Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+54

Ubiegły tydzień zdominował w tarnowskiej kulturze Międzynarodowy Dzień Teatru przypadający w tym roku 27 marca i uczczony uroczystą premierą na deskach naszej rodzimej sceny. Dano z tej okazji na małej scenie sztukę Miro Gavrana „Wszystko o kobietach”, wyreżyserowany przez Krzysztofa Prusa, a w którym wystąpiły trzy nasze teatralne divy: Marta M. Gortych, Anna Lenczewska i Anna Nowicka. Zgodnie z artystyczno – biesiadną tradycją wygłoszono stosowne laudacje i wręczono odpowiednie gratyfikacje oraz skonsumowano, co przygotowali sponsorzy. Ale  o tym piszemy oddzielnie. Zaś w tak zwanym międzyczasie wraz z nadejściem wiosny zawitał do naszego galicyjskiego miasteczka nie byle jaki gość, bo sam Wilhelm Sasnal, który tym razem zamienił malarską paletę na kamerę filmową. W swoim rodzinnym gnieździe, czyli Mościcach zakończył właśnie zdjęcia do  drugiego już filmu (współautorem jest żona artysty Anna) o roboczym tytule „A Love Supreme”.  Korzystając z uprzejmości dyrekcji Zakładów Azotowych, których hale fabryczne posłużyły mu za plenery, ten najbardziej rozpoznawalny w świecie polski malarz i grafik nakręcił niszowy w założeniu film będący, jak sam to nieco enigmatycznie określa, połączeniem fantastyki z kinem katastroficznym. Czekając na oficjalną premierę (aktualnie cała ekipa przenosi się do Krakowa na ostatnie dokrętki i montaż), postanowiliśmy zajrzeć do Muzeum Etnograficznego, gdzie obejrzeć można interesującą autorską wystawę malarstwa twórcy ludowego Adama Jańca pt.„Wieś, której już nie ma…” Głównym tematem wystawy jest zanikające piękno starej drewnianej, podtarnowskiej architektury, wspomnienia autora z dzieciństwa i nostalgiczny, wiejski krajobraz. Zupełnie inny charakter ma malarska ekspozycja w znanej tarnowskiej Galerii Sztuki „Hortar”, gdzie swoje prace pokazuje Kiejstut Bereźnicki, jeden z najbardziej interesujących współczesnych malarzy polskich . Zaprezentowano w galerii przy ulicy Legionów obrazy to artystyczny powrót ich autora do czasów dzieciństwa, utrwalony min. w wysmakowanych scenach rodzajowych. Ale dość obrazów, pora na słowa. A te najlepiej prezentują się na salonach, które tej wiosny obrodziły nam wyjątkowo. Oto bowiem obok reaktywowanego niedawno przez dyrektora tarnowskiego teatru Edwarda Żentarę Tarnowskiego Salonu Literackiego, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej Janina Kania otworzyła w sobotę 28 marca na dużej scenie teatru kolejny I Salon Literacki. Zapewne z racji patrona poświęcono go w całości  „Portretowi Juliusza Słowackiego w listach do najbliższych”, który słowami namalowali aktorzy sceny przy ulicy Mickiewicza zaś muzycznie oprawił kwartet Con Affetto. Ale to chyba dobrze, wszak odbiorców i czytelników poezji w świecie tyle, co kot napłakał. Podobno socjologowie ustalili, iż w każdym kraju, niezależnie od jego wielkości, poezję czytuje 1.364 osoby. Na szczęście powyższe statystyki wcale jednak nie zniechęcają twórców, którzy piszą z potrzeby serca, a nie dla osiągnięcia popularności. Podobnie jak wojna postu z karnawałem, poezja walczy z prozaicznością, z szarością i powszedniością dnia codziennego. Taki też miała przebieg prezentacja poezji Bartosza Barana, zebranej w tomie pod tytułem „Pogoń za nadzieją”, jaką  w... Zespole Szkół Budowlanych w Tarnowie przygotował Mirosław Poświatowski. Ten pierwszy wiosenny tydzień zakończył niedzielny koncert w Sali Lustrzanej, gdzie wraz z Tarnowską Orkiestrą Kameralną wystąpiła Kama Grott, czołowa oboistka młodego pokolenia.

Pegazowi aż opadły imponujących rozmiarów uszy na wieść, iż sam wielki Sasnal kręci w Azotach. Jak się okazało hale produkcyjne największego przedsiębiorstwa regionu stały się miejscem plenerów podczas produkcji pierwszego pełnometrażowego filmu fabularnego najbardziej docenianego finansowo polskiego artysty.  Scenariusz napisał z żoną Anną, roboczy tytuł zaczerpnięty z  płyty Johna Coltrane'a brzmi „A Love Supreme". Jak mówi Wilhelm Sasnal scenariusz zawiera elementy fantastyki i kina katastroficznego, ale nie te znane z kina czy telewizji. Jeśli chodzi o klimat, to na pewno inspirowały nas "Trzy kobiety" Altmana i "Taorema" Passoliniego” - tłumaczy.
Zdaniem Wilhelma Sasnala w jego komiksach czy rysunkach było dotychczas bardzo wiele elementów biograficznych, także związanych z Tarnowem, w krótszych filmach czy obrazach znacznie mniej. Artysta dodaje, że kręcenie na terenie Azotów było dla niego  oczywiste.
„Tu się wychowałem. Uważam, że jest tu wielki potencjał. Poza tym bardzo  pomagają nam Azoty. Dostaliśmy od nich wolną rękę”.
Wilhelm Sasnal (ur. 29 grudnia 1972 w Tarnowie) - polski malarz, autor filmów.
W latach 1992-1994 studiował na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej, przeniósł się jednak na Wydział Malarstwa krakowskiej ASP. W 1999 uzyskał dyplom w pracowni prof. Leszka Misiaka. W latach 1996-2001 był członkiem grupy Ładnie. W 1999 laureat Grand Prix 34. Ogólnopolskiego Konkursu Malarstwa "Bielska Jesień", Galeria Bielska BWA. Brał udział w wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych, jego prace znajdują się m.in. w zbiorach Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Galerii Saatchi, Tate Modern w Londynie, Centrum Pompidou w Paryżu, Museum of Modern Art w Nowym Jorku oraz Guggenheim Museum. 4 lipca 2007 mural jego autorstwa wzbogacił Mur Sztuki w Ogrodzie Różanym w Muzeum Powstania Warszawskiego. Stale współpracuje z warszawską Fundacją Galerii Foksal, a od niedawna także z Krytyką Polityczną. W 2006 znalazł się na liście 100 najważniejszych młodych artystów świata magazynu sztuki współczesnej "Flash Art". 16 listopada 2006 Wilhelm Sasnal otrzymał prestiżową nagrodę im. Vincenta van Gogha.

W r. 2008 obraz Wilhelma Sasnala z serii „Mościce” został wykorzystany przez debiutujące na giełdzie Azoty Tarnów na okładce prospektu emisyjnego. Blisko rok po debiucie giełdowym na GPW współpraca artysty i spółki giełdowej z Mościc ma swój ciąg dalszy. „Kiedyś panorama fabryki była jednym z motywów obrazów Sasnala prezentowanych w najlepszych światowych galeriach sztuki. Teraz surowe plenery zakładów chemicznych wracają do jego twórczości, są scenografią jego pierwszego pełnometrażowego filmu fabularnego – dodaje Jerzy Jurczyński, rzecznik prasowy Azotów Tarnów. To prawdziwy cud, że artysta ewidentnie nie doceniany, by nie rzec bojkotowany, na oficjalnych tarnowskich salonach, blisko rok po swoim artystycznym debiucie giełdowym (!) zdecydował się na kontynuowanie tej współpracy i powrót do swoich korzeni… . Wypada mieć nadzieje, iż uroczysta premiera filmu odbędzie także miejsce w rodzinnym gnieździe artysty.

Niejako równolegle, w  dniu 16.03.2009 r. w Muzeum Etnograficznym w Tarnowie, została otwarta autorska wystawa malarstwa twórcy ludowego Adama Jańca pt.„Wieś, której już nie ma…” Głównym tematem wystawy jest zanikające piękno starej drewnianej, podtarnowskiej architektury, wspomnienia autora z dzieciństwa i nostalgiczny, wiejski krajobraz.
Adam Janiec to „twórca z potrzeby duszy i serca”, jak mówi sam o sobie. Urodzony w 1961 r. w Paczkowie koło Kłodzka, od 1977 r. mieszkaniec tarnowskiej wsi Łętowice. Należał do Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury w Tarnowie i amatorskiej grupy malarzy amatorów nad którymi merytoryczną opiekę sprawował znany, tarnowski malarz Piotr Drobiecki. Jest laureatem wielu nagród i wyróżnień. W 2002 r. odznaczony został przez ministra kultury odznaką  Zasłużonego Działacza Kultury, a w  2007 r, został przyjęty do Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Lublinie. Ma za sobą 31 wystaw indywidualnych i 40 zbiorowych. Brał udział w wielu plenerach i konfrontacjach twórczych. Jego prace znajdują się w posiadaniu wielu kolekcjonerów w Polsce i za granicą. Od początku swojej działalności artystycznej, czyli od 25 lat,  maluje techniką olejną „olej darzę szczególną sympatią za jego trudność i nieskończone możliwości, od cienkich laserunków do grubych impastów. Lubię malowanie w plenerze alla prima, gdzie liczy się pierwsze wrażenie, ale także w pracowni, w ciszy, gdzie obraz trzeba przemyśleć, aby znaleźć syntezę wrażenia. Moim ulubionym tematem jest dawna architektura podtarnowskich wsi. Ta duża, jak chaty, stodoły, ale i ta mała, wręcz banalna, jak ule, kapliczki, studnie, płoty…. Lubię również malować pejzaże, proste, zwyczajne, lecz mające ową szczególną poezję miejsca i czasu. A czas, który minął odnajduję w starych fotografiach, dzięki którym udaję się w nostalgiczną podróż w ten dawny świat mojego dzieciństwa i młodości” – dywagował w Muzeum Etnograficznym podczas wernisażu swoich prac.

Z kolei w prywatnej Galerii Sztuki państwa Kopczyńskich „ Hortar” otwarto onegdaj interesującą wystawę prac Kiejstuta Bereźnickiego. Zaprezentowano na niej obrazy, na których autor utrwalił sceny rodzajowe oparte na wspomnieniach z dzieciństwa.
Kiejstut Bereźnicki urodził się w 1935 roku w Poznaniu. Studia artystyczne odbył w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku, gdzie w 1958 roku uzyskał dyplom w pracowni prof. Stanisława Teisseyre'a. Od 1960 roku pracuje w PWSSP (obecnie ASP) w Gdańsku. Od 1982 roku prowadzi dyplomującą pracownie malarstwa. W latach 1981-84 pełnił funkcję prorektora. Tytuł profesora nadzwyczajnego otrzymał w 1984 roku a profesora zwyczajnego w 1994 roku. To jeden z najbardziej interesujących współczesnych malarzy polskich. Debiutował na przełomie lat 50. i 60. Swoje umiejętności malarskie kształtował w kręgu "szkoły sopockiej". Wypracował własny styl malarstwa i rysunku. Prowadzi dialog z dziełami dawnych mistrzów. Inspiracje czerpie z barokowego malarstwa holenderskiego i polskiego portretu trumiennego. Jego prace wyróżnia logiczny związek ideałów filozoficznych z wartościami duchowymi. Poszukuje w nich sensu egzystencji człowieka, mówi o trwaniu i przemijaniu, interpretuje stany własnej duszy i umysłu. W scenach pasyjnych, procesjach, ucztach, zabawach karnawałowych, martwych naturach i portretach rejestruje byt współczesnego człowieka, przedstawia nową realność. W ostatnim okresie artysta tworzy liczne obrazy o tematyce rodzajowej, oparte na kanwie wspomnień z dzieciństwa. Wystawę tworzy około stu obrazów i rysunków powstałych w latach 1997-2001.
Jego prace znajdują się w zbiorach Muzeów Narodowych w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie, Muzeów Okręgowych w Grudziądzu, Chorzowie, Opolu Olsztynie, Słupsku, Toruniu, Bydgoszczy, zbiorach BWA w Sopocie, Bydgoszczy i innych, a także za granicą w  Musee National d'Art Moderne de la Ville de Paris, Stadtlische Kunstgalerie w Bochum, Muzej na Sovremena Umetnost w Skopje, muzeach w Bordeaux, Sofii oraz w zbiorach prywatnych w kraju i za granicą: m.in. w Brazylii, Francji, Niemczech, Szwajcarii i Szwecji.

Także bywalczynią europejskich salonów muzycznych okazała się, mimo młodego wieku, Kama Grott, prawdziwa maestro oboju, która wystąpiła wraz z Tarnowską Orkiestrą Kameralną pod batutą Oresta Telwacha  29 marca o godzinie 18 w Sali Lustrzanej.
Kama Grott należy do czołowych oboistów młodego pokolenia, studia ukończyła w klasie profesora Stanisława Malikowskiego w warszawskiej Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina, następnie w latach 2004-05 pracowała pod kierunkiem Roya Cartera.
Występowała jako solistka i kameralistka na festiwalach: „Wieczory w Arsenale - Festiwal Muzyki Kameralnej we Wrocławiu”, „Ogrody Muzyczne” w Zamku Królewskim w Warszawie, „Warszawska Jesień”, Das Treffen (Bayreuth), Idyllwild Summer Arts (California, USA), Young - Euro Classic (Berlin), Festival im. L. Janacka (Hukvaldy). Jako muzyk orkiestrowy współpracowała z Chopin Academia Orchestra, Polską Orkiestrą Radiową, Warszawską Orkiestrą „Filharmonia”, Orkiestrą „Sinfonia Viva”, Teatrem Muzycznym w Lublinie, Płocką Orkiestrą Symfoniczną, Orkiestrą Kameralną „Wratislavia”, Orkiestrą Symfoniczną Lyngby Taarbek (Dania), Joung Janacek Philharmonic oraz Sinfonia Helvetica. Kama Grott jest laureatką międzynarodowych konkursów solowych i kameralnych. W uznaniu osiągnięć artystycznych otrzymała stypendium Fundacji Kultury Polskiej w 2004 roku.
W czerwcu 2006 roku ukazała się debiutancka płyta artystki, zawierająca barokowe koncerty obojowe, nagrane z Orkiestrą Kameralną „Wratislavia” pod kierownictwem Jana Staniendy. Artystka współpracuje również jako muzyk sesyjny, jest zapraszana do nagrań muzyki filmowej i teatralnej. Współpracowała z Krzesimirem Dębskim, Krzysztofem Herdzinem, Wojtkiem Olszakiem, Michałem Grymuzą, Anną Marią Jopek i Marcinem Kydryńskim.
W 2009 roku ukaże się kolejna płyta artystki, materiał zostanie nagrany w siedzibie Chaber Music Society of Lincoln Center w Nowym Jorku.

Ryszard Zaprzałka

By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót


poniedziałek, 30 marca 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: