Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+161


To powinien być wyjątkowy felieton, wszak wszem i wobec trwa wielkie świętowanie. Sęk w tym, że w tym wielkanocnym przesileniu nierzadko zapominamy o co w tym wszystkim chodzi, jaki najważniejszy, poza komercyjny i poza medialny sens ma Wielkanoc. A jest to najstarsze święto chrześcijańskie, od siedemnastu wieków obchodzone w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Jak w większości świąt, tak i w tym przeplatają się wątki i symbole różnych epok i kultur, pogańskie, antyczne i chrześcijańskie. Nazwę tego święta, najbardziej typową dla ludów słowiańskich, przyjęliśmy od Czechów wraz z chrześcijaństwem, a nawiązuje ona do cudu zmartwychwstania, który nastąpił nocą. Na świecie znane jest też jako Pascha, od hebrajskiego Pesach, wiosennego Święta Przaśników upamiętniającego wyjście Żydów z Egiptu, obchodzonego w pełnię księżyca, w czasie którego na ofiarę przeznaczano jednoroczne baranki. Jako Hebrajczyk, obchodził to święto Chrystus, na nie wraz z uczniami przybył do Jerozolimy i święto Pesach stało się tłem męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Obecnie te przełomowe dla historii świata dni nazywane są Triduum Paschalne. W Tarnowie  uroczystości rozpoczęła środowa plenerowa Droga Krzyżowa poprowadzona uliczkami starego miasta, w której udział wzięło ponad 1 tysiąc osób, różnych stanów i zwodów. Ta wielopokoleniowa procesja pokutna niosąc  sporych rozmiarów drewniany krzyż modliła się i medytowała, dając świadectwo swojej religijnej orientacji. W Wielki Czwartek biskupi wraz całym tarnowskim kościołem celebrowali w katedrze pamiątkę Ostatniej Wieczerzy, symbolicznie obmywając nogi współczesnym apostołom, zaś w Wielki Piątek uroczyści złożono eucharystyczne ciało Chrystusa do Grobu. Z licznym udziałem wiernych odbywały się adoracje i czuwania, spowiadano się i poszczono… Natomiast w Wielką Sobotę poświęcono ogień i wodę i odprawiono uroczystą Rezurekcję, a wcześniej powszechnie święcono pokarmy. Przy tej okazji warto przypomnieć zawartość koszyka ze święconką, w którym obowiązkowo powinny się znaleźć: Jajka (Pisanki, Kraszanki) - symbol życia i odrodzenia, Baranek (Cukrowy, Z Masła bądź z ciasta) - Symbol Jezusa Chrystusa (Agnus Dei - Baranek Boży), Chleb - także symbolizuje Ciało Chrystusa, jest oznaką dostatku, Chrzan - wraz z masłem jest symbolem goryczy i słodyczy po śmierci i zmartwychwstaniu, Sól - symbol dostatku i gościnności, Wędliny - symbolizują kończący się Wielki Post. Mięso wieprzowe symbolizujące uwolnienie z jarzma praw starozakonnych. Ponadto w koszyku znajdować się mogą także inne produkty jak rzeżucha, ser i ciasto oraz inne symbole wielkanocne np. zajączek, kurczaczek, rzeżucha, gałązki wierzby (kotki, bazie). Zapewne z racji tych świątecznych okoliczności w studniach na rynku zostały zainstalowane duże, wielkanocne jaja oraz barwne koguty. Koguty pojawiły się również na skwerach i zieleńcach przy ulicy Krakowskiej, na skwerze o. Kokocińskiego, a także przy rondzie na skrzyżowaniu ulic Starodąbrowskiej i Mickiewicza. Dodatkowo, na rynku ustawiono  wielkoformatową wystawę prezentującą kartki świąteczne z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Ale to nie jedyne dekoracje obecne na ulicach naszego galicyjskiego miasteczka. Jako, że wiosenna i świąteczna aura zachęcają do spacerów zapraszamy do plenerowej „Galerii Twórców” przy Al. Solidarności, gdzie kooperatywa Muzeum Okręgowego i tarnowskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków (właśnie trwa jubileusz 65 – lecia tego artystycznego cechu), zorganizowała wystawę „Pro Arte”, przypominającą w formie wydruków twórczość nieżyjących już artystów tworzących niegdyś w Tarnowie: Pauliny Chrzanowskiej, Piotra Drobieckiego, Anatola Drwala, Jadwigi Gajek-Sanowskiej, Witolda Giżbert-Studnickiego, Juliana Grabowskiego, Antoniego Reisinga, Wiesława Röhrenschefa, Joanny Srebro-Drobieckiej, Józefa Szuszkiewicza, Stanisława Westwalewicza i Jana Winiarskiego. A towarzyskim wydarzeniem tego przedświątecznego okresu była wizyta  żona prezydenta, Anny Komorowskiej, która wzięła udział w wykładzie dot. chorób serca dla słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku działającego przy MWSE w Centrum Sztuki Mościce, zakończona „Wieczorem z babeczkami” w restauracji Hotelu „Bristol”. Były też prezenty: Anna Komorowska wręczyła kijki do uprawiania nordic walkingu, zaś ją obdarowano ażurową pisanką wykonaną ze strusiego jaja przez Dorotę Pacanowską. Muzycznie tydzień wypełniły koncerty „Estrady Młodych”, w Sali Lustrzanej i w Kąśnej Dolnej tegorocznych dyplomantów tarnowskiego Zespołu Szkół Muzycznych. Zaś malarską dominantą był wernisaż wystawy Bogny Toczek-Łojewskiej w piwnicznej galerii Muzeum. Z kolei gościem cyklicznego spotkania „InTARnetowe rozmowy przy książkach" w księgarni MATRAS, był Jerzy Andrzejczak, autor bestsellerowej książki „96 końców świata. Gdy runął ich świat pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010". Jak wiadomo Święta to także czas życzeń więc i my z Pegazem składamy wszystkim tego, czego każdemu brak, jak śpiewał przed laty wielki Bułat Okudżawa.


Na całej kuli ziemskiej, jak dowodzą badania archeologiczne pełniło jajko pełni funkcje uniwersalnego fetysza. Jak pisze Jacek Oledzki w „Wyrzeczysku" wynikało to z oczywistego faktu: „jest jajko życiem, jego kwintesencją i potencją. Życie to wyłania się z zamkniętej kulistej skorupki z jej nieruchomego wnętrza. Powstaje na oczach człowieka. Zawiera nieprzeniknioną, lecz przekonywującą tajemnicę". Już w starożytności jajko było przedmiotem kultu. Symbolizowało świat, płodność, zdrowie i szczęście. Uważano, że jest ono początkiem wszystkiego. Miało olbrzymie jajko wyjść z ust najwyższego Boga. Dlatego też zawieszano jajka u sufitu egipskich świątyń. Było też atrybutem egipskiego boga Ptach, który jako garncarz nadaje kształt światu w formie jaja. Podczas pracy bóg - garncarz stłukł jajo i dlatego nastąpił podział świata. Sztuka zdobienia jaj znana była już słowianom w dziewiątym wieku. O zabawach z malowanymi jajami wspominał Wincenty Kadłubek w swojej dwunastowiecznej kronice "Polacy z dawien dawna byli zawistni i niestali, bawili się panami swymi jak malowanymi jajkami". O ich malowaniu i zwyczaju barwienia pisał Owidiusz, Pliniusz, Juwenalis i encyklopedysta Zygmunt Gloger. Od setek wieków uważano jajko za siłę przeciwdziałającą złym duchom, używane było w kulcie zmarłych jako uczta dziewiątego dnia zamykająca okres żałoby. Wkładano jajko nieboszczykom do grobów, aby oczyścić ich ze wszystkich nieprawości, wierząc, że jeżeli się tego nie uczyni jego duch będzie się błąkał po świecie. Wiara w siłę przeciwdziałającą złym mocom sprawiła, że używano jajek jako "kamienia węgielnego", przy zakładaniu wielkich miast, budowli (np. Kościoła Mariackiego), czy przy budowie nowych domów. Jajko związane jest ściśle z każdym ważnym momentem pracy rolnika. Kiedy wiosną po raz pierwszy wyprowadzano bydło na pastwisko kładziono na progu stajni jajko. Po przejściu krów oddawano je biednym z prośbą o modlitwę o bydło. Po grzbietach krów, koni, owiec toczono jajko po to, aby bydło przez lato stało się krągłe jak jajko, konie zaś biegały tak szybko jak ono się toczy. Wierzono, że jajka mają moc przyciągania do siebie ciążącej na człowieku lub zwierzęciu choroby. Podania i legendy z dziesiątego wieku mówią, iż zwyczaj malowania jajek wielkanocnych wprowadziła święta Magdalena. Kiedy płakała przy pustym grobie miał się jej ukazać anioł i rzec "Nie płacz Chrystus zmartwychwstał". Po przyjściu do domu zauważyła, że wszystkie jajka się zaczerwieniły. Wyszła przed dom, rozdała je napotkanym apostołom obwieszczając tę nowinę. Jeżeli dać wiarę innej wersji Maria Magdalena, kiedy przyszła do Heroda z prośbą by ulitował się nad Jezusem, podarowała mu kilka jajek malowanych. Ta legenda dała początek wierze, że to dziewczęta powinny malować jajka a najważniejsze z nich ofiarować swoim chłopcom, co zjedna ich miłość i wierność. Są też legendy związane, z kamieniowaniem Chrystusa przez Żydów. Jedna z nich mówi, że aniołowie chcąc przeszkodzić w dręczeniu Chrystusa rozsypali pisanki, aby Żydów zabawić. Inna mówi, że podczas prowadzenia Chrystusa na Golgotę Żydzi rzucali w Chrystusa kamieniami a te z woli Boga zamieniały się w pisanki, aby zaoszczędzić mąk synowi Bożemu.

* * *

Na kolejną wystawę z cyklu „Tarnowscy Artyści w Galerii Muzealnej” zaprosiło w poniedziałek 18 kwietnia Muzeum Okręgowe w Tarnowie organizując wernisaż prac malarskich  Bogny Toczek–Łojewskiej. Artystka nie mogła osobiście przybyć na wernisaż swojej wystawy z powodu choroby. Na wernisaż przybyła jej córka, która krótko opowiedziała o malarstwie matki. Obecnie artystka właśnie ze względów zdrowotnych nie może już malować. Obrazy prezentowane na wystawie w piwnicach Muzeum Okręgowego przy Rynku to ostatnie, które wyszły spod jej ręki. Wszystkie je autorka przeznaczyła do sprzedaży, w tarnowskim muzeum jest ich zresztą spora kolekcja, którą gromadził jeszcze poprzedni dyrektor placówki muzealnej, Stanisław Potępa. Bogna Toczek-Łojewska urodziła się w Tuchowie. Jest absolwentką Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (obecnie Akademia Sztuk Pięknych) w Poznaniu. W 1972 roku uzyskała dyplom w dziedzinie grafiki. Pomimo ukończenia wydziału grafiki poświęciła się malarstwu, które stało się jej pasją, a studiowała je w pracowni profesora Eustachego Wasilkowskiego. Od 1975 roku na stałe związała się z Tarnowem. Przystąpiła do Tarnowskiej „Grupy 13” założonej w 1972 roku przez Juliana Grabowskiego. Swoje prace pokazywała przeważnie na wystawach lokalnych, organizowanych przez Biuro Wystaw Artystycznych. Oprócz tego jej obrazy można było oglądać na ogólnopolskich wystawach zbiorowych w Tarnowie, Gdańsku, Nowym Sączu, Dębicy. Ma na swoim koncie dwie wystawy indywidualne, które były pokazywane w Tarnowie w roku 1976 i 1977. Jej prace znajdują się w zbiorach Muzeum Okręgowego w Tarnowie, oraz prywatnych w kraju i za granicą.

Obrazy, które malowała na początku swej twórczości charakteryzuje ekspresja oparta na realizmie. W późniejszych pracach pojawiają się coraz to bardziej fantastyczne formy przypominające niekiedy krajobrazy. Ich treść autorka zaczerpnęła z własnych wewnętrznych przeżyć i stanów emocjonalnych. Malowała także portrety i martwe natury.
- Na wystawie prezentujemy obrazy, które jeszcze znajdują się w rękach artystki, jest ich już niewiele, gdyż od kilkunastu lat nie maluje. Ta zakończona na pewnym etapie życia twórczość została spowodowana ciężką i nieuleczalną chorobą, która na stałe przykuła ją do łóżka. Wystawa jest niewątpliwie szansą dla kolekcjonerów i osób zainteresowanych twórczością Bogny Toczek-Łojewskiej aby swoje zbiory powiększyć – mówi Adam Bartosz, dyrektor muzeum.
Stanisław Potępa pisał o jej twórczości: (…) Zapewne jej obrazy są zupełnie nieczytelne dla naiwnych realistów szukających potwierdzenia zewnętrzności. Dla tych jednak, którzy umieją czytać sensy w każdym ludzkim zachowaniu te sensy są tam zawarte; dla tych, którzy wiedzą, że sztuka jak się zdaje jest ciągiem dalszego ludzkiego istnienia tyle, że zmaterializowanym lub urzeczowionym, jak to mówi Antoni Moniuszko, dla tych malarstwo Bogny nie będzie niezrozumiałe. Jeżeli nawet w kotłującej się magmie form, pociągnięć pędzla, trudno od razu odczytać sensy, mimo że malarstwo to buduje przestrzeń, to właśnie dlatego, że jest to malarstwo tak gęste, jakby wszystko miało być powiedziane na jednym płótnie….

* * *

Kolejne spotkanie z cyklu "Rozmowy przy książkach" odbyło się w księgarni MATRAS przy pl. Sobieskiego w środę 20 kwietnia o godz. 17. Tym razem gościem był Jerzy Andrzejczak - autor książki "96 końców świata. Gdy runął ich świat pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010". Publikacja jest zapisem rozmów z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej na temat ich zmagań z codziennością, żałobą i zgiełkiem medialnym. Książka nie zawiera sensacji, politycznych przepychanek, czy zakulisowych rozgrywek. To książka przybliżająca atmosferę dni kwietniowych, tuż po katastrofie, gdy Polska zjednoczyła się w żałobie. To jest książka o tych, którzy odeszli i o tych, co zostali. O ich bólu, lękach, cierpieniu, o tym, jak radzą sobie z pustką.
 Autor jest pisarzem, reporterem i dziennikarzem,  autorem kilkudziesięciu książek.
Najbardziej znane to: „Zabójcą Marka Papały jest…”, „Spowiedź polskiego kata”, „Adam Małysz – Batman z Wisły”, „Jolanta Kwaśniewska. Prawdziwy portret Pierwszej Damy”, „Aleksander Kwaśniewski. Prezydent odarty z tajemnic”. Jest też autorem kilkunastu biografii gwiazd polskiego show-biznesu.

Podczas spotkania  można było dołączyć do listy osób wspierających inicjatywę ufundowania i wmurowania w Tarnowie, na placu Ofiar Katynia, specjalnej Tablicy Smoleńskiej, upamiętniającej Ofiary katastrofy z 10.04.2010.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



piątek, 22 kwietnia 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: