Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+150


No i doczekaliśmy się kolejnego okrągłego jubileuszu ale nic to w porównaniu z innymi tego typu okolicznościami. Choćby z takim na przykład corocznym plebiscytem tygodnika TEMI, który przyznaje Złote Róże lub Złote Rogi, tradycyjnie wzbudzające kontrowersje i bulwersujące swoimi wyborami. Nie inaczej jest i w tym roku. Głosami czytelników tego reklamowo – ogłoszeniowego periodyku Złote Róże przyznano prezydentowi Tarnowa Ryszardowi Ścigale – za skuteczną kampanię wyborczą, Danucie i Krzysztofowi Witkowskim, właścicielom firmy Bruk-Bet z Niecieczy za wprowadzenie tamtejszej drużyny kopaczy nożnych do I ligi oraz, jak najbardziej zasłużenie, Witoldowi Pazerze, wybitnemu malarzowi za „trzydzieści lat wierności sobie i sztuce”. Z kolei Złote Rózgi otrzymali: Lucyna Malec, mocno kontrowersyjna działaczka PiS za manipulowanie listami kandydatów do Rady Powiatu, twórcy „Encyklopedii Tarnowa” za merytoryczny bubel i Edward Żentara dyrektor tarnowskiego teatru za „obniżanie poziomu tego, co dzieje się na tarnowskiej scenie”. A skoro o teatrze się zgadało, to zdaniem Jerzego Reutera obecny sezon teatralny jest już stracony. I nie bardzo wiem dlaczego, chociaż sprawców tego kataklizmu organizacyjnego wiem gdzie szukać. Już listopadowe zapowiedzi, które wyznaczały grudzień na dzień wielkiego otwarcia nowego przybytku Melpomeny, pachniały naftaliną i propagandą sukcesu, szytą na miarę czasów nie tak bardzo minionych. Dzisiejszy stan tej wielomilionowej inwestycji nie rokuje – jak mawiają chłopaki z OIOM-u - brak mu oddechu, a transplantacja nie jest możliwa, bo ustało krążenie i mózg zamarł. Co prawda, dumnie prezentują się fotele i położone bezpośrednio na betonową podłogę sceny nowe deski, ale ta powłoka okrywa tylko pustkę. Dla szarego widza wszystko jest piękne i nowe, a chwała spływa na UMT, chociaż nikt nie zajrzy pod spód tego sztafażu i nie zapyta – co ten sztafaż ma ożywiać i które proporcje zachowuje? Na szczęście nie nawiązuje on do głównej treści dzieła i można go pominąć. Tak więc, w obliczu klęski organizacyjnej, czas do września należałoby poświęcić na przygotowanie teatru do nowej rzeczywistości i spełnić obietnice wyborcze dobrze przygotowanym sezonem 2011 - 12… tylko czym i kim? Jak znam życie, Edward Żentara odejdzie ze stanowiska, bo nie spełni pokładanych w nim nadziei, a winni, gdzieś w okolicach jesieni, otworzą uroczyście nowy budynek i obdarują się kwiatami, zwalając jednocześnie winę za opóźnienia na inżyniera budowlanego, architekta i wybitnego pomocnika murarskiego Edwarda Żentarę. Bo czyż nie tego spodziewaliśmy się po artyście? Tak więc wróćmy do czasów ponoć minionych i niech nauczyciele budują szkoły, aktorzy teatry, a murarze niech dyrektorują. No co? Przecież tak kiedyś było. Pozostają jeszcze winni wszystkiemu urzędnicy – co z nimi zrobić? A zamknąć w wielkim foyer i niech się przechadzają. Amen. Aliści są w naszym galicyjskim miasteczku ludzie, którzy maja zupełnie inne priorytety. Oto bowiem w ostatnią sobotę stycznia w sali bankietowej hotelu „Tarnovia” zawiązano lożę Bractwa Kawalerów Wawelskiego Dzwonu Spiżowego, elitarnej organizacji łączącej ze sobą dawne ziemiaństwo z obecnym biznesem. Kolejne sukcesy odnotowali także uczniowie popularnego tarnowskiego plastyka, którzy w ogólnopolskim konkursie, zorganizowanym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych  na plakat pod hasłem „Polska prezydencja dla Europy, zdobyli jedną z trzech głównych nagród w wysokości 2.500 zł – otrzymała je Justyna Świętek z kl. II LP., zaś wyróżnienia honorowane drukiem w specjalnym katalogu przypadły aż czterem uczennicom: Katarzynie Szwed kl. III LP, Monice Michalczewskiej kl. II LP, Klaudii Figurniak kl. III, Klaudii Szot kl. III LP oraz Katarzynie Haptaś kl. III LP. Ale powróćmy na salony wystawiennicze, tym razem Tarnowskiego Centrum Kultury, gdzie w środę 2 lutego odbył się wernisaż prac fotograficznych Pawła Młotkowskiego pod wspólnym tytułem „Estetyka destrukcji”. W ubiegłym tygodniu miały też miejsce dwie promocje książek poświęconych Tarnowowi i jego mieszkańcom. I tak w poniedziałek 31 stycznia w Muzeum Etnograficznym przy ul. Krakowskiej zaprezentowano książkę Piotra Gryglaszewskiego Pt. „Onitschówka” w Tarnowie. Od podmiejskiego dworu do Muzeum Etnograficznego”, przedstawiającego dzieje jego obecnej siedziby. Zaś w Sali Lustrzanej w piątkowy wieczór 4 lutego miała miejsce promocja trzeciego tomu książki Krzysztofy Bik-Jurkow „Zwyczajni, Niezwykli”, zawierającej 15 wywiadów i portretów prominentnych Tarnowian. O oby tych wydarzeniach piszemy oddzielnie. Również tego samego dnia w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury odbył się pierwszy w tym roku koncert jazzowy, z którym wystąpił Adam Went Power Set, a w Centrum Sztuki Mościce Rafał Rutkowski ze stołecznego Teatru Montownia dał monodram „To nie jest kraj dla wielkich ludzi”.


Kto przyszedł na sobotnie spotkanie do sali bankietowej hotelu "Tarnovia", mógł natknąć na prawdziwych arystokratów oraz tarnowskich przedsiębiorców. Na sali obecny był m.in. książę Ryszard Bochenek-Dobrowolski, a także hrabia Sobański, którego ród wywodzi się jeszcze z czasów Mieszka I. Było to pierwsze spotkanie w Tarnowie w tym gronie. Jego efektem jest nowa loża bractwa, którą kawalerowie spod znaku Dzwonu Wawelskiego nazwali zresztą "Lożą Tarnovia". Jak tłumaczyli w sobotę, loża w Tarnowie może być chlubą miasta. Loży Bractwa nie ma na przykład jeszcze w Rzeszowie,  w najbliższym czasie mają zostać otwarte kolejne loże. Na razie jest ich osiem. Podczas spotkania w sobotę zaprezentowano mistrza loży "Tarnovia". Został nim tarnowski przedsiębiorca Krzysztof Rymanowski. Zaprezentował go hrabia Jan Pondel, który jest mistrzem superiorem w stowarzyszeniu i prowadził sobotnie spotkanie. Stowarzyszenie Kawalerów Bractwa Spiżowego Dzwonu Wawelskiego istnieje w Polsce już od siedmiu lat. Obecnie zrzesza 130 osób. Jak podkreślają jego członkowie, nie jest łatwo dostać się do Bractwa. Trzeba być osobą poleconą przez kogoś, kto jest już jego członkiem. W stowarzyszeniu jest oczywiście rodowa arystokracja. - Nie ma wśród nas ludzi biednych, są milionerzy, a nawet miliarderzy - podkreślał prezentując organizację hrabia Jan Pondel. - Z jednej strony jesteśmy otwarci na nowe postaci, ale jednocześnie hermetycznie zamknięci. Chcemy kreować nową arystokrację - dodawał. Jak sami przyznają, kawalerowie zrzeszeni w stowarzyszeniu mają za cel pomagać sobie nawzajem. Wręcz nie mogą odmówić sobie takiej pomocy, gdy zostaną o nią poproszeni.  Jak podkreślają Bracia, Tarnów to miasto, gdzie jest wiele zacnych nazwisk, które mogłyby przystąpić do stowarzyszenia. Na pierwsze spotkanie zaproszono zresztą znanych tarnowskich przedsiębiorców. Jednym z gości był m.in. Jacek Okoński, właściciel ogólnopolskiej firmy montującej instalacje gazowe do samochodów z siedzibą w Tarnowie. Jednym z kawalerów Bractwa Spiżowego Dzwonu Wawelskiego jest już Rafał Stec, właściciel tarnowskiego biura nieruchomości. Rafał Stec niedawno wspomógł aukcję zorganizowaną przez Braci, z której dochód został przeznaczony na pomoc Polakom na Wschodzie, organizowaną przez Wspólnotę Polską.

Po zakończeniu ekspozycji fotografii Wacława Wantucha „Akty”, Tarnowskie Centrum Kultury zaprosiło na wernisaż kolejnej wystawy - „Estetyka destrukcji”.
Na wystawie można obejrzeć zestaw 30 fotografii wykonanych przez Pawła Młodkowskiego z paralotni, na wysokości od 100 do 500 metrów. Abstrakcyjne obrazy, pokazując świat z innej perspektywy, świadczą o tym, że z chaosu może wyłonić się piękno. Właśnie ono uchwycone przez autora i zakomponowane w kwadracie jest przedmiotem tej ekspozycji.
Paweł Młodkowski, urodził się w 1975 roku. Jest absolwent Wydziału Leśnego Akademii Rolniczej w Poznaniu. Fotograf i pilot paralotniowy, właściciel firmy Locolot, specjalizujący się w fotografii lotniczej. Nagradzany i wyróżniany w polskich i międzynarodowych konkursach fotograficznych m.in.: trzykrotnie w Wielkim Konkursie Fotograficznym National Geographic Polska (2006, 2007 - wyróżnienia; 2008 Grand Prix), zdobywca złotego i dwóch srebrnych medali oraz kilku wyróżnień w International Photography Awards (2008, 2010), dwukrotnie nominowany w Sony World Photography Awards (2008, 2010). W 2008 zaproszony przez Nikon Polska do udziału w projekcie Nikony Fotografii. Obok projektu „Estetyka destrukcji”, od kilku lat pracuje nad projektem „Pola z duszą". Oba to otwarte cykle fotograficzne pokazujące w abstrakcyjnych obrazach Polskę widzianą z lotu ptaka.

Adam Wendt Power Set, jest pierwszą w tym roku propozycja jazzową Tarnowskiego Centrum Kultury. Formację tworzy trio znakomitych polskich muzyków, a jego liderem jest saksofonista Adam Wendt, znany chociażby z legendarnego Walk Away, czy grupy Leszcze z którą gra do dziś. Zespół Adam Wendt Power Set prezentuje nurt jazzu elektrycznego, a ich podejście do muzyki może się podobać nie tylko koneserom tego gatunku. Niekonwencjonalne instrumentarium (elektronicznie przetwarzany dźwięk saksofonu, linia basu realizowana przez keyboard), zróżnicowany, dynamiczny repertuar, oryginalne kompozycje oraz komunikatywność wypowiedzi muzycznej - to główne atrybuty zespołu.
Projekt ten jest ukłonem w stronę wielkich mistrzów światowej sceny jazzowej, takich jak: Eddie Harris, J.C. Adderley, Stanley Turrentine, Miles Davis.

"To nie jest kraj dla wielkich ludzi" - to one-man show aktora Teatru Montownia Rafała Rutkowskiego, jaki dał on  4 lutego w CSM.

Wirtuozeria aktorska i zjadliwość tekstów. Inteligentnie, bardzo śmiesznie i  z wysokiej klasy talentem Rafała Rutkowskiego.  One - man show w wykonaniu aktora Teatru Montownia, Rafała Rutkowskiego, który wraz z dramatopisarzem Michałem Walczakiem przygotował ponad godzinę perwersyjnej, niepoprawnej politycznie rozrywki. Wcielając się w kolejne postaci, prowadzi widza przez labirynt masek, potworów i świętych polskich. Artyści, kaznodzieje, kabotyni, wojskowi, szarlatani i ginekolodzy. Dla młodych i starych, dla tych, którzy odnieśli sukces i frustratów, jednym słowem - dla wszystkich, którzy żyją w Polsce. Dla ludzi o mocnych nerwach.

Z recenzji:
(...) Udławiłem się ze śmiechu na monty-pythonowskim z ducha skeczu o pewnym wojskowym z komisji poborowej posiadającym dar rozpoznawania gejów. A o przygodach beznogich harcerzy, którzy nazwali swój zastęp Węże, zdecydowanie powinna powstać nawet osobna sztuka. Popisowy występ Rutkowskiego zaświadcza, że Walczak jako reżyser i autor złapał właściwy rytm i ton komediopisarski (...)
Łukasz Drewniak, Przekrój
 
(...) Aktor Teatru Montownia i autor tekstu Michał Walczak tworzą polską stand-up comedy od zera. Efekt jest porażający. Przede wszystkim Walczak (jeden z najlepszych dramaturgów młodego pokolenia) is back. Skecze o zakompleksionym księdzu udzielającym ślubu ukochanej, wojskowym teście na geja czy prywatnym, ekskluzywnym przedszkolu dla dzieci "wiecie kogo" to polskie szaleństwo w pigułce. Rutkowski zdolny zmiąć, wygiąć i wywrócić swoją twarz na wszelkie sposoby doprowadza publiczność do spazmów. (...)
Joanna Derkaczew, Gazeta Wyborcza

(...) Rutkowski oscyluje między prywatnością a graną postacią, budując trudną, bo z natury rzeczy niestabilną, proteuszową formę aktorskiego popisu. I jest w tym po prostu dobry. Można nie cenić stand-up comedy jako trywialnego wykwitu kultury popularnej. Ale nie można nie docenić aktora, który ten niski gatunek przedstawia z wysokiej klasy talentem. (...)
Janusz Majcherek - Gazeta Wyborcza


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



poniedziałek, 07 lutego 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: