Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+155


…My Władysław, z Bożej łaski król Polski, pan Krakowa, Sandomierza, Łęczycy, Kujaw i innych ziem, wszem wobec i na przyszłość, do których wiadomości treść tego dojdzie, niniejszem wiadomo czynimy i dowodnie uznajemy, że mając na baczeniu liczne usługi i zasługi szlachetnego męża komesa Spicymira, wojewody naszego krakowskiego, tak pożyteczne, jak nieprzerwane, a które i w przyszłości za łaską Pańską łożyć będzie, dziedzictwo jego, Tarnowem pospolicie zwane, z tegoż przyległościami czyli przysiółkami i wsiami, w jego obwodzie czyli okręgu znajdującemi się, z prawa polskiego na prawo teutońskie miasta naszego Krakowa przenosimy, dając mu zupełną i wolną moc miasto tamże założyć z władzą sądową w takim dniu, jaki sobie w tygodniu na sądy obierze…
Dokument lokacyjny miasta Tarnowa znajduje się obecnie w Bibliotece xx. Czartoryskich w Krakowie. Prawdopodobnie został skradziony w XIX wieku z tarnowskiego magistratu i sprzedany. Nie obyło się również bez problemów przy odczytywaniu daty wystawienia tego aktu. Na skutek błędu gramatycznego, popełnionego przez sekretarza królewskiego, przez wiele lat lokację Tarnowa umiejscawiano w zupełnie innym czasie i dopiero wnikliwe badania historyków wykazały ów niefortunny lapsus i wskazały na 7 marca 1330 roku. W tym roku mija dokładnie 681. rocznica lokacji miasta i  była to dobra okazja, aby wspólnie świętować ten doniosły dzień, inaugurując tym samym Rok Hetmana Jana Tarnowskiego, który zmarł równo 450 lat temu. O tym słodko – styropianowym wydarzeniu, połączonym m.in. z nominacją na Ambasadora Tarnowa modnego malarza Wilhelma Sasnala i wręczeniem dziennikarskich Wen piszemy obok. Jednym z trzech laureatów owych nagród obok Moniki Faron – Miśtak z RDN i Pawła Sroki z TVP Kraków, został lokalny portal internetowy tarnow.net.pl., który z okazji Dnia Kobiet opublikował listę najbardziej Wpływowych Kobiet Tarnowa - utalentowanych, wpływowych i kompetentnych, działających w samorządach, zarządzających urzędami i instytucjami, osiągających sukcesy zawodowe i sportowe. Oto ten okolicznościowy ranking: Urszula Augustyn – posłanka PO, Klaudia Buczek – Mistrzyni Świata Juniorów we wspinaczce sportowej, Anna Czech – dyrektor szpitala im. Św. Łukasza, Agnieszka Kawa – dyrektor Centrum Sztuki Mościce, Dorota Kunc–Pławecka – rzecznik prasowy UM, Kazimiera Kunecka – dyrektor pogotowia ratunkowego, Krystyna Latała – zastępca prezydenta Miasta Tarnowa, Lucyna Malec – skarbnik Pis w Tarnowie, Jolanta Mazurkiewicz – bokserka, Wicemistrzyni Polski Juniorek, Edyta Ropek – Mistrzyni Europy, Wicemistrzyni Świata we wspinaczce sportowej, Dorota Skrzyniarz – zastępca prezydenta Miasta Tarnowa. Z racji okoliczności, w jakich powstał, pozostawiamy go bez komentarza, życząc paniom wszystkiego najlepszego… A póki co, oczekując nadejścia upragnionej wiosny, warto obejrzeć malarską wystawę "Przedwiośnie" Łukasza Wojtanowskiego w Galerii Niebieskiej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tarnowie. A kulturalny tydzień rozpoczął się, jak należy, w poniedziałek 7 marca o godz. 18:00 w Restauracji BRISTOL, gdzie odbyło się spotkanie autorskie księdza Isakowicza – Zaleskiego, duszpasterza katolików obrządku ormiańskiego w Polsce, znanego publicysty, historyka, prezesa Fundacji im. św. Brata Alberta, promujące jego najnowszą książkę Pt. „Ludzie dobrzy jak chleb". Trzy dni później, we Wydawnictwo Dębogóra zorganizowało w hotelu Tarnovia spotkanie poświęcone biografii „Marcel Lefebvre – życie” Bernarda Tissier de Mallerais. Tego samego dnia w Klubie Literackim "13"  odbyła się interesująca prelekcja artysty plastyka Anny Śliwińskiej-Kukli z okazji 110. rocznicy śmierci Henriego de Toulouse-Lautreca zatytułowana "Genialny mały brzydal". Zaś w piątek 11 marca w dworcowej Galerii Miejskiej BWA w piątek otwarto nowe wystawy oscylujące wokół tematu grafiki, ale to temat na odrębny tekst. Tegoż dnia w piwnicach TCK swoją najnowszą płytę „Smells Like Tape Spilit” promował Wojtek Mazolewski, znany z rewolucyjnej dla polskiego jazzu grupy Pink Freud. Natomiast w sobotę, 12 marca, w kinie Marzenie odbył się niecodzienny koncert znanej rockowej grupy Bracia. Piotr i Wojciech Cugowscy - liderzy zespołu i jednocześnie synowie wokalisty legendarnej Budki Suflera, Krzysztofa Cugowskiego - zagrali koncert "bez prądu", zamieniając swoje elektryczne gitary na akustyczne prezentując swoje największe przeboje.


Na wystawę w Galerii MBP składa się kilkadziesiąt obrazów przedstawiających głównie pejzaże dominujące u schyłku zimy i kwiaty w podobnej, nieco zgaszonej tonacji. Łukasz Wojtanowski postanowił nawiązać w nich do malarskiej twórczości Olgi Boznańskiej i także powieści Marcela Prousta "W poszukiwaniu straconego czasu", w której wszechobecny jest motyw kwiatów. - W pejzażach starałem się uchwycić szczególny charakter przedwiosennych dni. Chciałem ukazać leniwe, niespieszne zmiany widziane o tej porze roku z okien domu w Tarnowcu, gdzie mieszkam. W sposobie zaś malowania kwiatów chciałem nawiązać do "przedwiosennej aury" malarstwa Olgi Boznańskiej. Właśnie przedwiośnie, od początku zainteresowania malarstwem Boznańskiej, wiąże się dla mnie z tym szczególnym urokiem obrazów, nie tylko pejzaży. Pamiętam, że wystawa w warszawskim Muzeum Narodowym sprzed kilku lat, poświęcona sztuce Młodej Polski, nosiła tytuł "Przedwiośnie". Stąd m.in. i mój pomysł na tytuł własnej wystawy... - tłumaczy jej autor. Łukasz Wojtanowski jest absolwentem Liceum Sztuk Plastycznych w Tarnowie. W 2008 ukończył Akademię Sztuk Pięknych, podobnie jak jego brat bliźniak Szymon. Obecnie jest nauczycielem rysunku i malarstwa w Zespole Szkół Plastycznych. Dotąd ma na swoim koncie dwie indywidualne wystawy: pierwszą w 2008 w tarnowskim BWA i tegoroczną, urządzoną w miejskiej bibliotece.

„Ludzie dobrzy jak chleb" to hołd dla 75 wielkich, nieżyjących już  postaci, które ks. Sakowicz - Zaleski spotkał na życiowej drodze. Książka zaczyna się od wspomnień o współzałożycielu Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach, Stanisławie Pruszyńskim (rodem z Wołynia), kapelanie "Solidarności", ks. Kazimierzu Jancarzu z Nowej Huty oraz senatorze Andrzeju Rozmarynowiczu i dziennikarzu Macieju Szumowskim z Krakowa - poprzez wspomnienia o biskupach Czesławie Dominie z Katowic i Koszalina, Janie Chrapku z Drohiczyna, Torunia i Radomia oraz Adamie Śmigielskim z Sosnowca - a kończy się na wspomnieniach o ofiarach tragedii smoleńskiej m.in. o rzeczniku praw obywatelskich Januszu Kochanowskim (rodem z Częstochowy), generale Bronisławie Kwiatkowskim (spod Rzeszowa), ministrze Januszu Krupskim (z Lublina) i prezesie IPN Januszu Kurtyce. - Piszę przede wszystkim książki historyczne oraz popularnonaukowe. Staram się przybliżyć historię najnowszą, mając szczególnie na uwadze czasy od I wojny światowej aż po czasy współczesne. Napisałem książki o Kresach Wschodnich, PRL-u. Teraz napisałem inną książkę - wspomnienia o siedemdziesięciu pięciu osobach, które żyły w ostatnich dekadach. Są to działacze "Solidarności", ludzie walczący tuż po wojnie w partyzantce antykomunistycznej, ale też działacze społeczni, charytatywni. Napisałem o ludziach, których przewodnią ideą było słowo "pomagać", stąd tytuł książki "Ludzie dobrzy jak chleb". Dotyczy to nie tylko Małopolski, ale również i wielu środowisk w Polsce i za granicą - mówił ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski. Duchowny już planuje kontynuację książki "Ludzie dobrzy jak chleb". - Druga część mojej książki będzie o tych, którzy żyją i są bardzo zasłużeni dla swojego środowiska, a nie zawsze widnieją na pierwszych stronach gazet. Moją intencją było wydobycie tych osób, pokazanie ich. Piszę w szczególności dla młodego pokolenia, aby widziało, jakie mają bardzo dobre wzorce - dodaje. Ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zalewski przyznaje, że nigdy nie myślał o porzuceniu swej działalności, choć, jak sam przyznaje, słowa krytyki nie spotykają się z obojętnością z jego strony. - Moje główne zajęcie nie jest związane z mediami. Jestem proboszczem parafii ormiańskiej, która zaczyna się w Przemyślu a kończy w Zgorzelcu. Na co dzień mam co robić. We wszystkie soboty i niedziele jeżdżę, aby udzielać chrztów, ślubów ormiańskich, co jest dla mnie bardzo ważne, ale jestem też prezesem Fundacji Brata Alberta i wszystkie książki, które napisałem sprzedawane są jako cegiełki na rzecz fundacji. Najważniejsza jest dla mnie praca duszpasterska i charytatywna. Pisarz, działacz społeczny zawsze musi liczyć się z krytyką. Dobrze pamiętam, jak sześć lat temu w Tarnowie, gdy wydałem książkę "Księża wobec bezpieki", kiedy opisałem postać księdza biskupa Wiktora Skworca, byłem niemiłosiernie atakowany. Nawet władze kościelne zmuszały wszystkich księży do podpisywania takiego apelu. Dzwonili do mnie moi księża - koledzy z diecezji tarnowskiej i pytali, co mają zrobić, bo znali mnie jako porządnego człowieka, a kuria im nakazuje podpisywać. Każdy z nas, a zwłaszcza duchowny, musi wybierać i wcale nie jest to droga usłana różami, wręcz przeciwnie, te róże mają kolce i to dość mocne - zwracał uwagę ks. Tadeusz, dodając na koniec: - Zależy mi na rozwoju fundacji. Ma ona 27 ośrodków. Ostatnio Państwowy Fundusz Rehabilitacji odebrał nam dotację. W dzień kobiet jadę do Warszawy upominać się, aby tych dotacji nam nie odbierać. 90 procent naszych pracowników stanowią kobiety, a ja w dniu ich święta muszę użerać z urzędami w Warszawie. Dla mnie ważna jest też prawda. Jej rozwój symbolizuje róża, która ma kolce. Nie ma co ukrywać, prawda nie raz bywa bolesna. Rozrywa stare rany, ukazuje pewne rzeczy... ale róża jest ładnym kwiatem.

Z kolei Wydawnictwo Dębogóra zaprosiło 10 marca na godz. 17:00 do hotelu Tarnovia na spotkanie poświęcone biografii „Marcel Lefebvre – życie” Bernarda Tissier de Mallerais a. Gośćmi spotkania, prowadzonego przez Mirosława Poświatowskiego byli: ksiądz Karol Stehlin FSSPX i Bogusław Kiernicki, wydawca książki.

Biskup – misjonarz: afrykańskie misje i powołania. Kulisy Soboru Watykańskiego II. Bractwo Św. Piusa X – powstanie, cele i dramatyczne decyzje. Modernizm i Tradycja. Ekumenizm i wielowiekowe nauczanie papieży. Novus Ordo: duch protestantyzmu w Kościele Katolickim - a Msza Wszechczasów. Oto pasjonująca historia życia człowieka, który wszystkie swoje siły poświęcił walce o zachowanie Chrystusowego „depozytu wiary” i przekazywanie tradycyjnego nauczania Kościoła. Arcybiskupa, którego postać wywołuje skrajne opinie i emocje. To z pewnością najlepsza biografia Arcybiskupa Lefebvre-a. Dla jednych „świętego za życia” dla innych „zbuntowanego fundamentalisty”. Dla jednych ostatniego obrońcy prawdziwego Kościoła, dla innych, wyklętego przez Kościół schizmatyka. 
Książka została napisana przez jednego z najbliższych współpracowników Arcybiskupa, Bernarda Tissier de Mallerais, biskupa i historyka.

Tego samego dnia, we czwartek o godz. 16 w Klubie Literackim "13" (Filia nr 13 MBP) odbyła się interesująca prelekcja artysty plastyka Anny Śliwińskiej-Kukli z okazji 110. rocznicy śmierci Henriego de Toulouse-Lautreca zatytułowana "Genialny mały brzydal". Ten mało znany w Polsce malarz i grafik wywarł swoimi postimpresjonistycznymi litografiami (dzieła wykonane techniką graficzną zaliczaną do druku płaskiego) niesamowity wpływ na rozwój nowoczesnego plakatu. Wśród jego licznych dzieł możemy znaleźć "Moulin Rouge - La Goulue", "Ambassadeurs: Aristide Bruant", czy chociażby obraz "Praczka", który w 2005 roku został sprzedany w domu aukcyjnym Christie's za, bagatela, 22 416 000 dolarów amerykańskich. Henri de Touluse-Lautrec, a właściwie Henri Marie Raymond de Toulouse-Lautrec-Monfa (1864-1901), pochodził z rodziny o arystokratycznych korzeniach, która jednak w późniejszym czasie utraciła w większości swój majątek. Rodzice malarza byli kuzynami, co w tej rodzinie było popularnym zjawiskiem, bo w ten sposób próbowano uniknąć rozproszenia się majątku rodzinnego. Jednak bliskie pokrewieństwo doprowadziło do wielu wad genetycznych u potomstwa państwa Toulouse. Henri w młodym wieku złamał obie kości udowe. Z powodu wad genetycznych nie zrosły się one poprawnie i w pewnym momencie przestały w ogóle rosnąć. Henri jako dorosły mężczyzna posiadał tors i górne kończyny odpowiedniej wielkości, natomiast dolne nienaturalnie krótkie i małe. Artysta miał zaledwie 150 cm wzrostu. Swoje życie poświecił sztuce. W swoich portretach chętnie korzystał z elementów karykatury. Dążył też do uchwycenia ruchu na swoich obrazach, a licznych i ciekawych tematów dostarczało mu bogate i nierzadko rozwiązłe życie Paryża końca XIX w. Był stałym bywalcem domów publicznych i kabaretów, m.in. Moulin Rouge. Często na swoich plakatach i obrazach umieszczał tancerki, śpiewaczki i swoje kochanki. Był alkoholikiem, zmarł w wieku 37 lat właśnie w wyniku choroby alkoholowej oraz rozwoju kiły.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



poniedziałek, 14 marca 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: