Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+153


Ubiegły tydzień naznaczyły dwa ważne odejścia. Najpierw w poniedziałek zmarł w wieku 88 lat Jerzy Nowosielski, wybitny krakowski malarz, jeden z najznakomitszych ludzi polskiej kultury, a we wtorek odeszła do domu Pana Wanda Józefa Schab, jedna z ostatnich poetek zamierającego ruchu pisarzy ludowych w naszym regionie. Od ponad 50 lat mieszkała w Lisiej Góry, gdzie przed laty żył i tworzył inny znany literat Jan Rybowicz. Autorka czterech tomów poezji. Zmarła roku w wieku 81 lat. Wanda Józefa Schab urodziła się w Tarnowie (1929), gdzie spędziła dzieciństwo i gdzie ukończyła prestiżowe wówczas żeńskie Gimnazjum błogosławionej Kingi. W 1949 roku pani Wanda wraz z mężem Tadeuszem na ponad rok wyjechała do Trzebnicy aby po powrocie osiąść już na stałe w tej podtarnowskiej wsi, aktywnie włączając się w życie swojej nowej małej ojczyzny. Pracowała m.in. w Banku Spółdzielczym i Lecznicy Zwierząt, prowadziła wiejską klubokawiarnię i była radną… Zawsze ciężko pracowała, wychowała pięcioro dzieci, doczekała wnuków, a nawet prawnuczek Oleńki i Gabrysi. Wszystko bliskim darowała. I kiedy powinna odpocząć zaczęła pisać wiersze, proste jak życie które prowadzi, piękne jak serce… . Bo tak naprawdę to nic wcześniej nie wskazywało na to, że pani Wanda da się uwieść Pegazowi i swoimi spracowanymi rękami zacznie wyczarowywać poetyckie strofy, godne najwybitniejszych chłopskich twórców. W druku ukazały się cztery tomiki jej wierszy: „W moim sercu jest zakątek” (1997), „Moje słowa są proste, nieszukane…” (2004) i „Zapomnieć, albo ocalić od zapomnienia…” (2005) i „Modlę się do ciebie panie…” (2008).  Sędziwa poetka swoje poetyckie credo zawarła w tytułowym wierszu tomiku wydanego z okazji 75 urodzin. Oto ono: Moje słowa są proste, nieszukane, kunsztem literackim niezdobione, mówią zawsze, co serce dyktuje i niesie życie czasem ranione. I takie też są naznaczone „wiejskością” wiersze Wandy Józefy Schab, przechadzające się po gościńcach życia i bujające w obłokach poetyckiego natchnienia. Refleksyjne i namiętne, pełne zachwytu nad urodą otaczającego ją świata i zrozumienia dla ludzkich ułomności. W których patos i prostota sąsiadują z religią i patriotyzmem. A wszystko to jest przewiązane wstążeczką smutku za kimś najbliższym „kto kochał życie i już nie wróci do nas…”. Popularyzacji teatru wśród mieszkańców Tarnowa, współtworzeniu przez nich sztuki a nawet walce z wykluczeniem społecznym służyć ma realizacja projektu pod nazwą „Cztery Talie Roku”. Będzie to możliwe dzięki dofinansowaniu zadania ze środków unijnych w kwocie miliona złotych. Drugie tyle dokłada miasto. Umowę w tej sprawie podpisano ostatnio w delegaturze Urzędu Wojewódzkiego. Sygnatariuszami byli wicemarszałek województwa małopolskiego Roman Ciepiela, prezydent Ryszard Ścigała oraz dyrekcja Teatru. - To najwyższa dotacja w historii tarnowskiego teatru, jaką dyrekcja kiedykolwiek zdobyła na działalność artystyczną - podkreśla dyrektor Edward Żentara. Z kolei znany tarnowski artysta Piotr Barszczewski, tworzący w unikalnej technice neowitrażu, wydał album podsumowujący 20 lat jego twórczości. Jak sam mówi, neowitraż to witraż XXI wieku - komponowany fotografią cyfrową. Piotr Barszczowski nie wydał tego albumu pod własnym nazwiskiem, ale pod pseudonimem artystycznym: Adam Perun. Ten pseudonim towarzyszył mu zresztą podczas nietypowej wystawy fotograficznej zorganizowanej na górnej stacji kolejki linowej na Kasprowym Wierchu. To nie był przypadek, wszak nasz artysta znany jest jako autor doskonałych panoram i zdjęć nagradzanych na wielu konkursach, a także jako twórca ponad 300 logotypów, którymi posługują się firmy i instytucje w całej Polsce. Pasją Piotra Barszczewskiego są oryginalne witraże komponowane z kilkunastu naraz, wykonanych wcześniej przez niego starannie dobranych zdjęć. Spory wybór takich właśnie prac złożył się na najnowszy jubileuszowy album dokonań artysty, celowo skonstruowany tak, aby można było podświetlać poszczególne neowitraże i w pełni podziwiać zamysł ich twórcy. Koniec tygodnia zdominowała tym razem muzyka. I tak w piątek 25 lutego w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury wystąpiła znana formacja muzyczna “Mikromusic”, zaś w sobotę i niedzielę w Centrum Sztuki Mościce miały miejsca dwa znaczące wydarzenia -26 lutego dano „Theodora oratorium" Georga Friedricha Haendela w wykonaniu Chóru Kameralnego i CAPELLI CRACOVIENSIS, a 27 lutego musical „Skrzypek na dachu”, z udziałem artystów Teatru Muzycznego w Łodzi.


Ponad dwa miliony złotych – to wartość projektu „Cztery Talie Roku”, realizowanego przez Tarnowski Teatr im. L. Solskiego, a mającego trwać do 2013 roku. Z sumy tej aż milion złotych udało się pozyskać z środków unijnych. W miniony poniedziałek marszałek województwa Roman Ciepiela przekazał umowę na dofinansowanie projektu. Szacuje się, że we wszystkich towarzyszących mu wydarzeniach weźmie udział ponad 20 tysięcy osób. Obok festiwalu komedii Talia pojawią się jeszcze trzy projekty artystyczne. Cały projekt składa się z czterech elementów: „Talii bez barier” - warsztatów dla dzieci, „Małej Talii” - przeglądu spektakli dziecięcych, Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii Talia oraz „Talii korzenie” przeglądowi regionalnych grup artystycznych. Głównym celem jest zwiększenie popularności teatru jako formy spędzania wolnego czasu w postaci uczestnictwa odbiorcy w charakterze widza i twórcy-amatora. Planuje się powtórzenie cyklu czterech imprez w kolejnym roku. Przez dwa lata trwać będą eliminacje, po to, aby w trzecim roku wszyscy wygrani mogli przystąpić do wspólnej pracy i przy koordynacji działań ze strony Tarnowskiego Teatru oraz wsparcia merytorycznego zawodowych aktorów i twórców mogli wyprodukować wspólny spektakl. Dzięki temu zrealizuje się kolejny cel tj. łączenie działań artystycznych o wymiarze amatorskim, nieformalnym z teatrem instytucjonalnym.

25 lutego (piątek) o godz. 19:30 w Piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury wystąpił “Mikromusic” - zespół okrzyknięty mianem jednej z najciekawszych formacji młodego pokolenia. „Grupa Mikromusic jest zupełnie inna niż cała nasza krajowa scena muzyczna” - powiedział o nich Marek Niedźwiecki. Muzycy inteligentnie łączą wiele stylów muzycznych, ale bazują głównie na jazzie i trip hopie. Wizytówką zespołu jest tajemniczy głos wokalistki – Natalii Grosiak, który intryguje i wciąga szczególnie mocno w żywych koncertowych relacjach. Zespół pochodzi z Wrocławia, ale w jego składzie na perkusji gra pochodzący z Dębicy, Łukasz Sobolak. Zespół znany jest m.in. z koncertów przed takimi artystami jak Macy Gray i Lura. W 2010 r., grupa ponownie wstrząsnęła polską estradą wydając trzeci swój album zatytułowany „SOVA”. Materiał zebrany na nowa płytę jest dojrzały, przemyślany, a zarazem pełen energii i twórczego zapału. Autorką tekstów jest Natalia Grosiak, natomiast muzyka powstała przy udziale wszystkich członków zespołu. W Tarnowie Mikromusic zaprezentował swój najnowszy repertuar, nie zabrakło jednak ulubionych kompozycji z poprzednich płyt. Zespołowi Mikromusic od początku kibicowali czołowi polscy muzycy, nierzadko wspierając pracę nad płytami. Na debiutanckim krążku "Mikromusic" pojawiło się wielu cenionych artystów m.in. Leszek Możdżer, multiinstrumentalista Sambor Dudziński, akordeonista Piotr Dziubek. Trzeci, studyjny album zespołu Mikromusic ukazał się 12 października. Mikromusic ma na koncie trzy krążki – „Dobrze jest” (2006), „Sennik” (2008) oraz „Sovę” (2010). Grupa została doceniona nominacją do Yacha za teledysk do utworu "Sennik". Zespół ma również na swoim koncie nominację do Camerimage za teledysk do piosenki "Thank God I m a Woman". Oto aktualny skład grupy: Natalia Grosiak (vocal), Dawid Korbaczyński (guitar), Robert Szydło (bass), Robert Jarmuzek (piano), Adam Lepka (trumpet), Łukasz Sobolak (drums), Maciek Prokopowicz (sound engineer).

Zupełnie inną jakościowo i gatunkowo propozycją uraczyło tarnowskich melomanów Centrum Sztuki Mościce, zapraszając na koncert  muzyki Georga Friedricha Haendela.
Händel był największym, obok Johanna Sebastiana Bacha, kompozytorem późnego baroku i wczesnego klasycyzmu. Był także twórcą nowego gatunku muzycznego, "angielskiego oratorium", różniącego się od włoskiego pierwowzoru radosną barwą melodii i monumentalną aranżacją. Haendel był, jak przyznawał Mozart, największym mistrzem w operowaniu zespołem chóralnym. Libretto „Theodora oratorium" oparte zostało na sentymentalnej, „umoralniającej" powieści Roberta Boyle'a, opisującej męczeństwo św. Teodory, znanej raczej jako św. Dorota z Cezarei. Oto namiestnik rzymskiej prowincji Syrii, Valens, urzędujący w Antiochii wydaje dekret: z okazji urodzin cesarza Dioklecjana wszyscy mają złożyć ofiary Jowiszowi. Wśród chrześcijan znajduje się jednak dziewica znakomitego urodzenia słynąca jeszcze bardziej z doskonałości swych cnót, Teodora. Teodora oczywiście nie spełni rozkazu namiestnika, ten szykuje zaś dla niej karę - zamiast zabić, odda ją do kultowego lupanaru w świątyni Wenus. To gorsze od śmierci, więc uwięziona Teodora o śmierć właśnie się modli. W celi odnajduje ją kochający ją żołnierz Didimus, który zostawszy chrześcijaninem namawia ją do ucieczki, w jego przebraniu. Fortel udaje się, jednak teraz pod sąd trafia Didimus, z czym Teodora pogodzić się nie może. Gotowa ponieść męczeńską śmierć staje więc przed namiestnikiem. Widząc to, Didimus domaga się wyroku na siebie, by chronić tak godną czci ukochaną. Valensowi sytuacja nie sprawia problemu: niech w takim razie umrą oboje. W ostatnim duecie bohaterowie opiewają uroki czekającego ich raju, co z żarliwą nadzieją kontynuuje końcowy chór chrześcijan, podziwiający chwałę męczenników.

Dzień później także w Centrum Sztuki Mościce w Tarnowie zaprezentowano znany musical „Skrzypek na dachu”, z udziałem artystów Teatru Muzycznego w Łodzi. Musical ten to opowiadającą o losach żydowskiej rodziny, skazanej na wygnanie z rodzinnej wsi w carskiej Rosji. Swój sukces zawdzięcza w dużej mierze walorom libretta, które pieczołowicie odtwarza atmosferę i koloryt małej żydowskiej wioski z początku XX wieku. Skrzypek na dachu jest także obrazem przemian w świecie, upadania tradycji, która nie wytrzymuje konfrontacji z nowymi zjawiskami. Na tym tle rozgrywa się historia rodziny Tewjego - mleczarza i dramat całej wioski. To także jeden z niewielu musicali, w których w piękny, dowcipny, liryczny i dramatyczny zarazem sposób mówi się o podstawowych wartościach życia i przemijaniu... To przedstawienie muzyczne ze światowymi przebojami, w którym kabaret, muzyka, śpiew i taniec przeplatają się ze skeczami, dowcipami i monologami przepełnionymi żydowskim humorem. To także ponadczasowa opowieść o narodzie wybranym, jego obrzędach, tradycjach, stosunku do drugiego człowieka, wierze i cierpieniu przyprawiona niewybrednym humorem.

Musical "Skrzypek na dachu" to arcydzieło gatunku będące adaptacją książki Szolema Alejchema, opowiadającą o losach żydowskiej rodziny, skazanej na wygnanie z rodzinnej wsi w carskiej Rosji. Swój sukces zawdzięcza w dużej mierze walorom libretta, które pieczołowicie odtwarza atmosferę i koloryt małej żydowskiej wioski z początku XX wieku. Skrzypek na dachu jest także obrazem przemian w świecie, upadania tradycji, która nie wytrzymuje konfrontacji z nowymi zjawiskami.
 Na tym tle rozgrywa się historia rodziny Tewjego - mleczarza i dramat całej wioski. To także jeden z niewielu musicali, w których w piękny, dowcipny, liryczny i dramatyczny zarazem sposób mówi się o podstawowych wartościach życia i przemijaniu. Reżyser przedstawienia Teatru Muzycznego w Łodzi, Jan Szurmiej, wiernie odtworzył klimat obyczajowy malutkiej Anatewki gdzieś daleko na Ukrainie i jej żydowskiej społeczności.
Piękne piosenki i brawurowe chóry, znakomita choreografia i stylizowane kostiumy - wszystko to składa się na przedstawienie, doskonale wpisujące się w tradycję niezliczonych realizacji tego musicalu na całym świecie i od lat cieszy się uznaniem publiczności. W roli Tewjego - mleczarza zaprezentował się ZBIGNIEW MACIAS.
 Musical "Skrzypek na dachu" to niekwestionowane arcydzieło gatunku. Po premierze w 1964 roku, która na Broadwayu odniosła olbrzymi sukces, grany jest z wielkim powodzeniem na scenach całego świata.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



poniedziałek, 28 lutego 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: