Blog > Komentarze do wpisu

-> Pegazem po Tarnowie 248

 

A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki,  jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowiadanym przez Majów końcu świata. Aliści, jak się okazało, jeszcze nie tym razem, co trafnie skomentował na facebooku  mój tarnowsko – kanadyjski przyjaciel Antoni Wolak. Otóż, pisze on – „Ostatni dzień kalendarza Majów to nie pierwsza przepowiadana apokalipsa. Millenaryści spodziewali się go 31 grudnia 999 roku, gdy wierzono, że więziony w lochach Watykanu potwór Lewiatan zniszczy Ziemię. Na 1600 rok koniec świata przewidywał Marcin Luter, na 1999 Nostradamus, a na 2060… Izaak Newton. Gdy 30 marca 2010 zaczęły się pierwsze zderzenia wiązek protonów w Wielkim Zderzaczu Hadronów, nieznana publicznie z nazwiska Niemka mieszkająca w Szwajcarii toczyła bezskuteczną walkę przed sądami o powstrzymanie eksperymentu w obawie, że w jego wyniku powstanie czarna dziura i zniszczy Ziemię. Pewne jest natomiast, że prędzej czy później nasze Słońce przekształci się w tzw. czerwonego olbrzyma, pochłaniając Merkurego, Wenus i Ziemię. Nastąpi to jednak za ok. 5 mld lat". I tego się będziemy trzymać, przynajmniej ja i mój parzystokopytny interlokutor. Na szczęście nie wszyscy ulegli tej apokaliptycznej wariacji. W takim np., Błoniu koło Tarnowa, jakby nigdy nic, trwa iście przemysłowe (wiadomo: Święta) pieczenie opłatków. Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy dziennie w zakładzie przetwórczo-handlowym Wyższego Seminarium Duchownego wypieka się ok. 7 tys. 200 opłatków. - Opłatek powstaje z mąki i wody, ciasto trzeba dobrze wymieszać i trafia ono do specjalnego pieca. Samo pieczenie trwa do 2 minut. Później opłatki przenosi się do nawilżalni, wycina i pakuje - tłumaczy Alicja Słowik. Opłatki są zamawiane głównie przez proboszczów diecezji tarnowskiej. Zamówienia przychodzą z całej Polski, a także m.in. z Niemiec, Anglii, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych-mówi ks. Wiesław Czaja, dyrektor zakładu. Oprócz białych opłatków, w Błoniu powstają m.in. żółte, różowe i pomarańczowe. Uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczone są na utrzymanie tarnowskiego seminarium, gdzie kształci się ok. 200 kandydatów do kapłaństwa. Również magistrat zupełnie zignorował koniec świata i zarządził, że od najbliższej sesji obrad Rady Miasta strzec będą strażnicy miejscy. Chodzi o to, aby nie proszeni goście (czytaj: obywatele) nie mogli swojej władzy patrzeć na ręce czyli uczestniczyć – broń Boże bez prawa głosu – w posiedzeniach wybranych przez siebie przedstawicieli. Teraz zgodnie z przyjętym wnioskiem przewodniczącego G. Światłowskiego mieszkańcy Tarnowa będą mogli obserwować obrady przez otwarte drzwi Sali Lustrzanej, z perspektywy…bufetu oraz przez wstawiony tam telewizor! To ewidentne pogwałcenie i skandaliczne ograniczenie swobód demokratycznych miało swoje źródło w listopadowej sesji RM, kiedy to zdesperowani kibice tarnowskiej Unii Tarnów stanęli za plecami swoich wybrańców i na chwilę przejęli jeden mikrofonów, głośno wyrażając niezadowolenie z dramatycznej sytuacji klubu piłkarskiego, spowodowanej ich zdaniem bierną postawę urzędników oraz prezydenta. Ten kuriozalny pomysł krytykują radni opozycji i koalicji. - Jest to o duży krok za daleko i ja się na to nie będą godził. Będę głośno mówił, że jest to ograniczanie demokracji - uważa radny Jakub Kwaśny z SLD. Do tej pory podczas sesji na sali często zjawiali się związkowcy. W czytelny sposób demonstrowali swoje niezadowolenie. Ostatnio protestowali przeciw komercjalizacji tarnowskich przychodni. Stawali wtedy z transparentami za prezydentem R. Ścigałą. Teraz urzędnicy nie będą już narażeni na podobne siurpryzy… Na szczęście nie wszystko zależy od urzędników. STGU (Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej) ogłosiło wyniki w konkursie „Projekt Roku – Polski Konkurs Graficzny 2012” przyznając w kategorii „Forma” medal D. Nowakowi – młodemu twórcy związanemu z Tarnowem, absolwent tarnowskiego Liceum Plastycznego, później krakowskiej ASP, współtwórcy grupy artystycznej New Roman. Gratulujemy również K. Gliwie, która otrzymała medal w kategorii „Debiut”. Oboje udanie współpracują z tarnowskim BWA:  Damian m.in. jest autorem plakatu dworcowego projektu „Zapnij płaszcz” i współautorem nowego logo BWA, Kaja – autorką plakatu wystawy BWA „Sen jest drugim życiem” i współautorką (z Agnieszką Piksą) książeczki do wystawy. Odnotujmy jeszcze spotkanie z red. C. Gmyzem w restauracji Bombay Music, w teatrze: charytatywny koncert „Pomóżmy Oli” i kolejne "schodowe" tym razem kolędowe śpiewanie dla zabieganych tarnowian. Artystyczne urodziny R. Rzeźnikiewicza i drugą już rocznicę śmierci Bogusia Wojtowicza.

  
Profesor Włodzimierz Bernacki, tarnowski poseł Prawa i Sprawiedliwości, zaprosił 17 grudnia o godzinie 17.,00 na spotkanie z redaktorem Cezarym Gmyzem. Spotkanie odbyło się w restauracji Bombay Music przy ulicy Krakowskiej w Tarnowie. Przypomnijmy: 30 października bieżącego roku Cezary Gmyz opublikował tekst pod tytułem „Trotyl na wraku Tupolewa”, w którym przedstawił wyniki badań jakie zostały przeprowadzone przez polskich specjalistów w czasie pobytu w Smoleńsku. - Ukazanie się drukiem artykułu Cezarego Gmyza zapoczątkował całą serię wydarzeń. Najpierw zwolnienia w „Rzeczpospolitej”, potem  likwidacja „Uważam Rze”, a równolegle z tym atak mediów związanych z  „salonem” na środowiska konserwatywne, a także na  dziennikarzy niepokornych. A wszystko to w państwie, którego konstytucja gwarantuje wolność słowa – mówi poseł Bernacki. 

Tego samego 17 grudnia w tarnowskim teatrze zorganizowano staraniem Stowarzyszenia „Dajmy Dzieciom Miłość” koncert charytatywny „Pomóżmy Oli”. Dla Oli Boguckiej na scenie zagrali i zaśpiewali przyjaciele, artyści z Tarnowa i Warszawy, a wśród nich zespół Jazz City Choir,  a foyer teatru podziwiać będzie można obrazy paryskiej artystki rodem z Tarnowa Ani Kropiowskiej. W koncercie, który poprowadzili Maria Zawada-Bilik i Grzegorz Janiszewski posłuchać było można m.in. piosenek B. Okudżawy, J. Brela, E. Piaf, L. Cohena.  Ola Bogucka, tarnowianka, lat 22. Przy porodzie doznała poważnego uszkodzenia splotu barkowego prawej ręki. W 1991 roku przeszła operację przeszczepu nerwów, która jednak nie przywróciła jej pełnej sprawności. Mimo tego Ola ukończyła szkołę muzyczną w Tarnowie w klasie wiolonczeli. Obecnie jest studentką Uniwersytetu Warszawskiego w Instytucie Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich. Jest także uczennicą Wydziału Wokalnego w Zespole Państwowych Szkół Muzycznych w Warszawie. W lipcu tego roku przeszła kolejną skomplikowaną operację ręki w Santander w Hiszpanii. Obecnie przechodzi intensywną rehabilitację. - Wszystkim, którzy zechcą pomóc mi i moim rodzicom w zwrocie poniesionych kosztów operacji i rehabilitacji, bardzo dziękuję za wsparcie – pisze na stronie Stowarzyszenia „Dajmy Dzieciom Miłość” Ola Bogucka.


Rafał Rzeźnikiewicz jest liderem zespołu Anaconda. Obchodzi właśnie 30-lecie swojej działalności scenicznej. Po raz pierwszy wystąpił na scenie w grudniu 1982 r. Grał wtedy z zespołem Akron. Po raz pierwszy wystąpili wtedy na scenie i po raz pierwszy odnieśli sukces. Pierwszy raz zagrali w Domu Kultury w Żabnie. Wygrali w konkursie. – Ten występ otworzył nam drzwi do kariery – wspomina po latach Rafał Rzeźnikiewicz. Potem koncertowali już w całej Polsce. Dwukrotnie wystąpili w Jarocinie. Akron można było zobaczyć w popularnych programach telewizyjnych: Non stop kolor i Luz. Zagrali tam swoje piosenki. W 1991r. wystąpili w Sopocie w konkursie o Grand Prix. Rafał Rzeźnikiewicz chciał jednak iść w kierunku ostrzejszej muzyki i rozwiązał Akron. Założył Pacific. Pacific przekształcił się w Anacondę. Z Anacondą nagrali cztery płyty. Ostatnia z nich „Minucyje” (po staropolsku: kalendarz) nawiązuje do średniowiecza. Na płycie znalazło się w sumie 19 utworów (70 minut muzyki). Klimatem nawiązuje ona do literatury błazeńskiej z czasów średniowiecznych. Zespół Anaconda istnieje od 1996r. Występuje w składzie Rafał Rzeźnikiewicz (gitary, mandolina, bębny, śpiew), Barbara Guzy (śpiew), Tomasz Lewandowski (gitara), Jacek Brzózan (bas), Maciek Guzy (perkusja). Muzykom towarzyszy w wędrówkach sympatyczny pies Frodo, znaleziony swego czasu w Niedomicach.

Ta tragiczna wiadomość lotem błyskawicy rozeszła się po zanurzonym już w świątecznym nastroju Tarnowie. 23 grudnia po południu zmarł po ciężkiej chorobie Bogusław Wojtowicz, od 12 lat dyrektor Biura Wystaw Artystycznych Galerii Miejskiej w Tarnowie, wcześniej pracujący również w Tarnowskim Centrum Kultury i tarnowskim teatrze ( ale także na scenach w Rzeszowie, Bielsku Białej i Lublinie). Uroczystości pogrzebowe odbędą się w czwartek 30 grudnia. O godz. 13.00 Msza Święta Żałobna w Katedrze w Tarnowie, o 15.00 uroczystości pogrzebowe na cmentarzu komunalnym w Krzyżu. Miał 54 lata. Ten z urodzenia Rzeszowianin, a z wyboru Tarnowianin był twórcą i współtwórcą wielu artystycznych projektów. Jego niespokojny duch, co i raz, gnał go po świecie ale zawsze wracał do swojego ukochanego miasta i marzył…  Wcześniej o „Młynie Sztuki”, ostatnio o niszczejącej „Harcówce” – pałacyku w Parku Strzeleckim, który chciał zamienić na tętniące sztuką centrum kultury oraz o dworcowej galerii, którą na kilka dni przed jego odejściem otwarto na tarnowskim dworcu PKP. Nie zdążył już tam być fizycznie ale jego duch, wierzymy w to głęboko, będzie niebiańskim kuratorem każdej kolejnej ekspozycji przygotowanej przez jego następców. Zostanie w naszej pamięci i sercach, a jego charakterystyczna sylwetka jeszcze nieraz pojawi się na tarnowskim Rynku…  Miał wielkie zasługi dla kultury, i to nie tylko tarnowskiej, doceniany i wielokrotnie nagradzany. Inicjator szeregu interesujących wystaw, które przez ostatnie lata można było podziwiać w Tarnowie, współtwórca m.in. oryginalnego Festiwalu ArtFest. Stale współpracował z Andrzejem Dudzińskim (był „etatowym” kuratorem jego wystaw), Januszem Foglerem, Ryszardem Horowitzem, Wojciechem Prażmowskim, Jerzym Skolimowskim. Wcześniej prowadził autorskie audycje radiowe poświęcone jazzowi i piosence francuskiej. Współpracował z: Tomaszem Stańko, Janem Ptaszynem Wróblewskim, Zbigniewem Namysłowskim, Adamem Pierończykiem, Stanisławem Sojką, w latach 90 - tych był menadżerem zespołu rockowego ZIYO. Odszedł jeden z luminarzy tarnowskiej kultury, prawdziwych gigantów, człowiek iście renesansowy. Znaliśmy się i przyjaźniliśmy się całe lata... Był, jak trudno zaakceptować ten czas przeszły już dokonany,  przykładem człowieka, któremu udało się zatrzymać na kilka lat rozwój choroby nowotworowej. Jak sam mówił, choć chwilami było ciężko, postanowił się swoim schorzeniem po prostu „nie przejmować”, choć przecież wielu tarnowian pamięta jego wychudzoną postać z tego okresu. Zapytałem go kiedyś o ten pierwszy moment, w którym dowiedział się że ma raka. „W takich chwilach, gdy dowiadujesz się że jesteś chory na raka, człowiek robi swego rodzaju rachunek sumienia, dzieląc rzeczy na istotne oraz nieistotne, przewartościowując swoje kontakty z ludźmi” – dywagował. Trudne doświadczenie skłoniło go również do ponownego zastanowienia się nad tym, czym jest życie – tu dla B. Wojtowicza jedyną wartością okazała się duchowość, postrzegana jako umiejętność przeżywania piękna. Był też i Bóg – ale nie ten zinstytucjonalizowany. Zapytałem go także o reakcje innych ludzi, o litość, której Boguś w ogóle nie oczekiwał i nie chciał, o innych pacjentów obecnych w klinice... W tym miejscu ludzie są tam wobec siebie nadzy i przez to prawdziwi, każdy jest niezgrabny, więc w pewnym sensie okazuje się tym, kim jesteś naprawdę” - mówił. Pytałem również o lęk przed śmiercią - w odpowiedzi usłyszałem m.in., iż dużą trudność sprawia m.in. brak możliwości zaplanowania czegokolwiek w dłuższej perspektywie czasu oraz strach przed „pozostawieniem nie załatwionych spraw”. „Za bardzo się do życia przyzwyczailiśmy” – tak spuentował to nasze ostatnie spotkani


Ryszard Zaprzałka



niedziela, 23 grudnia 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 246

    Wraz z nastaniem prawdziwej zimy "pierwsi obywatele" naszego galicyjskiego miasteczka czyli Bima, Gwiazda, Strzelec i Hetman znaleźli ciepłą, bezpieczną przysta

  • -> Pegazem po Tarnowie 245

    Pomimo hura optymizmu prezydenta R. Ścigały podsumowującego półmetek swoich rządów (patrz wywiad obok), wszechobecny kryzys dotarł także do naszego galicyjskieg

Komentarze
Gość: , *.is.net.pl
2012/12/25 10:43:29
Rysiu, nie Jasiu Borek, ale Grzesiu Janiszewski








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: