Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+112


Czarne chmury zdają się gromadzić nad naszym Muzeum Okręgowym, którego dyrektor jakby nie dostrzegając powagi sytuacji robi dobre miny do złej gry. Być może jest w tym jakaś metoda, wszak, gdy Titanic tonął, to też orkiestra grała. Aliści, jeśli taki stan rzeczy potrwa dłużej, to dyrektorowi Bartoszowi pozostaną do robienia jeno miny, bowiem kierowana przez niego placówka stracić może rację bytu. A wszystko to za sprawą księcia pana Pawła Sanguszkę, potomka dawnych panów na Gumniskach, który wraz z liczną i spowinowaconą z najpotężniejszymi (najbogatszymi) europejskimi rodami rodziną chce odzyskać wszystko, co jego protoplaści pozostawili na tarnowskiej ziemi. Kiedy w 1939 roku książę Roman Sanguszko opuszczał wraz z rodziną Tarnów był w pierwszej dziesiątce najbogatszych arystokratów II RP. Żeby było jasne, to coraz bardziej dramatyczny konflikt z księciem wygenerował aktualny włodarz miasta Ryszard Ścigała, który najwyraźniej „przespał" niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju szansę na promocję Tarnowa w szerokim świecie, jaką stwarzała przychylność księcia, na co dzień mieszkającego w Brazylii, do mocniejszego, także finansowo - inwestycyjnego wejścia (powrotu?) w rodzinne strony. Właśnie w tych dniach książę Paweł ożenił się we Francji i jak zapowiada będzie częściej i na dłużej gościł w Europie i Polsce... gdzie ma sporo ruchomości i zamierza zintensyfikować swoje interesy. Warto przypomnieć, że w Tarnowie przy ulicy Wałowej ma on okazałą kamienicę, gdzie do dzisiaj mieści się administracja dóbr księcia, którą to realnością zarządza... hrabia Ostrowski.  Bardzo krótkowzroczny okazał się formalno - prawny manewr, a raczej fortel, wykonany przez prezydenckich urzędników, aby równolegle z uroczystym wręczeniem na Ratuszu księciu Pawłowi nowego dowodu osobistego (wcześniej stał się Honorowym Obywatelem Miasta), wszcząć przeciw niemu postępowanie sądowe mające na celu odebranie mu Góry św. Marcina wraz z ruinami zamku Tarnowskich. A przecież wystarczy rozejrzeć się wokół i wpaść chociażby do pobliskiego Wiśnicza, nad którym góruje jeden z najpiękniejszych polskich zamków odzyskany po latach przez wpływową rodzinę Zamojskich, gdzie w jednym ze skrzydeł mają swoje apartamenty (reszta to ogólnodostępne państwowe muzeum), gdzie regularnie bywają, organizując rodowe uroczystości i podejmując arystokratycznych gości z całego świata. W naszym galicyjskim miasteczku rzecz postanowiono załatwić inaczej, w wyniku czego popularna "Marcinka" juz została wzięta, a odzyskanie reszty tarnowskich dóbr książąt wydaje się być tylko kwestią czasu i prawników... . Że w ślady Sanguszków mogą pójść inni, najlepiej świadczy pozew, jaki ostatnio złożył w Krakowie Antoni Stadnicki, potomek właściciela dworu w Wielkiej Wsi koło Wojnicza, który walczy o odzyskanie rodowych pamiątek, w tym cennych obrazów, będących także w zbiorach tarnowskiego Muzeum. Bezcenne są również, liczące niejednokrotnie nawet pół tysiąca lat, starodruki, które po wojnie wprost z podtarnowskich dworów trafiły do miejskiej biblioteki. Tam, póki co, śpią spokojnie, obchodząc w dniach 8 - 15 maja tradycyjny Tydzień Bibliotek. A w tak zwanym międzyczasie, 11 maja odbyło się w Galerii Miejskiej kolejne spotkanie w ramach drugiej edycji Alfabetu polskiego, tym razem z twórczością Katarzyny Przezwańskiej, która wprawdzie studiowała malarstwo, ale zamiast obrazów tworzy malarskie interwencje pełne fizycznej obecności koloru. Na zakończenie tego filmowego tygodnia zdominowanego przez Tarnowską Nagrodę Filmową, ponownie stanęliśmy na popas w Muzeum Okręgowym, gdzie w sobotę 15 maja wieczorem zorganizowano tzw. Noc Muzeum, równocześnie przypominając 25 rocznicę odsłonięcia w Tarnowie pomnika gen. Józefa Bema i otwarcia pierwszej wystawy "Panoramy Siedmiogrodzkiej".


A propos książąt Sanguszków, to jest się czego bać, albowiem tylko wstępne roszczenia byłych panów na Tarnowie obejmują m.in. 12 tysięcy eksponatów zarekwirowanych im po wojnie i bezterminowo zdeponowanych przez komunistów w Muzeum Okręgowym, dziesiątki hektarów lasów i pól wokół Marcinki, głownie w okolicach Skrzyszowa, tartak "Rudy"( a raczej atrakcyjny inwestycyjnie teren po nim obejmujący 5,5 hektarów), dawny browar ks. Sanguszki (obecny "Owintar" w ścisłym centrum miasta), stadnina koni w Klikowej (63 hektary plus zabudowania warte co najmniej 40 mln zł) i tereny po byłej na Chyszowie, oraz pałac wraz z parkiem w Gumniskach, gdzie obecnie mieści się zespół szkół. Sama tylko wartość eksponatów w zbiorach naszego MO praktycznie nie jest do oszacowania. Do najcenniejszych należą m.in. obrazy Canaletta, Carla Dolciego, Baciarellego czy Jacka Malczewskiego, unikalne w skali światowej kolekcje złotnictwa, porcelany i militariów, elementy wyposażenia pałaców, zamków i dworów sprzed kilkuset lat.

Aliści zostawmy błękitnokrwistych z ich problemami i przenieśmy się nieco dalej, gdzie w na galerniczych salonach BWA w Pasażu 11 maja we wtorek miała miejsce kolejna odsłona cenionego cyklu edukacyjnego „Alfabet polski”, którego istotą jest pogłębiony kontakt młodzieży ze sztuką współczesną. Tym razem gościem Galerii Miejskiej była warszawska artystka Katarzyna Przezwańska, która przed południem spotkała się z młodzieżą, zaś wieczorem wzięła udział w otwarciu wystawy swoich prac. Katarzyna Przezwańska (rocznik 1984) jest absolwentką Wydziału Malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Współpracowała m.in. z Instytutem Awangardy Fundacji Galerii Foksal i Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Mieszka i pracuje w Warszawie. Wprawdzie studiowała malarstwo, ale zamiast obrazów tworzy malarskie interwencje pełne fizycznej obecności koloru. Artystka odnosi się do modernizmu, do awangardowych ruchów 1 połowy XX wieku, w których architekci odcinając się od tradycji projektowali wizje przyszłości, wierząc, że architektura jest w stanie kształtować życie człowieka i bezpośrednio na nie wpływać. Przezwańska lubi realizować swoje prace w peerelowskich budynkach, szarych i brzydko starzejących się, źle kojarzonych z uwagi na czas ich powstania, choć najczęściej bardzo interesujących pod względem architektonicznym. Kolor w działaniach artystki można traktować sensualnie, bezpośrednio i aintelektualnie, jednocześnie pojawiają się barwne cytaty z jej ulubionych architektów. Artystyczne interwencje Przezwańskiej łączą się z chęcią powrotu do indywidualnego kontaktu ze sztuką, którego współczesny galeryjny obieg nie zapewnia.

Na kolejny popas zatrzymaliśmy się w Miejskiej Bibliotece Publicznej, gdzie właśnie trwa Tydzień Bibliotek 2010 objęty, jak wynika z oficjalnych materiałów imprezy, patronatem honorowym Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdana Zdrojewskiego. To już po raz siódmy Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich zorganizowało w dniach 8-15 maja 2010 r. wielką akcję popularyzacji książki i czytelnictwa pod nazwą TYDZIEŃ BIBLIOTEK. Co roku akcja ma inne hasło wiodące, które wskazuje jakie obszary działalności bibliotek należy eksponować i co chcemy upowszechnić w świadomości społecznej. Hasłem wiodącym w Tygodniu Bibliotek 2010 r. jest: „Biblioteka – słowa, dźwięki, obrazy”. Oto fragment okolicznościowej odezwy ZG SBP:
"Współczesna biblioteka, zwłaszcza biblioteka publiczna, stopniowo przestaje być wyłącznie zbiorem książek i czasopism drukowanych; staje się miejscem gdzie czytelnik angażuje swój słuch, a wzrok służy nie tylko rejestracji kształtu liter, ale również odbiorowi bogactwa obrazów i zdjęć. Coraz częściej biblioteki stają się mediatekami, gromadzącymi treści na różnych nośnikach. Multimedialność naszych książnic stała się faktem, stąd hasło Tygodnia Bibliotek 2010, które pozwala uświadomić czytelnikom nie tylko kierunek, w jakim zmierzają placówki biblioteczne, ale i pokazać konkretne rozwiązania stosowane w praktyce. W realizowaniu hasła: "Biblioteka - słowa, dźwięki, obrazy" jest miejsce zarówno na podkreślenie roli Internetu, w którym splot tych pojęć realizuje się najpełniej, jak i na odniesienie do zbliżającego się Roku  Chopinowskiego."

W bogatym programie tegorocznego tarnowskiego Tygodnia Bibliotek znalazły się m.in.: W sobotę 8 maja na Placu Sobieskiego zorganizowano tradycyjny kiermasz pod hasłem „Książka dla Biblioteki” , podczas którego każdy czytelnik zakupujący książkę dla Biblioteki został odnotowany w na liście darczyńców, która jest od 2003 r. prowadzona na stronie www MBP. Do zakupionych przez czytelników książek wklejane były specjalne naklejki z nazwiskiem ofiarodawcy książki. Główne uroczystości Tygodnia odbyły się w południe w poniedziałek 10 maja, kiedy to z okazji przypadającego dwa dni wcześniej Dnia Bibliotekarza w Czytelni Naukowej MBP przy ul. Krakowskiej Prezydent Miasta wraz ze swoimi urzędnikami spotkał się z dyrekcją i pracownikami tej zasłużonej dla miasta placówki (były laudacje i gratyfikacje). Natomiast 12 maja we środę także w Czytelni Naukowej odbyło się interesujące, chociażby w kontekście tego o czym piszemy w czołówce tego felietonu, spotkanie autorskie  Grzegorza Szczerby i promocja nowej publikacji: "Darowizna Księcia Romana Sanguszki". Na obwolucie tej broszurki przeczytać można m.in.:  "Autor w sposób rzetelny i wyczerpujący a zarazem zrozumiały i przystępny opisuje okoliczności , w jakich w listopadzie 1938 roku książę Roman Sanguszko darował Gminie Miasta Tarnowa wzgórze zamkowe.(…)Pasja historyczna i dociekliwość Autora, połączona z walorami pisarskiego warsztatu oraz szeroką wiedzą prawniczą i umiejętnością prowadzenia argumentacji prawniczej, czynią omawiane opracowanie niepowtarzalnym i wartościowym , a tym samym godnym polecenia".

Na koniec ponownie wracamy do Muzeum Okręgowego, które wzorem innych tego typu placówek zorganizowało w sobotę 11 maja tzw. Noc Muzeum. W tym międzynarodowym projekcie, który zainicjowało w 2005 roku francuskie Ministerstwo Kultury, tarnowska placówka uczestniczy już po raz kolejny. Jego istotą jest bezpłatne udostępnianie (z reguły pod osłoną nocy) szerokiej rzeszy chętnych niedostępnych często na co dzień muzealnych zbiorów. Projektowi  towarzyszy z reguły szereg imprez niekoniecznie stricte muzealnych. Nie inaczej było i naszym galicyjskim miasteczku, gdzie Noc Muzeów odbywała się w kilku miejscach. M.in. w Muzeum Etnograficznym zaplanowano występ cygańskiej kapeli ze Starej Lubowali na Słowacji, w budynku głównym Muzeum zwiedzać można było wystawę prac tarnowskiego artysty Wojciecha Ruszla oraz posłuchać znanej lokalnej formacji rockowej „Anakonda” w nowym programie „Minucyje” opartym na tekstach staropolskich i tzw. literaturze błazeńskiej, w prywatnej Galerii „Sztyler” otwarto „Piwnicę Lippoczego”, na cześć wybitnego kolekcjonera i konesera wina, Węgra z urodzenia, a Tarnowianina z wyboru; można było także przejechać się dorożką po staromiejskich zaułkach, bawić się przy tradycyjnym romskim ognisku i konsumować… .

A skoro o Muzeum mowa, to kończąc odnotujmy obchodzoną właśnie okrągłą rocznicę 25 lecia odsłonięcia w Tarnowie pomnika gen. Józefa Bema i otwarcia pierwszej wystawy "Panoramy Siedmiogrodzkiej". Przypomnijmy więc za Gazetą Krakowską, że rzeczony pomnik został odsłonięty 11 maja 1985 r. Stanął pod wierzbami na ul. Wałowej, na tle fragmentów zachowanych murów obronnych. Jego twórcami byli artyści z Tarnowa: Bogdan Drwal i Stefan Niedorezo. Pomnik został odlany z brązu i przedstawia na 2,5 m wysoką postać generała w węgierskim stroju wojskowym, chwytającego za szablę. Na wysokim postumencie umieszczono napis: "Generał Józef Bem, tarnowianin, bohater Polski i Węgier". Monument powstał dzięki inicjatywie Tarnowskiego Towarzystwa Przyjaciół Węgier, w tym wielkiego pasjonata, Norberta Lippóczego, Węgra z pochodzenia, długoletniego mieszkańca miasta.

W tym samy czasie Muzeum Okręgowe w Tarnowie zorganizowało pierwszą wystawę fragmentów "Panoramy Siedmiogrodzkiej", autorstwa Jana Styki oraz jego współpracowników, dzieła z końca XIX stulecia. W pracach nad gromadzeniem dla Tarnowa pierwszych fragmentów obrazu uczestniczyła m. in. Alicja Majcher-Węgrzynek z Muzeum Okręgowego. - Pomysł związany z wystawą należał do Pauliny Chrzanowskej, ówczesnej dyrektorki muzeum - opowiada pani Alicja. - Nasza placówka miała wtedy na własność tylko jeden fragment obrazu, odkupiony w 1977 r. od jednego z antykwariatów. Przedstawiał on woźnicę z rannym węgierskim huzarem. Ostatecznie na pierwszej wystawie "Panoramy Siedmiogrodzkiej" w Tarnowie znalazło się pięć fragmentów. "Panorama Siedmiogrodzka" Jana Styki i innych autorów miała uświetnić 50. rocznicę walk rewolucyjnych 1848-49, w których brał udział także gen. Józef Bem. Obraz został wystawiony w 1896 r. w Budapeszcie, ale w następnych latach - w celach komercyjnych - pocięto go na poszczególne fragmenty (całość miała w obwodzie 120 m). Dzięki staraniom Muzeum Okręgowego w Tarnowie, w tym głównie Alicji Majcher-Węgrzynek, zgromadzono dotychczas 15 fragmentów wielkiego obrazu. Są też wiadomości o ponad trzydziestu innych, znajdujących się w różnych zakątkach świata.

I to by było w tym  mijającym tygodniu na tyle.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



niedziela, 16 maja 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: