Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+74


Z przyjemnością informujemy, iż znany tarnowski prozaik i od jakiegoś czasu współpracownik Gazety Krakowskiej, a także nasz stały autor Jerzy Reuter został finalistą Międzynarodowego Festiwalu „Opowiadania” organizowanego przez wrocławskie środowiska kulturalno - literackie. Z kilkuset nadesłanych prac, jego opowiadanie pt. „Masaj Jakaya” znalazło się w gronie 12 wyróżnionych utworów, z pośród których w październiku wyłoniony zostanie laureat głównej nagrody (20 tys. zł). A już teraz J. Reuter został zaproszony do udziału w warsztatach kreatywnego pisania prowadzonych przez Nataszę Goerke i Janusza Rudnickiego. Gratulujemy i skromnie przypominamy, że jako pierwsi opublikowaliśmy na naszych internetowych łamach nagrodzone we Wrocławiu opowiadanie. Z kolei inny nasz autochton, aczkolwiek od dekady na dyrektorskiej emigracji w teatrze w Legnicy - Jacek Głomb pokazał w rodzinnym mieście swój najnowszy film pt. „Operacja Dunaj”. W gwiazdorskiej czesko – polskiej obsadzie filmu znaleźli się m.in. zdobywcy Oscara Jirii Menel, a także Jan Budar (czterokrotny zdobywca Czeskiego Lwa), Marta Issova (laureatka nagrody dla najlepszej aktorki w Karlowych Warach 2008), Jaroslav Dusek, Monika Zoubkowa, Vojtech oraz Maciej Stuhr, Tomasz Kot, Zbigniew Zamachowski. Uroczysty pokaz „Operacji Dunaj” odbył się 12 sierpnia w kinie „Marzenie”, na dwa dni przed oficjalnym wejściem filmu na ekrany polskich kin (doceniamy i dumnie prężymy pierś). Wziął w niej udział reżyser filmu Jacek Głomb oraz scenograf Małgorzata Bulanda. Ten nieco spóźniony, zważywszy na teatralny staż reżysera debiut filmowy dyrektora i reżysera Teatru Modrzejewskiej w Legnicy, jednej z najciekawszych scen teatralnych w Polsce, zrealizowany „pod specjalnym nadzorem” Jiriego Menzla, jednego z najsłynniejszych czeskich twórców filmowych, spotkał się w Tarnowie z entuzjastycznym przyjęciem. Także na zorganizowanym po projekcji specjalnym spotkaniu autorów filmu z widzami było bardzo tłumnie i gorąco. Przypomnijmy, że bezpośrednią inspiracją do napisania przez Jacka Kondrackiego i Roberta Urbańskiego scenariusza filmu były autentyczne wydarzeniach 1968 roku, kiedy to podczas inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, zaginął czołg o wdzięcznej nazwie „Biedroneczka”, jednak dalsze zabawne losy bohaterów to już tylko fikcyjna opowieść. Jak mówił sam reżyser filmu Jacek Głomb: "...Operacja Dunaj to film „i do śmiechu” i „do płaczu. Zabawny ale szlachetny w sposobie opowiadania. Nasi bohaterowie – załoga „Biedroneczki” – nie są bojownikami o wolność i demokrację. Nie kierują nimi „szlachetne intencje”. Dopiero to, co spotyka ich w Czechosłowacji, powoduje że na swój sposób się zmieniają. Stają przed zadaniami, które ich przerastają, i przegrywając jako żołnierze, wygrywają jako ludzie….”. Resztę przeczytacie państwo w wywiadzie w Jackiem Głombem, który opublikujemy już wkrótce. Zaś po wyjściu z kina warto zajrzeć na tarnowski Rynek, gdzie w sierpniu co piątek odbywają się bluesowe posiady ale o tym piszemy odrębnie. Żebyśmy tylko przy okazji nie wpadli do… kanału, na który natrafiono podczas remontu tarnowskiego ratusza. Kilkumetrowy odcinek to prawdopodobnie kanał ściekowy z XIX wieku. Otwór ma średnicę kilkudziesięciu metrów i prowadzi z budynku w kierunku południowym. Dalsza jego część jest zasypana. Tak więc wszystko jeszcze przed nami. A póki co postanowiliśmy z Pegazem wpaść na Jamną, gdzie trafiliśmy na… pogrzeb. Na szczęście, jak to u ojca Jana Góry, radosny i nie byle kogo, bo Matki Boskiej… Maryję, po hebrajsku Miriam /jasnowidzącą/, najwyższą czcią otaczają dwa Kościoły – katolicki i prawosławny. Katolicy – świętują wniebowzięcie, a prawosławni – zaśnięcie Najświętszej Maryi Panny. Odwieczny dylemat chrześcijan: czy Maryja została wzięta do nieba przed czy po śmierci, rozstrzygnął dopiero nasz papież, Jan Paweł II stwierdzając, że skoro umarł Chrystus, trudno, żeby inaczej stało się z jego Matką. Jej wniebowzięcie z duszą i ciałem do nieba, czyli przejście z doczesności w wieczność jest dla chrześcijan zapowiedzią zbawienia, a więc wiecznej szczęśliwości. Stąd też pomysł radosnego jej pogrzebu. Jamna to obok Kalwarii Zebrzydowskiej, Kalwarii Pacławskiej i Borku Starego czwarte miejsce w Polsce, w którym celebrowany jest taki pogrzeb.


Ale zacznijmy ab ovo. Pod budynkiem ratusza w Tarnowie odnaleziono podczas prac remontowych fragmenty prawdopodobnie kanału ściekowego z połowy XIX wieku. Kilkumetrowy odcinek prowadzi z budynku w kierunku południowym do wysokości schodów do ratusza. Dalsza część jest zasypana. – Kiedy po raz pierwszy okazało się, że mamy nieznany korytarz pod ratuszem sądziliśmy, że to może dodatkowe pomieszczenia piwnic, wcześniej zasypane. Potem dopiero okazało się, że to fragment kanału – mówi Andrzej Szpunar, archeolog, wicedyrektor tarnowskiego muzeum. – Nie jest to budowla stara, sięgająca czasów budowy ratusza, świadczą o tym zarówno cegły, jak i obecny w odkrytym fragmencie beton. Zdaniem pracowników muzeum tego typu kanały budowano w czasach austriackich w połowie XIX wieku, podobny fragment, również o średnicy kilkudziesięciu centymetrów odsłonięto przed kilkunastu laty, podczas remontu nawierzchni rynku na odcinku pomiędzy ratuszem a wielkimi schodami. – Zainteresujemy się odkrytym fragmentem, może uda się ustalić cały przebieg kanału, nie tylko od strony południowej – mówi Andrzej Szpunar. – W tego typu miejscach zdarza się na trafić na archeologiczne ciekawostki, choć nie należy raczej spodziewać się odnalezienia przedmiotów bardzo starych i o wyjątkowej wartości. O ile dobrze pamiętamy podobny fragment dawnego kanału odsłonięto pod płytą rynku kilkanaście lat temu, podczas wymiany nawierzchni. I nic z tego nie wynikło. Więc potraktujmy rzecz całą w kategorii „letnich ogórków”.

Za to absolutnie poważnie aczkolwiek z wakacyjnym luzem potraktować należało wizytę w Respublica Dominicana u ojca Jana Góry na Jamnej koło Zakliczyna w słynnym w świecie Ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego poznańskich dominikanów. Tradycyjnie w połowie sierpnia odbywa się tam oryginalne patriotyczno – religijne triduum. Radosny pogrzeb Matki Bożej, Święto Pojednania i odpust ku czci św. Jacka, patrona dominikanów, a w tym roku jeszcze trzydniowe rekolekcje „mini szkoły przebicia” oraz warsztaty prowadzone przez samego Krzysztofa Zanussiego, o. Jacka Salija i dr. Wandę Połtawską – a to wszystko uświetnił gość specjalny prymas Józef Glemp. Wzgórze jamneńskie to miejsce kontemplacji, modlitwy i zadumy. Kiedyś miało być zalesione, dzisiaj tętni życiem. – Jamna ma wiele do zaoferowania. Tu wszystko łączy się z sobą harmonijnie. Mamy tu cudowne pejzaże, spokój z dala od miejskiego zgiełku i Matka Niezawodnej Nadziei, która każdego wysłucha i pomoże – mówi o. Jan Góra. Jak przyznaje, choć ostatnio bardziej jest kojarzony z Wielkopolską, Poznaniem i Lednicą, to jednak na Jamnej czuje się najlepiej. – To zasługa niepowtarzalnej atmosfery tego miejsca i ludzi, którzy tutaj mieszkają i przyjeżdżają. Tu wszystko ma sens.
Tegoroczne uroczystości rozpoczęły się w piątek 14 sierpnia para teatralną inscenizacją radosnego pogrzebu Matki Bożej i procesją wśród pól. Samo misterium rozpoczęła o godz. 15, nietypowa bo muzyczna „lednicka” Koronka do Miłosierdzia Bożego odprawiona w jamneńskim kościele, po której wyruszył radosny kondukt pogrzebowy do symbolicznego grobu Matki Bożej, zlokalizowanego w pobliżu oddalonej o kilka kilometrów, ukrytej w lasach pustelni. Niesioną na marach naturalnej wielkości drewnianą rzeźbę Matki Boskiej poprzedzały oryginalne lednicko-jamneńskie sztandary, feretrony i rzeźby. Tuż za nimi szedł orszak biało ubranych dziewcząt z wiankami z ziół na głowach, niosących biały, ponad stumetrowy, przyozdobiony polnymi kwiatami, welon, przypominając wszystkim ludowy charakter uroczystości, zwanej także świętem Matki Boskiej Zielnej. Ta wypełniona śpiewem, muzyką i medytacją procesja, trwała blisko cztery godziny, zatrzymując się po drodze na czterech „leśnych stacjach”, na których modlitewnie rozważano ostatnie dni ziemskiego życia Matki Boskiej. Po przybyciu na miejsce symbolicznego pochówku Maryi, który stanowiła kamienna piwnica – kopiec, gdzie złożono jej drewnianą figurę. Po „zmartwychwstaniu” Maryja została z powrotem odprowadzona leśnymi duktami i polnymi dróżkami do kościoła, któremu patronuje jako Matka Niezawodnej Nadziei. Uroczystości pogrzebowe zwieńczył wieczorny koncert.

Następnego dnia odbyły się główne uroczystości jamneńskiego Święta Pojednania poprzedzone polową mszą świętą, z udziałem licznych delegacji kombatanckich i przedstawicieli władz. Pytany, dlaczego tu i teraz zorganizował Święto Pojednania, o. Jan cierpliwie tłumaczył, że głównym powodem jego decyzji była wojna i cierpienia niewinnej ludności cywilnej. Jesienią 1944 r. Niemcy zaatakowali stacjonujący na Jamnej oddział AK. Karą za pomoc partyzantom była całkowita i metodyczna pacyfikacja wsi. Część mieszkańców ukryła się w kamiennej piwnicy na ziemniaki. Gdy hitlerowcy weszli do wioski, ludzie z piwnicy wysłali im naprzeciw matkę z trojgiem małych dzieci i obrazem Matki Boskiej. Sądzili, że do matki z dziećmi i obrazu nie będą strzelać. Niestety, stało się inaczej. Wszyscy zostali rozstrzelani. W zrekonstruowanej tamtej piwnicy, znajdującej się nieopodal obecnego kościoła, i wokół niej, ojciec Góra tworzy rodzaj muzeum pamięci – martyrologium ofiar, ale także symboliczne miejsce pojednania. „Myśląc o pojednaniu – mówi – zastanawialiśmy się, kto i z kim ma się tutaj na Jamnej pojednać. Generalnie chodzi o pojednanie historii z teraźniejszością, przeszłości z przyszłością”. Wybór Jamnej i szerzej regionu tarnowskiego nie był przypadkowy, bowiem to tutaj rozsiane są liczne cmentarze wojskowe z czasów I wojny światowej, na których spoczywają żołnierze wielu różnych, często sobie wrogich, narodowości i wyznań. Połączyła ich śmierć i młodość. To, zdaniem o. Góry, najlepszy pomost do pojednania. Z ich tragicznej śmierci chcemy czerpać nadzieję i przelewać ją na nowe pokolenia – dodaje.

Tegoroczny jamieński odpust dopełniła niedzielę polowa Msza św. odprawiona przez gospodarza miejsca ojca Jana Gorę (zapowiadany wcześniej w mediach prymas J. Glemp dotarł dopiero na wieczorne nieszpory) przed południem na pobliskiej łące – amfiteatrze, na której za ołtarz służy wydobyty przed laty z dna Dunajca, ogromny, ważący ponad 10 ton, pień czarnego dębu. Eucharystię sprawowano w intencji min. pszczelarzy obchodzących tam swoje patronalne święto.

Ale Święto Pojednania to nie tylko religijne i patriotyczne uroczystości. To również prawdziwy ludowy odpust z kramarzami i kapelami ludowymi, występy zespołów i tańczony na łące... polonez. To święto młodości i dojrzałości. Wielopokoleniowe i wielokulturowe. Sprowadziliśmy trochę Lednicy na Jamną - tak skomentował swoje dzieło o. Góra, i dodał - Zawsze mówię, że „Wielko” i „Mało” – to jest dopiero Polska. Z ogromnym entuzjazmem wracam w te strony. Tu czuję się, jak u siebie. W Lednicy jest wiara, na Jamnej nadzieja i miłość w sercach ludzi. - Chodzi nam o wychowanie integralnego człowieka, który musi mieć siłę przebicia, coś robić, wykazywać aktywność – tłumaczy o. Jan, który mówi o sobie, że jest… przynętą Pana Boga. Kim jest ów wędkarz a raczej rybak? Jan Góra. Dominikanin, duszpasterz akademicki i doktor teologii. Biznesmen i menager, twórca i prezes duszpasterskiego holdingu /Lednica, Jamna i Hermanice/. Idol młodzieży i gwiazda mediów. Owsiak w sutannie i Wioletta Villas polskiego kościoła. Ale także wrażliwy pisarz i poeta. To on jest autorem słynnej pieśni „Abba Ojcze”. Ale to przede wszystkim ksiądz, który co roku przeprowadza tysiące młodych ludzi /średnio jest ich ponad sto tysięcy/ przez Bramę Tysiąclecia w Lednicy. Jest chyba drugim po naszym Janie Pawle Wielkim człowiekiem w Polsce, zdolnym zgromadzić i skutecznie ewangelizować takie tłumy młodzieży. Także i w tym roku w tym trzydniowym odpuście wzięły prawdziwe tłumy głownie młodych chrześcijan, a również ludzi wszelkich stanów i zawodów, a także Vipów, polityków i biznesmenów wszelkiej maści i proweniencji… . Fenomen Respublica Dominicana ukrytej w kompleksie leśnym góry Jamna koło Zakliczyna od lat budzi także ogromne zainteresowanie mediów. Mam głowę robaczywą od pomysłów – to zawołanie twórcy jej potęgi.

Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



poniedziałek, 17 sierpnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: