublina i Krakowa. Zaprezentowali się także „Mali Świerczkowiacy”. Szkoda tylko, ze w bogatym programie imprezy zabrakło naszych stricte lokalnych przyśpiewek i tańców… . Z personaliów odnotujmy wybory nowego zarządu Tarnowskiego Towarzystwa Kulturalnego, którym przez ostatnie 18 lat zarządzał znany tarnowski historyk Stanisław Potępa, a którego następcą został Adam Bartosz – dyrektor Muzeum Okręgowego. Już podczas zbierania materiałów do tego świątecznego Pegaza nadeszła wiadomość o śmierci  Józefa Trędowicza, który odszedł po długiej i ciężkiej chorobie 29 kwietnia. Miał 72 lata. Ten znany tarnowski dziennikarz, nauczyciel i działacz społeczny był prawdziwym człowiekiem instytucją ale przede wszystkim niezwykle, jak na osobę związaną z lewicą (PZPR) porządnym człowiekiem.

Ten urodzony 9 stycznia 1937 roku syn legionisty przez całe lata związany z lewicą, której partia powierzała mu szereg odpowiedzialnych funkcji m. in. wicedyrektora MDK (obecnego Pałacu Młodzieży), redaktora naczelnego tygodnika TEMI, później „Echa Tarnowa”, zastępcy redaktora naczelnego „Zeszytów Tarnowskich”, wiceprezesa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Tarnowskiej. Ale był przede wszystkim rasowym działaczem społecznym. To z jego inicjatywy i aktywnej pomocy w tarnowskim szpitalu uruchomiono Oddział Sztucznej Nerki. Jego ukochanym dzieckiem była „Kuźnica”, dokładnie tarnowski oddział krakowskiego Stowarzyszenia Kulturalnego, w ramach której organizował szereg ciekawych spotkań z luminarzami polskiej kultury i polityki oraz powołał m.in. „Akademię Młodych”, a przez ostatnie lata z pasją organizował letnie obozy w Rabce dla dzieci z najuboższych rodzin. I to chyba nie przypadkiem pogrzeb Jozefa Trędowicza odbył się w sobotę 1 maja…

A teraz najpierw gwoli dziennikarskiej rzetelności odnotujmy bardzo udany koncert zbyt rzadko występującej Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej, jaki odbył się w niedzielę 26 kwietnia w Sali Lustrzanej, a którego gwiazda był znakomity skrzypek Jan Stanienda, niegdyś związany z naszym zespołem. Maestro z prawdziwą maestria wykonał słynne „Cztery pory roku” Antoniego Vivaldiego.
CZTERY PORY ROKU A. Vivaldiego to muzyczna klasyka z najwyższej półki, w dodatku w mistrzowskiej interpretacji legendarnego skrzypka Jana Staniendy, to gratka prawdziwa i wydarzenie kulturalne przedniej rangi. Jeśli dodać do tego towarzystwo Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej i reprezentacyjną , aczkolwiek jeszcze bez  prezydenckiej klimatyzacji, Salę Lustrzaną, okaże się, że jeśli się chce, to można i w Tarnowie zorganizować imprezę muzyczną, jakiej nie powstydziłyby się renomowane ośrodki tzw. życia kulturalnego.

Jan Stanienda to legendarny polski koncertmistrz, wybitny kameralista i błyskotliwy wirtuoz. Urodził się w Bytomiu. Studia ukończył w Akademii Muzycznej im. Fr. Chopina w Warszawie w klasie prof. Krzysztofa Jakowicza. Niewiarygodnie bogata wyobraźnia wyciska na jego interpretacjach niepowtarzalne piętno, a mistrzowskie frazowanie oraz operowanie barwą i artykulacją sprawiają, że kreacje te zapadają głęboko w pamięć słuchaczy.
Od 1975 r. był członkiem Polskiej Orkiestry Kameralnej Jerzego Maksymiuka, a od 1977 jej koncertmistrzem i solistą. W 1976 roku został wyróżniony na Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. N. Paganiniego w Genui.
Grał z wieloma znakomitymi muzykami, takimi jak Sir Yehudi Menuhin, Maurice Andre, Michala Petri, Wanda Wiłkomirska, Krzysztof Jakowicz, Janosz Starker, Barbara Hendricks, Moris Bourge, Lidia Grzanka-Urbaniak, Krzysztof Jabłoński, Andriej Gridczuk, Grzegorz Nowak, Tadeusz Wojciechowski, Guy Touvrone.
Jako solista i dyrygent występował we wszystkich krajach europejskich oraz na wszystkich kontynentach, koncertował w takich salach, jak Carnegie Hall w Nowym Jorku, Filharmonia Berlińska, Concertgebouw w Amsterdamie, Auditorio Nacional de Musica w Madrycie, Barbican Center i Royal Albert Hall w Londynie (BBC Henry Wood Promenade Concerts), Santa Cecilia w Watykanie i w wielu innych.
Od 1986 do 2000 r. był koncertmistrzem orkiestry Sinfonia Varsovia, a w latach 1993-1995 jako dyrektor artystyczny prowadził orkiestrę Leopoldinum. Oprócz koncertów z Sinfonią Varsovią i Polską Orkiestrą Kameralną, koncertował i prowadził wiele zespołów kameralnych i symfonicznych, krajowych i zagranicznych. W latach 1991/92 jako Premier violon solo prowadził Orchestre de Chambre National de Toulouse. Z orkiestrą tą wystąpił 1. stycznia 1992 r. na Koncercie na rzecz Pokoju w Dubrowniku z udziałem Barbary Hendricks. W 1998 roku wystąpił w USA w Atlancie w Spive Hall na koncercie galowym z okazji przystąpienia Polski do NATO.
Jan Stanienda ma na swoim koncie szereg nagrań płytowych, radiowych i telewizyjnych. Nagrywał dla takich firm płytowych jak: Aperto, Linn Records, Pawane, Kos Warsaw Records, DUX Records. Jest pomysłodawcą, twórcą i dyrektorem artystycznym Festiwalu Muzyki Kameralnej Wieczory w Arsenale oraz laureatem Wrocławskiej Nagrody Muzycznej.

Trzy dni później we środę 29 kwietnia w Mekce tarnowskich melomanów w Kąśnej Dolnej wystąpiła młoda dyplomantka Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II stopnia im. I. J. Paderewskiego w Tarnowie Martyna Smolińska. Ta niewątpliwie utalentowana pianistka, która swoje umiejętności zdobywała w klasie fortepianu Jarosława Iwaneczko, wykonała m. in.: J. S. Bacha – Preludium i Fugę c- moll DWK t. II, i L. van Beethovena – Sonatę op. 57 “Appassionata” oraz Grażyna Bacewicz- II Sonatę- cz. III Toccatę i  I. J.  Paderewskiego – Thème varié A- dur op. 16 nr 3, a także Etiudy  Fryderyka Chopina.

Zaś a propos zeuropeizowania, by nie rzec zdominowania majowych świąt przez fanów i sceptyków zjednoczonej Europy, to najlepiej skomentował tę sytuację prof. Piotr Legutko na łamach sobotniej Gazety Krakowskiej w krótkim tekście „Duch obywatelski”: - „Według powszechnie obowiązującego stereotypu Polak kocha swój kraj, potrafi się za niego bić, ceni ponad wszystko honor, ale obce mu są cnoty obywatelskie. Wiadomo, warcholstwo, złota wolność, przysłowiowy polski bałagan. Ale to tylko pewien mit. Polska historia to nie tylko przegrane zrywy powstańcze, to także zdolność do naprawy własnego państwa. Duch obywatelski. Mamy swoje powody do dumy. Nie tylko z napisania pierwszej w Europie konstytucji i stworzenia nowoczesnego modelu wielonarodowego państwa (choć  o tym zawsze warto przypominać). 3 maja to także święto wielu podobnych, wielkich dzieł obywatelskich. Takich jak budowa II Rzeczpospolitej, jak „Solidarność” czy Komitety  Obywatelskie sprzed 20 lat. Nie dajmy sobie wmówić, żeśmy stworzeni jedynie do szabli i do szklanki.”

Na koniec odrabiając kwietniowe  zaległości przypomnijmy, iż w dniu 16 kwietnia odbyły się wybory nowego zarządu Tarnowskiego Towarzystwa Kulturalnego. Towarzystwo zostało zainicjowane w 1991 r. przez Stanisława Potępę, tarnowskiego historyka, byłego dyrektora Muzeum Okręgowego w Tarnowie (1978-1980). TTK stało się w założeniu kontynuatorem rozwiązanego wówczas Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Tarnowskiej. Przez 18 lat Potępa prowadził Towarzystwo Kulturalne, którego głównymi osiągnięciami jest wydanie 13 tomów Rocznika Tarnowskiego, prezentującego dorobek naukowy tarnowskiego środowiska humanistycznego, a także dobiegający dwudziestego tomu Wielki Przewodnik po Tarnowie. Po latach intensywnej pracy S. Potępa złożył rezygnację z funkcji przewodniczącego Towarzystwa.
Na ostatnim zebraniu oficjalnie podziękowano Stanisławowi Potępie za wieloletni trud. Nowy zarząd Towarzystwa Kulturalnego, które działa przy MOT będzie pracował pod przewodnictwem Adama Bartosza, dyrektora tarnowskiego Muzeum.
Jego zastępcami zostali: dr Andrzej Niedojadło i dr Edmund Juśko – historycy a Andrzej Szpunar – z-ca dyrektora Muzeum tarnowskiego, został sekretarzem. Głównym zadaniem Towarzystwa na najbliższy okres kilkunastu miesięcy jest opracowanie zainicjowanej przez Miasto Tarnów Encyklopedii Tarnowa. Będzie tez oczywiście kontynuowany Rocznik Tarnowski. Natomiast od woli redaktora Przewodnika, S. Potępy zależeć będzie, czy ukażą się następne jego tomy.
Przy tej okazji przypomnijmy, iż owa „Encyklopedia Tarnowa” to flagowa inicjatywa Urzędu Miasta. I nie ma się co dziwić, jak pisze jeden z internautów, iż  w „konkursie" na dotacje dla organizacji pozarzadowych TTK dostalo na tę encyklopedię aż 160 tyś.  zl - czyli całą pulę jaka była przeznaczona na wydawnictwa w ramach konkursu tzw. grantów. Ciekawe dlaczego w żadnym innym priorytecie, nie było sytuacji, w której tylko jedna (na wiele zgłaszających się) organizacja dostała kasę - w innych priorytetach miasto starało się obdzielić wszystkich. I to miał być konkurs? Pegaz pozostawia to pytanie otwartym kończąc tradycyjnym: i to by było na tyle.

Ryszard Zaprzałka

By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót


21:15, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: