Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+164


W tym tygodniu heroldem złych wieści okazała się dyrektor tarnowskiego Pałacu Młodzieży Marta Komorowska ogłaszając, że wobec wyczerpania się tzw. formuły nie odbędzie kolejna 28 edycja Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego „Dozwolone do 21”. Ta niezwykle prestiżowa i znakomicie promująca Tarnów impreza miała od lat swoje stałe miejsce w wiosennym kalendarzu imprez kulturalnych, gromadząc pochodzących z różnych stron świata młodych twórców kina niezależnego, którzy nie ukończyli jeszcze 21 lat. Ten międzynarodowy festiwal to najstarsza impreza filmowa w Polsce - dzięki determinacji i talentom organizacyjnym oraz filmowej renomie Tadeusza Koniarza, twórcy i szefa znanego w szerokim świecie klubu filmowego „Szwenk” działającego pod auspicjami naszego Pałacu Młodzieży - goszcząca od kilkunastu lat w Tarnowie. Tadeusza Koniarz – znakomity filmowiec i fotoreporter, były wice dyrektor PM i dyrektor Festiwalu „Dozwolone do 21”, współorganizował go wraz z Ogólnopolską Federacją Niezależnych Twórców Filmowych, pozyskując m.in. patronat UNICA – Światowej Unii Filmu Niezależnego działającej pod auspicjami UNESCO. Po latach sukcesów tarnowskich organizatorów Festiwalu nastąpił regres spowodowany głównie niezdrowymi ambicjami i będącymi ich naturalną konsekwencją zawirowaniami personalno – organizacyjno – finansowymi wokół osoby Tadeusza Koniarza, który dla dobra imprezy zrezygnował z wszystkich związanych z nią funkcji. I to, jak się okazało, było przysłowiowym gwoździem do festiwalowej trumny. Już w ubiegłym roku, kiedy nie odbył się 27 MFFN „Dozwolone do 21”, dla wielu było jasne, że ta wartościowa impreza definitywnie opuszcza Tarnów. Ciekawe, co na ten skandal ma do powiedzenia magistrat i jego służby zawiadujące tarnowską kulturą. To ewidentny grzech zaniechania, którego winni powinni być postawieni pod pręgierzem opinii publicznej, pozostając we „wdzięcznej” pamięci wyborców… Tym bardziej, że to nie jedyny rodzynek w kulturalnym torcie, sprokurowany w ostatnim czasie przez naszych magistrackich magików. Mija prawie miesiąc od hucznego otwarcia nowej, gruntownie przebudowanej siedziby Tarnowskiego Teatru, i to co tam się dzieje, a właściwie jego brak, woła o pomstę do nieba. Po średnio udanej, głównie scenograficznie, premierze „Tajemniczego ogrodu”, będącą obsadową obsuwą (głównego bohatera gra dwudziestokilkuletni „chłopiec”, o umiejętnościach i wdzięku drewnianego kloca), dano tam kolejną premierę „Brata naszego Boga”, obrażającą inteligencję widzów i postponującą pamięć błogosławionego autora sztuki Karola Wojtyłę. Zresztą wypełniona w jednej trzeciej, głównie prezydencką i biskupią świtą, premierowa widownia, najlepiej świadczyła o stosunku zwykłych tarnowian do „swojego” teatru. Po wpadnięciu w „artystyczny niebyt” dotychczasowego dyrektora Edwarda Żentary, nie widać tam nikogo zdolnego tchnąć ducha w tę zrewitalizowaną materię. Gołym okiem widać, że Prezydent, w naszym, podatników imieniu zawiadujący Teatrem im. L. Solskiego, nie ma ani wizji ani woli, aby poziomowi, milionowymi nakładami wyremontowanego budynku dorównał poziom artystyczny. Jak na razie nie ma repertuaru na miarę ambicji stutysięcznego (jeszcze!) miasta, ani zespołu aktorskiego, który udźwignąłby jego realizację, bo obecni na scenie przy ul. Mickiewicza aktorscy halabardnicy już dawno powinni znaleźć się za kulisami. Tak czy owak, obecny a chyba i następny sezon wydaje się być stracony. Nie ma odpowiednio dużej kasy, ani prężnego menagera umiejącego ją pozyskać, nie ma w końcu charyzmatycznej artystycznej osobowości, zdolnej wykreować Tarnów na liczący się na teatralnej mapie Polski ośrodek, jak za pamiętnej dyrekcji świętej pamięci Ryszarda Smożewskiego… Ale dość marzeń. Pora na prozę życia, a tę w ubiegłym tygodniu wypełniły celebry związane z hucznym otwarciem nowego – starego Ratusza wpisane w kolejną Międzynarodową Noc Muzeum. W tak zwanym międzyczasie we czwartek 12 maja w Galerii „Hortar” odbył się wernisaż malarstwa  włoszki z Dąbrowy Tarnowskiej - Aśki Mendys-Gatti, dzień później w teatrze charytatywnie wystąpił Grzegorz Turanu, oraz dobiegła końca 25 Tarnowska Nagroda Filmowa, którą skutecznie blokowali tarnowscy drogowcy…


Jubileuszowa - wyjątkowa jeśli chodzi o program i ilość gości z całego kraju - edycja Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbywała się w kinie "Marzenie", do którego w tym roku bardzo trudno było dojechać. Remont ulicy Krakowskiej, który właśnie się rozpoczął, kompletnie zdezorganizował ruch w tej części miasta i logistykę festiwalu, będącego bezsprzecznie jedną z wizytówek promocyjnych miasta. Dotarcie do kina - centrum ogólnopolskiego festiwalu przyprawiało wielu uczestników imprezy o ból głowy. Miasto ponosi więc znaczne straty wizerunkowe związane z niefortunnym nałożeniem się terminów festiwalu i inwestycji drogowej. Czy naprawdę nie udało się uniknąć tej sytuacji ? Czy naprawdę remont ulicy Krakowskiej nie mógł poczekać jeszcze tych kilka dni? Czy wykonawcy zwrócono uwagę na newralgiczny czas pierwszej połowy maja, gdy odbywa się TNF? Czy próbowano jakichś negocjacji w sprawie przesunięcia terminu rozpoczęcia inwestycji? Oto kuriozalna odpowiedź jakiej udzieliła mediom Dorota Kunc – Pławecka, rzecznik Prezydenta Tarnowa:
- Termin rozpoczęcia i zakończenia prac związanych z remontem ulicy Krakowskiej nie jest zależny od miasta. Wynika on z zapisów umowy o dofinansowanie projektu „Program zapewnienia harmonii estetycznej i urbanistycznej centrum miasta”, który jest współfinansowany ze środków europejskich. Miasto się do tego dostosowuje. Podpisując umowy podjęto zobowiązanie do zakończenia prac przed 15 listopada. Ich zakres jest na tyle duży, że opóźnienie remontu nawet o tydzień mogłoby spowodować naruszenie tego terminu. Dołożymy wszelkich starań, aby został on dopełniony. Po zakończeniu remontu zarówno mieszkańcy jak i goście będą zadowoleni z wyglądu oraz funkcjonalności ulicy Krakowskiej. Modernizację po prostu trzeba wykonać.

Podobny stan emocji wzbudziła kolejna ekspozycja w prestiżowej tarnowskiej galerii sztuki „Hortar”, gdzie ku niemałemu zdumieniu Pegaza, zaprezentowano artystyczno - użytkową konfekcję malującej stomatolog Aśki Mendys – Gatti z Mediolanu. Ta zupełnie nie znana artystka  urodziła się w Dąbrowie Tarnowskiej. Studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Krakowie ukończyła w 1978 roku, po czym pracowała na Oddziale Chorób Wewnętrznych w Szpitalu Wojewódzkim w Tarnowie (dziś noszącym imię E. Szczeklika).
Cztery lata później, w stanie wojennym, wyszła za mąż za włoskiego przemysłowca z Monzy i wyjechała z kraju osiedlając się najpierw w Monzy, a później w Vedano al Lambro koło Mediolanu (miłośnicy sportów samochodowych znają tor wyścigowy zlokalizowany w byłym królewskim parku). Ale niech nikt nie wiąże tego wyjazdu z wielką polityką. To była po prostu miłość..., a jej owoce to dwaj synowie - Fryderyk i Ludwik, dla których zarówno język polski jak i polska kultura nie są obce.
Musiała nostryfikować dyplom na Uniwersytecie w Mediolanie (wówczas Polska jeszcze nie przystąpiła do Unii Europejskiej), co wcale nie było łatwe, bo wymagało przy okazji pokonania bariery językowej. W 1986 uzyskała doktorat z zakresu nowotworów jelita grubego. Chciała się specjalizować w gastroenterologii, ale ostatecznie wybrała stomatologię, która we Włoszech miała w tym czasie status specjalizacji, podobnie jak kardiologia czy laryngologia. Te trzyletnie studia nie były jednak ostatnim etapem medycznej edukacji. Kolejna zdobyta specjalizacja uniwersytecka to medycyna estetyczna. Dwa lata studiów na tym kierunku miały, w powiązaniu ze stomatologią, głęboki sens. Otworzyła bowiem własny gabinet stomatologiczny jak również gabinet medycyny estetycznej czyli „poprawiania urody", a osób niezadowolonych ze swojego wyglądu nigdy nie brakowało.
Tyle o medycynie, teraz pora odsłonić sztalugi. Malarstwo zafascynowało ją już w młodości. Ale tak naprawdę zaczęła malować i wystawiać w 2003 roku, po śmierci męża. Nigdy nie potrzebowała dużo snu, więc nocą sięgała po pędzel. I ten zwyczaj jej pozostał.
Malarstwo przyniosło jej sporo satysfakcji. Po wysłaniu na wystawy pierwszych obrazów nieoczekiwanie posypały się zaproszenia na kolejne pokazy. Urządziła sobie wygodne atelier (72 m2) w sąsiednim domu i zaczęła funkcjonować na włoskim (i nie tylko) rynku sztuki.
Jej twórczość — zróżnicowana tematycznie, inspirowana codziennością - zaliczana jest do pop-artu i fotorealizmu. Wystawy (w Rzymie, Mediolanie i Paryżu), wyróżnienia (m.in. podczas VII edycji Biennale d Arte Interna-zionale) i przychylne recenzje dostarczały satysfakcji i poczucie spełnienia w realizacji nowej pasji, jaką coraz mocniej stawało się malarstwo.
Została także członkiem kilku stowarzyszeń artystycznych, m.in. Międzynarodowego Związku Artystów w Monzy-Brianzy oraz Związku Artystycznego CIAC w Rzymie.

Za to w piątek 13 maja mieliśmy do czynienia z prawdziwą sztuką, w wykonaniu prawdziwego maestro  Grzegorza Turnaua, znanego krakowskiego barda i poety. Swoim klimatycznym występem w Solskim zainaugurował on ciekawy, czteroczęściowy projekt „Pro Publico Bono” Stowarzyszenia „Ponad Barierami” . Całkowity dochód z koncertu został przeznaczony na uruchomienie i prowadzenie Centrum Wsparcia Psychologicznego. Będzie ono służyło bezpłatną pomocą osobom ubogim, samotnym i potrzebującym pomocy. Projekt ten ma na celu uświadomienie społeczeństwa i uczulenie go na krzywdę i wykluczenie społeczne. Koncert Turnaua ma zgromadzić ludzi o wielkich sercach, wrażliwych na krzywdę bliźniego i ludzi dobrej woli.

Turnau to pochodzący z Krakowa pianista, kompozytor, piosenkarz, a także autor tekstów. Gry na fortepianie uczył się w PSM, a później studiował anglistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jego debiut miał miejsce 1984 roku na XX FPiPS w Krakowie, gdzie piosenką "Znów Wędrujemy" zdobył I nagrodę. Dzięki temu został zaproszony do "Piwnicy pod Baranami" przez Piotra Skrzyneckiego. W 1990 ukazał się jego debiutancki album zatytułowany "G. Turnau: Naprawdę nie dzieje się nic".

Turnau komponuje muzykę nie tylko do swojego repertuaru. Jest również kompozytorem muzyki do spektakli teatralnych, telewizyjnych, a także miniopery "Życie prywatne Wazów". Grywał również w filmach oraz Teatrze Muzycznym w Gdyni. Jest laureatem nagrody Fryderyk '94 w kategorii album roku - piosenka poetycka, Fryderyk '95 w kategorii wokalista roku, album roku, Wiktora '95, nagrody Programu III Polskiego Radia im. M. Święcickiego w 1996, a także Grand Prix KFPP Opole '96, Fryderyk '97 - album roku oraz Wiktora '98.

Turnau stworzył swój muzyczny styl, dość często określany jako nawiązujący do muzyki jazzowej, smooth jazzowej, jak również do twórczości Marka Grechuty oraz Jana Kantego Pawluśkiewicza.

Z kolei po dwóch latach tarnowski Ratusz znów  został udostępniony zwiedzającym. W odnowionych salach znalazło się m.in. wiele cennych eksponatów z bogatej kolekcji Sanguszków, zabrakło natomiast miejsca dla pamiątek związanych z postacią generała Józefa Bema i fragmentów Panoramy Siedmiogrodzkiej, które do tej pory były stale eksponowane w tym, reprezentacyjnym budynku Tarnowa. Jej  fragmenty  znalazły czasowo miejsce w gmachu głównym muzeum. - Ratusz nie jest z gumy i naprawdę trudno upchnąć w nim więcej niż w tym momencie - twierdzi. dyrektor MO Adam Bartosz. Jego zdaniem doskonałym miejscem na obie wystawy są pomieszczenia po byłej galerii BWA w Pasażu Tertila, jednak miasto ma inne plany zagospodarowania zwolnionego budynku. Sobotnie otwarcie nowego – starego Ratusza wpisano w tegoroczną edycję Międzynarodowej Nocy Muzeum. Od godziny można było bezpłatnie zwiedzać wystawy muzealne w Ratuszu, w Gmachu Głównym przy Rynku 21 oraz w Muzeum Etnograficznym przy ul. Krakowskiej 10.

Tradycyjnie już  zwiedzający traktują to muzealne święto jako wydarzenie rodzinne, dlatego obok stałych ekspozycji przygotowano specjalną ofertę. W Ratuszu, którego wnętrza bardzo korzystnie zmieniły się po remoncie zrozumiałą ciekawość wzbudzała nowa ekspozycja „W kontuszu i przy szabli”, poświęcona kulturze staropolskiej, m.in. broń i osprzęt przeznaczony do walki i łowów, jedną z najcenniejszych kolekcji portretu staropolskiego, bogato prezentowane zbiory porcelany, szkła i sreber stołowych oraz galerię portretów książąt Sanguszków. Zwiedzający z okazji Nocy Muzeów mieli wyjątkową okazję aby w tych zabytkowych wnętrzach zrobić sobie portret sarmacki. Organizatorzy przygotowali kostiumy z epoki oraz zbroje rycerskie i każdy mógł się przebrać i sfotografować. Ponadto – zainteresowanym zabytkami konserwatorzy z tarnowskiego Muzeum prezentowali metody restaurowania i zabezpieczania zabytków. Niewątpliwą atrakcją, jednakże dla ograniczonej liczby chętnych, było wejście na wieżę ratusza, skąd można było podziwiać nocna panoramę miasta. Wprawdzie wstęp kosztował 10 zł , aliści była to jedyna płatna oferta muzeum tej nocy.
Bezpłatnie można było zwiedzać ekspozycję romską w Muzeum Etnograficznym oraz wystawę malarstwa Adama Jańca „Siedemdziesiąt siedem spojrzeń na Tarnów”. Na dziedzińcu muzealnym zorganizowano muzealny piknik przy ognisku z udziałem Zespołu Pieśni i Tańca „Swojacy” z Wierzchosławic, promocję regionalnego jadła, przygotowaną przez Stowarzyszenia „Na śliwkowym szlaku”, pokaz filmów o tematyce romskiej w drewnianym spichlerzu oraz fotografowanie się w tzw. „monidle”. Gwiazdą muzealnej nocy był romski zespół „Perła i Bracia”.
Natomiast w Gmachu Głównym Muzeum na Rynku udostepniono wystawę malarstwa tarnowskiej artystki Bogny Toczek –Łojewskiej oraz ekspozycję fragmentów „Panoramy Siedmiogrodzkiej”, namalowanej pod kierunkiem Jana Styki.
Z kolei od godz. 18 do 22  oglądać było można najnowszą wystawę w Galerii BWA na dworcu PKP - „Notki z podróży” Waldemara Żuchnickiego.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



wtorek, 17 maja 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi

Komentarze
Gość: Turnau, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/05/18 15:38:55
Ludzie dobrej woli na koncercie Turnaua? Raczej snobistyczna część tarnowian, natomiast ludzi dobrej woli było tam jak na lekarstwo.
-
Gość: LAska, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/05/28 13:20:55
Czy nie warto by "Pegaz' wspomniał o ostatnich wydarzeniach w Tarnowie?








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: