Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+75


Także i w tym wakacyjnym sprawozdaniu o tym, co w tarnowskiej, i nie tylko, kulturalnej trawie piszczy buszujemy z moim parzystokopytnym interlokutorem po tzw. bliższym i dalszym terenie. Ale zanim na pegazowych skrzydłach odlecimy, odnotujmy ciekawy koncert, jaki odbył się w środę 19 sierpnia w Sali Koncertowej Tarnowskiego Centrum Kultury, gdzie wystąpił młody kontrabasista rodem z Tarnowa Jakub Cywiński w towarzystwie akompaniatora, pianisty Waldemara Różańskiego, również absolwenta Zespołu Szkół Muzycznych w Tarnowie. Udając się na południe na pierwszy postój stajemy w Tuchowie, gdzie w sali wystawowej miejscowego Domu Kultury oglądać można poplenerową wystawę Ogólnopolskiego Pleneru Malarskiego „Sacrum”, jaki odbywał się w dniach 18 – 31 lipiec w Tuchowie. Komisarzem tej co rok organizowanej imprezy jest znana tarnowska artystka malarka Krystyna Baniowska – Stąsiek, na zaproszenie której artyści z całej Polski i z zagranicy przebywali w Domu Pielgrzyma tamtejszego Sanktuarium Matki Boskiej Tuchowskiej, korzystając z gościnności opiekunów tego miejsca ojców Redemptorystów. Po pokrzepieniu ducha i serca pogalopowaliśmy dalej do urokliwego dworku mistrza Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, gdzie tradycyjnie latem odbywają się co dwa lata, na przemian z Festiwalem „Bravo Maestro”, Mistrzowskie wieczory – trzydniowa impreza będąca artystyczną konfrontacją wybitnie uzdolnionej muzycznie młodzieży z doświadczonymi maestro. W tym roku wypadła ona nieco skromniej z powodu finansowych turbulencji, ale o tym wszystkim piszemy oddzielnie obok. Wracając zajrzeliśmy do pobliskich Ciężkowic, gdzie jedną z kulturalnych atrakcji tego lata jest… Filmowa Góra, czyli IV Festiwal Kina Niezależnego – Filmowa Góra 2009 zorganizowany przez miejscową gminę wraz z Fundacją Rozwoju Kultury KOMBINAT KULTURY w Zielonej Górze. W ramach festiwalu zaprezentowany został cykl 7 DIAMENTÓW KINA – Stanisław Różewicz oraz projekcje konkursowe, w których biorą udział filmy młodych twórców kina niezależnego. Projekcje odbywały się w ciężkowickim Rezerwacie Przyrody „Skamieniałe Miasto” pomiędzy skałami Ratusz i Czarownica w dniach od 15 do 21 sierpnia od godz. 20:30. Niezwykła sceneria tego miejsca sprawia, że każda organizowana tam impreza staje się niezwykłym przeżyciem. Przypomnijmy, że odbywający się jednocześnie w kilku miastach festiwal, początkowo do Tarnowa sprowadził Światosław Karwat z tarnowskiego oddziału ZPAP (projekcje odbywały się obok Pubu Studio na ulicy Żydowskiej), aliści później festiwal wyemigrował do Ciężkowic okazując się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Następnie wykorzystując skrzydlate możliwości Pegaza przenieśliśmy się na północne opłotki Tarnowa i na kolejny popas zatrzymaliśmy się w Brniu, gdzie otoczony niegdyś pięknym parkiem niszczeje zabytkowy dwór. Po likwidacji przed kilku laty działającej tam szkoły rolniczej miejscowe władze nie bardzo wiedziały, co z tym fantem zrobić. I oto zrodził się pomysł, aby zlokalizować tam Centrum Polonii. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego wszak teren Powiśla Dąbrowskiego to prawdziwy emigracyjny matecznik, gdyby nie osoba wybrana przez zarząd powiatu dąbrowskiego na twórcę i dyrektora tej placówki. Otóż został nim dobrze znany w Tarnowie działacz samorządowy i dziennikarz dr Marek Ciesielczyk, były opozycyjny (programowo) radny, tyleż permanentnie co bezskutecznie kandydujący do wszystkich możliwych funkcji publicznych – od radnego miejskiego do posła „Samoobrony”. Otóż od jakiegoś czasu na internetowych łamach redagowanego przez siebie obywatelskiego blogu, dokonuje on lustracji m.in. amerykańskiej polonii, co wywołało prawdziwą burzę i wręcz międzynarodowy skandal, skutecznie zamykając naszemu doktorowi wstęp na polonijne salony i do tamtejszych mediów, m.in. związkowy dziennik Chicago Daily News zerwał z nim współpracę i ogłosił bojkot jego osoby w USA. Jak w tej sytuacji władze Dąbrowy Tarnowskiej i sam Marek Ciesielczyk wyobrażają sobie szeroką współpracę z Polonią, szczególnie w kontekście zbliżającego się we wrześniu Forum Mediów Polonijnych, na które co roku zjeżdżają się do Tarnowa dziennikarze i działacze polonijni z ponad 30 krajów świata pozostaje, jak na razie, pytaniem bez odpowiedzi.


Ponieważ nic tak nie łagodzi napięć i stresów, tudzież obyczajów jak muzyka poważna, więc od niej zacznijmy. Jak już wspomnieliśmy we środę 19 czerwca o 21.30 w Tarnowskim Centrum Kultury dał koncert Jakub Cywiński. Podczas koncertu artysta w towarzystwie akompaniatora Waldemara Różańskiego wykonał m.in.: Koncert D-dur Anton Hoffmeister, "Grand Allegro" Giovanniego Bottesiniego, "Divertimento Concertante" Nino Roty, "Hommage a la J.S Bach" Juliena Zbindena.
Jakub Cywiński jest absolwentem tarnowskiej Szkoły Muzycznej w klasie kontrabasu Krzysztofa Krawczyka i Akademii Muzycznej we Wrocławiu w klasie profesora Tadeusza Górnego. Studia ukończył z wyróżnieniem. Współpracował z wrocławską orkiestrą Leopoldinum grając z nią liczne koncerty w Polsce i za granicą. Brał udział w festiwalu Warszawska Jesień, jest laureatem międzynarodowego konkursu kontrabasu we Wrocławiu w roku 2008. W ostatnim czasie został zakwalifikowany do udziału w międzynarodowym konkursie muzycznym ARD w Monachium, do którego aktualnie się przygotowuje. Jakuba Cywińskiego wsparł akompaniator –Waldemar Różański Pianista związany z krakowską sceną muzyczną.

A kolei z Ogólnopolskim Plenerze Malarskim „Sacrum”, w Tuchowie udział wzięło kilkunastu artystów z kraju i zagranicy. Do Tuchowa zaprosiła malarzy tarnowska „dama w kapeluszu” czyli Krystyna Baniowska – Stąsiek, artystka znana w Polsce i we Francji. Pytana dlaczego jej wybór padł na Tuchów, opowiada o magii tego miejsca, jego energii i pięknie, stanowiących niejako naturalną inspirację twórczą. Dodatkowym atutem miasteczka, a w tym wypadku rodzajem artystycznej prowokacji stała się aura świętości – sacrum, jaką roztacza namalowany na lipowej desce w XVI w. przez Mistrza z Bodzentyna, cudowny obraz Matki Boskiej Tuchowskiej znajdujący się w XVII – wiecznym klasztorze, pierwotnie zakonu benedyktynów, a obecnie zgromadzenia o.o. redemptorystów. To światłe zgromadzenie misjonarskie „od zawsze” było mecenasem sztuki i kultury, jak najszerzej pojętych. I tak jest obecnie. I oto w ten sakralno - kulturalny pejzaż ( w tym roku plener odbywał się w czasie trwania Wielkiego Odpustu Tuchowskiego), „wdarli” się profani „uzbrojeni” w farby, pędzle i sztalugi. Sacrum to tajemnica, jej odkrywanie to rodzaj misterium, a to już sztuka – akt twórczy. Ale nie zawsze tak się dzieje. Bywa, że artystyczna iluminacja  zamienia się w profanację, często niezamierzoną. Dużą odwagą  (to już bodajże 9 taka impreza w tym świętym miejscu), połączoną ze staropolską gościnnością wykazali się gospodarze tego znanego szeroko Sanktuarium, którzy brać malarską nie tylko do siebie zaprosili ale i pod dach swój przyjęli. W zgodnej opiniach uczestników pleneru warunki stworzone artystom były wręcz rewelacyjne – aż się chciało malować – mówili. Te malarskie harce zakończyły się poplenerowym wernisażem, który odbył się w klasztornych podziemiach i zgromadził znakomite grono gości.
Efekty tego sakralnego mimo wszystko pleneru, okazały się być nadspodziewanie dobre. Połączenie sacrum i profanum zaowocowało powstaniem ponad stu prac olejnych, akwareli i pasteli – przedstawiających zabudowania klasztorne i wnętrze kościoła, wiejskie i małomiasteczkowe pejzaże, dożynki i abstrakcje, twarze ludzi i twarz Boga.

Ciekawe jaka twarz zaprezentuje Marek Ciesielczyk na nowym stanowisku dyrektora Centrum Polonii w podtarnowskim Brniu. Jak doniósł w ubiegłym tygodniu Dziennik Polski zarząd powiatu dąbrowskiego dotychczasowym Ośrodkiem Turystyki i Rekreacji w Brniu będzie z dniem 1 września kierował Marek Ciesielczyk, znany tarnowski radny i dziennikarz. – Dyrektor zatrudniony został na razie na czas określony, do końca tego roku. Jego zadaniem będzie stworzenie Centrum Polonii – opracowanie koncepcji działalności tej instytucji i przygotowanie zaplecza – poinformował starosta dąbrowski Wiesław Krajewski. Podobno głównym powodem, jaki zdecydował o powołaniu Marka Ciesielczyka na stanowisko dyrektora ośrodka w Brniu są jego relacje i doświadczenia w kontaktach z Polonią. Uzasadnienie tej osobliwej nominacji dokonane przez wspomnianego starostę – brzmi jak spóźniony chichot historii. Zdaniem Pegaza skonfliktowanie amerykańskiej Polonii samej ze sobą i z krajem ojców, czego autorem jest m.in. właśnie nasz doktor, stanowi raczej przeszkodę a nie atut tej nominacji. Tym bardziej, iż nowo powołany dyrektor ma się poza merytoryczną działalnością zająć nawiązywaniem kontaktów z przedstawicielami Polonii, szczególnie z przedstawicielami tamtejszych kół gospodarczych. W jego zakres obowiązków wpisano także koordynację działań podejmowanych przez okoliczne powiaty i samorząd Tarnowa. - Porozumienie o współpracy z Centrum Polonii w Brniu zawarły powiaty brzeski i tarnowski oraz miasto Tarnów. Dla wszystkich samorządów z naszego regionu może to być doskonała instytucja służąca do nawiązywania kontaktów, ze szczególnym nastawieniem na biznesowe. Ale będzie to również instytucja kulturotwórcza i służąca rekreacji – podkreśla starosta Wiesław Krajewski. Jak z lektury Dziennika Polskiego wynika, Marek Ciesielczyk został powołany na dyrektora CP przez zarząd powiatu po nierozstrzygniętym konkursie na to stanowisko, jaki ogłoszono wiosną tego roku. Zgłosiło się do niego trzech kandydatów (w tym M. Ciesielczyk), ale żaden z nich nie spełniał formalnego wymogu wykazania się świadectwem pracy potwierdzającym pięcioletni etatowy staż pracy. Kuriozalne w tym wszystkim jest to, iż pomimo tego zarząd powiatu dąbrowskiego zdecydował się na nominację dr Ciesielczyka na to odpowiedzialne stanowisko. Pegaz mimo wszystko życzy dyrektorowi – nominatowi wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!

Zakończmy ten letni felieton zgoła wakacyjnym akcentem. Oto w ostatnią sobotę, niedzielę oraz poniedziałek na 4 spektaklach zaprezentowali się tarnowskiej publiczności artyści znanego cyrku „Warszawa". W trakcie przedstawień widzowie mogli zobaczyć m.in. żonglerkę, jazdę akrobatyczną na rowerach i monocyklach, tresurę małp oraz tresurę mieszaną tchórzofretki, koguta, gołębi i węża. Poznać też można było tajemnicę kobiety - gumy, groteskę akrobatyczną, huedla-hoop, iluzjonistów a także tresurę lwicy i jedynych w Polsce tygryso-lwów. Wszystkich bawił clown Dimo. Chyba po raz pierwszy w pegazowej historii piszemy o sztuce cyrkowej, a wszak to również ważny element naszego kulturalnego pejzażu. Chociaż, prawdziwych cyrków, podobnie jak cyganów, już ponoć nie ma…


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



wtorek, 25 sierpnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: