Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+117


Ubiegłotygodniowa kulminacyjna fala kulturalnej powodzi dotarła do naszego Galicjaner Sztetl w piątek 18 czerwca, kiedy to odbyły się m.in. aż trzy wernisaże, występ kabaretu, spektakl teatralny i koncert, rozpoczął się również jubileuszowy XXV Przegląd Piosenki Żeglarskiej „Bezan” (szerzej piszemy o nim obok). I tak, najpierw Tarnowskie Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Dzieci i Młodzieży "Pałac" i Pałac Młodzieży w Tarnowie zaprosiły na wernisaż wystawy grafik Joanny Wenc, który miał miejsce 18 czerwca (piątek) o godzinie 17.00 w klubie LYCHEE, przy ul. Mościckiego 8. Wystawa jest częścią kampanii społeczno-edukacyjnej "Miastu na Urodziny", realizowanej od kwietnia bieżącego roku. Joanna Wenc to pomysłodawczyni i autorka dwóch postaci - symboli kampanii - które zostały wykorzystane w animowanych e-kartkach, promujących miasto na stronie internetowej www.tarnowod1330.pl. Joanna Wenc, uczennica II klasy Zespołu Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych. Radna Młodzieżowej Rady Miejskiej od początku jej istnienia. Zdobywczyni wielu nagród i wyróżnień w krajowych i międzynarodowych konkursach plastycznych. Na wystawie zaprezentowała kilkanaście grafik, w tym prace przedstawiające zabytki Tarnowa. Także w piątek w modnej wśród młodzieży staromiejskiej Kawiarni "Alchemik" przy ul. Fortecznej miał miejsce Wieczór Kabaretowy w wykonaniu tarnowskiego kabaretu „Trochę Powagi”. W programie wykonano m.in. skecze z serii „Trochę poważna mitologia grecka" i „Trochę poważny wieczór z Wampirami". Rodzimy tarnowski kabaret to prawdziwy fenomen (gdzie te czasy, kiedy działało ich w naszym mieście kilka), stąd nie od rzeczy będzie słów o nim kilka napisać. Tym bardziej, że jego twórcy nie są nowicjuszami w tej specyficznej branży. Kabaret „Trochę Powagi” powstał na początku marca 2006 roku w Tarnowie. Z założenia miał być to spontaniczny kabaret studencki, lecz po kilkuletniej przeprawie stał się niezależnie działającym tworem czwórki na swój sposób wybitnych, utalentowanych młodych mężczyzn: Artura Dembińskiego, Marcina „Zeniek” Nowaka, Krystiana Siadka i Grzegorza Szmigielskiego. Członkowie kabaretu mają już za sobą: dwukrotny występ w Gorzowie Wielkopolskim (I Ogólnopolski Przegląd Kabaretów Studenckich PWSZ oraz Gorzowskie Juwenalia), a także udział w "V Tarnowskim Wieczorze Satyry i Humoru DYBY 2006", Wieczorze Kabaretowym "Żółta drabina" 2007, Przeglądzie Kabaretów "Dyby 2008", Dniach Tarnowa 2008, Juwenaliowym Kabaretonie Tarnów 2009, oraz wiele występów na prywatnych imprezach firmowych. Prześmiewanie zwyczajów polskiego społeczeństwa, stawianie postaci polityków w niecodziennych sytuacjach, a przede wszystkim bardzo udane parodiowanie mitologii greckiej to główny cechy programu Trochę Powagi. Równie śmieszny wieczór zorganizowało w piątek Mościckie Centrum Kultury, gdzie na niedawno otwartej scenie na Antresoli dano komedię obyczajową „Będzie lepiej” Jacka Hempela w reżyserii mistrza tego gatunku Stefana Friedmana, a w której wystąpili popularni aktorzy Marek Siudym i Jacek Kałucki. Ten piątkowy maraton domknęły kolejne dwa wernisaże w Galerii Miejskiej BWA, gdzie swoje prace pokazali Andrzej Kalina (ojciec) i Mikołaj Kalina (syn) oraz  Szymon Wojtanowski, a które opiszemy oddzielnie. Tuż po nich „po sąsiedzku” w piwnicach TCK odbył się podsumowujący kolejny rok działalności koncert Szkoły Muzyków Rockowych, podczas którego z największymi przebojami muzyki pop i rock zmierzyli się jej nauczyciele i uczniowie.  We czwartek 17 czerwca rozpoczęły się także Dni Pamięci Żydów Galicyjskich, które potrwają do 27 (w Muzeum otwarto wystawę „Chasydzi – powrót”, pod Bimą odbył się  , klezmerski koncert „Chmielnikers”), ale i o nich napiszemy osobno. Na koniec odnotujmy pojawienie się na „tarnowskim bruku” dwóch publikacji: „Galopem przez dzieje Kawalerii Polskiej” płka Zbigniewa Radonia i „Poczet burmistrzów Tarnowa 1867 – 1930” Piotra Filipa.


Prapremiera tej sztuki odbyła się w styczniu 2010 r. w Scenie na Piętrze w Poznaniu. „Będzie tylko lepiej" to komedia obyczajowa z zabawnymi, typowymi dla tego gatunku sztuki dialogami i zaskakującymi zwrotami akcji, a także charakterystycznymi postaciami. Bohaterów sztuki Pana „A” (Marek Siudym) i Pana „B” (Jacek Kałucki) dzieli bardzo wiele, ale jedno łączy na pewno: urodzili się i żyją w kraju nad Wisłą. Czy to wystarczy krajanom odejść od uprzedzeń i znaleźć satysfakcjonujący consensus? Autor z sympatią kreśli swoich bohaterów, zapewne ich lubi i dlatego nie odbiera szansy na porozumienie, o co w Polsce łatwo nie jest. Reżyserem spektaklu jest Stefan Friedmann, który bardzo dobrze odczytał tekst i z wrodzoną sobie ironią i satyrą przełożył go na scenę. Nie miał łatwego zadania, bo musiał okiełznać temperamenty dwóch aktorów - Marka Siudyma jako pana „A” (rozkochanego w przyrodzie) i Jacka Kałuckiego jako pana „B” (zdesperowanego biznesmena).
”Zadano mi pytanie: Co skłoniło, że najnowszą sztukę zatytułowałem: „BĘDZIE TYLKO LEPIEJ”? Odpowiedź była prosta – dlatego bo innej opcji nie dopuszczam! Poza tym, jest to moje zdanie i… całkowicie je podzielam. Pomysł napisania dalszych losów „zaradnego chłopa” i „zagubionego inteligenta”, powstał w Poznaniu. Namówiła mnie do tego, wspaniała wielkopolska Widownia, oraz jeden jegomość: Romuald Grząślewicz. Jest to dżentelmen, któremu nie sposób niczego odmówić i stąd… Poród drugiej części dywagacji pana „A” z panem „B” był trudny a ciąża trwała o wiele dłużej niż dziewięć miesięcy. W przypadku „Jakoś to będzie…” litery same układały się w pewną całość a dostarczycielami pomysłów, były pierwsze strony rodzimych gazet. Z „BĘDZIE TYLKO LEPIEJ”, było trochę inaczej, bo… i jest inaczej. Nasze tradycyjne polskie „narzekactwo”, lekko zmalało. Popełniamy błędy w relacjach międzyludzkich – i to nawet w stosunkach z najbliższymi. Boimy się lub nie potrafimy spojrzeć realnie w przyszłość. Nie odnajdujemy potencjału, który w nas drzemie. Żyjemy często w swojej małej stabilizacji, kompletnie zapominając o innych. Niejednokrotnie hołdujemy źle pojętej tradycji: „Tak było za dziada, tak było za ojca i teraz… też tak musi być”.I o tym w największym skrócie, z… lekkim przymrużeniem oka – wszak jest to jednak komedia, traktuje moja sztuka. Znów ścierają się dwie postawy z tą jedynie różnicą, że panowie „A” i „B” są już na „ty”. Można by rzec, iż próbują drugi raz od czasów Powstania Kościuszkowskiego, stworzyć koalicje chłopsko-inteligencką. Czy im się uda?
Chciałbym abyśmy przejrzeli się w tym „lustrze”, może odnaleźli siebie, może uśmiechnęli, może zweryfikowali swoje działania…
Muszę jeszcze powiedzieć dwa słowa o moich czterech Przyjaciołach. Pierwszy, to facet idący z duchem czasu, świetnie smagający krytyką i satyrą - Stefan Friedmann. Jest On pod każdym względem ideałem do tego, aby właściwie odczytać ten tekst i reżysersko okiełznać, dwie aktorskie indywidualności; rozkochanego w przyrodzie Marka Siudyma (w roli „A”) oraz zdesperowanego biznesmena Jacka Kałuckiego (w roli „B”). I jeszcze ten czwarty: Piotr Żurowski. Swoją muzyką i efektami sprawił, że na 70 minut, przenosi nas do parku, pełnego ptactwa – głównie kaczek.
Ten kwartet, zapewni, mam nadzieje; dobrą i mądrą zabawę.
I jeszcze jedno… Kochani, uwierzcie… BĘDZIE TYLKO LEPIEJ!!!”
- pisze autor sztuki, Jacek Hempel.

Na koniec prozatorskie podsumowanie tygodnia. „Galopem przez dzieje Kawalerii Polskiej” to tytuł publikacji płka Zbigniewa Radonia, dowódcy Tarnowskiego Oddziału Jazdy im. 5. Pułku Strzelców Konnych, członka Tarnowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego. Autor przedstawia w niej zarys dziejów polskiej kawalerii, prezentuje sylwetki wielkich hetmanów Rzeczypospolitej, wśród nich Jana Tarnowskiego. Przywołuje też kawaleryjskie tradycje Tarnowa, jeden rozdział poświęcając historii 5. psk, stacjonującego w Tarnowie i Dębicy. - Praca autorstwa płka Zbigniewa Radonia, rotmistrza tarnowskiego oddziału jazdy, dotyka kart chwały kawalerii polskiej z głębokiej przeszłości oraz wnosi do świadomości czytelnika obraz świata, który już praktycznie nie istnieje. Bo świat siodła, bogatych rzędów, arkana czy kopii, świat wielkiej sławy polskiej jazdy minął, odszedł w zapomnienie, zastąpiony przez... konie mechaniczne kawalerii pancernej i powietrznej - pisze m.in. w recenzji dr Olejko z UR. „Galopem przez dzieje Kawalerii Polskiej" zostało wydane (przy wsparciu MON i starostwa) przez Samorządowe Centrum Edukacji w Tarnowie. Publikacja ukazała się jako "Zeszyt metodyczny nr 74 SCE" - Powinna znaleźć swoje stałe miejsce w prywatnych zbiorach, formacjach kawalerii ochotniczej oraz w każdej, nie tylko szkolnej bibliotece - przekonuje Edmund Juśko, naczelnik Wydziału Edukacji Starostwa Powiatowego.

„Poczet burmistrzów Tarnowa 1867 – 1939”, czyli zapomniani liderzy samorządu to kolejna
interesująca pozycja, jaka ostatnio ukazała się na lokalnym rynku wydawniczym.15 czerwca w tarnowskiej restauracji Pasaż odbyło się spotkanie promujące ten album, którego autorem jest Piotr Filip, a wydawcą wydawnictwo S-CAN w porozumieniu z Urzędem Miasta Tarnowa.
„Poczet burmistrzów Tarnowa 1867 – 1939” to nowa pozycja książkowa związana z Tarnowem. Książka zawiera sylwetki 11 osób, burmistrzów i komisarzy rządowych sprawujących władzę w Tarnowie w latach 1867 – 1939. Jedyny w tym towarzystwie prezydent miasta – Mieczysław Brodziński – objął urząd w roku 1934 i pełnił go do wybuchu II wojny, a zmiana tytułu z burmistrza na prezydenta wynikała z ustawy uchwalonej w 1933 roku.
Ramy czasowe określają dwie daty – marzec 1867 roku, kiedy to odbyły się pierwsze wybory samorządowe w Galicji w warunkach autonomii i wrzesień 1939 – data wybuchu II wojny światowej. Wybór dat wydaje się rzeczą naturalną, gdyż okres ten, mimo wojny i historycznych zmian na mapie Europy, charakteryzował się pewną ciągłością działania lokalnego samorządu, o czym może świadczyć fakt, że Tadeusz Tertil sprawował swój urząd nieprzerwanie zarówno w okresie zaborów, jak i II Rzeczypospolitej. Ciągłość tę przerwał dopiero wybuch II wojny światowej, okupacja niemiecka i czas powojenny, gdy samorząd lokalny praktycznie przestał istnieć.
Publikacja, mimo, że opisano w niej dzieje miasta w latach 1867 – 1939 z konieczności w dużym skrócie, prezentuje od dawna już nieistniejący Tarnów epoki autonomii galicyjskiej i okresu międzywojennego. Najciekawsze jednak są same postacie liderów samorządu, osób często o barwnych życiorysach, niemałych zasługach dla miasta i kraju, a dziś często zapomnianych, przynajmniej w niektórych przypadkach niesłusznie. Wojciech Bandrowski i Witold Rogoyski mają w Tarnowie swoje ulice, Tadeuszowi Tertilowi odebrano ją w roku 1950 decyzją ówczesnych władz. O pozostałych postaciach mało już kto w Tarnowie pamięta.
Na uwagę zasługuje również kilkadziesiąt fotografii prezentujących zarówno opisywane osoby, jak i wygląd miasta z przełomu XIX i XX wieku. Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Tarnowie.
Książka Piotra Filipa znakomicie wpisuje się w przypadający w tym roku jubileusz 680 – lecia uzyskania przez Tarnów praw miejskich. Książka w cenie 35 złotych jest już do kupienia w tarnowskich księgarniach.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



sobota, 19 czerwca 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: