RSS
niedziela, 28 listopada 2010

Tyle się dzieje w naszym galicyjskim miasteczku, że nie wszędzie zdążymy bywać i opisywać, tego, co w kulturalnej trawie piszczy. Aby więc nie przykrył jej  śnieg zapomnienia odnotujmy zakończony właśnie tegoroczny Salon Jesienny zwieńczony finisażem w Galerii Miejskiej BWA, jaki odbył się w piątek 19 listopada gromadząc liczne grono twórców i koneserów dobrej sztuki. A tej nie brakowało na prezentowanej wystawie będącej podsumowaniem dorobku tarnowskiego środowiska plastycznego. - Ostatni dzień wystawy w Salonie Jesiennym, to ekspozycja  prezentująca tarnowskich artystów w formie konkursu - każdy artysta, który jest członkiem ZPAP w Tarnowie, mógł przynieść do trzech swoich prac, albo jedna praca albo mały cykl. To kolejna okazja do przeglądnięcia tego, co robią tarnowscy artyści - mówi Ewa Łączyńska-Widz, zastępca dyrektora Biura Wystaw Artystycznych w Tarnowie. Łącznie pokazano 16 prac, w tym debiutującej na salonach Justyny Koziary. Tarnowscy artyści zaprezentowali się w różnych technikach i gatunkach, od malarstwa, grafiki i rzeźby, do instalacji i neowitraży. A oceniała je specjalna komisja w składzie Ewa Kucia – z zarządu okręgu ZPAP w Krakowie, Jacek Kucaba – prezes tarnowskiego oddziału związku, Witold Pazera, malarz oraz Ewa Łączyńska – Widz i Piotr Kukla z Galerii Miejskiej. I tak jurorzy przyznali pięć nagród trójce laureatów. Trzy z nich otrzymała znana tarnowska artystka i pedagog Anna Śliwińska – Kukla:  nagrodę dyrektora Galerii Miejskiej BWA  za instalację wykonaną z torebek herbacianych, Złotą Ramę - nagrodę zarządu krakowskiego ZPAP za pracę „Manikarnika” oraz nagrodę prezesa Kucaby. Nagrodę I stopnia ufundowaną przez starostę tarnowskiego otrzymał Janusz Janczy – za zestaw rzeźb, zaś nagroda prezydenta Tarnowa przypadła Aleksandrze Zubie – Ben za obraz „W porannej mgle”. Finisaż Salonu Jesiennego uzupełnił ciekawy katalog, który wstępem opatrzył Witold Pazera. A cała impreza zgrabnie wpisała się w obchodzony w tym roku jubileusz 65 lecia tarnowskiego oddziału ZPAP. Przypomnijmy jeszcze jedną rocznicę obchodzoną w ubiegłym tygodniu, a mianowicie 24 listopada minęła setna rocznica powstania tarnowskich wodociągów. W przeddzień tej rocznicy, 23 listopada, odsłonięto w holu budynku Tarnowskich Wodociągów przy ulicy Narutowicza tablicę pamiątkową i otwarto wystawę, poświęconą wybitnemu tarnowskiemu artyście-malarzowi Julianowi Grabowskiemu (1922-1973), którego ojciec, także Julian był długoletnim pracownikiem Tarnowskich Wodociągów, tzw. werkmistrzem i wraz z rodziną mieszkał w tzw. „Białym Domu” przy ulicy Narutowicza 37. W tym też budynku Julian Grabowski urodził się w dniu 5 maja 1922 roku. Swoje prace malarskie wystawiał już w czasie studiów w 1948 r. w krakowskiej ASP pod kierunkiem Cz. Rzepińskiego i Z. Pronaszki. Od 1954 roku należał do tarnowskiego oddziału ZPA, a od 1957 uczył w Liceum Sztuk Plastycznych w Tarnowie. Miał osiem wystaw indywidualnych. Otrzymał szereg medali i odznaczeń. Kolekcja jego prac znajduje się w zbiorach Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Był jednym z najwybitniejszych malarzy swojego czasu działających w Tarnowie. Ta wodociągowa feta przypadła dokładnie w nieco zapomniany dzień tzw. Katarzynek, obchodzonych w wieczór i noc z 24 na 25 listopada, dokładnie w wigilie św. Katarzyny, uznawanej za patronkę  kawalerów i udanych małżeństw.  Zgodnie z tradycją kawalerowie chowają wówczas pod poduszkę dziewczęce przedmioty, części ich garderoby i ptasie pióra, które mają sprowadzić proroczy sen o przyszłej narzeczonej... Popularne było także losowanie karteczek z żeńskimi imionami oraz wróżenie z kubków, które polegało na losowaniu ukrytych pod nimi przedmiotów symbolizujących ożenek (np. obrączka), przypływ majątku (np. monety), dobrą pracę (zboże), czy chwilowy zastój (pusty kubek). Aliści na tym nie koniec, bowiem w sobotę 27 listopada wraz z popularnym Andrzejkami  obchodziliśmy „Święto Mojego Ja” czyli samego siebie (ang. self-holiday), pochodzące ze staroangielskiej tradycji, z czasów kiedy to jeszcze nie mówiono po angielsku, związane z rytualnymi tańcami druidów, piciem miodu, oraz orgiami…Na koniec odnotujmy jeszcze kolejny numeru „Szkiców Tarnowskich” i ukazanie się e-booka z komedią Pawła Zapendowskiego „Jak z Almodovara”, której akcja toczy się w Tarnowie, a także nową premierę „Przyjaznych dusz” w Solskim i kolejną, siódmą już, edycję interdyscyplinarnego festiwalu ArtFest, o których napiszemy oddzielnie.


Pierwszy numer „Szkiców Tarnowskich”, pisma redagowanego przez tarnowski oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego, ukazał się w czerwcu bieżącego roku. W inauguracyjnym wydaniu znalazły się publikacje poświęcone pamięci dr Stanisława Potępy. Swoimi wspomnieniami o wybitnym tarnowianinie podzieli się między innymi Kazimierz Bańburski, Adam Bartosz oraz dr Andrzej Niedojadało. W nawiązaniu do 680 rocznicy lokacji Tarnowa publikacje przygotowali dr Krzysztof Moskal „Spicymir Leliwita założyciel Tarnowa” oraz dr Paweł Juśko „Wokół genezyi tradycji herbu Tarnowa”. Pierwszy numer zawierał także artykuły poświęcone ludziom tarnowskiego gazownictwa na przestrzeni ponad 130 lat jego istnienia (Mieczysława Menżyńskiego), prehistorycznemu osadnictwu zlokalizowanemu na północny zachód od Tarnowa (Mieczysława Czosnyki) czy kawaleryjskim tradycjom Tarnowa (Zbigniewa Radonia).
Zainteresowanie czytelników nową publikacją o Tarnowie i regionie pozwoliło kontynuować podjętą przez PTH inicjatywę wydawniczą. Zespół redakcyjny wraz z grupą autorów podjął prace zmierzające do wydania drugiego numeru „Szkiców Tarnowskich”. Przygotowywane do drugiego numeru materiały dotyczą między innymi gospodarki, mediów, oświaty, sportu oraz tematyki regionalnej. Publikacja zawiera zbiór kilkudziesięciu artykułów, opracowań i szkiców, ukazujących zróżnicowaną tematycznie historyczną przestrzeń ziemi tarnowskiej.
- Oddając czytelnikom kolejny numer pisma „Szkice Tarnowskie”, redakcja ma nadzieję, że zaproponowany w nim materiał tekstowy oraz ilustracyjny, zostanie przyjęty z jeszcze większą przychylnością, niż numer pierwszy. Publikacja ma charakter interdyscyplinarny, zatem dzięki rozmaitości poruszanej problematyki, stwarza przestrzeń do wymiany różnych myśli, zdań, poglądów – mówi Małgorzata Budzik. - Redakcja chce bowiem pobudzić do twórczych dyskusji i poszukiwań, a przede wszystkim lepiej poznać naszą małą ojczyznę. Zachęcamy wszystkich zainteresowanych publikacją tekstów w piśmie „Szkice Tarnowskie” o wysyłanie autorskich materiałów przeznaczonych do druku w wersji elektronicznej na adres e-mail:

Wydawnictwo internetowe e-bookowo.pl wydało właśnie e-booka z komedią Pawła Zapendowskiego „Jak z Almodovara”. Rzecz jasna na rynku ukazuje się wiele elektronicznych książek – ta jest jednak wyjątkowa, albowiem w pierwotnym kształcie sztuka ta działa się właśnie w Tarnowie i opowiadała o problemach trzech kobiet, które wyjechały z naszego miasta do stolicy żeby „robić biznes”; co więcej, komedia ta została nagrodzona w konkursie komediopisarskim „Miłość w czasach zarazy”, towarzyszącym Ogólnopolskiemu Festiwalowi Komedii Talia w 2006 roku. Odbyła się wtedy również próba jej czytania, w obecności Macieja Wojtyszki, Józefa Opalskiego i Anny Burzyńskiej. Teraz powraca – w elektronicznym wydaniu. Ciekawe, jak przyjmą ją tarnowianie i czy odnajdą w niej siebie – jako mieszkańców mitycznego Obciachowa... :)
Seks i wymuszenia, prowincjonalny "miś" w agencjach towarzyskich stolicy, kobieta sukcesu w rękach mafii, niewolnik senator, kariera po małżeńskim trupie i odzyskiwanie uczuć. Żeńskie - męskie, dominacja i uległość, odchylenia od normy i szukanie równowagi - komedia "Jak z Almodovara" każe zweryfikować wszystko, co wiedzieliśmy na ten temat.
”Tekst jest napisany dowcipnie i sprawy rodzajowe dość inteligentnie mieszają się z diagnozą obecnego stanu rzeczy, a więc społeczeństwa chorego na konsumpcję i usługi” - pisał Maciej Wojtyszko, dramaturg, reżyser (Festiwal Komedii X Talia 2006). ”Tekst ma w sobie dużą potencję literacką i energię na wywołanie śmiechu” - pisał Andrzej Sadowski, reżyser.
„Jak z Almodovara” to zwariowana komedia o "seksie w wielkim mieście – inaczej". Niejaka Bożenka – mieszkanka Obciachowa, w stolicy znana jako Mistresa Żizela, amatorka seksownej bielizny, pejcza, kija oraz pewnego senatora, który z lubością oddaje się maltretowaniu – namówiwszy swojego małżonka-szowinistę, aby wszystkie pieniądze zainwestował w kupno kamienicy, rozwodzi się z nim. Przy wsparciu przyjaciółek – niezadowolonych ze związków z facetami – udaje jej się wyciągnąć od męża cały majątek, który odegra niemałą rolę w zasadniczej przemianie, jaka w jej życiu się dokona. Bożenka wyjeżdża do stolicy, gdzie wespół ze swą przyjaciółką, specjalistką od rozliczeń skarbowych, zakłada agencję „Zrób mi Pit-a”. Pod tą nazwą, wbrew skojarzeniom z pewną formą seksualnego zbliżenia, ukrywa się agencja doradztwa skarbowego. Nie tylko czytelnik o kosmatych myślach daje się zwieść żartom autora, ale także pierwszy klient tejże agencji. Mężczyzna, który po usłyszeniu komendy „proszę pokazać swojego pit-a” dokonuje artystycznego striptizu, niekoniecznie poszukiwał w gabinecie Bożenki metod obejścia systemu podatkowego. Ale Bożenka szybko orientuje się, że ta profesja nie pozwoli jej na szybkie wybicie się ponad klasę średnią. Poza tym agencja towarzyska dałaby jej możliwość zemszczenia się na męskich oprawcach. W gazecie zamieszcza anons: „Bydlaku Bezproblemowo zrealizujesz swe marzenia..." Do Salonu Kobiecej Dominacji, którego grafik pęka w szwach, nie jest łatwo się dostać. Zwłaszcza, że Żizelę oraz jej wspólniczki zaczyna nudzić nieefektowne znęcanie się nad facetami. Tymczasem Golo, klasyczny "burak", który aby wysłać maila musi prosić swojego przyjaciela-fetyszystę o pomoc, w wielkim mieście się nie odnajduje... Odnajduje za to Żizel. Spotykają się w przebraniach: on w stroju Zorro, ona jako kobieta-wamp...”

Oto fragment cytowany z "4 Stron Talii", codziennej gazetki festiwalowej.

...dwaj koledzy rozmawiają dialogiem z Almodovara:
ADRIAN
– Jak z Almodovara.
GOLO
– Myśleć muszę, człowieku. Myśleć, a on mi przeszkadza w myśleniu. Z jakiego Almo-wodo...?
ADRIAN
– “Miesiące, lata... i nie ma nadziei...” “Porozmawiaj z nią” – Almodovara.
GOLO
– “Chciałbym, ale ona mnie nie słyszy.”
ADRIAN – “Skąd ta pewność?”
GOLO
– “Jej mózg jest martwy.”
ADRIAN
– “Mózg kobiety jest tajemnicą, szczególnie w tym stanie. Kobietom trzeba poświęcać uwagę, rozmawiać z nimi. Troszczyć się, kiedy trzeba. Pieścić je.”
GOLO
– Eee... Rozmawiałem. (...)

Paweł Bitka Zapendowski - dramaturg, kompozytor, scenograf, malarz. Urodzony w Krakowie, absolwent Akademii Muzycznej i ASP, członek ZPAP; mieszka w Paryżu.

Wystawy, koncerty, warsztaty fotograficzne i dziennikarskie, spotkania z artystami złożą się na program tegorocznej edycji Festiwalu Sztuki ArtFest, który odbywać się będzie w Tarnowie, w trzy kolejne weekendy, w dniach 26 listopada – 11 grudnia. W ramach Festiwalu do Tarnowa pierwszy raz przyjadą m.in. Gulia`y Los Tellarini – hiszpański zespół, który rozkochał w sobie Woody’ego Allena, Łódź Kaliska – kultowa grupa artystyczna, czy Rosław Szaybo – klasyk polskiego plakatu. Będą również Motion Trio, Wojciech Prażmowski i Tomasz Sikora.  - Wychodząc naprzeciw wielkiemu zainteresowaniu tarnowskiej młodzieży fotografią artystyczną postanowiliśmy w ramach Festiwalu po raz kolejny wciągnąć tarnowskich młodych twórców w przygodę z fotografią pod okiem trójki czołowych polskich fotografików – mówi Bogusław Wojtowicz, dyrektor Biura Wystaw Artystycznych Galerii Miejskiej, kurator i pomysłodawca festiwalu.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



22:19, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 listopada 2010

Zdecydowaną dominantą ubiegłego tygodnia była z pewnością kampania wyborcza, obecna wszędzie, także na dworcu… otwartym po gruntownej rewitalizacji prawie dokładnie w jego stulecie. Bardzo celnie skomentował to znany tarnowski politolog i dziennikarz Piotr Dżiża na jednym z tarnowskich portali pisząc: „W sobotę w hallu tarnowskiego Dworca nikt nie wątpił, że gmach i jego zaplecze odzyskał dawny blask i dziś jest to najpiękniejszy tego typu obiekt w Polsce. Niestety, podczas uroczystości nie uniknięto organizacyjnych (i wizerunkowych) zgrzytów, związanych np. z terminem ceremonii oficjalnego otwarcia... Zapytam naiwnie, bo odpowiedzi wszyscy się domyślamy: dlaczego Wielkie Otwarcie zaplanowano akurat 13 listopada, a nie 24-go, gdy mija okrągła, setna rocznica oddania do użytku tarnowskiego Dworca? Jeśli przesłanką był fakt, że ten drugi termin to już „trzy dni po", to organizatorzy i liczni właściciele plakatowych buziek, którzy uroczystość zaszczycili swoją żywą obecnością (i dla których zapewne wybrano ów  „odpowiedni" termin) po prostu przekombinowali.” Żeby pozostać w tym wyborczym temacie powtórzmy pytanie zadane przez niejakiego Fizyka na innym portalu, który dywaguje: „Dlaczego na żadnej z debat kandydatów na włodarza, czy też gospodarza, bo to określenie stało się ostatnio popularne, nie został zaproszony, albo może został, a nie pojawił się czwarty kandydat? Bo przecież mamy ich czworo. Może tarnowskie media już są tak bardzo politycznie poprawne, a może kandydat ma za daleko by przylatywać codziennie na kilka godzin ze Stanów?” Otóż tym czwartym, poza Anną Czech, Ryszardem Ścigałą i Jakubem Kwaśnym, był Stefan M. Dembowski. On też w przedwyborczy czwartek, 18 listopada, wręczył wraz delegacją swojego ugrupowania Kocham Tarnów jeszcze urzędującemu prezydentowi R. Ścigale… kalkulator. Ten pjarowski gest miał zdyscyplinować finansowo prezydenta, który ponoć pomylił się  o ponad 100 milionów złotych w swej prognozie zadłużenia miasta. Być może dlatego w przedwyborczych sondażach, publikowanych tuż przed wyborczą niedzielą m.in. w Dzienniku Polskim i portalu internetowym inTARnet.pl, zdecydowanie prowadziła Anna Czech (54 proc.), mając blisko dziesięcioprocentową przewagę nad Ryszardem Ścigałą (46 proc.). Jak już dziś wiadomo wyborcy zdecydowali dokładnie odwrotnie. I to już w pierwszej turze! Stary - nowy prezydent dostał 61,72%, a jego kontrkandydatka 26,39%. Być może, na takie a nie inne preferencje wyborcze wpływ miały plakaty i ulotki  kandydatów do prezydentury i Rady Miejskiej, poddane dokładnej graficznej obróbce programem Photoshop.  Dlaczego, według Ireneusza Kosiby, Photoshop wygrywa wybory? Jak pisze on na łamach TEMI: Ano dlatego, że 99 procent startujących kandydatów na radnych doszło do wniosku, że najważniejszym elementem ich wyborczej kampanii jest ukazanie w różnej formie własnego konterfektu, a ten - jak powszechnie wiadomo - musi być w 99 procentach przypadków solidnie obrobiony, żeby nie straszył potencjalnego wyborcy. Jednym słowem wszyscy muszą na nich wyglądać pięknie, młodo i zdrowo. Emanować spokojem i pewnością siebie. Ale dość tej wyborczej jatki. Pora na sztukę. A tę na najwyższym profesjonalnym poziomie zaprezentował znany showman i pianista Waldemar Malicki, dając w sobotę 21 listopada porywający koncert w nowo otwartym Centrum Sztuki Mościce, zatytułowany „Trzy kolory Chopin" - koncert Chopin & tango - słowiańska dusza tanga" wraz z zespołem New Tango Bridże. Dwa poprzedzające to wydarzenie dni także wypełniła muzyka. I tak we środę 19 listopada 2010 w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury miało miejsce „żołnierskie granie” - wystąpił zespół 3 Jazz Soldiers, zaś dzień później tamże swoją najnowszą płytę w konwencji elektro - rocka „Czarny świat” promował zespół The Cuts. Ten wyjątkowy tydzień zakończmy plastycznie. W tradycyjnie wystawowy piątek w Galerii Niebieskiej MBP odbył się wernisaż malarstwa, dyplomowanego nauczyciela Marty Odbierzychleb (pejzaże, kwiaty i portrety), a w Galerii Miejskiej BWA miał miejsce finisaż tegorocznego Salonu Jesiennego (16 autorów, pięć nagród, troje laureatów). Od wtorku 16 listopada w Galerii TCK oglądać także można wystawę fotografii Arkadego Fiedlera. Aliści obie te ostatnie ekspozycje opiszemy oddzielnie.


Wybory, to jak wiadomo również igrzyska. Polityczny odpust i jarmark. Nie inaczej było i w naszym galicyjskim miasteczku. 18 listopada delegacja Kocham Tarnów  w składzie: Zbigniew Mojek, Stefan Michał Dembowski, Marek Ciesielczyk  przekazała kalkulator dla Prezydenta Tarnowa, Ryszarda Ścigały, na ręce jego sekretarki Anny Romaniszyn-Kos. Wszystko po to, jak twierdzą, aby w przyszłości Ścigała nie pomylił się już o ponad 100 milionów złotych w swej prognozie długu. Jak można przeczytać na stronie internetowej KWW Kocham Tarnów:
Na początku swych rządów, 4 lata temu, Ryszard Ścigała prognozował zadłużenie Tarnowa pod koniec 2010 roku o ponad 100 milionów złotych mniejsze niż jest ono dzisiaj faktycznie. Jak Prezydent 100-tysięcznego miasta mógł się pomylić o ponad 100 milionów złotych? Patrz poniżej projekt budżetu. Delegacja Kocham Tarnów przekazała Ścigale kalkulator, by w przyszłości nie miał już problemów z liczeniem. KWW Kocham Tarnów miał także zastrzeżenia do kandydatki PiS Anny Czech: Już na kilka miesięcy przed wyborami na ulicach Tarnowa pojawiły się bilbordy, reklamujące Annę Czech jako działaczkę fundacji KROMKA CHLEBA, która pomaga ubogim ludziom. Jako ubogi na bilbordzie wystąpił nestor tarnowskich aktorów. Zastanawiano się wówczas, kto finansuje druk i rozlepianie tych bilbordów KROMKI CHLEBA. Chcieliśmy zobaczyć sprawozdanie finansowe tej fundacji na jej stronie internetowej. Mimo, że fundacja jest organizacją pożytku publicznego i że stosowna Ustawa o działalności pożytku publicznego w artykule 23, ustęp 2a, nakłada na nią obowiązek zamieszczenia sprawozdania finansowego także na stronie internetowej, nie mogliśmy znaleźć takowego sprawozdania ani z 2008, ani z 2009 roku. Po kliknięciu widnieje tylko informacja "Strona w budowie". Tak to wygląda "prawo" i "sprawiedliwość" w Tarnowie... Sympatykom tej partii odradzamy popieranie takiej wersji "prawa" i "sprawiedliwości"...

Na koniec tego wyborczego serialu warto zadać sobie pytanie: dlaczego Photoshop wygrywa wybory? Jak pisze na łamach TEMI Jerzy Kosiba: Ano dlatego, że 99 procent startujących kandydatów na radnych doszło do wniosku, że najważniejszym elementem ich wyborczej kampanii jest ukazanie w różnej formie własnego konterfektu, a ten - jak powszechnie wiadomo - musi być w 99 procentach przypadków solidnie obrobiony, żeby nie straszył potencjalnego wyborcy.

Widać to na ulicach całego miasta, które zdominowane jest przez pokazywanie twarzy, a nawet tułowi (często z odnóżami i butami włącznie). Mieszkańcom Tarnowa nasuwać się może myśl, iż wszyscy kandydaci są urodziwi, prawie wszyscy młodzi i wysportowani, każdy z nich to człowiek sukcesu. Dylemat Hamletowski wręcz, bo tych facjat na plakatach, ulotkach, bilbordach, przewieszkach od cholery, wszystkie do siebie podobne, mylą się i zlewają, nazwiska w większości nieznane, nawet Józka z drugiej klatki trudno poznać, bo taki śliczny..." - ironizuje dziennikarz TEMI. Nie wszyscy kandydaci chwalą się wyłącznie urodą z Photoshopa. Zdecydowana większość napisała coś na ulotkach i swoich stronach internetowych. Ireneusz Kutrzuba wyłapał wiele "kwiatków wyborczych":
Pomijając błędy ortograficzne, stylistyczne, interpunkcyjne, logiczne i nieumiejętność odróżniania nazw własnych od pospolitych, czyli "syndrom szaleństwa wielkich liter", w niektórych wyborczych materiałach pojawiły się rzeczy wręcz kuriozalne.
Osobiście palmę pierwszeństwa tegorocznych wyborów samorządowych przyznaję kandydatowi, który chce zadbać o tarnowskie zabytki i odsłonić... Bastylię. Ale oklaski należą się temu, który "wzoruje się na Józefie Piłsudskim", kolejnemu, który "zawsze był wierny swoim przekonaniom", ale nie wiadomo jakim, innemu, który "umiłował w tradycji", kolejnemu, który "wiarą chce budować". "Znane mi są drogi, chodniki, swkery, parki, ciągi wodne(...)" - deklaruje kolejna kandydatka, inny kandydat spłodził ulotkę, w której wzywa do głosowania na niego, pisze, że ma wiedzę i doświadczenie i tak ględzi przez bitą stronę maszynopisu, natomiast nie zająknął się ani słowem, gdzie tę wiedzę i doświadczenie zdobywał, jakie ma wykształcenie, gdzie pracuje... Pomijam już hasła znane wcześniej i będące obiektem wielu żartów, jak choćby "wybieramy rozwój" (notabene, czy ktoś kiedyś optował za niedorozwojem?).

Tyle o wyborach. Teraz czas na sztukę. Waldemar Malicki, znany nie tylko jako wyborny pianista, ale także autor i wykonawca audycji edukacyjnych czy programów telewizyjnych ("Filharmonia Dowcipu" i "Malicki & Laskowik. Niedziela wieczór") wystąpi 21 listopada w Mościckim Centrum Kultury w Tarnowie.  Malicki wspólnie z zespołem New Tango Bridge dokona rzeczy niemal niemożliwej: mistrzowsko połączy dwa odległe kulturowo, ale jakże bliskie emocjonalnie gatunki muzyki. - Wykonamy specjalnie na te okazję przygotowane transkrypcje utworów Chopina "zderzone" z muzyką Piazzolii - zapowiada Waldemar Malicki. Koncert "Chopin tangowo - słowiańska dusza tanga" udowodni, iż również w tangu argentyńskim tli się nasza słowiańska dusza.

Chopin uchodził za prześmiewcę i karykaturzystę - był duszą towarzystwa. Waldemar Malicki znany jest ze swego humoru i wirtuozowstwa, ma niespotykaną zdolność improwizowania na zadane tematy. Czy i tym razem mimo klasyki utworów pozwoli sobie na odrobinę żartu muzycznego?

Waldemar Malicki nagrał w swojej karierze 34 płyty, z których trzy (z utworami Bacha, Paderewskiego i Wieniawskiego) uhonorowano nagrodą "Fryderyka". Koncertował m.in. w Belgii, Francji, Japonii, Niemczech, obu Amerykach. Wykonuje specjalne recitale humoru muzycznego wzbudzając sympatię publiczności. Dyrektor artystyczny Festiwalu Wirtuozerii i Żartu Muzycznego w Nowym Sączu.

New Tango Bridge to formacja Grzegorza Frankowskiego w składzie: Grzegorz Frankowski – kontrabas, Klaudiusz Baran – bandoneon, Michał Nagy – gitara i Paweł Wajrak – skrzypce.
Jest kontynuacją wieloletnich poszukiwań własnego języka muzycznego w stylu tango nuevo, a jednocześnie odważną próbą stworzenia pierwszych nowych kompozycji, będących syntezą różnych gatunków muzyki przeniesionych na grunt tanga. Program New Tango Bridge to tanga Astora Piazzolii (słynny kompozytor argentyński, mistrz tanga), Richarda Galliano, tanga tradycyjne i nuevo. W repertuarze nie brak także polskiego tanga, albowiem jak mówią sami muzycy - nieustannie poszukują w tangu swej słowiańskiej duszy.

3 Jazz Soldiers, to nowy organizm muzyczny w Polsce, będący dobrowolnym stowarzyszeniem miłośników muzyki improwizowanej i improwizacji muzycznej jednocześnie. Głową Tria jest znany z rockowych wyczynów m.in. z Agnieszką Chylińską  Krzysztof Misiak (gitara, leader), zaś sekcję rytmiczną tworzą Filip Sojka (bas) i Grzegorz Grzyb (perkusja).  Jazz Soldiers swój repertuar opiera głównie na własnych, oryginalnych aranżacjach utworów klasyki gatunku, zarówno nurtu jazzowego (Jean Pierre, Summertime), bluesowego (Little Wing, Servin' It Up), jak i rockowego (I Can't Get No) Satisfaction, Norwegian Wood, Get Back), a także przemyca autorskie kompozycje fusion (Sen Wikarego - F.Sojka, Blues 816 - K.Misiak, Bad Leutnant - F.Sojka). Doskonałe umiejętności muzyków to w konsekwencji nieograniczona kreacja dźwięków, które wędrują w różne rejony z pogranicza stylistyk oraz nasyceń dynamicznych. O sile przekazu, ekspresji i własnym języku wypowiedzi 3 Jazz Soldiers stanowi ich żywiołowość sceniczna, pozytywna energia, nienaganne wykonawstwo i nowoczesne brzmienie. Tym samym dostarczają odbiorcom niebywałych wrażeń. Muzycy nie są nowicjuszami na naszym rynku, a ich nazwiska i działalność muzyczna jest precyzyjnie i doskonale kojarzona.

Półtora roku po wydaniu debiutanckiego albumu„Syreny nad miastem” The Cuts jesienią wydaje na nowy krążek zatytułowany„Czarny świat”. Płyta promowana będzie trasą koncertową, która obejmuje 22 miasta Polski, w tym Tarnów. Należy przypomnieć, że występ The Cuts anonsowany był na czerwcową edycję ZDEARZEŃ 2010, jednak w związku z sytuacją hydrologiczną koncerty zostały odwołane, a część występów przeniesione na inny termin. The Cuts tworzy muzykę, którą można określić mianem electro-rocka. Zespół działa od czterech lat, ale tak swój prawdziwy początek datuje na styczeń roku 2008. The Cuts ma za sobą sporo koncertów, zarówno klubowych, jak i przed wielotysięczną publicznością. W lipcu 2008 roku zespół wystąpił w sopockiej Operze Leśnej na organizowanym przez telewizję POLSAT festiwalu TOPtrendy 2008.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



23:06, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 listopada 2010

Także i tym razem zaczynamy od Tarnowskiego Teatru, który na swej scenie w Pałacu Młodzieży dał ostatnio (sobota , 6.11.) premierę głośnej sztuki Janusza Głowackiego Pt. „Antygona w Nowym Jorku”, a przed nami jeszcze jedna listopadowa premiera, a mianowicie „Przyjazne dusze” Pam Valentine. Współtwórca obu przedstawień jest niegdysiejszy tarnowski aktor Tomasz Piasecki, który „Antygonę…” wyreżyserował, zaś do „Przyjaznych dusz” przygotowuje scenografię. Sztukę Głowackiego obejrzał redaktor Jerzy Reuter i swoje wrażenia zanotował w cotygodniowym felietonie na łamach Gazety Krakowskiej, pisząc m.in. – „Autor znany i podziwiany, nie wiadomo po której stronie Atlantyku bardziej i nie wiadomo dlaczego, ale to już tylko moje spostrzeżenie, czyli profana. Jak na warunki malutkiej sali Pałacu Młodzieży odtrąbiłem po powrocie do domu sukces, zasysając na to konto ciut ognistej wody i popadłem w zamyślenie. Pomijając lekkie wpadki tekstowe, spektakl został zrobiony solidnie, a Tomasz Piasecki, niegdyś aktor naszego teatru, potwierdził swoje mocne usytuowanie na rynku teatralnych reżyserów. Nie wchodzę w tematykę, bo stara jak świat i powtarzana od wygnania Kaina na wschód od Edenu, ale szepnę małe słówko o przyjaciołach aktorach. Jako, że w przyrodzie skrajności są przyczynkiem do myślenia powiem wprost: Pomiędzy Mariuszem Szaforzem, a Jerzym Ogrodnickim, skrajnymi akcentami spektaklu, pozostała pustka głodnej żyrafy, której do ziemi za daleko, a górą palące słońce.  Obaj panowie zagrali to co wychodzi im najlepiej. Mariusz Szaforz policjanta, a Jerzy Ogrodnicki godnie milczącego trupa.” Pegazowi najbardziej podoba się pustka głodnej żyrafy i na tym podsumowaniu najnowszej premiery trupy dyr. Żentary póki co, pozostaniemy, aczkolwiek korci nas głębsze wejście w temat… . Nie lepiej zaprezentował się popularny warszawski aktor rodem z Tarnowa Marcin Kwaśny, który w piątek 12 listopada w sali teatralnej Pałacu Młodzieży pokazał monodram „Nienawidzę” autorstwa Marka Koterskiego w reżyserii Łukasza Palkowskiego. Spektakl był również imprezą charytatywną, z której dochód  przeznaczono na rzecz chorej na raka oczu Kalinki Janowskiej. Przypomnijmy, że dla tego sympatycznego maluszka kwestowano również podczas ostatniej „Talii”, a zdobywcy głównej nagrody przekazali ją (15 tysięcy złotych) na planowaną operację dziecka w Niemczech. A sam spektakl to portret sfrustrowanego nauczyciela, który zmaga się z polską rzeczywistością trochę, jak Don Kichot z wiatrakami, nie widząc źródła tychże frustracji w sobie. W przedstawieniu usłyszeć można wyraźne echa takich filmów Koterskiego, jak „Dzień świra" czy „Nic śmiesznego", a bohater spektaklu to w linii prostej kontynuacja postaci Adasia Miauczyńskiego.  Żeby ostatecznie przedwyborczo nie ześwirować (brat Marcina to znany tarnowski radny i kandydat SLD na prezydenta miasta Jakub Kwaśny, współorganizator imprezy), pogalopowaliśmy z moim parzystokopytnym przewodnikiem na tarnowski Rynek, gdzie zrewitalizowany Ratusz czeka na ponowne otwarcie, i gdzie z poczuciem winy skonstatowaliśmy, że przegapiliśmy zakończony właśnie kolejny Alfabet polski, co spiesznie nadrabiamy. To druga już prezentacja w Galerii Pasaż obrazu, z konieczności fragmentarycznego, aktualnej sztuki polskiej, na który tym razem złożyły się prace Olafa Brzeskiego, Krzysztofa Kaczmarka, Anny Molskiej, Dominika Lejmana i Katarzyny Przezwańskiej. A skoro o sztuce mowa, to aktualnie oglądać można w Mościckim Centrum Kultury oryginalną, i jak zawsze w przypadku tego artysty mocno kontrowersyjną wystawę „Asamblage” Andrzeja Dudzińskiego, inaugurującą Jubileusz 40 lecia pracy artystycznej tego znanego twórcy. Jej wernisaż mający miejsce 5 listopada uświetnił uroczystą Galę otwarcia gruntownie przebudowanej placówki (inteligentny budynek), przemianowanej obecnie na Centrum Sztuki Mościce.  Tamże odbył się w środę 10 listopada (już po raz czwarty) doroczny Raut Prezydencki, na którym byli wszyscy…których zaproszono. Z założenia charytatywny, a tak naprawdę przedwyborczy – były obecne wszystkie liczące się listy i komitety oraz członkowie. Na koniec odnotujmy jeszcze zakończony właśnie w  Kąśnej Dolnej „Tydzień Talentów”, unikalną imprezę promującą młodych muzyków, prawie zupełnie nie obecną w mediach … . Widać talenty potrzebne są w tym roku gdzie indziej, np. w polityce.


Alfabet polski to edukacyjny projekt prezentujący sztukę polską ostatnich lat. W ramach drugiej odsłony od marca do czerwca odbywały się spotkania z artystami, wystawy indywidualne oraz wykład Sebastiana Cichockiego. Podsumowaniem była wystawa zbiorowa i wydanie publikacji. W ramach eksperymentalnego pierwszego Alfabetu (2009) do Tarnowa przyjechali: Basia Bańda, Pola Dwurnik, Mikołaj Grospierre, Łukasz Jastrubczak, Szymon Kobylarz, Tomasz Kowalski, Małgorzata Markiewicz, Bartosz Mucha, Agnieszka Polska, Joanna Rajkowska, Magdalena Starska, Truth, Zorka Wollny, Julita Wójcik, Erwina Ziomkowska oraz Magdalena Ujma. Alfabet polski inspirowany brakiem edukacji w zakresie sztuki współczesnej, chęcią przekazywania inspiracji, rozpracowywania pozycji prowincji wobec zagadnień sztuki współczesnej, ma ambicje stać się zbiorem, rodzajem archiwum tego, co ważne w danym czasie i miejscu.
Na ostatniej wystawie mogliśmy zobaczymy spirytualne fascynacje Olafa Brzeskiego, wykorzystanie filmowego języka do rejestracji architektury i pamięci w pracy Krzysztofa Kaczmarka, ornamentalne ujęcie rzeczywistości w „Płaczkach” Anny Molskiej, niepokojące rozwinięcie zainteresowań tłumem w wideofresku Dominika Lejmana i subtelne działania na rzeczywistości w pracy Katarzyny Przezwańskiej. Część z prac przygotowana została specjalnie na potrzeby projektu wykorzystując różne media (rzeźba, instalacja, wideofresk, wideo).
Rok 2010 kończy w 40-letniej historii Mościckiego Centrum Kultury etap lokalnego domu kultury, a rozpoczyna okres Centrum Sztuki Mościce – nowoczesnej, dynamicznej Instytucji Kultury Województwa Małopolskiego.
Nowoczesne rozwiązania przestrzenne obiektu i jego multimedialne wyposażenie dały w efekcie: 600-osobową salę teatralno - koncertową ze sceną i zapleczem, foyer, salę multimedialną, kameralną salę koncertową, przestrzeń wystawienniczą, sale baletowe, dydaktyczne, kinowe z projektorem cyfrowym. Zainstalowane zostały specyficzne instalacje mechaniki, oświetlenia i nagłośnienia scen, systemy ekspozycyjne, udogodnienia dla niepełnosprawnych, instalacje kontrolujące klimatyzację i wentylację, system zarządzania energią, sygnalizacji włamania i napadu, alarmowania pożarowego oraz telewizji dozorowej. Dzięki integracji tych systemów, możliwości zarządzania ich zasobami w ramach tzw. „Building Management System” powstał „inteligentny budynek”. Obiekt o kubaturze 26 tyś. m sześć. i powierzchni 8000 m kw., odzyskał nowoczesny wygląd dzięki przebudowie elewacji, dachów, tarasów i otoczenia.
Uroczysta Gala otwarcia odbyła się w piątek 5 listopada z udziałem znakomitych gości, artystów i przyjaciół. Wieczór uświetnili m.in.: Dariusz Bugalski, Andrzej Dudziński, Janusz Fogler, Wojciech Pszoniak, Orkiestra „Kukla Band” pod dyrekcją Zygmunta Kukli. Dominantą Gali był wernisaż wystawy „Asamblage” Andrzeja Dudzińskiego inaugurujący Jubileusz 40 lecia pracy artystycznej.
Prawie tydzień później, w przeddzień Święta Niepodległości, 10 listopada odbył się tam doroczny Raut Prezydencki. Po raz pierwszy, bowiem dotychczas organizowano je w Sali Lustrzanej. Po raz pierwszy także gospodarzem Rautu nie był wyłącznie prezydent Ryszard Ścigała, ale również wicemarszałek wojewódzki Roman Ciepiela. Raut tradycyjnie dedykowany jest konkretnemu celowi charytatywnemu. Każdy z jego uczestników wpłaca na określony wcześniej cel nie mniej niż sto złotych, otrzymując niepodległościowy kotylion w barwach narodowych. Uszyli je uczniowie Szkoły Szczepanika, dawnej odzieżówki, gdzie są klasy krawieckie. Uczestnicy tegorocznego Rautu wsparli niebagatelna kwotą ponad 36 tysięcy złotych chorych na stwardnienie rozsiane korzystających z pomocy Koła SM działającego przy tarnowskim oddziale Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. Przypomnijmy - w ubiegłym roku do Warsztatów Terapii Zajęciowej trafiła kwota blisko 20 tysięcy złotych. Dzięki współpracy z Marszałkiem Romanem Ciepielą oraz Prezesem Azotów, Jerzym Marciniakiem udało się zorganizować tegoroczny Raut na większą niż dotychczas skalę. Z tego też powodu, kwota zebrana podczas zbiórki oraz licytacji obrazów, okazała się rekordowa.  Podczas tegorocznego Rautu Niepodległościowego wręczono również statuetki „Orła Niepodległości” Rodzinom Katyńskim  oraz odznaczenia państwowe. Medalami za długoletnią służbę odznaczono dziewięć osób. Złoty krzyż zasługi otrzymał dyrektor Szpitala Szczeklika w Tarnowie Marcin Kuta. Odznaki honorowe „zasłużony dla kultury polskiej” otrzymali Antoni Góral – Dyrektor Centrum Kształcenia i Wychowania OHP oraz Agnieszka Kawa, Dyrektor Centrum Sztuki Mościce. Ponadto nagrodę „Zasłużony dla Białej Cerkwi” z rąk Witalija Maksymenki, Konsula Generalnego Ukrainy, odebrał prezydent Ryszard Ścigała. Nagroda ta została przyznana na wniosek mera Białek Cerkwi przy zgodzie Rady Miejskiej.
Główną atrakcją  tegorocznego Rautu był koncert orkiestry i solistów Opery Lwowskiej, którzy zaprezentowali m.in. partie wokalne ze znanych oper (Verdi, Rossini, Strauss, Lehar), a także… „O mój rozmarynie”, odśpiewany wspólnie z widownią. Lwowscy artyści przywieźli również prezenty – pamiątki. Obraz przedstawiający Operę Lwowską otrzymała szefowa Centrum Sztuki Mościce Agnieszka Kawa.

Już po raz dwudziesty ósmy w pierwszej połowie listopada Tarnów i Kąśna Dolna  gościły wybitnych młodych muzyków z całej Polski, laureatów konkursów i festiwali. Wykonując przygotowany repertuar, młodzi wykonawcy zaprezentowali swe umiejętności przed Komisją Opiniującą złożoną z artystów i autorytetów w dziedzinie muzyki: prof. Jadwigi Kaliszewskiej, red. Anny Woźniakowskiej, dyr. Centrum Paderewskiego Krystyny Szymańskiej, red. Józefa Kańskiego, dyr. Jana Popisa i prof. Tomasza Strahla. Imprezę od lat organizuje Centrum Paderewskiego Tarnów – Kąśna Dolna, kontynuując tradycje Tarnowskiego Towarzystwa Muzycznego. „Tydzień Talentów" odbywa się pod patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który z roku na rok zmniejsza dotowanie imprezy – jeszcze przed trzema laty mieliśmy do dyspozycji 70 tyś. zł, a w tym roku musieliśmy zmieścić się ledwie w trzydziestu – mówi dyrektor Centrum Paderewskiego Krystyna Szymańska. Z tego też powodu nie odbył się m.in. koncert „Tarnowskie powroty” i koncert galowy kończący Tydzień Talentów. Warto przypomnieć, że wielu znanych dziś i podziwianych, wybitnych muzyków rozpoczynało swą artystyczną drogę właśnie podczas „Tygodnia Talentów”. Są wśród nich nazwiska Waldemara Malickiego, Rafała Blechacza, Tomasza Strahla, Jakuba Jakowicza, Rafała Kwiatkowskiego.
Znalezienie się w gronie laureatów Festiwalu jest wielkim wyróżnieniem dla młodego artysty. Jest również szansą zdobycia jednej z atrakcyjnych nagród: wspólnych koncertów z uznanymi muzykami, których organizację zapewnia Centrum Paderewskiego, udziału w Festiwalu Muzyki Kameralnej „Bravo Maestro” oraz Muzycznych Spotkaniach u Paderewskiego, wyjazdu na Festiwal Paderewskiego w Paso Robles w Kalifornii.
Podczas tegorocznej edycji Festiwalu wysłuchać  można było m.in. koncertów: „L`arte del Violino”, „Con Grazia”, „Tarnowskie Talenty”, „Con Bravura”, „Pianiści u Paderewskiego” oraz wykładu prof. M. M. Drozdowskiego pt. „Muzy Mistrza Paderewskiego”. A wystąpili w nich zakwalifikowani wcześniej młodzi muzycy z różnych stron Polski: Aleksandra Rytwińska i Adam Siebers (skrzypce), Marianna Sikorska i Maciej Kułakowski (wiolonczela), Karolina Krupa i Marcin Krysa (fortepian), Klaudia Moździerz (sopran), Maryna Basta (gitara), Paweł Janas (akordeon), Wiktoria Chrobak, Rafał Tyliba  i Maciej Haloń (trio perkusyjne Amadrums), oraz Tamara Niekludow i Misza Kozłowski (fortepian).




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



20:17, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 listopada 2010

Okazuje się, że obok ulubionego przez nasz organ określenia Tarnowa jako galicyjskiego miasteczka, całkiem dobrze ma się inne, a mianowicie Tarnówek. Oba te w gruncie rzeczy pejoratywne skojarzenia łączy jedno. Podkreślają one prowincjonalność, czy wręcz zaściankowość naszego grodu, z całym jego peryferyjnym dobrodziejstwem czyli siecią układów i koterii, zależności i małomiasteczkowych obyczajów, lokalnym kolorytem kulturalnego getta i czasem mierzonym w Galicji inaczej, niż w Warszawce…
Aliści, jak odkrył to na łamach Dziennika Polskiego redaktor Wiesław Ziobro, Tarnówek istnieje naprawdę. Jest wprawdzie położoną na Dolnym Śląsku wsią ale z naszym łączy go drugi w Polsce„biegun ciepła”, zlokalizowany tuż obok. Za to na pewno nie ma tam takiego, jak u nas Gemini Park, gdzie nie tylko sprzedają i kupują ale też wystawiają i percepują. Aktualnie obejrzeć można tam otwarte 1 listopada  dwie nowe wystawy autorstwa znanego tarnowskiego fotografika i fotoreportera Pawła Topolskiego – naszego stałego współpracownika. „Galeria w Galerii” to tym razem ponad dwadzieścia portretów kobiet zatytułowanych „Tarnowianki” oraz niezwykła dokumentacja powstawania Centrum Handlowego począwszy od 2005 roku. „Galeria w Galerii” to specjalnie zaprojektowana przestrzeń wystawiennicza w samym środku Gemini Park Tarnów. Uprzednio na jej ścianach prezentowane były dwie galerie: jedną był „Uśmiech Tarnowa” – zbiorcza wystawa członków Tarnowskiego Towarzystwa Fotograficznego, drugą – dzieło Tadeusza Koniarza zatytułowane „Fraszka”. Nowe wystawy Pawła Topolskiego zawierają prace dotychczas nie wystawiane. „Tarnowianki’ to prace z ostatnich trzech lat. – Ta wystawa jest mi szczególnie bliska. Kobiety prezentowane są w niebanalnych odsłonach i różnorodnych sceneriach – mówi Paweł Topolski. Druga wystawa, obejmująca niemal czterdzieści fotografii, to niezwykła dokumentacja powstawania Gemini Park Tarnów. To efekt przelotów balonem i wycieczek na plac budowy w ciągu ostatnich pięciu lat. – Cieszę się, że możemy za pośrednictwem fotografii pokazać naszym klientom jak wyglądała budowa Centrum Handlowego, ile włożono w to prac – mówi Kinga Witek, dyrektor marketingu i PR Gemini Park Tarnów. – „Galeria w Galerii” powstała właśnie po to, aby pokazać to co wartościowe, unikalne, związane Tarnowem i regionem. Handlowe hasło „frontem do klienta” znalazło również uznanie w oczach dyrektora Galerii Miejskiej BWA Bogdana Wojtowicza, który właśnie otwiera filię swojej placówki na świeżo wyremontowanym Dworcu PKP. Na szczęście nasz Tarnówek nie tylko galeriami stoi. Oto znany tarnowski, aczkolwiek na co dzień brylujący na warszawsko – krakowskich salonach, dziennikarz, krytyk filmowy i publicysta Łukasz Maciejewski, po udanym debiucie w nowym autorskim programie telewizyjnym, w sobotę 6 listopada wyruszył w egzotyczną, jedenastodniową podróż do Casablanki, Rabatu, Tangeru i Marrakeszu…gdzie na  zaproszenie Królestwa Maroka będzie prezentował dokonania polskiego kina w ramach festiwalu „Otwórz oczy”. A to jeszcze nie koniec sukcesów naszych „samych swoich”. Otóż, młody radłowianin Artur Pałusz, obecnie uczeń tarnowskiego liceum, zajął trzecie miejsce w Ogólnopolskim Konkursie gry na perkusji, odbywającym się w ramach 19 Międzynarodowego Festiwalu Perkusyjnego „Drum Fest” w Opolu. Żeby jeszcze pozostać w temacie muzycznym odnotujmy powrót na piwniczną scenę Tarnowskiego Centrum Kultury projektu „Młody Jazz”, prezentującego młodych utalentowanych, ambitnych muzyków poruszających się w szeroko pojętej muzyce jazzowej.  W ramach  „Młodego Jazzu”  w piątek 5 listopada wystąpiła formacja P.G.R – Projekt Grzegorza Rogali. Na koniec zajrzyjmy jeszcze do Tarnowskiego Teatru na „wychodztwie”, czy scenę Pałacu Młodzieży, gdzie w sobotę 6 listopada dano nową premierę „Antygony w Nowym Jorku” Janusza Głowackiego, któremu to wydarzeniu poświęcimy odrębny tekst. A póki co, prezentujemy kolejną wypowiedź w dyskusji o kondycji Solskiego, jaką na łamach TEMI rozpoczął Łukasz Maciejewski, tym razem Ireneusza Kutrzeby, od lat związanego z tym tygodnikiem… .


Casablanka, Rabat, Tanger, Marrakesz… Tarnowski krytyk, Łukasz Maciejewski, został zaproszony przez Królestwo Maroka do prezentacji dokonań polskiego kina w ramach festiwalu „Otwórz oczy”. Program jedenastodniowego przeglądu, który rozpoczyna się już w najbliższą sobotę, 6-ego listopada, wypełnią spotkania z polskimi artystami (m.in. z Andrzejem Sewerynem), warsztaty filmu animowanego, koncerty polskich muzyków, oraz prezentacja filmów. Łukasz Maciejewski w serii wykładów wygłoszonych w języku francuskim, opowie o historii polskiego kina, głównych prądach, oraz najciekawszych indywidualnościach rodzimej kinematografii. Prelekcje Łukasza  Maciejewskiego, którego słuchaczami będą studenci marokańskich uczelni, będą się odbywały przede wszystkim w Tetuanie-Martil, nad Morzem Śródziemnym. Wyjazd do Maroka, to jednak nie wszystkie osiągnięcia tarnowskiego krytyka w ostatnich tygodniach. Wkrótce ukaże się także ekskluzywny, dwujęzyczny album, zawierający wydane po raz pierwszy w Polsce, szkolne etiudy Romana Polańskiego – m.in. „Dwoje ludzi z szafą”, „Ssaki”, „Rozbijemy zabawę”, a także filmy z aktorskim udziałem młodego Polańskiego.
„Polański to jeden z ostatnich, wielkich mistrzów kina, który potrafi perfekcyjnie opowiadać obrazem – pisze w tomie DVD Maciejewski. – I dodaje: „Realizował thrillery, komedie i horrory, kryminały i melodramaty, kino przygody i sensację, adaptował Szekspira, Hardy’ego i pisarzy współczesnych. Jednym łącznikiem tych prób był zawsze on sam. Reżyser, demiurg, kreator, sceptyczny obserwator. Roman Polański. Obecny w każdym bohaterze, w rolach gangsterów i filantropów. Życie Polańskiego również jest jak kino. Suspense, intryga, seks, tajemnica, kłamstwa – i wielki dramat”.
Związanego z Tarnowem krytyka do współpracy zaprosiła legendarna „Filmówka” - Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi, która jest również edytorem tomu.

Z kolei Artur Pałusz, perkusista z Radłowa otrzymał trzecią nagrodę na 19 Międzynarodowym Festiwalu Perkusyjnym „Drum Fest” w Opolu. W skład jury oceniającej prezentacje zasiadał m.in. znakomity japoński perkusista Akird Jimbo. – Zagrałem przygotowaną własną prezentację, która zawierała wiele elementów technicznych. Starałem się ukazać w grze jak najwięcej własnego pomysłu, indywidualnego polotu, traktowania bębnów jako instrumentów o wielorakiej płaszczyźnie wyrazu. Moją grę doceniło jury przyznając mi wysokie trzecie miejsce z którego jestem bardzo zadowolony. Wyróżnienie dało mi też impuls do jeszcze bardziej wytężonej edukacji i pracy, przede wszystkim muzycznej – opowiada Artur Pałusz.
Radłowski perkusista przygodę z muzyką zaczął w wieku dziewięciu lat. Ćwiczy po trzy godziny dziennie, a podczas wakacji nawet do sześciu. W arkana gry perkusyjnej wprowadził go Kamil Patulski oraz tarnowscy drumrerzy, pracujący w Tarnowskim Centrum Kultury. Bardzo sobie ceni edukację w Państwowej Szkole Muzycznej w Tarnowie. – Teraz ćwiczę wspólnie z Kamilem Patulskim, dzielimy się zdobytym doświadczeniem i przygotowuję się już do podjęcia studiów na Akademii Muzycznej w Krakowie bądź w Katowicach. Wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, to moje marzenie – mówi młody muzyk.

Początkiem listopada na scenę Piwnic TCK powraca projekt „Młody Jazz”, prezentujący młodych utalentowanych, ambitnych muzyków poruszających się w szeroko pojętej muzyce jazzowej. „Młody Jazz” jest doskonałym środowiskiem dla twórców wszechstronnych, dla nowych projektów, jak i tych, którzy mają już swoje sukcesy na arenie muzycznej. W rzeczywistości, są to atrakcyjne, pełne świeżej energii koncerty grane na żywo za symboliczną cenę biletów.
W ramach projektu „Młody Jazz” 5 listopada wystąpiła formacja P.G.R – Projekt Grzegorza Rogali. P.G.R. jest efektem fascynacji muzyką chasydzką, polskim folkiem i zagranicznych studiów Grzegorza Rogali – lidera formacji. Z początku, projekt tworzyło trio (z Derekiem Shirley z Kanady na kontrabasie i Marcinem Łonakiem na perkusji), które pod nazwą „Romelo” wystąpiło na festiwalu "Polnisches Markt" w Greiswaldzie (Niemcy). Pierwszy koncert w kwartecie z saksofonistą Dawidem Główczewskim odbył się w klubie
w 2008r., w Łodzi, od tego momentu utrwalił się skład instrumentalny P.G.R. Czerpiąc z ludowych melodii w połączeniu z jazzową ekspresją zespół wykreował specyficzne brzmienie nadając wykonywanym kompozycjom niezwykły klimat. Charakter P.G.R.-u można porównać do kultowej "Masady" Johna Zorna. W swoich dźwiękach P.G.R. odpowiada na wyzwanie czasów - powrót do korzeni (ludowych) i multikulturowości muzycznej. W składzie P.G.R. gościnnie występowali znani polscy jazzmani, jak: Jerzy Główczewski, Krzysztof Szmańda, Cezary Konrad i Maciej Sikała. P.G.R. na koncercie w Tarnowie zaprezentował w większości swój autorski repertuar w składzie: Grzegorz Rogala – Puzon, Dawid Główczewski - saxofon altowy i sopranowy, Łukasz Borowiecki – kontrabas i
Sebastian Kuchczyński – perkusja.
Grzegorz Rogala - puzonista, kompozytor, aranżer, band-lider. Studiował u G. Nagórskiego, L. Nussa, J. Whighama, Phila Wilsona. Współtworca zespołu "Kattorna" z którym był laureatem licznych festiwalli jazzowych. Uczestnik stypendium Berklee College of Music 2008. Autor projektu P.G.R. Występował m.in. z.: Jiggs Whighamem, Wiliamem Cepeda, Davidem Friedmanem, Włodekiem Pawlikiem, Cezarym Konradem. Brał udział w nagraniach: The Best Of Polish Smooth Jazz Vol I & II, Kattorna, The Best of Berlin Jazz Award - Live CD. Kattorna - 'Straying To The Moon'' (2010).
Dawid Główczewski (saksofon). Jeden z najzdolniejszych saksofonistów młodego pokolenia w Polsce. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Laureat licznych konkursów jazzowych oraz klasycznych, m.in. w Szczecinku (1996), Olsztynie (1998), Gdyni (2002) i w Radomiu (wraz ze swoim kwartetm, 2004) oraz wyróżnień indywidualnych na konkursach „Nadzieje Warszawy” (2006) i Jazz Nad Odrą (Wrocław, 2006). Dwukrotny stypendysta Ministerstwa Kultury i Sztuki (w latach 1997 i 1998). W ramach programu Erasmus studiował na Universitaet fuer Musik und Darstellende Kunst w Grazu w 2004 roku.

Kidy już się wydawało, że „daremne żale, próżny trud…” i tzw. sprawa Tarnowskiego Teatru, wywołana prasowym artykułem Łukasza Maciejewskiego, odezwał się redaktor Ireneusz Kutrzeba, nadsyłając mi fragment wywiadu z Marcinem Kwaśnym, który planuje do kolejnego numeru TEMI.:
„ Łukasz Maciejewski skrytykował tarnowski teatr. Bardzo trafna diagnoza. Kiedyś też na ten temat sam napisałem. Pod pseudonimem. To był tekst do TEMI. (...) Łukasz miał na pewno te same intencje i argumenty, które towarzyszą mnie, jako temu, który kocha teatr tarnowski, bo tam się wychowywałem jako przyszły aktor. Łukasz to człowiek kochający teatr, a nie facet, który chce komukolwiek dokopać. Jego list to krzyk nad tym, że marnowane są publiczne pieniądze, że poziom jest marny, że tak naprawdę to ten teatr nie zajmuje miejsca na mapie kulturalnej Polski i jest podrzędnym teatrzykiem. Od kilkunastu lat wszyscy mówią to samo.
Dlatego potrzebne są radykalne zmiany. Ogólny ogólnik. Albo oczywista oczywistość (śmiech). Dobrze. No to po kolei. Teatr to przede wszystkim zespół. Zespół ludzi. Zespołu nie należy rozbijać i dzielić, jak ma to miejsce w naszym mieście. Po drugie, temu zespołowi trzeba coś zaproponować, a tu… plaża. Przynajmniej takie mam wiadomości, bo nie mieszkam na stałe w Tarnowie. Ale co najgorsze, albo o tym teatrze nie słyszę nic, to znaczy jest on zupełnie pomijany milczeniem, albo mówi się o nim w kontekście pejoratywnym.
A co się mówi, jak się w ogóle mówi? No właśnie, tu jest ten problem. Hm, to raczej zdziwienie. Tarnów naprawdę ma teatr?!”




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



21:38, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: