Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+70


Ani się obejrzeliśmy a to już siedemdziesiąt razy sprawozdajemy o tym, co w tarnowskiej kulturalnej trawie piszczy. Zainteresowanych informujmy, iż pomimo to mamy się całkiem nieźle i ani myślimy o przejściu na zasłużoną emeryturę. Z wrodzoną skromnością upraszamy też naszych internetowych czytelników o nieskładnie z tej okrągłe okazji jakichkolwiek życzeń bądź kondolencji. A tych co nas w ciągu tego czasu nie byli w stanie polubić odsyłamy, jako że to wakacyjny czas, na dworzec i proponujemy aby wsiedli do pociągu niekoniecznie byle jakiego, dbając o bagaż oraz bilet. Jedną z takich  okazji był ostatnio pociąg specjalny „Nostalgia”, który we środę 16 lipca punktualnie o godzinie 12 wtoczył się na tarnowski dworzec, chociaż to, co tam funkcjonuje kojarzy się raczej z rozgrzebaną i porzuconą przez budowlańców ruiną. My starzy tarnowianie z prawdziwą nostalgią wspominamy nie tak znów odległe czasy świetności kolei warszawsko – wiedeńskiej, której nasz secesyjny dworzec był jedną z wizytówek. Ale wróćmy na perony, jako że okazja była szczególna. Tylko kilkanaście minut stał na tarnowskim dworcu pociąg specjalny „Nostalgia”, który raz w roku wyjeżdża z Budapesztu i wzorem swojego słynnego przodka Orient Expressu (i to on  wzorem lat ubiegłych był zapowiadany i oczekiwany w Tarnowie), kursuje po Europie posiadając w swym składzie obok całkiem współczesnych kilka zabytkowych wagonów. I to one przyciągają na trasie przejazdu miłośników kolejnictwa z czasów imperialnych, jak również złaknionych PR miejscowych decydentów. Nie inaczej było i w naszym galicyjskim miasteczku, gdzie na peron 1przybyli m in. przedstawiciele władz miasta i zwiedzili, co można było oraz wręczyli, co trzeba było, m.in. herbatkę „Tarninówkę”. Aliści zawód był powszechny – po „Titanicu na szynach” pozostała nam jeno „Nostalgia”...  A skoro o podróżach mowa, to koniecznie trzeba odnotować kolejną (dwudziestą już) zagraniczną wyprawę śpiewającego ambasadora Tarnowa, jakim od 1985 roku jest cieszący się międzynarodową renomą Dziewczęcy Chór Katedralny Puellae Orantes, założony i prowadzony przez ks. Władysława Pachotę.  W dniach 08.07-13.07 młodzi tarnowscy chórzyści uczestniczyli w 48. Międzynarodowym Konkursie Chóralnym "C.A. Seghizzi" w Gorizii we Włoszech, zdobywając tam cenne wyróżnienie. Ale to nie koniec wakacyjnych sukcesów tarnowian. Oto bowiem w Rosji ukazało się właśnie drugie, rozszerzone wydanie tomu „Tako rzecze Lem” – zbioru interesujących wywiadów, a raczej fascynujących rozmów ze Stanisławem Lemem przeprowadzonych przez znanego tarnowskiego dziennikarza i krytyka filmowego Łukasza Maciejewskiego, który, o czym wie niewiele osób, w ostatnich latach życia tego znakomitego futurologa, pisarza, filozofa i myśliciela, spotykał się z nim wielokrotnie. Na koniec tego jubileuszowo – ogórkowego felietonu powróćmy z dalekiego świata na nasze tarnowskie podwórko, gdzie pomimo letniej kanikuły sporo się dzieje. Jak co roku o tej porze odbywają się „Spacery po Tarnowie”, zapełniają się „Muzyczne tarasy”, rozbrzmiewa „Muzyka lata”, organizowane są „Koncerty letnie w  pałacu Sanguszków” i „Jarmark jazzowy” na Rynku, co opisujemy w oddzielnych tekstach. A propos spacerów, to warto wybrać się pod nowo odsłonięty przy ulicy Wałowej pomnik króla Władysława Łokietka i dotknąć… królewskiego buta. Ponoć przynosi to szczęście. Tak przynajmniej głosi umieszczona tam informacja. Czyżby Tarnów pozazdrościł Rzymowi, gdzie w bazylice św. Piotra wszyscy obowiązkowo szlifują stopę pierwszego Apostoła. A niech tam! Też sroce z pod ogona nie wypadliśmy i swój honor, pardon PR mamy, i o niego dbamy. Przynamniej jaśnie nam panujący Pan Prezydent i jego „Marka Miasta”… Jak tak dalej pójdzie, to wkrótce przybędzie nam kolejny pomnik, na razie Stanisława Opałki, bo plac jego imienia, pomimo protestów, już mamy. Jak powszechnie wiadomo przez całą dekadę był on dyrektorem Zakładów Azotowych i wielkim mecenasem Mościc, a u schyłku swojej kariery członkiem ścisłego kierownictwa PZPR. Ponieważ kolejnym jego następcą był właśnie Ryszard Ścigała, obecny prezydent miasta, więc wszystko jeszcze przed nami…


Jak doniosły lokalne media, w tym Gazeta Krakowska, z dwudziestej już zagranicznej podróży w swojej historii powrócił właśnie do Tarnowa Dziewczęcy Chór Katedralny „Puellae Orantes”. Chór przez blisko tydzień uczestniczył w 48. Międzynarodowym Konkursie Chóralnym  „C. A. Seghizzi” w Gorizii we Włoszech. W tym prestiżowym konkursie wzięło udział w sumie 18 zespołów reprezentujących 15 krajów pochodzących z czterech kontynentów: Europy, Afryki, Ameryki Południowej i Azji. – Konkurs „C. A. Seghizzi” jest najtrudniejszym konkursem chóralnym na świecie – mówi ks. Władysław Pachota opiekujący się tarnowskim chórem. I dodaje, że od dwóch lat zwycięzca tego konkursu otrzymuje tzw. Trofeum Narodów i prawo do legitymowania się tytułem „Najlepszego Chóru na Świecie” przez okres jednego roku. – Jest to konkurs – uzupełnia – w którym uczestniczą przede wszystkim chóry mieszane. Do rzadkości należy udział chórów o głosach równych, takich, jak nasz. Puellae Orantes był jedynym chórem o głosach równych, który został dopuszczony do tegorocznych zmagań przez Radę Artystyczną konkursu. – Dziewczęta, jako najmłodsze uczestniczki, godnie reprezentowały nasz kraj – chwali swoje podopieczne odpowiedzialna za emisję głosu w tarnowskim chórze Aleksandra Topor. Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy włoskie występy naszych śpiewających ambasadorów były „owacyjnie nagradzane brawami przez słuchaczy, a międzynarodowe jury przyznało Puellae Orantes nagrodę specjalną za wykonanie z najwyższym kunsztem repertuaru w kategoriach – program historyczny i muzyka współczesna.”  Nasze młode chórzystki miały także okazję zaprezentować we Włoszech opracowania utworów ludowych. Gratulujemy i żałujemy, że tak rzadko możemy naszych „słowików” posłuchać w Tarnowie.

W Rosji ukazało się właśnie drugie, rozszerzone wydanie tomu „Tako rzecze Lem”. Jednym ze współautorów tego wydawnictwa jest tarnowianin Łukasz Maciejewski – dziennikarz i krytyk filmowy. Monumentalna książka, zawierająca m.in. jego wywiady z tym wybitnym pisarzem, zatytułowana „Tako rzecze …Lem” ukazała się najpierw w 2006 roku, nakładem prestiżowego moskiewskiego wydawnictwa „AST” w seriach „Philiosophy” i „LEM (Zbiór dzieł Lema)”. Tegoroczna edycja jest rozbudowaną kontynuacją poprzedniej, wzbogacaną m.in. o nową, efektowną szatę graficzną.
Stanisław Lem jest uważany w Rosji za jednego z najważniejszych pisarzy ubiegłego wieku. Jego książki, stale wznawiane, sprzedały się na wschodzie w milionowych nakładach i od kilku dekad stanowią literacki kanon. Łukasz Maciejewski, o czym wie niewiele osób, w ostatnich latach życia pisarza, filozofa i myśliciela, spotykał się z Lemem wielokrotnie. Efektem tych spotkań i dyskusji jest seria rozmów Maciejewskiego ze Stanisławem Lemem, które ukazywały się na łamach prasy literackiej i filmowej.
A wszystko zaczęło się tak: Kilka lat temu, mieszkający w Mińsku Wiktor Jaźniewicz, badacz i tłumacz prozy Stanisława Lema na języki rosyjski i białoruski, oraz autor licznych artykułów o Lemie publikowanych w Białorusi, Bułgarii, Polsce, Rosji i Ukrainie, zaprosił Łukasza Maciejewskiego do współpracy w przygotowaniu na rynek rosyjski summy prozatorskiej, filozoficznej i publicystycznej twórczości Lema.
Sam Lem wiele spośród wywiadów przeprowadzonych przez Łukasza Maciejewskiego, umieścił na swojej oficjalnej stronie internetowej pod hasłem „moje najlepsze rozmowy”, a przyjaźń z tarnowskim krytykiem filmowym zaowocowała m.in. zaleceniem pisarza, żeby to właśnie Maciejewski sprawował wyłączną dziennikarską pieczę nad publikacjami w polskiej prasie dotyczącymi ostatniej, jak dotąd, dużej hollywoodzkiej ekranizacji prozy pisarza – filmu „Solaris” w reżyserii Stevena Soderbergha z 2003 roku.
Z kolei wywiad ze Stanisławem Lemem dotyczący filmowych ekranizacji jego prozy, opublikowany pierwotnie w 2000 roku na łamach miesięcznika „Kino”, został już przetłumaczony na kilka języków i opublikowany w wielu tomach zbiorowych. Jednym z takich wydawnictw jest właśnie rosyjskie kompendium.
Wspomniany wcześniej wywiad Maciejewskiego z Lemem dotyczący filmowych adaptacji jego prozy, będzie również jedną z pozycji zawartych w tomie „Przygoda myśli”, na którą złożą się rozmowy Łukasza Maciejewskiego z największymi luminarzami polskiej kultury m.in. z Andrzejem Wajdą, Krzysztofem Zanussim, Januszem Morgensternem, Izabellą Cywińską, Krzysztofem Majchrzakiem, Jerzym Radziwiłowiczem, Zygmuntem Koniecznym, Janem Fryczem, Andrzejem Barańskim, Agnieszką Holland czy Krystianem Lupą. Premiera książki – już na początku sierpnia.

Dawno juz się tak nie zagotowało pod tarnowskim kotłem (szczególnie tym internetowym), jak w  ostatnich dniach, kiedy to Prezydent Ścigała podjął kontrowersyjną decyzję o nadaniu imienia Stanisława Opałki skwerowi pod Mościckim Centrum Kultury, które zresztą powstało dzięki niemu, w czasach kiedy był w Tarnowie numerem pierwszym.
3 lipca Prezydent Ryszard Ścigała wydał zarządzenie, w którym postanowił nadać skwerowi położonemu w Tarnowie przy ulicach Czerwonych Klonów i Traugutta nazwę Stanisława Opałki (byłego członka Biura Politycznego i I sekretarza KW PZPR, wcześniej wieloletniego dyrektora "Azotów"). Zdaniem asystentki prasowej prezydenta Doroty Kunc-Pławeckiej, Ryszard Ścigała przeprowadził wcześniej „szerokie konsultacje" w sprawie swoich zamiarów dot. uhonorowania S. Opałki. Na krótkiej liście organizacji i instytucji, które R. Ścigała zapytał pisemnie o zdanie w tej sprawie są jednak jedynie takie, które związane są z Mościcami. Decyzja nie została skonsultowana z żadnym gremium historyków. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Tarnowa w związku z jego zarządzeniem złożył w prokuratorze Marek Ciesielczyk. Prezydent nie boi się jednak oskarżenia o propagowanie totalitaryzmu.
Pomysł nadania skwerowi pod MCK imienia Stanisława Opałki zgłosił kilka miesięcy temu radny Jakub Kwaśny z SLD. Tożsamy z tym życzeniem radnego zamiar prezydenta poparli: prezes zarządu ZAT SA Jerzy Marciniak, Stowarzyszenie Inżynierów Techników Przemysłu Chemicznego i Rada Osiedla Mościce. W listach poparcia, które nadeszły do magistratu w odpowiedzi na pisemnie zgłoszony im prezydencki zamiar, przytaczane były wielkie zasługi Stanisława Opałki dla rozwoju Tarnowa, szczególnie dla rozwoju infrastruktury w Mościcach. Towarzystwo Przyjaciół Mościc napisało już nieco ostrożniej, że „nie sprzeciwia się woli Prezydenta". Dyrektor Mościckiego Centrum Kultury Agnieszka Kawa prosiła z kolei o ponowne rozważenie decyzji przez włodarza miasta. Zdaniem asystentki prasowej prezydenta, dyrektor MCK powoływała się jednak na względy techniczne i organizacyjne, związane z trwającym remontem MCK i jego okolic.
Oburzony decyzją prezydenta jest Stanisław Klimek, przewodniczący Stowarzyszenia Rodzin Katolickich i wiceprzewodniczący Rady Miasta, który dziwi się, że prezydenta nie zainteresowała opinia radnych w tej sprawie. Prezydent nie skonsultował swojej decyzji również z gremium historyków - badaczy dziejów PRL, którzy mogliby autorytatywnie ocenić Opałkę, jako postać historyczną.
Fakt ten za najbardziej bulwersujący w decyzji prezydenta uważa radny PO Andrzej Sasak. - Nie powinno się honorować postaci, której życiorys nie został gruntownie przebadany przez historyków i o której w konsekwencji nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, że bilans jej społecznej aktywności jest naprawdę, a nie tylko pozornie, dodatni - mówi były wiceprezydent miasta. Sasak przyznaje, że pewnym zasługom tow. Opałki rzeczywiście nie da się zaprzeczyć, ale równocześnie był on przecież prominentnym działaczem komunistycznego, opresyjnego aparatu, w instytucjach i czasach o których antydemokratycznej i antyniepodległościowej roli w dziejach kraju wszyscy mamy przecież podobne zdanie. - Mam przynajmniej taką nadzieję... - dodaje wyraźnie zaskoczony Andrzej Sasak.

Jak się okazuje cała ta przysłowiowa burz w szklance wody była zupełnie nie potrzebna. Oto bowiem nadanie skwerowi imienia Stanisława Opałki mogło się odbyć za pomocą zwykłego prezydenckiego zarządzenia a nie uchwały Rady Miasta, ponieważ skwer nie jest ulicą i nadanie mu nazwy nie pociąga za sobą żadnych innych formalnych konsekwencji, np. wymiany dowodów osobistych mieszkańców (przy skwerze nikt nie mieszka).
I to by było w tym upalnym tygodniu na tyle. A gorącym głowom polecamy zimny prysznic.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



poniedziałek, 20 lipca 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: