Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+157


Nasz poczciwy Tarnów co i raz odstaje od norm tradycyjnie przypisywanych poszczególnym datom i zdarzeniom. Nie inaczej było i w pierwszy kalendarzowy dzień wiosny, kiedy to wszem i wobec topiona jest niejaka Marzanna, zgodnie z tradycją spreparowana ze słomy i gałganów. U nas musiało być inaczej. Oto nasi rodzimi liberałowie ze Stowarzyszenia „Koliber” utopili, i owszem, ale Marzannę podatkową”.  
Popłynęła ona z nurtem Wątoku w postaci odciętego fragmentu ogromnego, półtorametrowego banknotu. Celem happeningu było uświadomienie, jak duża część naszych pieniędzy pompowana jest w państwową machinę. Tarnowski Oddział Stowarzyszenia KoLiber postanowił w ten sposób opowiedzieć się przeciwko obecnemu uciskowi podatkowemu i jednocześnie przyczynić się do działania na rzecz „uświadamiania społeczeństwa”. A oto coś w rodzaju manifestu programowego młodych zwolenników minimalizacji podatków, wygłoszonego przy tej okazji na mostku zakochanych nad Wątokiem - W skład „Podatkowej Marzanny” weszło kilka najważniejszych, a co za tym idzie, najbardziej znienawidzonych podatków. Pierwszym jest „ZUS”. Co prawda przymus ubezpieczeń społecznych oficjalnie podatkiem nie jest, jednakże działa tak samo jak inne podatki w dodatku będąc największym obciążeniem dla przeciętnego Polaka.  Kolejną ofiarą był VAT, utopiona została także akcyza. Ostatnim topielcem był podatek dochodowy. Dobrze, że dziatwa przedszkolno – szkolna, główny uczestnik tych wiosennych igrców, tego nie widziała. Tym razem zgromadzona została na płycie tarnowskiego Rynku, i zamiast topić Marzannę oglądała pokazy... ratownictwa medycznego, ćwiczenia strażaków i prezentację sprzętu policyjnego. Wszyscy mogli spróbować swoich sił w udzielaniu pierwszej pomocy czy zasiąść na symulatorze wypadku. Jak na obchodzony tego dnia dzień wagarowicza, program całkiem oryginalny… Pierwszy dzień wiosny i wagarowicza, to jednocześnie Światowy Dzień Poezji, ustanowiony nieprzypadkowo 21 marca 1978 roku, w Międzynarodowym Centrum Poezji Dziecięcej w Belgii. Tarnowska biblioteka obchodzi ŚDP od 1993 i corocznie zaprasza tarnowian na poetyckie spotkania, konkursy, recytacje itp. W tym roku MBP przygotowała pełen atrakcji poranek poetycki w Sali Lustrzanej z poezją Czesława Miłosza w roli głównej. Wiersze naszego noblisty czytać mieli m.in. prezydent Tarnowa i pani wiceprezydent oraz tarnowscy parlamentarzyści i radni. W drugiej części poranka zaplanowano spotkanie autorskie z poetą i pisarzem Andrzejem Grabowskim, połączone z promocją najnowszego tomiku jego wierszy. Aliści, jak to z vipami, także naszymi lokalnymi, bywa inne pilne zajęcia uniemożliwiły im zapowiedziany udział w tym poetyckim święcie. A może po prostu udali się wszyscy na urzędnicze wagary? Z jednym wszakże wyjątkiem. W wypełnionej do ostatniego miejsca młodzieżą licealną Sali Lustrzanej pojawiła się jedynie pani poseł Urszula Augustyn, za co jej chwała. Ale i tak siurpryza i poruta była, jak się patrzy. Podobnie rzecz ma się z naszym PiS-em bis czyli PJN, którego liderka Joanna Kluzik – Rostkowska, zdaje się, jako żywo przypominać pannę Marzannę, wciąganą w wodną topiel politycznego niebytu przez coraz mniej rozpoznawalnego, niegdyś znanego posłującego gorzelnika Janusza P. O czym najlepiej świadczą ostatnie medialne popisy pani poseł, które z właściwą sobie przenikliwością, tudzież talentem, komentuje w swoim cotygodniowym felietonie Jerzy Reuter. – Pani Joanna Kluzik Rostkowska stwierdziła w pewnej popularnej telewizji, że jeżeli nasz statek wojenny nie zdąży dopłynąć do Libanu i nie weźmie udziału w wojnie z Libią,, to Polska nie otrzyma prezydencji unijnej. Całość tego smakowitego tekstu poniżej. Ale powróćmy do naszych ubiegłotygodniowych kulturaliów. I tak w czwartek 24 marca w  znanym studenckim klubie „Przepraszam” w Rynku 10 miał miejsce oryginalny, huculsko -punkowo-folkowy koncert zespołu „Perkałaba” z Iwano-Frankowska na Ukrainie. Z kolei w niespełna cztery godziny rozeszły się bilety na najbliższy koncert z cyklu Szkoły Muzyków Rockowych. Rzecz miała miejsce w klimatycznych piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury w piątkowy wieczór 25 marca. A dzień później, tamże odbył się finisaż kolejnej edycji konkursu fotograficznego „Twarze”, zakończony koncertem Anny Treter z zespołem. Będąc przy temacie odnotujmy kolejny sukces młodego tarnowskiego fotografika Jakuba Ochnio, który zdobył pierwszą nagrodę w konkursie VII Ogólnopolskiego Biennale Fotografii „Kochać człowieka". A zakończmy nietypowo rozmową z Czesławem Sterkowiczem o jego nowej książce o tarnowskich nauczycielach w państwie podziemnym.


Pani Joanna Kluzik Rostkowska stwierdziła w pewnej popularnej telewizji, że jeżeli nasz statek wojenny nie zdąży dopłynąć do Libanu i nie weźmie udziału w wojnie z Libią, to Polska nie otrzyma prezydencji unijnej. Rozumiem, że polityk nie musi wiedzieć, że statek to jednostka m.in.. pasażerska, a żeby dopłynąć do Libii wcale nie musi się kotwiczyć w Libanie. Rozumiem również dlaczego kody do oficjalnej strony PJN zachował tylko dla siebie Adam Bielan, bo przy takich konstrukcjach lingwistycznych kariera Joanny Kluzik zakończyłaby się wraz z kapitulacją Kadafiego. Przypominam sympatycznej pani prezes, że wojsko pływa okrętami, a politycy i wielbiący ich gmin statkami, Liban do Libii ma się jak ministrant do ministra i dzieli ich wielki krok z bliskiego wschodu do Afryki i to jest zasadnicza różnica. Mało tego, pani wspomniana wyżej, całkiem logicznie skonstatowała, że skoro nasz premier nie chce wysyłać żołnierzy do Libii, to pewnikiem Polska posiada na amen zepsute samoloty i po prostu nie ma jak tam dowieźć bohaterów, chyba że przez Liban, kierując się na południe przez Izrael, a potem Egipt. Pani Kluzik tym samym dołączyła do tak zwanych „gadających głów”, które zawsze wszystko wiedzą, od Smoleńska, przez Japonię, aż po Liban i Libię. Można być pewnym, że owa pani jednym tchem potrafi wymienić nazwy płyt tektonicznych, opisać siły działające w czasie ataku tsunami i sklasyfikować zdolność bojową armii Kadafiego. A przed chwilą wspomniany pan Bielan stwierdził, że nigdy nie sPiSkował przeciw PJN, nie zjada dzieci na śniadanie, a strona internetowa nie jest własnością pani Kluzik. Teraz z niecierpliwością czekam na oświadczenie tarnowskiego PJN, które za namową pana Jacka Pilcha jest prężne - bo przecież gdy brakuje twardego stanowiska, to nic na zewnątrz nie wypływa.

„Perkałaba” to nazwa niewielkiej miejscowości na Ukrainie, gdzie jeszcze do połowy lat osiemdziesiątych działał ogromny szpital psychiatryczny. Jego pacjentami w dużej części byli przeciwnicy systemu politycznego, zamykani na przymusowe leczenie, niepokorni artyści, ludzie kierujący się innymi wartościami niż te, które wyznaczała władza komunistyczna. Tak też nazwał się zespół, który powstał w 1988 roku w Iwano-Frankowsku, niedaleko Lwowa.
Muzykę „Perkałaby” określa się jako „huculski punk-folk”, przy czym artyści czerpią z tradycji muzycznych Huculszczyzny, Bojkowszczyzny i Zakarpacia. Muzyka zespołu porusza tym, że jest nam znajoma i tętni życiem, wypełniona motywami ludowymi pretenduje do nazwania jej ludową i weselną. Krytycy próbują poprowadzić jakieś paralele, z kimś porównać. Ale tutaj metoda jest prosta – eklektyzm i collage. W takim połączeniu firmowy styl grupy to lekkość, humor i beztroska. Oto skład zespołu: Andrij „Fedot” Fedotow – gitara, śpiew, Jarema Stecyk – gitara basowa, śpiew, Serhij Leonow – gitara, Sasza Synhajewski – bębny, Wołodymyr Szoturma – cymbały, Serioha Szwajuk – trąba, Orest Hudyma – puzon oraz Ihor Rymyk – perkusja.

Szkoła Muzyków Rockowych działająca z powodzeniem przy Tarnowskim Centrum Kultury, jak magnes przyciąga młodzież pragnącą nauczyć się grać na gitarze, czy też na basie. Również chętnych do gry na perkusji jest więcej niż miejsc. Żeby trafić na zajęcia w S.M.Rock trzeba swoje odczekać, ale jak zgodnie podkreślają uczniowie – warto. Indywidualne zajęcia prowadzone przez doświadczonych tarnowskich muzyków, a przy odpowiednim zapale i chęci do ćwiczeń ze strony uczniów gwarantują wyśmienity rezultat. Oczywiście niezbędny jest talent, ale najważniejsze, to trafić w dobre ręce, a takich w gronie pedagogicznym S.M.Rock nie brakuje. Aktualnie można się kształcić w pięciu klasach instrumentalnych: gitara, bas, perkusja, instrumenty klawiszowe, a także wokal, z którego zajęcia od niedawna znów znalazły się w ofercie TCK. Prowadzi je Bartosz Rokicki. Raz na kwartał w Piwnicach TCK odbywa się koncert, w którym udział biorą uczniowie S.M.Rock, prezentując warsztat nowo nabytych umiejętności oraz nauczyciele, dając popis swoich możliwości. W programie koncertów na żywo usłyszeć można sprawdzone przeboje gwiazd zagranicznej muzyki pop-rock. Imprezy z tego cyklu cieszą się ogromnym zainteresowaniem publiczności, w której oprócz rodzin i znajomych występujących na scenie uczniów, nie brakuje fanów nauczycieli, jak i sympatyków dobrej muzyki. Repertuar piosenek dobierany jest bardzo starannie tak, by dawał możliwie największą frajdę – uczniom z grania, a publiczności z słuchania. Kolejny taki koncert S.M. ROCK odbył się w Piwnicach TCK w piątek 25 marca  Tradycyjnie już, tuż po koncercie prowadzone były zapisy na zajęcia nauki gry na gitarze, basie i perkusji. Przypomnijmy, że zajęcia odbywają się co tydzień w Piwnicach TCK, a prowadzą je: Piotr Smoleń (gitara), Paweł Mazur (bas), Maciej Pierzchała (pianino), Bartosz Rokicki (wokal) i Bartłomiej Rojek (perkusja).

Fotografia to niezwykle popularna i ciesząca się niesłabnącym powodzeniem dziedzina sztuki. To również forma aktywności stale obecna w programie działania Gminnego Centrum Kultury i Bibliotek w Skrzyszowie, przybierająca formą a to warsztatów, a to kolejnych otwartych konkursów. Jedną z nich jest konkurs fotograficzny TWARZE  - efekt projektu "Kronika internetowa: czerpać z przeszłości dla przyszłości", zrealizowanego na przełomie 2007 i 2008 roku. Trzeci już edycja tego konkursu dotyczyła sztuki portretowania. Dwa wcześniejsze cieszyły się dużym zainteresowaniem amatorów fotografowania, a ich plonem były okolicznościowe wystawy, spotkania promocyjne i wydane publikacje albumowe. 26 marca o godz. 18:00 w Piwnicach TCK odbył się finisaż konkursu połączony z wręczeniem nagród. Uroczystość zakończył koncert Anny Treter z zespołem złożonym z pięciu znakomitych muzyków: Wojciecha Bobrowskiego - gitary basowe, Tomasza Hernika - akordeon, puzon, legendarnego Jana Hnatowicza – gitary, Artura Malika – perkusja i Adama Niedzielina - instrumenty klawiszowe. Piątkowy koncert był wspaniałą okazją do posłuchania zarówno piosenek autorskich, jak i hitów napisanych przez Andrzeja Sikorowskiego i Jana Hnatowicza specjalnie dla Anny Treter.

Znamy laureatów siódmej edycji Ogólnopolskiego Biennale Fotografii „Kochać człowieka”, organizowanego przez Oświęcimskie Centrum Kultury. Laureatem pierwszej nagrody został Jakub Ochnio ze Zgłobic, absolwent III Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie, obecnie student dziennikarstwa i komunikacji społecznej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.
766 prac 131 autorów prac z całej Polski i krajów ościennych oceniało jury w składzie: Andrzej Zygmuntowicz - Przewodniczący Rady Artystycznej Związku Polskich Artystów Fotografików, Andrzej Baturo - Wiceprzewodniczący Rady Artystycznej Związku Polskich Artystów Fotografików i Wojciech Plewiński - Okręg Krakowski Związku Polskich Artystów Fotografików.
Wystawę pokonkursową będzie można oglądać w Oświęcimiu w kwietniu i maju.
Jakub Ochnio jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików oraz prezesem Kolektywu Fotografów AFTERIMAGE . Dotychczas był nagradzany ponad 20-krotnie, publikował prace na blisko 60 wystawach, wydał także album autorski „Tarnów młodych".

Ukazała się właśnie książka o tarnowskich nauczycielach w państwie podziemnym. Skąd wziął się pomysł jej napisania?
- Dzieje oświaty w okresie okupacji badam już od 40 lat. Z tego zakresu wydałem kilka książek. Pracując nad nimi, zbierałem materiały do biogramów nauczycieli działających w podziemiu. W ten sposób napisałem życiorysy ponad 280 nauczycieli. Znalazły się one w mojej najnowszej książce.

Czy w książce są sylwetki wszystkich nauczycieli działających w podziemiu?
- Myślę, że wszystkich, którzy pracowali w jakimkolwiek ruchu oporu na ziemi tarnowskiej. Nikogo chyba nie opuściłem. Starałem się dotrzeć do wszystkich dostępnych dokumentów. Być może jest jeszcze jakaś nieopisana postać, ale ja o tym po prostu nie wiem.

Jakie są najbliższe Pana plany wydawnicze?
- Jak będą dobre wiatry i z kolegą prezesem Józefem Sadowskim zdobędziemy jakieś pieniądze, to mam już gotową książkę na temat szkolnictwa jawnego i tajnego w okresie okupacji w powiecie dąbrowskim. Ta książka jest już napisana, zawiera ponad 70 biogramów nauczycieli z powiatu dąbrowskiego, którzy w latach wojny pracowali w tajnej oświacie. Jest to ostatnia moja książka z zakresu szkolnictwa z lat okupacji w ramach byłego województwa tarnowskiego.

Nad czym Pan teraz pracuje?
- Obecnie zbieram materiały do książki o tarnowianach, którzy zginęli w Katyniu. Było 106 takich osób: oficerów, podoficerów, nauczycieli, 26 policjantów. Są to postaci często zapomniane przez tarnowian, nie wie o nich zwłaszcza tarnowska młodzież. Moja książka na ten temat powinna być gotowa na koniec grudnia lub początek stycznia.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



poniedziałek, 28 marca 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: