RSS
poniedziałek, 30 marca 2009

Ubiegły tydzień zdominował w tarnowskiej kulturze Międzynarodowy Dzień Teatru przypadający w tym roku 27 marca i uczczony uroczystą premierą na deskach naszej rodzimej sceny. Dano z tej okazji na małej scenie sztukę Miro Gavrana „Wszystko o kobietach”, wyreżyserowany przez Krzysztofa Prusa, a w którym wystąpiły trzy nasze teatralne divy: Marta M. Gortych, Anna Lenczewska i Anna Nowicka. Zgodnie z artystyczno – biesiadną tradycją wygłoszono stosowne laudacje i wręczono odpowiednie gratyfikacje oraz skonsumowano, co przygotowali sponsorzy. Ale  o tym piszemy oddzielnie. Zaś w tak zwanym międzyczasie wraz z nadejściem wiosny zawitał do naszego galicyjskiego miasteczka nie byle jaki gość, bo sam Wilhelm Sasnal, który tym razem zamienił malarską paletę na kamerę filmową. W swoim rodzinnym gnieździe, czyli Mościcach zakończył właśnie zdjęcia do  drugiego już filmu (współautorem jest żona artysty Anna) o roboczym tytule „A Love Supreme”.  Korzystając z uprzejmości dyrekcji Zakładów Azotowych, których hale fabryczne posłużyły mu za plenery, ten najbardziej rozpoznawalny w świecie polski malarz i grafik nakręcił niszowy w założeniu film będący, jak sam to nieco enigmatycznie określa, połączeniem fantastyki z kinem katastroficznym. Czekając na oficjalną premierę (aktualnie cała ekipa przenosi się do Krakowa na ostatnie dokrętki i montaż), postanowiliśmy zajrzeć do Muzeum Etnograficznego, gdzie obejrzeć można interesującą autorską wystawę malarstwa twórcy ludowego Adama Jańca pt.„Wieś, której już nie ma…” Głównym tematem wystawy jest zanikające piękno starej drewnianej, podtarnowskiej architektury, wspomnienia autora z dzieciństwa i nostalgiczny, wiejski krajobraz. Zupełnie inny charakter ma malarska ekspozycja w znanej tarnowskiej Galerii Sztuki „Hortar”, gdzie swoje prace pokazuje Kiejstut Bereźnicki, jeden z najbardziej interesujących współczesnych malarzy polskich . Zaprezentowano w galerii przy ulicy Legionów obrazy to artystyczny powrót ich autora do czasów dzieciństwa, utrwalony min. w wysmakowanych scenach rodzajowych. Ale dość obrazów, pora na słowa. A te najlepiej prezentują się na salonach, które tej wiosny obrodziły nam wyjątkowo. Oto bowiem obok reaktywowanego niedawno przez dyrektora tarnowskiego teatru Edwarda Żentarę Tarnowskiego Salonu Literackiego, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej Janina Kania otworzyła w sobotę 28 marca na dużej scenie teatru kolejny I Salon Literacki. Zapewne z racji patrona poświęcono go w całości  „Portretowi Juliusza Słowackiego w listach do najbliższych”, który słowami namalowali aktorzy sceny przy ulicy Mickiewicza zaś muzycznie oprawił kwartet Con Affetto. Ale to chyba dobrze, wszak odbiorców i czytelników poezji w świecie tyle, co kot napłakał. Podobno socjologowie ustalili, iż w każdym kraju, niezależnie od jego wielkości, poezję czytuje 1.364 osoby. Na szczęście powyższe statystyki wcale jednak nie zniechęcają twórców, którzy piszą z potrzeby serca, a nie dla osiągnięcia popularności. Podobnie jak wojna postu z karnawałem, poezja walczy z prozaicznością, z szarością i powszedniością dnia codziennego. Taki też miała przebieg prezentacja poezji Bartosza Barana, zebranej w tomie pod tytułem „Pogoń za nadzieją”, jaką  w... Zespole Szkół Budowlanych w Tarnowie przygotował Mirosław Poświatowski. Ten pierwszy wiosenny tydzień zakończył niedzielny koncert w Sali Lustrzanej, gdzie wraz z Tarnowską Orkiestrą Kameralną wystąpiła Kama Grott, czołowa oboistka młodego pokolenia.

Pegazowi aż opadły imponujących rozmiarów uszy na wieść, iż sam wielki Sasnal kręci w Azotach. Jak się okazało hale produkcyjne największego przedsiębiorstwa regionu stały się miejscem plenerów podczas produkcji pierwszego pełnometrażowego filmu fabularnego najbardziej docenianego finansowo polskiego artysty.  Scenariusz napisał z żoną Anną, roboczy tytuł zaczerpnięty z  płyty Johna Coltrane'a brzmi „A Love Supreme". Jak mówi Wilhelm Sasnal scenariusz zawiera elementy fantastyki i kina katastroficznego, ale nie te znane z kina czy telewizji. Jeśli chodzi o klimat, to na pewno inspirowały nas "Trzy kobiety" Altmana i "Taorema" Passoliniego” - tłumaczy.
Zdaniem Wilhelma Sasnala w jego komiksach czy rysunkach było dotychczas bardzo wiele elementów biograficznych, także związanych z Tarnowem, w krótszych filmach czy obrazach znacznie mniej. Artysta dodaje, że kręcenie na terenie Azotów było dla niego  oczywiste.
„Tu się wychowałem. Uważam, że jest tu wielki potencjał. Poza tym bardzo  pomagają nam Azoty. Dostaliśmy od nich wolną rękę”.
Wilhelm Sasnal (ur. 29 grudnia 1972 w Tarnowie) - polski malarz, autor filmów.
W latach 1992-1994 studiował na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej, przeniósł się jednak na Wydział Malarstwa krakowskiej ASP. W 1999 uzyskał dyplom w pracowni prof. Leszka Misiaka. W latach 1996-2001 był członkiem grupy Ładnie. W 1999 laureat Grand Prix 34. Ogólnopolskiego Konkursu Malarstwa "Bielska Jesień", Galeria Bielska BWA. Brał udział w wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych, jego prace znajdują się m.in. w zbiorach Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Galerii Saatchi, Tate Modern w Londynie, Centrum Pompidou w Paryżu, Museum of Modern Art w Nowym Jorku oraz Guggenheim Museum. 4 lipca 2007 mural jego autorstwa wzbogacił Mur Sztuki w Ogrodzie Różanym w Muzeum Powstania Warszawskiego. Stale współpracuje z warszawską Fundacją Galerii Foksal, a od niedawna także z Krytyką Polityczną. W 2006 znalazł się na liście 100 najważniejszych młodych artystów świata magazynu sztuki współczesnej "Flash Art". 16 listopada 2006 Wilhelm Sasnal otrzymał prestiżową nagrodę im. Vincenta van Gogha.

W r. 2008 obraz Wilhelma Sasnala z serii „Mościce” został wykorzystany przez debiutujące na giełdzie Azoty Tarnów na okładce prospektu emisyjnego. Blisko rok po debiucie giełdowym na GPW współpraca artysty i spółki giełdowej z Mościc ma swój ciąg dalszy. „Kiedyś panorama fabryki była jednym z motywów obrazów Sasnala prezentowanych w najlepszych światowych galeriach sztuki. Teraz surowe plenery zakładów chemicznych wracają do jego twórczości, są scenografią jego pierwszego pełnometrażowego filmu fabularnego – dodaje Jerzy Jurczyński, rzecznik prasowy Azotów Tarnów. To prawdziwy cud, że artysta ewidentnie nie doceniany, by nie rzec bojkotowany, na oficjalnych tarnowskich salonach, blisko rok po swoim artystycznym debiucie giełdowym (!) zdecydował się na kontynuowanie tej współpracy i powrót do swoich korzeni… . Wypada mieć nadzieje, iż uroczysta premiera filmu odbędzie także miejsce w rodzinnym gnieździe artysty.

Niejako równolegle, w  dniu 16.03.2009 r. w Muzeum Etnograficznym w Tarnowie, została otwarta autorska wystawa malarstwa twórcy ludowego Adama Jańca pt.„Wieś, której już nie ma…” Głównym tematem wystawy jest zanikające piękno starej drewnianej, podtarnowskiej architektury, wspomnienia autora z dzieciństwa i nostalgiczny, wiejski krajobraz.
Adam Janiec to „twórca z potrzeby duszy i serca”, jak mówi sam o sobie. Urodzony w 1961 r. w Paczkowie koło Kłodzka, od 1977 r. mieszkaniec tarnowskiej wsi Łętowice. Należał do Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury w Tarnowie i amatorskiej grupy malarzy amatorów nad którymi merytoryczną opiekę sprawował znany, tarnowski malarz Piotr Drobiecki. Jest laureatem wielu nagród i wyróżnień. W 2002 r. odznaczony został przez ministra kultury odznaką  Zasłużonego Działacza Kultury, a w  2007 r, został przyjęty do Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Lublinie. Ma za sobą 31 wystaw indywidualnych i 40 zbiorowych. Brał udział w wielu plenerach i konfrontacjach twórczych. Jego prace znajdują się w posiadaniu wielu kolekcjonerów w Polsce i za granicą. Od początku swojej działalności artystycznej, czyli od 25 lat,  maluje techniką olejną „olej darzę szczególną sympatią za jego trudność i nieskończone możliwości, od cienkich laserunków do grubych impastów. Lubię malowanie w plenerze alla prima, gdzie liczy się pierwsze wrażenie, ale także w pracowni, w ciszy, gdzie obraz trzeba przemyśleć, aby znaleźć syntezę wrażenia. Moim ulubionym tematem jest dawna architektura podtarnowskich wsi. Ta duża, jak chaty, stodoły, ale i ta mała, wręcz banalna, jak ule, kapliczki, studnie, płoty…. Lubię również malować pejzaże, proste, zwyczajne, lecz mające ową szczególną poezję miejsca i czasu. A czas, który minął odnajduję w starych fotografiach, dzięki którym udaję się w nostalgiczną podróż w ten dawny świat mojego dzieciństwa i młodości” – dywagował w Muzeum Etnograficznym podczas wernisażu swoich prac.

Z kolei w prywatnej Galerii Sztuki państwa Kopczyńskich „ Hortar” otwarto onegdaj interesującą wystawę prac Kiejstuta Bereźnickiego. Zaprezentowano na niej obrazy, na których autor utrwalił sceny rodzajowe oparte na wspomnieniach z dzieciństwa.
Kiejstut Bereźnicki urodził się w 1935 roku w Poznaniu. Studia artystyczne odbył w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku, gdzie w 1958 roku uzyskał dyplom w pracowni prof. Stanisława Teisseyre'a. Od 1960 roku pracuje w PWSSP (obecnie ASP) w Gdańsku. Od 1982 roku prowadzi dyplomującą pracownie malarstwa. W latach 1981-84 pełnił funkcję prorektora. Tytuł profesora nadzwyczajnego otrzymał w 1984 roku a profesora zwyczajnego w 1994 roku. To jeden z najbardziej interesujących współczesnych malarzy polskich. Debiutował na przełomie lat 50. i 60. Swoje umiejętności malarskie kształtował w kręgu "szkoły sopockiej". Wypracował własny styl malarstwa i rysunku. Prowadzi dialog z dziełami dawnych mistrzów. Inspiracje czerpie z barokowego malarstwa holenderskiego i polskiego portretu trumiennego. Jego prace wyróżnia logiczny związek ideałów filozoficznych z wartościami duchowymi. Poszukuje w nich sensu egzystencji człowieka, mówi o trwaniu i przemijaniu, interpretuje stany własnej duszy i umysłu. W scenach pasyjnych, procesjach, ucztach, zabawach karnawałowych, martwych naturach i portretach rejestruje byt współczesnego człowieka, przedstawia nową realność. W ostatnim okresie artysta tworzy liczne obrazy o tematyce rodzajowej, oparte na kanwie wspomnień z dzieciństwa. Wystawę tworzy około stu obrazów i rysunków powstałych w latach 1997-2001.
Jego prace znajdują się w zbiorach Muzeów Narodowych w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie, Muzeów Okręgowych w Grudziądzu, Chorzowie, Opolu Olsztynie, Słupsku, Toruniu, Bydgoszczy, zbiorach BWA w Sopocie, Bydgoszczy i innych, a także za granicą w  Musee National d'Art Moderne de la Ville de Paris, Stadtlische Kunstgalerie w Bochum, Muzej na Sovremena Umetnost w Skopje, muzeach w Bordeaux, Sofii oraz w zbiorach prywatnych w kraju i za granicą: m.in. w Brazylii, Francji, Niemczech, Szwajcarii i Szwecji.

Także bywalczynią europejskich salonów muzycznych okazała się, mimo młodego wieku, Kama Grott, prawdziwa maestro oboju, która wystąpiła wraz z Tarnowską Orkiestrą Kameralną pod batutą Oresta Telwacha  29 marca o godzinie 18 w Sali Lustrzanej.
Kama Grott należy do czołowych oboistów młodego pokolenia, studia ukończyła w klasie profesora Stanisława Malikowskiego w warszawskiej Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina, następnie w latach 2004-05 pracowała pod kierunkiem Roya Cartera.
Występowała jako solistka i kameralistka na festiwalach: „Wieczory w Arsenale - Festiwal Muzyki Kameralnej we Wrocławiu”, „Ogrody Muzyczne” w Zamku Królewskim w Warszawie, „Warszawska Jesień”, Das Treffen (Bayreuth), Idyllwild Summer Arts (California, USA), Young - Euro Classic (Berlin), Festival im. L. Janacka (Hukvaldy). Jako muzyk orkiestrowy współpracowała z Chopin Academia Orchestra, Polską Orkiestrą Radiową, Warszawską Orkiestrą „Filharmonia”, Orkiestrą „Sinfonia Viva”, Teatrem Muzycznym w Lublinie, Płocką Orkiestrą Symfoniczną, Orkiestrą Kameralną „Wratislavia”, Orkiestrą Symfoniczną Lyngby Taarbek (Dania), Joung Janacek Philharmonic oraz Sinfonia Helvetica. Kama Grott jest laureatką międzynarodowych konkursów solowych i kameralnych. W uznaniu osiągnięć artystycznych otrzymała stypendium Fundacji Kultury Polskiej w 2004 roku.
W czerwcu 2006 roku ukazała się debiutancka płyta artystki, zawierająca barokowe koncerty obojowe, nagrane z Orkiestrą Kameralną „Wratislavia” pod kierownictwem Jana Staniendy. Artystka współpracuje również jako muzyk sesyjny, jest zapraszana do nagrań muzyki filmowej i teatralnej. Współpracowała z Krzesimirem Dębskim, Krzysztofem Herdzinem, Wojtkiem Olszakiem, Michałem Grymuzą, Anną Marią Jopek i Marcinem Kydryńskim.
W 2009 roku ukaże się kolejna płyta artystki, materiał zostanie nagrany w siedzibie Chaber Music Society of Lincoln Center w Nowym Jorku.

Ryszard Zaprzałka

By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót


09:00, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 marca 2009

No i mamy proszę szanownej publiki wiosnę. Pomimo, iż otula nas jeszcze zimowy śniegu tren nadeszła, dokładnie w sobotę 21 marca o godzinie 12.44. (W zeszłym roku (2008) astronomiczna wiosna rozpoczęła się 20 marca punktualnie o 6:48). Tak przynajmniej twierdzą astronomowie, którzy za jej początek uważają przejście Słońca ze znaku Ryb do znaku Barana. Ten moment nazywany jest punktem Barana lub punktem równonocy wiosennej. Wiosna astronomiczna nie zawsze pokrywa się z wiosną termiczną, czyli typowymi temperaturami dla tej pory roku. W tym roku na szczęście żadnych anomalii, chodzi oczywiście o pogodę, u nas nie było i wiosna zaczęła się jak powinna. W wielu miejscach z pod śniegu nieśmiało wyjrzały pierwsze wiosenne kwiaty czyli prymulki, lub jak wolną inni pierwiosnki. Polskie słowo „wiosna" ma korzenie w języku praindoeuropejskim, w którym „ves" oznaczało jasność, światło i radość. Z nadejściem wiosny jest związany ludowy zwyczaj topienia Marzanny, o którym już w XV wieku pisał Jan Długosz w swoich „Kronikach". Obrzęd topienia słomianej kukły wyobrażał symboliczne zniszczenie zimy, śmierci oraz wszelkiego zła. Być może dlatego niejako w przeddzień jej nadejścia najechał Tarnów naczelny lustrator Polski Sławomir Centkiewicz, który na spotkaniu w hotelu Tarnovia dowodził, że polski model lustracji jest zdeterminowany „casusem Wałęsy", który prawdopodobnie był tylko epizodem w bogatym życiorysie legendy "Solidarności", ale sprawa tuszowania po 1989 roku faktu współpracy Wałęsy z SB w latach 70-tych rzuciła się cieniem na wszelkie przyjęte później formalno-prawne rozwiązania „lustracyjne" w Polsce. Jako, że pierwszy dzień wiosny związany jest z końcem zimy i przebudzaniem się przyrody do życia, miał on przez wieki ogromny wpływ na ludzi. Zapewne także na moją przyspieszoną pooperacyjną rekonwalescencję… A nic tak nie łagodzi obyczajów i objawów chorobowych, jak sztuka właśnie więc odnotujmy dwie ciekawe wystawy: 5 Międzynarodowego Biennale Miniatur i malarstwa Jerzego Ruszla, jakie otwarto w piątek 19 marca w Galerii Miejskiej BWA. Jeszcze z czasów pogańskich pochodzi święto wiosny o nazwie "Jare" - bogate w obrzędy powitania wiosny. I takie też było jej powitanie w Mościckim Centrum Kultury, gdzie przygotowano z tej okazji bogaty blok imprez pod nazwą „Jare Święto czyli Słowiański Kocioł Sztuk” (piszemy o tym oddzielnie). Ale nadejście wiosny to także świętowanie kolejnej 215 już rocznicy urodzin generała Józefa Bema, obchodzone w tym roku wyjątkowo hucznie (wziął w nim udział m.in. Marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski). Co prawda bohater Wiosny Ludów wyjechał z miasta jako małe pacholę, aliści wielkich postaci nie ma ci u nas zbyt więc niech tam… . Jak słusznie dziwi się na łamach Gazety Krakowskiej redaktor Piotr Kopa – Murat Pasza (takie imię przyjął Bem po przejściu na islam), ma w naszym mieście swój pomnik, a nie doczekał się go Największy w Wielkich Tarnowian, Jan Hetman Tarnowski. Ale ponoć wkrótce ma się to zmienić. I bardzo dobrze, może współcześni włodarze miasta czegoś się od niego nauczą. Bowiem póki co na pomniki raczej liczyć nie mogą…. Wprawdzie ostatnio podczas czwartkowej, rekordowej, 12-godzinnej XXXIV sesji Rady Miasta prezydent Ryszard Ścigała dostał absolutorium za realizację budżetu w roku 2008 (15 radnych było za podjęciem uchwały w tej sprawie), ale 10 czyli cały klub PiS wstrzymało się od głosu). Co ciekawe, przedstawiciele klubu PIS podkreślali, że „matematycznie wszystko się z budżetem zgadza", a brak ich poparcia dla uchwały to rodzaj ostrzeżenia dla Ryszarda Ścigały za szereg błędów i zaniechań popełnionych przez niego w ubiegłym roku. Decyzja radnych Prawa i Sprawiedliwości postawiła jednak pod znakiem zapytania trwałość koalicji wspierającej dotychczas Prezydenta Tarnowa. Czyżby obok w pełni uzasadnionego urodzinowymi okolicznościami okrzyku „Wiosna, panie generale”, nadeszła także pora na hasło: wybory czas zacząć… .


W wielu kalendarzach pierwszy dzień wiosny jest jednocześnie pierwszym dniem roku. Odzwierciedlają to języki wietnamski, japoński i chiński. Pierwszy dzień roku po chińsku brzmi „czun-wang-jue", co znaczy „miesiąc księcia wiosny". W starożytnym Rzymie Nowy Rok rozpoczynał się wiosną, a pierwszym miesiącem roku był marzec, stąd słynne „idy marcowe". Być może stąd pomysł na polityczną ich odmianę w postaci odgrzewanych starych lustracyjnych kotletów. W ramach tej ogólnopolskiej krucjaty w  niedzielę 15 marca  w hotelu Tarnovia odbyło się spotkanie z historykiem i publicystą - Sławomirem Cenckiewiczem, znanym głównie z publikacji opracowań naukowych na temat Lecha Wałęsy, podczas którego lansował on tezę, iż lustracja w obecnym kształcie jest bez sensu.  Tylko otwarcie archiwów bezpieki, jak dokonało się to w Niemczech, może zagwarantować - zapewniał historyk, były pracownik IPN - prawdziwą lustrację i oczyszczenie życia publicznego. Jego zdaniem, obecne rozwiązania prawne w tym względzie, podtrzymują fikcję i oparte są na pozbawionej sensu historycznego (znajomości realiów epoki i procedur działania tajnych służb PRL) definicji „tajnego współpracownika". Poza lustracją, ocenami dotyczącymi ostatnich dekad PRL i pierwszych dwóch dekad III RP, wśród tematów tego ciekawego spotkania, które szczelnie wypełniło publicznością salę w „Tarnovii", znalazł się także temat... religijny. Mowa o odnalezieniu w latach 90-tych przez bohatera spotkania drogi do tradycyjnej, łacińskiej liturgii Kościoła Rzymskiego i jego związaniu się z duszpasterstwem Bractwa św. Piusa X w Polsce (on sam był przez czas jakiś naczelnym redaktorem periodyku bractwa „Zawsze wierni”). Cenckiewicz podzielił się z uczestnikami spotkania swoją opinią na temat głośnych medialnie wydarzeń ostatnich tygodni, dotyczących relacji między Watykanem a „lefebrystami", po cofnięciu ekskomunik nałożonych na 4 biskupów Bractwa a także opinią o kontrowersyjnych wypowiedziach bp Williamsona na temat holocaustu. W tym kontekście zupełnie dziwi fakt, iż organizatorem tej prawicowo – nacjonalistycznej hucby było Stowarzyszenie Nie Teraz, którego szef Tomasz Antoni Żak od dawna sympatyzuje z tym ruchem. A oto dwie opinie naszych internautów w tej sprawie:
 - Dlaczego Cenckiewicz milczy o swoich związkach z lefebrystami? O dziwo inny miłośnik lefebrystów Tomasz Żak jest organizatorem tego spotkania. Nie widzicie, że Cenckiewicz został zupełnie sam na placu boju o zniszczenie Wałęsy? Zwolnili go z IPN i nawet jego kompan do pisania książki jakoś się oddalił i schował. Związki rodzinne z SB Cenckiewicza niby nic nie mają z nim samym wspólnego, a jednak śmierdzą. Może w myśl biblijnej zasady potraktować to do siódmego pokolenia?

 - Może by tak Pan Cenckiewicz  podjął temat Ojca bliźniaków - Rajmunda Kaczyńskiego i Jego cudownych przypadków? Jak to możliwe, że były żołnierz AK, zaraz po II wojnie światowej, (kiedy innych AK-owców mordowano, torturowano, w najlepszym przypadku wykluczano z życia społecznego) bez problemu kończy studia, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej oraz „wypasione" mieszkanie na Żoliborzu - rzeczy, które były poza zasięgiem nawet „zwyczajnych" członków partii, a Jego dzieci zabawiają się w reżimowej telewizji? Nie było polecenia z jedynie słusznej partii żeby taki temat przeanalizować?

Ale zostawmy to. 19 marca w BWA – Pasażu Tertila o godz. 18:30 otwarta została objazdowa pokonkursowa wystawa 5 Międzynarodowego Biennale Miniatur. Na wystawie organizowanej od początku pod  przez patronatem Ośrodka Promocji Kultury „Gaude Mater” w Częstochowie zaprezentowano 254 miniatury 148 autorów wykonanych w różnych technikach i formach. Zwycięzcami Biennale zostali: Agnieszka Sitko – I nagroda, Anne Rossi – II nagroda i Catherine Stewart – III nagroda.  - Ideą wystawy jest pokazywanie prac o formacie 10 cm na 10 cm, wykonanych techniką możliwą do zrealizowania na dwóch płaszczyznach. Nie pokazujemy form przestrzennych. Wybrany przez nas format to maksymalny rozmiar, jeśli mówimy miniaturze. To format idealny. Na świecie organizowane są podobne imprezy, prezentowane tam prace również mają podobny format - wyjaśniają organizatorzy wystawy. Prace pokazywane w Tarnowie zaskakują różnorodnością i tematów, i wykorzystanych technik. Już podczas piątkowego wernisażu głośno zastanawiano się, jak powstały niektóre z rysunków – czy wykonanie mikroskopijnych napisów wymagało użycia szkła powiększającego. Nasza polska laureatka Agnieszka Sitko (rocznik 1976) pochodzi z Mikołowa. Jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, kierunek Grafika Warsztatowa. Dyplom z wyróżnieniem  zrobiła w 2003 roku z grafiki (litografia) w Pracowni Druku Płaskiego pod kierunkiem prof. Józefa Budki oraz prezentacja dodatkowa do dyplomu w Pracowni Malarstwa prof. Jacka Rykały. W roku akademickim 2003/2004 odbyła staż asystencki w Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie w Instytucie Plastyki w Pracowni Litografii prof. Grzegorza Banaszkiewicza. Członek Związku Polskich Artystów Plastyków.
Uczestniczyła w ok. 40 wystawach zbiorowych sztuki w kraju i za granicą (Francja, Austria, Korea Pd., Holandia, Bułgaria, Czechy, Rumunia).
Przy ogromnej różnorodności technik i tematów prawie niemożliwe jest poszukiwanie jakichkolwiek cech wspólnych wyeksponowanych prac. Przyglądając się im, rodzi się smutna konstatacja: coraz mniej miejsca w sztuce dla człowieka… nieujętego w żaden nawias.

Równolegle, aczkolwiek z półgodzinnym odstępem, odbył się w komercyjnej części BWA wernisaż prac malarskich interesującego tarnowskiego twórcy Jerzego Ruszla. Artysta jest tarnowianinem, urodził się w roku 1965, studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom na Wydziale Architektury Wnętrz uzyskał w roku 1984, na uczelni pracował jako asystent do 1991 roku. Później przeniósł się do Tarnowa, obecnie pracuje w Zespole Sztuk Plastycznych w Tarnowie, zajmuje się również projektowaniem, malarstwem i rzeźbą.
Jerzy Ruszel jest m.in. projektantem i autorem drogi krzyżowej w kościele w Zawadzie, uczestniczył w licznych wystawach zbiorowych, a także indywidualnych m.in. w Tarnowie i Hamburgu. Ma w swoim dorobku również współudział w realizacji pomników w Krakowie we współpracy z profesorami Antonim Hajdeckim i Romanem Kurzawskim, projekty wnętrz: hotelu Holiday w Krakowie, hotelu Saskiego w Krakowie, kaplicy w Gosławicach koło Tarnowa, Fitness Studio Hamburg. W roku 1988 był stypendystą Miasta Krakowa.

Za to pierwszy wiosenny weekend w Tarnowie zdominowały rocznicowe uroczystości ku czci generała Józefa Bema – 215 urodziny i 80 rocznica sprowadzenia jego prochów do naszego miasta. Po sesji naukowej, która rzecz całą zainaugurowała, a podczas której  drugi dopiero tytuł „Ambasadora Tarnowa" powędrował w ręce prof. Istvana Kovacsa, badacza życiorysu „ojczulka" Bema i niestrudzonego promotora przyjaźni polsko- węgierskiej, w sobotni  weekend nastąpiła kulminacja tego polsko – węgierskiego jarmarku, podkreślającego związki Tarnowa z Węgrami. I tak na rynku odbył się I Tarnowski Festiwal Smaków, były lekcje czardasza i układanie puzzli „Panorama Siedmiogrodzka”. Zaś potem
miał miejsce plenerowy wypał rzeźb – statuetek „Papryki” – w oryginalnych piecach węgierskich i cieszący się zrozumiałym sporym zainteresowaniem konkurs wina w dwóch kategoriach: „Tarnowski Węgrzyn” – wino oceniane przez jury zawodowe i „Ulubione przez tarnowian” – wino wybrane przez mieszkańców. Abstynenci mogli zaliczyć „Spacer Szlakiem gen. J Bema” – zakończony złożeniem kwiatów pod mauzoleum Bema. Zas koneserzy sztuki mogli obejrzeć na pobliskim placu Rybnym plenerowy pokaz replik  (w skali 1:3) „Panoramy Siedmiogrodzkiej”, przedstawiających bitwę pod Sybirem., której 14 fragmentów ma w swych zbiorach tarnowskie Muzeum Okręgowe.
Ten węgierski dzień w Tarnowie zakończyły dwa koncerty: zespołów węgierskich (Korai Oron, Limbo, Jimmy Robbie) oraz w tarnowskim teatrze występ niekwestionowanej pierwszej damy polskiego jazzu Ewy Bem (zbieżność nazwisk absolutnie przypadkowa).
Ewa Bem swoją wspaniałą karierę rozpoczęła w 1969 roku w klubie „Stodoła” w młodzieżowym bluesowym zespole. Jako solistka zadebiutowała w 1970 roku w kwartecie Zbigniewa Seiferta. Wkrótce razem z Aleksandrem Bemem i Andrzejem Ibką stworzyła zespół „Bemibek”, z którym w 1971 roku wystąpiła na festiwalu Jazz Jamboree `71.
Ewa Bem współpracowała z czołówką polskich muzyków jazzowych, m.in. z Janem Ptaszynem Wróblewskim, Zbigniewem Namysłowskim, Wojciechem Karolakiem, Andrzejem Jagodzińskim, Henrykiem Miśkiewiczem oraz z czołowymi polskimi orkiestrami. Współpracowała też z gitarzystą Janem Borysewiczem i śpiewaczką operową Małgorzatą Walewską. Artystka koncertowała w kraju i zagranicą, zdobyła wiele nagród i wyróżnień na prestiżowych konkursach i festiwalach. Jest laureatką Nagród „Fryderyki” w 2001 roku.
W Tarnowie promowała swoją najnowsza płytę „Kakadu” wydaną w roku 2007, a utrzymaną jest w klimacie lat 70-tych. Znalazło się na niej 13 smooth jazzowych kompozycji autorstwa Joachima Mencla, doskonałego krakowskiego kompozytora i aranżera. Autorką wszystkich tekstów jest, debiutująca w tej roli Ewa Bem.
I to by było w tym tygodniu na tyle.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



00:02, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 marca 2009

Miniony tydzień był w tarnowskiej kulturze, jak wiosenna aura, mocno zróżnicowany i nieco kapryśny… .  Właściwie zupełnie bez echa przeszedł do lamusa historii kolejny  Dzień Mężczyzn, przypadający we wtorek 10 marca, i szkoda, że wiele osób płci obojga pamiętało jeno o obchodzonym w tym samym dniu święcie 40 Męczenników, którzy wszak byli mężczyznami… . Pegaz, jako parzystokopytny osobnik o cechach wyraźnie samczych, tak się tym oraz innymi około biznesowo - towarzyskimi okolicznościami przejął i zafrasował, że spoczywające od dłuższego czasu w wiecznym spokoju w jego nerkach kamienie rozpoczęły gwałtowne harce, powodując konieczność ingerencji urologicznych eskulapów… . Ale ab ovo czyli do rzeczy. Oto, jak doniosły lokalne publikatory  znakomita kolekcja  obrazów Zofii Stryjeńskiej, będąca własnością tarnowskiego samorządu, prezentowana jest w Poznaniu. Od stycznia można ją oglądać w tamtejszym Muzeum Narodowym, ciesząc się tam dużym zainteresowaniem. Kolekcja jest częścią dużej retrospektywnej wystawy dzieł artystki. Niewykluczone, że niedługo zaprezentowana zostanie w Muzeum Narodowym w Warszawie.  Znacznie bliżej bo w Centrum Paderewskiego Tarnów – Kąśna Dolna odbył się we środę 11 marca kameralny koncert z udziałem Michaela Reida i Pawła Kamasy, którzy wykonali min. utwory Debussyego, Lutosławskiego, Berga i Brahmsa. A skoro znaleźliśmy się w muzycznych klimatach, to w piątek 13 marca w będącym w permanentnym remoncie Mościckim Centrum Kultury wystąpił jeden najlepszych europejskich zespołów symfonicznych, a mianowicie Orkiestra Akademii Beethovenowskiej, której promotorem i mecenasem jest sama Elżbieta Penderecka. W programie koncertu „Muzyczne Jubileusze” znalazły się wybitne dzieła orkiestrowej muzyki kameralnej w nowatorskich interpretacjach. Koncert odbył się w ramach ogólnopolskiego tourne pod nazwą "Nowe drogi klasyki 2009". Tamże, w MCK kierowanym męska ręką przez Agnieszkę Kawę, onegdaj podpisano umowę o  dofinansowanie projektu „Modernizacja siedziby Mościckiego Centrum Kultury w Tarnowie Mościcach”  w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007 - 2013, pomiędzy Zarządem Województwa Małopolskiego - „Instytucją Zarządzającą MRPO” a Mościckim Centrum Kultury w Tarnowie. Podpisanie umowy rozpoczyna finansowanie z funduszy unijnych trwającej już modernizacji. Całkowita wartość projektu wynosi 21 788 986,00 PLN. Instytucja Zarządzająca MRPO przyznaje dofinansowanie pochodzące ze środków dotacji rozwojowej w kwocie 13 176 390,00 PLN. Wkład własny budżetu Województwa Małopolskiego wynosi: 4 392 130,00 PLN  Realizacja inwestycji trwać będzie do końca 2010 roku. Tyle suche fakty i liczby dobitnie świadczące o tym kto jaką siłą „rażenia” dysponuje w naszym galicyjskim miasteczku, w tym wypadku daleko w pobitym polu pozostał tarnowski teatr, także przygotowujący się do generalnej przebudowy. Póki co, w teatralnym foyer miała miejsce, również w piątek 13 (!)  „Tragifarsa w siedmiu odsłonach” według Jana Maniaka, będąca nieco spóźnionym suplementem do obchodzonego 8 marca Dnia Kobiet (obecne tam panie obdarowano kwiatami). A wszystko to w ramach 63. cyklicznych spotkań „Na skrzydłach po drabinie”, których animatorką jest od początku Krystyna Drozd, obecnie szefująca Tarnowskiej Artystycznej Konfraterni. W  nietypowym  Prologu i Epilogu wystąpili:  zastępca Prezydenta miasta Tarnowa  - Dorota Skrzyniarz  i  tarnowski radny  - Jakub Kwaśny oraz kwartet muzyczny Tomasza Borucha. Natomiast  w siedmiu odsłonach dali się poznać m.in. Lucyna Bielatowicz,  Szymon Seremet, Łukasz Gawlik i Albert Opolski. Na zakończenie tego kulturalnego przeglądu wydarzeń słów kilka o ciekawym, rozpisanym na cały miesiąc marzec projekcie - Festiwalu „4 Pory Ksiązki – Pora Poezji”, którego głównym organizatorem jest Miejska Bibliotek Publiczna.

W depozycie tarnowskiego Muzeum Okręgowego znajdują się 33 obrazy Stryjeńskiej, przekazane przez księdza Alojzego F. Nosala. Są własnością miasta. W ubiegłym roku Bank Gospodarstwa Krajowego przekazał pieniądze na konserwację dzieł. To kolejny tego typu gest banku, który od wielu lat współpracuje z Urzędem Miasta Tarnowa. Bank Gospodarstwa Krajowego, dla którego Zofia Stryjeńska projektowała papiery wartościowe, obchodzi 85. rocznicę powstania. Z tej okazji wydał kalendarz ścienny oraz album „Polska sercem malowana”, który zawiera m.in. reprodukcje obrazów Stryjeńskiej. Oto jej encyklopedyczny biogram:
Zofia Stryjeńska (ur. 13 maja 1891 w Krakowie, zm. 1976 w Genewie), malarka, grafik, ilustratorka i scenograf była najbardziej znaną polską artystką-plastykiem dwudziestolecia międzywojennego. Nazywana „księżniczką sztuki polskiej”, należała do ugrupowania artystycznego Rytm. Do jej najbardziej znanych prac należą: Pastorałka, cykl Bożków słowiańskich i Pascha, ilustracje do Monachomachii Krasickiego, Pory roku, Kolędy, Cztery sakramenty oraz Tańce polskie. Wykonała dekorację polskiego pawilonu na Wystawie Światowej w Paryżu w 1925. Składała się ona z cyklu ukazującego prace wiejskie charakterystyczne dla poszczególnych miesięcy roku. Dzieło to przyniosło artystce sławę europejską i 5 nagród Wystawy Światowej. W 1927 roku namalowała znaną serię obrazów przedstawiającą polskie tańce ludowe.

W środowym „Koncercie Kameralnym” w dworku Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej dali mistrzowski popis Michael Reid (klarnet) i Paweł Kamasa (fortepian). W programie koncertu znalazły się utwory: Clauda Debussy, Witolda Lutosławskiego, Johannesa Brahmsa i Albana Berga.
Michael Reid urodził się w Aberdeen, studia muzyczne odbył w Guildhall School of Music and Drama w Londynie oraz w Akademii Muzycznej w Bazylei pod kierunkiem Hansa Rudolfa Staldera. Od 1986 roku jest solistą Tonhalle Orchester w Zurychu. Jest laureatem wielu nagród, m.in. Young Concert Artists Competition. Występuje regularnie jako solista i kameralista koncertując m.in. z takimi artystami jak James Galway, Tabea Zimmermann, Heinz Holliger, Gil Shaham czy Truls Mork. Od szeregu lat współpracuje również z Pawłem Kamasą.
Paweł Kamasa jest laureatem nagrody Baldwin Piano Prize w Filadelfii w 1982 roku, Prix de l'Association des Musiciens Suisses w Lozannie w roku 1987 oraz finalistą konkursu Terrence Judd Award w Londynie w 1988. Od czasu swego niemieckiego debiutu na prestiżowym festiwalu "Kissinger Sommer" w 1987 roku intensywnie koncertuje występując jako solista, jest częstym gościem licznych festiwali w Europie Zachodniej oraz w kraju. W latach 1997 - 2000 prowadził klasę fortepianu i kameralistyki w Konserwatorium Schaffhausen w Szwajcarii, jest gościem kursów mistrzowskich w kraju i za granicą.

Z kolei koncertująca w piątek w MCK Orkiestra Akademii Beethovenowskiej – to jeden z najlepszych polskich zespołów symfonicznych. Powstał w 2003 roku. Pod nazwą "Orkiestra Akademii Beethovenowskiej" działa od stycznia 2005. Tworzą ją pasjonaci - najwybitniejsi absolwenci i studenci europejskich wyższych szkół muzycznych w kraju i zagranicą. W 2005 roku Orkiestra zadebiutowała podczas IX Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena w Warszawie, Artystyczną i organizacyjną pieczę nad zespołem pełni od samego początku koncertmistrz Marcin Klejdysz, absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie, wychowanek Roberta Kabary. Orkiestra Akademii Beethovenowskiej pracuje pod dyrekcją wybitnych dyrygentów - Krzysztofa Pendereckiego, Macieja Tworka, Pawła Przytockiego, Marka Pijarowskiego, Łukasza Borowicza, Michała Nesterowicza, Gabriela Chmury. Orkiestra nagrała dotychczas dziewięć płyt. Obecnie koncertuje w kraju i za granicą, realizując tourneé promujące cykl Nowe Drogi Klasyki 2009. W repertuarze znajdują się kompozycji m.in. Felixa Mendelssohna- Bartholdy'ego, Grażyny Bacewicz, Józefa Haydna, Richarda Straussa czy Mieczysława Karłowicza.

Mościckie Centrum Kultury w Tarnowie Mościcach to największy i najbardziej kompleksowy obiekt kultury w subregionie tarnowskim. Budynek użytkowany przez Mościckie Centrum Kultury, wybudowany 38 lat temu jest ogólnie w dobrym stanie konstrukcyjnym. Jednak zły stan techniczny i przestarzały układ funkcjonalny uniemożliwiały pełne wykorzystanie wnętrza, a tym samym realizację w nim tych funkcji, których oczekują współcześni odbiorcy kultury. Obiekt nigdy nie był poddany kompleksowemu remontowi kapitalnemu. Rozwiązania funkcjonalne zaprojektowane na przełomie lat 60. i 70. XX wieku z myślą o zakładowym domu kultury nie przystają do potrzeb funkcji kulturalnych, jakie określa współczesność oraz jakie MCK chce realizować i na które istnieje zapotrzebowanie społeczne. Oto garść szczegółów przedstawionych podczas uroczystości podpisania stosownej umowy pomiędzy Urzędem Marszałkowskim a Mościckim Centrum Kultury:
W ramach inwestycji, w budynku MCK - o kubaturze 26.034 m3 - zmodernizowana zostanie cała powierzchnia za wyjątkiem widowni sali widowiskowej oraz przyległy teren. Realizacja projektu doprowadzi do podniesienia standardów użytkowych i poziomu usług do stopnia odpowiadającego ofercie regionalnej instytucji kultury. Zmodyfikowana zostanie strefa wejściowa: recepcja, informacja, kasa, szatnie - urządzone zostaną w sposób odpowiedni dla współczesnych obiektów kultury. Utworzone zostaną przestrzenie umożliwiające realizację takich form artystycznych, przez które instytucja chce być identyfikowana i na które jest największe zapotrzebowanie społeczne: sala multimedialna, sala baletowa, przestrzeń wystawiennicza, sala offowa, sale warsztatowo-edukacyjne, pomieszczenia administracyjne.
Scena sali widowiskowej wyposażona zostanie w obowiązkowy system zraszaczy ppoż, zmodernizowana zostanie scena i jej zaplecze.

Prawdziwie wiosenny wysyp imprez  zafundowała swoim czytelnikom i bywalcom Miejska Biblioteka Publiczna im. J. Słowackiego w Tarnowie. Absolutna dominantą będzie cykl spotkań literackich,  a to za sprawą „Festiwalu 4 Pory Książki – Pora Poezji”, który potrwa od 11 do 16 marca. W ramach festiwalu odbędą się dyskusje, prezentacje poetyckie, koncert, a nawet „Randka z poezją przy Ławeczce Poetów”. Oto afisz imprezy:

11 marca, g. 13:00, Czytelnia Naukowa, ul. Krakowska 4 – Inauguracja Festiwalu: dyskusja o poezji z udziałem poety Adama Ziemianina
12 marca, g. 10:00, Oddział dla Dzieci i Młodzieży, ul. Staszica 6 – „Wiosenne Wierszoklekoty” – III Dziecięce Prezentacje Poetyckie oraz spotkanie z pisarką Izabelą Klebańską, autorką książek, scenariuszy radiowych i telewizyjnych dla dzieci i młodzieży, dobranocek, bajek i piosenek
12 marca, g. 18:00, Czytelnia Naukowa, ul. Krakowska 4 – „Pod bezkresnym niebem”: poetyckie przeboje lat 70-tych w wykonaniu Elżbiety Wojnarowskiej, akompaniament – Wojciech Wojnarowski (gitara) i Piotr Wojnarowski (bas). Elżbieta Wojnarowska – poetka („Tyle we mnie kobiet” – 1991), powieściopisarka („Pajęczyna” – 1999), autorka sztuk teatralnych („Urodziny” – 1995, reż. K. Nazar). Autorka książek: „Kamienne gwiazdy” (1997), „Okularnica” (1998), „Zawróceni” (1998).
13 marca, g. 14:00, Oddział dla Dzieci i Młodzieży, ul. Staszica 6 – „Poetycki dialog”: spotkanie klubów poetyckich – tarnowskiej Grupy Młodych Autorów działającej przy MBP i krakowskiej grupy „Sylaba”, z udziałem poetów: Elżbiety Zechenter-Spławińskiej, Zbigniewa Mirosławskiego i Andrzeja Grabowskiego.
14 marca, g. 13:00, Ławeczka Poetów, ul. Wałowa – „Randka z poezją przy Ławeczce Poetów”: czytanie, recytacje, śpiew przy akompaniamencie gitary; prowadzenie: Zbigniew Mirosławski, Mirosław Poświatowski oraz członek Grupy Młodych Autorów.
16 marca, g. 13:00, Czytelnia Naukowa, ul. Krakowska 4 – zakończenie Festiwalu: spotkanie z poetką Ewą Lipską.

PS. Kiedy ukaże się następny felieton z tego cyklu zależeć będzie od konesera exlibrisów i cenionego urologa doktora Piotra Pochwałowskiego i jego ekipy… .

By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót

Ryszard Zaprzałka


11:28, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 marca 2009

Miniony tydzień miał, jak każdy z 56 w roku siedem dni, ale aż trzy z nich to były obchodzone raz do roku święta. I tak wtorek 3 marca stanowił dla większości ludzi dzień, jak każdy inny, ale nie dla miłośników matematyki, którzy świętują wtedy… „Dzień pierwiastka kwadratowego”. Niecodzienność tej daty polega ich zdaniem na tym, iż zarówno ten dzień, jak i miesiąc stanowią pierwiastek kwadratowy dwóch ostatnich cyfr roku. Jak się okazuje w każdym stuleciu  jest tylko 9 dni, których daty mają taką właściwość. Poprzedni „Dzień pierwiastka kwadratowego" przypadał 2 lutego 2004 r. (2.2.04), kolejne zaś będą obchodzone 4 kwietnia 2016 r. (4.4.16) i 5 maja 2025 r. (5.5.25). Zdaniem Rona Gordona z Kalifornii, głównego popularyzatora tego oryginalnego święta - Te dni są jak komety w kalendarzu: długo się na nie czeka, aby na chwilę rozświetliły dzień. Ponieważ my z Pegazem jesteśmy „od zawsze” matematycznymi antytalentami i nie wiele z tego kumamy, postanowiliśmy sprawdzić  źródłosłów pierwiastka. Okazuje się, iż w języku angielskim słowo „root” oznacza zarówno pierwiastek, jak i… korzeń, co daje wiele do myślenia nie tylko matematykom. I żeby nie pogrążać ich zupełnie autorytatywnie stwierdzamy, że to nie oni wymyślili kolejny „rozświetlony” dzień obchodzony w ubiegłym tygodniu. A był nim czwartek 5 marca, kiedy to przypadał Dzień Teściowej. Będący, co z naciskiem podkreślamy,  wyrazem szacunku i wdzięczności synowej lub zięcia wobec teściowej lub świekry (!) za ich obecność, zainteresowanie i pomoc w wychowaniu dzieci, utrzymaniu wspólnego gospodarstwa domowego i rozwiązywaniu codziennych problemów itp. To znakomita okazja do odczarowania funkcjonującego w świadomości sporej części naszego społeczeństwa stereotypu złej i nieznośnej teściowej, co bywa m.in. tematem licznych prostackich kawałów i nie wybrednych żartów. Tak więc mości panowie zięciowie: kochajmy teściowe, bo to też kobiety, a ich międzynarodowe święto 8 marca kończące ten wyjątkowy tydzień, daje nam niepowtarzalną szansę fetowania ich aż przez dni cztery! Przy okazji okazało się, iż w sporządzonym na tę okoliczność rankingu wśród 6 najbardziej wpływowych kobiet Tarnowa znalazły się aż trzy byłe dziennikarki, w tym na pierwszym miejscu obecna poseł Urszula Augustyn (dawniej Radio Dobra Nowina) a na drugim aktualna wiceprezydent miasta Dorota Skrzyniarz (wcześniej Radio MAKS), zaś miejsce piąte (po Annie Czech i Urszuli Gacek) zajęła dyrektor Mościckiego Centrum Kultury Agnieszka Kawa (niegdyś także Radio MAKS). Miejsce szóste przypadło radnej Elżbiecie Ziębie. Na koniec tej kalendarzowej wyliczanki odnotujmy jeszcze „Słodkie urodziny miasta”, czyli 679 rocznicę lokacji Tarnowa, która miała miejsce dokładnie 7 marca 1330 roku za panowania króla Władysława Łokietka. Szkoda tylko, że aktualnie pamiętają o tym święcie jeno… przedszkolaki, które z tej okazji spotkały się w liczbie ponad tysiąca  w samo południe na wiecu zorganizowanym na tarnowskim rynku. Odczytano tam akt lokacyjny, rozdano i wypuszczono urodzinowe baloniki (dokładnie 679) i chorągiewki oraz pokrojono tort. Acha, byli jeszcze ówczesny monarcha Łokietek i komes Spicymir Leliwita oraz aktualnie nam panujący prezydent Ścigała. Na szczęście ten rocznicowy czas wypełniło nie tylko świętowanie ale i kulturalna pozytywistyczna praca u podstaw, której najlepszym przykładem jest prywatna galeria sztuki „Hortar”, gdzie aktualnie obejrzeć można ciekawą wystawę malarstwa młodego artysty Przemysława Nizio. Zaś  w sobotę 7 marca w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury wystąpił zespół „Hurt”. Początek koncertu o 19.00 Koncert w Tarnowie będzie jednym z ostatnich z udziałem Piotra Motkowicza, który rozstaje się z zespołem. Tego samego dnia i o tej samej godzinie (!)  w Tarnowskim Teatrze odbył się VI Charytatywny Koncert CenterMedu. Podczas niego z ciekawie pomyślanym i brawurowo wykonanym projektem Blue True Blues wystąpiła Martyna Jakubowicz z towarzyszeniem ośmioosobowego zespołu. Ale o tym napiszemy oddzielnie.


Międzynarodowy Dzień Kobiet, jeszcze jakiś czas temu było to święto państwowe, hucznie obchodzone w całym kraju lecz w 1993 roku państwowy charakter tego święta został zniesiony przez rząd kobiety - Hanny Suchockiej. Niezależnie od tego w tym dniu panowie wręczają Paniom kwiaty i podarunki oraz składają im życzenia. Za tzw. reżymu obowiązkowy były goździki i tulipany oraz koperty z banknotami o różnym nominale i rajstopy, także o dowolnych rozmiarach…. .  Obecnie odbywają się organizowane przez feministki manify, czyli demonstracje połączone z happeningami na rzecz równego traktowania kobiet i mężczyzn. Prezentami zostają najczęściej kwiaty lub słodycze. Dokładne ustalenie genezy dnia kobiet jest o tyle trudne, że różne źródła podają różne wersje. Jedno jest pewne, powstanie tego święta związane jest z walką kobiet o swoje prawa społeczne. I tak, już 1857 roku w Nowym Jorku odbył się strajk kobiet żądających zrównania praw i zarobków z prawami i zarobkami mężczyzn. W marcu 1913 roku w Petersburgu zastrajkowały po raz pierwszy rosyjski kobiety i od 1917 roku w marcu odbywały się masowe strajki kobiet. Inna wersja głosi, że dzień kobiet obchodzony jest w związku z marcowym wystąpieniem jednego z posłów w brytyjskim parlamencie, w którym domagał się on większych praw dla kobiet.. W 1910 roku Międzynarodówka Socjalistyczna w Kopenhadze ustanowiła obchodzony na całym świecie Dzień Kobiet, który służyć miał krzewieniu idei praw kobiet oraz budowaniu społecznego wsparcia dla powszechnych praw wyborczych dla kobiet. W konferencji udział wzięło ponad 100 uczestniczek z 17 krajów. 19 marca 1911 roku po raz pierwszy Międzynarodowy Dzień Kobiet obchodzono w Austrii, Danii, Niemczech i Szwajcarii. Domagano się prawa kobiet do głosowania i obejmowania stanowisk publicznych, praw kobiet do pracy i szkoleń zawodowych oraz zaprzestania dyskryminacji w miejscu pracy.  W latach 1913-1914 podczas Międzynarodowego Dnia Kobiet odbyły się protesty przeciwko I wojnie światowej. Tego dnia święto było obchodzone po raz pierwszy w Rosji. Wiece odbyły się tam w ostatnią niedzielę lutego, co według kalendarza gregoriańskiego miało miejsce 8 marca. Tego dnia Dzień Kobiet obchodzony był w innych krajach. Podczas rewolucji październikowej, feministka bolszewicka Alexandra Kollontai, przekonała Lenina, do uczynienia tego dnia oficjalnym świętem w Rosji. Stało się tak, ale do 1965 roku było to święto pracy. 8 maja 1965 roku dekretem Prezydium ZSRR dekretem ustanowiono Międzynarodowy Dzień Kobiet, który był dniem wolnym od pracy „w celu upamiętnienia zasług kobiet sowieckich w konstrukcji komunizmu…"

Dzień Kobiet jest obecnie oficjalnym świętem w Albanii, Algieri, Armenii, Azerbejdżanie, Białorusi, Bośni i  Hercegowinie, Brazylii, Burkina Faso, Kamerunie, Chinach, Kubie, Włoszech, Laosie, Kazachstanie, Kirgistanie, Macedonii, Mołdawii, Mongolii, Czarnogórze, Polsce, Rumunii, Rosji, Serbii, Tadżykistanie, Ukrainie, Uzbekistanie, Wietnamie i Zambii. Mężczyźni wręczają wtedy znajomym kobietom - matkom, żonom, partnerkom, koleżankom kwiaty i drobne podarunki. W niektórych krajach (jak Rumunia) dzień ten jest równoważny z dniem matki, podczas którego dzieci ofiarują drobne prezenty swoim matkom i babciom. Po upadku Związku Radzieckiego świętowanie MDK zostało porzucone w Armenii. Zamiast tego, 7 kwietnia wprowadzono święto Piękna i macierzyństwa. Nowe święto stało się popularne pośród Armeńczyków i jest obchodzone jako upamiętnienie jednego z głównych świąt kościoła armeńskiego, zwiastowania. Ludzie świętują jednak również 8 marca. Dyskusja publiczna, której tematem były dwa Dni Kobiet przyniosła rezultat w postaci Miesiąca Kobiet, który trwa pomiędzy 8 marca i 7 kwietnia. We Włoszech, kobiety obdarowywane są gałązkami akacji srebrzystej Akacje srebrzyste i czekolada są także najczęstszym prezentem w Rosji. A u nas w Galicji? Było jak zwykle… czyli nie wiele się działo.

Za to naprawdę warto zajrzeć do znakomicie prowadzonej rodzinnej galerii sztuki „Hortar” państwa Kopczyńskich, gdzie już po raz drugi obejrzeć można ciekawe prace malarskie Przemysława Nizio pochodzącego ze Szczebrzeszyna. To właśnie u końca poprzedniego roku (dokładnie 18 grudnia) w „Hortarze” odbył się interesujący wernisaż prac dyplomowych ubiegłorocznych absolwentów akademii sztuk pięknych w Krakowie, Wrocławiu i Warszawie, a także Uniwersytetu w Rzeszowie. Wśród kilkudziesięciu prac 14 młodych artystów, m.in. urodzonego w podtarnowskim Tuchowie Łukasza Wojtanowskiego, który niedawno miał samodzielną wystawę w naszej Galerii Miejskiej, obejmujących głównie różne gabarytowo malarstwo olejne o tematyce: portrety, akty, abstrakcje, figury geometryczne, powszechną uwagę zwracały dwie bardzo dojrzałe prace – olejowy tryptyk „Ukrzyżowanie”, „Apokalipsa” oraz „Potępieni”, których autorem był  „nasz” Przemysław Nizio z Krakowa. Urodził się 3. stycznia 1980 roku w Szczebrzeszynie, absolwent Państwowego Liceum Szkół Plastycznych w Zamościu. Absolwent Wydziału Malarstwa ASP w Krakowie. Dyplom w 2008 w pracowni prof. Grzegorza Bednarskiego. Dotychczas wystawiał indywidualnie w Zwierzyńcu, Dołhobyczowie, Sułkowicach i w Krakowie, zaś zbiorowo w rodzinnym Szczebrzeszynie, Zwierzyńcu, Zamościu, Szydłowie, Jarosławiu, Krakowie, Warszawie oraz w Steyr w Austrii i Lingę w Niemczech. Szczególnie ważny był dla niego pobyt na południu Francji. Pobyt tam – napisał na swojej stronie internetowej - stał się dla mnie odskocznią od szarej codzienności na Akademii. Był to beztroski czas, podzielony pomiędzy pracę w plenerze a zwiedzanie kameralnych miasteczek, poznawanie dorobku kulturalnego uroczej Prowansji, ze szczególnym uwzględnieniem sztuki i architektury sakralnej. Dopiero konfrontacja z polskim niebem "niczym blacha", uświadomiła mi w pełni gdzie byłem, skąd wracam.

A tydzień zakończyły dwa koncerty: charytatywny w teatrze (relacjonujemy go oddzielnie) i pożegnalny w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury gdzie w sobotę 7 marca wystąpił zespół „Hurt. Zespół istnieje od 1992 roku. Początkowo funkcjonował jako luźny projekt o charakterze towarzysko - rozrywkowym. Pierwszym ważnym koncertem był dla grupy udział w „Przystanku Woodstock 1995" zorganizowanym przez Jurka Owsiaka i WOŚP. Piosenka „Serki D ietetyczne" znalazła sie na ścieżce dźwiękowej filmu „Autoportret z Kochanką” Radosława Piwowarskiego. W maju 1999 roku, nakładem SP Records ukazała się pierwsza płyta zespołu – „Musisz to kupić" z gościnnym udziałem między innymi Mateusza Pospieszalskiego (Voo Voo). W październiku 2000 roku ukazała się druga płyta zespołu „Dokładny Czas", z której najpopularniejszą piosenką były "Stare numery". W 2003 roku ukazała się kompaktowa reedycja dwóch pierwszych kaset zespołu na CD pt. "Babilon” i „Serki Dietetyczne". Jesienią 2003 zespół zawiesił działalność, powrócił jednak już po kilku miesiącach w nowym składzie. W 2004 roku powstał nowy studyjny materiał zespołu. W sesjach nagraniowych gościnnie udział wzięli zaprzyjaźnieni z zespołem muzycy: Wojtek Karel, Andrzej "Gienia" Markowski i Patrycja Hefczyńska. W grudniu 2004 roku na zaproszenie zespołu Pidżama Porno, wokalista HURTu, Maciek Kurowicki wziął udział w trzech urodzinowych koncertach tego zespołu. W styczniu roku 2005 powstał teledysk do piosenki "Mary Czary", zapowiadający nową płytę zatytułowaną „Czat”, której premiera odbyła się 16 kwietnia 2005 roku. W czerwcu 2007 roku ukazał się ostatni album - „Nowy początek”. Najpopularniejszymi piosenkami z ostatniej płyty są tytułowy ”Nowy początek”, "Między pomiędzy gdzieś" oraz "Lecę ponad chmurami". Obecny skład zespołu tworzą: Marcin Kurowicki – wokal, Sid Motkowic – gitara, Smoła – bas, Zmazik – perkusja, Agim – klawisze, programowanie, Niedźwiedź – wokal. Po sześciu latach Hurt kończy współpracę z Sidem (Piotrkiem Motkowiczem), który zdecydował się rozpocząć solową karierę. Koncert w Tarnowie będzie jednym z ostatnich z udziałem tego muzyka. Nowym gitarzystą zespołu został znany dotychczas z zespołu „Dust Blow" Piotr Załęski.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



00:59, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 marca 2009

Ponieważ właśnie stuknęła nam 50. więc w nastroju tyleż poważnym, jak i nieco frywolnym zaczynamy od… kotów, z którymi Pegaza od zawsze łączy powinowactwo duchowe i nie tylko… . A dokładnie dlatego, iż w ubiegłym tygodniu nasze ukochane futrzaki - pluszaki obchodziły swoje doroczne święto, czyli Międzynarodowy Dzień Kota. Jedni nazywają to dniem głupoty, inni świętem ludzi wrażliwych. Faktem jest, iż pokłony kotom oddawano już w starożytności. Były szanowane i obdarzane szczególnymi względami. Miały swoje grobowce. Za skrzywdzenie kota karano ludzi nawet śmiercią. Już wtedy miały swoje święta. Pierwsze - w starożytnym Egipcie i Rzymie. Tuż przed przesileniem wiosennym. Obecnie Światowy Dzień Kota (World Cats Day) to święto mające podkreślić znaczenie kotów w życiu człowieka. Jest obchodzone corocznie 17 lutego, w Polsce po raz pierwszy w 2006 r. Jego pomysłodawca Wojciech Albert Kurkowski, propaguje akcje pomocy bezdomnym kotom pod hasłem "Rasowce – dachowcom", podczas której kluby felinologiczne z Felis Polonia zbierają dary na rzecz pomocy bezdomnym zwierzętom. Także w Tarnowie, gdzie koty maja swoich licznych fanów, by nie rzec fanatyków, uczczono to święto specjalną wystawą poświęconą obecności kota w literaturze, sztuce, filmie, teatrze i nie tylko, a przygotowaną przez Czytelnię Naukową Miejskiej Biblioteki Publicznej i połączoną z konkursem plastycznym. Równie stare, jak koty są… komiksy, których początki także sięgają starożytności. A „Świat komiksu” to kolejna propozycja Otwartej Pracowni Plastycznej Elżbiety i Witolda Pazerów działającej w Tarnowskim Centrum Kultury – tym cenniejsza, że pozwalająca twórczo zagospodarować czas młodzieży w okresie kończących się aktualnie ferii zimowych. Z myślą o niej przygotowano w tym okresie dwa rodzaje zajęć realizowanych w osobnych grupach: „Świat komiksu” (od lat 13) i „Wszystko o zimie” (od 7 do 18 lat). Na pewno przysłowiowym kotem w worku nie były również teatralne propozycje domykające miniony tydzień. I tak w piątek 27 lutego na deskach sceny przy ulicy Mickiewicza dała klimatyczno - poetycki performance znana aktorka, poetka i dziennikarka Marta Klubowicz, której na gitarze towarzyszył Tadeusz Fabisiak. Wprawdzie wcześniej anonsowano artystkę w monodramie „Kiedy rana…” ale ostatecznie skończyło się na śpiewających „Ustach do milczenia”… .  Za to zgodnie z zapowiedziami, pomimo trwającego remontu generalnego, odbył się w Mościckim Centrum Kultury niedzielny spektakl warszawskiego Teatru „Montownia” – „Kamienie w kieszeniach” Marii Jones, w reżyserii Krzysztofa Stelmaszyka. Został on bardzo dobrze przyjęty przez krytykę. „(...) Absolutnie obowiązkowa wizyta w Montowni” - pisała Alicja Dąbkowska na www.napis.pl, dodając, iż aktorski duet Macieja Wierzbickiego i Rafała Rutkowskiego w „Kamieniach...” otarł się o geniusz. Spektaklu wprawdzie nie widzieliśmy, ale wierzymy na słowo.


Z okazji Międzynarodowego Dnia Kota Czytelnia Naukowa przygotowała wystawę poświęconą obecności kota „w literaturze, sztuce, filmie, teatrze i nie tylko”. W oparciu o pozycje książkowe i portale internetowe, przygotowano – siłą rzeczy skrótowe – omówienie najważniejszych zagadnień związanych z tematem kota. Jednocześnie Biblioteka ogłosiła konkurs plastyczny dla dzieci – napłynęło na niego około 500 prac i to nie tylko z regionu tarnowskiego, ale także z... Bydgoszczy. Wystawa czynna jest od 20 lutego do końca marca.

Wystawa obejmuje takie zagadnienia jak: "Ewolucję kota domowego" (jego czterech przodków: ryś afrykański, ryś europejski, manul, kot egipski mau), „Od prześladowań do sławy – kot wśród ludzi na przestrzeni wieków” (od uwielbienia, jakim darzono kota w starożytnym Egipcie, poprzez prześladowania i utożsamianie z szatanem w średniowieczu, okres oświecenia, który widział w kocie łowcę gryzoni ratującego ludzi w czasie epidemii chorób zakaźnych, do czasów dzisiejszych), „Kot w sztuce” (barwne reprodukcje dzieł sztuki począwszy od starożytności po wiek XXI), „Kot na małym i dużym ekranie i na deskach scenicznych” (krótkie informacje wzbogacone ilustracjami, omawiające kreskówki, filmy pełnometrażowe dla dzieci, spektakle teatralne, baletowe, musicale, filmy fabularne dla dorosłych – wszystkie z udziałem kotów), „Kot w poezji polskiej” (ponieważ literatura „kocia” jest przebogata, skupiono się głównie na wierszach poetów polskich od czasów renesansu po współczesność, nie mogło zabraknąć wzruszającego wiersza naszej Noblistki Wisławy Szymborskiej „Kot w pustym mieszkaniu”), „Opieka nad kotem” (pielęgnacja i wychowanie kota, dzieci i koty, koty i inne zwierzęta), „Rasy kotów” (przedstawiciele kilku podstawowych: krótkowłose, długowłose, orientalne i egzotyczne), „Koty w scenach biblijnych” (reprodukcje obrazów ilustrujących Biblię), „Kocie bajki i bajeczki” (literatura dla maluchów z kotem w roli głównej).
Jednocześnie Czytelnia Naukowa ogłosiła konkurs plastyczny dla dzieci: „Mam kota na punkcie kota”. - Napłynęło ok. 500 prac, które wykonały przedszkolaki i uczniowie szkół podstawowych m. in. z Tarnowa, Tarnowca, Ciężkowic, Jastrzębi, Łętowic, Poręby Radlnej, Szczepanowic, Błonia. Ku zdumieniu i radości organizatorów wpłynęła też spora ilość prac uczniów szkół podstawowych z odległej Bydgoszczy. Wszystkie prace są eksponowane na wystawie w Bibliotece. Jury będzie miało nie lada problem z wyborem najpiękniejszych, jako że wszystkie odznaczają się dużą starannością i ciekawą techniką wykonania. Na jakiś czas siedziba Miejskiej Biblioteki Publicznej przy ul. Krakowskiej 4 w Tarnowie będzie zdumiewająco kolorowa i na wskroś „kocia” - pisze Ewa Jasiewicz – Kargól.

Zaś dla tych, którzy mają kota na punkcie komiksu, i nie tylko Tarnowskie Centrum Kultury
przygotowało na okres zakończonych właśnie ferii niezwykle interesującą propozycję. Oto działająca tam Otwarta Pracownia Plastyczna znanych artystów malarzy Elżbiety i Witolda Pazerów zaprosiła dzieci i młodzież  do udziału w dwóch projektach: „Świat komiksu” i „Wszystko o zimie”. A oto szczegóły:
Świat komiksu
Korzeni komiksu należy doszukiwać się jeszcze w czasach starożytnego Egiptu czy Rzymskiego Cesarstwa, natomiast pierwsze „współczesne” historyjki obrazowe pojawiły się w gazecie Pullizera w 1894 r. Warsztaty prowadzone w TCK miały na celu zapoznanie uczestników zajęć z teoretycznymi i warsztatowymi podstawami tworzenia tak ważnego, nie tylko dla pop-kultury, rodzaju medium jakim jest komiks. Na zajęciach poznać można było  historię i rozwój komiksu, konkretne przykłady jego form, zasady, reguły jego budowania i tworzenia od podstaw. Podczas zajęć uczestnicy dostali zadanie napisania krótkiej fabuły, przygotowania projektu „Story board” z uwzględnieniem podziału na sceny najważniejsze, a w końcu stworzenia własnego komiksu.

Wszystko o Zimie
Podczas warsztatów przedstawione zostały tematy do realizacji przez uczestników zajęć, które następnie zrealizowano za pomocą różnych technik plastycznych. Plan zajęć: przedstawienie tematów: „Pejzaż zimowy” (potraktowany realistycznie lub abstrakcyjnie, „Karnawał”, „Dokarmianie ptaków i zwierząt”, „Sport i zabawy na śniegu”, „Bajki i baśnie związane z zimą”; realizacja tematów za pomocą różnych technik plastycznych: kompozycja malarska, collage z wykorzystaniem suchych fragmentów roślin, papieru białego i szarego, tektury, rysunek ołówkiem, rysunek piórkiem i tuszem; ćwiczenia z kompozycją przestrzenną: „Sześć zimowych opowieści” - pokrycie skonstruowanego wcześniej sześcianu malowidłami ilustrującymi zimę, zimową przygodę, zabawę, spacer itd.; praca indywidualna - prace studyjne stałych uczestników zajęć: ćwiczenia programowe w oparciu o martwą naturę.

To jedna z niewielu naprawdę wartościowych inicjatyw przygotowanych przez tarnowskie instytucje kulturalne mająca na celu twórcze zagospodarowanie wolnego czasu młodzieży podczas ferii, za które Tarnowskiemu Centrum Kultury należą się słowa uznania.

Równie autorska, aczkolwiek w zupełnie innym stylu, była piątkowa propozycja teatralna, jaka był poetycki monodram „Ustami do milczenia” w wykonaniu Marty Klubowicz, oparty na utworach własnych tej znanej aktorki i poetki. "Klubowicz identyfikuje poezję z wyobraźnią. Pisanie dla niej to rejestrowanie ulotnych wyobrażeń, przetwarzanie zjawisk i zdarzeń, powroty w dzieciństwo i jego projekcje, wreszcie poddawanie się falom intuicji i emocji", to tylko jedna z wielu opinii na jej temat. Marta Klubowicz - aktorka teatralna i filmowa, poetka, dziennikarka. Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną we Wrocławiu. Mieszka i pracuje w Warszawie. Ceniona i lubiana przez szeroką publiczność za wiele ról telewizyjnych i filmowych (m.in. "Dziewczęta z Nowolipek", "Rajska jabłoń", "Och, Karol", serial "W labiryncie" czy ostatnio "Pensjonat pod Różą" i "Pierwsza miłość"), a także scenicznych w teatrach Warszawy, Koszalina, Wrocławia. Drugą pasją aktorki jest poezja. Marta Klubowicz jest autorką tomików "Wyznanie" (laureatka konkursu "Pokolenie, które wstępuje"), "Emigracje z Aniołem Stróżem", "Wiersze Niepozbierane". Efektem łączenia obu pasji - aktorstwa i poezji, są spektakle poetyckie: "Czterech poetów z jednego miasta", "Ocalił mnie wiersz", "Kiedy rana...", "Ustami do milczenia". Ma na koncie liczne publikacje prasowe: wiersze, artykuły, rozmowy, felietony, tłumaczenia z języka niemieckiego (m.in. dramatów Freda Apke). Obie swoje pasje: aktorstwo i poezję - łączy, przygotowując autorskie spektakle poetyckie. Za stworzenie własnego teatru jednego aktora oraz odkrywanie twórców zapomnianych została uhonorowana Nagrodą im. Witolda Hulewicza (2002 r.). Wydała zbiory wierszy Wyznanie (1989), Emigracje z Aniołem Stróżem (1991) oraz Wiersze niepozbierane (2005).
Tarnowski spektakl  w opinii opolskiego muzyka Tadeusza Pabisiaka towarzyszącego aktorce – to  połączenie wierszy Marty, która jest rewelacyjną aktorką, oraz mojej muzyki opracowanej w oparciu o największych mistrzów, takich jak choćby Bach, ale także nieco muzyki hiszpańskiej granej na gitarze klasycznej. To połączenie poezji interpretowanej przez rewelacyjną aktorkę z muzyką na żywo, dlatego lepszą nazwą jest performance poetycki… .

Mistrzowski duet w MCK „Kamienie w kieszeniach” to kolejny spektakl, który mogliśmy zobaczyć w Mościckim Centrum Kultury w Tarnowie dwa dni później w ostatnią niedzielę lutego. Gra w niej tylko dwóch aktorów, którzy odgrywają kilkanaście postaci, m.in. amerykańską gwiazdę filmową, nastoletniego buntownika czy zblazowanego reżysera. W tych rolach wystąpią Rafał Rutkowski i Maciej Wierzbicki, których krytyka okrzyknęła mistrzowskim aktorstwem. Reżyserem przedstawienia jest Krzysztof Stelmaszyk z Teatru Montownia w Warszawie. ”Kamienie w kieszeniach” to z pozoru banalna historia o marzycielach obserwujących zderzenie sławnych i bogatych z zakompleksioną prowincją. Niezwykła jest jednak forma spektaklu. W zamyśle autorki w sztuce występuje tylko dwóch aktorów, którzy odgrywają kilkanaście postaci, m.in. amerykańską gwiazdę filmową, nastoletniego buntownika czy zblazowanego reżysera. Duet Rafała Rutkowskiego oraz Macieja Wierzbickiego został okrzyknięty przez krytykę mistrzowskim aktorstwem. „(...) Absolutnie obowiązkowa wizyta w Montowni. To, że sam pomysł, materiał sztuki jest w swej prostocie fenomenalny i to że absolutny brak scenografii jest niesamowitą aranżacją przestrzeni, nie wymaga takiego podkreślania i wynoszenia na piedestał, jak aktorski duet Macieja Wierzbickiego i Rafał Rutkowskiego. Ta dwójka nieznanych chyba większemu gronu aktorów w „Kamieniach” otarła się o geniusz” – pisała Alicja Dąbkowska na www.napis.pl. „Prawdziwy teatr tworzy aktor - najnowszy spektakl stołecznej Montowni „Kamienie w kieszeniach” w stu procentach potwierdza te słowa” – recenzowała Paulina Sygnatowicz w „Życiu Warszawy”.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



01:53, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: