RSS
poniedziałek, 28 marca 2011

Nasz poczciwy Tarnów co i raz odstaje od norm tradycyjnie przypisywanych poszczególnym datom i zdarzeniom. Nie inaczej było i w pierwszy kalendarzowy dzień wiosny, kiedy to wszem i wobec topiona jest niejaka Marzanna, zgodnie z tradycją spreparowana ze słomy i gałganów. U nas musiało być inaczej. Oto nasi rodzimi liberałowie ze Stowarzyszenia „Koliber” utopili, i owszem, ale Marzannę podatkową”.  
Popłynęła ona z nurtem Wątoku w postaci odciętego fragmentu ogromnego, półtorametrowego banknotu. Celem happeningu było uświadomienie, jak duża część naszych pieniędzy pompowana jest w państwową machinę. Tarnowski Oddział Stowarzyszenia KoLiber postanowił w ten sposób opowiedzieć się przeciwko obecnemu uciskowi podatkowemu i jednocześnie przyczynić się do działania na rzecz „uświadamiania społeczeństwa”. A oto coś w rodzaju manifestu programowego młodych zwolenników minimalizacji podatków, wygłoszonego przy tej okazji na mostku zakochanych nad Wątokiem - W skład „Podatkowej Marzanny” weszło kilka najważniejszych, a co za tym idzie, najbardziej znienawidzonych podatków. Pierwszym jest „ZUS”. Co prawda przymus ubezpieczeń społecznych oficjalnie podatkiem nie jest, jednakże działa tak samo jak inne podatki w dodatku będąc największym obciążeniem dla przeciętnego Polaka.  Kolejną ofiarą był VAT, utopiona została także akcyza. Ostatnim topielcem był podatek dochodowy. Dobrze, że dziatwa przedszkolno – szkolna, główny uczestnik tych wiosennych igrców, tego nie widziała. Tym razem zgromadzona została na płycie tarnowskiego Rynku, i zamiast topić Marzannę oglądała pokazy... ratownictwa medycznego, ćwiczenia strażaków i prezentację sprzętu policyjnego. Wszyscy mogli spróbować swoich sił w udzielaniu pierwszej pomocy czy zasiąść na symulatorze wypadku. Jak na obchodzony tego dnia dzień wagarowicza, program całkiem oryginalny… Pierwszy dzień wiosny i wagarowicza, to jednocześnie Światowy Dzień Poezji, ustanowiony nieprzypadkowo 21 marca 1978 roku, w Międzynarodowym Centrum Poezji Dziecięcej w Belgii. Tarnowska biblioteka obchodzi ŚDP od 1993 i corocznie zaprasza tarnowian na poetyckie spotkania, konkursy, recytacje itp. W tym roku MBP przygotowała pełen atrakcji poranek poetycki w Sali Lustrzanej z poezją Czesława Miłosza w roli głównej. Wiersze naszego noblisty czytać mieli m.in. prezydent Tarnowa i pani wiceprezydent oraz tarnowscy parlamentarzyści i radni. W drugiej części poranka zaplanowano spotkanie autorskie z poetą i pisarzem Andrzejem Grabowskim, połączone z promocją najnowszego tomiku jego wierszy. Aliści, jak to z vipami, także naszymi lokalnymi, bywa inne pilne zajęcia uniemożliwiły im zapowiedziany udział w tym poetyckim święcie. A może po prostu udali się wszyscy na urzędnicze wagary? Z jednym wszakże wyjątkiem. W wypełnionej do ostatniego miejsca młodzieżą licealną Sali Lustrzanej pojawiła się jedynie pani poseł Urszula Augustyn, za co jej chwała. Ale i tak siurpryza i poruta była, jak się patrzy. Podobnie rzecz ma się z naszym PiS-em bis czyli PJN, którego liderka Joanna Kluzik – Rostkowska, zdaje się, jako żywo przypominać pannę Marzannę, wciąganą w wodną topiel politycznego niebytu przez coraz mniej rozpoznawalnego, niegdyś znanego posłującego gorzelnika Janusza P. O czym najlepiej świadczą ostatnie medialne popisy pani poseł, które z właściwą sobie przenikliwością, tudzież talentem, komentuje w swoim cotygodniowym felietonie Jerzy Reuter. – Pani Joanna Kluzik Rostkowska stwierdziła w pewnej popularnej telewizji, że jeżeli nasz statek wojenny nie zdąży dopłynąć do Libanu i nie weźmie udziału w wojnie z Libią,, to Polska nie otrzyma prezydencji unijnej. Całość tego smakowitego tekstu poniżej. Ale powróćmy do naszych ubiegłotygodniowych kulturaliów. I tak w czwartek 24 marca w  znanym studenckim klubie „Przepraszam” w Rynku 10 miał miejsce oryginalny, huculsko -punkowo-folkowy koncert zespołu „Perkałaba” z Iwano-Frankowska na Ukrainie. Z kolei w niespełna cztery godziny rozeszły się bilety na najbliższy koncert z cyklu Szkoły Muzyków Rockowych. Rzecz miała miejsce w klimatycznych piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury w piątkowy wieczór 25 marca. A dzień później, tamże odbył się finisaż kolejnej edycji konkursu fotograficznego „Twarze”, zakończony koncertem Anny Treter z zespołem. Będąc przy temacie odnotujmy kolejny sukces młodego tarnowskiego fotografika Jakuba Ochnio, który zdobył pierwszą nagrodę w konkursie VII Ogólnopolskiego Biennale Fotografii „Kochać człowieka". A zakończmy nietypowo rozmową z Czesławem Sterkowiczem o jego nowej książce o tarnowskich nauczycielach w państwie podziemnym.


Pani Joanna Kluzik Rostkowska stwierdziła w pewnej popularnej telewizji, że jeżeli nasz statek wojenny nie zdąży dopłynąć do Libanu i nie weźmie udziału w wojnie z Libią, to Polska nie otrzyma prezydencji unijnej. Rozumiem, że polityk nie musi wiedzieć, że statek to jednostka m.in.. pasażerska, a żeby dopłynąć do Libii wcale nie musi się kotwiczyć w Libanie. Rozumiem również dlaczego kody do oficjalnej strony PJN zachował tylko dla siebie Adam Bielan, bo przy takich konstrukcjach lingwistycznych kariera Joanny Kluzik zakończyłaby się wraz z kapitulacją Kadafiego. Przypominam sympatycznej pani prezes, że wojsko pływa okrętami, a politycy i wielbiący ich gmin statkami, Liban do Libii ma się jak ministrant do ministra i dzieli ich wielki krok z bliskiego wschodu do Afryki i to jest zasadnicza różnica. Mało tego, pani wspomniana wyżej, całkiem logicznie skonstatowała, że skoro nasz premier nie chce wysyłać żołnierzy do Libii, to pewnikiem Polska posiada na amen zepsute samoloty i po prostu nie ma jak tam dowieźć bohaterów, chyba że przez Liban, kierując się na południe przez Izrael, a potem Egipt. Pani Kluzik tym samym dołączyła do tak zwanych „gadających głów”, które zawsze wszystko wiedzą, od Smoleńska, przez Japonię, aż po Liban i Libię. Można być pewnym, że owa pani jednym tchem potrafi wymienić nazwy płyt tektonicznych, opisać siły działające w czasie ataku tsunami i sklasyfikować zdolność bojową armii Kadafiego. A przed chwilą wspomniany pan Bielan stwierdził, że nigdy nie sPiSkował przeciw PJN, nie zjada dzieci na śniadanie, a strona internetowa nie jest własnością pani Kluzik. Teraz z niecierpliwością czekam na oświadczenie tarnowskiego PJN, które za namową pana Jacka Pilcha jest prężne - bo przecież gdy brakuje twardego stanowiska, to nic na zewnątrz nie wypływa.

„Perkałaba” to nazwa niewielkiej miejscowości na Ukrainie, gdzie jeszcze do połowy lat osiemdziesiątych działał ogromny szpital psychiatryczny. Jego pacjentami w dużej części byli przeciwnicy systemu politycznego, zamykani na przymusowe leczenie, niepokorni artyści, ludzie kierujący się innymi wartościami niż te, które wyznaczała władza komunistyczna. Tak też nazwał się zespół, który powstał w 1988 roku w Iwano-Frankowsku, niedaleko Lwowa.
Muzykę „Perkałaby” określa się jako „huculski punk-folk”, przy czym artyści czerpią z tradycji muzycznych Huculszczyzny, Bojkowszczyzny i Zakarpacia. Muzyka zespołu porusza tym, że jest nam znajoma i tętni życiem, wypełniona motywami ludowymi pretenduje do nazwania jej ludową i weselną. Krytycy próbują poprowadzić jakieś paralele, z kimś porównać. Ale tutaj metoda jest prosta – eklektyzm i collage. W takim połączeniu firmowy styl grupy to lekkość, humor i beztroska. Oto skład zespołu: Andrij „Fedot” Fedotow – gitara, śpiew, Jarema Stecyk – gitara basowa, śpiew, Serhij Leonow – gitara, Sasza Synhajewski – bębny, Wołodymyr Szoturma – cymbały, Serioha Szwajuk – trąba, Orest Hudyma – puzon oraz Ihor Rymyk – perkusja.

Szkoła Muzyków Rockowych działająca z powodzeniem przy Tarnowskim Centrum Kultury, jak magnes przyciąga młodzież pragnącą nauczyć się grać na gitarze, czy też na basie. Również chętnych do gry na perkusji jest więcej niż miejsc. Żeby trafić na zajęcia w S.M.Rock trzeba swoje odczekać, ale jak zgodnie podkreślają uczniowie – warto. Indywidualne zajęcia prowadzone przez doświadczonych tarnowskich muzyków, a przy odpowiednim zapale i chęci do ćwiczeń ze strony uczniów gwarantują wyśmienity rezultat. Oczywiście niezbędny jest talent, ale najważniejsze, to trafić w dobre ręce, a takich w gronie pedagogicznym S.M.Rock nie brakuje. Aktualnie można się kształcić w pięciu klasach instrumentalnych: gitara, bas, perkusja, instrumenty klawiszowe, a także wokal, z którego zajęcia od niedawna znów znalazły się w ofercie TCK. Prowadzi je Bartosz Rokicki. Raz na kwartał w Piwnicach TCK odbywa się koncert, w którym udział biorą uczniowie S.M.Rock, prezentując warsztat nowo nabytych umiejętności oraz nauczyciele, dając popis swoich możliwości. W programie koncertów na żywo usłyszeć można sprawdzone przeboje gwiazd zagranicznej muzyki pop-rock. Imprezy z tego cyklu cieszą się ogromnym zainteresowaniem publiczności, w której oprócz rodzin i znajomych występujących na scenie uczniów, nie brakuje fanów nauczycieli, jak i sympatyków dobrej muzyki. Repertuar piosenek dobierany jest bardzo starannie tak, by dawał możliwie największą frajdę – uczniom z grania, a publiczności z słuchania. Kolejny taki koncert S.M. ROCK odbył się w Piwnicach TCK w piątek 25 marca  Tradycyjnie już, tuż po koncercie prowadzone były zapisy na zajęcia nauki gry na gitarze, basie i perkusji. Przypomnijmy, że zajęcia odbywają się co tydzień w Piwnicach TCK, a prowadzą je: Piotr Smoleń (gitara), Paweł Mazur (bas), Maciej Pierzchała (pianino), Bartosz Rokicki (wokal) i Bartłomiej Rojek (perkusja).

Fotografia to niezwykle popularna i ciesząca się niesłabnącym powodzeniem dziedzina sztuki. To również forma aktywności stale obecna w programie działania Gminnego Centrum Kultury i Bibliotek w Skrzyszowie, przybierająca formą a to warsztatów, a to kolejnych otwartych konkursów. Jedną z nich jest konkurs fotograficzny TWARZE  - efekt projektu "Kronika internetowa: czerpać z przeszłości dla przyszłości", zrealizowanego na przełomie 2007 i 2008 roku. Trzeci już edycja tego konkursu dotyczyła sztuki portretowania. Dwa wcześniejsze cieszyły się dużym zainteresowaniem amatorów fotografowania, a ich plonem były okolicznościowe wystawy, spotkania promocyjne i wydane publikacje albumowe. 26 marca o godz. 18:00 w Piwnicach TCK odbył się finisaż konkursu połączony z wręczeniem nagród. Uroczystość zakończył koncert Anny Treter z zespołem złożonym z pięciu znakomitych muzyków: Wojciecha Bobrowskiego - gitary basowe, Tomasza Hernika - akordeon, puzon, legendarnego Jana Hnatowicza – gitary, Artura Malika – perkusja i Adama Niedzielina - instrumenty klawiszowe. Piątkowy koncert był wspaniałą okazją do posłuchania zarówno piosenek autorskich, jak i hitów napisanych przez Andrzeja Sikorowskiego i Jana Hnatowicza specjalnie dla Anny Treter.

Znamy laureatów siódmej edycji Ogólnopolskiego Biennale Fotografii „Kochać człowieka”, organizowanego przez Oświęcimskie Centrum Kultury. Laureatem pierwszej nagrody został Jakub Ochnio ze Zgłobic, absolwent III Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie, obecnie student dziennikarstwa i komunikacji społecznej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.
766 prac 131 autorów prac z całej Polski i krajów ościennych oceniało jury w składzie: Andrzej Zygmuntowicz - Przewodniczący Rady Artystycznej Związku Polskich Artystów Fotografików, Andrzej Baturo - Wiceprzewodniczący Rady Artystycznej Związku Polskich Artystów Fotografików i Wojciech Plewiński - Okręg Krakowski Związku Polskich Artystów Fotografików.
Wystawę pokonkursową będzie można oglądać w Oświęcimiu w kwietniu i maju.
Jakub Ochnio jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików oraz prezesem Kolektywu Fotografów AFTERIMAGE . Dotychczas był nagradzany ponad 20-krotnie, publikował prace na blisko 60 wystawach, wydał także album autorski „Tarnów młodych".

Ukazała się właśnie książka o tarnowskich nauczycielach w państwie podziemnym. Skąd wziął się pomysł jej napisania?
- Dzieje oświaty w okresie okupacji badam już od 40 lat. Z tego zakresu wydałem kilka książek. Pracując nad nimi, zbierałem materiały do biogramów nauczycieli działających w podziemiu. W ten sposób napisałem życiorysy ponad 280 nauczycieli. Znalazły się one w mojej najnowszej książce.

Czy w książce są sylwetki wszystkich nauczycieli działających w podziemiu?
- Myślę, że wszystkich, którzy pracowali w jakimkolwiek ruchu oporu na ziemi tarnowskiej. Nikogo chyba nie opuściłem. Starałem się dotrzeć do wszystkich dostępnych dokumentów. Być może jest jeszcze jakaś nieopisana postać, ale ja o tym po prostu nie wiem.

Jakie są najbliższe Pana plany wydawnicze?
- Jak będą dobre wiatry i z kolegą prezesem Józefem Sadowskim zdobędziemy jakieś pieniądze, to mam już gotową książkę na temat szkolnictwa jawnego i tajnego w okresie okupacji w powiecie dąbrowskim. Ta książka jest już napisana, zawiera ponad 70 biogramów nauczycieli z powiatu dąbrowskiego, którzy w latach wojny pracowali w tajnej oświacie. Jest to ostatnia moja książka z zakresu szkolnictwa z lat okupacji w ramach byłego województwa tarnowskiego.

Nad czym Pan teraz pracuje?
- Obecnie zbieram materiały do książki o tarnowianach, którzy zginęli w Katyniu. Było 106 takich osób: oficerów, podoficerów, nauczycieli, 26 policjantów. Są to postaci często zapomniane przez tarnowian, nie wie o nich zwłaszcza tarnowska młodzież. Moja książka na ten temat powinna być gotowa na koniec grudnia lub początek stycznia.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



11:35, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 marca 2011

Zacznijmy od personaliów: Jerzy Świtek, znany tarnowski animator kultury, filmoznawca i wypróbowany przyjaciel tkk, został właśnie sekretarzem prasowym Tarnowskiego Teatru. To jedna z niewielu dobrych decyzji, jakie ostatnio „dotknęły” Solskiego, nawiązująca do najlepszych tradycji polskiego teatru. Poza tym, nihil novi.
Dawno już w naszym galicyjskim miasteczku nie było tak śmieszno i straszno. Oto bowiem doszło do niesłychanej profanacji by nie rzec prowokacji wobec jaśnie nam panującego Pana Prezydenta Ryszarda, który robi co może, aby nam obywatelom – szarakom rozjaśnić mroki codziennej egzystencji. Rzecz całą, jak zwykle barwnie opisał redaktor Jerzy Reuter - Przystrajanie siedzib panujących ma początki gdzieś bardzo głęboko w kulcie faraona, ale przetrwało do dzisiaj w postaci paciorków szklanych i podświetlanych prądem z miejskiej instytucji. Na chwałę dworu ktoś niezbyt odpowiedzialny zainstalował na rynku i… przed pałacem prezydenckim, a jakże, szklane wisiorki i dziwne konstrukcje, rodem ze staropolskiej tradycji odpustowej. Ten ktoś pomyślał, że oto rodzi się nowa historia, która przetrwa wszelkie najazdy i zjazdy, a kiedyś, za lat kilkaset, zostanie nazwana przez następców pana Marka Trusza epoką wisiora szklanego i przejrzystego, jak wyrobiona poczciwa musztardówka. O nie! Okazało się, że następcy, albo krewni ludu Wandali, dali stanowczy odpór i zniszczyli dzieło, kurde blaszka, bo weszli do sławetnej fontanny i jej świetlistą sztukę powyginali w arcyciekawą instalację godną samego mistrza Hasiora. Policja szybko ujęła artystów, ale wstręt pozostał, bo, jak twierdzi „Pałac” zniszczyć coś co kosztuje 35 tysięcy jest wandalizmem. Czy eksponowanie szklanych świecidełek jest artystyczną prowokacją? A może sławetne rury kanalizacyjne pana Sasnala przenieść z Mościckich chaszczy przed „pałac” przy ul. Mickiewicza i wyrównać straty? A może owi młodociani złoczyńcy byli bardziej pragmatyczni i po prostu zrobili to, co odpowiednie służby winny były zrobić już dawno, dokładnie tuż po Nowym Roku, kiedy to z „miejskiej substancji” usuwano świąteczne dekoracje. Aliści pozostawmy tę magistracką porutę tym, którzy na nią zasłużyli i przejdźmy do spraw poważnych. A w ubiegłym tygodniu świętowaliśmy dwa jubileusze działalności artystycznej: Wacława Onaka, uznanego tarnowskiego malarza, którego 25-lecie twórczości wydawnictwo „Grupa tomami” uczciło wydaniem  starannie opracowanego albumu, prezentującego najciekawsze prace mistrza. Nieco skromniejszy jubileusz, bo „tylko” 20–lecia swojej aktywności zawodowej i artystycznej zainaugurował powszechnie lubiany i ceniony tarnowski fotoreporter Paweł Topolski. Na co dzień znany jako dokumentalista życia codziennego Tarnowa, tym razem ukazał nam swoje inne, twórcze oblicze. W modnym klubie Lychee przy ul. Mościckiego 8 oglądać można wysmakowaną artystycznie wystawę TOP ALL LOWE , ukazującą kwintesencję kobiecości, w pełnym jej bogactwie, co opisujemy oddzielnie. A skoro jesteśmy w aurze pozytywnych zjawisk na naszej kulturalnej niwie, to odnotujmy, że w gronie 15 wydawnictw nominowanych do nagrody w konkursie „Reminiscencje. Konkurs Katalogów i Albumów o Sztuce” znalazł się katalog „Alfabet polski 2” Biura Wystaw Artystycznych Galerii Miejskiej w Tanowie. Obok tarnowskiego katalogu w tym elitarnym gronie znalazły się m.in. katalogi: „Helena Modejska Modrzejewska” Narodowego Starego Teatru w Krakowie, „Na drogach duszy” Muzeum Narodowego w Krakowie, „Łódź Design Festival 2010”, „Kolekcja Fundacji Sztuki Polskiej ING 2000-2010”. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone 22 marca w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego. Ściskając kciuki za naszych dworcowych galerników, czekających na swoją nową siedzibę w pałacyku w Parku Strzeleckim, z przyjemnością ogłaszamy zakończenie generalnej przebudowy, a raczej odbudowy, Teatru im. L. Solskiego, o czym mogliśmy się empirycznie przekonać podczas specjalnej konferencję prasowej w wyremontowanej siedzibie trupy dyrektora Żentary, który zaprosił dziennikarzy do obejrzenia całego budynku i zamontowanego w nim wyposażenia. Z kolei w czwartek 17 marca  w Galerii Niebieskiej MBP, przy ul. Krakowskiej 4 w Tarnowie, otwarto wystawę druków cerkiewnych, na której można obejrzeć oryginalne prawosławne księgi liturgiczne. Najstarsze z nich, pochodzą z XVII wieku, najmłodsze z XIX, a trafiły do nas dzięki Diecezjalnemu Ośrodkowi Kultury Prawosławnej "Elpis" w Gorlicach. Dobrze koresponduje z tym interesująca propozycja naszego Muzeum Okręgowego, które w dniach 17 i 18 marca zorganizowało edukacyjne warsztaty dawnych technik rzemieślniczych, m.in. drukarskich. Wprawdzie Światowy Dzień Poezji dopiero za kilka dni, nie mniej już w piątek 18 marca odbył się w dworku w Kąśnej Dolnej okolicznościowy koncert kameralny w wykonaniu Tomasz Strahla (wiolonczela) i Artura Jaronia (fortepian), poetycko oprawiony promocją nowego tomiku wierszy ciężkowickiego twórcy Andrzeja Grabowskiego.


Jubileusz 25-lecia pracy twórczej obchodzi tarnowski malarz Wacław Onak. Z tej okazji nakładem wydawnictwa „Grupa tomami" ukazał się album zatytułowany „Onak”. Inicjatorką i pomysłodawcą wydania albumu była żona artysty, Violetta Onak. Album prezentuje blisko 50 obrazów, m.in. prace znajdujące się obecnie w zbiorach prywatnych kolekcjonerów, które dla potrzeb jubileuszowej prezentacji zostały specjalnie  zreprodukowane.
Wacław Onak urodził się w 1958 roku w Tarnowie. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie dyplomem na Wydziale Malarstwa w pracowni profesora Juliusza Joniaka. Uprawia malarstwo sztalugowe. Swoje prace prezentował na wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Jego obrazy znajdują się w zbiorach prywatnych kolekcji w Belgii, Niemczech, Francji, Hiszpanii, Japonii, Anglii, Szwecji, USA, Brazylii, Australii i w Polsce. - Onak maluje orkiestrą symfoniczną, całym kołem barw. Użyta, złożona plama barwna prowadzi nas do sensualnych odczuć. Swoboda ręki artysty dodaje lekkości formom, nawet wtedy gdy jego płótna pełne są niemal cielesnej materii malarskiej - pisze we wstępie do albumu profesor Adam Brincken, malarz, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych, autor m.in. aranżacji plastycznej Galerii Sztuki Polskiej XX w. Muzeum Narodowego w Krakowie.
Album wydany został z niezwykłą dbałością edytorską będącą „znakiem firmowym" wydawcy, którego nakładem ukazały się dotychczas książkowe prezentacje obrazów m.in. Olgi Boznańskiej, Jana Lebensteina, Artura Nachta Samborskiego, Meli Mutter, Wyspiańskiego, album fotograficzny "91 shots" oraz zbiór wierszy, fotografii i korespondencji profesora Tadeusza Chrzanowskiego „Na założenie albumu...".
Album dostępny jest również w wersji elektronicznej, prace Wacława Onaka można zobaczyć i kupić w galerii autorskiej w Skrzyszowie, która jest popularnym adresem poszukiwań kolekcjonerów polskiej sztuki współczesnej.
Inicjatorką i pomysłodawcą wydania albumu była żona artysty, Violetta Onak. Album prezentuje blisko 50 obrazów, m.in. prace znajdujące się obecnie w zbiorach prywatnych kolekcjonerów, które dla potrzeb jubileuszowej prezentacji zostały specjalnie  zreprodukowane.
Wacław Onak urodził się w 1958 roku w Tarnowie. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie dyplomem na Wydziale Malarstwa w pracowni prof.  Juliusza Joniaka. Uprawia malarstwo sztalugowe. Swoje prace prezentował na wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Jego obrazy znajdują się w zbiorach prywatnych kolekcji w Belgii, Niemczech, Francji, Hiszpanii, Japonii, Anglii, Szwecji, USA, Brazylii, Australii i w Polsce.
- "Onak maluje orkiestrą symfoniczną, całym kołem barw. Użyta, złożona plama barwna prowadzi nas do sensualnych odczuć. Swoboda ręki artysty dodaje lekkości formom, nawet wtedy gdy jego płótna pełne są niemal cielesnej materii malarskiej" - pisze we wstępie do albumu prof. Adam Brincken, malarz, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych, autor m.in. aranżacji plastycznej Galerii Sztuki Polskiej XX w. Muzeum Narodowego w Krakowie. Pisząc o artystycznym rodowodzie malarstwa sygnowanego nazwiskiem Onak, wskazuje na najwybitniejszych twórców malarskiego impresjonizmu.
Album wydany został z niezwykłą dbałością edytorską będącą "znakiem firmowym" wydawcy, którego nakładem ukazały się dotychczas książkowe prezentacje obrazów m.in. Olgi Boznańskiej, Jana Lebensteina, Artura Nachta Samborskiego, Meli Mutter, Wyspiańskiego, album fotograficzny "91 shots" [2010] oraz zbiór wierszy, fotografii i korespondencji profesora Tadeusza Chrzanowskiego "Na założenie albumu..." [2010]. Wzorem tamtych publikacji - bardzo wysoko ocenionych przez recenzentów - również „ONAK”, najnowsze dzieło "Grupy tomami" zapewne "dla każdego bibliofila stanie się skarbem". Wytrawna publikacja albumu, który z pewnością jest katalogiem, jakiego nie powstydziłyby się galerie w Nowym Jorku czy Londynie, była możliwa dzięki tarnowskim firmom i instytucjom, które objęły patronat nad wydawnictwem: Karpackiej Spółce Gazownictwa [główny partner wydania], Azotom Tarnów oraz Gminnemu Centrum Kultury i Bibliotek.
Album „ONAK” jest dostępny również w wersji elektronicznej on-line pod adresem: onak.com.pl. Prace Wacława Onaka można zobaczyć i kupić w galerii autorskiej w Skrzyszowie, która jest popularnym adresem poszukiwań kolekcjonerów polskiej sztuki współczesnej.

Tymczasem aktorzy i pracownicy tarnowskiego teatru wprowadzają się do nowo wyremontowanego budynku, trwa jego urządzanie. Obiekt oraz jego wyposażenie przeszły już wszystkie niezbędne odbiory techniczne. - Na dużej widowni na naszych widzów czekają już nowe fotele. Znalazły się także miejsca dla osób niepełnosprawnych - informuje Rafał Balawejder, z-ca dyrektora teatru. - Widownia przybrała kształt amfiteatralny. Od poziomu zerowego do najwyższego miejsca jest różnica ponad czterech metrów co znacznie poprawi komfort oglądania spektakli.
Duża scena została wyposażona w urządzenia oświetlenia sceny firmy ADB TTV TECHNOLOGY - światowego lidera w tej branży. Zainstalowanych zostało ponad sto nowych reflektorów o różnej charakterystyce i mocy. Całość obsługiwana jest za pomocą komputerowego pulpitu sterowniczego. System elektroakustyczny to w całości nowe instalacje i urządzenia - kolumny głośnikowe aktywne, mikrofony bezprzewodowe nagłowne i do ręki, mikrofony instrumentalne i wokalowe. W kabinie akustycznej zainstalowano konsolę cyfrową wyposażoną w 32 wejściowe kanały analogowe, 6 cyfrowych wejść, 4 stereofoniczne powroty FX i 6 wyjść cyfrowych.
Na scenie znajduje się 20 sztankietów dekoracyjnych, udźwig każdego to 250 kg, dwa mosty oświetleniowe, ruchoma diafragma portalowa umożliwiająca zmniejszenie wysokości okna portalowego sceny (z 4,70m do 2m) oraz szyna kurtynowa dla tradycyjnie rozsuwanej kurtyny i sztankiet kurtynowy dla kurtyny podnoszonej. Wszystkie elementy mechanizacji sceny wyposażone są w napęd elektryczny i sterowanie automatyczne. Podwyższony został również tzw. „komin sceny”, dzięki czemu na sztankietach będą mogły znajdować się elementy dekoracji umożliwiające szybką jej zmianę w trakcie spektakli.
Nowy teatr to również duże, przestronne foyer z zamontowanym systemem wystawienniczym, dwoma szatniami i toaletami zlokalizowanymi zarówno na parterze jak i piętrze.
Łączna wartość projektu modernizacji wynosi około 15 mln złotych. Połowa z tego to środki unijne w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, natomiast druga to wkład Gminy Miasta Tarnowa.

Tarnowskie Muzeum Okręgowe przedstawiło niezwykle atrakcyjna ofertę skierowana szczególnie do szkół – warsztaty dawnych technik rzemieślniczych. W dniach 17 i 18 marca  można było przenieść się w przeszłość aż o 560 lat, do czasów Gutenberga – ojca europejskiego drukarstwa. Mistrz czarnej sztuki, Tadeusz Garajpel udostępnił średniowieczne techniki drzeworytnicze i sfragistyczne oraz historyczne techniki drukarskie, w tym. specjalnie na te warsztaty przywiezie do Tarnowa zrekonstruowaną prasę drukarską i inne narzędzia. Uczestnicy warsztatów mogli własnoręcznie poskładać z czcionek tekst a potem wytłoczyć jego drukowany odcisk na prawdziwy papierze czerpanym. Były zajęcia z wykonywania drzeworytów (m.in. wykonanie klocków do druku), i pieczęci lakowych tzw. tłoków pięczętnych i ich odcisków oraz mnóstwo innych ciekawostek (np. produkcja kart do gry), które w dobie drukarek komputerowych prezentują się jak zaczarowany świat magii


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



10:06, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 marca 2011

…My Władysław, z Bożej łaski król Polski, pan Krakowa, Sandomierza, Łęczycy, Kujaw i innych ziem, wszem wobec i na przyszłość, do których wiadomości treść tego dojdzie, niniejszem wiadomo czynimy i dowodnie uznajemy, że mając na baczeniu liczne usługi i zasługi szlachetnego męża komesa Spicymira, wojewody naszego krakowskiego, tak pożyteczne, jak nieprzerwane, a które i w przyszłości za łaską Pańską łożyć będzie, dziedzictwo jego, Tarnowem pospolicie zwane, z tegoż przyległościami czyli przysiółkami i wsiami, w jego obwodzie czyli okręgu znajdującemi się, z prawa polskiego na prawo teutońskie miasta naszego Krakowa przenosimy, dając mu zupełną i wolną moc miasto tamże założyć z władzą sądową w takim dniu, jaki sobie w tygodniu na sądy obierze…
Dokument lokacyjny miasta Tarnowa znajduje się obecnie w Bibliotece xx. Czartoryskich w Krakowie. Prawdopodobnie został skradziony w XIX wieku z tarnowskiego magistratu i sprzedany. Nie obyło się również bez problemów przy odczytywaniu daty wystawienia tego aktu. Na skutek błędu gramatycznego, popełnionego przez sekretarza królewskiego, przez wiele lat lokację Tarnowa umiejscawiano w zupełnie innym czasie i dopiero wnikliwe badania historyków wykazały ów niefortunny lapsus i wskazały na 7 marca 1330 roku. W tym roku mija dokładnie 681. rocznica lokacji miasta i  była to dobra okazja, aby wspólnie świętować ten doniosły dzień, inaugurując tym samym Rok Hetmana Jana Tarnowskiego, który zmarł równo 450 lat temu. O tym słodko – styropianowym wydarzeniu, połączonym m.in. z nominacją na Ambasadora Tarnowa modnego malarza Wilhelma Sasnala i wręczeniem dziennikarskich Wen piszemy obok. Jednym z trzech laureatów owych nagród obok Moniki Faron – Miśtak z RDN i Pawła Sroki z TVP Kraków, został lokalny portal internetowy tarnow.net.pl., który z okazji Dnia Kobiet opublikował listę najbardziej Wpływowych Kobiet Tarnowa - utalentowanych, wpływowych i kompetentnych, działających w samorządach, zarządzających urzędami i instytucjami, osiągających sukcesy zawodowe i sportowe. Oto ten okolicznościowy ranking: Urszula Augustyn – posłanka PO, Klaudia Buczek – Mistrzyni Świata Juniorów we wspinaczce sportowej, Anna Czech – dyrektor szpitala im. Św. Łukasza, Agnieszka Kawa – dyrektor Centrum Sztuki Mościce, Dorota Kunc–Pławecka – rzecznik prasowy UM, Kazimiera Kunecka – dyrektor pogotowia ratunkowego, Krystyna Latała – zastępca prezydenta Miasta Tarnowa, Lucyna Malec – skarbnik Pis w Tarnowie, Jolanta Mazurkiewicz – bokserka, Wicemistrzyni Polski Juniorek, Edyta Ropek – Mistrzyni Europy, Wicemistrzyni Świata we wspinaczce sportowej, Dorota Skrzyniarz – zastępca prezydenta Miasta Tarnowa. Z racji okoliczności, w jakich powstał, pozostawiamy go bez komentarza, życząc paniom wszystkiego najlepszego… A póki co, oczekując nadejścia upragnionej wiosny, warto obejrzeć malarską wystawę "Przedwiośnie" Łukasza Wojtanowskiego w Galerii Niebieskiej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tarnowie. A kulturalny tydzień rozpoczął się, jak należy, w poniedziałek 7 marca o godz. 18:00 w Restauracji BRISTOL, gdzie odbyło się spotkanie autorskie księdza Isakowicza – Zaleskiego, duszpasterza katolików obrządku ormiańskiego w Polsce, znanego publicysty, historyka, prezesa Fundacji im. św. Brata Alberta, promujące jego najnowszą książkę Pt. „Ludzie dobrzy jak chleb". Trzy dni później, we Wydawnictwo Dębogóra zorganizowało w hotelu Tarnovia spotkanie poświęcone biografii „Marcel Lefebvre – życie” Bernarda Tissier de Mallerais. Tego samego dnia w Klubie Literackim "13"  odbyła się interesująca prelekcja artysty plastyka Anny Śliwińskiej-Kukli z okazji 110. rocznicy śmierci Henriego de Toulouse-Lautreca zatytułowana "Genialny mały brzydal". Zaś w piątek 11 marca w dworcowej Galerii Miejskiej BWA w piątek otwarto nowe wystawy oscylujące wokół tematu grafiki, ale to temat na odrębny tekst. Tegoż dnia w piwnicach TCK swoją najnowszą płytę „Smells Like Tape Spilit” promował Wojtek Mazolewski, znany z rewolucyjnej dla polskiego jazzu grupy Pink Freud. Natomiast w sobotę, 12 marca, w kinie Marzenie odbył się niecodzienny koncert znanej rockowej grupy Bracia. Piotr i Wojciech Cugowscy - liderzy zespołu i jednocześnie synowie wokalisty legendarnej Budki Suflera, Krzysztofa Cugowskiego - zagrali koncert "bez prądu", zamieniając swoje elektryczne gitary na akustyczne prezentując swoje największe przeboje.


Na wystawę w Galerii MBP składa się kilkadziesiąt obrazów przedstawiających głównie pejzaże dominujące u schyłku zimy i kwiaty w podobnej, nieco zgaszonej tonacji. Łukasz Wojtanowski postanowił nawiązać w nich do malarskiej twórczości Olgi Boznańskiej i także powieści Marcela Prousta "W poszukiwaniu straconego czasu", w której wszechobecny jest motyw kwiatów. - W pejzażach starałem się uchwycić szczególny charakter przedwiosennych dni. Chciałem ukazać leniwe, niespieszne zmiany widziane o tej porze roku z okien domu w Tarnowcu, gdzie mieszkam. W sposobie zaś malowania kwiatów chciałem nawiązać do "przedwiosennej aury" malarstwa Olgi Boznańskiej. Właśnie przedwiośnie, od początku zainteresowania malarstwem Boznańskiej, wiąże się dla mnie z tym szczególnym urokiem obrazów, nie tylko pejzaży. Pamiętam, że wystawa w warszawskim Muzeum Narodowym sprzed kilku lat, poświęcona sztuce Młodej Polski, nosiła tytuł "Przedwiośnie". Stąd m.in. i mój pomysł na tytuł własnej wystawy... - tłumaczy jej autor. Łukasz Wojtanowski jest absolwentem Liceum Sztuk Plastycznych w Tarnowie. W 2008 ukończył Akademię Sztuk Pięknych, podobnie jak jego brat bliźniak Szymon. Obecnie jest nauczycielem rysunku i malarstwa w Zespole Szkół Plastycznych. Dotąd ma na swoim koncie dwie indywidualne wystawy: pierwszą w 2008 w tarnowskim BWA i tegoroczną, urządzoną w miejskiej bibliotece.

„Ludzie dobrzy jak chleb" to hołd dla 75 wielkich, nieżyjących już  postaci, które ks. Sakowicz - Zaleski spotkał na życiowej drodze. Książka zaczyna się od wspomnień o współzałożycielu Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach, Stanisławie Pruszyńskim (rodem z Wołynia), kapelanie "Solidarności", ks. Kazimierzu Jancarzu z Nowej Huty oraz senatorze Andrzeju Rozmarynowiczu i dziennikarzu Macieju Szumowskim z Krakowa - poprzez wspomnienia o biskupach Czesławie Dominie z Katowic i Koszalina, Janie Chrapku z Drohiczyna, Torunia i Radomia oraz Adamie Śmigielskim z Sosnowca - a kończy się na wspomnieniach o ofiarach tragedii smoleńskiej m.in. o rzeczniku praw obywatelskich Januszu Kochanowskim (rodem z Częstochowy), generale Bronisławie Kwiatkowskim (spod Rzeszowa), ministrze Januszu Krupskim (z Lublina) i prezesie IPN Januszu Kurtyce. - Piszę przede wszystkim książki historyczne oraz popularnonaukowe. Staram się przybliżyć historię najnowszą, mając szczególnie na uwadze czasy od I wojny światowej aż po czasy współczesne. Napisałem książki o Kresach Wschodnich, PRL-u. Teraz napisałem inną książkę - wspomnienia o siedemdziesięciu pięciu osobach, które żyły w ostatnich dekadach. Są to działacze "Solidarności", ludzie walczący tuż po wojnie w partyzantce antykomunistycznej, ale też działacze społeczni, charytatywni. Napisałem o ludziach, których przewodnią ideą było słowo "pomagać", stąd tytuł książki "Ludzie dobrzy jak chleb". Dotyczy to nie tylko Małopolski, ale również i wielu środowisk w Polsce i za granicą - mówił ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski. Duchowny już planuje kontynuację książki "Ludzie dobrzy jak chleb". - Druga część mojej książki będzie o tych, którzy żyją i są bardzo zasłużeni dla swojego środowiska, a nie zawsze widnieją na pierwszych stronach gazet. Moją intencją było wydobycie tych osób, pokazanie ich. Piszę w szczególności dla młodego pokolenia, aby widziało, jakie mają bardzo dobre wzorce - dodaje. Ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zalewski przyznaje, że nigdy nie myślał o porzuceniu swej działalności, choć, jak sam przyznaje, słowa krytyki nie spotykają się z obojętnością z jego strony. - Moje główne zajęcie nie jest związane z mediami. Jestem proboszczem parafii ormiańskiej, która zaczyna się w Przemyślu a kończy w Zgorzelcu. Na co dzień mam co robić. We wszystkie soboty i niedziele jeżdżę, aby udzielać chrztów, ślubów ormiańskich, co jest dla mnie bardzo ważne, ale jestem też prezesem Fundacji Brata Alberta i wszystkie książki, które napisałem sprzedawane są jako cegiełki na rzecz fundacji. Najważniejsza jest dla mnie praca duszpasterska i charytatywna. Pisarz, działacz społeczny zawsze musi liczyć się z krytyką. Dobrze pamiętam, jak sześć lat temu w Tarnowie, gdy wydałem książkę "Księża wobec bezpieki", kiedy opisałem postać księdza biskupa Wiktora Skworca, byłem niemiłosiernie atakowany. Nawet władze kościelne zmuszały wszystkich księży do podpisywania takiego apelu. Dzwonili do mnie moi księża - koledzy z diecezji tarnowskiej i pytali, co mają zrobić, bo znali mnie jako porządnego człowieka, a kuria im nakazuje podpisywać. Każdy z nas, a zwłaszcza duchowny, musi wybierać i wcale nie jest to droga usłana różami, wręcz przeciwnie, te róże mają kolce i to dość mocne - zwracał uwagę ks. Tadeusz, dodając na koniec: - Zależy mi na rozwoju fundacji. Ma ona 27 ośrodków. Ostatnio Państwowy Fundusz Rehabilitacji odebrał nam dotację. W dzień kobiet jadę do Warszawy upominać się, aby tych dotacji nam nie odbierać. 90 procent naszych pracowników stanowią kobiety, a ja w dniu ich święta muszę użerać z urzędami w Warszawie. Dla mnie ważna jest też prawda. Jej rozwój symbolizuje róża, która ma kolce. Nie ma co ukrywać, prawda nie raz bywa bolesna. Rozrywa stare rany, ukazuje pewne rzeczy... ale róża jest ładnym kwiatem.

Z kolei Wydawnictwo Dębogóra zaprosiło 10 marca na godz. 17:00 do hotelu Tarnovia na spotkanie poświęcone biografii „Marcel Lefebvre – życie” Bernarda Tissier de Mallerais a. Gośćmi spotkania, prowadzonego przez Mirosława Poświatowskiego byli: ksiądz Karol Stehlin FSSPX i Bogusław Kiernicki, wydawca książki.

Biskup – misjonarz: afrykańskie misje i powołania. Kulisy Soboru Watykańskiego II. Bractwo Św. Piusa X – powstanie, cele i dramatyczne decyzje. Modernizm i Tradycja. Ekumenizm i wielowiekowe nauczanie papieży. Novus Ordo: duch protestantyzmu w Kościele Katolickim - a Msza Wszechczasów. Oto pasjonująca historia życia człowieka, który wszystkie swoje siły poświęcił walce o zachowanie Chrystusowego „depozytu wiary” i przekazywanie tradycyjnego nauczania Kościoła. Arcybiskupa, którego postać wywołuje skrajne opinie i emocje. To z pewnością najlepsza biografia Arcybiskupa Lefebvre-a. Dla jednych „świętego za życia” dla innych „zbuntowanego fundamentalisty”. Dla jednych ostatniego obrońcy prawdziwego Kościoła, dla innych, wyklętego przez Kościół schizmatyka. 
Książka została napisana przez jednego z najbliższych współpracowników Arcybiskupa, Bernarda Tissier de Mallerais, biskupa i historyka.

Tego samego dnia, we czwartek o godz. 16 w Klubie Literackim "13" (Filia nr 13 MBP) odbyła się interesująca prelekcja artysty plastyka Anny Śliwińskiej-Kukli z okazji 110. rocznicy śmierci Henriego de Toulouse-Lautreca zatytułowana "Genialny mały brzydal". Ten mało znany w Polsce malarz i grafik wywarł swoimi postimpresjonistycznymi litografiami (dzieła wykonane techniką graficzną zaliczaną do druku płaskiego) niesamowity wpływ na rozwój nowoczesnego plakatu. Wśród jego licznych dzieł możemy znaleźć "Moulin Rouge - La Goulue", "Ambassadeurs: Aristide Bruant", czy chociażby obraz "Praczka", który w 2005 roku został sprzedany w domu aukcyjnym Christie's za, bagatela, 22 416 000 dolarów amerykańskich. Henri de Touluse-Lautrec, a właściwie Henri Marie Raymond de Toulouse-Lautrec-Monfa (1864-1901), pochodził z rodziny o arystokratycznych korzeniach, która jednak w późniejszym czasie utraciła w większości swój majątek. Rodzice malarza byli kuzynami, co w tej rodzinie było popularnym zjawiskiem, bo w ten sposób próbowano uniknąć rozproszenia się majątku rodzinnego. Jednak bliskie pokrewieństwo doprowadziło do wielu wad genetycznych u potomstwa państwa Toulouse. Henri w młodym wieku złamał obie kości udowe. Z powodu wad genetycznych nie zrosły się one poprawnie i w pewnym momencie przestały w ogóle rosnąć. Henri jako dorosły mężczyzna posiadał tors i górne kończyny odpowiedniej wielkości, natomiast dolne nienaturalnie krótkie i małe. Artysta miał zaledwie 150 cm wzrostu. Swoje życie poświecił sztuce. W swoich portretach chętnie korzystał z elementów karykatury. Dążył też do uchwycenia ruchu na swoich obrazach, a licznych i ciekawych tematów dostarczało mu bogate i nierzadko rozwiązłe życie Paryża końca XIX w. Był stałym bywalcem domów publicznych i kabaretów, m.in. Moulin Rouge. Często na swoich plakatach i obrazach umieszczał tancerki, śpiewaczki i swoje kochanki. Był alkoholikiem, zmarł w wieku 37 lat właśnie w wyniku choroby alkoholowej oraz rozwoju kiły.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



15:07, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 marca 2011

„Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła" - mówi staropolskie przysłowie. Zgodnie z nim także w tym roku wszem i wobec, również i w naszym galicyjskim miasteczku, panowało pączkowo – faworkowe szaleństwo. W kalendarzu chrześcijańskim to ostatni czwartek przed Wielkim Postem, zwany dawniej zapustem. Tradycyjnie w Polsce oraz w katolickiej części Niemiec w tym dniu „dozwolone" jest objadanie się. Najpopularniejsze potrawy to pączki i faworki, zwane w niektórych regionach chrustem. Następny czwartek jest już czwartkiem po Środzie Popielcowej i należy do okresu Wielkiego Postu, podczas którego katolicy powinni zachowywać wstrzemięźliwość, możliwie w najpełniejszym wymiarze. W ubiegłym tygodniu, 1 marca, obchodziliśmy po raz pierwszy oficjalnie Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Na pamiątkę egzekucji z 1951r. siedmiu członków władz konspiracyjnej organizacji "Wolność i Niezawisłość". Do tej organizacji należeli wojskowi i cywilni przedstawiciele pokolenia, które kontynuowało walkę Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej o niepodległą Polskę. To m.in. dzięki ich ofierze Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej (ponoć!)– jak prognozował jeden z klasyków tzw. minionej epoki. Świadczyć mogłyby o tym chociażby zamiary rzeszowskiej firmy XMD, która chce na terenach pod Górą św. Marcina wybudować… park rozrywki. Według koncepcji atrakcjami mają być rollercoastery, wodne zjeżdżalnie, wieża swobodnego spadku, multimedialne sale oraz rotunda z Panoramą Siedmiogrodzką. Kilka dni temu Xtreme Media Dynamix zaprezentowała koncepcję parku rozrywki w trakcie posiedzenia komisji rozwoju miasta. Inwestycja warta ok. 550 mln złotych miałaby powstać w dwa lata od rozpoczęcia prac na terenach po zlikwidowanym przez miasto gospodarstwie pomocniczym przy Zespole Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych oraz lądowisku przy ulicy Lotniczej. Głównymi atrakcjami Millennium Parku o powierzchni 110 ha mają być kolejki górskie o wysokości nawet 50 metrów, 80-metrowa wieża swobodnego spadku połączona z tarasem widokowym, tunel aerodynamiczny, wodne zjeżdżalnie, karuzele i małpie gaje dla najmłodszych. Dodatkowo w obrębie parku stanąć miałaby także Rotunda Tarnowska z ekspozycją Panoramy Siedmiogrodzkiej. Spółka XMD istniejąca na rynku od niespełna dwóch lat twierdzi, że już w tym momencie ma deklarację pięciu inwestorów, których kapitał pokrywa połowę wydatków. Zapewnia, że Millennium Park nie będzie taki jak Chorzów czy Rabkoland, ale porównywalny z parkami Eurodisneyland lub Six Flags. Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy, naszym rajcom z komisji rozwoju miasta sam pomysł się spodobał, ale podchodzą do niego bardzo ostrożnie. Oby tylko nie było to dzielenie przysłowiowej skóry na niedźwiedziu, wszak nadal trwa sądowy spór o ustalenie tytułów własnościowych do tych terenów, m.in. z rodziną książąt Sanguszków… Aliści powróćmy na naszych „baranów”. Oto w  niedzielę 27 lutego odbył się I Koncert Charytatywny w Skrzyszowie pod Patronatem Wójta Gminy Skrzyszów Marcina Kiwiora. Jednym z patronów medialnych tej sercem organizowanej imprezy był nasz skromny organ. Gwiazdą wieczoru był warszawski zespół ŁZY. Wystąpiły takie; Przystanek Mrówkowiec z Tarnowa oraz zespół FIAT. ZAWSZE JESTEM NA TAK z Szynwałdu. Dochód z koncertu przekazano na leczenie chorych dzieci z dwóch rodzin z Gminy Skrzyszów. W jednej z rodzin dzieci cierpią na nieuleczalną chorobę kardiologiczną, natomiast w drugiej jest chłopczyk z postępującym porażeniem mózgowym. W trakcie koncertu odbyła się aukcja, podczas której do wylicytowania były między innymi: obrazy, książki, "stołek Wójta", a nawet… Kalesony Ferdka Kiepskiego. Zaś we środę 2 marca w  Centrum Sztuki Mościce wystąpił Adam Pierończyk, a w niedzielę 6 odbył się tam klimatyczny koncert Piotra Nalepy. Także w niedzielę w kawiarni  „Deja wu” przy ul. Żydowskiej o godz. 17 miał miejsce wieczór autorski Jolanty Kwiek, podczas którego zaprezentowano najnowszy zbiór fraszek autorki pt. „Ogół i szczegół”.


1 marca 2011 roku po raz pierwszy obchodzimy nowe święto państwowe - Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, poświęcony żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego. Dzień ten jest datą szczególną, ponieważ upamiętnia stracenie w 1951 roku kierownictwa czwartej Komendy Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Zginęli oni z rąk funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa w warszawskim więzieniu na ulicy Rakowieckiej. W tym dniu stracili życie: prezes IV Zarządu Głównego WiN Łukasz Ciepliński, Józef Batory, Franciszek Błażej, Karol Chmiel, Mieczysław Kawalec, Adam Lazarowicz i Józef Rzepka. To tyko kilka nazwisk z długiego szeregu bohaterów podziemia niepodległościowego. Lista żołnierzy podziemia, którzy stawiali opór komunistycznej dyktaturze sięga blisko 20 tys. osób. Określenie "żołnierzy wyklętych" dotyczy wszystkich opozycjonistów i osób niezgadzających się na wprowadzony w Polsce siłą system komunistyczny. W stosunku do tych żołnierzy, komuniści podjęli szereg działań mających na celu wyeliminowanie ich z życia publicznego. Celem komunistów było także skazanie tych polskich patriotów na niepamięć Narodu. Określano ich mianem "bandytów" po to, by bagatelizować ich ofiarę. Wśród ofiar egzekucji 1 marca 1951 r. znalazł się także por. Karol Chmiel, ps."Grom" i "Zygmunt", pochodzący z regionu tarnowskiego. Urodził się w Zagorzycach - powiat Dębica w 1911 r. Był absolwentem prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, członkiem Stronnictwa Ludowego. Walczył w wojnie obronnej 1939, działał w ZWZ. Od 1943 r. komendant Obwodu Batalionów Chłopskich w Dębicy, a także zastępca komendanta Obwodu AK Dębica. Ciężko ranny w słynnej akcji "Burza". Od roku 1945 działał w WiN i PSL, był łącznikiem pomiędzy obiema organizacjami. W styczniu 1947r. wszedł w skład kierownictwa IV Zarządu Głównego WiN. Aresztowany został 12 grudnia 1947 r. Po trzyletnim śledztwie skazany w październiku 1950 r. na karę śmierci za działalność antykomunistyczną. Wyrok wykonano 1 marca 1951 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. W celi śmierci w Mokotowie, w której przebywał Chmiel, powstała więzienna piosenka śpiewna na melodię "Czerwonych maków". Osierocił dwóch synów Jerzego i Zbigniewa. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych powstał z inicjatywy śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który 26 lutego 2010 r. przedstawił w Sejmie RP projekt ustawy o ustanowieniu tego dnia. Inny żołnierz AK i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" Mieczysław Cielocha został uniewinniony i zrehabilitowany przez sąd w 1995 roku. Niestety, rodzina nawet nie została o tym powiadomiona. W związku z przypadającymi wczoraj uroczystościami wójt Grzegorz Kozioł odwiedził mieszkankę Woli Rzędzińskiej Marię Bober - siostrę Mieczysława Cielochy, zamordowanego przez władze komunistyczne żołnierza AK i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Jak się okazuje, Mieczysław Cielocha we wrześniu 1946 roku na tarnowskim Burku wykonał wyrok śmierci na kapitanie Lwie Sobolewie - znanym z prowadzenia bardzo brutalnych przesłuchań tak zwanym "sowietniku", czyli doradcy, a właściwie faktycznym kierowniku Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Tarnowie. Torturami, polegającymi między innymi na wieszaniu nad płonącą benzyną, Sobolew zmusił do zeznań żołnierza Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Wiesława Budzika. Wobec zagrożenia dekonspiracją struktur Inspektoratu "WiN" w Tarnowie, kierownictwo Obszaru Południowego "WiN" w Krakowie zatwierdziło decyzję o wykonaniu wyroku śmierci na kapitanie Sobolewie. Zadanie pierwotnie powierzono Janowi Jandzisiowi ps. Sosna - dowódcy oddziału osłonowego Inspektoratu Tarnowskiego "WiN", który jednak ze względu na duże ryzyko dekonspiracji, nie zgodził się na udział swoich żołnierzy w akcji, która miała zostać przeprowadzona w centrum Tarnowa. W związku z tym, za zgodą przełożonych, skontaktował się z grupą konspiratorów z Woli Rzędzińskiej dowodzoną przez byłego żołnierza AK, a następnie członka "WiN" Mieczysława Cielochę ps "Sprytny".

„Komeda - The Innocent Sorcerer” to najnowszy projekt Adama Pierończyka, jednego z najbardziej kreatywnych saksofonistów polskiej sceny jazzowej, który już 26 lutego wyrusza wraz z zespołem w trasę koncertową po Polsce. 2 marca o godzinie 19.00 Adam Pierończyk zagrał muzykę Krzysztofa Komedy w Centrum Sztuki Mościce w Tarnowie.
„The Innocent Sorcerer” to muzyka Krzysztofa Komedy „widziana oczami" Adama Pierończyka, który zaprosił do współpracy przy projekcie nowojorskiego saksofonistę Grega Osby - czołowego przedstawiciela współczesnej sceny jazzowej, brazylijskiego gitarzystę Nelsona Verasa oraz Sławka Kurkiewicza (kontrabas) i Łukasza Żytę (perkusja, instrumenty perkusyjne). Płyta ta to hołd dla ikony polskiego jazzu - Krzysztofa Komedy Trzcińskiego.
Komeda jest nadal wielkim czarodziejem, a jego muzyka łączy kolejne jazzowe pokolenia - o tym, że ta teza jest prawdziwa, będziemy mogli przekonać się podczas koncertów. 'The Innocent Sorcerer' to muzyka Komedy "widziana oczami" Pierończyka, który doskonale rozumie, że zbliżyć się do Mistrza, nie oznacza wcale go imitować.

Z kolei 6 marca również w Mościcach wystąpił syn legendarnego muzyka Tadeusza Nalepy ramach Piotr Nalepa Breakout Tour ,czyli koncertu poświęconego pamięci Miry Kubasińskiej i Tadeusza Nalepy. Projekt Piotr Nalepa BREAKOUT TOUR jest konsekwencją, a może lepiej powiedzieć koncertową kontynuacją imprezy pod nazwą "Breakout Festiwal", który odbył się dwa lata temu w Rzeszowie. Festiwal poświęcony był pamięci Miry Kubasińskiej i Tadeusza Nalepy. Sylwetek tych artystów nie trzeba nikomu przybliżać. Pomimo tego, iż odeszli już od nas, to ich legenda jest nieśmiertelna. Dyrektorem artystycznym "Breakout Festiwal" i jednocześnie muzykiem grającym praktycznie przez cały koncert na gitarze, był syn wspomnianych ikon sceny muzycznej - Piotr Nalepa. Posiada on niezaprzeczalne prawa formalne i genetyczne do dysponowania dorobkiem artystycznym swoich rodziców. Podczas niedzielnego koncertu w Centrum Sztuki Mościce zabrzmiały największe, niezapomniane utwory wykonywane niegdyś przez Mirę Kubasińską i Tadeusza Nalepę. Można było posłuchać między innymi: Modlitwy, Kiedy byłem małym chłopcem, Na drugim brzegu tęczy, Gdybyś kochał hej, Poszłabym za tobą, a także nowych wersji Do kogo idziesz i Chciałabym być słońcem, które zostały nagrane i wydane na singlu. Nad całością czuwa występujący w tym projekcie syn Miry i Tadeusza Piotr Nalepa. Koncertowi towarzyszy będzie wystawa zdjęć Marka Karewicza - "Tadeusz Nalepa". Marek Karewicz będzie gościem Centrum Sztuki Mościce 2 kwietnia 2011r., przy okazji wystawy fotografii poświęconej Krzysztofowi Komedzie. Pierwszy koncert Piotr Nalepa Breakout Tour odbył na dziedzińcu zamku będącego siedzibą Przemyskiego Centrum Kultury trzy lata temu. Od tego czasu rozpoczęła się regularna działalność koncertowa. Trwają przygotowania do koncertów w U.S.A, Kanadzie, Austrii i Włoszech.

Tydzień domknął literacko wieczór autorski, rzecz niestety coraz rzadziej spotykana w Tarnowie. To nie pierwszy tomik autorstwa Jolanty Kwiek. Wcześniej wydane zostały: Szumią trawy kwitnie głóg, Która medalu strona oraz Dystans. Fraszki te zostały również umieszczone w tomiku "GALAktyka tarnowskich poetów" wydanym w 2009 r. W najnowszym dziele tarnowskiej autorki podziwiać można rysunki i grafiki, które stworzyli Iwona Łanocha-Surman, Łukasz Jewuła oraz Małgorzata Saida. Jak czytamy w słowie wstępnym, które napisał Józef Komarewicz - to autorka o bacznym umyśle, śledząca zmieniającą się rzeczywistość i opisująca ją w różnych tonacjach. Jak twierdzi recenzent, więcej jest tonacji miłych dla ucha, dźwięcznych, łagodzących, prowadzących, a nie powierzchownych, deformujących czy błahych. Komarewicz pisze, że czytanie jej fraszek, to jakby słuchanie "Rondo Veneziano" G.P. Reverberi - L. Giordano. W najnowszym tomiku "Ogół i szczegół" autorka wyróżniła podrozdział, dotyczący fraszek tarnowskich, gdzie przeczytamy o zabytkowych, drewnianych kościółkach (na Burku i w Zawadzie), secesyjnych kamienicach z tarnowskiego renesansowego Rynku, zamku w Tropsztynie oraz Muzeum Lalek w Pilźnie. "Fraszki tarnowskie" Jolanty Kwiek są pisane sprawnie, lekko, raz mają charakter refleksyjny, innym razem oczarują obrazkiem obyczajowym i ciekawą anegdotą - pisze Komarewicz we wstępie.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



19:24, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: