RSS
piątek, 22 kwietnia 2011

To powinien być wyjątkowy felieton, wszak wszem i wobec trwa wielkie świętowanie. Sęk w tym, że w tym wielkanocnym przesileniu nierzadko zapominamy o co w tym wszystkim chodzi, jaki najważniejszy, poza komercyjny i poza medialny sens ma Wielkanoc. A jest to najstarsze święto chrześcijańskie, od siedemnastu wieków obchodzone w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Jak w większości świąt, tak i w tym przeplatają się wątki i symbole różnych epok i kultur, pogańskie, antyczne i chrześcijańskie. Nazwę tego święta, najbardziej typową dla ludów słowiańskich, przyjęliśmy od Czechów wraz z chrześcijaństwem, a nawiązuje ona do cudu zmartwychwstania, który nastąpił nocą. Na świecie znane jest też jako Pascha, od hebrajskiego Pesach, wiosennego Święta Przaśników upamiętniającego wyjście Żydów z Egiptu, obchodzonego w pełnię księżyca, w czasie którego na ofiarę przeznaczano jednoroczne baranki. Jako Hebrajczyk, obchodził to święto Chrystus, na nie wraz z uczniami przybył do Jerozolimy i święto Pesach stało się tłem męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Obecnie te przełomowe dla historii świata dni nazywane są Triduum Paschalne. W Tarnowie  uroczystości rozpoczęła środowa plenerowa Droga Krzyżowa poprowadzona uliczkami starego miasta, w której udział wzięło ponad 1 tysiąc osób, różnych stanów i zwodów. Ta wielopokoleniowa procesja pokutna niosąc  sporych rozmiarów drewniany krzyż modliła się i medytowała, dając świadectwo swojej religijnej orientacji. W Wielki Czwartek biskupi wraz całym tarnowskim kościołem celebrowali w katedrze pamiątkę Ostatniej Wieczerzy, symbolicznie obmywając nogi współczesnym apostołom, zaś w Wielki Piątek uroczyści złożono eucharystyczne ciało Chrystusa do Grobu. Z licznym udziałem wiernych odbywały się adoracje i czuwania, spowiadano się i poszczono… Natomiast w Wielką Sobotę poświęcono ogień i wodę i odprawiono uroczystą Rezurekcję, a wcześniej powszechnie święcono pokarmy. Przy tej okazji warto przypomnieć zawartość koszyka ze święconką, w którym obowiązkowo powinny się znaleźć: Jajka (Pisanki, Kraszanki) - symbol życia i odrodzenia, Baranek (Cukrowy, Z Masła bądź z ciasta) - Symbol Jezusa Chrystusa (Agnus Dei - Baranek Boży), Chleb - także symbolizuje Ciało Chrystusa, jest oznaką dostatku, Chrzan - wraz z masłem jest symbolem goryczy i słodyczy po śmierci i zmartwychwstaniu, Sól - symbol dostatku i gościnności, Wędliny - symbolizują kończący się Wielki Post. Mięso wieprzowe symbolizujące uwolnienie z jarzma praw starozakonnych. Ponadto w koszyku znajdować się mogą także inne produkty jak rzeżucha, ser i ciasto oraz inne symbole wielkanocne np. zajączek, kurczaczek, rzeżucha, gałązki wierzby (kotki, bazie). Zapewne z racji tych świątecznych okoliczności w studniach na rynku zostały zainstalowane duże, wielkanocne jaja oraz barwne koguty. Koguty pojawiły się również na skwerach i zieleńcach przy ulicy Krakowskiej, na skwerze o. Kokocińskiego, a także przy rondzie na skrzyżowaniu ulic Starodąbrowskiej i Mickiewicza. Dodatkowo, na rynku ustawiono  wielkoformatową wystawę prezentującą kartki świąteczne z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Ale to nie jedyne dekoracje obecne na ulicach naszego galicyjskiego miasteczka. Jako, że wiosenna i świąteczna aura zachęcają do spacerów zapraszamy do plenerowej „Galerii Twórców” przy Al. Solidarności, gdzie kooperatywa Muzeum Okręgowego i tarnowskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków (właśnie trwa jubileusz 65 – lecia tego artystycznego cechu), zorganizowała wystawę „Pro Arte”, przypominającą w formie wydruków twórczość nieżyjących już artystów tworzących niegdyś w Tarnowie: Pauliny Chrzanowskiej, Piotra Drobieckiego, Anatola Drwala, Jadwigi Gajek-Sanowskiej, Witolda Giżbert-Studnickiego, Juliana Grabowskiego, Antoniego Reisinga, Wiesława Röhrenschefa, Joanny Srebro-Drobieckiej, Józefa Szuszkiewicza, Stanisława Westwalewicza i Jana Winiarskiego. A towarzyskim wydarzeniem tego przedświątecznego okresu była wizyta  żona prezydenta, Anny Komorowskiej, która wzięła udział w wykładzie dot. chorób serca dla słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku działającego przy MWSE w Centrum Sztuki Mościce, zakończona „Wieczorem z babeczkami” w restauracji Hotelu „Bristol”. Były też prezenty: Anna Komorowska wręczyła kijki do uprawiania nordic walkingu, zaś ją obdarowano ażurową pisanką wykonaną ze strusiego jaja przez Dorotę Pacanowską. Muzycznie tydzień wypełniły koncerty „Estrady Młodych”, w Sali Lustrzanej i w Kąśnej Dolnej tegorocznych dyplomantów tarnowskiego Zespołu Szkół Muzycznych. Zaś malarską dominantą był wernisaż wystawy Bogny Toczek-Łojewskiej w piwnicznej galerii Muzeum. Z kolei gościem cyklicznego spotkania „InTARnetowe rozmowy przy książkach" w księgarni MATRAS, był Jerzy Andrzejczak, autor bestsellerowej książki „96 końców świata. Gdy runął ich świat pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010". Jak wiadomo Święta to także czas życzeń więc i my z Pegazem składamy wszystkim tego, czego każdemu brak, jak śpiewał przed laty wielki Bułat Okudżawa.


Na całej kuli ziemskiej, jak dowodzą badania archeologiczne pełniło jajko pełni funkcje uniwersalnego fetysza. Jak pisze Jacek Oledzki w „Wyrzeczysku" wynikało to z oczywistego faktu: „jest jajko życiem, jego kwintesencją i potencją. Życie to wyłania się z zamkniętej kulistej skorupki z jej nieruchomego wnętrza. Powstaje na oczach człowieka. Zawiera nieprzeniknioną, lecz przekonywującą tajemnicę". Już w starożytności jajko było przedmiotem kultu. Symbolizowało świat, płodność, zdrowie i szczęście. Uważano, że jest ono początkiem wszystkiego. Miało olbrzymie jajko wyjść z ust najwyższego Boga. Dlatego też zawieszano jajka u sufitu egipskich świątyń. Było też atrybutem egipskiego boga Ptach, który jako garncarz nadaje kształt światu w formie jaja. Podczas pracy bóg - garncarz stłukł jajo i dlatego nastąpił podział świata. Sztuka zdobienia jaj znana była już słowianom w dziewiątym wieku. O zabawach z malowanymi jajami wspominał Wincenty Kadłubek w swojej dwunastowiecznej kronice "Polacy z dawien dawna byli zawistni i niestali, bawili się panami swymi jak malowanymi jajkami". O ich malowaniu i zwyczaju barwienia pisał Owidiusz, Pliniusz, Juwenalis i encyklopedysta Zygmunt Gloger. Od setek wieków uważano jajko za siłę przeciwdziałającą złym duchom, używane było w kulcie zmarłych jako uczta dziewiątego dnia zamykająca okres żałoby. Wkładano jajko nieboszczykom do grobów, aby oczyścić ich ze wszystkich nieprawości, wierząc, że jeżeli się tego nie uczyni jego duch będzie się błąkał po świecie. Wiara w siłę przeciwdziałającą złym mocom sprawiła, że używano jajek jako "kamienia węgielnego", przy zakładaniu wielkich miast, budowli (np. Kościoła Mariackiego), czy przy budowie nowych domów. Jajko związane jest ściśle z każdym ważnym momentem pracy rolnika. Kiedy wiosną po raz pierwszy wyprowadzano bydło na pastwisko kładziono na progu stajni jajko. Po przejściu krów oddawano je biednym z prośbą o modlitwę o bydło. Po grzbietach krów, koni, owiec toczono jajko po to, aby bydło przez lato stało się krągłe jak jajko, konie zaś biegały tak szybko jak ono się toczy. Wierzono, że jajka mają moc przyciągania do siebie ciążącej na człowieku lub zwierzęciu choroby. Podania i legendy z dziesiątego wieku mówią, iż zwyczaj malowania jajek wielkanocnych wprowadziła święta Magdalena. Kiedy płakała przy pustym grobie miał się jej ukazać anioł i rzec "Nie płacz Chrystus zmartwychwstał". Po przyjściu do domu zauważyła, że wszystkie jajka się zaczerwieniły. Wyszła przed dom, rozdała je napotkanym apostołom obwieszczając tę nowinę. Jeżeli dać wiarę innej wersji Maria Magdalena, kiedy przyszła do Heroda z prośbą by ulitował się nad Jezusem, podarowała mu kilka jajek malowanych. Ta legenda dała początek wierze, że to dziewczęta powinny malować jajka a najważniejsze z nich ofiarować swoim chłopcom, co zjedna ich miłość i wierność. Są też legendy związane, z kamieniowaniem Chrystusa przez Żydów. Jedna z nich mówi, że aniołowie chcąc przeszkodzić w dręczeniu Chrystusa rozsypali pisanki, aby Żydów zabawić. Inna mówi, że podczas prowadzenia Chrystusa na Golgotę Żydzi rzucali w Chrystusa kamieniami a te z woli Boga zamieniały się w pisanki, aby zaoszczędzić mąk synowi Bożemu.

* * *

Na kolejną wystawę z cyklu „Tarnowscy Artyści w Galerii Muzealnej” zaprosiło w poniedziałek 18 kwietnia Muzeum Okręgowe w Tarnowie organizując wernisaż prac malarskich  Bogny Toczek–Łojewskiej. Artystka nie mogła osobiście przybyć na wernisaż swojej wystawy z powodu choroby. Na wernisaż przybyła jej córka, która krótko opowiedziała o malarstwie matki. Obecnie artystka właśnie ze względów zdrowotnych nie może już malować. Obrazy prezentowane na wystawie w piwnicach Muzeum Okręgowego przy Rynku to ostatnie, które wyszły spod jej ręki. Wszystkie je autorka przeznaczyła do sprzedaży, w tarnowskim muzeum jest ich zresztą spora kolekcja, którą gromadził jeszcze poprzedni dyrektor placówki muzealnej, Stanisław Potępa. Bogna Toczek-Łojewska urodziła się w Tuchowie. Jest absolwentką Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (obecnie Akademia Sztuk Pięknych) w Poznaniu. W 1972 roku uzyskała dyplom w dziedzinie grafiki. Pomimo ukończenia wydziału grafiki poświęciła się malarstwu, które stało się jej pasją, a studiowała je w pracowni profesora Eustachego Wasilkowskiego. Od 1975 roku na stałe związała się z Tarnowem. Przystąpiła do Tarnowskiej „Grupy 13” założonej w 1972 roku przez Juliana Grabowskiego. Swoje prace pokazywała przeważnie na wystawach lokalnych, organizowanych przez Biuro Wystaw Artystycznych. Oprócz tego jej obrazy można było oglądać na ogólnopolskich wystawach zbiorowych w Tarnowie, Gdańsku, Nowym Sączu, Dębicy. Ma na swoim koncie dwie wystawy indywidualne, które były pokazywane w Tarnowie w roku 1976 i 1977. Jej prace znajdują się w zbiorach Muzeum Okręgowego w Tarnowie, oraz prywatnych w kraju i za granicą.

Obrazy, które malowała na początku swej twórczości charakteryzuje ekspresja oparta na realizmie. W późniejszych pracach pojawiają się coraz to bardziej fantastyczne formy przypominające niekiedy krajobrazy. Ich treść autorka zaczerpnęła z własnych wewnętrznych przeżyć i stanów emocjonalnych. Malowała także portrety i martwe natury.
- Na wystawie prezentujemy obrazy, które jeszcze znajdują się w rękach artystki, jest ich już niewiele, gdyż od kilkunastu lat nie maluje. Ta zakończona na pewnym etapie życia twórczość została spowodowana ciężką i nieuleczalną chorobą, która na stałe przykuła ją do łóżka. Wystawa jest niewątpliwie szansą dla kolekcjonerów i osób zainteresowanych twórczością Bogny Toczek-Łojewskiej aby swoje zbiory powiększyć – mówi Adam Bartosz, dyrektor muzeum.
Stanisław Potępa pisał o jej twórczości: (…) Zapewne jej obrazy są zupełnie nieczytelne dla naiwnych realistów szukających potwierdzenia zewnętrzności. Dla tych jednak, którzy umieją czytać sensy w każdym ludzkim zachowaniu te sensy są tam zawarte; dla tych, którzy wiedzą, że sztuka jak się zdaje jest ciągiem dalszego ludzkiego istnienia tyle, że zmaterializowanym lub urzeczowionym, jak to mówi Antoni Moniuszko, dla tych malarstwo Bogny nie będzie niezrozumiałe. Jeżeli nawet w kotłującej się magmie form, pociągnięć pędzla, trudno od razu odczytać sensy, mimo że malarstwo to buduje przestrzeń, to właśnie dlatego, że jest to malarstwo tak gęste, jakby wszystko miało być powiedziane na jednym płótnie….

* * *

Kolejne spotkanie z cyklu "Rozmowy przy książkach" odbyło się w księgarni MATRAS przy pl. Sobieskiego w środę 20 kwietnia o godz. 17. Tym razem gościem był Jerzy Andrzejczak - autor książki "96 końców świata. Gdy runął ich świat pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010". Publikacja jest zapisem rozmów z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej na temat ich zmagań z codziennością, żałobą i zgiełkiem medialnym. Książka nie zawiera sensacji, politycznych przepychanek, czy zakulisowych rozgrywek. To książka przybliżająca atmosferę dni kwietniowych, tuż po katastrofie, gdy Polska zjednoczyła się w żałobie. To jest książka o tych, którzy odeszli i o tych, co zostali. O ich bólu, lękach, cierpieniu, o tym, jak radzą sobie z pustką.
 Autor jest pisarzem, reporterem i dziennikarzem,  autorem kilkudziesięciu książek.
Najbardziej znane to: „Zabójcą Marka Papały jest…”, „Spowiedź polskiego kata”, „Adam Małysz – Batman z Wisły”, „Jolanta Kwaśniewska. Prawdziwy portret Pierwszej Damy”, „Aleksander Kwaśniewski. Prezydent odarty z tajemnic”. Jest też autorem kilkunastu biografii gwiazd polskiego show-biznesu.

Podczas spotkania  można było dołączyć do listy osób wspierających inicjatywę ufundowania i wmurowania w Tarnowie, na placu Ofiar Katynia, specjalnej Tablicy Smoleńskiej, upamiętniającej Ofiary katastrofy z 10.04.2010.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



21:55, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Znów zaliczamy kolejny, okrągły jubileusz edycji naszego pegazowego organu, aliści tyle się dzieje, że nie czas na świętowanie. Tym bardziej, że Wielkanoc tuż, tuż. Dokładnie tydzień przed Wielkim Tygodniem, swoje święto obchodzili cyganie, których w Małopolsce mieszka około czterech tysięcy. - Jest to największa koncentracja Romów w Polsce – mówi cyganolog Adam Bartosz – dyrektor tarnowskiego muzeum. Natomiast w samym Tarnowie Romów jest zaledwie kilkudziesięciu. W większości wyemigrowali do Anglii. Tarnowskie Muzeum  Etnograficzne w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Romów przygotowało z tej okazji dwie wystawy: rysunki dzieci z osady romskiej i fotografie Józefa Kolarcika. Ten podwójny wernisaż odbył się w poniedziałek 11 kwietnia, gromadząc liczne grono zainteresowanych tematyką romską widzów. Dwa dni później, we środę 13 kwietnia w Galerii Tarnowskiego Centrum Kultury otwarto interesująca ekspozycję fotografii Anny Błażejewskiej, podróżniczki i politologa z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. W sferze jej zainteresowań leży przede wszystkim człowiek. Zafascynowana innymi kulturami dokumentuje życie oraz zwyczaje ludzi zamieszkujących odległe zakątki świata. Fotografowała m.in. w Nepalu, Sri Lance i północnych Indiach. Na co dzień współpracuje z Rzeczpospolitą Online oraz portalami podróżniczymi Peron4.pl i KoniecSwiata.net. Jej prace były wielokrotnie wyróżniane konkursach fotograficznych, a jedno ze zdjęć prezentowanych na wystawie "Birma w odcieniach czerwieni" pojawiło się na okładce brytyjskiego pisma "Justice". Natomiast w piątek 15 kwietnia o godzinie 15.00 w Sali Lustrzanej przy ulicy Wałowej odbyło się kolejne otwarte spotkanie Tarnowskiego Towarzystwa Naukowego. W trakcie spotkania światowej sławy tarnowski kosmolog i filozof, laureat niezwykle prestiżowej nagrody Templetona Ks. prof. dr hab. Michał Heller wygłosił wykład „Nauka a religia” w działalności Jana Pawła II, o czym piszemy oddzielnie. W tym samym dniu w Mościckim Centrum Sztuki miał miejsce wernisaż wystawy pt. „Traktat o obrazie” znakomitego polskiego operatora i reżysera filmów eksperymentalnych, laureata Oskara - Zbigniewa Rybczyńskiego, połączony z  pokazem filmu dokumentalnego pt. "Zbig" w reż. Natalii Korynckiej-Gruz, i spotkaniem z jego bohaterem i zarazem autorem wystawy, poprowadzone przez Łukasza Maciejewskiego. Wydarzeniem tygodnia było z całą pewnością czwartkowe otwarcie po ponad dwuletniej przerwie naszego teatru, które uświetnił pokaz legendarnego spektaklu „Kwartet dla czterech aktorów” autorstwa Bogusława Schaeffera w gwiazdorskiej obsadzie - Jana Frycza, Andrzeja Grabowskiego, Mikołaja Grabowskiego oraz Jana Peszka oraz sobotnia pierwsza premiera Solskiego czyli   „Tajemniczego ogrodu” Frances Hodgson Burnett, liczącego ponad 100 lat utworu, w adaptacji i reżyserii Tomasza Obary. Oba te hity opisujemy oddzielnie. Równie ciekawe okazały się „Przestrzenie Kultury”, pierwszy projekt nowo powstałej w Tarnowie Fundacji Rozwoju Przestrzeni Społecznych i Kulturalnych TIMSZEL, którego premierowa odsłona miała miejsce w sobotę 16 kwietnia w piwnicach Winiarni „Lippóczy i Pince” przy ulicy Katedralnej. - Tego dnia odbył się pokaz spektaklu „Klinika Dobrej Śmierci” w wykonaniu Teatru Barakah oraz wystawa prac artystów, których pasji tworzenia i aktywności nie zatrzymała tajemnica cierpienia – zapraszał prezes Fundacji TIMSZEL Łukasz Przybyło. W nastrój poprzedzającego Święta Wielkanocne Wielkiego Tygodnia wprowadził nas rozpoczęty w Niedzielę Palmową, po raz pierwszy zorganizowany w Tarnowie, czterodniowy Festiwal Paschalny "Musica Poetica". Zaś w tak zwanym międzyczasie znakomity, kolejny raz potwierdzający swoją klasę, Chłopięcy Chór Katedralny Pueri Cantores Tarnovienses z Bazyliki Katedralnej w Tarnowie pod dyrekcją księdza Grzegorza Piekarza otrzymał Grand Prix tegorocznego, VII Ogólnopolskiego Przeglądu Chórów Kościelnych Pieśni Pokutnej i Pasyjnej Metropolii Górnośląskiej, który zakończył się późnym wieczorem 9 kwietnia w parafii świętych Apostołów Filipa i Jakuba w Żorach. W konkursie wzięło udział prawie trzydzieści zespołów z całej Polski. Główną nagrodę Festiwalu, pozłacaną pietę, wręczył naszym chłopcom biskup Gerard Bernacki. Tarnowski chór otrzymał również z rąk wojewody śląskiego nagrody pieniężne i rzeczowe. Tydzień muzycznie domknął niedzielny koncert kameralny w Sali Lustrzanej z udziałem Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej pod dyr. Oresta Telwacha. W programie koncertu znalazły się utwory: C.P.E. Bacha, J.S. Bacha i N. Paganiniego w wykonaniu K. Wrony – wiolonczela, J. Pawłowskiej – skrzypce, M. Chrobak – fortepian.


Międzynarodowy Dzień Romów obchodzony jest w rocznicę Światowego Kongresu Romów, który odbył się w 1971 roku w Londynie. - W londyńskim kongresie uczestniczyło kilkadziesiąt osób, wielu z nich nie było Romami. Zaprezentowano tam po raz pierwszy hymn, przyjęto także barwy romskiej flagi – mówi Adam Bartosz. - To właśnie od 1971 roku romska flaga składa się z pasów niebieskiego i zielonego, symbolizujących niebo i ziemię, a pośrodku umieszczone jest koło od wozu, które równocześnie kojarzyć ma się z godłem i flagą Indii. Z okazji Światowego Dnia Romów Muzeum Etnograficzne w Tarnowie pod patronatem Konsulatu Generalnego Republiki Słowackiej w Krakowie zorganizowało dwie czasowe wystawy związane ze społecznością Romów na Słowacji.

Pierwsza z wystaw – ”Dzieci z Jarovnic” – prezentuje prace uczniów szkoły podstawowej i gimnazjum w Jarovnicach, niedaleko Preszowa na Słowacji. Twórczość dzieci z największej osady romskiej na Słowacji zainicjował nauczyciel plastyki, Jan Sajko, zatrudniony tam w 1986 r. Dla biednych, upośledzonych społecznie dzieci, zupełnie nieprzygotowanych do podjęcia nauki w szkole i życia poza hermetyczną społecznością romską, zajęcia ze sztuki okazały się metodą rozwoju osobistego i społecznego. Dzięki cierpliwości i kreatywności nauczyciela oraz zindywidualizowanej metodzie pracy z poszczególnymi dziećmi stworzono szereg prac, które następnie pokazywano na wystawach, m.in. w Belgii, Niemczech, Polsce, USA i na Węgrzech. Stopniowo autorzy prac zaczęli zdobywać międzynarodowe nagrody, np. na konkursach plastycznych w Indiach, Japonii, Portugalii, USA, Czechach, Słowenii, Macedonii, Szwecji, Norwegii, Finlandii, Iranie czy na Węgrzech, a wieś stała się znana jako centrum romskich sztuk plastycznych.
Prezentowana ekspozycja składa się z tych samych prac, które były eksponowane na pierwszej wystawie dzieci z Jarovnic i przyniosły im sławę na całym świecie. Zostały udostępnione Muzeum przez J. E. Marka Lisánskiego, Konsula Generalnego Republiki Słowackiej w Krakowie.

Druga z wystaw prezentuje fotografie Jozefa Kolarčika. Ich autor pracował jako nauczyciel w szariskiej wsi Fintice, od której zapożyczył drugi człon swojego nazwiska: Kolarčik-Fintický (1899-1961). W latach 30. współpracował z rozgłośniami radia w Preszowie i Koszycach, występując z programami o ludowej kulturze i muzyce. Jako kolekcjoner ludowych pieśni i materiałów etnograficznych zebrał tysiące stron zapisów, z których do dziś czerpią badacze kultury ludowej Słowacji. Prowadząc w latach 1930-60. dokumentację etnograficzną życia wsi słowackiej, wykonał również ok. 200 fotografii przedstawiających Romów. Obecnie zbiór jest w posiadaniu Wojewódzkiego Muzeum w Preszowie (Krajské múzeum v Prešove), które udostępniło je Muzeum Etnograficznemu w Tarnowie. Zbiór fotografii Kolarčika stanowi jedną z cenniejszych kolekcji dokumentującą tradycyjne życie głównie tzw. olaskich Romów, czyli koczujących. Przypomnijmy, że 2 sierpnia obchodzony jest także Dzień Pamięci Zagłady Romów. Jest to rocznica eksterminacji tej nacji w obozie Birkenau w 1944 roku.

* * *

Zbigniew Rybczyński (urodzony w 1949 roku) reżyser, operator filmowy, artysta multimedialny, ukończył liceum plastyczne w Warszawie, absolwent wydziału operatorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Jego debiut miał miejsce w Se-ma-forze w roku 1973 filmem "Plamuz". Był to jeden z pierwszych w Polsce animowanych teledysków muzycznych. Główną rolę zagrał wtedy Zbigniew Namysłowski. W roku 2008 Rybczyński rozpoczął współpracę z Wyższą Szkołą Biznesu - National-Louis University w Nowym Sączu. Tam w 2009 otworzył pierwszą w Polsce szkołę animacji 3D i efektów specjalnych "DRIMAGINE". Zbigniew Rybczyński to reżyser i eksperymentator, laureat Oscara za film "Tango". Wykładowca wielu prestiżowych uczelni m.in.: PWSFTviT w Łodzi (jest jej absolwentem), Akademia Sztuki Medialnej KHM w Kolonii, Columbia Uniwersity w Nowym Jorku, Yoshibi University of Art and Design w Tokio. Oprócz Oskara Rybczyński ma na swoim koncie liczne nagrody i wyróżnienia m.in.: Emmy, The Golden Gate Award, Electonic Cinema, MTV, American Video Awards, Monitor Awards, Billboard Music Video Award, Prix italia itp. Znany przede wszystkim jako autor filmów animowanych i prac wideo, pierwszy twórca, który sięgnął po telewizję wysokiej rozdzielczości. Popularność i przydomek Big Zbig zdobył jako autor wideoklipów do muzyki m.in. dla.: dla Micka Jaggera, do piosenki "Imagine" Johna Lennona, dla Simple Minds, The Art of Noise, Chucka Mangione, Pet Shop Boys, Alan Parsons Project, Yoko Ono, Lou Reeda, Supertramp, Rush, Lady Pank (do angielskiej wersji piosenki "Mniej niż zero"). W 2009 roku po blisko 30 latach emigracji reżyser powrócił do Polski. Wystawa "Traktat o obrazie"  ukazuje artystę w nieco innym kontekście, nie tylko poprzez dzieła w ich niebywałej artystycznej formie, ale przede wszystkim poprzez proces twórczy. Proces z wykorzystaniem współczesnych mediów, w którym narzędzia są posłuszne wyobraźni i intencjom artysty. Wystawa gromadzi odręczne zapiski, szkice, rysunki, wykresy, a także szereg projekcji filmowych, ukazujących najważniejsze prace Zbiga, jego filmy i videoklipy. Pozwala "podglądnąć" artystę przy jego warsztacie, ukazać film, jako sekwencje obrazów. Rybczyński to przede wszystkim badacz, naukowiec, zajmujący się matematyką, mechaniką, programowaniem komputerowym, optyką. Próbujący sprawdzić, jak te wszystkie dziedziny można w sztuce wizualnej połączyć.

* * *

W nastrój Wielkiego Tygodnia wprowadziła nas Bachowska Pasja wg św. Mateusza, następnie zaś  zaskakująca, raz efektowna, raz medytacyjna muzyka angielska z XVI wieku na consort viol (popularny w owym czasie na wyspach skład, złożony z instrumentów wypartych później przez bardziej donośne, lecz mniej subtelne wiolonczele), w wykonaniu uznanych mistrzów. Kolejny koncert przyniesie właściwe dla atmosfery Wielkiego Tygodnia Lamentacje (wg Lamentacji Jeremiasza) Josepha - Hectora Fiocco, kompozytora, którego przedwcześnie przerwane życie i praca (zmarł w wieku 38 lat, w 1741 r.), porównywane mogą być z losem Pergolesiego. Wykonawcami rzadko pojawiających się na naszych estradach dzieł będą najznakomitsi krakowscy muzycy, z udziałem zaproszonego gościa na violi. Festiwal zakończy altowe Stabat Mater Vivaldiego; dopełniający program Koncert na dwie trąbki będzie zapowiedzią zbliżającej się radości Wielkiej Nocy.

Pomysł na koncerty poprzedzające bezpośrednio Święta Wielkanocne powstał z uwagi na brak przedsięwzięć kulturalnych w tym czasie. - Podczas festiwalu można  posłuchać właśnie muzyki nawiązującej do tego okresu roku liturgicznego. Jak się okazuje utworów danych o takiej tematyce jest bardzo wiele - podkreśla Agnieszka Kawa, dyrektor Centrum Sztuki Mościce. - W wielu polskich miastach takie koncerty organizowane są od wielu lat, pomyśleliśmy, że może by je przenieść także na grunt tarnowski. Organizatorom udało się pozyskać uznanych artystów prezentujących muzykę dawną, w tym "Capellę Cracoviensis". Mimo trudnego okresu kościelnego na organizację koncertów zgodzili się parafia Św. Rodziny i księża bernardyni. Oto szczegóły:

W ramach Festiwalu Paschalnego zaplanowano cztery koncerty. - Festiwal rozpoczął się w sobotę w Kościele Ks. Misjonarzy prezentacją Pasji wg św. Mateusza, monumentalnego dzieło Bacha, trwające blisko trzy godziny. Wykonała go "Capella Cracoviensis" po łacinie, ale polski tekst był wyświetlany na ekranie dla komfortu odbioru słuchaczy - podkreśla Marcin Sobczyk, dyrektor Wydziału Kultury UMT.

W Niedzielę Palmową organizatorzy zaprosili do Klasztoru OO. Bernardynów na koncert "In nomine" angielskiej grupy "Fretwork". W wyjątkowym klimacie tego kościoła można było posłuchać medytacyjnej muzyki z XVI wieku. Również trzeci koncert Festiwalu Paschalnego zaplanowano u bernardynów. Tym razem można było posłuchać "Lamentacji" z wykorzystaniem rzadkich instrumentów: klawesynu i viola da gamba oraz wyjątkowego sopranu Jolanty Kowalskiej. Spotkania z dawną muzyką zakończyło "Stabat Mater" Vivaldiego, z koncertem na dwie trąbki, ponownie w Kościele Ks. Misjonarzy.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



12:58, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Komentarze (1) »
środa, 13 kwietnia 2011

Wraz z wiosną nadeszła dobra wiadomość dla bywalców popularnego Pubu Studio przy ulicy Żydowskiej, który po rocznym remoncie znów otworzył swoje podwoje dla koneserów dobrych trunków oraz sztuki. Jego gospodarzem jest znany tarnowski fotografik Andrzej Tylko, który udanie łączy biznes ze sztuką i działalnością pedagogiczną w Szkole Szczepanika, gdzie „wykłada” fotografię. Pan Profesor od fotografii, jak mówią o nim uczniowie w "Szczepaniku" - na otwarcie swojej gruntownie zrewitalizowanej Galerii  wyszykował nie lada atrakcję, bo wystawę swoich autorskich zdjęć pokazujących Paryż. A skoro o fotografii mowa, to przygotowaną przez Starostwo Powiatowe w Tarnowie ekspozycję archiwalnych, unikatowych dokumentów i fotografii, związanych z Ignacym Janem Paderewskim, opatrzoną tytułem „Paderewski w Kalifornii” pokazano w Domu Mniejszości Narodowych w Pradze. Zdjęcia, w większości autorstwa samego Paderewskiego i jego przyjaciół, ujawniają mało znane momenty z pobytu kompozytora w USA i życia na farmie w Paso Robles w Kalifornii. Wystawa spotkała się z dużym zainteresowaniem mieszkających w Pradze Polaków, a także Czechów. W wernisażu wzięli udział m.in. ambasador RP Jan Pastwa, Aurelia Krynicka z konsulatu RP w Pradze, a spotkanie prowadził Władysław Adamiec, prezes Klubu Polskiego w Pradze. Wymiernym efektem tego niewątpliwego sukcesu jest ponowne zaproszenie wystawy, tym razem do ambasady Rzeczypospolitej Polskiej, gdzie będzie uświetniała listopadowe Święto Niepodległości. Z kolei  teatralna dysputa o Rosji miała miejsce w Centrum Sztuki Mościce, gdzie w piątek 8 kwietnia w cyklu Małopolskie Wieczory Teatralne krakowska Grupa Rafała Kmity pokazała spektakl „Wszyscyśmy z jednego szynela”, teatralną klasykę, która wykonawcom przyniosła prawdziwe uznanie. Kmita swobodnie porusza się po klasyce literatury rosyjskiej, tworząc szalenie dowcipny i inteligentny pastisz Gogola, Dostojewskiego, Tołstoja. Oryginalność i inteligentny humor tego wysmakowanego spektaklu stanowią siłę, która przysparza mu wciąż nowych fanów. Na brak fanów nie narzeka również jeden z najciekawszych i najmłodszych polskich saksofonistów w Polsce Krzysztof Urbański, który wraz ze swoim kwartetem w składzie: Dominik Wania, Michał Barański i Arkadiusz Skolik, wystąpił w piątek w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury. Równie interesująco wypadło inne promocyjne spotkanie, tym razem w dworcowej galerii BWA, gdzie także w piątek swoją najnowszą książkę „12 x śmierć” prezentował Michał Paul, student łódzkiej ASP, ceramik i podróżnik.  Książka ilustrowana rysunkami artysty, to zapis autentycznych wydarzeń, które przydarzyły się Autorowi, podczas jednej z podróży do egzotycznej Tajlandii, gdzie wplatany w przemyt narkotyków trafia do jednego z najgorszych i najbardziej zatłoczonych więzień świata – Bang Kwan. To interesujące spotkanie opisujemy oddzielnie. Dzień później 9 kwietnia o godzinie 19.30 w kościele księży Misjonarzy w Tarnowie zabrzmiało Oratorium Pasyjne „Cierpienie Chrystusa-Ta Hagia Pashe" kompozycji księdza Przemysława Pasternaka. Motywem przewodnim tarnowski kompozytor uczynił staropolskie nabożeństwo wielkopostne - Gorzkie żale, łącząc je z muzyką filmową i klasyczną. Kompozycja przygotowana na orkiestrę symfoniczną, chór i solistów składa się z trzech części pieśni, w których zachowany został tekst tradycyjny. A wykonali ją: Capella Tarnoviensis - Chór i Orkiestra Symfoniczna, Chór Akord z Mielca pod kierownictwem Pawła Lisa oraz soliści: Małgorzata Wyszogrodzka (sopran), Katarzyna Plewniak (mezzosopran), Marta Kubis (alt), Rafał Żur (tenor), Michał Dębiński (bas). To monumentalne dzieło zadedykowano wszystkim chorym i cierpiącym, a w szczególny sposób podopiecznym Tarnowskiego Hospicjum Domowego, obchodzącego w tym roku dziesięciolecie działalności. Muzyczna agapa czekała także tarnowskich melomanów w niedziele 10 kwietnia w Mościckim Centrum Sztuki, gdzie zawitała… Metropolitan Opera z Nowego Jorku z operą „Hrabia Ory” Rossiniego. Stało się to możliwe poprzez bezpośrednią transmisję na żywo, zorganizowaną po raz pierwszy przez tamtejsze kino Millenium. - Dzięki specjalnej technologii nadawczej przedstawienia można oglądać w rzeczywistym czasie wprost w Nowego Jorku - tłumaczy dyrektor MCS Agnieszka Kawa. Na koniec ciekawostka: futurystyczne projekty wizjonera polskiej architektury, tarnowianina Jana Głuszaka, od piątku można oglądać we wrocławskim Muzeum Architektury. Aliści tak naprawdę koniec minionego tygodnia zdominowały wyjątkowo liczne i uroczyste obchody pierwszej rocznicy katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem, także w Tarnowie, czemu poświęcamy odrębny tekst.


Zwany „wilkiem saksofonu”, młody, szalenie zdolny Krzysztof Urbański wraz ze swoim kwartetem wystąpił 8 kwietnia 2011 r. w Piwnicach TCK (Tarnów, Rynek 5). Urbański mimo młodego wieku zaliczany jest do najlepszych, a już na pewno do najciekawszych polskich saksofonistów. Czar w improwizacji, a także rasowe brzmienie saksofonu sprawiają, że nie sposób przejść obok niego obojętnie, tym bardziej, że wraz z nim występują wspaniali muzycy: Dominik Wania, Michał Barański i Arek Skolik. Rok temu ukazała się debiutancka płyta Krzysztof Urbański Quartet, którą zarówno krytycy, jak i fani jazzu przyjęli bardzo ciepło. W Tarnowie Krzysztof Urbański Quartet zaprezentuje na żywo materiał z najnowszej płyty.

Krzysztof Urbański naukę na saksofonie rozpoczął w wieku 12 lat. Już jako młody chłopak bardzo zafascynowany był brzmieniem saksofonu. Własna praca nad instrumentem rozbudziła w nim zamiłowanie do muzyki. Kiedy po raz pierwszy w radiu usłyszał jazz wszystko stało się dla niego jasne. Dążył do uzyskania na saksofonie własnego brzmienia, jak i grania muzyki jazzowej, która tak bardzo go pochłonęła. Omijając szkołę podstawową muzyczną, formalną naukę rozpoczął w średniej szkole im. Fryderyka Chopina w Gdańsku Wrzeszczu. Tam na wydziale instrumentalnym, klasycznym kształcił się na saksofonie altowym. Pomimo ukończenia szkoły klasycznej z wynikiem celującym swoje upodobania muzyczne ukierunkował w inną stronę i dalszą edukację kontynuował na Akademii Muzycznej we Wrocławiu na Wydziale Jazzowym. W tym czasie głównym jego instrumentem stał się saksofon tenorowy. Lata studiów upływały mu pod znakiem ciągłego rozwoju, czego dowodem są liczne nagrody na festiwalach jazzowych.

"Dagarama. Powrót do przyszłości" to tytuł wystawy prezentującej futurystyczne projekty wizjonera polskiej architektury Jana Głuszaka, którą od piątku można oglądać we wrocławskim Muzeum Architektury. Prace pochodzą ze zbiorów wrocławskiej placówki i z Muzeum Okręgowego w Tarnowie, z którym architekt był związany przez wiele lat, pracując m.in. jako portier tej placówki. Po raz pierwszy wrocławska publiczność mogła się zapoznać z twórczością Głuszaka w 1968 r. podczas monograficznej wystawy w Muzeum Architektury  przypomniała kurator obecnej ekspozycji Urszula Gołota. Pozostałością po ówczesnej wystawie jest zgromadzona przez wrocławską placówkę kolekcja licząca blisko pięćdziesiąt rysunków, szkiców oraz graficznych zapisków pomysłów i idei, sygnowanych charakterystycznym znakiem Dagarama. - Prace te powstały w krótkim czasie, między 1962 a 1965 rokiem, przy użyciu podstawowych materiałów i najprostszych narzędzi ? tuszu, węgla, pasteli czy tempery na kartonie, papierze pakowym lub na kalce, czyli tego, co było dostępne, co było pod ręką. Ujmują staranną kompozycją i stonowaną kolorystyką, a główna myśl czy idea jest zaznaczona dynamiczną i zdecydowaną kreską - wyjaśniła kurator.

Wśród pokazywanych na ekspozycji prac można znaleźć m.in. projekty budynków mieszkalnych, których wysokość waha się od pół tysiąca do ośmiu tysięcy metrów. W takich wieżowcach mogło zamieszkać nawet milion ludzi. Zwiedzający mogą również obejrzeć plany miast, które mogą leżeć na terenach zagrożonych kataklizmem, czy gigantyczne budowle projektowane z myślą o konkretnych strefach klimatycznych. Głuszak stworzył również projekty budynków, które miałby powstać na Marsie.
Jan Głuszak (1937-2001) wizjoner architektury, poeta i filozof, posługiwał się pseudonimem artystycznym Dagarama, zmarł zapomniany w szpitalu psychiatrycznym w Straszęcinie. Głuszak rozpoczął studiowanie architektury w Krakowie w drugiej połowie lat 50. Studiów nie ukończył z powodu choroby, jednak kilka lat spędzonych na uczelni pomogło mu skrystalizować własną drogę twórczą. Jak wskazuje kurator wrocławskiej wystawy, najważniejszą inspiratorką twórczości Głuszaka była przyroda. - To w niej szukał uniwersalnych wzorców i rozwiązań, podziwiał jej konstrukcyjną i funkcjonalną logikę, harmonię i piękno - przypomniała Gołota. - Niedoścignioną architekturę posiadają układy naturalne zwierzęce i roślinne, a także układy, w które są ukształtowane różne rodzaje materii nieożywionej - pisał architekt w jednym ze swoich manifestów. Głuszak był związany z Tarnowem, pracował m.in. jako portier w tamtejszym Muzeum Okręgowym. Oprócz projektowania futurystycznych budowli, pisał traktaty filozoficzno-architektoniczne. W 1974 r. otrzymał Nagrodę Krakowskiej Krytyki Plastycznej. Wrocławska ekspozycja będzie czynna do 22 maja.

Jak już napisaliśmy, ubiegły tydzień upłynął w Tarnowie pod znakiem modlitwy i pamięci o pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej - Nie możemy zapomnieć o 10 kwietnia, o tym tragicznym wydarzeniu, nie możemy zapomnieć o katastrofie smoleńskiej. I tę naszą pamięć wyrażamy w modlitwie. Dlatego w katedrze tarnowskiej odbędzie się msza święta za wszystkie ofiary tego tragicznego wydarzenia. Chcemy prosić o pokój wieczny dla tych, którzy odeszli, a także o pokój dla naszej ojczyzny. Bardzo tego daru pokoju nasza ojczyzna potrzebuje - zachęcał biskup tarnowski Wiktor Skworc do uczestniczenia w uroczystościach rocznicowych. Niedzielne uroczystości rozpoczęła się odegraniem utworu „Cisza” De l’or le Clairon – le Silence z wieży ratuszowej o godz. 8.41. Później w Pasażu Tertila została otwarta Izba Pamięci Ofiar Katastrofy w Smoleńsku. Znalazły się w niej zdjęcia wszystkich, którzy zginęli i odczytane zostały ich nazwiska. Ponadto można było tam przeczytać wpisy mieszkańców Tarnowa w księdze kondolencyjnej, do której wpisywali się tok temu. Także i w tym roku można było wpisać tu swoje refleksje, by zachować te przemyślenia dla przyszłych pokoleń. W Izbie Pamięci można było również odbierać czerwone róże. Wolne datki, jakie zostały zebrane przy tej okazji zostaną przeznaczone na pomoc dla podopiecznych Caritas Diecezji Tarnowskiej. O godz. 12 w Bazylice Katedralnej odprawiona została uroczysta  się msza św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej, której przewodniczył biskup tarnowski Wiktor Skworc. Na uroczystości zostały także zaproszone rodziny posłów Wiesława Wody i Leszka Deptuły oraz artysty Wojciecha Seweryna. - Rocznicę katastrofy smoleńskiej będziemy przeżywać w sposób nietypowy. Zamiast kwiatów i zniczy przed Grobem Nieznanego Żołnierza, spotykamy się przed mszą o godz. 11 w Biurze wystaw Artystycznych. Stąd udamy się na mszę z różą w dłoni, by ją złożyć pod odpowiednią tablicą w katedrze podczas mszy św. o godz. 12. Będzie to punkt kulminacyjny tych uroczystości – mówił prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała. - To zaproszenie dla wszystkich tych, którzy chcą uczcić pamięć ofiar. Zdajemy sobie sprawę, że pamięć o nich jest najważniejsza. Ale dzisiaj na miejscu katastrofy drzewa, które zostały ścięte przez spadający samolot powoli odrastają. Życie jest mocniejsze od śmierci – pamięć należy się ofiarom.

Również w niedzielę 10 kwietnia o godzinie 8:41, tuż po wybrzmieniu z wieży tarnowskiego Ratusza ostatnich taktów utworu "Cisza",  pod Tablicą Katyńską na placu Ofiar Katynia (nieopodal Grobu Nieznanego Żołnierza) odbył się Apel Pamięci o Ofiarach Katastrofy Smoleńskiej, na który zaprosiło tarnowian grono działaczy kilku organizacji pozarządowych i spontanicznie zorganizowanych przez portal inTARnet.pl internautów. Podczas wyczytywania nazwisk wszystkich pasażerów dramatycznego lotu Tu-154M w niebo wypuszczonych zostało 96 par biało-czerwonych baloników.
Odczytany został również  krótki apel do władz miasta i jego mieszkańców o upamiętnienie ofiar tragedii poprzez ufundowanie i wmurowanie w najbliższych miesiącach specjalnej Tablicy Smoleńskiej, z propozycją jej umieszczenia  niedaleko obecnej Tablicy Katyńskiej. 
- Rok temu 10 kwietnia, Katyń i Smoleńsk na zawsze już  zostały splecione tragicznymi więzami, które winny znajdować odzwierciedlenie w świadomości narodowej i kultywowaniu patriotyzmu przez wszystkich Polaków, również tarnowian - mówili organizatorzy, prosząc wszystkich, którzy chcieliby oddać hołd ofiarom Katastrofy dokładnie w rocznicę ich śmierci o  przyjście w niedzielę o 8:41 pod Tablicę Katyńską, o chwilę refleksji, modlitwy oraz złożenie pod Tablicą kwiatu lub zapalenie znicza w kolorze białym i czerwonym. Jak podkreślał w rozesłanym do mediów komunikacie Piotr Dżiża – główny organizator tego apelu - wydarzenie nie będzie miało charakteru politycznego, nie przewidujemy żadnych przemówień. I tak też było. Zaś już od piątku w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Juliusza Słowackiego w Tarnowie, filia nr 2, można zwiedzać wystawę zatytułowaną "Pogrzeb Pary Prezydenckiej". Autorem prezentowanych zdjęć jest młody tarnowski fotograf Aleksander Pytel. Ten niespełna 18-letni chłopak już od kilku lat zajmuje się "pstrykaniem" różnorodnych tematycznie zdjęć, aczkolwiek w fotografii preferuje czerń i biel.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



08:03, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 kwietnia 2011

Zacznijmy od początku czyli od piątku 1 kwietnia, kiedy to obchodzony jest, obecny w polskiej kulturze już od XVI wieku, prima aprilis, oznaczający dokładnie żarty i krotochwile, ze wszystkiego i z wszystkich. Znawca dziejów naszej obyczajowości Jan Stanisław Bystroń pisał: W dzień pierwszego kwietnia zwodzono się na żarty, opowiadano zmyślone wieści, czyhano na naiwnych czy nieuważnych. Prima aprilis, nie wierz, bo się omylisz. Polacy mają prima aprilis, Francuzi swoje "un poisson d'avril", a wszystko ma swoją genezę u starożytnych Rzymian, którzy obchodzili w kwietniu tzw. Cereralia. Zwyczaj jest pozostałością rzymskich uroczystości ku czci Cerery, postaci z rzymskiej mitologii. Była córką Saturna i Ops. Według mitu Prozerpina zbierała narcyzy na Polach Elizejskich, gdy Pluton porwał ją do Tartaru. Cerera, jej matka, usłyszawszy krzyki córki, wyruszyła na poszukiwanie Prozerpiny w kierunku, skąd dobiegał jej głos i została wyprowadzona w pole. Oszukana. A wszystko działo się na początku kwietnia. Tak zrodził się prima aprilis. Czas zwodzeń i białych kłamstewek. Dziś Polacy w kwestii błaznowania 1 kwietnia są podzieleni. Młodzi, jeszcze do niedawna, świetnie się bawili, natomiast starsi uważają żarty primaaprilisowe za nieprzyjemną i szkodliwą dziecinadę. Przypomnijmy, że w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia znany satyryk Eryk Lipiński rzucił hasło, aby dzień 1 kwietnia po prostu ogłosić Dniem Śmiechu. Chodziło mu o to, aby prócz zwyczajowych psikusów, urządzać rozśmieszające występy i spotkania z ludźmi mającymi wyjątkowe poczucie humoru. Proponowano, by wysyłać listy lub kartki z dziwacznymi wiadomościami, także wysyłać dziwaczne prezenty lub po prostu kartę z napisem "Prima Aprilis", tak jak czyniono to jeszcze w XIX stuleciu. Niestety, nic z tego nie wyszło. Pozostał jeno, także coraz rzadszy, zwyczaj zamieszczania w mediach 1 kwietnia przeróżnych nieprawdziwych i nieprawdopodobnych informacji. Oto jeden z bardziej smakowitych anonsów, na jaki 1 kwietnia trafił Pegaz: Unia Europejska ma wkrótce wydać dyrektywy, zgodnie z którymi będzie można używać długopisów tylko z niebieskim wkładem…Na pewno za to nie jest aprilisowym  żartem kolejny etap remontu jedynego w mieście kina „Marzenia”, rozpoczynający się właśnie 1 kwietnia oraz to, że działać będzie w tym czasie w piwnicach…TCK. Prace, zaplanowane na cały miesiąc, mają głównie poprawić komfort widzów, m.in. drewniane boazerie zastąpią tkaniną rozpiętą na stelażach. Będzie to kolejna zmiana wystroju sali po ubiegłorocznej wymianie foteli, które kino dostało "w spadku" po Tarnowskim Tetrze oraz malowaniu sufitu. - Przeprowadzone zostaną również prace mniej widoczne dla widzów, ale poprawiające ich komfort oglądania filmów. Zamontowana zostanie instalacja akustyczna - panele odpowiednio rozpraszające i pochłaniające dźwięk. To znacznie poprawi akustykę sali kinowej. Wymieniona zostanie także instalacja elektryczna i zainstalowane nowe oświetlenie - wymienia Jarosław Kajmowicz, wicedyrektor Tarnowskiego Centrum Kultury. Również za nic mając prima aprilis odbył się 1 kwietnia w Centrum Sztuki Mościce klimatyczny koncert muzyki jazzowej w wykonaniu Ścierański, Napiórkowski, Jakubek, Dąbrówka Quartet. Dzień później, w sobotę 2 kwietnia miało tam miejsce  interdyscyplinarne wydarzenie „Komeda – Chopin – Komeda”, na które złożyły się: wernisaż wystawy zdjęć poświęconych Krzysztofowi Komedzie (w kwietniu br. obchodziłby swoje 80 urodziny), autorstwa Marka Karewicza, koncert znakomitej pianistki Leny Ledoff i Atom String Quartet oraz najnowszy film poświęcony artyście, co opisujemy oddzielnie. W tym samym dniu w klimatycznych piwnicach TCK zespołów Animations z Jaworzna i Perihellium  z Tarnowa. Aliści powróćmy do spraw poważnych i odnotujmy obchodzoną 2 kwietnia kolejną, szóstą już rocznicę pamiętnego odejścia do Domu Ojca naszego papieża Jana Pawła II, z której to okazji także w Tarnowie odbyło się szereg imprez związanych z tą rocznicą, m.in. w Tarnowskim Teatrze, jeszcze oficjalnie nie otwartym ale już czynnym, dano koncert „Pieśń o Bogu ukrytym”.


Prawdziwą gratkę dla wszystkich fanów Jazzu zgotowało Mościckie Centrum Sztuki, kiedy to w piątek 1 kwietnia zaprosiło na wspaniały koncert muzyki jazzowej. Wystąpiła znana formacja Quartet: Krzysztof  Ścierański – „pierwszy basista Rzeczypospolitej”, Marek Napiórkowski - gitara, Zbigniew Jakubek - pianista, Michał Dąbrówka – perkusja. Każdy z członków kwartetu jest bardzo dobrze znany wszystkim fanom polskiego jazzu. Niezwykły talent muzyczny i kompozytorski oraz miłość do muzyki daje wspaniały efekt na scenie i niezapomniane wrażenia swoim słuchaczom. Artyści współpracowali z takimi gwiazdami jazzowej światowej sceny jak: Mino Cinelu, Sugar Blue, Bill Evans, Dean Brown, Mike Stern, Eric Marienthal, Michael Bolton, Frank Gambale, Chester Thompson, Cindy Blackman, Carmine Aplice, oraz z wszystkimi największymi nazwiskami polskiej sceny jazzu. Brali też udział w nagrywaniu wielu płyt.

Krzysztof Ścierański to wybitny, polski gitarzysta basowy,a także muzyk sesyjny. Absolwent Pomaturalnej Szkoły Ochrony Środowiska jest muzycznym samoukiem. W wieku 22 lat został basistą jazz-rockowej formacji Laboratorium. Z tym zespołem nagrał 5 płyt i zagrał kilkaset koncertów, nie tylko w kraju, ale również i poza jego granicami festiwalach, m.in. na festiwalach w Hiszpanii i w Indiach.

Z kolei sympatyków progresywnego grania Tarnowskie Centrum Kultury zaprosiło 2 kwietnia  na piwniczny koncert z udziałem zespołów Animations (Jaworzno), Perihellium (Tarnów).

ANIMATIONS to pochodzący z Jaworzna zespół wykonujący muzykę określaną jako power-tech-prog-metal-fusion. To nieco przewrotne określenie okazuje się być całkiem trafione, ponieważ w muzyce Animations odnaleźć można elementy każdego z tych gatunków muzycznych. Powermetalowe zapędy, skomplikowane techniczne zagrywki, ostre metalowe riffy, improwizacje godne najlepszych wykonawców muzyki fusion, wszystko doprawione stylistyką progresywną godną największych mistrzów gatunku. Debiutancki album zespołu "Animations" został wydany w 2007 roku i do dziś jest jedynym tego typu wydawnictwem na polskim rynku. W całości instrumentalny, bez wsparcia wytwórni płytowej, sprzedał się w ilości około 2.000 egzemplarzy na całym świecie. Sama muzyka spotkała się z niezwykle ciepłym przyjęciem, zarówno ze strony krytyków jak i słuchaczy. W 2009 roku skład zespołu: Bartek Bisaga – bas, Kuba Dębski – gitara, Tomek Konopka – klawiszowiec, został uzupełniony o wokalistę, którym został Darek Bartosiewicz. Zespół już jako kwintet wydał w grudniu 2009 roku drugą płytę zatytułowaną "Reset Your Soul". Na płycie znalazło się osiem absolutnie bezkompromisowych kompozycji utrzymanych w niespotykanej dotąd na polskim rynku muzycznym stylistyce. W 2010 roku zespół został zakwalifikowany do półfinałów eliminacji Przystanku Woodstock. Jury wybrało 28 zespołów z ponad 700 zgłoszeń i w tym gronie znalazło się Animations. Wiosną grupa wyruszyła na trasę promującą Reset Your Soul odwiedzając m.in. Ostrów Wlkp., Konin, Toruń, Rzeszów, Kraków, Lublin, w tym 2 kwietnia nasz Tarnów.

Historia PERIHELLIUM zaczyna się na początku 2004 roku w Tarnowie. Z inicjatywy gitarzysty Gerarda Wróbla powstaje zespół łączący w sobie elementy rocka, metalu i muzyki progresywnej. Zespół udanie debiutuje na koncercie WOŚP w Tarnowie. Miesiąc później grupa wygrywa Przegląd Zespołów Rockowych organizowany przez Tarnowskie Centrum Kultury. Z końcem 2006 roku krystalizuje się ostateczny skład zespołu: Gerard Wróbel - gitara, Bartek Bachula - bas oraz Seweryn Błasiak - perkusja, co pozwala poważnie myśleć o nagraniu debiutanckiego materiału. W lutym 2007 roku po okresie trzymiesięcznej, bardzo wytężonej pracy, Perihellium rozpoczyna rejestrację materiału. Dla potrzeb produkcji do skomponowanych przez Gerarda Wróbla partii klawiszowych midi, barwy dobiera Grzegorz Kasprzyk z IMP Studio. Wokal, jeszcze wówczas gościnnie, nagrywa Marcin Sułek. W tym samym studiu odbywa się proces miksowania i masteringu płyty o wieloznacznym i tajemniczym tytule "The New Beginning". Dzięki kontraktowi z Insanity Records album poza Polską ukazuje się również w Niemczech, USA i Kanadzie. Płyta zostaje przyjęta bardzo życzliwie i ciepło zyskując wiele pozytywnych recenzji zarówno w Polsce jak i zagranicą. W związku z tym możliwością nagrania kolejnej płyty zespół postanawia wziąć udział w DachOOFka Festival w Krakowie, w którym ewentualna wygrana gwarantowałaby udział w kolejnym, prestiżowym festiwalu jakim jest rock'AUTOSTRADA. Jak się później okaże, zespół nie tylko w tym pierwszym odniesie sukces, ale i w drugim wygra rywalizację z kilkudziesięcioma innymi zespołami, zajmując 1 miejsce. Z dnia na dzień zarys kolejnej płyty staje się bardziej wyraźny. W sfinalizowaniu całego przedsięwzięcia pomaga nagroda w IV edycji festiwalu "Wielki Ogień" 2010 w Ostrowcu Świętokrzyskim za najlepsze wykonanie utworu z repertuaru M. Kubasińskiej. W grudniu 2010 roku światło dzienne ujrzał drugi krążek zespołu zatytułowany "The War Machines".

Z okazji szóstej rocznicy śmierci Jana Pawła II o wielkim Polaku, już wkrótce błogosławionym przypomniały liczne koncerty, spektakle, światła pamięci, memoriał pływacki oraz wspólna modlitwa. Oto niektóre z nich:

Koncert
1 kwietnia o godz. 18.30 w tarnowskim teatrze wystąpił Ernest Bryll i Marcin Styczeń z zespołem w koncercie „Pieśń o Bogu ukrytym".
Usłyszeć można było wiersze Karola Wojtyły w oryginalnych aranżacjach. O swoich spotkaniach z Janem Pawłem II opowiadał E. Bryll, znany poeta, pisarz, autor tekstów piosenek, dziennikarz i krytyk. Natomiast  wiersze papieża zaśpiewał Marcin Styczeń. W jego wykonaniu zabrzmiało kilkanaście utworów, wśród nich: "Miłość mi wszystko wyjaśniła...", "Ktoś się długo pochylał nade mną...", "Z wolna słowom odbieram blask...", "Santo subito".  Koncert zorganizowali: Tarnowski Teatr i Stowarzyszenie ICH LEPSZE JUTRO, które w ten sposób zamierza uczcić rocznicę śmierci Jana Pawła II i w radosny sposób czekać na Jego beatyfikację, która nastąpi dokładnie miesiąc później – promował imprezę Krzysztof Drwal, prezes stowarzyszenia. Całkowity dochód ze sprzedaży biletów - cegiełek w cenie 35 zł przeznaczony został na utworzenie Specjalistycznego Centrum Rehabilitacji dla niepełnosprawnych dzieci.

2 kwietnia, (sobota)
W bazylice katedralnej uroczystej Mszy św. o godzinie 18.00  przewodniczył bp Władysław Bobowski. Eucharystia zakończyła się uroczystym Apelem przy pomniku papieskim.
6. rocznica śmierci Ojca Świętego, jak co roku bardzo uroczyście obchodziła parafia bł. Karoliny w Tarnowie, gdzie był Jan Paweł II. O godz. 19.30 uczestnicy tej plenerowej liturgii  zgromadzili się na Alejach Jana Pawła II, zapalili tradycyjne znicze i w procesji przeszli do kościoła. Mszy połączonej z Apelem o godz. 20.00 przewodniczył biskup tarnowski Wiktor Skworc.

Memoriał pływacki
Mieszkańcy Małopolski uczcili pamięć Jana Pawła II podczas VII Memoriału Pływackiego. Przez całą noc z 2/3 kwietnia na basenie w Tarnowie - w Mościcach przepłynęli w sumie 26 km 516 metrów, czyli pełną długość papieskiego pontyfikatu, czyli 26 lat, pięć miesięcy i 16 dni. Pływanie rozpoczęło się o godz. 21.37, dokładnie w godzinę śmierci papieża. Każdy uczestnik maratonu otrzymał pamiątkowy dyplom. Podczas memoriału prowadzono zbiórkę pieniędzy na rehabilitację dla Stanisława Skiby, który po skoku po wody jest osobą niepełnosprawną.

Spektakl
Dyrekcja i uczniowie Zespołu Szkół Muzycznych w Tarnowie zaprosili mieszkańców Tarnowa, na multimedialny spektakl słowno - muzyczny  Pt. "Spotkanie z Janem Pawłem II". Odbył się on w sobotę 2 kwietnia, w szóstą rocznicę śmierci Jana Pawła II w Centrum Sztuki Mościce o godzinie 13.00.  Spotkaniu towarzyszyła wystawa prac uczniów Zespołu Szkół Plastycznych w Tarnowie oraz akcją charytatywną na rzecz Tarnowskiego Hospicjum Domowego im. bł. Fryderyka Ozanama.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



11:13, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: