Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+94


Przełom roku to czas szczególnej nostalgii. Niby szampan, niby konfetti we włosach, wielu w tańcu, w ramionach ukochanych osób, ale w tle myśli o przemijaniu, wyjątkowo w te dni silne… A my, cały rok ukryci za kulisami prawdziwego życia, albo - jak sufler w schronie pod sceną podczas nalotu Szekspira – pogubieni w ciemnościach wypatrujemy na niebie naszych możliwości Gwiazdy Betlejemskiej, naszej szansy na odnalezienie drogi. A kiedy w tę noc Glorii spłynie na nas światło i moc, w labiryncie starych dekoracji naszego życia odnajdujemy złotą nić Ariadny i z ciężkim wierszem na sercu otwieramy drzwi kolejnego, Nowego Roku. Jedynie lont pamięci wlecze się za nami i po jakimś czasie nasze słowa znowu zaczną pachnieć prochem... Szkoda, że nie sianem, bowiem wówczas osioł czyli Pegaz zostałby ze mną, a tak wybrał szopę. Osiołkowi w żłobie dano i został (podobnie, jak wielu innych), a moje Betlejem coraz dalej. Z każdym dniem Nowego Roku odleglejsze. Całe szczęście, iż Pegaz ma skrzydła i wie gdzie mnie szukać, więc kiedy król Herod zacznie rzezać niewiniątka i św. Rodzina zmuszona będzie do ucieczki – on rozwinie skrzydła i wzleci, a ja z nim. Żebym tylko nie przegapił i zdążył. Żebym tylko nie był panną z przypowieści, co to zabrakło jej oliwy i przysnęła. Więc wzlatujmy… Wprawdzie założoną od samego początku istnienia pegazowej felietonistyki była kulturalna, z przeproszeniem penetracja Tarnowa i jego opłotków, nie mniej u progu Anno domini 2010 postanowiliśmy złamać tę do tej pory ortodoksyjnie przestrzeganą regułę i wznieść się nieco wyżej. Tym bardziej, iż mój parzystokopytny przewodnik i przyjaciel ma skrzydła i dla niego to betka. Tak więc wzniósłszy się ponad naszego miasta i powiatu poziomy, nie wnikając w szczegóły, spróbujmy podsumować, to co w kulturalnej tym razem ogólnopolskiej trawie piszczało w roku minionym. Aliści nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie wrzucili również remanentowego kamyczka i do naszego miejskiego ogródka. Generalnie, nasza tarnowska kultura psieje. Taką radykalną opinię przeczytać można było w ostatnim w ubiegłym roku wydaniu Gazety Tarnowskiej. Kto w przedsylwestrowym zamęcie nie zdążył nabyć Gazety Krakowskiej, a chciałby się dowiedzieć, kto i dlaczego tak powiedział niech zajrzy pojutrze na nasze łamy gdzie publikujemy rozszerzoną wersję tego interesującego wywiadu pióra Jerzego Reutera. Oto jego fragment: …tarnowska kultura od lat funkcjonuje w ramach tego samego personalno – towarzysko – biznesowo - politycznego układu i jest martwa. Nastawiona głównie na eksponowanie twórczości artystów spoza Tarnowa, a konsekwentnym pomijaniu rodzimych twórców. Jest pozorancka i kunktatorska, pretensjonalna i prowincjonalna, nie kreuje tylko afirmuje rzeczywistość. Jest do bólu spolegliwa i uzależniona od polityczno – biznesowych sponsorów i promotorów.  Kierujący od lat tarnowskimi placówkami kulturalnymi ludzie już dawno się zgrali i wypalili. Brak im wizji i poczucia misji. To urzędnicy a nie Judymi. I nie zmieniają tej opinii trzy flagowe miejskie imprezy: Festiwal Komedii TALIA, Tarnowska Nagroda Filmowa oraz ArtFest, czy mniejszego kalibru autorskie koncerty Wojtka Klicha, a także oferta Galerii „Hortar”. Ale już brak Festiwalu Filmowego „Vitae Valor” to zdecydowana tegoroczna porażka. Podobnie, jak „działalność” Miejskiej Biblioteki Publicznej. Na tym tle bardzo korzystnie wypada Mościckie Centrum Kultury, ale to instytucja marszałkowska, oraz poza samorządowe inicjatywy kulturalne, m.in. Tarnowska Konfraternia Artystyczna, Centrum Animacji „Horyzonty”, Teatr Nie Teraz. Jedno jest pewne.  Czas najwyższy na prawdziwe, a nie tylko kosmetyczne zmiany w miejskiej kulturze. Tylko kto będzie tym odważnym szeryfem?


Czołowym i wielce znaczącym był w ubiegłym roku VI Kongres Kultury Polskiej, całkowicie zdominowany przez… ekonomię. Okazało się bowiem, że największym problemem kultury jest obecnie… sposób jej finansowania. W jakim stopniu powinno to robić państwo, a w jakim samorządy, organizacje pozarządowe, czy prywatni inwestorzy? Zdania na ten temat były podzielone. Innym dyskutowanym problemem było zawłaszczanie obszarów zarezerwowanych dla sztuki przez kulturę masową. Dużą winę za ten stan rzeczy ponoszą media publiczne, które próbując konkurować ze stacjami prywatnymi, upodabniają się do nich. – Niech telewizja publiczna przeznacza tyle samo pieniędzy na programy kulturalne, ile na show „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Niech gwiazdami masowej wyobraźni staną się Zanussi, Warlikowski, Janda czy Komorowska – apelowała dziennikarka Katarzyna Janowska.
Na razie jednak ten apel wydaje się głosem wołającego na puszczy. Telewizja Polska i Polskie Radio zrezygnowały w tym roku (już po nominacjach!) z przyznania nagród Cogito (literatura piękna) i Opus (muzyka poważna), tłumacząc to „dramatyczną sytuacją finansową”. Lekarstwem na kryzys publicznej radiofonii ma być wycofanie się z finansowania Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Zarząd radia straszy nas też likwidacją innych zespołów artystycznych, pozostających na jego utrzymaniu. Ciągle słyszymy o zagrożonym losie radiowej Dwójki. Mamy w Polsce – nie wiadomo po co – pięć programów publicznych, ale oszczędności zaczyna się od próby redukcji tego, co najbardziej wartościowe.

Rewers polskiego kina
Niewiele mieliśmy ostatnio w polskim kinie ciekawych debiutów. Na tym tle pozytywnie wyróżnia się „Rewers” Borysa Lankosza, nagrodzony na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Operujący subtelnym humorem, bez patosu, ale też bez zgrywy przedstawiający realia polskich lat '50 czarno-biały film Lankosza trudno porównać z jakimkolwiek innym obrazem.
A to chyba najwyższy komplement. Na sukces, oprócz znakomitego scenariusza, złożyły się mistrzowskie kreacje odtwórców głównych ról: Agaty Buzek, Krystyny Jandy, Anny Polony i Marcina Dorocińskiego, a także muzyka, którą skomponował Włodek Pawlik. Kto jeszcze nie widział, niech koniecznie wybierze się do kina.

Jubileusz, którego nie było
Ogłoszenie przez Sejm Roku Juliusza Słowackiego okazało się pustym gestem. Ministerstwo Kultury niewiele zrobiło, by przybliżyć szerszej grupie Polaków postać wieszcza. Imprezy poświęcone poecie miały najczęściej znaczenie lokalne, jak pomysłowa „Juliuszada” we Wrocławiu. W Białymstoku odbyła się ważna konferencja „Piękno Słowackiego”, ale czy klucz estetyczny to wszystko, co możemy zaproponować przy odczytywaniu twórczości autora „Króla-Ducha”?
Nie powstała nawet żadna strona internetowa, koordynująca działania lokalnych ośrodków. Wstyd. Frazesy o tym, że „Słowacki wielkim poetą był”, nie wystarczą, jeśli nie wygospodaruje się pieniędzy na organizację podobnych przedsięwzięć.

Zdaniem twórców
Malarz Michał Świder stwierdza: – Dla mnie wydarzeniem roku był pierwszy numer magazynu „44/Czterdzieści i Cztery”, który, choć ukazał się pod koniec ubiegłego roku, dotarł do wielu czytelników na początku obecnego. „Czwórki” stały się dla mnie zaczynem wielu przemyśleń i przeżyć. W czasach zacierania znaków, zawłaszczania i niszczenia symboli, przesłanie tego pisma jest bardzo istotne. Cieszy mnie, że obok „Frondy” mamy kolejny periodyk, będący pogłębioną odpowiedzią na wszechobecne próby „lukrowania” ludzkich myśli obietnicą wiecznego, młodego, zdrowego życia – tylko tu i tylko teraz.
Piosenkarz i publicysta Paweł Kukiz zauważa: - Wydarzenia kulturalne zostały w tym roku przyćmione przez pogrzeb Michaela Jacksona i aresztowanie Romana Polańskiego. Cały ten medialny cyrk utwierdza mnie w przekonaniu, że żyjemy w czasach apokaliptycznych.
Najpierw oglądaliśmy, jak robi się bohatera z człowieka, który poprawiał Pana Boga i stał się sztucznym wytworem popkultury. Pomalowanym pozorami dobroci, za którą tak naprawdę stała księgowa. Kilkakrotne grzebanie ciała, spory dotyczące praw autorskich – wszystko to zrobiło na mnie bardzo negatywne wrażenie. Z kolei w sprawie Polańskiego przez wiele lat udawaliśmy, że nic się nie stało, choć wszyscy wiedzieli, jaką niegodziwość popełnił reżyser. Nie zależy mi na tym, żeby zamknąć Polańskiego w celi, ale cieszę się, że sprawiedliwości stało się zadość.

A jak było w naszym galicyjskim miasteczku?
W Tarnowie trzy nazwiska: Opałko, Horbacewicz i Koprowski zdaje się najbardziej zapadły w pamięci Tarnowian w mijającym roku. Wydarzeniem, które niezależnie od nikogo przyszło, wyrządzając wiele szkód, była czerwcowa powódź, w której ucierpieli mieszkańcy nie tylko Skrzyszowa i Powiśla, ale i Tarnowa.
Jak na całym świecie w Tarnowie głośnym echem odbił się też kryzys gospodarczy. Niektórzy pracodawcy wykorzystali go do uporządkowania swoich spraw w firmach, przez co wiele osób straciło pracę lub ma gorsze warunki zatrudnienia. Wielu musiało przejść na własną działalność gospodarczą, by w ten sposób uchronić się przed utratą pracy. W sumie zwolnienia grupowe dotknęły blisko 1000 osób. Mijający rok to z pewnością wiele nowych rozwiązań komunikacyjnych w Tarnowie. M.in. tymczasowe rondo, które ułatwiło życie kierowcom na skrzyżowaniu Starodąbrowskiej ze Słoneczną czy przebudowa skrzyżowania na Mickiewicza ze Starodąbrowską. Ale też kontrowersyjne skrzyżowanie na Lwowskiej ze Starodąbrowską, którego kosztem zniknęły 3 kamienice. Minionego roku nie wspominają dobrze mieszkańcy Kołłątaja, przed oknami których pojawiło się przebicie do drogi wojewódzkiej i ciche mieszkania pozostaną już tylko wspomnieniem.
Zadowoleni mogą być za to kibice żużla, jaskółki wróciły do ekstraligi.
Jednym z najgłośniejszych wydarzeń kończącego się roku, był z pewnością konflikt między miastem a nauczycielem I. LO w Tarnowie, który zamiast zostać dyrektorem, trafił do gimnazjum, ale jak na razie wymiar sprawiedliwości opowiedział się po jego stronie. Cala Polska mówiła też o skwerze sekretarza PZPR w Tarnowie - Opałki, którego imieniem chciał prezydent nazwać plac w Mościcach. Prezydent Tarnowa zdecydował się też na odważne i niepopularne posunięcia w swoim najbliższym otoczeniu, rok przed wyborami, z pracy zwolnił swojego zastępcę, Kazimierza Koprowskiego.
W Tarnowie powstała pierwsza galeria handlowa, a z nią kilkaset miejsc pracy, w powiecie 2 hale sportowe, na które długo uczniowie czekali. Staroście tarnowskiemu natomiast "dostało się" od opozycji za wnioski unijne na drogi, ale wszystko skończyło się dobrze.
W przyszłym roku w Tarnowie będzie rewitalizacja starówki, przede wszystkim zmieni się Plac Rybny i zostanie odsłonięta Bima. Przy zbiorniku Kantoria na Piaskówce pojawi się natomiast nowy amfiteatr. Zostanie też otwarta nowa przychodnia rehabilitacyjna przy Mostowej. W miejscu po obecnym amfiteatrze ma powstać parking.

Kiedyś wiadomości rozchodziły się z szybkością nóg posłańca, później dyliżansu i kolei żelaznej, a teraz Internetu. Kiedyś programy: radiowy i telewizyjny rozpoczynały się rano i kończyły wieczorem, teraz trwają przez całą dobę. I trzeba je czymś wypełnić. Stąd wiemy dokładnie o wszystkich: wojnach i kataklizmach, wypadkach i katastrofach, morderstwach i gwałtach. Czasem tylko, jak kometa, przemknie po tym medialnym niebie informacja o mężach i niewiastach pokój czyniących i dobro świadczących, rozbłyśnie meteor piękna i szlachetności. Efektem tego medialnego zniewolenia jest kompletny chaos w nas i wokół – pomylenie prawdziwego rytmu życia z tym, który jest nam dany a raczej narzucany. Więc zanim nadleci mój Pegaz i czas się wypełni kolejnym felietonem, życzę wszystkim zniewolonym, aby w nowym 2008 roku  zrzucili okowy i znaleźli czas na refleksję, na zamyślenie, na chwilę milczenia...




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



sobota, 02 stycznia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: