Blog > Komentarze do wpisu

-> Pegazem po Tarnowie 249/250


To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jego inności nie jest też cezura czasowa: koniec starego i początek nowego roku. Te oczywiste oczywistości, jakkolwiek ważne i nie do pominięcia w Pegazie, pisanym w sylwestrowych okolicznościach przyrody, tym razem zdominowała jakościowa i techniczna zmiana naszego, z przeproszeniem, organu. Otóż z nastaniem nowego Anno Domini 2013 tkk od czterech lat funkcjonujący na blogu gazeta.pl przemienia się w profesjonalny portal internetowy tarnowskikurierkulturalny.pl – zachowując swoją dotychczasową tożsamość:  nazwę i charakter. Jak dotąd, tak i nadal będziemy możliwie najszerzej, najgłębiej i najrzetelniej monitorowali to, co w kulturalnej trawie Tarnowa i okolic piszczy. Aliści otwierając się w raz z nowym rokiem na nowe możliwości, szanse i nadzieję… Licząc na wypróbowaną przez minione lata państwa przyjazną obecność, wyrozumiałość dla popełnianych błędów i anielską cierpliwość do nas…

A  ponieważ anielski sezon w pełni, podjęliśmy próbę ustalenia, ile też tych stworzeń fruwa wokół nas. I okazało się, że jest ich dokładnie 301 655 722. Taką przynajmniej liczbę podaje XIV kabała. Podążając dalej tym tropem ustaliliśmy z moim skrzydlatym aczkolwiek parzystokopytnym aniołem stróżem, że około 520 r. niejaki Pseudodionizy Aeropagita rozróżnił trzy hierarchie aniołów: Serafini (aniołowie miłości), Cherubini (aniołowie wiedzy) i posłuszne Trony. Są wśród aniołów tacy, którzy opiekują się narodami (Księstwa), i Archaniołowie, którzy przynoszą ludziom najważniejsze wiadomości/, oraz opiekujący się nami na co dzień (Stróże). Wszystkie anioły nie mają ciała i są nieśmiertelne. W Biblii różnią się wyglądem, w sztuce – różnymi atrybutami, np. mają skrzydła. Aliści są także aniołowie, o których nie wie nikt, bezimienni, jak ci, którym są przypisani. To szeregowcy w niebieskiej armii. I to od nich tak naprawdę zależy, co się z nami szarakami na co dzień i od święta dzieje. Pilnują nas i pilnie raportują, gdzie i co trzeba.

A po świątecznych szaleństwach nastał czas na poświąteczne remanenty i refleksje.  Zniesmaczeni co nie co poszukiwaniami odpowiednich kryteriów i ocen, koniecznością dokonywania wyborów i nadawania numerów - rozglądamy się nerwowo z Pegazem za wodą święconą, która wywabiłaby nasze w tym względzie przewinienia. A wokół tyle świętych, że zasłaniają już niebo. Coraz trudniej zebrać wszystkich przy stole, zaparkować pamięć w  dozwolonym miejscu i trzymając się za ręce przemawiać do siebie nierdzewnymi słowami. Coraz częściej zacina się też nasza maszynka tolerancji, wzajemnego znoszenia siebie na wzajem, i coraz częściej nie możemy znaleźć dotrzymującej słowa karty gwarancyjnej. Ale do rzeczy czyli kulturalnego „spisu z natury” niektórych ostatnich, i jakby mniej „medialnych” zdarzeń kulturalnych tego wyjątkowego, ostatniego tygodnia roku.

Zgodnie z tarnowską tradycją, również w tym roku w wigilijną noc tuż po pasterce, w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury zabrzmiały Rockowe O!płateczki Wojtka Klicha, kultowa impreza mająca swoje stałe miejsce w kalendarzu imprez kulturalnych Tarnowa. Ten  odbywający się nieprzerwanie od 1995 roku wyjątkowy koncert kolęd i pastorałek w blues – rockowych aranżacjach  to prawdziwy ewenement w skali kraju (a może i świata), który odbywa się tradycyjnie w Wigilijną Noc,  to ziszczenie niepokornych marzeń Wojtka Klicha, który wymyślił sobie tę imprezę, datę i irracjonalną godzinę rozpoczęcia - bo któż o 1.30 w nocy odwiedza sale koncertowe.

Podobnie jak rok temu, ze względu na oszczędności, zrezygnowano z hucznego Sylwestra na Rynku połączonego z  występami zespołów na żywo (ostał się jeno pokaz ogni sztucznych). Na szczęście nie wszyscy postponują tradycję, o czym dobitnie zaświadcza chociażby kolejna edycja plenerowej szopki z żywymi zwierzętami w przyklasztornych ogrodach klasztoru ojców Bernardynów. W tym roku została ona powiększona i wzbogacona nową iluminacją świetlną. Konstrukcja szopki ma w tym roku wygląd tradycyjnego pasterskiego szałasu, w którym zamieszkają przede wszystkim zwierzęta znane z polskich gospodarstw, m.in. owce, kaczki, barany i dwa kucyki. Szkoda tylko, że zabrakło egzotycznych wielbłądów czy lam, które były w poprzednich latach. - Budowa trwała ponad miesiąc, a w wykonaniu samej szopy, jak i zagrody po raz pierwszy pomagały nam osoby, które na co dzień korzystają z naszej kuchni - mówi o. Lucjusz Wilk, gwardian klasztoru. Bernardyni jednocześnie zachęcają do zobaczenia ruchomej szopki w kościele, w której umieszczono w tym roku kilka nowych figur, m.in. wędkarza i kowala. Żywą szopkę u Bernardynów będzie można oglądać od godz. 8 do 19. Codziennie do 6 stycznia, kiedy to zaplanowano tradycyjny pochód Trzech Króli przez miasto.  A skoro o szopkach mowa to nie sposób nie wspomnieć o kolędach, będących ich artystycznym dopełnieniem i wszechobecnych w tym wyjątkowym czasie w tzw. przestrzeni międzyludzkiej. Więc koncertuje kto może i gdzie może…

W kościele i w teatrze, na ulicy i po domach, które odwiedzali Kolędnicy Misyjni. I tak w sobotę 29 grudnia  w Kościele Księży Misjonarzy odbył się koncert kolęd i pastorałek w wykonaniu Dziewczęcego Chóru Katedralnego „Puellae Orantes” i Kwartetu Smyczkowego „Airis”. Podczas koncertu zaprezentowano repertuar z albumu „Łukaszewski & Bembinow. Kolędy i pastorałki”, nagrodzonego Fryderykiem 2012. Z kolei w niedzielę 30 grudnia w kościele p.w. Miłosierdzia Bożego kolędowała działająca przy tamtejszej parafii 25. osobowa Tarnowska Orkiestra Miłosierdzia Bożego. Tego samego dnia Centrum Sztuki Mościce zaprosiło na świąteczny koncert „Pastuszkowie Hej!” w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca Świerczkowiacy.

Zaś w tarnowski teatr przygotował, podobnie jak w poprzednim roku, sylwestrowe spotkanie zatytułowane „Muzyczne prezenty na Nowy Rok”.  W programie tego sylwestrowego koncertu zapowiedziano popularne arie z oper W.A. Mozarta, S. Moniuszki, G. Bizeta, P. Czajkowskiego a także arie z operetek, piosenki z musicali oraz serię znanych piosenek lwowskich – wszystko w międzynarodowym wykonaniu. Ten muzyczny cocktail przyprawiła grana już od jakiegoś czasu na deskach Solskiego farsa „Czego nie widać”.

Mijający rok to 366 dni obfitujących w wydarzenia, o których mówić się będzie jeszcze długo w Tarnowie. Władza, jak to hucznie wszem i wobec ogłosił magistrat zapamięta 2012 rok jako jedno pasmo sukcesów, aczkolwiek mieszkańcy już niekoniecznie… Przełom roku, to  jak wiadomo,  czas stosownych remanentów, statystyk,  podsumowań i postanowień więc i my nie będziemy chować głowy w piasek… o czym obok.  I tak, w tej medialnej i jak na razie wirtualnej zaspie, bo śniegu jak na lekarstwo  utkwiwszy, z umiarkowaną nadzieją na lepsze jutro tarnowskiej kultury, także tej prasowej (właśnie ukazały się dwa nowe czasopisma), pozostajemy „Na ten Nowy Rok”.

Ryszard Zaprzałka



niedziela, 30 grudnia 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Pegazem po Tarnowie 247

    Ubiegły tydzień zdominowały obchody, także tarnowskie, 31 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Ich artystyczną oprawę stanowił czwartkowy koncert w tarnowskim

  • -> Pegazem po Tarnowie 246

    Wraz z nastaniem prawdziwej zimy "pierwsi obywatele" naszego galicyjskiego miasteczka czyli Bima, Gwiazda, Strzelec i Hetman znaleźli ciepłą, bezpieczną przysta

  • -> Pegazem po Tarnowie 245

    Pomimo hura optymizmu prezydenta R. Ścigały podsumowującego półmetek swoich rządów (patrz wywiad obok), wszechobecny kryzys dotarł także do naszego galicyjskieg









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: