Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+58


To chyba nie przypadek, że im mniej interesujących rzeczy dzieje się w samym Tarnowie, tym ciekawiej jest poza jego miejskimi opłotkami. I to w miejscach dotychczas będącymi swoistymi białymi plamami na kulturalnej mapie regionu. Przyzwyczajeni do wydarzeń muzycznych w Kąśnej Dolnej, dworskiego muzykowania w Dołędze lub zamkowego  w Dębnie, nagle odkrywamy Pałac w Janowicach, gdzie od jakiegoś czasu jego menadżer Mieczysław Bień, były prezydent Tarnowa, organizuje ciekawe imprezy kulturalne. Ostatnio, we wtorek 21 kwietnia, „zaserwował” nam w pałacowych wnętrzach… Ibsena w oryginale, czyli „Dom lalki” Henryka  Ibsena w reżyserii Tonje Gotchalksena w wykonaniu norweskich aktorów z grupy Visjoner. Tę wyjątkową gratkę dla miłośników sztuki współczesnej w pełni docenili widzowie, dla których zbrakło miejsc, co z kolei „wymusiło” na organizatorach nieplanowany dodatkowy spektakl dzień później. Szkoda, że takim zainteresowaniem nie cieszył się w naszym galicyjskim miasteczku Światowy Dzień Książki obchodzony we czwartek 23 kwietnia, tradycyjnie organizowany u nas przez Miejską Bibliotekę Publiczną. Być może zainteresowani zamiast książek wybrali zorganizowaną dzień później, w piątek 24 kwietnia, imprezę w Wierzchosławicach, gdzie w tamtejszym Uniwersytecie Ludowym, w murach którego mieści się Gminne Centrum Kultury odbył się „testowy” koncert zrewitalizowanego na tamtejsze potrzeby fortepianu Bosrndorferr w wykonaniu znanego pianisty japońskiego Hiroshi Kurotaki, połączony z wystawą prac osób niepełnosprawnych z Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym Koło w Tarnowie. Kolejnym zamiejscowym wydarzeniem kulturalnym mijającego tygodnia był „Wieczór meksykański” na Zamku w Dębnie, w niedzielę 26 kwietnia wystąpił wirtuoz gitary Michał Nagy mający w swoim dorobku m.in. nagrodę Fryderyka. Obok gorącej, latynoamerykańskiej muzyki nie zabrakło tam także pięknych kobiet, pokazu światło-dźwięk poświęconego słynnej malarce Fridzie oraz degustacji prawdziwej, meksykańskiej kawy. Tydzień domknęły trzy niedzielne imprezy: w Mościckim Centrum Kultury promował swoją pierwsza solową płytę „Tatango” Rafał Olbrychski, muzyk i aktor, znany głównie jako syn Daniela Olbrychskiego, oraz najnowsza premiera Tarnowskiego Teatru, gdzie na Małej Scenie dano spektakl „Zdążyć przed Panem Bogiem” H. Kral w reżyserii Tomasza Piaseckiego. Szkoda tylko, że Pan Prezydent nie zdążył z planowanym remontem teatru i całą procedurę przetargową trzeba będzie rozpoczynać na nowo. Zaś przed południem w teatralnym foyer odbył się kolejny „Salon Literacki” poświęcony nieco zapomnianej krakowskiej pisarce Natalii Rolleczek, autorce m.in. słynnego „Drewnianego różańca” i matce czołowego ongiś aktora naszego teatru Pawła Korombla, a obecnie cenionego tłumacza literatury anglojęzycznej, nadal mieszkającego w naszym mieście. Jednakowoż Salon Literacki zorganizowany o godzinie 11, w dodatku w niedzielne wiosenne i słoneczne przedpołudnie, to jednak chyba zbyt duże wyzwanie (przynajmniej frekwencyjne) dla tarnowskich mieszczan… .

Sadząc po wręcz entuzjastycznych reakcjach publiczności „Dom Lalki” w Pałacu w Janowicach będzie z pewnością pretendował do jednego z artystycznych wydarzeń kulturalnej wiosny w regionie. Prawdziwym hitem okazała się tyle treść tej znanej sztuki, ile jej prezentacja w oryginalnym języku autora. Zabytkowe mury janowickiego pałacu norwescy aktorzy  wraz z reżyserem bardzo udanie zaadoptowali na potrzeby dramatu Ibsena, rozgrywając go symultanicznie w kilku pomieszczeniach. Specjalny autokar podstawiony pod teatr oraz cała kawalkada prywatnych samochodów przywiozła do Janowic prawdziwy tłum teatralnych koneserów. Łącznie blisko sto osób uczestniczyło w tym niezwykłym przedsięwzięciu artystycznym, jakim okazało się przedstawienie „Dom Lalki” Henryka Ibsena wystawione w oryginale, przez norweskich aktorów z grupy VISJONER. - Nie ukrywam, że taka popularność spektaklu mocno nas zaskoczyła – przyznaje Mieczysław Bień – spodziewaliśmy się kilkadziesiąt osób mniej, ale jak widać popularność nietypowych przedsięwzięć kulturalnych ma także spore grono zwolenników.

Brawurowa zagrana sztuka wzbudziła zachwyt publiczności. Pełne emocji, wyraziste postacie wykreowane przez norweską trupę sprawiły, że znajomość języka Skandynawów okazała się zbędna do zrozumienia sztuki. - Już w przeddzień musieliśmy odmówić rezerwacji wielu osobom, które chciały zobaczyć spektakl – dodaje menadżer  Pałacu M. Bień.
Ten ewidentny sukces  skłonił organizatorów do zorganizowania jeszcze jednego spektaklu. „Dom Lalki” dzień później.
Przypomnijmy, iż „Dom Lalki" Ibsena to element projektu "Re-kreacja: Ibsen", które realizowany jest przez Teatr Nowy z Krakowa. Środki finansowe związane z finalizacją przedsięwzięcia pochodzą głównie z tzw. źródeł norweskich (EEA GRANTS, Norway Grants oraz z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego).
W Norwegii przedstawienie Dom lalki grane jest w pomieszczeniach Muzeum Ibsena. W trakcie festiwalu Re-kreacje: Ibsen spektakl pokazywany jest w zabytkowych pomieszczeniach i dobrze się stało, że wśród nich znalazł się także Pałac w Janowicach. I jeszcze jedno -  po przedstawieniu odbyło się „bankietowe” spotkanie z artystami, co zostało bardzo dobrze przyjęte przez gości Mieczysława Bienia. I co, oby, zapoczątkowało nową tradycję janowickich spotkań… . A póki co, gratulacje i wielkie brawa dla Mieczysława Bienia, „Pana na Janowicach”.

Dwa dni później, 23 kwietnia, przypadał Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich (również w skrócie Międzynarodowy Dzień Książki lub Światowy Dzień Książki) – doroczne święto organizowane przez UNESCO w celu promocji czytelnictwa, edytorstwa i ochrony własności intelektualnej za pomocą praw autorskich. Dzień ten po raz pierwszy obchodzono w 1995 roku. Data ŚDK wybrana jest nie przypadkowo, to symboliczny dzień dla literatury światowej. W tym dniu w roku 1616 zmarli Miguel de Cervantes, William Szekspir i historyk peruwiański Inca Garcilaso de la Vega (przy czym datę śmierci Shakespeare-a podaje się według kalendarza juliańskiego, a pozostałych dwóch – według gregoriańskiego). Na ten sam dzień przypada również rocznica urodzin lub śmierci innych wybitnych pisarzy, np. Maurice-a Druona, Halldora Laxnessa, Vladimira Nabokova, Josepa Pla i Manuela Mejía Vallejo. W Wielkiej Brytanii i Irlandii Światowy Dzień Książki wyjątkowo obchodzony jest w pierwszy czwartek marca, tak aby święto to wypadało w trakcie semestru szkolnego.
Pomysł organizacji święta zrodził się w Katalonii – w 1926 roku wystąpił z nim wydawca z Walencji, Vicente Clavel Andres. Z początku planowano związać je z datą 7 października, domniemaną datą urodzin Cervantesa, lecz ze względu na niepewność z nią związaną, ostatecznie ustalono datę 23 kwietnia. W Hiszpanii Dzień Książki jest świętem oficjalnym już od roku 1930, a od 1964 – we wszystkich krajach hiszpańskojęzycznych.
23 kwietnia jest w Katalonii hucznie obchodzonym świętem narodowym, jako dzień jej patrona – Świętego Jerzego. Zgodnie z długą tradycją w Katalonii obdarowywano w ten dzień kobiety czerwonymi różami, mającymi symbolizować krew pokonanego przez św. Jerzego smoka. Później kobiety zaczęły odwzajemniać się mężczyznom podarunkami z książek.

Miejska Biblioteka Publiczna w Tarnowie, od wielu już lat promuje to święto poprzez imprezy czytelnicze, wystawy, warsztaty literackie, dyskusje o ciekawych książkach itp. Czytelnicy wypożyczający w tym dniu książki w filiach i działach MBP zostaną obdarowani różą, cukierkami, oraz okolicznościowymi zakładkami… .
Kolejnym po Pałacu w Janowicach na nowo odkrytym dla naszej kultury miejscem okazało się Gminne Centrum Kultury w Wierzchosławicach, gdzie 24 kwietnia o godz. 18.00 odbył się koncert oraz otwarcie wystawy prac osób niepełnosprawnych z Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym Koło w Tarnowie. Na wystawie znalazły się zdjęcia dzieci z Niepublicznego Przedszkola Specjalnego, fotografie – portrety dzieci niepełnosprawnych będące pracą dyplomową Amelii Chwałek, absolwentki Liceum Plastycznego w Tarnowie, prace artystycznego uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej i Dziennego Centrum Aktywności oraz obrazy wykonane haftem krzyżykowym przez mieszkańców Domu Pomocy Społecznej „Hostel”. Na świeżo wyremontowanym fortepianie Bosrndorferr (przejętym z Uniwersytetu Ludowego) zagrał znany pianista japoński Hiroshi Kurotaki utwory m.in. F. Chopina, W.A. Mozarta.

Równie muzyczny wieczór miał miejsce w niedzielę na Zamku w Dębnie, tym razem poświęcony kulturze meksykańskiej. „Wieczór meksykański” poprowadził dr  Stanisław Moskała - obok gorącej, latynoamerykańskiej muzyki były także piękne kobiety, wśród nich malowana światłem i dźwiękiem słynna malarka Frida oraz degustacja prawdziwej, meksykańskiej kawy. W roli gwiazdy wieczoru wystąpi Michał Nagy – mistrz gitary, który swoimi umiejętnościami zachwyca nie tylko jurorów prestiżowych konkursów muzycznych, ale także krytyków i publiczność. Występuje nie tylko solo, chętnie wykonuje także muzykę kameralną. W 2000 roku jego płyta „Micro piezas” nagrana wspólnie z gitarzystą Marcinem Siatkowskim została nominowana do nagrody Fryderyka. Dwa lata później płyta „Piazzolla Tango”, nagrana wspólnie z K. Baranem została wyróżniona nagrodą ,, Fryderyk 2002’’ w kategorii Album Roku - Muzyka Kameralna. M. Nagy dokonał również solowych nagrań dla Polskiego Radia i Telewizji. Jest także autorem wielu aranżacji na gitarę solo i z zespołami kameralnymi. Jest adiunktem na Akademii Muzycznej w Krakowie. Wypada mieć nadzieję, iż ten dobry początek kulturalnej wiosny w Dębnie będzie miał ciąg dalszy… .

Nieco za to rozczarował, przynajmniej jeśli chodzi o frekwencję, Rafał Olbrychski, którego koncert odbył się 26 kwietnia 2009r. o godz. 19.00 na Dużej Scenie Mościckiego Centrum Kultury. Ten ciągle dobrze się zapowiadający muzyk i aktor (a także kucharz i tancerz…), promował u nas swój pierwszy solowy album TATANGO. Była to muzyczna podróż od Stinga przez Beatlesów do Toma Waits’a i Komedy. Płyta powstawała przez pięć lat. W projekcie tym od samego początku towarzyszył Rafałowi gitarzysta i producent Paweł Derentowicz, a ostateczny kształt brzmieniu nadał Filip Kuncewicz. Niewątpliwym atutem koncertu były premierowe teksty autorstwa m.in. Wojciecha Młynarskiego. O uznaniu starego mistrza świadczy najlepiej fakt, iż po wysłuchaniu efektu końcowego Młynarski udzielił Olbrychskiemu licencji na pisanie muzyki do swoich utworów. Podczas mościckiego koncertu usłyszeliśmy również piosenki, do których teksty napisali Bogdan Olewicz i Kuba Sienkiewicz, a do których muzykę skomponował Rafał Olbrychski. Na szczególną uwagę zasługują: tytułowe „Katango”, „Losu dwoistość” oraz piosenka „Gdy się znajduje przyjaciela”, tę ostatnią Rafał zaśpiewał (szkoda, ze tylko na płycie) wspólnie z niekwestionowaną Królową Polskiej Piosenki – Marylą Rodowicz.. A sama  płyta przy pierwszym słuchaniu - przyciąga… po kilkukrotnym - zaskakuje, uwodzi i uzależnia…

Za to frekwencyjnie nieźle wypadła najnowsza premiera w Solskim, gdzie także w niedzielny wieczór pokazano na Małej Scenie „Zdążyć przed Panem Bogiem” na podstawie tekstu Hanny Krall w adaptacji i reżyserii Tomasza Piaseckiego,  z udziałem Patrycji Szwarc i Jerzego Ogrodnickiego. Tekst sztuki to autentyczny zapis rozmowy Hanny Krall z Markiem Edelmanem, uczestnikiem powstania w getcie warszawskim, a po wojnie lekarzem i działaczem społecznym. Jest to niezwykle trudna rozmowa, w której, być może nie wprost, postawione zostaje pytanie o sens ludzkiego życia. Sensem życia Marka Edelmana jest wyścig z Bogiem. Zdążyć przed Panem Bogiem, to znaczy uratować czyjeś życie – życie człowieka, który za chwilę zostanie wywieziony do obozu zagłady, lub życie człowieka, który ma chore serce. - Jest to niezwykle trudna rozmowa, bo owo zadanie: uprzedzanie wyroków losu jest przecież niewykonalne, jest jedynie odroczeniem tego, co nieuniknione. Udaje się zdążyć przed Panem Bogiem przecież tylko na chwilkę, na moment – mówi reżyser Tomasz Piasecki. – Jest to niezwykle trudna rozmowa o powstaniu w warszawskim getcie. Edelman nie chce go upiększać ani estetyzować, a pragnie pokazać je takim, jakim było naprawdę.
Zważywszy, iż miała to być ostatnia przed planowanym remontem premiera tarnowskiego teatru, nie pozostaje nic innego, jak tylko opuścić zasłonę miłosiernego milczenia na tzw. całokształt, szczególnie w kontekście aktorskich dokonań Jerzego O. Nie mniej, zważywszy na fakt, iż planowane rozpoczęcie generalnej przebudowy budynku teatru zostało decyzją Prezydenta Tarnowa unieważniającą rozstrzygnięte już przetargi przesunięte w bliżej nie określoną przyszłość, a co podważa wiarygodność i poważne traktowanie się zainteresowanych stron –  jeszcze do całej tej bulwersującej sprawy wrócimy… .


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót

poniedziałek, 27 kwietnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: