RSS
niedziela, 28 grudnia 2008

Święta, święta i po świętach… . Licząc na anielską cierpliwość naszych czytelników kończymy ten rok pański 2008 Pegazem numer 41, co pewnie nic nie znaczy acz może niekoniecznie… .  A ponieważ anielski sezon w pełni, postanowiliśmy podjąć próbę ustalenia, ile też tych stworzeń fruwa wokół nas. I okazało się, że jest ich dokładnie 301 655 722. Taką przynajmniej liczbę podaje XIV kabała. Podążając dalej tym tropem ustaliliśmy z moim skrzydlatym aczkolwiek parzystokopytnym aniołem stróżem, że około 520 r. niejaki Pseudodionizy Aeropagita rozróżnił trzy hierarchie aniołów: Serafini /aniołowie miłości/, Cherubini /aniołowie wiedzy/ i posłuszne Trony. Są wśród aniołów tacy, którzy opiekują się narodami /Księstwa/, i Archaniołowie, którzy przynoszą ludziom najważniejsze wiadomości/, oraz opiekujący się nami na co dzień /Stróże/. Wszystkie anioły nie mają ciała i są nieśmiertelne. W Biblii różnią się wyglądem, w sztuce – różnymi atrybutami, np. mają skrzydła. Aliści są także aniołowie, o których nie wie nikt, bezimienni, jak ci, którym są przypisani. To szeregowcy w niebieskiej armii. I to od nich tak naprawdę zależy, co się z nami szarakami na co dzień i od święta dzieje. Pilnują nas i pilnie raportują, gdzie i co trzeba. Tak więc po świątecznych szaleństwach nastał czas na poświąteczne remanenty i refleksje.  Zniesmaczeni co nie co poszukiwaniami odpowiednich kryteriów i ocen, koniecznością dokonywania wyborów i nadawania numerów - rozglądamy się nerwowo z Pegazem za wodą święconą, która wywabiłaby nasze w tym względzie przewinienia. A wokół tyle świętych, że zasłaniają już niebo. Coraz trudniej zebrać wszystkich przy stole, zaparkować pamięć w  dozwolonym miejscu i trzymając się za ręce przemawiać do siebie nierdzewnymi słowami. Coraz częściej zacina się też nasza maszynka tolerancji, wzajemnego znoszenia siebie na wzajem, i coraz częściej nie możemy znaleźć dotrzymującej słowa karty gwarancyjnej. Więc może warto w ten czas ostateczny wybrać się do zimowej Itaki, położonej całkiem nie daleko od Tarnowa, bo na Jamnej… .


Nakryta zimową czapą śniegu sterczy dumnie wśród paleśnickich lasów. W Święta Bożego narodzenia niedostępna, jak my na co dzień. Aby ją zdobyć, trzeba wyjść sobie na przeciw. Zostawić na dole, na ostatnim przystanku czas i mozolnie wspinać się do góry. Do plecaka spakować tylko ciepły śpiwór i karimatę oraz... marzenia. Najlepiej porozwieszać je po drodze na drzewach i lekko, jak ptak wznieść się ku górze. A tam już nie straszy drewno i kamień, ludzka pamięć i czas zamknięty w piwnicy wojennych zdarzeń. Tam czeka człowiek w białym habicie i na powitanie kreśli na śniegu znak ryby. I prowadzi do kamiennej arki, której strzeże rozstrzelana Madonna w zielonej sukience z nadziei, w papieskiej koronie i z gwiazdą betlejemską we włosach. To Matka Niezawodnej Nadziei, która chroni nas od straty czasu, pomaga odnaleźć talenty zbyt głęboko ukryte, odkryć na nowo marzenia pogrzebane i miłości zmarnowane. Która na co dzień chroni nas od słów zbędnych i grobowego milczenia, daremnych iluminacji i fałszywych proroctw. Zdążamy tam przez cały rok, aby w ten jedyny wieczór w roku spotkać się przy prostym drewnianym stole, podzielić się płatkiem śniegu i obdarować gałązką jemioły, na szczęście, na ten Nowy Rok. I w radosnym uniesieniu, nabrzmiałym od kolęd przekroczyć próg nadziei i dostrzec blask prawdy w każdym bliskim. Aby o północy, kiedy zakwitnie gwiazda betlejemska i zaryczy osioł Janusz, zostawić na płocie Pustelni kapotę codziennych spraw i pozwolić działać nowonarodzonemu. A potem zasiąść w „Wieczerniku” z ojcem Janem i Andrzejem, Rudym aniołem i śpiewającym Pająkiem, Gienkiem linoskoczkiem i poszukiwaczami prawd wszelakich, którzy na te wigilijne dziady ściągają tutaj z całej Polski, a nawet z zagranicy, aby gadać i rozmawiać, śpiewać i milczeć... do rana i dalej. Tych kilka niezwykłych dni, a może tylko godzin spędzonych „na lotnisku”, „u Kostka”, w refektarzu o. Jana i na szlaku do Pustelni, wśród młodych apostołów starych prawd, tropiących ślady właściwych znaczeń ludzi i rzeczy, miejsca i czasu, pozwala z góry spojrzeć na ziemię i siebie. Ujrzeć belkę we własnym oku i wyjąć źdźbło z oka bliźniego swego. Bowiem nie jest sztuką zbudować dach nad głową – sztuką jest aby nie przysłaniał nieba. Aby to zrozumieć trzeba wspiąć się na jamneńską Górę Przemienienia. Kto tam nie był powinien to zrobić, jak najszybciej. Na Jamnej zawsze, niezależnie od pór roku, na stole stoi puste nakrycie i czeka. Może w tym roku na Ciebie...

Cały rok ukryci za kulisami prawdziwego życia, albo -  jak sufler w schronie pod  sceną podczas nalotu Szekspira – pogubieni w ciemnościach wypatrujemy  na niebie naszych możliwości Gwiazdy Betlejemskiej, naszej szansy na odnalezienie drogi.  A kiedy w tę noc Glorii spłynie na nas światło i moc, w labiryncie starych dekoracji naszego życia odnajdujemy złotą nić Ariadny i z ciężkim wierszem na sercu otwieramy drzwi kolejnego, Nowego Roku. Jedynie lont pamięci wlecze się za nami i po jakimś czasie nasze słowa znowu zaczną pachnieć prochem... Szkoda, że nie sianem, bowiem wówczas osioł czyli Pegaz zostałby ze mną, a tak wybrał szopę.  Osiołkowi w żłobie dano i został /podobnie, jak wielu innych/,  a moje Betlejem coraz dalej.  Z każdym dniem Nowego Roku odleglejsze. Całe szczęście, iż Pegaz ma skrzydła i wie gdzie mnie szukać, więc kiedy król Herod zacznie rzezać niewiniątka i św. Rodzina zmuszona będzie do ucieczki – on rozwinie skrzydła i  wzleci, a ja z nim. Żebym tylko nie przegapił i zdążył. Żebym tylko nie był panną z przypowieści, co to zabrakło jej oliwy i przysnęła. Kiedyś wiadomości rozchodziły się z szybkością nóg posłańca, później dyliżansu i kolei żelaznej, a teraz Internetu. Kiedyś programy: radiowy i telewizyjny rozpoczynały się rano i kończyły wieczorem, teraz trwają przez całą dobę. I trzeba je czymś wypełnić. Stąd wiemy dokładnie o wszystkich: wojnach i kataklizmach, wypadkach i katastrofach, morderstwach i gwałtach. Czasem tylko, jak kometa, przemknie po tym medialnym niebie informacja o mężach i niewiastach pokój czyniących i dobro świadczących, rozbłyśnie meteor piękna i szlachetności. Efektem tego medialnego zniewolenia jest kompletny chaos w nas i wokół – pomylenie prawdziwego rytmu życia z tym, który jest nam dany a raczej narzucany. Więc zanim nadleci mój Pegaz i czas się wypełni kolejnym felietonem, życzę wszystkim zniewolonym, aby w nowym 2009 roku  zrzucili okowy i znaleźli czas na refleksję, na zamyślenie, na chwilę milczenia...


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



14:28, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 grudnia 2008

Ponieważ Święta Bożego Narodzenia już za kilka dni więc zacznijmy nasz cotygodniowy alert po kulturalnych zaułkach naszego tarnowskiego Betlejem od życzeń i wizyty w podtarnowskim Błoniu, gdzie wypieka się… wigilijne opłatki. Ktoś policzył, że całkowita moc sygnałów odebranych do tej pory przez wszystkie radio teleskopy świata równa jest energii jaka uwalnia się podczas uderzenia płatka śniegu o ziemie, więc podzielmy się nim niczym opłatkiem, obdarujmy gałązką jemioły, zaś w naszych sercach niech zakwitnie gwiazda betlejemska… . I w ten sposób rozpocznijmy nasze polskie, rodzinne świętowanie. Niechaj Boże Narodzenie Anno domini 2008 stanie się prawdziwym narodzeniem nas dla siebie i dla najbliższych, dla świata i poza nim… . Aliści zanim słowo stanie się ciałem w tę jedyną w roku betlejemską noc wewnętrznego spokoju i zewnętrznego pokoju, tradycyjnie odbywają się na Rynku przedświąteczne kiermasze połączone z symboliczną wigilią. I tak w piątek 19 i sobotę 20 grudnia wystąpiły tam różne grupy kolędnicze, min. tarnowskie „Kumotry”, „Droby” z Rzepiennika Suchego, „Śmignianie” z Lisiej Góry i „Pleśnioki” z Pleśnej, oraz na zakończenie znana i lubiana góralska kapela „Trebunie-Tutki”, obdarowano tarnowian siankiem ze Skrzyszowa, a także rozdawanym przez harcerzy Światłem Betlejemskim, zaserwowano talerz gorącej zupy od Fundacji „Kromka Chleba”, była też okazja do ostatnich przedświątecznych zakupów. Na straganach pojawiły się min. miody, grzańce, wędliny, stroiki świąteczne, żywe choinki, siano, wyroby z drewna, ozdoby choinkowe oraz prezenty pod choinkę. Wydarzeniem tego świątecznego bloku imprez miało być plenerowe wystawienie (tylko jeden raz) przez Tarnowski Teatr spektaklu „Betlejem polskie” wg Lucjana Rydla w reżyserii Zbigniewa Kułakowskiego ale nie było, pewnie z racji takich a nie innych okoliczności przyrody… . Nieco wcześniej natomiast bo 15 grudnia Tarnowska Konfraternia Artystyczna zaprosiła na cykliczne spotkanie „Na skrzydłach po drabinie", wypełniając je bliskimi wszystkim artystycznymi klimatami świątecznymi. W ten gorący przedświąteczny czas odbyły się jeszcze trzy ciekawe imprezy, a mianowicie w Galerii Miejskiej BWA można było obejrzeć wystawę fotograficzną „Zapamiętane miasto”, w Muzeum Okręgowym przy Rynku 4 otwarto ekspozycję „Pocztówek do niepodległości”, zaś w jego oddziale etnograficznym przy ul. Krakowskiej pokazano „Wycinanki chińskie”.  Ale grudzień to nie tylko Święta ale także ważne daty, w tym ta najważniejsza – kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego, co w tym roku uczczono oryginalną teatralną koprodukcją rzeszowsko – tarnowską. Spektaklem pod wymownym tytułem „O nim zapomnieć nie wolno. Rzecz o Łukaszu Cieplińskim” pokazanym tylko raz w Mościckim Centrum Kultury. Kończąc odnotujmy jeszcze zakończony we czwartek tygodniowy Festiwal Vitae Valor i tradycyjne opłatkowe spotkanie środowisk twórczych Tarnowa w Galerii Miejskiej, jakie miało miejsce w piątek, ale o tych wydarzeniach piszemy obszernie oddzielnie… .


Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy w Błoniu koło Tarnowa w tamtejszym zakładzie przetwórczo – handlowym Wyższego Seminarium duchownego wypieka się opłatki. I ta niezwykła produkcja trwa przez cały rok, ze szczególnym nasileniem w miesiącach od września do grudnia.  Receptura wypieku opłatków jest bardzo prosta i od lat taka sama. – powstają one z mąki i wody. Ciasto trzeba dobrze wymieszać, przelać do naczynia i następnie przenieść do specjalnego pieca. Samo pieczenie trwa około dwóch minut. Później opłatki przenosi się do nawilżalni, aby następnie łatwiej można było je wycinać - opowiada siostra Agata Toczek. W Błoniu piecze się opłatki w pięciu kolorach m.in. niebieskim, żółtym i różowym. Są na nich wzory z motywami nawiązującymi do Świąt Bożego Narodzenia. Opłatki są zamawiane przez proboszczów diecezji tarnowskiej, ale kupują je także księża pracujący w innych krajach. W tym roku pojechały one m.in. do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, na Ukrainę i Białoruś.  W Wigilijny wieczór opłatkami z Błonia podzielą się także mieszkańcy różnych rejonów Polski. Zamówienia były m.in. z Warszawy, okolic Radomia, Jasła i Ludźmierza - dopowiada ks. Wiesław Czaja, odpowiedzialny za gospodarstwo w Błoniu. Uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczone są na utrzymanie największego w Polsce tarnowskiego Seminarium Duchownego, w którym aktualnie kształci się 215 kleryków.

Świąteczne nastrój towarzyszył też ostatniej w tym roku cyklicznej imprezie organizowanej przez Tarnowską Konfraternię Artystyczną dowodzonej przez niestrudzoną Krysię Drozd „Na skrzydłach po drobinie”. To była już 61 edycja tej bardzo lubianej przez tarnowian kameralnej w swym założeniu imprezy. Urokliwe wiersze Ani Szczepańskiej czytane przez Mariusza Szaforza, aktora Tarnowskiej Sceny oplecione zostały kolędami i pastorałkami w wykonaniu młodych muzyków ze Stowarzyszenia „Dajmy Dzieciom Miłość” w aranżacji Krystyny Tadel. Nie zabrakło też rozmowy z gościem specjalnym spotkania - znanym cukiernikiem i filantropem Stanisławem Bańborem. Życzenia i aniołki - dar serca podopiecznych Stowarzyszenia „Ich Lepsze Jutro” oraz dzieci ze świetlicy SP nr 23, trafiły do licznie przybyłych uczestników tych skrzydlatych, serdecznych spotkań.

Nie mniej serdeczne spotkanie, tym razem z Tarnowem – „Zapamiętanym miastem” zaproponowała Galeria Miejska. W ramach odbywającego się już po raz piąty interdyscyplinarnego festiwalu sztuki ArtFest 2008 obejrzeć tam można było oryginalną wystawę fotograficzną autorstwa znanych polskich fotografików i fotoreporterów m.in. Wojciecha Druszcza, Janusza Foglera, Tomasza Sikory, Andrzeja Świetlika oraz Wojciecha Prażmowskiego, który dodatkowo w Zespole Szkól Plastycznych wygłosił wykład o inspiracjach i kreacjach w fotografii. Fotografia jest pretekstem do spotkań i rozmów z ludźmi, i tak od pewnego czasu ją traktuję – mówił w Tarnowie – Tarnów zapamiętuję poprzez kontakty, spotkania, jest niezwykle życzliwym, ciepłym dla mnie miastem i już zapamiętanym, bo lata temu pierwsze moje sukcesy związane były min. z Tarnowskim Towarzystwem Fotograficznym. Każdy z wyżej wymienionych fotografików specjalizuje się w innej dziedzinie fotografii - fotografii kreatywnej, architekturze, fotografii sakralnej, portrecie, pejzażu, detalu… . Wystawa jest podsumowaniem zrealizowanego w czerwcu projektu, polegającego na pokazaniu miasta w sposób nie folderowy ale przez pryzmat wrażliwości autorów zdjęć, takiego jaki na co dzień umyka jego mieszkańcom – uliczki, zaułki, Tarnów nocą i Tarnów w deszczu, witryny punktów usługowych, reklamy, graffiti… .

Z kolei w gmachu głównym Muzeum Okręgowego (Rynek 20-21) oglądać można niezwykłą wystawę „Pocztówka do Niepodległości”, poświęconą odzyskaniu niepodległości, która powstała dzięki odszukanym i przekazanym Muzeum rodzinnym pamiątkom mieszkańców naszego miasta. Składają się na nią patriotyczne karty pocztowe, koperty, listy, dokumenty, śpiewniki zawierające pieśni i piosenki legionowe czy stare gazety, głównie z lat 1914-18. Marek Popiel z wydziału kultury UMT, współautor wraz z panią Wiktorią Kanpik-Czosnek towarzyszącego wystawie wydawnictwa, ma nadzieję, że uda się zgromadzić jeszcze więcej dokumentów. Niech te poczynania będą także przestrogą i wskazówką, by o Niepodległości myśleć i wciąż dbać o nią. By w przyszłości nie trzeba było pisać „Pocztówek do Niepodległości w jakiejkolwiek, nawet elektronicznej formie... .

A w jego fili czyli Muzeum Etnograficznym w Tarnowie, przygotowano ciekawą wystawę „Wycinanki chińskie”. Pochodzą one ze zbiorów Muzeum im. St. Fischera w Bochni. Jej główną część stanowi kolekcja wycinanek zgromadzona przez artystę ceramika Stanisława Tworzydło z Warszawy. Ekspozycję dopełniają lalki z teatru cieni wykonane z oślej skóry, drzeworyty i obrazy. Inne prezentowane eksponaty to wytwory sztuki i przedmioty codziennego użytku pochodzące z kolekcji Ireny i Adama Krzeczewskich z Gliwic, również przekazane w darze Bocheńskiemu muzeum. Celem wystawy jest przybliżenie klimatu odległego Państwa Środka, uzmysłowienie bogactwa i różnorodności wyrobów artystycznych kręgu kultury Wschodu oraz zrozumienie ich rozbudowanej symboliki i głębi treści. Prezentowana kolekcja druków noworocznych pochodząca z lat 50. XX wieku z okolic Pekinu, Kantonu i Tiencinu – to także zbiór St. Tworzydły z okresu jego studiów w Akademii Sztuki w Pekinie. Wystawę uzupełniają stampaże - czyli rysunki grawerowane w kamieniu, a także obrazy malowane na jedwabiu, liściach i papierze (niektóre z końca XIX wieku). Zachwycają drobne przedmioty sztuki użytkowej jak np. wachlarze ze słomy ryżowej, piór czy drzewa sandałowego, pałeczki z laki czy drewna bambusowego, a także rzeźby z wizerunkami bóstw – drewniane, z brązu i alabastru.

Na koniec odnotujmy wydarzenie absolutnie wyjątkowe. Oto w niedzielę 14 grudnia o godz.11.00 na scenie Mościckiego Centrum Kultury został wystawiony spektakl „O nim zapomnieć nie wolno. Rzecz o Łukaszu Cieplińskim”, zrealizowany w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, którego premiera odbyła się 28 maja 2008 roku. A zrealizowali ją tarnowscy twórcy – wyreżyserował spektakl Sławomir Gaudyn od lat związany w tarnowskim teatrem, scenograficznie oprawił Grzegorz Janiszewski (aktualny pełnomocnik dyrektora teatru), zaś muzykę skomponował Jarosław Babula. W tym para dokumentalnym monodramie w roli Łukasza Cieplińskiego wystąpił Pawła Gładyś. Integralną część przedstawienia stanowią zdjęcia filmowe, przedstawiające sceny przesłuchań Cieplińskiego. Zrealizował je inny tarnowianin Maciej Flaumenhaft. W rolę oficera przesłuchującego wcielił się Przemysław Tejkowski, jedna z aktorskich gwiazd. Solskiego. Okazją do prezentacji spektaklu w Tarnowie była 27 rocznica wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 roku. . Spektakl powstał na zamówienie Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie. Zaś jego tarnowska prezentacja odbyła  się z inicjatywy Jacka Pilcha, posła Prawa i Sprawiedliwości. Partnerem imprezy był NSZZ "Solidarność" Region Małopolska.

Co prawda spektakl nie dotyczy rocznicy stanu wojennego, ale jest doskonałą okazją, aby przybliżyć młodszemu i starszemu pokoleniu sylwetkę płk. Łukasza Cieplińskiego. Oficer ten po trzech latach tortur NKWD i niesprawiedliwym procesie został zamordowany strzałem w tył głowy. Łukasz Ciepliński „Pług” (1913–1951) był podpułkownikiem Wojska Polskiego. We wrześniu 1939 roku uczestniczył m.in. w bitwie nad Bzurą, w 1940 roku związał się z konspiracją w Rzeszowie. Najpierw pełnił funkcję komendanta Obwodu ZWZ Rzeszów, a następnie od kwietnia 1941 był komendantem Inspektoratu Rejonowego ZWZ–AK Rzeszów. Następnie po zajęciu Rzeszowa przez Armię Czerwoną w nocy z 7 na 8 października 1944 roku dowodził akcją rozbicia więzienia na Zamku w Rzeszowie, gdzie przetrzymywano 270 żołnierzy Armii Krajowej. W styczniu roku 1947 Łukasz Ciepliński stanął na czele IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Aresztowany został pod koniec listopada 1947 roku. 14 października 1950 roku sąd skazał go „na pięciokrotną karę śmierci”. Wyrok na Cieplińskim i jego towarzyszach z IV ZG WiN wykonano 1 marca 1951 roku strzałem w tył głowy. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane. Był odznaczony m.in. Orderem Virtuti Militari V klasy, Krzyżem Walecznych. 3 maja 2007 r. Prezydent Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Łukasza Cieplińskiego Orderem Orła Białego.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



10:53, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 grudnia 2008

Pomimo zgoła listopadowej aury święta za pasem, o czym najlepiej świadczy bożonarodzeniowy design miasta. Żyję już czas jakiś na tym świecie i w tym mieście aliści dopiero teraz dowiedziałem się kto w tarnowskim magistracie odpowiada za świąteczny wystrój naszego galicyjskiego miasteczka. Otóż zajmuje się tym specjalny urząd, a dokładnie Referat Krajobrazu Miasta, którym kieruje Jacek Adamczyk. Ciekawe co w takim razie robi plastyk miejski, a może go już nie ma, podobnie jak reklamowego ładu, który miał zaprowadzić. Ale spuśćmy na jego działalność zasłonę miłosiernego milczenia, tym bardziej, iż miasto ozdobiły kurtyny świetlne na drzewach, przestrzenne dzwonki na latarniach oraz  świąteczne przewieszki nad ulicami oraz po raz kolejny odbyła się uroczysta celebra ustawienia i zapalenia na rynku najważniejszej choinki w mieście. Zrobiło się sielsko – anielsko i w ogóle to „Do siego Roku”. Ale zanim to staropolskie życzenie umieszczone na Ratuszu nabierze mocy, to musimy odnotować kilka znaczących faktów, zdarzeń bądź wydarzeń kulturalnych, jakie wypełniły mijający tydzień w grodzie Leliwitów, tymczasowo administrowanym przez prezydenta Ryszarda Ścigałę, któremu zarządzanie miastem myli się ciągle z kampanią wyborczą. A że jest człowiekiem niekonwencjonalnym robi to nietuzinkowo. I tak na przykład ostatnio pofatygował się do jednej z mościckich szkół aby rozbić tam młotkiem(!) tradycyjną tablicę szkolną (wkrótce maja być multimedialne), a na otwarciu bożonarodzeniowego sezonu na Rynku czego kulminacją było odpalenie nowego – starego sztucznego drzewka, pojawił się ze swoim pieskiem rasy york, o wdzięcznej nazwie Tosia „przy piersi”, przyodzianego w gustowny golfik w modnym  czerwonym kolorze… . Aby nieco odreagować ten PR happening warto było zajrzeć do znajdującego się tuż obok Tarnowskiego Centrum Kultury, gdzie ciągle coś ciekawego się dzieje. Oto po niedawno fetowanym 15. leciu działającej tam Szkoły Muzyków Rockowych, teraz  obejrzeć można interesującą ekspozycję fotograficzną National Geographic Pt. "30 Najpiękniejszych Miejsc na Ziemi". Zaś tym, którzy odczuwaliby niedosyt artystycznych wrażeń polecam wystawę malarstwa Łukasza Wojtanowskiego rodem z Tuchowa zlokalizowaną po sąsiedzku w części komercyjnej Galerii Miejskiej, lub Małej jak chcą niektórzy. Jak się okazuje jedni przywożą swoje działa  do nas, inni wywożą je w świat. Taki zaszczyt spotkał ostatnio renomowaną, prywatną tarnowską Galerię Sztuki „Hortar”, którą prestiżowy miesięcznik "ART.&Bussines. Sztuka Polska i Antyki" zaprosił do udziału w 6. Warszawskich Targach Sztuki. Nieco bliżej, bo w Żabnie pokazał swoje malarskie prace znany tamtejszy artysta Jan Wójcik, którego zaprosił były dyrektor tarnowskiego teatru, Wojciech Markiewicz, obecnie szefujący Gminnemu Centrum Kultury tamże. Żeby nie pozostać monotematycznym zakończmy nasz cotygodniowy galop po kulturalnych ostępach miasta mini relacją z klimatycznego koncertu LAO CHE należącego dziś do pierwszej ligi polskiego rocka, jaki odbył się 5 grudnia  w Mościckim Centrum Kultury w Tarnowie.


Ale wróćmy do naszych baranów. Jak stwierdziła na łamach TEMI redaktor Kornelia Koba: utarło się, że większe miasta mają przynajmniej jedną reprezentacyjną choinkę, którą warto pokazywać gościom i turystom, więc bożonarodzeniowe drzewko ustawione na tarnowskim Rynku jest w tym roku naprawdę imponujące. Rzeczywiście, jeszcze dwa lata temu ustawiano tam ledwie kilkumetrową choinkę, aczkolwiek była ona prawdziwa… . Potem było już tylko gorzej, a dokładnie wyżej. Już ubiegłej zimy zainstalowano obok Ratusza 10 – metrowe sztuczne drzewko o średnicy 4 metrów, oświetlone 25 tysiącami ledowych światełek (ponoć bardzo energooszczędnych), i ozdobione 400 brokatowymi bombkami, jak skrupulatnie „zapodały” to prezydenckie służby prasowe. W tym roku nasza miejska choinka urosła o całe dwa metry i liczy sobie teraz 12 metrów ale na tym nie koniec zmian. Oto bowiem zamiast ubiegłorocznej srebrnej tonacji w tym roku prezydenckie drzewko mieni się czerwono – złotą barwą, a to za sprawą 20 tysięcy żarówek, jakich, tego magistrackie Biuro Promocji  nie podało. Ciekawostka jest, iż do jego montażu potrzebne było aż… 1,5 tony betonu, oraz koszt całego przedsięwzięcia zamykający się kwotą 20 tysięcy złotych polskich. Ale myliłby się ten kto sądziłby, iż na tym koniec świątecznych wydatków z kasy miejskiej, czyli naszej. Otóż koszt wszystkich świątecznych gadżetów, jakie ozdobiły miasto wynosi, bagatela, 40 tys. złotych. Z oczywistych względów nic o tym nie wiedziały tłumy przedszkolaków, które karnie stawiły się na uroczystym „odsłonięciu” nowej – starej choinki na Rynku. Mimo panującego chłodu zabawa była przednia, przyjechał nawet święty Mikołaj, tyle że dorożką bo śniegu, jak nie było, tak nie ma do dziś. Towarzyszyła mu liczna świta aniołów, diabłów oraz innych pomocników, z prezydentem miasta na czele (o tym wyżej i w artykule obok). Dzieciaki przyniosły ze sobą wykonane własnoręcznie papierowe ozdoby choinkowe w kształcie bombek z wymalowanymi na nich „aniołami ciepła”, co niektórym malkontentom mogło się kojarzyć z PR „biegunem ciepła”, na którym ponoć żyjemy… . Zawisły one na kilku mniejszych ale za to prawdziwych choinkach ustawionych obok tej najważniejszej i najjaśniejszej.

A oto reszta „wybiórczo” dobranych ubiegłotygodniowych kulturaliów.

Tarnowskie Centrum Kultury i National Geographic zapraszają na wystawę fotografii "30 Najpiękniejszych Miejsc na Ziemi". To piąta ekspozycja fotografii Towarzystwa National Geographic, którą gościmy w Tarnowie. „30 Najpiękniejszych Miejsc na Ziemi" to wystawa unikatowych zdjęć w pięknych plenerach będąca zarazem podróżą do najdalszych zakątków świata. Prezentowane zdjęcia wybrane zostały przez czytelników magazynów "National Geographic Polska" i "National Geographic Traveler". Wstępną listę stu zdjęć, w tym 11 z naszego kraju, prezentowano w lutym w obu magazynach i na stronach internetowych. Miejsca wytypowało jury złożone z ekspertów NG Polska: podróżników, naukowców oraz dziennikarzy. Potem wybierane zostały przez czytelników. A teraz obejrzeć możemy je my. Naprawdę warto.

5 grudnia, godz.19.00 w Galerii przy Rynek 4, odbył się wernisaż prac malarskich i graficznych Łukasza Wojtanowskiego. To urodzony w Tuchowie (rocznik 1983) absolwent  Liceum Sztuk Plastycznych w Tarnowie i Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Studiował w pracowniach: malarstwa prof. Jacka Waltosia i rysunku prof. Janusza Orbisowskiego. Dyplom uzyskał w 2008 roku. Mimo młodego wieku i krótkiego artystycznego stażu Łukasz Wojtanowski swoje prace pokazywał min. w 2006 roku w Turynie na V Biennale Malarstwa „Premio Felice Casarati” oraz rok później w Instytucie Włoskim w Krakowie. W tym roku ma już na swoim artystycznym koncie Pamiętnik chimerycznego lokatora w  krakowskim Klubie „Lokator", a także „Dyplomy 2008" w  Krakowskim Pałacu Sztuki. Aliści tarnowska wystawa naszego podtarnowskiego krajana – taka sobie… .

Znaną tarnowską Galerię "Hortar" spotkało nie lada wyróżnienie: prestiżowy miesięcznik "ART&Bussines. Sztuka Polska i Antyki" zaprosił firmę do udziału w 6. Warszawskich Targach Sztuki. Jesteśmy tam oczekiwani, mamy stałe miejsce wśród najlepszych galerii w kraju - mówi Teresa Kopczyska i dodaje, że w stolicy będą prezentowane dzieła m.in. Juliusza Joniaka, Jacka Rykały, Stanisława Rodzińskiego, Krzysztofa Skórczewskiego, Stanisława Wysokiego i oczywiście tarnowskich artystów m.in. Jacka Kucaby, Marka Niedojadały, Teresy Szafrańskiej, Jerzego Martynowa, tych, z którymi Galeria współpracuje na co dzień. Gratulujemy państwu Kopczyńskim, prawdziwym mecenasom kultury, i życzymy dalszych wysokich lotów na hortarowych skrzydłach sztuki!

Jan Wójcik już po raz piąty przedstawił plony swoich pasji malarskich w galerii Gminnego Centrum Kultury w Żabnie. Zwiedzający mogli obejrzeć zestaw kilkudziesięciu obrazów na wernisażu w czwartkowe popołudnie, 4 grudnia. Pasja Jana Wójcika sięga nie tylko plastycznych zainteresowań, wśród nich również prym wiedzie muzyka. Zatem nie mogło obyć bez orkiestry, która towarzyszyła gościom zarówno przed rozpoczęciem wernisażu, jak i w jego trakcie. Jan Wójcik jest znanym artystą ziemi żabnieńskiej. Inspiracje czerpie z natury, a jej przejawy można odnaleźć właśnie na jego obrazach. Nie jest to jednak artysta monotematyczny, bo przemyca w swoich pracach również dużą dozę anegdoty i dystansu, zarówno do tego co maluje, i jak to przedstawia. Pegaz bardzo się cieszy i gratuluję nie tylko zasłużonemu artyście gminy Żabno ale dynamicznemu, pełnemu niekonwencjonalnych pomysłów nowemu dyrektorowi Gminnego Centrum Kultury Wojciechowi Markiewiczowi, do niedawna szefującemu tarnowskiej scenie. Zajrzymy tam jeszcze.

Nagrywali już płyty o straosłowiańskich wierzeniach (pierwszy krążek „Gusła” z 2002 r.) i o Powstaniu Warszawskim (drugi wydany w 2005 r.). Ale to ostatni album „Gospel” przyniósł im największy sukces komercyjny. Mowa o klimatycznym zespole LAO CHE należącym dziś do pierwszej ligi polskiego rocka, a który  5 grudnia o godz. 18.00 wystąpił w Mościckim Centrum Kultury w Tarnowie. Zespół powstał w 1999 roku w Płocku, a swoją oryginalną nazwę zaczerpnęli z drugoplanowej postaci filmu „Indiana Jones”. Skład grupy tworzą: Mariusz Denst, Hubert Dobaczewski, Michał Jastrzębski, Rafał Borycki, Filip Różański, Jakub Pokorski i Maciek Dzierżanowski. Ich muzyka to zbitka wielu naleciałości stylistycznych, począwszy od muzyki spokojnego ambientu, a skończywszy na ciężkim i posępnym rocku. Płyta „Gospel”, którą LAO CHE promowała podczas występu w Tarnowie to zestawienie wielu gatunków muzyki i niezwykła dynamika, to również mnogość różnych brzmień zaczynając od rocka lata 70 przez muzykę ludową i gitarową. Z jednej strony radosna i żywiołowa z drugiej pełna refleksji, wiary i przesłania. I chociaż promocyjne hasła zdobiące okładkę ich najnowszej płyty, a także głowa Myszki Miki, w którą wpisana jest postać matki z dzieckiem, ułożone są z cukierków, to sama muzyka LAO CHE cukierkowa nie jest. Zespół na poważnie dialoguje ze swoim stwórcą, sprowadzając rozmowy z Bogiem do codziennych sytuacji życiowych, przez co rozważania nad sensem bycia dobrym lub złym wywołują głębsze refleksje. We wrześniu tego roku zespół został laureatem „Mateusza 2008” – nagrody radiowej Trójki. Świetny koncert. Świetna płyta. Świetna passa MCK trwa. Tak trzymać, jak mawiał świętej pamięci Ryszard Smożewski.


Ryszard Zaprzałka



15:34, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 grudnia 2008

Ani się obejrzeliśmy a już św. Mikołaj puka do drzwi, poprzedzany św. Barbarą, która jeśli po wodzie to Boże Narodzenie po lodzie. Ponieważ tegoroczna zima wyraźnie spowolniła swoje nadejście więc i ów świątobliwy mąż w randze biskupa musiał swój od zawsze używany pojazd zmodernizować i płozy zamienić na koła, co z kolei może nieco zdemolować jego „podarunkowy” grafik… . Z kolei Barburka przypomniała zacnemu tarnowskiemu mieszczaństwu i pospólstwu o górnikach, których jako żywo nigdy u nas nie było, a teraz ku powszechnemu zdziwieniu okazuje się, że są, tyle, że zamiast fedrować węgiel – sprzedają… gaz. A jak wiadomo, kto handluje ten żyje (tak przynajmniej ujmuje to znana piosenka), więc i nasi „górnicy” mają się dobrze. O czym najlepiej świadczy rozbuchana jubileuszowa feta zorganizowana z okazji 130. lecia ich działalności w Tarnowie (ciekawe, co na to nasi lokalni historycy?), połączona z wydaniem monumentalnego dzieła: „Monografii Tarnowskiego Gazownictwa”, poprzedzona wymianą starych, bo „już” dwuletnich samochodów na nowe, m.in. forda mondeo… . Ale cóż, jak szaleć, to szaleć, tym bardziej, iż nie za swoje, boć to my szaraki – Polaki płacimy coraz wyższe, „przeprognozowane” rachunki za gaz. I, jak się okazuje, nie tylko, bo także za liczne imprezy kulturalne sponsorowane przez dwie gazowe spółki żerujące, pardon – działające w Tarnowie.  Być może te jubileuszowe okoliczności sprawiły, iż nasi dzielni „górnicy – gazownicy” swoje świętowanie rozpoczęli już w poniedziałek (chyba jako pierwsi w Polsce), podczas gdy tradycyjna Barbórka przypada we… czwartek. Na szczęście nasze galicyjskie miasteczko nie tylko gazem stoi ale i radiem dobrze nastawionym, jedyną po upadku MAKS-a lokalną rozgłośnią w mieście. Mowa o RDN Małopolska, która dzień później niż gazownicy obchodziła 15. lecie swojego istnienia. Przypomnijmy, iż ta ważna i potrzebna katolicka stacja ruszyła w wigilię w 1993 roku, dzięki inicjatywie ówczesnego ordynariusza bp Józefa Życińskiego, który kierowanie radiem powierzył ks. Ryszardowi Piaseckiemu. Co ciekawe, oba te jubileusze miały swoje uroczyste gale w nowej Auli Seminaryjnej, niedawno poświęconej przez watykańsko - polskiego kardynała Zenona Grocholewskiego. Na koniec odnotujmy jeszcze wernisaż interesującej wystawy malarstwa Anny Frühauf w MBP przy ulicy Krakowskiej.


1 grudnia w poniedziałek ku powszechnemu zaskoczeniu na tarnowskich ulicach pojawił się… górniczy pochód. Jak się okazało galowo umundurowani i pióropuszowo przystrojeni górnicy to tak naprawdę gazownicy  świętujący swoją „Barbórkę”. Skąd w Tarnowie górnicy ? Wyjaśnienie znaleźć można było m.in. na portalu inTARnet.pl : To zasługa wieloletniej obecności tarnowskich gazowników i ich przedsiębiorstw. Związani z produktem, jakim jest gaz, będący przecież kopaliną, gazownicy obchodzą swoje święto razem z górnikami. Okazją do szczególnego świętowania w Tarnowie o kilka dni przyspieszonej "Barbórki" było zakończenie roku jubileuszowego 130-lecia istnienia tarnowskiego gazownictwa. Z tej okazji ukazała się m.in. imponująca albumowa monografia historyczna. Po uroczystej mszy w tarnowskiej Katedrze odprawionej przez Ks. Biskupa Ordynariusza Wiktora Skworca gazownicy przemaszerowali z placu Katedralnego na ulice Piłsudskiego, do nowej Auli Seminaryjnej, gdzie odbyła się Wielka Barbórkowa Gala.
Podczas Gali po raz pierwszy wręczono odznaczenia przyznane przez powołaną podczas roku jubileuszowego Kapitułę Medalu „Zasłużony dla tarnowskiego gazownictwa". Pierwsze medale otrzymali emerytowani już pracownicy tarnowskich "Gazów": dr Mieczysław Menżyński, Witalis Ratasiewicz, Stanisław Rzemiński, Kazimierz Nycz i Tadeusz Stępień. Podczas konferencji prasowej, która tego samego dnia rano inaugurowała obchody święta tarnowskich gazowników, zaprezentowano okazałą publikację „Monografia tarnowskiego gazownictwa". Kilkuosobowy zespół pod redakcją dr M. Menżyńskiego pracował nad tym wydawnictwem ponad 2 lata. Opasły 460 stronicowy tom, zawiera m.in. 531 fotografii i jest pierwszym wydawnictwem obejmującym kompleksowo 130-letnią historię tarnowskich firm gazowniczych, z ukazaniem ich szczególnej roli w rozwoju polskiego gazownictwa ziemnego. - Tarnów jest historyczną stolicą polskiego gazu i chcieliśmy tę prawdę podkreślić w naszej monografii - mówił Mieczysław Menżyński.  Jeden z autorów opracowania, znany dziennikarz Ryszard Lis przypominał, że "Gazy" są jedyną w Tarnowie i regionie firmą, która działa nieprzerwanie od 130 lat.
Podczas „barbórkowej" konferencji prasowej nie mogło braknąć podsumowań kolejnego roku. To był znów dobry rok - mówili prezesi Pastuszko (KSG) i Edward Totoń (KOOG), przypominając o inwestycjach (m.in. blisko 12 tysiącach nowych przyłączy, 138 km nowowybudowanej sieci) a także wsparciu ponad 70 przedsięwzięć kulturalnych i sportowych, na które gazownicy przeznaczyli ponad pół miliona złotych, co czyni ich jednym z największych mecenasów kultury i sztuki. Prezes Totoń chwalił się również bardzo dobrymi wynikami sprzedaży, i to pomimo aury niesprzyjającej dłuższym okresom grzewczym. I nie wiadomo – śmiać się czy płakać, kiedy odpowiadając na pytanie, jakich cen mogą się spodziewać klienci „Gazów" w roku 2009, szefowie tarnowskich firm gazowniczych przypomnieli, że bardzo niewiele w tym względzie zależy od nich, bo oni także zakupują gaz na zewnątrz i nie wiadomo, jak kształtować się będzie sytuacja na rynku gazu w przyszłym roku. Bardzo trafnie rzecz całą spuentował jeden z internautów pisząc, iż nasi górnicy – gazownicy specjalizują się w ryciu w naszych portfelach… . A my dodajmy, iż zasłanianie się kulturalnym mecenatem niczym listkiem figowym zda się na nic, bo nagą prawdę każdy dojrzy, wcześniej czy później.

Za to absolutnie wolny od takich „naleciałości” był obchodzony także w minionym tygodniu okrągły jubileusz 15 lat działalności dawnego „Plusa” a obecnie RDN Małopolska, pierwszej profesjonalnej rozgłośni radiowej diecezji tarnowskiej. Stacja ruszyła w wigilię w 1993 roku, ale obchody jubileuszu odbyły się 2 grudnia. Jak przypomina Ewa Biedroń na Diecezjalnym Serwisie Informacyjnym, decyzję o uruchomieniu rozgłośni podjął ówczesny biskup tarnowski Józef Życiński. Zadanie stworzenia radia powierzył ks. Ryszardowi Piaseckiemu. „Początki nie były łatwe, nie mieliśmy doświadczenia, co najwyżej zainteresowania. Odwiedzaliśmy rozgłośnie w Warszawie, aby zobaczyć jak działa radio od kuchni. Największym problemem było znalezienie odpowiednich ludzi” – wspomina twórca rozgłośni.
Na początku zespół tworzyli studenci i uczniowie, którzy pracowali jako wolontariusze. Z tego grona do dziś pracują trzy osoby. Prezenter Jerzy Olszówka wspomina, że po ogłoszeniu w gazecie na pierwsze przesłuchania przyszło ok. 150 osób. - Wymagana była recytacja wiersza, do przeczytania dano nam fragmenty opowiadań. Ostatecznie wybrano grupę około trzydziestu osób. Wówczas nikt jeszcze nie wiedział, co konkretnie będzie robił w radiu – opowiada prezenter, jeden z najbardziej znanych głosów tej anteny.
Radio RDN Małopolska jest rozgłośnią diecezji tarnowskiej. Jest lokalnym środkiem informacji i ewangelizującym całą Małopolskę i Podkarpacie. Swoim zasięgiem obejmuje ok. 1,5 mln potencjalnych słuchaczy zamieszkałych w promieniu ok. 120 kilometrów od Tarnowa. Słuchalność tygodniowa wynosi prawie 400 tysięcy osób. Przez Internet stacji słuchają osoby m.in.. ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Brazylii, a nawet Arabii Saudyjskiej.
Codziennie w programie jest transmisja Mszy św. z kościoła św. Maksymiliana w Tarnowie, oraz modlitwa różańcowa ze studia. Każdego roku reporterzy radia wyruszają na szlak Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej na Jasną Górę, skąd przekazują relacje i przygotowują materiały. Program radia jest tworzony i nadawany z centrali w Tarnowie. Studia terenowe znajdują się w Nowym Sączu, Bochni, Brzesku, Dębicy i Mielcu. Radio ma także korespondentów w Krynicy i Gorlicach. Każdego dnia dziennikarze przygotowują trzynaście lokalnych serwisów informacyjnych, w tym kulturalny i z życia diecezji. Radio organizuje akcje społeczne i charytatywne. Przed świętami rozdaje chleb i paczki żywnościowe, a przed 11 listopada - flagi. Emituje spoty zachęcające m.in. do włączenia się w wolontariat hospicyjny. Na antenie prowadzone są aukcje na szczytne cele. W przeszłości organizowano także zbiórki darów dla powodzian i biednych dzieci.
Przez 15 lat zmieniały się także rozwiązania techniczne. - Zaczynaliśmy od taśm magnetofonowych, dzisiaj stosujemy kompletny zapis cyfrowy. W Internecie uruchomiliśmy radio RDN Religia, a w przyszłości na naszej częstotliwości będzie można emitować kilka różnych kanałów” – mówi obecny dyrektor radia ks. Bogusław Maciaszek.
Z okazji rocznicy 15-lecia powstania rozgłośni diecezji tarnowskiej, twórcy radia, jego obecni i byli pracownicy uczestniczyli we Mszy św. pod przewodnictwem ordynariusza diecezji tarnowskiej biskupa Wiktora Skorca, odprawionej 2 grudnia w kaplicy Wyższego Seminarium Duchownego. Po Eucharystii odbył się uroczysty koncert  z udziałem Jacka Wójcickiego z towarzyszeniem artystów „Piwnicy pod Baranami”.
Ludzie, którzy zaczynali przygodę z mediami w radiu diecezji tarnowskiej, dziś pracują na ważnych stanowiskach. - Gdyby nie praca w radiu nie byłbym dziś rzecznikiem Konferencji Episkopatu Polski” – mówi ks. Józef Kloch, były dyrektor rozgłośni. - To właśnie tutaj nauczyłem się pracować w zespole, oraz pozytywnego odniesienia do dziennikarzy, ponieważ sam prowadziłem program publicystyczny. I jeszcze jedno …w radiu nauczyłem się mówić krótko – wspomina rzecznik KEP.

My też z Pegazem spróbujemy krótko, co nie znaczy, że po „łebkach” opisać najnowszą wystawę malarstwa cenionej tarnowskiej artystki Anny Frühauf. Jej wernisaż odbył się w środę 3 grudnia w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tarnowie gromadząc liczne grono miłośników dobrej sztuki. To kolejna z ekspozycji artystycznych wpisujących się w jubileusz 100-lecia miejskiej biblioteki.
Ta znana malarka reprezentuje średnie pokolenie tarnowskich twórców, pozostając od prawie czterdziestu lat wierna tradycyjnemu uprawianiu sztuki. Urodziła się w 1946 roku w Dobrodzieniu. Posiada wykształcenie pedagogiczne o kierunku wychowanie plastyczne. Tworzy od 1965 roku biorąc udział w wielu plenerach malarskich i wystawach poplenerowych. W jej obrazach dominują wyrafinowane estetycznie, subtelna linia nakreślone krajobrazy, przywodzące na myśl czas wakacyjnych wędrówek i beztroskich wakacji. Na najnowszej wystawie pokazała także bliskiej jej sercu olejne kompozycje kwiatowe i dwa portrety dziecięce. Pegazowi najbardziej przypadły do gustu sielskie obrazy przedstawiające np. niewielki kościółek na wzgórzu, rzekę wijącą się pośród łąk, wyciszoną taflę jeziora…
Swoje sztalugowe malarstwo prezentowała na wielu wystawach zbiorowych i indywidualnych, głównie w Tarnowie. Zdobywała nagrody m.in. na Międzynarodowym Biennale Twórczości Artystycznej Nauczycieli. Jej obrazy są ozdobą kolekcji prywatnych i zagranicznych.
I to by było tym razem na tyle.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



11:18, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: