Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+86


Tak się porobiło w aktualnych okolicznościach przyrody, iż zamiast zimy atakuje nas grypa. I to nie byle jaka, tylko groźny wirus A/H1N1. Wprawdzie pani minister zdrowia uspokaja, iż epidemia nam nie grozi, to jednak obywatele nie do końca jej wierzą i szturmują apteki oraz przychodnie. Także w naszym galicyjskim miasteczku. A skutecznej szczepionki jak nie było, tak nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie. Maseczki chirurgiczne czy zwykła witamina C stały się nagle towarem deficytowym. Ale nic to. Tarnowianie w tzw. międzyczasie dali się oczarować tanecznemu show, jakie pokazali uczestnicy jubileuszowego XX Turnieju Tańca Towarzyskiego „Klasa – Leliwa”. Kilkaset osób obejrzało na parkiecie hali TOSiR porywające turniejowe zmagania około dwustu par tanecznych z Polski, Czech, Słowacji i Ukrainy (wszyscy bez maseczek). Warto podkreślić, iż w tym roku tradycyjną imprezę połączono z Grand Prix Polski, które gościło w naszym mieście po raz pierwszy. W sobotę na parkiecie hali TOSiR-u królowały gorące rytmy latynoamerykańskie, a w niedzielę tańce standardowe. I tak tanecznie przekroczyliśmy październikowo – listopadową granicę Aliści tak naprawdę listopad rozpoczął się od tradycyjnych kwest na cmentarzach i wokół nich, o czym szczegółowo pisaliśmy oddzielnie. Być może to grypowa psychoza i kryzys sprawiły, iż w tym roku zebrano w Tarnowie jeno około 20 tysięcy złotych. Dzięki tej zorganizowanej już po raz 17. dwudniowej zbiórce, której główną postacią był, jak co roku niezmordowany Antoni Sypek – znany tarnowski historyk i społecznik, uda się uratować na Starym Cmentarzu 3 nagrobki - porucznika armii austriackiej, którego poszukiwała rodzina z Czech i dwa bezimienne trumienne nagrobki. Po pierwszym dniu kwesty - w sobotę, w puszkach było zaledwie 4300 zł. W niedzielę odwiedzający najstarszą tarnowską nekropolię byli już bardziej szczodrzy, choć o pobiciu ubiegłorocznego wyniku - ponad 23 tys. zł, nie było mowy. - Widać kryzys. Ludzie wrzucali do puszek mniej pieniędzy i o mniejszych nominałach - zauważa Barbara Sypek, która liczyła na bieżąco pieniądze. Nie było na przykład ani jednego banknotu 200-złotowego, co zdarzało się w ubiegłych latach, zresztą 100-złotowych również było niewiele. Dominowały 5 i 10-złotówki. Na Święto Zmarłych nałożyło się inne nie mniej ważne: 30 października Tarnów stał się Pierwszym Niepodległym. Dokładnie 91 lat temu formalnie miasto oddało się do dyspozycji rządu warszawskiego. O godzinie 18. na nadzwyczajnie zwołanym przez burmistrza miasta - Tadeusza Tertila - posiedzeniu Rady Miejskiej, 30 października 1918 roku Tarnów podporządkował się Radzie Regencyjnej. W nocy rozpoczęło się rozbrajanie austriackich wojsk okupacyjnych i to właśnie Tarnów jako pierwszy odzyskał wolność po 123 latach rozbiorów dokonanych przez Austrię, Prusy i Rosję. Tego historycznego przewrotu wojskowego dokonała Polska Organizacja Wojskowa wraz z oficerami stacjonującymi w Tarnowie. Okoliczność tę uczczono w tym roku min. harcerskim capstrzykiem niepodległościowym oraz uroczystą, połączoną sesją rady miasta i powiatu, podczas  której wręczono nagrody im. burmistrza Tadeusza Tertila za najlepsze prace naukowe (magisterskie) dotyczące miasta. Zupełnie niepotrzebnie uroczystość tę zdominowała informacja, iż laureatką pierwszej nagrody w tym magistrackim, a raczej magisterskim rankingu zdobyła córka prezydenta miasta, co wywołało prawdziwą burzę, nie tylko medialną… . Ponieważ nic tak nie łagodzi obyczajów, jak muzyka, więc zakończmy ten tydzień odnotowując, gorący, klimatyczny koncert zespołu BIFF, jaki ta debiutująca w tym roku formacja o rockowo – punkowej naturze, dała  we czwartek 5 listopada w piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury. Za to w innym tarnowskim muzycznym mateczniku, a mianowicie Centrum Paderewskiego powiało chłodem po obcięciu unijnego dofinansowania na odbudowę północnej oficyny przy Dworku I. J. Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. Aliści nie zrażeni tą finansową siurpryzą muzyczni zawiadowcy pod wodzą, a raczej batutą dyr. Centrum Krystyny Szymańskiej z rozmachem zorganizowali kolejny już 27 Tydzień Talentów, o czym sprawozdajemy oddzielnie.


30 października w 91 rocznicę odzyskania przez Tarnów niepodległości, harcerze Hufca Tarnów ZHP im gen. Józefa Bema, przeprowadzili pod Grobem Nieznanego Żołnierza okolicznościowy capstrzyk. Jego celem było uczczenie pamięci uczestników tamtych wydarzeń, w szczególności zaś tarnowskich harcerzy, którzy w nocy z 30 na 31 października 1918 roku wspólnie z członkami Polskiej Organizacji Wojskowej rozbroili austriackie posterunki wojskowe na terenie miasta Tarnowa. - To właśnie te nocy – mówi harcmistrz Maksym Pękosz, komendant Hufca Tarnów ZHP - młody, siedemnastoletni skaut Adam Ciołkosz, komendant Dzielnicy Tarnowskiej wspólnie z dowodzonym przez siebie harcerskim Pogotowiem Narodowym wziął aktywy udział w rozbrajaniu posterunków zaborcy.
Warto przy tej okazji przypomnieć zapomnianą już dziś postać Adama Ciołkosza, młodego chłopaka, który najpierw brał udział w wyzwalaniu Tarnowa, aby już kilka dni później na czele grupy 26 tarnowskich harcerzy wyruszył do Lwowa, by wesprzeć walczące tam Orlęta Lwowskie w walce o polskość tego miasta. Adam Ciołkosz jak na harcerza przystało całym swoim życiem służył Polsce. Jeszcze w okresie odtwarzania polskiej państwowości wykazał się bohaterstwem na polach walki biorąc czynny udział w wojnie polsko-bolszewickiej oraz w III Powstaniu Śląskim w bitwie o Górę Św. Anny. Cały ten czas był on również aktywnym propagatorem harcerstwa, a w okresie poprzedzającym plebiscyt na Warmii i Mazurach był komendantem tamtejszej organizacji harcerskiej. W okresie międzywojennym służył Ojczyźnie m.in. jako poseł na Sejm.
 - Dla nas harcerzy – konkluduje tarnowski komendant ZHP - druh Adam Ciołkosz jest szczególnie ważną postacią, gdyż jest on doskonałym przykładem, na to jak można jako harcerz służyć Ojczyźnie, nie tylko w trudnym okresie niewoli, ale również jak to robić w okresie pokoju.

Z okazji podniosłej 91. rocznicy odzyskania przez Tarnów niepodległości w piątek 30 października o godz. 15.00 na pamiątkę posiedzenia Rady Miejskiej z 1918 roku, odbyła się uroczysta połączona sesja miasta i powiatu. Podczas niej zostały wręczone nagrody im. burmistrza Tadeusza Tertila za najlepsze prace naukowe.
Laureatką tegorocznej Nagrody Tertila została córka prezydenta Tarnowa, co wywołało prawdziwą lawinę najróżniejszych komentarzy i spekulacji. Szczególnie kontekst dotyczący jej fundatorów, którym są samorządy Tarnowa i powiatu tarnowskiego. Kontrowersji nie uciszyło nawet zrzeczenie się prezydentówny z finansowej części nagrody.
 - To nieeleganckie i budzi złe skojarzenia - tak wyniki komentuje radny Jacek Łabno z PiS. - Jeśli miasto organizuje konkurs, to osoby z najbliższego otoczenia prezydenta nie powinny w nim brać udziału. Oczywiście rodzina prezydenta powinna być traktowana tak samo, jak każdy inny obywatel, ale w tym przypadku budzi to złe skojarzenia – zauważa radny. - Mogą pojawić się pewne niedomówienia, a nawet pomówienia, które miastu na pewno nie będą dobrze służyć – dodaje.
 - Nie byłem gorącym zwolennikiem takiego rozwiązania, ale moja córka jest dorosła i sama decyduje o swoim życiu – ripostował prezydent Ryszard Ścigała.
O Nagrodę Tertila mogli się ubiegać autorzy najlepszych prac licencjackich i magisterskich związanych z Tarnowem lub powiatem. Kandydatów typowały uczelnie z całej Małopolski. Zwycięska praca Agnieszki Ścigały - absolwentki architektury na Politechnice Krakowskiej - nosi tytuł "Multimedialne Centrum Komunikacji. Rozbudowa dworca kolejowego Tarnów-Mościce". - Chciałam się zmierzyć z rówieśnikami, nie wiem, czemu miałabym wycofywać swoją pracę z konkursu? - mówiła laureatka.
 - Trudno, żeby ludzie związani z osobami publicznymi byli dyskryminowani - bronił się prezydent.
Przewodniczący kapituły oceniającej prace konkursowe Sylwester Gostek zapewnia, że wygrała najlepsza. - Aby uniknąć wszelkich spekulacji z przewodzenia komisji zrezygnowała nawet wiceprezydent Dorota Skrzyniarz – podkreśla.
Tymczasem na drugim miejscu wśród pięciu zgłoszonych prac magisterskich znalazła się praca dyplomowa radnego tarnowskiej Rady Miejskiej Jakuba Kwaśnego.  To narzuca pytanie – czy nie należy zmienić nieco regulaminu konkursu? Rozwiązaniem, które pozwalałoby uniknąć w przyszłości podobnych sytuacji byłoby na przykład wprowadzenie kodowania prac, tak aby komisja nie mogła się sugerować nazwiskiem autora. Dyskusję w sprawie i rozważenia tej propozycji obiecał przewodniczący kapituły Sylwester Gostek. Natomiast Agnieszka Ścigała zrzekła się 3 tysięcy złotych nagrody pieniężnej, którą miała otrzymać i zamierza kwotę tę przekazać na cel charytatywny.
Dodajmy, że pozostałe dwa tysiące złotych oraz statuetka za najlepszą pracę licencjacką trafi do Magdaleny Bryl, absolwentki Wyższej Szkoły Biznesu w Tarnowie. Pisała ona o „Zagospodarowaniu odpadów komunalnych, jako problemie ekologicznym i ekonomicznym polskich gmin na przykładzie Miasta Tarnowa”. Jakkolwiek  cała sprawa w kuluarach sesji była głośno dyskutowana, to sama uroczystość rozdania nagród przebiegła planowo. Agnieszka Ścigała zrzekła się nagrody finansowej, czyli 3 tys. zł brutto. Zadowoliła się dyplomem i statuetką. - Zrobiłam to ze względu na moje oczywiste związki z tatą, by nie był posądzany o nepotyzm - powiedziała. Pieniądze mają trafić do jednego z tarnowskich domów dziecka. I bardzo dobrze, nas tylko dziwi, że temat ewentualnej rewitalizacji dworca PKP w Mościcach wart był pracy magisterskiej i całego zamieszania wokół. Czyżby nie było ważniejszych spraw i problemów w naszym galicyjskim powiecie i jego siedzibie?

Równie gorąco, jak na wyżej wspomnianej sesji było w chłodny listopadowy wieczór  (czwartek 5.11.) w Piwnicach TCK, gdzie Zespół BIFF, o rockowej naturze i punkowej duszy, zaprezentował swoje piosenki podczas jedynego koncertu w Tarnowie. Definicja BiFF to po angielsku „cios” a po polsku oznacza projekt Ani Brachaczek i Hrabiego Fochmana znanych z zespołu Pogodno, a zasilanych przez "najlepszą sekcję rytmiczną w kraju", czyli Jarka Kozłowskiego (Mitch&Mitch) i Michaela Pfeiffa (Pogodno). Brzmią rockowo, bigbeatowo, tanecznie, czasem glamrockowo. Oniryczny wokal Ani i słodkie melodie w połączeniu z ironicznymi tekstami i rock’n’rollową energią tworzą coś, co sam zespół nazywa onirycznym punkiem. BiFF jesienią wydał swoją pierwszą płytę pt. "Ano". Nagrania miały miejsce we Wrocławiu. Producentem albumu jest Marcin Bors, znany m. in. z realizacji ostatnich dwóch solowych albumów Nosowskiej. Muzykę i słowa tworzy Ania wraz z Fochmanem, który skomponował między innymi takie przeboje jak ‘Orkiestra’ zespołu Pogodno. Jeden z tekstów, do piosenki „Adela”, napisała Dorota Masłowska. BIFF w roku 2008 pojawił się na Festiwalu w Opolu w koncercie Premiery prezentując utwór "Ślązak". W tym samym roku wystąpili na festiwalu Heineken Open'er Festival w Gdyni. W roku 2009 zespół wystąpił między innymi na Slot Art Festival czy znanym Off Festival w Mysłowicach. Od początku swojego istnienia BiFF zagrał już ponad 50 koncertów. Zaś w Tarnowie wystąpił w składzie: Ania Brachaczek (ex-Pogodno, ex-Los Trabantos, ex-Vietnam Vet Taxi Ride): vocal, keyboard, Hrabia Fochman (ex-Pogodno): vocal, gitara, Jarek Kozłowski (Mitch&Mitch): vocal, drums, Michael Pfeiff (Pogodno): vocal, bass gitar.

Niestety nie będzie unijnego dofinansowania na odbudowę północnej oficyny przy Dworku I. J. Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. Starosta Tarnowski Mieczysław Kras i dyrektor Centrum Paderewskiego Krystyna Szymańska, nie kryją rozczarowania i wszystko wskazuje na to, że stronę przygotowującą projekt od samego początku wprowadzono w błąd. Tymczasem odbudowa wspomnianej oficyny oznaczała dla Centrum nie tylko przywrócenie obiektowi historycznego stanu, ale zwiększenie liczby miejsc hotelowych, tak aby można było przyjąć cały autokar. Dzięki temu oraz dzięki własnej gastronomii, Dworek w Kąśnej mógłby organizować konferencje, zjazdy, sesje – a zarobione w ten sposób środki przeznaczać na swoje utrzymanie i na działalność kulturalną.
 - Wskazano nam ten akurat program – tłumaczyli się oboje zainteresowani - jako możliwy do wykorzystania, potwierdzano to w kolejnych konsultacjach, przygotowaliśmy więc kosztowną dokumentację, nasz projekt dobrze oceniono pod względem formalnym, a na końcu okazało się, że zamiast dwóch trzecich kosztów inwestycji, środki unijne mogą stanowić tylko jedną trzecią, bo „podpadamy pod pomoc publiczną”. Gdyby na samym początku powiedziano nam, że nie jest to możliwe, szukalibyśmy innych rozwiązań. Okazało się, że inwestycję potraktowano tak, jakby realizować ją miał podmiot gospodarczy i jako obiekt o charakterze komercyjnym, a nie element historycznego dziedzictwa, mający zapewnić utrzymanie placówce realizującej działalność stricte kulturalną. Zamiast więc 2 mln złotych przy 1,2 mln zł wkładu własnego, proporcje zostały odwrócone, a tego, jak stwierdza starosta tarnowski Mieczysław Kras, budżet powiatu nie jest w stanie podźwignąć. Otwartym pozostaje zatem pytanie kto zawinił  – dywagował na internetowych łamach inTArnet.pl Mirosław Poświatowski - urzędnicza ignorancja, czy też czyjś negatywny lobbing? A może brak lobbingu pozytywnego na poziomie województwa? W efekcie niemałe pieniądze wydane na przygotowanie projektu, póki co zostały wyrzucone w błoto, a Centrum Paderewskiego, jeden z nielicznych obiektów o podobnym statusie w kraju, nie uzyska możliwości większego samofinansowania do swoich działań kulturalnych czy do bieżącego utrzymania – co przy szczupłym budżecie starostwa i wciąż fluktuujących środkach ministerialnych, może w trudnych czasach niekorzystnie zaważyć na przyszłym bycie Dworku w Kąśnej.
I to by było w tym mijającym tygodniu na tyle.




Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



niedziela, 08 listopada 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: