RSS
poniedziałek, 30 listopada 2009

Zdecydowanie dwa zdarzenia zdominowały ubiegły tydzień w naszym galicyjskim miasteczku, a mianowicie poniedziałkowe zamknięcie popularnego Mc Donalda przy zbiegu ulic Katedralnej, Krakowskiej i Targowej oraz środowe otwarcie nowej, „wypasionej” jak na prowincję przystało, kolejnej galerii handlowej przy ulicy Krakowskiej, czyli mega bidula handlowo - towarzyskiego. Likwidacja bardzo lubianego wśród tarnowian Fast fudu wzbudziła równie skrajne emocje, jak niedawne zamknięcie znakomicie zlokalizowanej przy placu Sobieskiego znanej księgarni „Oświatowa”, która po znacznej podwyżce czynszu zmuszona była zmienić lokalizację na znacznie skromniejszą poniżej, przy ulicy Krakowskiej (dawny sklep z materiałami). Podejrzewamy, iż podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Mc Donalda. Jak oficjalnie podano, zarząd sieci uznał, iż w Tarnowie wystarczy jedna restauracja i bardziej opłacalnym rozwiązaniem będzie rozbudowa McDrive'a przy ulicy Szujskiego. Ponoć właściciele popularnej kamienicy czyli parafia katedralna, która dostała ja w spadku po rodzinie Brachów, już pół roku wcześniej wiedzieli, że McDonalds opuści lokal. Z nieoficjalnych informacji do jakich dotarło lokalne Radio ESKA wynika,  że  powstanie inna  inna sieciówka. Ale my z Pegazem stawiamy gruszki przeciw orzechom, że zainstaluje się tam kolejny bank. Co zaś się tyczy nowej „Galerii Tarnovia”, to poza żenującym pod względem artystycznym jej otwarciem, zbulwersowało nas rozstrzygnięcie przy tej okazji plebiscytu na  „Kobietę Tarnowa”. Tytuł ten w finale konkursu, zorganizowanego przez TK Development pod patronatem Prezydenta Miasta, otrzymała Anna Czech - szefowa fundacji "Kromka Chleba", dyrektor tarnowskiego Szpitala im. św. Łukasza, radna miejska, prawdopodobna kandydatka PiS na urząd prezydenta Tarnowa w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Gratulujemy jak najbardziej zasłużonego tytułu i bardzo widowiskowego, spektakularnego rozpoczęcia kampanii wyborczej…  Być może dla wzmocnienia PR naszej kandydatki potrzebna będzie np. orkiestra dęta, więc podpowiadamy, iż działająca od 1991 roku Orkiestra Dęta w Radłowie  wzbogaciła się ostatnio o dziesięć nowych, markowych instrumentów. W orkiestrze pojawiły się dwa saksofony altowe, jeden tenorowy, dwa klarnety, flet, puzon i trzy trąbki. Całkowity koszt zakupu instrumentów zamknął się kwotą 14 100 złotych, przy znacznym wsparciu Województwa Małopolskiego, które udzieliło go w ramach projektu „Mecenat Małopolski”. Ten zacny zespół mógłby zapewne objąć „muzycznym” patronatem kampanię prezydencką powszechnie lubianej w mieście pani dyrektor i prezes. Pegaz jest w każdym razie za i służy ewentualnym, całkowicie bezinteresownym, pośrednictwem w nawiązaniu kontaktów. My tuta gadu gadu, a tymczasem przybył nam w mieście kolejny pomnik. Tym razem nie jest to żaden król czy też kolejny papież lecz… lipa, w dodatku drobnolistna rosnąca na terenie Przedszkola Publicznego Nr 13 przy ulicy Przedszkolaków. Decyzję w tej sprawie podjęli radni 26 listopada. Oznacza to, że w Tarnowie istnieje już 40 takich pomników. No i bardzo dobrze. Niniejszym wyrażamy nadzieję, iż pomnikowa lipa będzie sobie spokojnie rosła w raz z kolejnymi pokoleniami tarnowskich przedszkolaków.  Również we czwartek 26 listopada o godzinie 19.00 w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury odbył się koncert w ramach cyklu Kultura Be - Niezależna Scena Młodych. Posłuchać można było krakowskiego zespołu Breath and Miracle, a jako gość wieczoru wystąpił Iowa Super Soccer - zespół z Mysłowic. Tydzień domknęły dwa wydarzenia: koncert Kuby Badacha „Obecny. Tribute To Zaucha”, jaki odbył się w niedzielę 29 listopada o godz. 19.00 w Kinie „Marznie” poświęcony piosenkarskiej twórczości Andrzeja Zauchy oraz nowa premiera tarnowskiego teatru - sztuki młodej autorki Gianiny Cărbunariu „mady-baby.edu” wyreżyserowanej przez Krzysztofa Prusa. Spektakl, jak anonsują go organizatorzy, ze względu na swoją drapieżność i przytłaczające realia życia rumuńskich emigrantów w Irlandii jest przeznaczony tylko dla widzów dorosłych. Ciekawe, czy także dlatego jego premiera odbyła się w Tarnowskim Centrum Kultury. O tym ostatnim wydarzeniu piszemy oddzielnie, podobnie jak o interdyscyplinarnym bloku imprez ArtFest 2009.


W finałowym etapie konkursu na „Kobietę Tarnowa”, który odbył się podczas uroczystego otwarcia „Galerii Tarnovia”, 25 listopada, wziąć mogli udział wszyscy ci, którzy wycięli i wypełnili wcześniej specjalny kupon zamieszczony na łamach Gazety Krakowskiej, wrzucając go do urny ustawionej w otwartej rano Galerii. Wyniki głosowania podano około godziny 14:00. Zwyciężczyni konkursu "Kobieta Tarnowa" Anna Czech otrzymała wycieczkę zagraniczną. Wyróżniono także Ewę Rutkiewicz i Barbarę Prymakowską - dwie kolejne panie z listy 10 tarnowianek zakwalifikowanych do finału przez jury pod przewodnictwem Doroty Wellman.
Mieszkańcy miasta i okolic wskazali aż 27 kandydatek, które – ich zdaniem – swoją aktywnością, zapałem i talentem zarażają bądź inspirują mieszkańców miasta, wywierając pozytywny wpływ na życie jednostki lub zbiorowości. Spośród nich, zgodnie z regulaminem konkursu, Komisja Konkursowa, sprawująca nadzór nad prawidłowym przebiegiem konkursu, dokonała wyboru 10 wybitnych tarnowianek. Do ścisłego finału zakwalifikowały się następujące Panie (w kolejności alfabetycznej):
1. Halina Bartnik – organizuje Ogólnopolski Festiwal Artystyczny dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej „Śpiewaj z Nami”, prowadzi zespół taneczny „DO RE MI” w Szkole Podstawowej w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Tarnowie;
2. Jolanta Ciesielczyk – pracuje z dziećmi niesłyszącymi w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Tarnowie, jest współorganizatorką kółka teatralnego, dzięki któremu powstał „Teatr bez słów” z udziałem dzieci głuchoniemych;
3. Anna Czech – prezes Fundacji Kromka Chleba, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. św. Łukasza w Tarnowie, założycielka Łazienki i Noclegowni dla bezdomnych oraz Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Tarnowie;
4. Renata Iwaniec – założycielka Obywatelskiego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej na rzecz Ustawy Fundusz Alimentacyjny, obecnie zakłada w Polsce federację stowarzyszeń działających na rzecz praw dziecka i rodziny „Godność i Rodzina”;
5. Maria Janik – prezes Tarnowskiej Orkiestry Kameralnej;
6. Grażyna Nowak – wieloletni pracownik i wicedyrektor Tarnowskiego Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie;
7. Dorota Pacanowska – artystka, autorka motywów ażurowych wycinanych w skorupkach jajek;
8. Barbara Prymakowska – mistrzyni Polski weteranów na dystansie półmaratońskim, rekordzistka na dystansie 10 km i w klasycznym maratonie wrocławskim, emerytowana nauczycielka wychowania fizycznego, instruktorka fitness;
9. Edyta Ropek – uprawia wspinaczkę sportową, zdobywczyni Pucharu Świata 2009 i 2008, Mistrzyni Europy i Wicemistrzyni Świata;
10. Ewa Rutkiewicz – nauczycielka muzyki i śpiewu, prowadzi zespół „Albatros”, pomaga niepełnosprawnym dzieciom.
Pegaz gratuluje wszystkim laureatkom tego pierwszego w Tarnowie konkursu wyrażając nadzieję na jego kontynuację w przyszłości. Oby tylko nie przy okazji otwarcia kolejnej galerii handlowej…

Jak piszemy wyżej kolejny w Tarnowie pomnik przyrody okazał się najprawdziwszą lipą - „drzewnianą”, jakby powiedział niezapomniany Dudek Dziewoński. To dobra okazja do przypomnienia, że pomnikami przyrody mogą być pojedyncze twory przyrody żywej i nieożywionej lub ich skupiska o szczególnej wartości przyrodniczej, naukowej, kulturowej, historycznej lub krajobrazowej oraz odznaczające się indywidualnymi cechami, wyróżniającymi je wśród innych tworów. Mogą to być okazałych rozmiarów drzewa, krzewy, źródła, wodospady, wywierzyska, skałki, jary, głazy narzutowe oraz jaskinie. Do takich właśnie tworów przyrody żywej zaliczono 26 listopada okazałą lipę drobnolistną rosnącą w Tarnowie na terenie przedszkola przy ulicy Przedszkolaków. Decyzję w tej sprawie tarnowscy radni podjęli jednogłośnie. Spośród innych drzew w mieście wyróżnia się ona znacznymi rozmiarami, ciekawym pokrojem, symetryczną i rozbudowaną koroną oraz dużymi walorami krajobrazowymi. Zakwalifikowanie do kategorii pomników przyrody i umieszczenie odpowiedniej tabliczki na pniu ma uświadomić mieszkańcom dużą wartość przyrodniczą, krajobrazową i kulturową chronionego obiektu.
Dotychczas w Tarnowie było 39 pomników przyrody, głównie pojedynczych drzew, ale także grup drzew, alei, parków oraz dwa pomniki przyrody nieożywionej – polodowcowych głazów narzutowych.

W ramach popularnego wśród młodych tarnowian cyklu „Kultura Be - Niezależna Scena Młodych”, 26 listopada w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury zaprezentował się krakowskich zespół Breath and Miracle. W charakterze gościa wieczoru wystąpił zespół z Mysłowic - Iowa Super Soccer.
Breath and Miracle to krakowski zespół tworzony jest przez studentów kilku uczelni. Ich muzyka to akustyczne partie przeplecione z rockowym graniem. Wszystko utrzymane jest w amerykańskiej stylistyce. Jak mówią o sobie sami muzycy: - zespół stworzony by przyśpieszać oddech, zmuszać do rozglądania się, dostrzegania małych piękności - wielkich cudów. Amerykański rock zaczynający się od intymnych, akustycznych, opowieści, kończący na wykrzyczanych rozterkach i radościach wiecznie dorastającego człowieka. Nie usłyszysz zanim nie posłuchasz...
Iowa Super Soccer działa od 2004 roku. Przed rokiem wydał debiutancki album Lullabies To Keep Your Eyes Closed uchodzący za jeden z najciekawszych polskich debiutów fonograficznych 2008 roku. Zespół występuje jako akustyczny kwartet lub w siedmioosobowym składzie z sekcją smyczkową. Na czele grupy stoją gitarzysta Michał Skrzydło oraz wokalistka Natalia Baranowska. Pod koniec roku wydany będzie drugi album zespołu. W Tarnowie zespół wystąpi w pełnym składzie koncertowym.

Gdyby żył, miałby teraz 60 lat. Andrzej Zaucha młodo, bo w wieku 42 lat zmarł tragicznie. W umysłach milionów ludzi zostawił po sobie dźwięczne „C’est la vie”, które czasem można jedynie w radiu usłyszeć. 29 listopada odbył się w tarnowskim kinie „Marzenie” koncert Kuby Badacha z piosenkami Andrzeja Zauchy, zorganizowany przez Tarnowskie Centrum Kultury. Przez niemal 18 lat nikt nie podjął wyzwania wskrzeszenia trudnego, aczkolwiek pięknego repertuaru Zauchy - idola wielu znaczących polskich wokalistów. W końcu Andrzej Zaucha doczekał się swojego „Tribute To” i to w ustach jednego z najwybitniejszych polskich wokalistów jazzowych.
Najpiękniejsze przeboje Zauchy w kwietniu br. ukazały się na krążku Kuby Badacha „Obecny. Tribute To Andrzej Zaucha”. Płyta jest hołdem dla tragicznie zmarłego artysty. Kuba Badach (ur. 1976) jest uznawany za jednego z najlepszych wokalistów jazzowych (absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach). Karierę muzyczną rozpoczął już jako dwunastolatek. Znany jest głównie ze współpracy z Robertem Jansonem przy albumach Trzeci wymiar i Nowy świat. Współpracował również z takimi znakomitymi artystami jak: Ewa Bem, Kayah, Dorota Miśkiewicz, Ryszard Rynkowski, Mietek Szcześniak, Andrzej Zaucha. Aktualnie współtworzy dwa zespoły: The Globetrotters oraz Poluzjanci (vel Polucjanci). W 2009 miała miejsce premiera solowej płyty Kuby Badacha Obecny. Tribute to Andrzej Zaucha, na której znalazło się 14 na nowo zaaranżowanych przez Badacha i Jacka Piskorza utworów Andrzeja Zauchy (m.in. Byłaś serca biciem, Bądź moim natchnieniem, C'est la vie czy Siódmy rok). - To moje podziękowanie dla Zauchy. Nie wiem, może machnąłby ręką zniesmaczony, słysząc słowo "hołd"... ale to zaszczyt śpiewać jego utwory i zaprosić do współpracy tych muzyków, którzy zawsze byli dla mnie mistrzami – Henryka Miśkiewicza i Roberta Majewskiego - opowiada o albumie Badach.

I to by w tym tygodniu było na tyle.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



20:38, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 listopada 2009

Tym razem zaczynamy od hiobowej wieści, jaka dotarła do Pegaza tuż przed napisaniem kolejnego felietonu. Otóż, jak „zapodał” dyrektor Wydziału Kultury magistratu, Marcin Sobczyk, w tym roku  w sylwestrową noc na tarnowskim Rynku nie wystąpi żadna gwiazda. - Taką decyzję podjęliśmy ze względu na konieczne oszczędności – tłumaczy. Mamy za to 3 super – hiper kiczowate fontanny za 60. tysięcy złociszy, czyli nie wiele mniej niż prawdopodobnie kosztowałaby noworoczna zabawa. Ale nie nasze małpy, nie nasz cyrk – jak mawiał klasyk. Nie oszczędzano za to wydając pierwszy numer „Zeszytów Tarnowskiego Towarzystwa Naukowego”. W publikacji pod redakcją profesora Kazimierza Wiatra znalazły się teksty trzech wykładów jakie odbyły się w ramach otwartych spotkań TTN w Sali Lustrzanej: profesora Franciszka Ziejki „Nie zapomnieć mowy ojców”, księdza profesora Remigiusza Sobańskiego „Prawo a wartości” oraz wykład kardynała Zenona Grocholewskiego „Wychowanie do miłości”. - Słowo wstępne do pierwszego numeru „Zeszytów” napisał biskup Wiktor Skworc. - Z radością witam nowy numer „Zeszytów Tarnowskiego Towarzystwa Naukowego”. Cieszę się, ponieważ zawarte w nim artykuły dotykają spraw ważnych i aktualnych. W Komitecie Redakcyjnym wydawnictwa znaleźli się profesorowie Stanisław Komornicki, rektor PWSZ i Kazimierz Wiatr, będący przewodniczącym Komitetu, doktor habilitowany Wacław Rapak, ksiądz dr habilitowany Antoni Żurek oraz dr Ryszard Ścigała, prezydent Tarnowa. Ciekawe, czy obecność w tym zacnym gronie tego ostatniego ma wymiar naukowy czy polityczny… Kazimierz Wiatr, przewodniczący Komitetu Redakcyjnego „Zeszytów” zapowiada kolejne tego typu publikacje. Ambicją członków Towarzystwa jest, by rocznie ukazywały się trzy, cztery numery. Nareszcie ukazał się także długo wyczekiwany teledysk tarnowskiej formacji MANGO COLLECTIVE, który został nakręcony do utworu pt. „Jazz”. W skład kolektywu wchodzi 7 osób. Grają szeroko pojęty Hip-Hop zmieszany z Jazzem, Funky, Soulem, itp… Są laureatami m.in. konkursu muzycznego „Dolina Kreatywna” organizowanego przez TVP S.A. A w tak oryginalny sposób reklamują się sami: Mango Collective posadzono w 2007r. na plantacjach w Tarnowie. Po latach burzliwego dojrzewania w garażu, postanowiło zawitać do "sklepów" z nadzieją, że znajdzie się ktoś, kto ich skosztuje i będzie miał ochotę na więcej. Kluczowym składnikiem owoców ze względu na funkcję są nasiona, które służą do rozprzestrzeniania się roślin: Patryk Wroński – rymy, Anka Stańczyk – wokal, Katarzyna Kołodziej – skrzypce, Piotr Niedojadło – instrumenty klawiszowe, Jarek Rajczyk – gitara, Grzegorz Sipiora – bass i Maciek Boryczko – perkusja. Jeśli owoce, to i gatunki: mango-hip-hop, mango-jazz, mango-funk, mango-soul, mango-reggae i wiele mango-innych. Są świeże, nie mają zamiaru się przeterminować. Bez wątpienia są jadalne, tak więc zapraszamy do degustacji! Jakie będą jej efekty – zobaczymy! Za to całkiem wymierne i wręcz zaskakujące rezultaty dała ostatnia aukcja prac plastycznych więźniów z ZK Tarnów – Mościce. Materialne efekty przeprowadzonej w Domu Parafialnym tamtejszej parafii licytacji, to prawie 6 tysięcy złotych, które trafią do szpitala w afrykańskim Bagandou. Zaś miniony tydzień rozpoczął nietypowy duet „Wariat i zakonnica”, czarna komedia w stylu angielskim, jaką w poniedziałek 16 listopada dano w Mościckim Centrum Kultury. Kultowy utwór Witkacego to legendarny już i niezwykły spektakl, cieszący się niesłabnącym powodzeniem u kolejnych pokoleń widzów. Tym razem przywiózł go do Tarnowa krakowski Teatr STU. A skoro jesteśmy przy teatraliach, to odnotujmy jeszcze „Steda” wyśpiewanego przez kolejnego znanego artystę, tym razem z Warszawy. Mowa o Piotrze Machalicy, który w piątek 20 listopada wystąpił na tymczasowej scenie Tarnowskiego Teatru w Pałacu Młodzieży  w widowisku muzycznym opartym na tekstach piosenek legendarnego Edwarda Stachury. Tydzień dopełniły przyznane po raz pierwszy w niedzielę medale za zasługi dla Diecezji Tarnowskiej. To w założeniu prestiżowe wyróżnienie ustanowił biskup ordynariusz tarnowski Wiktor Skworc. Medale „Dei Regno Servire” będą przyznawane za aktywny udział w życiu religijnym, duszpasterskim, katechetycznym i kulturalnym, ze szczególnym uwzględnieniem działalności charytatywnej.


Poprzez zrezygnowanie z sylwestrowego koncertu, miasto zaoszczędzi około dziewięćdziesięciu tysięcy złotych. Pieniądze mają umożliwić zorganizowanie  trzech koncertów w późniejszych terminie. - Chodzi o to, że stawki artystów i obsługi technicznej w sylwestra są trzykrotnie wyższe – tłumaczy Marcin Sobczyk. W jakich okolicznościach zatem tarnowianie będą witać nowy rok? Na centralnym placu miasta będzie pokaz laserów oraz sztucznych ogni w większym wydaniu niż dotychczas. Będą mogli także bawić się przy dźwiękach tzw. muzyki mechanicznej. Koszt imprezy wyniesie około trzydziestu tysięcy złotych. A przypomnijmy, że podczas ostatniego sylwestra, nowy rok na tarnowskim rynku powitało kilka tysięcy osób. Wtedy gwiazdą była Reni Jusis. A nam się z Pegazem wydaje, iż trzy na później zapowiadane koncerty dziwnie zbiegną się w czasie z przyszłoroczną kampanią wyborczą, której mogą stać się promocyjnymi lokomotywami… .

Absolutnie bez jakichkolwiek politycznych podtekstów przygotowano wystawę i wieńczącą ją aukcję prac malarskich więźniów Zakładu Karnego w Mościcach. „Dar serca dla Afryki”, bo taki tytuł nosiła ta serdeczna ekspozycja, przygotowano w Domu Parafialnym mościckiej parafii pw. Najświętszej Maryi Panny”, przy walnym udziale jej proboszcza ks. Artura Ważnego. Było to już trzecie z kolei artystyczno – charytatywne przedsięwzięcie w cyklu „Uwolnione marzenia”, zainicjowane w mościckim ośrodku penitencjarnym. Dochód z pierwszej aukcji prac więźniów przekazano na rzecz Stowarzyszenia „Otwartych Serc”, wspierającego Dom Małego Dziecka w Tarnowie. Pieniądze z ubiegłorocznej licytacji otrzymało Stowarzyszenie Rodziców i Opiekunów Dzieci Niepełnosprawnych „Nasze Dzieci” z Zalasowej. W ten naturalny sposób narodziła się bardzo dobra dobroczynna tradycja. – Tegoroczna aukcja przyniosła rekordowy, największy dotąd dochód. Cieszyła się też dużym zainteresowaniem, zebraliśmy bez mała 6 tysięcy złotych – relacjonował z  nieukrywana satysfakcją kpt. Andrzej Jeleń, jeden z więziennych wychowawców i współorganizator imprezy. – Zlicytowaliśmy niemal wszystkie wystawione prace. Najwyższą cenę osiągnęła kopia słynnego obrazu Salvadora Dali przedstawiająca Chrystusa. Poszła za czterysta złotych. I co najważniejsze, pieniądze z obecnej aukcji więziennych prac zostały w całości przeznaczone na utrzymanie szpitala w Bagandou, w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie aktywna działalność misyjną prowadzi diecezja tarnowska. To jej staraniem wybudowano tam w roku 2004 szpital, który wymaga stałej rozbudowy i sporych funduszy na bieżącą działalność medyczną. Piękna aukcja, szczytny cel, zaskakująco dobry efekt. Pełny szacun dla jej organizatorów.

Wprawdzie następujący teraz tekst również dotyczy medycyny i dzieje się w szpitalu, nie mniej to już zupełnie inna „bajka”. Oto16 listopada o godzinie 19.00 w Mościckim Centrum Kultury zaprezentowano niezwykły i cieszący się niesłabnącym powodzeniem od lat spektakl Teatru STU „Wariat i zakonnica" Stanisława Ignacego Witkiewicza . Czarna komedia w stylu angielskiego suspensu, w której jest wszystko co w czarnej komedii znaleźć się powinno - szaleństwo, namiętność, zbrodnia, a wszystko to w dodatku w aurze szpitala psychiatrycznego. I zawieszone w powietrzu pytanie - kto jest wariatem, a kto normalny?...
W Tarnowie zobaczymyliśmy: Dariusza Gnatowskiego, Lidię Lubińską, Maję Barełkowską, Andrzeja Roga, Włodzimierza Jasińskiego, Dariusza Starczewskiego, Marka Karpowicza, Dariusza Tomaszewskiego. Spektakl wyreżyserował Krzysztof Jasiński , muzykę skomponował Jan Kanty Pawluśkiewicz.

Całkiem nieźle poczyna sobie także nasz Solski na wygnaniu. 20 listopada na scenie tarnowskiego teatru w Pałacu Młodzieży pojawił się Piotr Machalica śpiewający piosenki Edwarda Stachury. Początek koncertu o godzinie 19.00. - Sted to dla mnie postać kluczowa w życiu artystycznym. Filmowa „ Siekierezada” to przecież początek mojej drogi filmowej - przypomina Edward Żentara, dyrektor tarnowskiego teatru. - Każdy, kto choć raz zetknął się poezją czy piosenkami Stachury nie pozostaje wobec nich obojętny.
Edward Stachura popełnił samobójstwo w lipcu 1979 roku, niemalże miesiąc przed swoimi 42. urodzinami. - Chociaż w tym roku przypada okrągła 30. rocznica jego śmierci, nie chcemy by nasz koncert był patetyczny i rocznicowy. Pragniemy wypowiedzieć tych kilka tekstów autora „Fabula rasa”, podzielić się z Wami kilkoma jego piosenkami, niemalże kultowymi niegdyś hitami, by tylko wymienić: „Białą lokomotywę”, „Tango triste”, „Nie brookliński most”, „Balladę dla Potęgowej” - deklarują wykonawcy. - Trochę sami jesteśmy w stachurowym  nastroju, ponieważ jego teksty są mądre i piękne, tak bardzo nas dotyczą, bez względu na to, ile mamy lat. O ile, rzecz jasna, potrafimy jeszcze kochać i odczuwać ten świat.
Muzykę do spektaklu Piotra Machalicy napisał Jerzy Satanowski, grają: Marcin Lamch (kontrabas, aranżacje, kierownictwo muzyczne), Dariusz Bafeltowski (gitary) i Krzysztof Niedźwiecki (gitary).

Na zakończenie odnotujmy jeszcze znamienny fakt tworzenia się kolejnej dobrej tradycji w Tarnowie – uroczystego honorowania ludzi zasłużonych dla lokalnego kościoła i naszej małej ojczyzny. Medale Dei Regno Servier”, za zasługi dla Diecezji Tarnowskiej zostały przygotowane w trzech wersjach: medal złoty, srebrny i brązowy. Wyróżnienie może być przyznane osobom świeckim i konsekrowanym, a także instytucjom i osobom prawnym.   Z umotywowanym wnioskiem o przyznanie medalu do biskupa może wystąpić proboszcz parafii. Podobny wniosek może przedstawić także kościelna osoba prawna, po wcześniejszym zaopiniowaniu przez proboszcza parafii, w której zamieszkuje osoba przedstawiona do odznaczenia. Medal może być przyznany również bezpośrednio z własnej inicjatywy przez Biskupa Tarnowskiego - mówi ksiądz Jerzy Zoń, rzecznik biskupa. Medale złote po raz pierwszy zostaną wręczone w Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Biskup Wiktor Skworc wręczy je pięciu osobom.
Projekt medalu  Dei Regno Servire przygotował ksiądz Tadeusz Bukowski, dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie. Na awersie umieszczono napis: „ Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich”. Płaszczyznę centralną medalu wypełniają okrągłe medaliony, obrazujące ewangeliczne utożsamianie się Chrystusa z bliźnimi m.in. „byłem w więzieniu”, „byłem głodny”. Pośrodku awersu wkomponowano monogram Chrystusa.
Na rewersie umieszczony jest herb Diecezji Tarnowskiej, tytuł medalu w języku łacińskim i polskim oraz herb biskupa ordynariusza Wiktora Skworca. Pegaz już teraz gratuluje wszystkim obecnym i przyszłym laureatom tego zaszczytnego wyróżnienia.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



23:18, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 listopada 2009

Ten drugi listopadowy tydzień zaczął się zgoła instrumentalnie, a to za sprawą znakomitego krakowskiego aktora Jana Peszka, który 10 listopada dał na pałacowej scenie tarnowskiego teatru na wychodztwie swój „firmowy” spektakl pt. Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego” autorstwa Bogusława Schaeffera. Wprawdzie maestro ten miał swoim monogramem oficjalnie otworzyć we wrześniu scenę, a raczej jej namiastkę, Tarnowskiego Teatru im. L. Solskiego w Pałacu Młodzieży, aliści ze względu na  ogłoszoną przez Prezydenta RP żałobą narodową po katastrofie górniczej na Śląsku rzecz wtedy nie doszła do skutku. Wówczas  zamiast aktora instrumentalnego wystąpił nasz miejski prezydent. A Pegaz z właściwą jesieni nostalgią wspomina poprzednią wizytę z tym spektaklem Jana Peszka na małej scenie Solskiego, przed ćwierćwieczem, tuż po jego krakowskiej premierze. Działo się to za niezapomnianej dyrekcji Ryszarda Smożewskiego, którego właśnie pierwszą rocznicę śmierci (13 listopad 2008) obchodzimy, o czym przypominamy w okolicznościowej lamentacji obok, ubolewając, iż żadne z tarnowskich mediów tej znaczącej dla naszej kultury nieobecności nie odnotowało. Nieco wcześniej, bo 11 listopada świętowaliśmy kolejną rocznicę Święta Niepodległości, którą absolutnie poza oficjalnym partyjno – polityczno – biznesowo – bankietowym celebrowaniem, co ciekawie komentuje poniżej w swoim cotygodniowym felietonie Buc Galicyjski, artystycznie uczciła Tarnowska Artystyczna Konfraternia, dając pod wodzą naszej kulturalnej Judymki Krysi Drozdowej interesujący koncert w Pałacu Młodzieży. Środek jesieni sprzyja wspomnieniom – czasami pogodnym, często nostalgicznym, nierzadko bolesnym – o tych, którzy odeszli. Bardzo dobrze wpisało się w ten klimat Tarnowskie Centrum Kultury organizując po Zaduszkach Dżemowych – Zaduszki Filmowe. Tym razem, w piątek 13 listopada wspominano niedawno zmarłych wybitnych aktorów  Jana Machulskiego i Zbigniewa Zapasiewicza, których Tarnowskie Centrum Kultury miało okazję nie raz gościć, a podczas  tego zaduszkowego wieczoru  prezentując jednorazowo dwa wybrane spektakle Teatru Telewizji z ich udziałem: „Samoobrony” w  reżyserii Sylwestra Chęcińskiego  z  udziałem Jana Machulskiego oraz „Pana Gustawa i Matyldę” w reżyserii Macieja Wojtyszko  z udziałem  Zbigniewa Zapasiewicza. Także w piątek 13 odbyło się kolejne "Czytanie Nocą" przygotowane przez Teatr Nie Teraz, którzy wrócił niedawno z festiwalu ÓW w Warszawie, gdzie zespół Tomasza Antoniego Żaka został wyróżniony za spektakl „Kreon" ( nagroda to zaproszenie na przyszłoroczny festiwal FAMA). Tylko, że jak sama nazwa imprezy wskazuje Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej organizują studenci dla swoich rówieśników, zaś TNT nigdy studencki nie był a już teraz z pewnością bliżej mu do gimnazjalistów i licealistów, którzy go tworzą niż studentów. Najbliższe, dziewiętnaste już, literacko-muzyczne spotkanie w kawiarni „Tatrzańska" zatytułowano "Dobra wiadomość" i poświęcone zostało w całości Janowi Rybowiczowi, którego strażnikiem pamięci jest od dawna TNT. Pegaz przypomina, że trzy tygodnie temu minęła 19. rocznica tragicznej śmierci tego pisarza i poety, nazywanego „kaskaderem z Lisiej Góry". Wśród zaproszonych gości znaleźli się tym razem Maria Zawada-Bilik, Paweł Sroka i Marek Zięba, niegdyś aktorzy występujący w spektaklu opartym na tekstach Rybowicza. Muzycznie spotkanie oprawił jak zwykle bard TNT - Tomasz Lewandowski. Listopad to również tradycyjny „Salon Jesienny”, którego nietypową edycję, bo zamiast oficjalnego otwarcia będzie uroczyste zamknięcie, przygotowała Galeria Miejska BWA. Zaś zgodnie z obowiązującym światowym trendem, w który niestety wpisują się także władze naszego galicyjskiego miasteczka, tuż po Święcie Zmarłych rozbłysły w Tarnowie fontanny świetlne w liczbie trzech, dając widomy znak zbliżających się, choć to dopiero początek listopada, grudniowych Świąt Bożego Narodzenia. To powszechne lekceważenie tradycyjnych wartości jest wymownym znakiem naszych skomercjalizowanych do imentu czasów, których koniec ma ponoć nastąpić w 2012 roku…


„Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego" to dzieło Bogusława Schaeffera, który dopiero ponad dziesięć lat po jego powstaniu uznał, że zaprojektowany przez niego aktor instrumentalny jednak istnieje i że jest to właśnie Jan Peszek. Prapremiera te oryginalnej sztuki, stanowiącej prawdziwe wyzwanie dla występującego w niej aktora miała miejsce w 1976 roku i od tamtej pory spektakl zagrany został już kilka tysięcy razy. W Tarnowie „Scenariusz..." można było zobaczyć 10 listopada o godzinie 19.00 w sali teatralnej Pałacu Młodzieży. - Jan Peszek w tej roli jest znakomity - mówi Edward Żentara, dyrektor teatru. - To będzie gratka dla miłośników teatru. Kameralna scena w Pałacu zapewni lepszy odbiór i bliższy kontakt z aktorem.
- Z radością przystałem na zaproszenie mojego serdecznego kolegi, na okazję otwarcia nowej, tymczasowej sceny tarnowskiego teatru. Jeśli artysta wybiera ten tekst, to znaczy że posiada określone aspiracje
- podkreśla Jan Peszek. - Tekst Schaeffera nie mówi bowiem o rzeczach błahych i dotyczy bezpośrednio sztuki, sytuacji artysty we współczesnym świecie.

Koncerty pieśni patriotycznych organizowane przez Tarnowską Artystyczną Konfraternię to już bez mała tradycja – wieńczą one organizowane pod patronatem Prezydenta Miasta Tarnowa obchody Święta Niepodległości. Nie inaczej było i tym razem – 11 listopada w Pałacu Młodzieży odbył się koncert, któremu towarzyszyła przedpremierowa prezentacja wydawnictwa (książeczka i płyta medialna) podsumowującego projekt „Uwaga, Człowiek”. Pierwsze egzemplarze otrzymali bohaterowie i uczestnicy dwudziestu, emitowanych na antenie RDN Małopolska i na  portalu inTARnet.pl audycji, których publikacja powstała we współpracy z „Dziennikiem Polskim”. Napiszemy o tym osobno.
Inaczej niż w roku ubiegłym, tym razem uczestnicy wieczoru „Do Niepodległości” śpiewali patriotyczne i żołnierskie pieśni wraz z zespołem działającym w Gminnym Ośrodku Kultury w Śmignie. Warto podkreślić, że zespołowi (klawisze, bębny, saksofon, gitara basowa i wokale) udało się w swoich aranżacjach – zarówno marszowych jak i jazzujących – zaprezentować się od jak najlepszej strony w zetknięciu z tak delikatną materią, jaką jest „pieśń patriotyczna” – nawet bowiem gdy mamy do czynienia z wiekową, ale nieco „frywolną” pieśnią żołnierską, łatwo dokonując jej uwspółcześnienia, zwyczajnie zniszczyć ją. Grupie ze Śmigna udało się tego uniknąć, czego wyrazem było włączenie się w śpiewanie przez publiczność. Ten patriotyczny Wieczór, w którym muzyka przeplatała się z gawędą, prowadzili: Krystyna Drozd, Antoni Sypek i przewodniczący Rady Miasta Tarnowa Ryszard Żądło.

W ostatnim czasie pożegnaliśmy kilku artystów, których mieliśmy okazję podziwiać w wielu niezapomnianych kreacjach, zarówno teatralnych, jak i filmowych. Nie wszystkie jednak z nich znane są szerszej publiczności. Podejmując próbę wypełnienia tej luki choć w symbolicznej formie i nawiązując do specyficznego listopadowego klimatu zadumy, Tarnowskie Centrum Kultury zaprosiło tarnowian  na - Zaduszki Filmowe. Wypełniły je dwie
 jednorazową projekcję dwóch spektakli Teatru Telewizji: „Samoobrona” Feliksa Falka w reż. Sylwestra Chęcińskiego z udziałem Jana Machulskiego (oraz Marty Lipińskiej, Adama Cywka i Edyta Olszówki)  – premiera 15.11. 1999 oraz „Pan Gustaw i Matylda” w rez. Macieja Wojtyszki, w którym wystąpił  Zbigniew Zapasiewicz (wraz z Magdaleną Cielecką , Olgą Sawicką, Adamem Woronowiczem , Aleksandrem Olchową i Sławomirą Łozińską) – premiera 13. 11.m2006. „Samoobrona” dzieje się współcześnie, w wielkim mieście, ludzie narażeni na coraz częstsze przejawy przemocy nie czują się bezpieczne. W dzielnicy, gdzie policji prawie nie widać, jeden z mieszkańców domu przy ul. Zesłańców Syberyjskich postanawia sam zorganizować ochronę przeciwko napastnikom. Wiąże się to z ograniczeniem wolności wszystkich lokatorów. Z kolei „Pan Gustaw i Matylda” opowiada historię spotkania dwojga ludzi: emerytowanego sędziego i młodej dziennikarki telewizyjnej. Ta nieoczekiwana konfrontacja ludzi z dwóch różnych światów jest momentem zwrotnym w życiu bohaterów. Krótka znajomość stanie się dla obojga szansą na odmianę losu, chociaż każde z nich inaczej tę szansę wykorzysta. - Zaduszki Filmowe są nie tylko specjalnym spotkaniem z twórczością zmarłych aktorów we wspominkowej aurze listopada, kameralną formą pielęgnowania pamięci o nieprzeciętnych artystach, ale być może ciągle nowego spojrzenia na tych, których doskonale – zdawałoby się - znamy z ekranu i sceny – rekomendowała imprezę Anna Grygiel z TCK.

Ponad dwudziestu artystów prezentuje swoje prace na tegorocznym „Salonie Jesiennym” w Galerii Miejskiej. Przypominamy, iż ta coroczna ekspozycja stanowi przegląd twórczości nie tylko tarnowskich artystów zrzeszonych w Związku Polskich Artystów Plastyków. I tak po raz pierwszy swoje prace wystawiają na tarnowskim Salonie: Adrianna Sitkiewicz - rzeźbiarka z Gdańska, Agnieszka Bartak – Listkiewicz – doktorantka z krakowskiej ASP, Joanna Styryjska – Gałażyn – uczestniczka naszego „Tygla kultury” oraz Łukasz Murzyn i Marek Surmacz. Tradycyjnie już Salon Jesienny jest konkursem, w tym roku ocenianym przez jury w składzie: prof. Stanisław Tabisz, Magdalena Ujma, Maja Moroz, Iwona Kargol – Dębicka i Ewa Łączyńska – Widz. Niewątpliwym atutem wystawy jest jej różnorodność – aranżacje przestrzenne, rzeźby, malarstwo, neo – witraże i nieobecna wcześniej na naszych salonach sztuka wideo. – Poprzez pokazanie rozmaitych opcji i sposobów realizacji dzieła, od formy przestrzennej po dwuwymiarową, Salon Jesienny odzwierciedla wszystkie tendencje sztuki współczesnej, pokazując prace od klasycznych obrazów po video – art. Sztuka poszerzyła swoje możliwości formalne i artyści z tego korzystają – komentował tegoroczny Salon prof. Tabisz.

Wprawdzie dopiero połowa listopada i jesień trwa w najlepsze ale nasi magistraccy magicy nieco na siłę, a już na pewno na wyrost chcą nas wprowadzić w nastrój grudniowych Świąt Bożonarodzeniowych. Oto bowiem w Tarnowie pojawiły się nowe elementy dekoracyjne - fontanny diodowe. W misach, w trzech fontann (dwóch na Rynku, jednej na placu Kokocińskiego), magistrat zamontował fontanny świetlne. Ich konstrukcja składa się z podstawy i elementów „wodnych” oplecionych oświetleniem LED-owym w kolorach „zimnej” i „ciepłej” bieli, z efektem spływającej wody. Dla podkreślenia oryginalnego kształtu, obrysy poszczególnych elementów są podkreślone wężem świetlnym. W każdej z fontann zastosowano od 4000 do przeszło 10.000 diod. Wykonawca ozdób – firma ze Śląska – zapewnia wieloletnią działalność i estetykę urządzeń, gwarantujące upiększenie miejskich przestrzeni. Przynajmniej na czas jesienno – zimowy. Oczywiście najbardziej imponującą fontannę świetlną zainstalowano naprzeciw budynku magistratu przy ul. Mickiewicza. Całkowity koszt trzech instalacji wyniósł niespełna 66 tys. zł, co w świetle kryzysowej traumy w większości bezrobotnych lub ledwie wiążących koniec z końcem mieszkańców naszego miasta, dla jego włodarzy zdaje się nic nie znaczyć. Ale tak im się tylko wydaje. Społeczeństwo patrzy władzy na ręce i będzie o tym PR geście pamiętać przy okazji zbliżających się wybiorczych harców. Tym bardziej, iż w powszechnej opinii owe świetlne fontanny to straszny kicz. Na łamach Gazety Krakowskiej zdegustowani tą wątpliwą ozdobą czytelnicy zadają szereg pytań w rodzaju:  gdzie był plastyk miejski, kiedy planowano zamontowanie takich dekoracji? Gdzie był konserwator zabytków, że na cos takiego zgodził się na Rynku? Pilnujemy – i słusznie – żeby w mieście tępić niewłaściwie zamontowane reklamy, a tu pozwalamy na coś takiego? Jak pierwszy raz zobaczyłem „to to”, obok urzędu miasta, aż mnie z wrażenia zamurowało… Ciekawe, jakby zareagowałby  Prezydent, gdyby mu coś takiego zainstalowano pod oknami jego domu?




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



15:41, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 listopada 2009

Tak się porobiło w aktualnych okolicznościach przyrody, iż zamiast zimy atakuje nas grypa. I to nie byle jaka, tylko groźny wirus A/H1N1. Wprawdzie pani minister zdrowia uspokaja, iż epidemia nam nie grozi, to jednak obywatele nie do końca jej wierzą i szturmują apteki oraz przychodnie. Także w naszym galicyjskim miasteczku. A skutecznej szczepionki jak nie było, tak nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie. Maseczki chirurgiczne czy zwykła witamina C stały się nagle towarem deficytowym. Ale nic to. Tarnowianie w tzw. międzyczasie dali się oczarować tanecznemu show, jakie pokazali uczestnicy jubileuszowego XX Turnieju Tańca Towarzyskiego „Klasa – Leliwa”. Kilkaset osób obejrzało na parkiecie hali TOSiR porywające turniejowe zmagania około dwustu par tanecznych z Polski, Czech, Słowacji i Ukrainy (wszyscy bez maseczek). Warto podkreślić, iż w tym roku tradycyjną imprezę połączono z Grand Prix Polski, które gościło w naszym mieście po raz pierwszy. W sobotę na parkiecie hali TOSiR-u królowały gorące rytmy latynoamerykańskie, a w niedzielę tańce standardowe. I tak tanecznie przekroczyliśmy październikowo – listopadową granicę Aliści tak naprawdę listopad rozpoczął się od tradycyjnych kwest na cmentarzach i wokół nich, o czym szczegółowo pisaliśmy oddzielnie. Być może to grypowa psychoza i kryzys sprawiły, iż w tym roku zebrano w Tarnowie jeno około 20 tysięcy złotych. Dzięki tej zorganizowanej już po raz 17. dwudniowej zbiórce, której główną postacią był, jak co roku niezmordowany Antoni Sypek – znany tarnowski historyk i społecznik, uda się uratować na Starym Cmentarzu 3 nagrobki - porucznika armii austriackiej, którego poszukiwała rodzina z Czech i dwa bezimienne trumienne nagrobki. Po pierwszym dniu kwesty - w sobotę, w puszkach było zaledwie 4300 zł. W niedzielę odwiedzający najstarszą tarnowską nekropolię byli już bardziej szczodrzy, choć o pobiciu ubiegłorocznego wyniku - ponad 23 tys. zł, nie było mowy. - Widać kryzys. Ludzie wrzucali do puszek mniej pieniędzy i o mniejszych nominałach - zauważa Barbara Sypek, która liczyła na bieżąco pieniądze. Nie było na przykład ani jednego banknotu 200-złotowego, co zdarzało się w ubiegłych latach, zresztą 100-złotowych również było niewiele. Dominowały 5 i 10-złotówki. Na Święto Zmarłych nałożyło się inne nie mniej ważne: 30 października Tarnów stał się Pierwszym Niepodległym. Dokładnie 91 lat temu formalnie miasto oddało się do dyspozycji rządu warszawskiego. O godzinie 18. na nadzwyczajnie zwołanym przez burmistrza miasta - Tadeusza Tertila - posiedzeniu Rady Miejskiej, 30 października 1918 roku Tarnów podporządkował się Radzie Regencyjnej. W nocy rozpoczęło się rozbrajanie austriackich wojsk okupacyjnych i to właśnie Tarnów jako pierwszy odzyskał wolność po 123 latach rozbiorów dokonanych przez Austrię, Prusy i Rosję. Tego historycznego przewrotu wojskowego dokonała Polska Organizacja Wojskowa wraz z oficerami stacjonującymi w Tarnowie. Okoliczność tę uczczono w tym roku min. harcerskim capstrzykiem niepodległościowym oraz uroczystą, połączoną sesją rady miasta i powiatu, podczas  której wręczono nagrody im. burmistrza Tadeusza Tertila za najlepsze prace naukowe (magisterskie) dotyczące miasta. Zupełnie niepotrzebnie uroczystość tę zdominowała informacja, iż laureatką pierwszej nagrody w tym magistrackim, a raczej magisterskim rankingu zdobyła córka prezydenta miasta, co wywołało prawdziwą burzę, nie tylko medialną… . Ponieważ nic tak nie łagodzi obyczajów, jak muzyka, więc zakończmy ten tydzień odnotowując, gorący, klimatyczny koncert zespołu BIFF, jaki ta debiutująca w tym roku formacja o rockowo – punkowej naturze, dała  we czwartek 5 listopada w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury. Za to w innym tarnowskim muzycznym mateczniku, a mianowicie Centrum Paderewskiego powiało chłodem po obcięciu unijnego dofinansowania na odbudowę północnej oficyny przy Dworku I. J. Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. Aliści nie zrażeni tą finansową siurpryzą muzyczni zawiadowcy pod wodzą, a raczej batutą dyr. Centrum Krystyny Szymańskiej z rozmachem zorganizowali kolejny już 27 Tydzień Talentów, o czym sprawozdajemy oddzielnie.


30 października w 91 rocznicę odzyskania przez Tarnów niepodległości, harcerze Hufca Tarnów ZHP im gen. Józefa Bema, przeprowadzili pod Grobem Nieznanego Żołnierza okolicznościowy capstrzyk. Jego celem było uczczenie pamięci uczestników tamtych wydarzeń, w szczególności zaś tarnowskich harcerzy, którzy w nocy z 30 na 31 października 1918 roku wspólnie z członkami Polskiej Organizacji Wojskowej rozbroili austriackie posterunki wojskowe na terenie miasta Tarnowa. - To właśnie te nocy – mówi harcmistrz Maksym Pękosz, komendant Hufca Tarnów ZHP - młody, siedemnastoletni skaut Adam Ciołkosz, komendant Dzielnicy Tarnowskiej wspólnie z dowodzonym przez siebie harcerskim Pogotowiem Narodowym wziął aktywy udział w rozbrajaniu posterunków zaborcy.
Warto przy tej okazji przypomnieć zapomnianą już dziś postać Adama Ciołkosza, młodego chłopaka, który najpierw brał udział w wyzwalaniu Tarnowa, aby już kilka dni później na czele grupy 26 tarnowskich harcerzy wyruszył do Lwowa, by wesprzeć walczące tam Orlęta Lwowskie w walce o polskość tego miasta. Adam Ciołkosz jak na harcerza przystało całym swoim życiem służył Polsce. Jeszcze w okresie odtwarzania polskiej państwowości wykazał się bohaterstwem na polach walki biorąc czynny udział w wojnie polsko-bolszewickiej oraz w III Powstaniu Śląskim w bitwie o Górę Św. Anny. Cały ten czas był on również aktywnym propagatorem harcerstwa, a w okresie poprzedzającym plebiscyt na Warmii i Mazurach był komendantem tamtejszej organizacji harcerskiej. W okresie międzywojennym służył Ojczyźnie m.in. jako poseł na Sejm.
 - Dla nas harcerzy – konkluduje tarnowski komendant ZHP - druh Adam Ciołkosz jest szczególnie ważną postacią, gdyż jest on doskonałym przykładem, na to jak można jako harcerz służyć Ojczyźnie, nie tylko w trudnym okresie niewoli, ale również jak to robić w okresie pokoju.

Z okazji podniosłej 91. rocznicy odzyskania przez Tarnów niepodległości w piątek 30 października o godz. 15.00 na pamiątkę posiedzenia Rady Miejskiej z 1918 roku, odbyła się uroczysta połączona sesja miasta i powiatu. Podczas niej zostały wręczone nagrody im. burmistrza Tadeusza Tertila za najlepsze prace naukowe.
Laureatką tegorocznej Nagrody Tertila została córka prezydenta Tarnowa, co wywołało prawdziwą lawinę najróżniejszych komentarzy i spekulacji. Szczególnie kontekst dotyczący jej fundatorów, którym są samorządy Tarnowa i powiatu tarnowskiego. Kontrowersji nie uciszyło nawet zrzeczenie się prezydentówny z finansowej części nagrody.
 - To nieeleganckie i budzi złe skojarzenia - tak wyniki komentuje radny Jacek Łabno z PiS. - Jeśli miasto organizuje konkurs, to osoby z najbliższego otoczenia prezydenta nie powinny w nim brać udziału. Oczywiście rodzina prezydenta powinna być traktowana tak samo, jak każdy inny obywatel, ale w tym przypadku budzi to złe skojarzenia – zauważa radny. - Mogą pojawić się pewne niedomówienia, a nawet pomówienia, które miastu na pewno nie będą dobrze służyć – dodaje.
 - Nie byłem gorącym zwolennikiem takiego rozwiązania, ale moja córka jest dorosła i sama decyduje o swoim życiu – ripostował prezydent Ryszard Ścigała.
O Nagrodę Tertila mogli się ubiegać autorzy najlepszych prac licencjackich i magisterskich związanych z Tarnowem lub powiatem. Kandydatów typowały uczelnie z całej Małopolski. Zwycięska praca Agnieszki Ścigały - absolwentki architektury na Politechnice Krakowskiej - nosi tytuł "Multimedialne Centrum Komunikacji. Rozbudowa dworca kolejowego Tarnów-Mościce". - Chciałam się zmierzyć z rówieśnikami, nie wiem, czemu miałabym wycofywać swoją pracę z konkursu? - mówiła laureatka.
 - Trudno, żeby ludzie związani z osobami publicznymi byli dyskryminowani - bronił się prezydent.
Przewodniczący kapituły oceniającej prace konkursowe Sylwester Gostek zapewnia, że wygrała najlepsza. - Aby uniknąć wszelkich spekulacji z przewodzenia komisji zrezygnowała nawet wiceprezydent Dorota Skrzyniarz – podkreśla.
Tymczasem na drugim miejscu wśród pięciu zgłoszonych prac magisterskich znalazła się praca dyplomowa radnego tarnowskiej Rady Miejskiej Jakuba Kwaśnego.  To narzuca pytanie – czy nie należy zmienić nieco regulaminu konkursu? Rozwiązaniem, które pozwalałoby uniknąć w przyszłości podobnych sytuacji byłoby na przykład wprowadzenie kodowania prac, tak aby komisja nie mogła się sugerować nazwiskiem autora. Dyskusję w sprawie i rozważenia tej propozycji obiecał przewodniczący kapituły Sylwester Gostek. Natomiast Agnieszka Ścigała zrzekła się 3 tysięcy złotych nagrody pieniężnej, którą miała otrzymać i zamierza kwotę tę przekazać na cel charytatywny.
Dodajmy, że pozostałe dwa tysiące złotych oraz statuetka za najlepszą pracę licencjacką trafi do Magdaleny Bryl, absolwentki Wyższej Szkoły Biznesu w Tarnowie. Pisała ona o „Zagospodarowaniu odpadów komunalnych, jako problemie ekologicznym i ekonomicznym polskich gmin na przykładzie Miasta Tarnowa”. Jakkolwiek  cała sprawa w kuluarach sesji była głośno dyskutowana, to sama uroczystość rozdania nagród przebiegła planowo. Agnieszka Ścigała zrzekła się nagrody finansowej, czyli 3 tys. zł brutto. Zadowoliła się dyplomem i statuetką. - Zrobiłam to ze względu na moje oczywiste związki z tatą, by nie był posądzany o nepotyzm - powiedziała. Pieniądze mają trafić do jednego z tarnowskich domów dziecka. I bardzo dobrze, nas tylko dziwi, że temat ewentualnej rewitalizacji dworca PKP w Mościcach wart był pracy magisterskiej i całego zamieszania wokół. Czyżby nie było ważniejszych spraw i problemów w naszym galicyjskim powiecie i jego siedzibie?

Równie gorąco, jak na wyżej wspomnianej sesji było w chłodny listopadowy wieczór  (czwartek 5.11.) w Piwnicach TCK, gdzie Zespół BIFF, o rockowej naturze i punkowej duszy, zaprezentował swoje piosenki podczas jedynego koncertu w Tarnowie. Definicja BiFF to po angielsku „cios” a po polsku oznacza projekt Ani Brachaczek i Hrabiego Fochmana znanych z zespołu Pogodno, a zasilanych przez "najlepszą sekcję rytmiczną w kraju", czyli Jarka Kozłowskiego (Mitch&Mitch) i Michaela Pfeiffa (Pogodno). Brzmią rockowo, bigbeatowo, tanecznie, czasem glamrockowo. Oniryczny wokal Ani i słodkie melodie w połączeniu z ironicznymi tekstami i rock’n’rollową energią tworzą coś, co sam zespół nazywa onirycznym punkiem. BiFF jesienią wydał swoją pierwszą płytę pt. "Ano". Nagrania miały miejsce we Wrocławiu. Producentem albumu jest Marcin Bors, znany m. in. z realizacji ostatnich dwóch solowych albumów Nosowskiej. Muzykę i słowa tworzy Ania wraz z Fochmanem, który skomponował między innymi takie przeboje jak ‘Orkiestra’ zespołu Pogodno. Jeden z tekstów, do piosenki „Adela”, napisała Dorota Masłowska. BIFF w roku 2008 pojawił się na Festiwalu w Opolu w koncercie Premiery prezentując utwór "Ślązak". W tym samym roku wystąpili na festiwalu Heineken Open'er Festival w Gdyni. W roku 2009 zespół wystąpił między innymi na Slot Art Festival czy znanym Off Festival w Mysłowicach. Od początku swojego istnienia BiFF zagrał już ponad 50 koncertów. Zaś w Tarnowie wystąpił w składzie: Ania Brachaczek (ex-Pogodno, ex-Los Trabantos, ex-Vietnam Vet Taxi Ride): vocal, keyboard, Hrabia Fochman (ex-Pogodno): vocal, gitara, Jarek Kozłowski (Mitch&Mitch): vocal, drums, Michael Pfeiff (Pogodno): vocal, bass gitar.

Niestety nie będzie unijnego dofinansowania na odbudowę północnej oficyny przy Dworku I. J. Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. Starosta Tarnowski Mieczysław Kras i dyrektor Centrum Paderewskiego Krystyna Szymańska, nie kryją rozczarowania i wszystko wskazuje na to, że stronę przygotowującą projekt od samego początku wprowadzono w błąd. Tymczasem odbudowa wspomnianej oficyny oznaczała dla Centrum nie tylko przywrócenie obiektowi historycznego stanu, ale zwiększenie liczby miejsc hotelowych, tak aby można było przyjąć cały autokar. Dzięki temu oraz dzięki własnej gastronomii, Dworek w Kąśnej mógłby organizować konferencje, zjazdy, sesje – a zarobione w ten sposób środki przeznaczać na swoje utrzymanie i na działalność kulturalną.
 - Wskazano nam ten akurat program – tłumaczyli się oboje zainteresowani - jako możliwy do wykorzystania, potwierdzano to w kolejnych konsultacjach, przygotowaliśmy więc kosztowną dokumentację, nasz projekt dobrze oceniono pod względem formalnym, a na końcu okazało się, że zamiast dwóch trzecich kosztów inwestycji, środki unijne mogą stanowić tylko jedną trzecią, bo „podpadamy pod pomoc publiczną”. Gdyby na samym początku powiedziano nam, że nie jest to możliwe, szukalibyśmy innych rozwiązań. Okazało się, że inwestycję potraktowano tak, jakby realizować ją miał podmiot gospodarczy i jako obiekt o charakterze komercyjnym, a nie element historycznego dziedzictwa, mający zapewnić utrzymanie placówce realizującej działalność stricte kulturalną. Zamiast więc 2 mln złotych przy 1,2 mln zł wkładu własnego, proporcje zostały odwrócone, a tego, jak stwierdza starosta tarnowski Mieczysław Kras, budżet powiatu nie jest w stanie podźwignąć. Otwartym pozostaje zatem pytanie kto zawinił  – dywagował na internetowych łamach inTArnet.pl Mirosław Poświatowski - urzędnicza ignorancja, czy też czyjś negatywny lobbing? A może brak lobbingu pozytywnego na poziomie województwa? W efekcie niemałe pieniądze wydane na przygotowanie projektu, póki co zostały wyrzucone w błoto, a Centrum Paderewskiego, jeden z nielicznych obiektów o podobnym statusie w kraju, nie uzyska możliwości większego samofinansowania do swoich działań kulturalnych czy do bieżącego utrzymania – co przy szczupłym budżecie starostwa i wciąż fluktuujących środkach ministerialnych, może w trudnych czasach niekorzystnie zaważyć na przyszłym bycie Dworku w Kąśnej.
I to by było w tym mijającym tygodniu na tyle.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



13:20, tarnowski_kurier_kulturalny
Link Dodaj komentarz »








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: