Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+76


To już ostatni wakacyjny galop Pegaza, który syty wrażeń wraca z tzw. terenu na kulturalne szlaki swojego ulubionego galicyjskiego miasteczka. Ale zanim powróci na dobre odnotujmy, dziwiąc się nieco nadmiernemu medialnemu hałasowi wokół nikomu dotąd szerzej nie znanemu tarnowskiemu studentowi II roku krakowskiej AGH Jackowi Janisowi, który został pierwszym dawcą szpiku kostnego z Tarnowa. Jego dane znajdowały się w banku dawców szpiku od dwóch lat, w czasach gdy był on jeszcze uczniem I LO. Wówczas to wziął udział w akcji zorganizowanej przez Stowarzyszenie „Kropla”, które  od kilku lat realizuje program pozyskiwania honorowych dawców szpiku. Zabieg odbył się kilka dni temu w Szpitalu Dziecięcym w Krakowie - Prokocimiu. Nasz bohater zadeklarował przy okazji gotowość udziału w kolejnym takim zabiegu, bowiem szpik kostny można oddać trzy razy w życiu. Bardzo to wszystko piękne i szlachetne, aczkolwiek tak naprawdę nic nadzwyczajnego się nie stało. Młody człowiek zachował się przyzwoicie wypełniając jeden z moralnych nakazów pomocy bliźniemu. Skromnie i normalnie. Tyle, albo aż tyle. Ale żeby z tej okazji miłościwie nam panujący (jeszcze) Prezydent Ryszard Ścigała osobiście fatygował się i honorował, co miało miejsce 26 sierpnia, Jacka Janisa statuetką „Anioł Ciepła”. Nagrodą, o istnieniu której tak na dobre świat dowiedział się dopiero teraz. Za to o swoim prezydenckim bycie obywatel Ryszard S. przypomina nam regularnie Właśnie do Tarnowa dotarło orzeczenie wojewody małopolskiego uchylające podjętą całkiem niedawno bardzo kontrowersyjną decyzję naszego prezydenta nadającą skwerowi przed Mościckim Centrum Kultury imię Stanisława Opałki, wieloletniego dyrektora Zakładów Azotowych i prominentnego członka w randze sekretarza KC najwyższych władz śp. nieboszczki PZPR. Ale, jak się okazuje werdykt wojewody wcale nie zamyka sprawy. Oto bowiem nasz prezydent zamierza wyciągnąć konsekwencje wobec swoich prawników, którzy przedstawili mu – jak teraz widać – błędne opinie w tej sprawie… . A my przypominamy, że w podobne prawne maliny wpuścili oni Prezydenta Ścigałę przy okazji sporu własnościowego o Górę Św. Marcina. Po co przychodzi nam po raz kolejny jeść tę żabę, na razie nie wiadomo. A póki co, jeszcze tylko do 20 września czynna będzie wystawa w Galerii (Rynek 4). Ekspozycja prezentuje wybrane prace współczesnych artystów polskich w większości związanych z regionem tarnowskim. Tematyka prac wykonanych w klasycznych technikach malarskich oscyluje głównie wokół pejzażu oraz martwej natury. W wystawie uczestniczą min. Tadeusz Świniarski, Teresa Szafrańska, Władysław Andrusiewicz, Aleksandra Zuba-Benn, Jan Matras, Anna Śliwińska-Kukla, Renata Stadler, Anna Fruhauf, Ewa Rosiek-Buszko, Leszek Wąsik, Jacek Wróbel oraz marek Chodkowski. Gościnnie, miniatury rzeźbiarskie prezentuje kielecki artysta Arkadiusz Latos. Jak zapewniają nasi „galernicy” wszystkie eksponaty można nabyć po bardzo atrakcyjnych cenach. Zaś tuż obok w Tarnowskim Centrum Kultury odbyły się 27 sierpnia warsztaty… wikliniarskie, czyli ostatnie wakacyjne spotkanie z PracOFFnią. Udział w warsztatach wikliniarstwa to szansa na wykorzystanie (lub odkrycie) talentu i twórczy sposób spędzenia czasu. I szkoda, że ta ciekawa propozycja była skierowana tylko do dzieci i młodzieży w wieku od 8 do 14 lat. I że była tylko jednodniowa. Przemierzając tarnowską starówkę zajrzeliśmy także na pobliski Plac Rybny, skąd zniknęła oryginalnie pomyślana ekspozycja „Panoramy Siedmiogrodzkiej”, jedna z wakacyjnych atrakcji kulturalnych miasta. Aliści, jak się okazuje wspomniany plac od początku był miejscem „tymczasowym” – czarno-białą kopię (przypomnijmy – parokrotnie mniejszą od oryginału!) monumentalnego dzieła Jana Styki będziemy mogli już wkrótce podziwiać na skwerze pod byłym „Owintarem". Stąd już tylko przysłowiowy rzut beretem, aby znaleźć się na tarnowskim dworcu PKP, gdzie w piątek 28 sierpnia rozpoczęto cały cykl, imprez upamiętniających 1 września 1939 roku. Właśnie na tarnowskim Dworcu, przed siedemdziesięciu laty, o 23.18, wybuchła bomba. Historycy datują ten fakt jako niechlubny początek II wojny światowej. Tak twierdzą przynajmniej w Tarnowie (vide: biegun ciepła, pierwsze niepodległe..?). Tragiczne wydarzenie pochłonęło dwadzieścia ofiar śmiertelnych, trzydzieści pięć osób zostało rannych. Ludzie, którzy czekali wtedy na pociąg, nigdy nie dojechali na miejsce przeznaczenia. I nic to, że tarnowski dworzec, niegdysiejsza duma austrowęgierskich kolei i nasza, wygląda dzisiaj jakby gorzej niż w pamiętnym 1939 roku…


Kilka tygodni temu prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała podpisał zarządzenie w sprawie nadania skwerowi przy Mościckim Centrum Kultury imienia Stanisława Opałki, co szczegółowo opisywaliśmy już wcześniej. Decyzja prezydenta wzbudziła skrajne opinie – pozytywnie wypowiadali się o niej głównie działacze szeroko pojętej lewicy, zaś kontestowali ją ludzie prawicy. Głównie członkowie Prawa i Sprawiedliwości, negatywnie wypowiadał się na ten temat także Instytut Pamięci Narodowej. Zasadniczym powodem tamtych protestów było to, że nowy patron skweru był I Sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR i członkiem Biura Politycznego Komitetu Centralnego te partii. Najbardziej niezadowoleni złożyli stosowne doniesienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa mającego polegać na nadaniu rzeczonemu skwerowi imienia członka „przestępczej organizacji komunistycznej”, co prokuratura uznała za bezzasadne i oddaliła pozew. Aliści na skargę zareagował wojewoda małopolski. – Nie odnosiliśmy się do tego, czy skwer powinien nosić nazwę Stanisława 0pałki czy też nie, tylko do tego, czy prezydent miał prawo decydować w tej sprawie – skwitowała sprawę Joanna Sieradzka z biura prasowego Małopolskiego Urzędu Małopolskiego. Wojewoda uznał bowiem, że nadawanie nazw i patronów ulicom i placom to kompetencja rady miasta. To wynika wprost z ustawy o samorządzie, a prezydent Tarnowa uznał, że skoro ustawa o gospodarce nieruchomościami daje mu prawo zarządzania nimi, to także do nadawania im nazw i imion. W te sytuacji wojewoda uchylił zarządzenie prezydenta, co sekretarz RM Tarnowa Aleksandra Mizera skwitowała następująco – Uznajemy stanowisko wojewody i na pewno nie będziemy się odwoływać. A tzw. społeczeństwo zastanawia się czy i kiedy polecą głowy prezydenckich prawników. A marka miasta? To tylko nazwa jednego z magistrackich wydziałów.

Aby o tej kolejnej prezydenckiej siurpryzie chociaż na chwilę zapomnieć warto było wpaść do Tarnowskiego Centrum Kultury, gdzie na spotkaniu z wikliniarstwem można było poznać technikę wyplatania z wikliny i tym samym własnoręcznie wykonać niewielką formę przestrzenną (florystyczną). Z bogato występujących w krajobrazie Polski wierzb powstaje wiklina, tworzywo do wyrobu różnego rodzaju plecionych przedmiotów użytkowych. Gatunki, z których głównie pozyskuje się wiklinę to wierzby plecionkarskie. Do wyplotu eleganckich koszy i mebli wiklinowych wykorzystuje się szlachetne odmiany wiklin specjalnie uprawiane na plantacjach. Natomiast do wyplatania prostych gospodarczych koszy stosowane są dziko rosnące wikliny, porastające bujnie m. in. brzegi rzek. Wiklina jest tworzywem ekologicznym i cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Przedmioty wykonane z wikliny, poza walorami użytkowymi, mogą też posiadać wartości artystyczne, bądź pozbawione użytkowej funkcji, służyć jedynie dekoracji, jak na przykład ogrodowe formy przestrzenne. Wyplatanie wikliny to jedno z najstarszych rzemiosł, jednak wyroby plecionkarskie nie są trwałe i jest niewiele przykładów dokumentujących tę działalność człowieka.

Koniec sierpnia to także kolejna rocznica hekatomby II wojny światowej, która w Tarnowie rozpoczęła się 28 sierpnia 1939 , dokładnie o godzinie 23.18. Właśnie wtedy gmachem dworca kolejowego w Tarnowie wstrząsnął potężny wybuch. W przechowalni bagażu eksplodowała bomba zegarowa – w wyniku tej eksplozji zginęło 20 osób, kolejnych 35 zostało rannych. Część dworca uległa zniszczeniu. Wybuch ten, złowrogi zwiastun zbliżającej się wojny, był dywersyjną akcją zorganizowaną przez wywiad niemiecki – jej bezpośrednim wykonawcą był Antoni Guzy, mieszkaniec Sielska.
”(...) Od wejścia na dworzec widać powybijane szyby – prawie wszystkie z wyjątkiem kilku okien od strony wschodniej. (...) Sąsiadujące z tym pomieszczeniem od strony zachodniej ubikacje, jak przechowalnia bagażów, umywalnia i wartownia Policji Państwowej mieszkania prywatne nad tą częścią budynku zupełnie zniszczone – i zawalone gruzami. (...) Od strony torów kolejowych stwierdza się kompletne zniszczenia wskutek zawalenia gruzem, poczekalni i restauracji 3 klasy (...) Ogólny wygląd miejsca wypadku wskazuje na to że ogniskiem które spowodowało wypadek mogła być poczekalnia i restauracja 3-ciej klasy, lub przechowalnia bagażów, a raczej ta ostatnia, gdzie znaleziono zaraz po wypadku spalone częściowo zwłoki ofiar. Z powodu prowadzenia przy udziale kilkudziesięciu osób akcji ratowniczej przy wydobywaniu z pod gruzów ofiar i groźby walących się ścian w ubikacjach sąsiadujących z ogniskiem katastrofy, odstąpiono od szczegółowego badania i oględzin pomieszczeń uszkodzonych i zawalonych gruzem – gdyż w obecnym stanie rzeczy jest to niemożliwe.” - tak brzmią fragmenty Protokołu oględzin miejsca wypadku spisanym 29 sierpnia 1939r. („Obecni: S.O.SL.M.Grzybek, protokolant: J. Janicki prakt. II kat.).
Terrorystyczne akcje niemieckie na ziemiach polskich tuż przed wybuchem wojny miały na celu wywołanie paniki wśród ludności cywilnej oraz dezorganizowaniem akcji mobilizacyjnej wojska. Pierwszymi ofiarami zbliżającej się wojny stały się osoby, które oczekiwały na pociąg. Jest to początek listy ofiar II wojny światowej, na której znalazło się 50 milionów istnień ludzkich.
”Momentalnie usłyszałem straszny huk i błysk i zauważyłem, że ściana z poza bufetu wali się na salę. Prąd powietrza zrzucił mię z mojego bagażu i częściowo mię zasłonił (...). Z pod gruzów wydostałem żonę, harcerzyka Pawlika syna posterunkowego z Tarnowa, następnie wydobyłem Danutę, a później wydobyłem zwłoki Janiny”. To fragment protokołu przesłuchania świadka Feliksa Ziaja, będącego na tarnowskim dworcu 28 sierpnia 1939 roku, w czasie gdy wybuchła tam bomba, spisany trzy dni później. Tarnów uczcił to wydarzenie w tym roku nieco inaczej niż w latach poprzednich – bardziej artystycznie aniżeli politycznie. W piątek 28 sierpnia, o godz. 20:30 na Placu Dworcowym odbyło się interdyscyplinarne przedsięwzięcie, zatytułowane „Znicze Pamięci”. Po oficjalnym wystąpieniu Prezydenta Miasta miał miejsce „Vitae” – happening wg scenariusza Michała Poręby z udziałem Mariusza Szaforza, aktora Tarnowskiego Teatru im. L. Solskiego, zaś po nim „Kollaps” – audiowizualny performance Elektro mOOn Vision. Na placu Dworcowym oraz Peronie Kolejowy, 2 zapalone zostały również specjalne Znicze Pamięci – „Lumeny”. Otwarto również wystawę plenerową Muzeum Okręgowego „Wojna zaczęła się w Tarnowie”. Na kilku planszach zaprezentowane zostały fotografie budynku dworca zniszczonego wybuchem, a także obszerne fragmenty zeznań zamachowca, Antoniego Guzego oraz dokumenty  z oględzin miejsca tragedii.
„Znicze pamięci” zapłonęły nie tylko w Tarnowie, ale także w Oświęcimiu i Gdańsku Trzech miastach, dla których II wojna światowa ma znaczenie i wymiar szczególnie symboliczny. Z inicjatywy tarnowskiego oddziału ZPAP i Światosława Karwata osobiście, zapłonęły w nich symboliczne znicze pamięci – otwarte ognie w tzw. „piecach węgierskich”.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



poniedziałek, 31 sierpnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi

Komentarze
Gość: , 85.117.21.*
2009/09/01 23:32:40
A Karwat pali te piece i pali gdzie tylko się da.








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: