Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+123


Tam, gdzie rządzą kobiety, szczególnie rudowłose, faceci mają się różnie, a właściwie nie ma tam dla nich miejsca wcale. Takie mnie więcej refleksje mogą towarzyszyć lekturze debiutanckiej powieści tarnowianki Anny J. Szałapak Pt. „Zamówienie z Francji”, co już samo w sobie jest wydarzeniem. Znaleźć w niej można ród z tradycjami, zamek z tajemnicami i rudowłosymi kobietami właśnie. Łącze przyjemne z pożytecznym, zasiewając ziarno literatury pięknej na „ugorach młodych umysłów” – w taki nieco megalomański sposób promuje siebie i swoje dzieło nasza autorka, z zawodu nauczycielka i bibliotekarka, a z zamiłowania literatka (publikowała m.in. w serwisie Interia  360 oraz internetowej Szafie), i „nienasycona” czytelniczka. „Zamówienie z Francji” opisuje mocno tajemniczą historię wielopokoleniowej rodziny zamieszkałej w Prowansji, której głową jest niejaka Konstancja, i gdzie od  „zawsze” mówi się po polsku. Żyje ona zgodnie z wielowiekową tradycją dziedziczoną przez kolejne rudowłose dziedziczki rodu, które od czasów średniowiecznej babki Flory niepodzielnie rządziły rodziną i majątkiem: winnicami i ogrodami oraz kwiaciarnią „U Flory”.  I właśnie jedna z wnuczek rzeczonej Konstancji - Eliza przywozi z wakacyjnej wyprawy do kraju przodków młodą fotograficzkę Ewę, która ma jej pomóc w przygotowaniu folderu reklamującego „Florę”. W ten sposób młoda dama z Polski wplątana zostaje w mroczne tajemnice polsko – francuskiego rodu i z pomocą kobiecej intuicji wspartej wyobraźnią tarnowskiej autorki próbuje je rozwiązywać, a z jakim skutkiem dla potencjalnych czytelników to już temat na zupełnie nowe opowiadanie… .  Za to bezsprzecznie pozytywnym, aczkolwiek nie zamierzonym przez autorów, skutkiem zakończył się ubiegłoroczny „Alfabet polski”, bardzo wartościowy edukacyjny projekt Galerii Miejskiej BWA, autorstwa Ewy Łaczyńskiej – Widz.   Otóż, jak przeczytać można w rozesłanej do mediów informacji - tarnowski projekt Trutha (Krystiana Czaplickiego) znalazł się w albumie „URBAN INTERVERSION. PERSONALS PROJECTS IN PUBLIC SPACES”, najnowszej publikacji niemieckiego wydawnictwa Gestalten. Intencją redaktorów było zebranie najciekawszych artystycznych interwencji w przestrzeni publicznej. Jest to pierwsza publikacja tego typu. Interwencja Trutha została zrealizowana przez Galerię Miejską we wrześniu 2009 roku w Parku Strzeleckim w Tarnowie (i cały czas jest tam obecna!), w ramach wystawy Alfabet polski 1. Była ona konsekwencją zaproszenia artysty do projektu i spotkania z artystą, które odbyło się w Galerii 9 czerwca 2009 roku.
Gratulujemy i niejako z rozpędu odnotowujemy kolejny sukces tarnowian. Tym razem uczennica I klasy Technikum ZSTZ przy ulicy Piłsudskiego Aleksandra Bodzioch została jedną z laureatek XXVI Ogólnopolskiego Konkursu Uczniów Fryzjerstwa im. Antonie`a Cierplikowskiego. Open Hair Festiwal to największe, poświęcone stylizacji fryzur wydarzenie w Polsce. Ten prestiżowy konkurs organizowany jest od 26. lat w Sieradzu na cześć wywodzącego się z tego miasta Antoniego Cierplikowskiego, jednego z największych i najsławniejszych fryzjerów świata ubiegłego wieku, przez całe lata brylującego na paryskich salonach „króla fryzjerów i fryzjera królów”. To on wylansował m.in. fryzurę "na pazia", a wśród jego klientek były takie gwiazdy jak Sara Bernhardt, Greta Garbo, Isandora Dancan, Edith Piat, Josephine Baker czy Brigitte Bardot oraz wiele koronowanych głów… . Nasza Ola startowała w konkurencji „Fryzura ślubna z długich włosów”. Pracę można było wykonać na żywym modelu lub na manekinie. Ola wykonała upięcie koka na modelce. Fryzura, makijaż, ubiór i biżuteria stworzyły piękną kompozycję w dobrym stylu. Jury konkursu doceniło kunsztowność pracy i nagrodziło uczennicę tarnowskiej szkoły pierwszym miejscem. 28 stycznia 1965 r. kompozytor Zygmunt Mycielski zanotował w swoim Dzienniku: "byłem na kolacji u Antoine'a Cierplikowskiego, słynnego fryzjera, który coś w 1908 roku założył na rue Cambron zakład fryzjerski i jest dyktatorem fryzur kobiecych od 50 lat, właścicielem ponad stu zakładów, milionerem, obłąkanym „pedałem” i figurą, przy której filmy z Gretą Garbo (z lat dwudziestych) są bladym naśladownictwem tej Cierplikowskiej rzeczywistości. Ale żywotność tego 82-letniego faceta (występuje w białych, czerwonych frakach, habitach, sypia w kryształowej trumnie itp.) jest niebywała..." Gratulując Aleksandrze Bodzioch niewątpliwego sukcesu i życząc kariery równej słynnemu maestro fryzur  przypominamy tę niezwykłą i nietuzinkową postać, tym bardziej, że właśnie minęła 30 rocznica jego śmierci.


Jego biografia pełna jest szczęśliwych zbiegów okoliczności i dramatycznych perypetii, nie do końca wiadomo, które z nich wydarzyły się naprawdę, a które zostały stworzone na potrzeby medialne przez samego zainteresowanego. Antoni Cierplikowski urodził się 24 grudnia 1884 roku w Sieradzu. Pochodził z prostej, niezamożnej rodziny, jego ojciec był szewcem. Od początku bardzo silny związek łączył syna z matką. To ona miała mu mówić, że osoby urodzone w Boże Narodzenie czeka niezwykła przyszłość, doceniała jego wrażliwość i dobroć. Także ona jako pierwsza poznała się na talencie syna, gdy szyła ubrania pozwalała zbierać resztki materiału, a on tworzył z nich kwiaty, gałązki, kokardy. Bardzo ważne były dla Antka wizyty w sieradzkim kościele, uosabiającym piękno i bogactwo, białe lilie widywane na ołtarzu były do końca życia jego ulubionymi kwiatami.

W wieku 13 lat chłopiec został oddany na praktykę do sieradzkiego cyrulika, pomagał mu przy prostych czynnościach medycznych, ale jego zainteresowania szły w innym kierunku. Znacząca była zabawa w fryzjera podczas której 14-letni Antek zapanował nad niesfornymi włosami siostry używając miodu, w efekcie powstała piękna fryzura. Nikt jednak nie myślał o kształceniu chłopca w podobnym kierunku, w Sieradzu nie było nawet jednego zakładu fryzjerskiego. Sytuację zmieniła dopiero śmierć najbliższego przyjaciela na zapalenie płuc, chcąc pocieszyć przygnębionego syna matka postanowiła poprosić wuja Antka - Pawła Lewandowskiego, który był znanym łódzkim fryzjerem, by zatrudnił chłopca u siebie.

Początkowo 14-letni chłopiec nie miał oczywiście dostępu do strzyżenia, jego zadaniem było sprzątać zakład i pomagać wujowi. Dopiero z czasem mógł czesać mniej ważne osobistości, szybko okazało się zresztą, że ma do tego wyraźny talent. Niektórzy zaczęli z góry zapisywać się do młodego adepta sztuki fryzjerskiej, przepowiadano mu karierę w Paryżu. Nic też dziwnego, że sam Antek zaczął zastanawiać się nad dalszym rozwojem i w wieku 17 lat z niewielką sumą w zapasie porzucił Łódz i ruszył na podbój światowej stolicy mody. Znów musiał zaczynać od początku. Najpierw udało mu się zaczepić w małym zakładzie robiącym peruki. Pomógł mu przypadek, dostał szansę wykazania się, gdy z okazji dnia św. Katarzyny przyszło tak dużo klientek, że nie pogardzono i jego pomocą. Dziewczyny, które uczesał były tak zadowolone, że wkrótce zaczęto pytać o "tego młodego Rosjanina - Antoine'a". I tak Antek stał się Antoine'm.

Swoją pozycję budował wytrwale, szybko stając się wziętym fryzjerem. Pierwszy prawdziwy sukces przyszedł w 1904 r., gdy jednej ze swoich klientek, która wybierała się właśnie na ważne przyjęcie, gdzie nie do pomyślenia było pojawienie się z gołą głową zaproponował, że zrobi jej "kapelusz z włosów". Prowokacja powiodła się, efekt był zachwycający, a Antoine pokonał kolejny szczebel w karierze przechodząc do innego pracodawcy. Wkrótce odbył podróż do Anglii, gdzie poznał swoją przyszłą żonę - Marię-Berthę. Pobrali się po zaledwie kilku tygodniach znajomości, a kilka miesięcy później na świat przyszło ich dziecko - syn, który zmarł wkrótce po urodzeniu.

Po powrocie do Paryża Antoine pracował po 10, 12 godzin dziennie. Kluczowy dla jego kariery okazał się rok 1909, o pomoc zwróciła się wówczas Eve Lavalliere. Znana aktorka otrzymała propozycję wystąpienia w sztuce, gdzie miała zagrać nastoletnią bohaterkę. 37-letnia Lavalliere chciała rolę przyjąć, a jednocześnie bała się kompromitacji, ratunku postanowiła szukać u znanego fryzjera, który uznał, że skutecznie kobietę odmłodzić może zmniejszenie głowy poprzez obcięcie przytłaczających sylwetkę długich włosów. Był to początek fryzury "na chłopczycę", która lansowana wspólnie z Coco Chanel przyniosła Cierplikowskiemu sławę. Szybko ukuł nawet teorię, że obcinając włosy kobieta wyzwoliła się z kompleksu niższości.

Zaczęła się dla niego nowa epoka, w 1910 roku udało się otworzyć własny salon fryzjerski. Wprowadził tam szereg udogodnień, m.in. jako pierwszy zastosował suszarkę do włosów. Ściany zdobiły obrazy wybitnych twórców, a w projektowaniu wnętrz pomagał przyjaciel Cierplikowskiego - słynny rzeźbiarz Xawery Dunikowski. Z czasem zakład spełniał coraz więcej funkcji, Antione rozpoczął projektowanie kapeluszy, a także kostiumów i peruk do oper, jako pierwszy wprowadził farby do włosów: czerwoną, zieloną, różową, złotą, srebrną i błękitną. Nic dziwnego, że zdolnym artystą zainteresowano się w USA. Do Nowego Yorku przypłynął z żoną w 1925 roku. Okazało się, że oczekują na nich dziennikarze i fotoreporterzy.

Pobyt w Stanach Zjednoczonych Antoine rozpoczął od zakładania filii swoich zakładów, powstało ich w sumie 121. We wszystkich lansowano fryzurę "na pazia", co nieoczekiwanie spotkało się ze sprzeciwem przedstawicieli kościołów: katolickiego i protestanckiego. Dochodziło do absurdalnych sytuacji, gdy w czasie mszy napiętnowano z ambony kobietę, która zdecydowała się obciąć włosy, a stający w jej obronie mąż publicznie policzkował księdza. Ale to i tak nic w porównaniu z historią z Kansas City, gdzie zorganizowano manifestację dzieci, które protestowały przeciwko "niemoralnym" fryzurom swoich matek. Sytuację poprawiło dopiero namówienie na obcięcie włosów żony prezydenta - Eleonory Roosvelt, wyjątkowo wpływowej i szanowanej, która dla wielu Amerykanek była wzorem do naśladowania.

W USA Antoine przebywał do końca wojny, był związany m.in. z wytwórnią MGM, po 1945 r. wrócił z żoną do Paryża i do pozycji jednego z najbardziej rozchwytywanych fryzjerów, czesał Edith Piaf i Brigitte Bardot. Coraz bardziej angażowały go także przedsięwzięcia stricte artystyczne, urządzał koncerty, skupował rzeźby i obrazy. W 1964 r. odbył się Festiwal J. S. Bacha pod patronatem Antoine'a, także dzięki jego wsparciu odrestaurowano Bazylikę św. Eustachego. Francja doceniła Cierplikowskiego przyznając mu Legię Honorową i miejsce na cmentarzu w Passy. On jednak wierzył w reinkarnację i m.in. dlatego w 1971 roku, po siedemdziesięciu latach, postanowił wrócić do rodzinnego Sieradza. Nigdy zresztą nie stracił kontaktu z krajem, w 1968 r. przekazał 102 peruki i 14 historycznych kostiumów Muzeum Teatralnemu w Warszawie. Także wiele z rzeźb i obrazów ze swojej kolekcji ofiarował Polsce.

Ostatnie lata swojego życia spędził wiodąc spokojne życie emeryta, w momencie osiedlenia się w Polsce miał zresztą 87 lat, zdrowie nie pozwalało mu na dalsze uprawianie zawodu. Zamieszkał w domu w którym się urodził i wychował. Do śmierci nie opuścił już rodzinnego miasta, ograniczając się do spacerów po ogrodzie. Zmarł 5 lipca 1976 roku w wieku 92 lat, pochowany jest na cmentarzu miejskim. W Sieradzu co roku organizowany jest Ogólnopolski Konkurs Uczniów Fryzjerstwa im. Antoine'a Cierplikowskiego.

Obecnie dokonania Cierplikowskiego są w Polsce niemal całkowicie zapomniane, pytanie zresztą czy kiedykolwiek był powszechnie znane. Informacje o nim można znaleźć jedynie na stronach internetowych rodzinnego miasta. Natomiast zupełnie nic nie wiadomo na temat życia prywatnego, które zbywane jest ogólnikami o całkowitym poświęceniu pracy i spełnieniu w kontakcie z klientkami. Można się jedynie domyślać co miał na myśli Zygmunt Mycielski pisząc o "obłąkanym pedalstwie". Nie ma wątpliwości, że Cierplikowski reprezentował typ, który dziś nazwalibyśmy mocno przegiętym. Późne zdjęcia mistrza to jakby połączenie stylu Liberace z Denisem Roussosem, zresztą całe jego życie to jakby spełnienie kampowego snu, kicz miesza się tu z egzaltacją i ekstrawagancją, a wszystko doprawione sporą dawką autokreacji.

Przez długi czas Antoine farbował swoje siwe włosy na błękitno, jeździł w samochodzie o specjalnie wytłaczanej karoserii w kształcie kwadratowego salonu. Ubierał się w pelerynę i biały habit (w mnisim habicie i rzemiennych sandałach kazał się zresztą pochować), na rękach i nogach nosił srebrne bransolety. Jeżeli do tego dodamy buty - czółenka z kryształowymi obcasami to będziemy mieć dość dobre wyobrażenie jak wyglądał Cierplikowski. Nieobce były mu też fraki, zarówno czarne, białe, jak i czerwone. Warto wspomnieć o jego wymarzonym "szklanym domu", który powstał pod koniec lat 20., schody i balustrady były przeźroczyste, a pośrodku ogrodu stał, ustawiony na szklanych kolumnach, szeroki kielich z kryształu w kolorze rubinu. Pan domu spał w kryształowej trumnie, którą postawiono w gabinecie.

Antoine uważał, że czesanie to swoista terapia, dobry fryzjer powinien być jednocześnie artystą, psychologiem, filozofem, spowiednikiem, a nawet ojcem. Sam poświęcił swe życie kobietom i miał nawet pomysł, żeby to one niosły jego trumnę.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



wtorek, 03 sierpnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: