RSS
niedziela, 25 kwietnia 2010

Oficjalna żałoba ogłoszona po katastrofie pod Smoleńskiem zakończyła się po tygodniu w niedzielę 18 kwietnia, aliści nie dla wszystkich. W takim na przykład tarnowskim teatrze żałoba trwa w najlepsze, mimo że jest już sobota 24 kwietnia. Tak przynajmniej wynika z afiszy naklejonych na teatralne tablice informacyjne i to w ścisłym centrum miasta, m.in. na rogu ulic Krakowskiej i Katedralnej, gdzie stoi jak wół, że wszystkie spektakle są odwołane z powodu żałoby. Na szczęście nie wszyscy tak się zatracili i życie toczy się dalej. Taki chociażby książę Paweł Sanguszko, dobrze znany wszystkim tarnowianom, postanowił się ożenić. Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy, wybranką 37 – letniego, jedynego męskiego przedstawiciela tego znanego książęcego rodu jest włoska księżniczka. Podwójne zaślubiny młodej pary odbędą się 27 kwietnia w Monako i 8 maja w Normandii. W tym drugim terminie w kościele parafialnym w Tarnowie – Klikowej odprawiona ma zostać specjalna msza św. w intencji nowożeńców. Zapominalskim i młodzieży przypominamy, że urodzony w 1973 roku książę Paweł jest synem księcia Piotra Antoniego Samuela Sanguszki oraz francuskiej arystokratki Klaudii Anny Elżbiety des Roys d Eschandelys. Sanguszkowie wprawdzie na stałe mieszkają w Brazylii, ale regularnie co kilka lat odwiedzają Tarnów. Książe Paweł posiada nie tylko polskie obywatelstwo, ale jest też nawet zameldowany w Tarnowie. Podczas wizyty w naszym mieście w 2007 roku złożył nawet w magistracie wniosek o wydanie dowodu osobistego, który odebrał rok później z rąk prezydenta Ścigały. O Honorowym Obywatelu Tarnowa, który to tytuł otrzymał książę w 1990 roku za zasługi rodu Sanguszków dla rozwoju miasta, zrobiło się głośno, gdy upomniał się o swoje dobra rodowe na Górze św. Marcina i w Klikowej, co wywołało głośny konflikt z prezydentem R. Ścigałą. Dzień po książęcym ślubie w Normandii rozpocznie się w Tarnowie 24. Tarnowska Nagroda Filmowa, najstarsza i najbardziej prestiżowa impreza filmowa Tarnowa, od początku organizowana przez dyr. Annę Grygiel z Tarnowskiego Centrum Kultury. Właśnie w mijającym  tygodniu odbyła się tam konferencja prasowa, na której przedstawiono szczegółowo program festiwalu. A skoro o TCK mowa, to odnotujmy bardzo krzepiący sukces młodego tarnowianina  Kevina Mielewczyka, perkusisty ze Szkoły Muzyków Rockowych działającej w Tarnowskim Centrum Kultury. 18 kwietnia br. wygrał on międzynarodowy konkurs perkusyjny „Drummer Wettbewerb” w Szwajcarskim w Altishofen. Przygotowywany przez Bartłomieja Rojka jedenastoletni Kevin Mielewczyk zajął pierwsze miejsce w szwajcarskim konkursie perkusyjnym w kategorii „Drum Set III” do lat 14. Spośród 56 młodziutkich perkusistów z całej Europy Kevin otrzymał najwyższe noty jurorów. Konkursowym zadaniem Kevina Mielewczyka było wykonanie przed jury przygotowanej specjalnie na tę okoliczność „solówki”. Tytuł zwycięzcy zobowiązuje młodego muzyka do jego obrony już za rok, w kolejnej edycji festiwalu. A tak w ogóle to nie od dziś wiadomo, iż Tarnowskie Centrum Kultury muzyką stoi. Tę znaną prawdę znakomicie ilustruję imprezy muzyczne, jakie zorganizowano tam w mijającym tygodniu. I tak we czwartek 22 kwietnia o godzinie 19.00 w Tarnowskim Centrum Kultury odbył się przełożony w związku z żałobą narodową koncert poznańskiego zespołu MUCHY. A już dzień później 23 w piątek zaprezentowała się w tamtejszych piwnicach Niezależna Scena Młodych, na której wystąpili: bocheńskie WE(Y)JŚCIE AWARYJNE, a gościem wieczoru była tarnowska formacja SUNFLOWER, po raz pierwszy w odświeżonym składzie i z nowym materiałem. Również w piątek Studenckie Koło Naukowe Polonistów Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie zorganizowało sesję naukową „Strona Leśmiana – dziedzictwo wyobraźni”. A w tak zwanym międzyczasie, we czwartek 22 kwietnia w Galerii Hortar miał miejsce interesujący wernisaż wystawy malarstwa Michała Smółki, o czym piszemy oddzielnie. Ten muzyczny tydzień domknął klimatyczny koncert błyskotliwych kombinatorów Jazzpospolita, jaki odbył się w sobotę 24 kwietnia w Mościckim Centrum Kultury. Zaś w niedzielę Centrum Paderewskiego Tarnów – Kąśna Dolna zaprosiło melomanów na koncert pt. „Skrzypce z polską duszą” połączony z promocją najnowszej płyty bywalca tamtejszych koncertów, skrzypka Krzysztofa Jakowicza, ale o tym wydarzeniu piszemy oddzielnie.


W tym roku Tarnowska Nagroda Filmowa odbywać się będzie w dniach 9 - 16 maja. - W swoim kształcie i charakterze TNF nie zmienia się. Ale jak zwykle pojawią się nowe elementy festiwalu, w tym spotkanie z cyklu "Kino rodzinne" oraz projekcje wybranych ekstra filmów. Nowy cykl "Kino rodzinne" zainauguruje spotkanie z Marcelem i Pawłem Łozińskimi, podczas którego ojciec i syn zaprezentują nawzajem wybrane przez siebie filmy. Natomiast projekcje ekstra filmów prezentowane będą o godz. 22.30. Można będzie obejrzeć produkcje, które weszły do prezentacji konkursowych - mówi Anna Grygiel, dyrektor Tarnowskiej Nagrody Filmowej. Nowością będzie również "Epilog 24. TNF". W ostatnim dniu odbędzie się specjalny pokaz filmów nagrodzonych podczas tej edycji festiwalu.

W tym roku w konkursie TNF weźmie udział 15 filmów. Ponadto odbywać się będą projekcje konkursowe dla dzieci oraz projekcje dodatkowe. Podczas pokazów plenerowych, na Rynku, można będzie obejrzeć filmy, do których muzykę skomponował Wojciech Kilar, laureat tegorocznej nagrody TNF za całokształt twórczości. W godzinach nocnych pokazane będą projekcje specjalne.

Przygotowano również wiele imprez towarzyszących TNF. W kawiarni kina Marzenie odbywać się będą spotkania z twórcami i aktorami. Odwiedzający kino będą mogli obejrzeć wystawę fotografii znanych ludzi filmu "Gwiazdozbiór Jerzego Kośnika". W galerii TCK, na monitorach plazmowych, prezentowane będą rysunki "Polskie kino według Sawki". Podobnie jak w ubiegłych latach, festiwalowi towarzyszyć będą koncerty. Podczas inauguracji TNF w kinie Marzenie z recitalem "Nawet gdy wichura" wystąpi Ewa Błaszczyk. 14 maja na Rynku można będzie posłuchać zespołu "Pulsaciones", który wystąpi w towarzystwie kwartetu smyczkowego. Dadzą koncert muzyki filmowej i serialowej. Tego samego dnia piosenki z polskich dobranocek zaśpiewa Maria Peszek. Następnego dnia, na gali wręczenia nagród festiwalowych zaprezentuje się Filharmonia Dowcipu Waldemara Malickiego.

Znany jest już skład jury TNF, które w tym roku obradować będzie pod przewodnictwem reżysera Macieja Wojtyszki, laureata nagrody publiczności 22. TNF. Jury przyzna nagrodę Grand Prix - Statuetkę Maszkarona. Ponadto swoje filmy wybiorą: jury młodzieżowe, dziecięce i publiczność.

Szczegóły dotyczące tegorocznej TNF - program, tytuły filmów, skład jury, informacje o imprezach towarzyszących można znaleźć na nowej stronie internetowej festiwalu - www.tarnowskanagrodafilmowa.pl.

* * *

Muchy to polska grupa muzyczna, założona w Poznaniu w 2004 roku przez Michała Wiraszko, Piotra Maciejewskiego i Szymona Waliszewskiego. W styczniu 2008 roku do zespołu dołączył Tomasz Skórka, który wystąpił po raz pierwszy podczas transmitowanego na antenie Programu 3 Polskiego Radia koncertu w studiu im. Agnieszki Osieckiej.
Zespół został obwołany odkryciem roku 2006 przez miesięcznik Machina i Program 3 Polskiego Radia. Pierwszy singel pt. „Miasto doznań" osiągnął w maju 2007 roku siódme miejsce na prowadzonej przez Marka Niedźwieckiego Liście Przebojów Polskiego Radia 3. Wielokrotnie nazywany był „najlepszym polskim zespołem bez wydanej płyty". 19 listopada ukazał się debiutancki album grupy, noszący tytuł Terroromans, uznany za „Płytę Roku" m.in. przez słuchaczy PR3 i magazyn muzyczny Pulp. Zespół odwiedził Tarnów w ramach serii koncertów promujących najnowszy album „Notoryczni debiutanci", którego premiera odbyła się 8 marca tego roku.

* * *

Początki powstania zespołu SUNFLOWER można datować na rok 1994. W tym to właśnie roku kilku młodych zapaleńców ciężkiego grania postanawia zacząć tworzyć mocną i energiczną muzykę. Stylistyka wczesnego SUNFLOWER to wypadkowa dźwięków określanych mianem - Grunge i Hard Core. W ciągu kilkunastu lat aktywności na polskiej scenie muzycznej, przez zespół przewinęło się wielu muzyków. Hołdując rockowym i metalowym tradycjom, SUNFLOWER startował w licznych lokalnych plebiscytach i zdołał uplasować się w czołówce tarnowskich grup muzycznych. SUNFLOWER jest postrzegany jako dobry zespół koncertowy, czego dowodem są wspólne występy u boku takich wykonawców jak: ILLUSION, HEY, HOUK, CLOSTERKELLER, MAREK PIEKARCZYK oraz liczne koncerty w wielu miastach Polski, a także w komercyjnych stacjach telewizyjnych. W dorobku kapeli znajduje się kilka płyt demo. SUNFLOWER wydał także swój promocyjny materiał, zatytułowany "Seeds of Wrath". Realizacją studyjną w SPECTRUM STUDIO zajął się Leszek Łuszcz.
Po długim okresie poszukiwań "właściwych osób na właściwe miejsca" w 2009 r. do kapeli dołączają Seweryn Partyński na vocal i Jakub Pelczar na gitarę. Na początku roku 2010 szeregi zespołu zasila Jacek Cyboroń na perkusji. Skład uzupełniają Rafał Burkat i Wojciech Stach.

* * *

Studenckie Koło Naukowe Polonistów Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie zaprosiło na kolejna sesję naukową pt. „Strona Leśmiana – dziedzictwo wyobraźni”. Odbyła się ona w dniu 23 kwietnia w godz. 12:00-14:00 w sali 028 B (pawilon biblioteczno-dydaktyczny) PWSZ i poświęcona została twórczości Bolesława Leśmiana oraz tym obszarom poezji polskiej, którym – w sposób mniej lub bardziej stematyzowany – patronuje autor „Łąki”.
W tej perspektywie do najwybitniejszych duchowych spadkobierców Leśmiana zaliczyć można Stanisława Grochowiaka, Jarosława Marka Rymkiewicza i Tadeusza Nowaka. O ich twórczości mówili członkowie Koła: Maciej Drwal, Damian Lechwar, Krzysztof Skraba, Paweł Truchan oraz opiekun KNP i sekcji literaturoznawczej dr Michał Nawrocki.
Temat sesji nie był przypadkowy; przemawiało za nim wiele argumentów, do najsilniejszych należy jej aspekt epistemologiczny i nowatorstwo opisu problematyki. „Strona Leśmiana” jest zjawiskiem w polskim literaturoznawstwie stosunkowo słabo opisanym, stąd też, jak wolno przypuszczać, wartość poznawcza sesji. Równie wysoki standard merytoryczny gwarantuje fakt, iż ostatnie dwa lata prac sekcji literaturoznawczej KNP poświęcone zostały twórczości Leśmiana, Grochowiaka, Nowaka i Rymkiewicza, zaś dr Nawrocki o wspomnianych poetach napisał trzy książki.

* * *

- Jazzpospolita to błyskotliwi kombinatorzy, dla których jazz to tylko materia, którą można sprytne obrobić i przetworzyć - napisał Łukasz Halicki i jest to niewątpliwie komplement. Czterech muzyków na sześciu instrumentach gra coś, co trudno jednoznacznie zaszufladkować. Nu-jazz? Post-Rock? Drum'n'jazz ? Poszukiwanie etykiety jest bezcelowe, bo JAZZPOSPOLITA bezkompromisowo kieruje się w nieznane, łącząc i deformując to, co absorbuje jej członków. Azymutem jest eklektyzm. Choć taki kurs wydaje się całkowicie niekomercyjny, zespół w swoim debiutanckim roku 2009 odniósł duży sukces na polskiej scenie alternatywnej. JAZZPOSPOLITA zagrała 20 koncertów, wydała EP-kę gorąco przyjętą przez liczne grono fanów i recenzentów, którzy porównywali ją do dokonań The Cinematic Orchestra, Jaga Jazzist czy Tortoise. Zespół został wyróżniony m.in. przez portale Porcys (2009 Top 40), Polisz Mnie (Najlepsza Płyta 2010), Uchem w Nutę (2009 Top 10). Obecnie przygotowują się do wydania debiutanckiej płyty.
JAZZPOSPOLITA wystąpiła w Mościckim Centrum Kultury 24 kwietnia o godzinie 19.00 w składzie: Michał Przerwa-Tetmajer – guitar, Michał Zaleski - keyboards, synthetizers, Stefan Nowakowski - acoustic bass, Wojtek Oleksiak – drum.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



11:44, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 kwietnia 2010

Kiedy zastanawiałem się nad początkiem tego felietonu życie zrobiło to za mnie okrywając żałobnym kirem to wszystko, czym wypełnił się miniony tydzień. Oto w sobotę o godz. 8.56 w Smoleńsku przy podejściu do lądowania rozbił się samolot prezydencki z oficjalną delegacją i osobami towarzyszącymi, zmierzającymi na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zbrodni w Katyniu. W wyniku katastrofy samolotu zginął Prezydent RP Lech Kaczyński, jego małżonka oraz 94 inne osoby - Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent RP na uchodźstwie, kilku wicemarszałków Sejmu, prezes NBP, prezes IPN, Rzecznik Praw Obywatelskich, Szef Sztabu Generalnego WP i inni dowódcy wszystkich typów armii, biskupi, ministrowie, liczni posłowie (wśród nich Wiesław Woda, poseł PSL z Tarnowa) i senatorowie, szef PKOL, szefowie organizacji kombatanckich, wielu członków rodzin katyńskich i inne osoby (m.in. legenda "Solidarności" - Anna Walentynowicz). Ofiar było więcej niż świadczyłaby o tym przygotowana wcześniej lista pasażerów do zabrania na pokład prezydenckiego Tupolewa. To tragedia bez precedensu nie tylko w historii naszego kraju, ale prawdopodobnie świata - nikt z komentatorów nie jest w stanie przypomnieć sobie, aby w warunkach pokoju nagle, w wyniku jakiejkolwiek katastrofy zginęło tylu najważniejszych przedstawicieli jakiegoś innego państwa. Ta narodowa tragedia tragicznie spięła dwie symboliczne daty – w 1940 roku w lesie Katyńskim zginął kwiat polskiej inteligencji, teraz w 2010 poległa w służbie Polsce jej elita polityczna. Jeszcze raz okazało się, że Katyń to ziemia dla Polaków tyleż święta, co przeklęta. To drugi Gibraltar… . Kolejna stacja Golgoty Wschodu… . Pięć lat temu do domu Ojca odszedł Jan Paweł Wielki, także w sobotę, w przeddzień Święta Miłosierdzia. Wtedy i teraz Polska wstrzymała oddech, solidarnie jednocząc się wokół podstawowych wartości, ponad politycznymi podziałami i codziennymi, gorszącymi swarami. Tysiące ludzi wypełniło kościoły i place prawie wszystkich polskich miast, modląc się, składając kwiaty i zapalając symboliczne znicze. Obserwując relacje mediów z tych kolejnych narodowych rekolekcji nie sposób oprzeć się refleksji, że tak naprawdę nie znaliśmy swojego prezydenta, że dopiero teraz poznaliśmy go naprawdę… . Oby Polska z tej narodowej traumy wyszła wzmocniona, odmieniona, lepsza, inna… .
I chociaż życie, także to kulturalne, w najbliższych dniach zmieni swój bieg i charakter (tygodniowa żałoba), to jednak nie możemy, choćby w skrócie, nie odnotować tego, co zdarzyło się wcześniej w mijającym tygodniu.


Do czego to już doszło proszę szanownej publiki, żadnego szacunku dla trudu i znoju magistrackich magików od pijaru. Oto bowiem we czwartek 8 kwietnia młodzi tarnowsko – dąbrowscy barbarzyńcy dokonali zamachu na wielkanocną ekspozycję na tarnowskim rynku, bezczelnie, kradnąc jedno z wielkanocnych jaj… . I to pod czujnym okiem kamer monitorujących ład i porządek w tym reprezentacyjnym salonie miasta.
Urząd Miasta oszacował poniesione straty na kwotę 1.000 złotych – tylko tyle bowiem jajo wykonane było ze styropianu. Zaś dzięki szybkiej interwencji funkcjonariuszy z KP Tarnów-Centrum udało się zatrzymać dwie osoby odpowiedzialne za dokonanie kradzieży. Byli to 22-letni mieszkaniec Tarnowa oraz 23-letnia mieszkanka Dąbrowy Tarnowskiej. Odzyskano również skradziony element ekspozycji. Do wyjaśnienia pozostaje tylko następująca kwestia, czy wielkanocne jaja giganty na tarnowskim rynku tak bardzo podobały się złodziejom, że postanowili je ukraść, czy wręcz przeciwnie - ukradli je pragnąc we własnym mniemaniu uratować estetykę rynku? Aliści to nie jedyne jaja, z jakimi mamy do czynienia w ostatnim czasie w naszym galicyjskim miasteczku. Nie od dziś wiadomo, że hucznie otwarta niedawno pod protektoratem miłościwie nam panującego prezydenta Ryszarda S. Galeria „Tarnovia”, z biegiem czasu przędzie coraz cieniej, czego najlepszym przykładem są listy i petycje pisane przez właścicieli stoisk (nie mylić z właścicielami budynku) do władz miasta o ratunek. Widać owa działania nie przyniosły spodziewanych efektów, bowiem postanowiono zrobić krok dalej, wchodząc poniekąd w buty Galerii Miejskiej BWA. I tak w piątek 9 kwietnia otwarto tam edukacyjną wystawę pt. „Tajemnice Egiptu”, ukazującą sceny z życia w Egipcie za czasów Faraona. Tak widowiskowego przedsięwzięcia jeszcze w żadnej a tarnowskich galerii i marketów nie było. A w menu są nie tylko pieczołowicie wykonane eksponaty na bazie dokumentacji popularno-naukowej, lecz także wycieczki z przewodnikiem w ramach szkolnych lekcji historii, weekendowe bloki animacji dla dzieci oraz konkursy z nagrodą główną: wakacjami w Egipcie. Wystawa w Galerii „Tarnovia” czynna będzie do 25 kwietnia. Ciekawe, czy i o ile wzrosną w tym czasie obroty działających tam firm, i co na to inni tarnowscy handlowcy… . Aliści dość pisanek, pora na sprawy poważne. Wieczorem tego samego dnia otwarto prawdziwą wystawę malarstwa Lidii Połec w prawdziwej Galerii przy Rynku 4, opatrzoną tytułem „Ekspresja ciszy”. Na tę interesującą ekspozycje złożyły się obrazy powstałe na przestrzeni ostatnich trzech lat. Jak zwykle na wernisażach było tłumnie i biesiadnie, a sama sztuka i artystka to dobry powód do długich wieczorno - nocnych rozmów rodaków, niekoniecznie kontynuowanych w ciasnych klitkach, pardon, salonach BWA.  
Ten piątkowy serial zwieńczył spektakl Teatru „Kagami” pt. „Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca”, zaprezentowany w Kawiarni „Alchemik”, znanej do tej pory głównie z festiwali poświęconych fantastyce. Na koniec odnotujmy ukazanie się kolejnego zbiorku wierszy „Mój ślad na ziemi”, którego autorką jest nestorka tarnowskich poetów 81 - letnia Elżbieta Januś, emerytowana nauczycielka, była dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 9 w Tarnowie, pracownica Pogotowia Opiekuńczego i aktywna działaczka ZNP
.

Ekspozycja pt. „Tajemnice Egiptu” to artystyczna aranżacja plastyczna scen z życia w Egipcie za czasów Faraona. Na wystawę składa się szereg wysp tematycznych, zlokalizowanych w pasażach Galerii Tarnovia. W ramach ekspozycji, zaplanowanej na czas 9-25 kwietnia, będzie można zobaczyć: Grobowiec Tutanchamona, Świątynię ze Sfinksem i Ramzesem, Kapłańską Salę Mumifikacji, Rydwan, Na Nilu, Aleję kolumn z 4 bogami, Codzienne życie dostojników i Przekrój Piramidy.
Prezentowane wyspy tematyczne oparte są na faktycznych informacjach i dokumentach popularno-naukowych. Każda z wysp została zaopatrzona w tablicę informacyjną.
Uzupełnienie wystawy stanowią wycieczki z przewodnikiem. To nietypowa, ale bardzo ciekawa propozycja „lekcji historii”. Już teraz można dokonywać zapisów grupowych na bezpłatne wycieczki z przewodnikiem. Na czas trwania wystawy specjalnie dla dzieci weekendy będą dłuższe i pełne atrakcji! Od piątku do niedzieli na dzieci czeka niesamowita wyprawa do krainy Faraona! W dniach: 9-11, 16-18, 23-25 kwietnia – Galeria Tarnovia organizuje 3 weekendy zabaw i animacji, nawiązujących do czasów starożytnego Egiptu. Gry i zabawy poprowadzą animatorzy w strojach Kleopatry i Faraona. Nie zabraknie Kącika Malowania Buziek. Dodatkową niespodzianką dla dzieci będą zdjęcia z wielbłądem.

W piątek 9 kwietnia BWA Galeria Miejska w Tarnowie otwiera nową wystawę w cyklu prezentującym młodych tarnowskich artystów. O 18.30 odbędzie się wernisaż wystawy prac Lidii Połeć. Artystka zaprezentuje obrazy powstałe w ciągu ostatnich trzech lat. Wernisaż wystawy Lidii Połeć „Ekspresja ciszy” odbędzie się 9 kwietnia o 18.30 w Małej Galerii w Rynku 4. To jedna z wystaw pokazywanych w cyklu prezentacji młodych tarnowskich artystów.
Lidia Połeć urodziła się w 1979 roku. Ukończyła Technikum Ceramiczne w Łysej Górze (specjalność szkło dekoracyjno – użytkowe) dział szkła. Dyplom z wyróżnieniem otrzymała na Wydziale Artystycznym Akademii im. J. Długosza w Częstochowie w pracowni malarstwa Wincentego Maszkowskiego i Mariana Panka.
Artystka zajmuje się malarstwem, dekoratorstwem, projektowaniem. Obecnie pracuje z osobami niepełnosprawnymi umysłowo, prowadzą terapię poprzez sztukę. - Od zawsze fascynuje mnie przestrzeń, szczególnie w pejzażu horyzontalnym. Poprzez odejście od formy, zatarcie konturów w mglistych krajobrazach natury, wspomnień, wytworów wyobraźni, zwracam uwagę na głębię i nastrój przedstawień. W prostocie pustych horyzontów, gdzie niebo zlewa się z ziemią można dostrzec harmonię, równowagę i spokój – mówi artystka.
Na wystawie prezentowane będą obrazy powstałe w ciągu ostatnich trzech lat.

Teatr KAGAMI działa od 2004 roku. Wszystko zaczęło się od przygotowywania występów na szkolne akademie. Ówczesnym uczennicom gimnazjum tak bardzo spodobała się taka forma ekspresji, że postanowiły spotykać się popołudniami i dalej rozwijać swoją pasję. W 2006 roku grupa wystawiła w kawiarni "Alchemik" spektakl pt. "Samotni wśród ludzi".
Grupa interesuje się różnymi formami teatralnymi, jednak najbliższy jest jej teatr ruchu.
Spektakl "Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca" to słodko-gorzka historia pewnego nosorożca, który miał ogromne zmartwienie. Scenariusz został napisany przez Teatr KAGAMI do utworu Leszka Kołakowskiego. Grupa chętnie przyjmie osoby solidne i odpowiedzialne, które chcą wykorzystać swój czas w sposób twórczy. W skład grupy wchodzą: Kornelia Kiecka (prowadząca zespół), Beata Janiga, Małgorzata Kuczera, Marta Masłowska i Natalia Szumlańska (licealistki).

Nestorka tarnowskich poetów, dziś 81 – letnia pani Elżbieta debiutowała w 1994 roku zbiorkiem poezji „Mój ślad na ziemi”. Najnowszy zatytułowany „Na obłoku poezji popłynę…” ukazał się tuż przed Wielkanocą i składa się z kilkudziesięciu wierszy i fraszek z różnych okresów życia i twórczości poetki. Ten wyjątkowo starannie edytorsko przygotowany tomik wierszy, przypominający swoją formą album z rodzinnymi fotografiami wydał Dariusz Januś, syn pani Elżbiety. On także jest autorem interesującego wstępu do zbioru wierszy swojej mamy, w którym m.in. można przeczytać – Nie pamięta dokładnie, kiedy napisała swój pierwszy wiersz, ale było to w czasie okupacji, w jeden z długich zimowych wieczorów. Chodziła na tajne komplety w Krzeczowie koło Bochni do domu Jadwigi Kowalskiej, gdzie czytała „Pana Tadeusza”, „Ogniem i mieczem”, „Balladynę”, „Stara baśń”. I tak zakochała się w literaturze. Kiedy wracała do domu, siadała przy naftowej lampce, piła lipową herbatę osłodzona sacharyną i pisała wiersze… .
Charakterystyczną cecha jej poezji jest nie pozbawiona uroku bezkompromisowość, czego przykładem są chociażby fraszki, których negatywnymi bohaterami są znani politycy, m.in. Janusz  Korwin Mike, Leszek Moczulski, Marian Krzaklewski, Krzysztof Skubiszewski, Aleksander Grad, Wiesław Woda. W „Trafnej nominacji” pisze: - Panie Premierze! Życzymy dalszych trafnych nominacji/ Jest jeszcze długa kolejka z etosu/ Do rządowych posad „dojnych krówek”/ Kłania się Panu nisko/ Niegdyś wojewódzki Tarnów/ Po gradobiciu – Tarnówek. Pegaz szczerze gratuluje i podziwia oraz życzy jak najdłuższego unoszenia się na „obłoku poezji”.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



15:24, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 kwietnia 2010

To powinien być wyjątkowy felieton, wszak wszem i wobec trwa wielkie świętowanie. Sęk w tym, że w tym wielkanocnym przesileniu nierzadko zapominamy o co w tym wszystkim chodzi, jaki najważniejszy, poza komercyjny i poza medialny sens ma Wielkanoc (przypominamy o tym obok). A jest to najstarsze święto chrześcijańskie, a od siedemnastu wieków obchodzonym w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Jak w większości świąt, tak i w tym przeplatają się wątki i symbole różnych epok i kultur, pogańskie, antyczne i chrześcijańskie. Nazwę tego święta, najbardziej typową dla ludów słowiańskich, przyjęliśmy od Czechów wraz z chrześcijaństwem, a nawiązuje ona do cudu zmartwychwstania, który nastąpił nocą. Na świecie znane jest też jako Pascha, od hebrajskiego Pesach, wiosennego Święta Przaśników upamiętniającego wyjście Żydów z Egiptu, obchodzonego w pełnię księżyca, w czasie którego na ofiarę przeznaczano jednoroczne baranki. Jako Hebrajczyk, obchodził to święto Chrystus, na nie wraz z uczniami przybył do Jerozolimy i święto Pesach stało się tłem męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Obecnie te przełomowe dla historii świata dni nazywane są Triduum Paschalne. W Tarnowie uroczystości rozpoczęła środowa masowa Droga Krzyżowa poprowadzona uliczkami starego miasta (Wekslarską, Wałową i Katedralną), której początek miał miejsce na Rynku, a zakończenie na placu Katedralnym. Sporych rozmiarów drewniany krzyż nieśli przedstawiciele poszczególnych parafii, klerycy i proboszczowie. W związku z obchodzonym obecnie Rokiem Kapłańskim ofiarowano ją w intencji wszystkich kapłanów. Wspominano również piątą rocznicę odejścia do domu Ojca Papieża Jana Pawła II, i jednego z najznamienitszych tarnowskich ordynariuszy arcybiskupa Jerzego Ablewicza, którego 20 rocznica śmierci przypadła właśnie we środę. W Wielki Czwartek biskupi wraz całym tarnowskim kościołem celebrowali w katedrze pamiątkę Ostatniej Wieczerzy, symbolicznie obmywając nogi współczesnym apostołom, zaś w Wielki Piątek uroczyści złożono eucharystyczne ciało Chrystusa do Grobu. Z licznym udziałem wiernych odbywały się adoracje i czuwania, spowiadano się i poszczono… Postać Ojca Świętego uczczono także w Wielki Piątek, kiedy to o pamiętnej godzinie 21.37 tarnowianie modlili się pod pomnikami naszego Papieża przed Bazyliką Katedralną i na Falklandach, gdzie osobiście wyniósł on do chwały ołtarzy naszą krajankę Karolinę Kózkę. Natomiast w Wielka Sobotę poświęcono ogień i wodę i odprawiono uroczystą Rezurekcję, a wcześniej powszechnie święcono pokarmy. Przy tej okazji warto przypomnieć zawartość koszyka ze święconką, w którym obowiązkowo powinny się znaleźć: Jajka (Pisanki, Kraszanki) - symbol życia i odrodzenia, Baranek (Cukrowy, Z Masła bądź z ciasta) - Symbol Jezusa Chrystusa (Agnus Dei - Baranek Boży), Chleb - także symbolizuje Ciało Chrystusa, jest oznaką dostatku, Chrzan -  wraz z masłem jest symbolem goryczy i słodyczy po śmierci i zmartwychwstaniu, Sól - symbol dostatku i gościnności, Wędliny - symbolizują kończący się Wielki Post. Mięso wieprzowe symbolizujące uwolnienie z jarzma praw starozakonnych. Ponadto w koszyku znajdować się mogą także inne produkty jak rzeżucha, ser i ciasto oraz inne symbole wielkanocne np. zajączek, kurczaczek, rzeżucha, gałązki wierzby (kotki, bazie). Ale można też tak, jak nasi magistraccy magicy od pjaru i promocji robić sobie z Wielkanocy jaja. Otóż, jak dumnie doniosły nasze dworskie media: - Na tarnowskim Rynku już po raz trzeci historyczne fontanny zamieniły się w wielkanocne kosze z ogromnymi pisankami. Oprócz prawie dwumetrowych pisanek w tradycyjne wzory z tarnowskim hasłem „Daj bliskim swoje ciepło", możemy nacieszyć oczy również dorodnymi kurczakami, które podobno wykluły się z ubiegłorocznych pisanek. To już druga po świetlnych fontannach (Boże Narodzenie) kiczowata siurpryza, jaką muszą oglądać autochtoni i goście odwiedzający w ten świąteczny czas tarnowski Rynek. Aliści ponoć wszystko zaczęło się od jaja, więc… . Święta to także czas życzeń więc i my z Pegazem składamy wszystkim tego, czego każdemu brak, jak śpiewał wielki Okudżawa, ze szczególnym uwzględnieniem pracowników odbudowujących Tarnowski Teatr, którzy ponoć od stycznia nie otrzymują należnych im wynagrodzeń… .


W środę minęła 20 rocznica śmierci arcybiskupa Jerzego Ablewicza – Księcia Niezłomnego. W czasach PRL-u był on jednym z najbardziej znienawidzonych przez aparat państwa komunistycznego, hierarchów kościoła. Jerzy Karol Ablewicz urodził się 1 listopada 1919 roku. 5 marca 1943 w Przemyślu przyjął święcenia kapłańskie, potem pracował jako duszpasterz w parafiach. Studiował w Lublinie. Związany był z Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu, gdzie był profesorem i wicerektorem. 26 lutego 1962 został mianowany biskupem tarnowskim (Hasłem posługi biskupiej Jerzego Ablewicza były słowa: Lavare pedes - Umywać stopy), przyjął sakrę biskupią 20 maja 1962 i kilka dni później objął rządy w diecezji. 10 czerwca 1987, w czasie pobytu Jana Pawła II w Tarnowie (w dniu uroczystości na Falklandach), bp Ablewicz został promowany na arcybiskupa ad personam (bez podnoszenia diecezji do rangi metropolii). Był jednym z najbardziej znienawidzonych przez esbeków biskupów w Polsce. - Tarnów miał ogromną rzeszę powołań. Biskup tarnowski był bardzo aktywny, mówił ostro, bronił pokrzywdzonych, pomagał internowanym. To wszystko nie podobało się SB. Wielu chciało się go pozbyć. Przygotowano wiele prowokacji, za wszelką cenę chciano go skłócić z metropolitą krakowskim, kardynałem Karolem Wojtyłą. Obaj jednak przejrzeli grę bezpieki - mówi Marek Lasota, szef krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Obaj, arcybiskup i Ojciec Święty przyjaźnili się całe lata. Odwiedzali się bardzo często. W czasie śmiertelnej choroby ordynariusza Jan Paweł II dzwonił do Tarnowa... Ich przyjaźń przetrwała próbę czasu. I rzeczywiście byli przyjaciółmi. To bardzo drażniło SB, która za punkt honoru postawiło sobie ich skłócenie. Dokumenty znalezione w ostatnich latach w IPN-ie potwierdzają tę hipotezę. - Należy wykorzystać do działań dezintegracyjnych okoliczności i sprzyjające sytuacje na tle zróżnicowań i rozdźwięków między poszczególnymi biskupami, a w szczególności między kardynała Wojtyłą a biskupem. Ablewiczem i biskupem Tokarczukiem - raportował w 1972 roku pułkownik Zenon Goroński, dyrektor IV Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zajmującego się właśnie inwigilacją kościoła. Nie była to odosobniona instrukcja. Takie sugestie padały tez później. - Wyrobić przekonanie u biskupa Ablewicza, że kardynał Karol Wojtyła robi wszystko, aby pomniejszyć jego znaczenie, obawiając się go jako konkurenta, głównie w rozgrywkach personalnych i na terenie Watykanu. Równolegle zakłada się przenoszenie do Watykanu opinii, że biskup Jerzy Ablewicz jest predestynowany do piastowania najwyższych funkcji kościelnych i z tego tytułu kardynał Wojtyła i inni biskupi - w tym Tokarczuk - chcąc go utrącić, urabiają mu ujemną opinię. Skąd tak wielkie zainteresowanie biskupem Ablewiczem? Marek Lasota nie ma najmniejszych wątpliwości. - Z powodu niezłomnego ducha biskupa. Bezpieka doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że to właśnie w dużej mierze zasługa ordynariusza tarnowskiego, iż tutejsza diecezja jest jedną z najbardziej katolickich w kraju. Dlatego próbowano w otoczeniu biskupa Ablewicza zbudować siatkę agentów i Tajnych Współpracowników, których raporty mogłyby się przyczynić do spadku autorytetu biskupa Ablewicza - mówi Marek Lasota. Do tych działań bezpieka była doskonale przygotowana. W budynku, który jest naprzeciw tarnowskiej Kurii Diecezjalnej (dzisiaj jest tutaj KANA) przygotowano bardzo profesjonalne jak na tamte czasy studio, wszystkie zamontowane tutaj mikrofony były wycelowane w pałac biskupi. Niestety! Praca bezpieki szła na marne, bo nie dosyć, że biskupa nie udało się skłócić z późniejszym papieżem, to jeszcze "nie udało się złapać żadnego haka, nie udało się go skompromitować". Ponowne, maksymalne rzecz jasna zainteresowanie tarnowskiej SB biskupem Jerzym Ablewiczem związane było z informacja, która w 1981 roku obiegła Polskę, iż po śmierci Sługi Bożego, kardynała Stefana Wyszyńskiego, to on miałby być przymierzany do stolicy prymasowskiej. „W stosunku do biskupów, którzy z uwagi na predyspozycje mogą być kandydatami Watykanu na stanowisko prymasa, a są nielojalne wobec władz państwowych (Wojtyła, Stroba, Tokarczuk, Ablewicz Dąbrowski) stosować działania podrywające ich autorytet włącznie do skompromitowania.” W innym dokumencie czytamy „należy wykorzystać działania eksponujące jego nadmierną samodzielność, podkreślanie odrębności diecezji, poczucie wyższości intelektualnej, sprawności organizacyjnej". I wtedy, obawiając się, że takie metody mogą być nieskuteczne pojawił się plan: „Zabić Ablewicza". Na ile było to realne. Marek Lasota mówi, że póki co nie ma na to konkretnych dowodów. Faktem jest, że grupa która powstała, by walczyć z kościołem, powstała z inspiracji najwyższego kierownictwa MSW, SB i partii komunistycznej, doprowadziła wcześniej do niewyjaśnionego do dzisiaj pożaru samochodu kardynała Henryka Gulbinowicza z Wrocławia. Ta sama grupa ciężko pobiła księdza Andrzeja Bardeckiego z Krakowa. Nie cofnął się przed najgorszym: zabiła księdza Jerzego Popiełuszkę. Marek Lasota potwierdza, że śledztwo w tej sprawie jest prowadzone. - Nie dziwię się, że ordynariusz tarnowski mógł być celem zamachu. Jego autorytet był naprawdę olbrzymi, cały czas rósł. Ale czy były jakieś przygotowania do zamachu, trzeba poczekać z wynikami śledztwa - mówi.

* * *

Na całej kuli ziemskiej, jak dowodzą badania archeologiczne pełniło jajko funkcje uniwersalnego fetysza. Jak pisze Jacek Oledzki w „Wyrzeczysku" wynikało to z oczywistego faktu: „jest jajko życiem, jego kwintesencją i potencją. Życie to wyłania się z zamkniętej kulistej skorupki z jej nieruchomego wnętrza. Powstaje na oczach człowieka. Zawiera nieprzeniknioną, lecz przekonywującą tajemnicę". Już w starożytności jajko było przedmiotem kultu. Symbolizowało świat, płodność, zdrowie i szczęście. Uważano, że jest ono początkiem wszystkiego. Miało olbrzymie jajko wyjść z ust najwyższego Boga. Dlatego też zawieszano jajka u sufitu egipskich świątyń. Było też atrybutem egipskiego boga Ptach, który jako garncarz nadaje kształt światu w formie jaja. Podczas pracy bóg - garncarz stłukł jajo i dlatego nastąpił podział świata. Sztuka zdobienia jaj znana była już słowianom w dziewiątym wieku. O zabawach z malowanymi jajami wspominał Wincenty Kadłubek w swojej dwunastowiecznej kronice "Polacy z dawien dawna byli zawistni i niestali, bawili się panami swymi jak malowanymi jajkami". O ich malowaniu i zwyczaju barwienia pisał Owidiusz, Pliniusz, Juwenalis i encyklopedysta Zygmunt Gloger. Od setek wieków uważano jajko za siłę przeciwdziałającą złym duchom, używane było w kulcie zmarłych jako uczta dziewiątego dnia zamykająca okres żałoby. Wkładano jajko nieboszczykom do grobów, aby oczyścić ich ze wszystkich nieprawości, wierząc, że jeżeli się tego nie uczyni jego duch będzie się błąkał po świecie. Wiara w siłę przeciwdziałającą złym mocom sprawiła, że używano jajek jako "kamienia węgielnego", przy zakładaniu wielkich miast, budowli (np. Kościoła Mariackiego), czy przy budowie nowych domów. Jajko związane jest ściśle z każdym ważnym momentem pracy rolnika. Kiedy wiosną po raz pierwszy wyprowadzano bydło na pastwisko kładziono na progu stajni jajko. Po przejściu krów oddawano je biednym z prośbą o modlitwę o bydło. Po grzbietach krów, koni, owiec toczono jajko po to, aby bydło przez lato stało się krągłe jak jajko, konie zaś biegały tak szybko jak ono się toczy. Wierzono, że jajka mają moc przyciągania do siebie ciążącej na człowieku lub zwierzęciu choroby. Podania i legendy z dziesiątego wieku mówią, iż zwyczaj malowania jajek wielkanocnych wprowadziła święta Magdalena. Kiedy płakała przy pustym grobie miał się jej ukazać anioł i rzec "Nie płacz Chrystus zmartwychwstał". Po przyjściu do domu zauważyła, że wszystkie jajka się zaczerwieniły. Wyszła przed dom, rozdała je napotkanym apostołom obwieszczając tę nowinę. Jeżeli dać wiarę innej wersji Maria Magdalena, kiedy przyszła do Heroda z prośbą by ulitował się nad Jezusem, podarowała mu kilka jajek malowanych. Ta legenda dała początek wierze, że to dziewczęta powinny malować jajka a najważniejsze z nich ofiarować swoim chłopcom, co zjedna ich miłość i wierność. Są też legendy związane, z kamieniowaniem Chrystusa przez Żydów. Jedna z nich mówi, że aniołowie chcąc przeszkodzić w dręczeniu Chrystusa rozsypali pisanki, aby Żydów zabawić. Inna mówi, że podczas prowadzenia Chrystusa na Golgotę Żydzi rzucali w Chrystusa kamieniami a te z woli Boga zamieniały się w pisanki, aby zaoszczędzić mąk synowi Bożemu.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



11:15, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: