Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+136


Wszyscy Święci podpalili cmentarze i zwołują nas na Dziady. Zniewoleni tradycją wędrujemy do miejsc ostatnich. Słowa opadają z nas jak liście. Szeleszcząc pod stopami wspominają imiona zmarłych. W Zaduszki każdy napisany wiersz jest pocałunkiem anioła śmierci, a każdy przeczytany jest lampka zapaloną na grobie poety. Takie i podobne myśli towarzyszyły mi podczas wędrówki po skromnym wiejskim cmentarzu w Lisiej Górze. Właśnie tam leży zmarły 21 października 1990 roku niezwykle utalentowany poeta i pisarz Jan Rybowicz. Niedawno minęła kolejna rocznica jego śmierci – obszerny tekst o nim publikujemy obok. A z Jankiem połączyły mnie nie tylko data urodzin, obaj urodziliśmy się 26 maja – on rok przede mną w 1949, ale i wiersze, o których nie jedną godzinę przegadaliśmy… Obaj związani jesteśmy z Lisią Górą, on kiedyś, ja teraz.  Jan Rybowicz umarł za młodo w wieku zaledwie 41 lat . Napisał za mało, ale wystarczająco dużo aby znaleźć się na literackim Parnasie. Jego „Samokontrola” i „Wiocha Chodaków” , w których sportretował swoich wiejskich pobratymców za co został przez nich wyklęty, weszły do kanonów współczesnej prozy. Zbiory jego opowiadań i wierszy doczekały się wielu tłumaczeń za Zachodzie i Wschodzie i są ciągle wznawiane. Nie skończył żadnych studiów, jego uniwersytetem był miejscowy bar, a katedrą stojąca do dziś obok studnia, na której przesiadywał całe dnie z kuflem piwa w ręce, i z której obserwował świat. Ponieważ był notorycznie pijany więc widział wszystko w krzywym zwierciadle. Dno pustej butelki szybko stało się dnem jego życiowej kondycji. Przez miejscowych postrzegany był, jako alkoholik i niebezpieczny dewiant. Kiedy zaczął odnosić pierwsze znaczące sukcesy i pojawili się w Lisiej Górze krakowsko – warszawscy dziennikarze lokalna społeczność wpadła w panikę, nie mogąc uwierzyć, że Rybowicz, którego znali wyłącznie z pijackich burd i chuligańskich wybryków to wybitny poeta i pisarz. Ale prawdziwe kłopoty przyszły wtedy, kiedy miejscowi zaczęli rozpoznawać w bohaterach Rybowiczowych opowiadań siebie. Niepokorny i odrzucony. Takiego go poznałem i takiego zapamiętałem. Po śmierci szybko i na długo popadł w niesłuszne zapomnienie. Teraz, Teatr Nie Teraz i jego szef Tomasz Antoni Żak, reżyser i były redaktor naczelny TEMI, a od dawna mieszkaniec Lisiej Góry, próbują przywrócić pamięć o Janie Rybowiczu. To oni zorganizują w kolejne  rocznice jego śmierci artystyczne wypominki na cmentarzu, a w planach mają spektakl utkany z jego utworów. Stojąc nad zrewitalizowanym nagrobkiem najsławniejszego Lisiogórzanina (jeszcze niedawno był tam zapadnięty w ziemię grób z pomyloną datą śmierci i równie nietrafnym cytatem z Niego), myślałem o zaiste symbolicznej zbieżności lat i nazwisk. Jan Rybowicz odszedł, a właściwie „odleciał”, wtedy, kiedy przyszła do nas Literacka Jesień Pogórza, której współtwórcą był jego poetycki patron i przyjaciel Henryk Cyganik. On również już Tam jest. Ale zanim przestało bić jego serce napisał: Jan Rybowicz to jeden z najzdolniejszych i najciekawszych prozaików swojego pokolenia. Przeleciał obok mnie jak kometa. Był dla swoich rówieśników tym, kim Hłasko dla pokolenia 56. Rybowicz żył, jak pisał, on upozował swoje życie na wzór literacki, stworzył własną legendę, jak Wojaczek, Bruno, czy Stachura. Był to samorodny i wielki talent, który zanim wstąpił na salony literackie, ponownie schłopiał. Pisanie było jego powołaniem, ale wyświęcenia na kapłana polskiej prozy nie doczekał. Może nie chciał? Całe jego „odlotowe” życie to gotowy scenariusz na film. Filmowe biografie mają już Wojaczek i Riedel, pora najwyższa na Rybowicza. Janek w każdej rozmowie gdzieś odlatywał. I to tak, jakby nigdy nie miał powrócić. Nie pozwólmy mu na to. Zatrzymajmy w pamięci także inne kulturalia minionego tygodnia, m.in. dwa festiwale: VII Ogólnopolski Festiwal Filmów Młodzieżowych „Stop!” w Ładnej – Skrzyszowie i trzeci festiwal JAZZ CONTEST w Tarnowie, a także nową formułę dotychczasowych filmowych czwartków w kinie Marzenie – Cinemarzenie,  Tydzień zwieńczyły piwniczne Zaduszki Dżemowe Wojtka Klicha w TCK – najbardziej wyczekiwana impreza muzyczna jesieni.


Festiwal „Stop!” wpisał się już na stałe w kulturalny krajobraz Skrzyszowa. Organizowany przez Jerzego Świtka w Gminnym Centrum Kultury i Bibliotek od 2004 roku, z biegiem lat przekształcał swoją formułę, dostosowując się do zmian w sztuce społecznego komunikowania i do środowiskowych oczekiwań. W dniach 22-23 października br. odbyła się w Domu Strażaka w Ładnej ósma już edycja tej imprezy. Pierwsze edycje Festiwalu „Stop!” dotyczyły walki z uzależnieniami i nałogami oraz szeroko pojętej edukacja i profilaktyki zdrowotnej. Od 2008 roku formuła festiwalu uległa rozszerzeniu. Hasło „Stop!” nie odnosi się już tylko do przestrogi przed skutkami narkomanii, alkoholizmu, uzależnienia od nikotyny, a nawet komputera, ale jest zachętą do zatrzymania się, zastanowienia i refleksji nad szeroko pojętymi problemami naszej rzeczywistości. W konkursie biorą udział amatorskie filmy dokumentalne, fabularne i animowane, których charakter spełnia założenia imprezy. Filmy ocenia jury, które przyznaje nagrody i wyróżnienia. Przewodniczącym komisji oceniającej w tym roku był znany i popularny aktor, reżyser i (od 2008 roku) dyrektor Tarnowskiego Teatru im. Ludwika Solskiego, Edward Żentara (pamiętny odtwórca głównych ról m.in. w takich filmach jak „Karate po polsku”, „Siekierezada” czy „Maksymilian Kolbe. Życie za życie”.
Inauguracja VII Ogólnopolskiego Festiwalu Filmów Młodzieżowych „Stop!” odbyła się w Domu Strażaka w Ładnej 22 października br. (piątek) o godz. 14. Do konkursowej rywalizacji przystąpiło 10 produkcji. Zwycięzcą tegorocznej edycji „STOP-u” został Przemysław Filipowicz z Bolesławca, twórca filmu „Pan Chlebek”. Miejsce drugie jury przyznało dwóm młodym adeptom reżyserii: Przemysławowi Tymińskiemu z Ciechanowa za film „O potrzebie świętego spokoju” oraz Marcellowi Wrochnie z Jeleniej Góry za obraz „Mała wielka rzecz”. Trzecie miejsce zdobyli bracia Dawid i Jakub Wardzała z Łękawicy za film „Reditus”. Ostatnim wyróżnionym został Bogusław Hynek z Tarnowa, który za zestaw filmów dokumentalnych dostał Nagrodę Specjalną. Festiwal STOP jest dobrą okazją do konfrontacji, niekiedy pierwszej, swoich filmów z publicznością i wymiany poglądów między młodymi filmowcami. Nasz film opowiada o lekomanii – mówiła Natalia Kozioł z Gimnazjum w Szynwałdzie, która razem z przyjaciółmi nakręciła film pod tytułem „Życie w pigułce”. – Na pomysł nakręcenia obrazu poruszającego ten, nie ma co ukrywać, współczesny problem dotykający coraz większej grupy młodych ludzi, wpadliśmy przypadkiem. Chcieliśmy nim ostrzec naszych rówieśników przed skutkami życia w pigułce. W ramach tego unikalnego Festiwalu zorganizowano również, wzorem lat ubiegłych, warsztaty filmowe. – Pokazaliśmy także kilka filmów z poprzednich lat i  takie, które nie brały udziału w konkursie ale stanowią ciekawy przykład, skąd można czerpać inspiracje. Niejednokrotnie pomysł na film jest na wyciągnięcie ręki, tylko na co dzień się go nie dostrzega. Dlatego część warsztatowa naszego Festiwalu ma w założeniu pomoc w otwarciu się na nowe pomysły – komentuje swoją imprezę jej główny organizator Jerzy Świtek, niegdyś znany tarnowski dziennikarz filmowy.

AfroFree & Big Contest Band, Adam Pierończyk Quartet, Jarosław Bothur Quartet, Krystyna Stańko oraz sam wielki Jan Ptaszyn Wróblewski z Kwartetem - to tylko niektóre ze znamienitych nazw i nazwisk gości trzeciego festiwalu JAZZ CONTEST w Tarnowie. Przypomnijmy, festiwal jest  pomysłem tarnowskiego muzyka i nauczyciela Piotra Pociaska, który pozostaje też głównym organizatorem przedsięwzięcia. W ciągu zaledwie dwóch lat festiwal zasłużył już sobie na miano jednego z najciekawszych wydarzeń kulturalnych, nie tylko Tarnowa. Bo ten festiwal to nie tylko koncerty. Na mapie festiwalowej kraju, impreza wyróżnia się poprzez towarzyszące jej warsztaty dla młodych muzyków prowadzone przez wybitnych gości festiwalu "Jazz Contest" oraz "pojedynkiem jazzowym", jaki staczają w finale adepci jazzu - młodzi soliści i uczestnicy warsztatów oraz wytrawni artyści, "profesorowie" sceny jazzowej z kraju i zagranicy.
Tegoroczna impreza odbywała się  w dniach od 27 do 30 października 2010 r. Festiwalowe koncerty odbywały się w Pałacu Młodzieży, wieczorne jam session w Bombay Music, a zajęcia warsztatowe w Zespole Szkół Muzycznych. 
 - Popularyzacja jazzu w wykonaniu najwybitniejszych światowych i polskich artystów oraz wsparcie edukacji i promocji młodych muzyków rozpoczynających swoją karierę na scenie jazzowej, to główne cele Festiwalu - mówi Piotr Pociask, szef Stowarzyszenia ArtContest, głównego organizatora festiwalu. Od początku istnienia Festiwal prezentuje różnorodne klimaty i style jazzowe. Gośćmi poprzednich edycji były takie gwiazdy jak m.in. Karen Edwards, Wayne Dockery, John Betsch, Ed Schuller, Reggie Moore, Wojciech Karolak, Jarek Śmietana, John Betsch, Piotr Wojtasik, Grzegorz Nagórski, Piotr Baron.
 - Należy pamiętać, iż TARNÓW INTERNATIONAL JAZZ CONTEST to nie tylko koncerty. Na tle innych prestiżowych międzynarodowych festiwali jazzowych tarnowska impreza wyróżnia się dużym udziałem młodych muzyków w panelu konkursowym i warsztatach prowadzonych przez wszystkie gwiazdy biorące udział w Festiwalu.  Na uwagę zasługuje również fakt, iż w części konkursowej zaplanowano oryginalną formułę „pojedynku jazzowego”, w którym na oczach publiczności wezmą udział soliści oraz zespoły z całego kraju rekrutujące ze szkół i uczelni muzycznych. Natomiast w finale konkursu laureaci w kategorii solowej wystąpią w zespołach, które stworzą z gwiazdami tegorocznej edycji - dodaje Piotr Pociask.
Szczególnym zainteresowaniem cieszył się koncert legendy polskiej sceny jazzowej, czyli Ptaszyna-Wróblewskiego. Kwartet pod przewodnictwem mistrza zagrał międzynarodowe jazzowe standardy, nie pomijając jednakowoż  polskich kompozycji - Komedy, Trzaskowskiego i Kurylewicza. Wielką niespodziankę sprawiła swoim fanom Krystyna Stańko, która przygotowała jazzowe opracowanie muzyki Petera Gabriela. Podczas pracy nad programem "Secretly" okazało się, że typowa dla jazzu improwizacja wpisuje się również w utwory współzałożyciela grupy Genesis. Wart odnotowania jest także koncert Tarnów Jazz Contest inaugurujący AfroFree i Big Contest Band. Mottem przewodnim wieczoru była muzyka związana z Tarnowem. Jazzmani z AfroFree zagrali także kompozycje Tomasza Zboińskiego, wnuka słynnego wynalazcy rodem z Tarnowa Jana Szczepanika.
Podczas Festiwalu odbyła się także promocja książki Jacka Niedzieli „Historia Jazzu – 100 wykładów Jacka Niedzieli”, a program imprezy, jak co roku, wzbogaciły wieczorne jam session w kawiarniach i restauracjach tarnowskich, zawsze otwartych i przyjaznych jazzowym klimatom. Festiwalowi towarzyszyła wystawa fotografii „JazzFoto” Jerzego Hebdy i Jacka Płanety.

Lato już skończone, jesień wchodzi do miasta z impetem, czerwieniąc liście i policzki przechodniów. Podróżne walizki, niestety już puste, od dawna spoczywają w kącie szafy i jedyne, co pozostaje, to marzyć o kolejnych wakacjach. O czasie niezbornego lenistwa a może o intensywnym poszukiwaniu przygód i nowych ekscytacji? Zamiast poddawać się nostalgii, wstąp na pokład filmowy. Jego niepowtarzalna aura przywróci poczucie bycia w podróży, do której w nowym cyklu spotkań filmowych zaprasza nowa twarz Tarnowskiego Centrum Kultury – Joanna Chludzińska. Wraz z końcem października startuje zupełnie nowa formuła – CINEMARZENIE.
Będzie to szereg niedzielnych spacerów po mapie światowej kinematografii, z nastawieniem na filmy ambitne i wyróżnione na najlepszych festiwalach (Berlin, Wenecja, Cannes, Sundance...). Jest to niebywała okazja do zapoznania się ze specyfiką każdego z festiwali oraz tym, co najbardziej smakowite w kinie najnowszym. Nie mniej jednak, nie zabraknie także projekcji sięgających pamięcią wstecz, do klasyki, jak i rodzimej sztuki filmowej. Na projekcje i spotkania organizatorzy z TCK zapraszają dotychczasowych bywalców czwartkowych EKSTRA FILMÓW oraz młodzież szkół średnich i studentów pragnących czegoś więcej niż telewizyjny serial. Niedzielne popołudnia to doskonała pora na spotkanie z dobrym kinem. Zaczęli w czwartkowy wieczór 28 października filmem Fatiha Akina „GŁOWĄ W MUR” (28.10.10, godz.18.00) by na kolejnych niedzielnych spotkaniach odszukać własne miejsce na świecie – tak jak postacie „EXILS” Tony’ego Gatlifa (niedziela 31.10.10, godz.15.00). W wędrówce aż do granic wyobraźni prowadzącej do „KRAINY TRAW” (7.11.10r.g.15.00), niewątpliwe pomocny będzie otwarty na nowe horyzonty umysł i „DOBRE SERCE” (7.11.10, godz.15.00). Bo nigdy nie wiadomo, co nas spotka po drodze, którą nogą wstaniemy z "NIEZASŁANYCH ŁÓŻEK” (14.11.10, godz. 15.00) i jak potoczą się nasze dalsze losy. Jedno jest pewne: „CZEKA NA NAS ŚWIAT” (28.11.10, godz.15.00).

Znakomicie w ten zaduszkowy czas wpisują się organizowane już po raz 17. przez Tarnowskie Centrum Kultury słynne Zaduszki Dżemowe. Tegoroczna edycja tej najbardziej oczekiwanej imprezy jesieni w Tarnowie odbyła się w piątkowy wieczór 29 października w klimatycznych piwnicach pod wodzą jazzowego guru Wojtka Klicha, wybitnego tarnowskiego muzyka i kompozytora. Pomysł na Zaduszki Dżemowe narodził się w 1994 roku, w kilka miesięcy  po śmierci Ryszarda Riedla – charyzmatycznego lidera grupy Dżem. Właśnie w hołdzie temu artyście zorganizowano w TCK pierwszy koncert. Od tamtej pory impreza każdego roku nabiera nowego charakteru. Na przestrzeni kilkunastu lat na zaproszenie Wojtka Klicha w tej wyjątkowej zaduszkowej imprezie udział wzięli m.in. Jerzy Styczyński i Adam Otręba (Dżem), Sebastian Riedel (syn Ryszarda), Marek Piekarczyk (TSA), Maciej Maleńczuk, Liam McMurray z Irlandii. Zaś w tegorocznym koncercie wystąpili m.in. Sylwia Skowron, Joanna Sas, Ewelina Rapacz oraz Magda Stalmach, wykonując m.in. utwory Raya Charlesa, Marka Grechuty i Czesława Niemena. Szkoda, że tak, jak i w poprzednich latach na długo przed imprezą zabrakło biletów. Jakimś pocieszeniem może być fakt powtórzenia Dżemowych Zaduszek 14 listopada w pałacu w Janowicach. Ale jak już zapowiada jego menadżer, były prezydent Tarnowa, Mieczysław Bień, i tam może być krucho z miejscami…




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



niedziela, 31 października 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: