Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+55

Właśnie rozpoczyna się Wielki Tydzień, a wraz nim czas tradycyjnych misteriów pasyjnych, z których wiele to prawdziwe wydarzenia kulturalne, ale nie to jest w nich najważniejsze. To naturalny dla katolików czas wyciszenia i medytacyjnej zadumy nad sobą i światem, pogłębionej refleksji nad miejscem, w którym jesteśmy tu i teraz oraz celem, do którego zmierzamy, bardziej lub mniej świadomie. To w jakimś stopniu tłumaczy niemal całkowity uwiąd tzw. życia kulturalnego. Tak przynajmniej od lat dzieje się w naszym galicyjskim miasteczku, w którym nawet porządnego widowiska pasyjnego nie ma kto zorganizować, o jakiejkolwiek wystawie lub koncercie w tym wyjątkowym tygodniu nie wspominając. No może z jednym wyjątkiem – oryginalnego projektu „Drzewo” opartego na ewangelicznych wydarzeniach Męki Pańskiej, a zrealizowanego w tym roku w tarnowskim Zakładzie Karnym przez ciągle alternatywny i ponownie bezdomny Teatr Nie Teraz, ale o tym piszemy oddzielnie. Z tym większą satysfakcją odnotujmy to, co udało się naszym zawiadowcom kulturalnym w ubiegłym tygodniu upichcić. I tak od 2 kwietnia w Tarnowskim Centrum Kultury oglądać można interesującą dubeltową ekspozycję fotograficzną, będącą artystycznym zapisem podróży do Maroka i Tybetu, a mianowicie „Harira” Anny Marii Pasek i „Tybet. Klejnot w lotosie” Izabeli Janeckiej. Tradycyjnie wysoki poziom utrzymuje prywatna Galeria Sztuki „Hortar”, gdzie w czwartek otwarto także podwójną wystawę malarstwa Aleksandra Dymitrowicza i rzeźby Stanisława Wysockiego, które to wydarzenie szczegółowo relacjonujemy obok. Koniec tygodnia to przede wszystkim sobotnia ogólnopolska zbiórka krwi dla dzieci pod hasłem "MOTOSERCE - KREW DAREM ŻYCIA, PODZIEL SIĘ NIM" zorganizowana na Rynku  m.in. przez Polski Czerwony Krzyż i Tarnowską Konfederacją Motocyklistów „Watacha", której tyleż uroczysta co głośna parada wokół Ratusza z Prezydentem Miasta na czele zainaugurowała bogaty blok imprez towarzyszących tej serdecznej akcji. Przed południem wystąpił m.in. tarnowski teatr z programem dla dzieci, zaś po nim miał wystąpić chór Gos.pl., ale choć zapowiadany nie wystąpił z powodów, jak się z Pegazem dowiedzieliśmy braku finansowego porozumienia z Urzędem Miasta, a wieczorem zagrali: 6.02 i Awatis oraz Anakonda. Również w sobotę niezmordowana w judymowym zapale Krystyna Drozd zaprezentowała wczesnym popołudniem w Solskim wraz z Tarnowską Konfraternią Artystyczną kolejną już 64 edycję cyklicznych spotkań „Na skrzydłach po drabinie”, tym razem poświeconych głównie poetyckiej twórczości Jana Pawła II i Leopolda Staffa. Także w sobotę, 4 kwietnia, miała miejsce w tarnowskim teatrze najnowsza premiera „Rozmów z katem” Kazimierza Mocarskiego, inaugurująca nową scenę Proscenium. Tak wybór sztuki, jak i jej tarnowski „oprawca” w osobie dyrektora Edwarda Żentary (skąd inąd świetny aktorsko) wzbudziły spore kontrowersje, wszak ten literacki trup napisany przed laty na zamówienie komunistycznych decydentów, teraz wyjęto z historycznego lamusa chyba tylko po to, aby aktualny dyrektor teatru, reżyser i aktor w jednej osobie mógł po raz kolejny się popisać. Przypomnijmy, iż to już trzecia pozycja (na pięć premier w tym sezonie) w tarnowskim dorobku Edwarda Żentary, a jak wiadomo nic tak nie wpływa negatywnie na morale i siłę rażenia zespołu oraz ogólną kondycję artystyczną, jak zbyt często reżyserujący i grający dyrektor teatru.

Ale wróćmy do początku tygodnia i miesiąca. Od środy 1 kwietnia Tarnowskie Centrum Kultury zaprasza do swojej galerii na fotograficzną podróż do Maroka i Tybetu. Wszystko to za sprawą dwóch wystaw – „Harira” Anny Marii Pasek oraz „Tybet. Klejnot w lotosie” Izabeli Janeckiej.
Pierwsza z autorek jest absolwentką tarnowskiego Liceum Sztuk Plastycznych oraz Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, pracuje w Muzeum Regionalnym w Dębicy. Dotychczas prezentowała swoje fotografie na dwóch wystawach - „Szuflada w widnokręgu”, w galerii Pałac w Tarnowie w roku 2000 oraz „Barwy światła” w Mościckiej Fundacji Kultury w roku 2001.
- Nasza podroż przez Maroko w znacznej części przypadła na okres Ramadanu. Tradycja religii muzułmańskiej nakazuje wówczas post od wschodu do zachodu słońca. Jest to czas dziwnego odrętwienia, oszczędzania energii i oczekiwania na zachód słońca i sycącą harirę - tradycyjną bardzo gęstą zupę podawaną z daktylami. Bogata w swe odżywcze walory ma poniekąd regenerować organizm po całodziennym poście, toteż jest w niej właściwie wszystko – mówi o swojej podróży po Maroku Anna Maria Pasek. - Ta różnorodność składników i smaków doskonale pasują jako metafora spinająca ten cykl, o nieco reporterskim charakterze. Jednak nie jest to reportaż dynamiczny, nie ma w nim pogoni za niezwykłymi momentami. Zależało mi na tym, by mechanizm postrzegania przestroić na afrykańskie poczucie czasu, które w Maroku już wyraźnie się rysuje.

Izabela Janecka z kolei, jest absolwentką wydziału Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej, zawodowo zajmuje się zagadnieniami związanymi z ochroną środowiska. Jej podróż do Tybetu uwieczniona została na 52 fotografiach, które zostaną zaprezentowane w oprawie muzyki z tego regionu. - Fotografią zainteresowałam się stosunkowo niedawno i wypłynęło to z mojej fascynacji Tybetem. W kwietniu 2007 roku odbyłam podróż na Dach Świata, jak określa się Tybet. Znalazłam się w świecie marzeń, oderwana od materializmu, monotonii i pośpiechu własnego życia. W świecie, w którym największe znaczenie ma duchowość, harmonia i szczerość. W miejscu, którego surowy, niemalże pustynny klimat warunkuje przetrwanie najsilniejszych. W świecie, w którym religia jest sposobem na życie. Zauważyłam, że za pośrednictwem zdjęć można opowiedzieć historie mieszkających tam ludzi i ich kraju. I to właśnie postanowiłam zrobić – opowiada o swoich pracach autorka. - Zachwyciło mnie, jak uchwycone przez migawkę, początkowo nieistotne scenki zmieniają się w obraz, by stworzyć barwną opowieść o Tybecie. Uwierzyłam, że przez przyjemne dla oka obrazy i ciekawy komentarz do każdego z nich mogę poruszyć sprawy ważne. Mogę zwrócić uwagę odbiorcy na trudną sytuację Tybetu i los jego mieszkańców.

Koniec tygodnia to przede wszystkim sobotnia ogólnopolska zbiórka krwi dla dzieci pod hasłem „MOTOSERCE - KREW DAREM ŻYCIA, PODZIEL SIĘ NIM. Pomysłodawcą i organizatorem akcji  są motocykliści zrzeszeni w Kongresie Polskich Klubów Motocyklowych.   Współorganizatorem Akcji jest Polski Czerwony Krzyż. Zarząd Rejonowy PCK dla Powiatu Grodzkiego w Tarnowie, które działając z Klubem Krwiodawców Azoty i Tarnowską Konfederacją Motocyklistów "Watacha" przyłączyły się do tej szlachetnej idei.
Punkt krwiodawstwa czynny był w godzinach od 9:00-14:00 w holu Tarnowskiego Centrum Kultury, Rynek 5. Zaś imprezy towarzyszące akcji  rozpoczęły się od parady czerwonokrzyskiej motocykli i innych pojazdów ulicami miasta, a następnie uroczystym wjazdem na płytę Rynku. Po oficjalnej części, którą wypełnił głównie  Prezydent Ryszard Ścigała, wystąpił tarnowski teatr z programem dla dzieci, a po nim chór Gos.pl. Na zakończenie pierwszej części, którą poprowadził Krzysztof Borowiec, znany dziennikarz muzyczny i nasz współpracownik, zagrała młodzież z Zespołu Szkół Technicznych w Tarnowie-Mościcach. Po tarnowskim i ogólnopolskim podsumowaniu akcji odbył się muzyczny  finał  będący artystycznym „podziękowaniem dla dawców krwi". O godzinie 19:00 wystąpi: 6:02, następnie  Awaits, a na deser gwiazda wieczoru ANACONDA.

Niejako równolegle odbyło się w teatrze (sobota, godzina 16) kolejne, 64. spotkanie z cyklu „Na skrzydłach, po drabinie” zharmonizowane z ciszą, powagą, zadumą i refleksją, jakie towarzyszą oczekiwaniu Wielkiej Nocy, jak anonsowała swoją imprezę główna animatorka tych spotkań Krystyna Drozd. - Nieprzypadkowo więc słowo i muzyka, zatrzymują nas w czasie i rytmie dlań właściwym, byśmy mogli wsłuchać się w innych, pozostawiając, niejako na uboczu, nasze codzienne zabieganie. Poezji Jana Pawła II, Leopolda Staffa oraz wierszom Krystyny z Lizoniów Aleksander towarzyszyły frazy dźwięków młodych tarnowskich pianistów:  Michała Chrobaka i Michała Krysy oraz Kwartetu Klarnetowego w składzie Dominik Chrobak, Michał Szarek, Janusz Słowik oraz Sebastian Kądzielawa. To niezwykłe, integrujące normalnych zjadaczy chleba ze sprawnymi inaczej spotkanie zaszczycili goście specjalni: Krzysztof Drwal z Podopiecznymi Stowarzyszenia „Ich Lepsze Jutro”, ks. bp Wiesław Lechowicz, Antoni Sypek - Przewodniczący Rady Kultury, Sławomir Kolasiński – Skarbnik Urzędu Miasta Tarnowa i Ryszard Żądło – Przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie.

Ten przedświąteczny tydzień zakończyła kolejna premiera w Solskim, gdzie także w sobotę o godzinie 19 dano „Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego. Reżyserem ;przestawienia jest dyrektor teatru Edward Żentara, grający również główną rolę generała SS Jurgena Stroopa. Obok niego występują jeszcze Tomasz Piasecki – autor adaptacji, scenografii i opracowania muzycznego oraz Patrycja Szwarc – sędzia i Ryszard Adamiak – strażnik.

„Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego to klasyczna literatura faktu. Ukazała się po raz pierwszy w latach 1972-1974 w miesięczniku Odra, następnie jako książka, Rozmowy zostały wydane w 1975 (w niepełnej wersji). Wersja pełna i nieocenzurowana ukazała się po raz pierwszy w roku 1992 nakładem PWN. Książka ta stanowi dokumentalną i rzetelną relację, posiadającą cechy studium socjologicznego i psychologicznego. W roku 1949 Kazimierz Moczarski  (pseud. „Maurycy", „Rafał"), dziennikarz, prawnik z wykształcenia, żołnierz Armii Krajowej randze kapitana, został osadzony przez władze komunistyczne wraz ze zbrodniarzem, wysokiej rangi oficerem SS Jürgenem Stroopem w jednej celi więzienia mokotowskiego w Warszawie, gdzie wspólnie spędzili aż dziewięć miesięcy. Stroop (m.in. likwidator getta warszawskiego podczas jego powstania w 1943, odpowiedzialny za śmierć dziesiątków tysięcy ludzi) został skazany na karę śmierci, której wykonania oczekiwał w tej właśnie celi. Prawdopodobnie umieszczając Moczarskiego ze zbrodniarzem władzom komunistycznym chodziło o złamanie psychiki polskiego bohatera wojennego i działacza AK. Wraz z nimi wyrok odbywał Schielke, niemiecki policjant. To wydarzenie sprowokowało Moczarskiego do stworzenia portretu osobowości hitlerowca, opisu jego życia i kariery oraz napisania książki o mechanizmach działania i rozwoju nazizmu.

Uwagę zwraca niezwykła pamięć Moczarskiego, który spisując rękopis tuż po wyjściu z więzienia w 1956, pamiętał wiele szczegółów z pobytu, takich jak rozmowy, gesty czy reakcje współwięźniów. Sam autor podejrzewał, że pamięć spowodowana była niezwykłym napięciem okresu wyczekiwania na wykonanie na nim wyroku śmierci. Przed opublikowaniem Rozmów wszystkie fakty w nich zawarte, w miarę możliwości, zostały przez autora potwierdzone. Moczarski miał dostęp do niektórych świadków opisanych zdarzeń, oraz do stenogramów i dokumentów procesowych polskich i amerykańskich.

Pegaz przypomina, iż w 2007 roku Teatr Telewizji wyemitował adaptację „Rozmów z katem” w reżyserii Macieja Englerta, w których  rolę  Jürgena Stroopa kreował sam Piotr Fronczewski, zaś w postać Kazimierza Mocarskiego wcielił się tarnowianin Andrzej Zieliński, rozpoczynający swoją aktorską karierę u nas, na deskach sceny przy ulicy A. Mickiewicza.

Ale "Rozmowy z katem"  - jak napisał autor adaptacji Tomasz Piasecki, to także świadectwo niezłomności człowieka w obliczu totalitaryzmu. Moczarski został uwięziony przez stalinowski reżim, a podczas całego pobytu w jednej celi ze Stroopem był nieludzko torturowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Przez komunistyczny sąd Moczarski skazany został na 10 lat i na karę śmierci, którą potem zmieniono mu na dożywocie, informując go o tym fakcie dopiero po 15 miesiącach. Widz oglądając "Rozmowy z katem" nie może cofnąć się przed sądem moralnym, nie może nie potępić Stroopa i nie podziwiać nieugiętego ducha Moczarskiego. Jednocześnie jednak "Rozmowy z katem" dają nam wgląd w psychologiczne mechanizmy zła. Okazuje się, że zło - nawet to najbardziej okrutne jesteśmy sobie w stanie wytłumaczyć, zracjonalizować: człowiek jest produktem swoich czasów i swojego środowiska. I ta racjonalizacja mogłaby być drogą ku usprawiedliwieniu, gdyby nie fakt, że ktoś potrafi się złu przeciwstawić. Ci, którzy dokonują słusznych wyborów moralnych - tak jak Moczarski - pokazują nam, że nie jesteśmy skazani na determinizm zła, lecz jesteśmy wolni. Tylko dzięki dobru wiemy, że zła nie można usprawiedliwić (co nie znaczy, że nie można go przebaczyć - to jednak zupełnie inny temat). W roku 1956 Kazmierz Moczarski został w pełni zrehabilitowany wyrokiem sądu, który stwierdzał: "Dobre imię polskiego podziemia okupacyjnego, które w swej masie nie zhańbiło się żadną kolaboracją [.], i którego na swoim odcinku i swoim zakresie okupacyjnej działalności, przez wiele lat pobytu w więzieniu z budzącym szacunek uporem i hartem ducha bronił Kazimierz Moczarski, zostało zrehabilitowane.

Szkoda, że te literackie dywagacje w niczym nie uzasadniają powodów, dla których zaserwowano nam do zjedzenia tę mocno nie świeżą żabę właśnie teraz…

Ryszard Zaprzałka

By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót


poniedziałek, 06 kwietnia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: