Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+166


Życie to jest teatr - mówisz, ciągle opowiadasz... a jednak w ostrej konfrontacji z życiem zdecydowanie przegrywa. Świadczy o tym najdobitniej ostatnie dramatyczne odejście dyrektora Tarnowskiego Teatru Edwarda Żentary (1956 – 2011), które żałobnym kirem okryło tarnowska kulturę. Ten wybitny aktor filmowy i telewizyjny, ale także reżyser i animator kultury, o niekwestionowanym dorobku i pozycji w środowisku (piszemy o tym oddzielnie), od samego początku swoje trzyletniej dyrekcji w Solskim, dziwnie nie pasował do Tarnowa. Nasza prowincjonalność, nasycona zawodowymi zawiściami i patologicznie skażona chorymi ambicjami, niechętna obcym i nieobecnym na polityczno towarzyskich salonach – w zderzeniu z artystyczną wrażliwością  i moralną prawością człowieka „osobnego”, jakim bez wątpienia był Edward Żentara, musiała „wygrać”. Tylko za jaką cenę… Miejscową sceną kierował od lipca 2008 roku, kiedy to wygrał konkurs na to stanowisko. Zapowiadał wtedy zauważalne w Polsce premiery i wypełnienie teatru publicznością, oraz ograniczenie występów impresaryjnych… . Jego dyrekcja przypadła na trudny czas generalnego remontu teatru i właściwie dopiero teraz po jego zakończeniu mógłby zrealizować swoją wizję „teatru ogromnego”. Ale nie zdążył… schorowany i zaszczuty, osamotniony i w jakimś sensie przegrany w Tarnowie… odszedł za wcześnie, w pełni sił twórczych (szczegóły poniżej). Odchodzimy, przychodzimy… Bogusław Wojtowicz, przez 12 lat był dyrektorem Galerii Miejskiej w Tarnowie. Gdyby żył, w niedzielę 22 maja skończyłby 55 lat. Odszedł przed rokiem, wezwany do Niebieskiego Centrum Kultury, 23 grudnia po południu… Boguś był twórcą i współtwórcą wielu artystycznych projektów. Został w naszej pamięci i sercach, czego najlepszym dowodem był zorganizowany w dniu jego pierwszych, już bez niego wśród nas, urodzin - serdeczny interdyscyplinarny wieczór w MCS, o czym piszemy obok. Zaś felietonowego podsumowania minionego tygodnia dokonał tym razem redaktor Jerzy Reuter, pisząc m.in. o narciarskich „awansach” prezydenta Ścigały, roboczej wizycie w naszym galicyjskim miasteczku stołecznej celebrytki – restauratorki pani Gesller oraz o prezentacji tzw. Biblii Urzędnika. Poza tym w Muzeum Okręgowym otwarto dwie wystawy: w niedzielę„Początki skautingu na ziemiach polskich”, a w poniedziałek „Włoskie pejzaże” Stanisława Westwalewicza (opisujemy to oddzielnie). Znany tarnowski dziennikarz filmowy Łukasz Maciejewski dołączył do prestiżowego grona Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych - FIPRESCI. Fédération Internationale de la Presse Cinématographique (Międzynarodowa Federacja Krytyków Filmowych, FIPRESCI) stawia sobie za cel promocję kina i sztuki filmowej. „Fipresci” została stworzona w roku 1930 w Paryżu. Członkami organizacji są najbardziej opiniotwórczy krytycy na świecie. W Polsce przedstawicielami „Fipresci” są m.in. Jerzy Płażewski, Andrzej Werner, Maria Kornatowska i Barbara Hollender. Do obowiązków krytyka „Fipresci” należy m.in. reprezentowanie kraju w obradach jury przyznających nagrody krytyki międzynarodowej na kilkudziesięciu festiwalach filmowych na świecie. A propos filmu, to w Mościcach odbywała się dwudniowa filmowa majówka (27 – 28) zorganizowana przez Bogusława Hynka – prezentującego w MCS dokumenty pokazywane w tym roku na festiwalu filmowym „Prowicjonalia”. Przez trzy dni (27 – 30 ) obchodzono Dni Lwowa w Tarnowie – w Sali Lustrzanej M. Dudek wygłosiła prelekcję „Lwów – Miasto Królewskie”, wystąpił Chór „Echo” ze Lwowa oraz młodzież z zespołu teatralnego „Kurtyna” z VI LO, była msza święta w kościele M.B. Szkaplerznej na Burku, połączona z uroczystością przy Lwowskim Kurhanie na Starym Cmentarzu. A w Kąśnej Dolnej za sprawą maestro skrzypiec K. Jakowicza i Septetu "Kameleon" było…miłośnie i filmowo, ale o tym wydarzeniu obok. Tydzień domknęła aktorska gigantka Krystyna Janda – właścicielka Teatru „Polonia” w Warszawie, która  w MCS dała porywający monodram „Ucho, gardło, nóż”.


Oto fakty: w minioną środę 25 maja przed południem znaleziono jego zwłoki w mieszkaniu służbowym przy ul. Lwowskiej. Z prokuratorskich ustaleń wynika, że do tragedii doszło w nocy z wtorku na środę. Żentara przebywał wówczas sam w mieszkaniu, zamkniętym na klucz od wewnątrz. - Zaniepokojeni jego nieobecnością w teatrze, współpracownicy weszli do mieszkania używając zapasowych kluczy. Ciało dyrektora leżało zakrwawione w łazience. Oględziny wykluczyły udział w tej tragedii osób trzecich. Edward Żentara miał podcięte żyły w kostkach nóg i najprawdopodobniej wykrwawił się na śmierć. Na stole stały dwie butelki po alkoholu, w tym jedna niedopita... - informuje Bożena Owsiak, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej. Zwłoki dyrektora Teatru czekają jeszcze na sekcję, która powinna ostatecznie wyjaśnić przyczyny śmierci. Nieznane są natomiast motywy samobójstwa. Dlaczego znany polski aktor i szef tarnowskiej sceny targnął się na swoje życie? Odpowiedź na to pytanie miał zawierać pożegnalny list, który rzekomo znaleziono w mieszkaniu przy ul. Lwowskiej. Tymczasem, listu wyjaśniającego motywy desperackiego kroku nie było. Informacja o jego znalezieniu była nieprawdziwa; policjanci zabezpieczyli jedynie nieczytelne zapiski. - Na stole leżały kartki papieru, na których Edward Żentara usiłował coś napisać. Pozostawił jedynie kilka niezrozumiałych słów, nic z nich nie wynika... - dodaje prokurator Owsiak. Pogrzeb świętej pamięci Edwarda Żentary, dyrektora tarnowskiego teatru odbył się w poniedziałek 30 maja o godz.14  w jego rodzinnym Koszalinie.  Natomiast tarnowskie pożegnanie miało miejsce w piątek 27 maja, kiedy to w kościele księży Filipinów  o godz. 9 odprawiono uroczystą mszę świętą, którą celebrował ksiądz Tadeusz Bukowski, duszpasterz środowisk twórczych.

* * *

Doczekaliśmy się – dywaguje red. J. Reuter -  honorowego tytułu dla naszego prezydenta miasta - jakiegoś honorowego instruktora, czyli nauczyciela narciarstwa, co spowodowało, że tarnowscy pijarowcy nazwali nasz, tak biedny i wyeksploatowany gród, miastem szusowania i telemarku.. Aż się boję, bo tych tytułów jest tak wiele, że możemy tego nie przetrzymać. Ostatnio odwiedziło nas zaprzeczenie zdrowego odżywiania, z wywalonym brzuchem i pływającymi biodrami, by komuś doradzić jak ma gotować, byśmy wszyscy tak właśnie wyglądali. Nie mogę się na to zgodzić, bo już mam brzuch wysunięty ponad punkt krytyczny. Interesuje mnie natomiast coś bardziej filozoficznego i głębszego od zwykłego żarcia. Odsuńmy więc tłustą panią kucharkę nieco na bok, by mogła sobie spokojnie kręcić swoje rodzinne lody kosztem naiwnych urzędników i przejdźmy do świętości. Pan prezydent w otoczeniu swoich wice ogłosił niedawno, że miasto Tarnów doczekało się ustanowienia Biblii Urzędnika, co wprawiło mnie w bardzo niemiłe samopoczucie. W tym świętym akcie, pan prezydent zagwarantował wierność i uczciwość, i żeby było śmieszniej, lojalność dla Najwyższej Władzy każdego zatrudnionego w urzędzie pracownika. Pytam zatem: A kogóż to pan prezydent tam zatrudnia, że musi ich wszystkich stawiać do pionu? A gdzie kindersztuba wyniesiona z łona matki tarnowianki? A gdzie wykształcenie? Byłem dzisiaj w UM i na zapytanie o egzemplarz  świętej księgi „cieć malina” zrobił palcem wskazującym na swoim czole kółko, co dało mi wiele do myślenia. Nie chcę studiować owej księgi, ale proponuję nazwać Tarnów miastem polskiej gastronomii, gastroskopii, proktoskopii i zanikiem ludzkiej pokory. Na pożegnanie informuję, że na walkę z bezrobociem moje ukochane miasto dostało 60% mniej dotacji niż w zeszłym, wyborczym roku. Ale spoko, damy radę, póki my żyjemy.

Od redakcji:
20 maja okazało się, że Tarnów jest ośrodkiem narciarskim. Tak przynajmniej wynika z informacji uzyskanych z Urzędu Miasta Tarnowa. Prezydent Ryszard Ścigała udekorowany został z tej okazji honorową odznaką instruktora Polskiego Związku Narciarskiego.
 Informację o tym, że Tarnów jest ośrodkiem narciarskim traktujemy jako kuriozum. Najlepszym dniem na ogłaszanie takich wiadomości jest 1 kwietnia, rozumiemy jednak, że wstrząs wywołany tym odkryciem w zimie ustąpił na tyle, że wreszcie w maju można było ogłosić radosną nowinę. Proponujemy w następnej kolejności ogłosić Tarnów ośrodkiem sportów motorowodnych. Wszak na pobliskich Dwudniakach znajdzie się przecież jakaś motorówka dla miejskich urzędników.

* * *

Harcerstwo kojarzy się niektórym z czymś niepoważnym, ze śmiesznym bieganiem w krótkich spodenkach po lesie. Tak im się kojarzy, bo go nie znają. Sto lat temu, 22 maja 1911 r., student Andrzej Małkowski wydał we Lwowie pierwszy harcerski rozkaz. Od tego czasu harcerstwo ukształtowało moralne kręgosłupy tak wielu Polaków, że musiało to mieć wpływ na historię Polski. Z okazji tej okrągłej rocznicy w niedzielę, 22 maja, o godzinie 17.00 w gmachu głównym Muzeum Okręgowego w Tarnowie otwarto wystawę „Początki skautingu na ziemiach polskich”. Licznie przybyli na nią tarnowscy druhny i druhowie, którzy dzień wcześniej wybrali się na wycieczkę śladami pierwszych harcerzy do Żółkwi i Lwowa. Wystawa ukazuje historię początków nowego ruchu w trzech aspektach: skautingu angielskiego jako wzorcowej organizacji – poprzez postać Roberta Baden-Powella i jego dzieła, Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” – w którym skauting znalazł organizacyjne oparcie oraz rodzimego skautingu – poprzez postać m.in. Andrzeja Małkowskiego. Na wystawie znalazły się oryginalne eksponaty, z których najstarszy, pierwszy statut Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, pochodzi z 1867 roku. Uzupełnienie i tło będą stanowić fotografie wykonane z oryginalnych negatywów szklanych z lat 1911 – 1913 oraz tablice objaśniające niektóre aspekty historii skautingu.
Autorem wystawy jest tarnowski pasjonat historii skautingu, Marek Popiel. Zbiory i eksponaty prezentowane w Muzeum pochodzą właśnie z jego zbiorów. Dotyczą pierwszych trzech lat harcerstwa, 1911-13.
Eksponaty prezentowane obecnie w siedzibie Muzeum przy tarnowskim Rynku to efekt poszukiwań Marka Popiela prowadzonych przez ostatnie ćwierć wieku.
- Niestety zachowało się niewiele pamiątek z tamtych lat - mówił na otwarciu wystawy druh Marek Popiel. - Dwie wojny skutecznie zniszczyły dorobek harcerstwa z tamtego okresu, a nawet sami harcerze niszczyli wtedy dokumenty, bo obawiali się, że wpadną one w ręce Rosjan lub Niemców.
Wystawę otwarto w Muzeum 22 maja, bo w niedzielę upłynęło dokładnie sto lat od czasu odczytania pierwszego rozkazu harcerskiego we Lwowie. Początki harcerstwa polskiego rodziły się właśnie w mieście Semper Fidelis. Stamtąd idee skautowe szybko przedostały się do Tarnowa.
Twórca skautingu, Andrzej Małkowski przyjechał w 1911r. ze Lwowa do Tarnowa i tym sposobem stał się założycielem tarnowskiego harcerstwa. 5 listopada 1911r. założył pierwszą drużynę skautową w Tarnowie. Spotkanie tarnowskich harcerzy odbyło się wtedy w obecnej siedzibie Teatru im. Ludwika Solskiego, który kiedyś był budynkiem tarnowskiego "Sokoła".
Prezentowane na wystawie w Muzeum plansze z archiwalnymi fotografiami dotyczącą zresztą okresu lwowskiego harcerstwa. Autorem fotografii był druh Michał Affanasowicz, drużynowy VI Lwowskiej Drużyny Skautowej. Prezentowane fotografie wykonane zostały przez niego w latach 1911-13 i przedstawiają lwowskich druhów m.in. podczas ćwiczeń wodnych pod Lwowem.
Poza fotografiami na wystawie jest także wiele książek pochodzących z pierwszych lat skautingu na ziemiach polskich.

* * *

Na najlepsze filmy dokumentalne zaprosiło w końca tygodnia Centrum Sztuki Mościce w Tarnowie. W dniach 27-28 maja na scenie Na Antresoli zaprezentowano tam filmy dokumentalne pokazywane w tym roku na festiwalu filmowym „Prowicjonalia”. Festiwal ma charakter kina oryginalnego i artystycznego, w którym dominuje świat prostych, uniwersalnych wartości, subtelność i estetyka narracji. „Prowincjonalia” często nazywane są również festiwalem kina peryferyjnego i outsiderów. Przeważają tutaj filmy dokumentalne o wysokich walorach artystycznych i humanistycznych. Celem Festiwalu jest popularyzacja polskiej sztuki filmowej oraz zaakcentowanie roli filmu w życiu społecznym. W sumie pokazano 13 filmów dokumentalnych, wśród nich tak znane, jak:
Kolba, na szczęście! (reżyseria: Tomasz Drozdowicz, Maria Nuckowska). Poruszający film opowiadający o Krzysztofie Kolbergerze - jednym z najwybitniejszych polskich aktorów i reżyserów teatralnych - artyście spełnionym, człowieku sukcesu, ale również o Hiobie, którego los wystawiał na próby. Zwykła - niezwykła historia zwykłego niezwykłego człowieka. Krzysztof Kolberger zmarł 7 stycznia 2011 roku.
 Warszawa do wzięcia (reżyseria: Karolina Bielawska, Julia Ruszkiewicz). Ania, Gosia i Ilona mieszkają w oddalonych od siebie popegeerowskich wsiach. Wszystkie trzy podejmują decyzję, żeby wyjechać do Warszawy i odmienić tam swój dotychczasowy los. Warszawa dla nich to „wielki świat", który znają jedynie z telewizji. Wyruszają w swoją podróż wierząc, że znajdą tam również miejsce dla siebie. Łączy je taki sam start i podobne nadzieje, czy powiedzie im się w nieznanym miejscu?
 Dagarama (reżyseria: Bogusław Hynek). Jan Głuszak, zwany „Dagaramą" był wizjonerem, futurystą, twórcą oryginalnych projektów architektonicznych, filozofem i poetą. To opowieść o wrażliwości, samotności, cierpieniu i przymusie dostosowania do „ciasnej" małej rzeczywistości. Punktem zwrotnym w filmie jest samospalenie ręki Głuszaka. Ten akt ma mistyczny wymiar - niczym ofiarowanie.
 Przesłuchanie (reżyseria: Adam Pale)
Poruszająca opowieść żołnierza AK skazanego w czasach stalinowskich. Mężczyzna opowiada o okrutnym traktowaniu w ubeckich kazamatach, wielogodzinnych torturach i poniżaniu. Wyjątkowy w formie film o woli życia i okrucieństwie systemu totalitarnego.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



wtorek, 31 maja 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi

Komentarze
Gość: Krystyna Drozd, *.is.net.pl
2011/06/01 08:15:19
do pierwszej części felietonu:

zasiedli vis--vis

on
spisywał zaprzeszłe marzenia
ona
cierpliwie czekała

gdy pomiędzy milczącymi haustami
poczuł jak bardzo jest sam
niedbale dopisał:
- chłopaki, na mnie już czas

i oboje stanęli w drzwiach
by podążyć za wozem Tespisa








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: