Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+53


No i mamy proszę szanownej publiki wiosnę. Pomimo, iż otula nas jeszcze zimowy śniegu tren nadeszła, dokładnie w sobotę 21 marca o godzinie 12.44. (W zeszłym roku (2008) astronomiczna wiosna rozpoczęła się 20 marca punktualnie o 6:48). Tak przynajmniej twierdzą astronomowie, którzy za jej początek uważają przejście Słońca ze znaku Ryb do znaku Barana. Ten moment nazywany jest punktem Barana lub punktem równonocy wiosennej. Wiosna astronomiczna nie zawsze pokrywa się z wiosną termiczną, czyli typowymi temperaturami dla tej pory roku. W tym roku na szczęście żadnych anomalii, chodzi oczywiście o pogodę, u nas nie było i wiosna zaczęła się jak powinna. W wielu miejscach z pod śniegu nieśmiało wyjrzały pierwsze wiosenne kwiaty czyli prymulki, lub jak wolną inni pierwiosnki. Polskie słowo „wiosna" ma korzenie w języku praindoeuropejskim, w którym „ves" oznaczało jasność, światło i radość. Z nadejściem wiosny jest związany ludowy zwyczaj topienia Marzanny, o którym już w XV wieku pisał Jan Długosz w swoich „Kronikach". Obrzęd topienia słomianej kukły wyobrażał symboliczne zniszczenie zimy, śmierci oraz wszelkiego zła. Być może dlatego niejako w przeddzień jej nadejścia najechał Tarnów naczelny lustrator Polski Sławomir Centkiewicz, który na spotkaniu w hotelu Tarnovia dowodził, że polski model lustracji jest zdeterminowany „casusem Wałęsy", który prawdopodobnie był tylko epizodem w bogatym życiorysie legendy "Solidarności", ale sprawa tuszowania po 1989 roku faktu współpracy Wałęsy z SB w latach 70-tych rzuciła się cieniem na wszelkie przyjęte później formalno-prawne rozwiązania „lustracyjne" w Polsce. Jako, że pierwszy dzień wiosny związany jest z końcem zimy i przebudzaniem się przyrody do życia, miał on przez wieki ogromny wpływ na ludzi. Zapewne także na moją przyspieszoną pooperacyjną rekonwalescencję… A nic tak nie łagodzi obyczajów i objawów chorobowych, jak sztuka właśnie więc odnotujmy dwie ciekawe wystawy: 5 Międzynarodowego Biennale Miniatur i malarstwa Jerzego Ruszla, jakie otwarto w piątek 19 marca w Galerii Miejskiej BWA. Jeszcze z czasów pogańskich pochodzi święto wiosny o nazwie "Jare" - bogate w obrzędy powitania wiosny. I takie też było jej powitanie w Mościckim Centrum Kultury, gdzie przygotowano z tej okazji bogaty blok imprez pod nazwą „Jare Święto czyli Słowiański Kocioł Sztuk” (piszemy o tym oddzielnie). Ale nadejście wiosny to także świętowanie kolejnej 215 już rocznicy urodzin generała Józefa Bema, obchodzone w tym roku wyjątkowo hucznie (wziął w nim udział m.in. Marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski). Co prawda bohater Wiosny Ludów wyjechał z miasta jako małe pacholę, aliści wielkich postaci nie ma ci u nas zbyt więc niech tam… . Jak słusznie dziwi się na łamach Gazety Krakowskiej redaktor Piotr Kopa – Murat Pasza (takie imię przyjął Bem po przejściu na islam), ma w naszym mieście swój pomnik, a nie doczekał się go Największy w Wielkich Tarnowian, Jan Hetman Tarnowski. Ale ponoć wkrótce ma się to zmienić. I bardzo dobrze, może współcześni włodarze miasta czegoś się od niego nauczą. Bowiem póki co na pomniki raczej liczyć nie mogą…. Wprawdzie ostatnio podczas czwartkowej, rekordowej, 12-godzinnej XXXIV sesji Rady Miasta prezydent Ryszard Ścigała dostał absolutorium za realizację budżetu w roku 2008 (15 radnych było za podjęciem uchwały w tej sprawie), ale 10 czyli cały klub PiS wstrzymało się od głosu). Co ciekawe, przedstawiciele klubu PIS podkreślali, że „matematycznie wszystko się z budżetem zgadza", a brak ich poparcia dla uchwały to rodzaj ostrzeżenia dla Ryszarda Ścigały za szereg błędów i zaniechań popełnionych przez niego w ubiegłym roku. Decyzja radnych Prawa i Sprawiedliwości postawiła jednak pod znakiem zapytania trwałość koalicji wspierającej dotychczas Prezydenta Tarnowa. Czyżby obok w pełni uzasadnionego urodzinowymi okolicznościami okrzyku „Wiosna, panie generale”, nadeszła także pora na hasło: wybory czas zacząć… .


W wielu kalendarzach pierwszy dzień wiosny jest jednocześnie pierwszym dniem roku. Odzwierciedlają to języki wietnamski, japoński i chiński. Pierwszy dzień roku po chińsku brzmi „czun-wang-jue", co znaczy „miesiąc księcia wiosny". W starożytnym Rzymie Nowy Rok rozpoczynał się wiosną, a pierwszym miesiącem roku był marzec, stąd słynne „idy marcowe". Być może stąd pomysł na polityczną ich odmianę w postaci odgrzewanych starych lustracyjnych kotletów. W ramach tej ogólnopolskiej krucjaty w  niedzielę 15 marca  w hotelu Tarnovia odbyło się spotkanie z historykiem i publicystą - Sławomirem Cenckiewiczem, znanym głównie z publikacji opracowań naukowych na temat Lecha Wałęsy, podczas którego lansował on tezę, iż lustracja w obecnym kształcie jest bez sensu.  Tylko otwarcie archiwów bezpieki, jak dokonało się to w Niemczech, może zagwarantować - zapewniał historyk, były pracownik IPN - prawdziwą lustrację i oczyszczenie życia publicznego. Jego zdaniem, obecne rozwiązania prawne w tym względzie, podtrzymują fikcję i oparte są na pozbawionej sensu historycznego (znajomości realiów epoki i procedur działania tajnych służb PRL) definicji „tajnego współpracownika". Poza lustracją, ocenami dotyczącymi ostatnich dekad PRL i pierwszych dwóch dekad III RP, wśród tematów tego ciekawego spotkania, które szczelnie wypełniło publicznością salę w „Tarnovii", znalazł się także temat... religijny. Mowa o odnalezieniu w latach 90-tych przez bohatera spotkania drogi do tradycyjnej, łacińskiej liturgii Kościoła Rzymskiego i jego związaniu się z duszpasterstwem Bractwa św. Piusa X w Polsce (on sam był przez czas jakiś naczelnym redaktorem periodyku bractwa „Zawsze wierni”). Cenckiewicz podzielił się z uczestnikami spotkania swoją opinią na temat głośnych medialnie wydarzeń ostatnich tygodni, dotyczących relacji między Watykanem a „lefebrystami", po cofnięciu ekskomunik nałożonych na 4 biskupów Bractwa a także opinią o kontrowersyjnych wypowiedziach bp Williamsona na temat holocaustu. W tym kontekście zupełnie dziwi fakt, iż organizatorem tej prawicowo – nacjonalistycznej hucby było Stowarzyszenie Nie Teraz, którego szef Tomasz Antoni Żak od dawna sympatyzuje z tym ruchem. A oto dwie opinie naszych internautów w tej sprawie:
 - Dlaczego Cenckiewicz milczy o swoich związkach z lefebrystami? O dziwo inny miłośnik lefebrystów Tomasz Żak jest organizatorem tego spotkania. Nie widzicie, że Cenckiewicz został zupełnie sam na placu boju o zniszczenie Wałęsy? Zwolnili go z IPN i nawet jego kompan do pisania książki jakoś się oddalił i schował. Związki rodzinne z SB Cenckiewicza niby nic nie mają z nim samym wspólnego, a jednak śmierdzą. Może w myśl biblijnej zasady potraktować to do siódmego pokolenia?

 - Może by tak Pan Cenckiewicz  podjął temat Ojca bliźniaków - Rajmunda Kaczyńskiego i Jego cudownych przypadków? Jak to możliwe, że były żołnierz AK, zaraz po II wojnie światowej, (kiedy innych AK-owców mordowano, torturowano, w najlepszym przypadku wykluczano z życia społecznego) bez problemu kończy studia, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej oraz „wypasione" mieszkanie na Żoliborzu - rzeczy, które były poza zasięgiem nawet „zwyczajnych" członków partii, a Jego dzieci zabawiają się w reżimowej telewizji? Nie było polecenia z jedynie słusznej partii żeby taki temat przeanalizować?

Ale zostawmy to. 19 marca w BWA – Pasażu Tertila o godz. 18:30 otwarta została objazdowa pokonkursowa wystawa 5 Międzynarodowego Biennale Miniatur. Na wystawie organizowanej od początku pod  przez patronatem Ośrodka Promocji Kultury „Gaude Mater” w Częstochowie zaprezentowano 254 miniatury 148 autorów wykonanych w różnych technikach i formach. Zwycięzcami Biennale zostali: Agnieszka Sitko – I nagroda, Anne Rossi – II nagroda i Catherine Stewart – III nagroda.  - Ideą wystawy jest pokazywanie prac o formacie 10 cm na 10 cm, wykonanych techniką możliwą do zrealizowania na dwóch płaszczyznach. Nie pokazujemy form przestrzennych. Wybrany przez nas format to maksymalny rozmiar, jeśli mówimy miniaturze. To format idealny. Na świecie organizowane są podobne imprezy, prezentowane tam prace również mają podobny format - wyjaśniają organizatorzy wystawy. Prace pokazywane w Tarnowie zaskakują różnorodnością i tematów, i wykorzystanych technik. Już podczas piątkowego wernisażu głośno zastanawiano się, jak powstały niektóre z rysunków – czy wykonanie mikroskopijnych napisów wymagało użycia szkła powiększającego. Nasza polska laureatka Agnieszka Sitko (rocznik 1976) pochodzi z Mikołowa. Jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, kierunek Grafika Warsztatowa. Dyplom z wyróżnieniem  zrobiła w 2003 roku z grafiki (litografia) w Pracowni Druku Płaskiego pod kierunkiem prof. Józefa Budki oraz prezentacja dodatkowa do dyplomu w Pracowni Malarstwa prof. Jacka Rykały. W roku akademickim 2003/2004 odbyła staż asystencki w Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie w Instytucie Plastyki w Pracowni Litografii prof. Grzegorza Banaszkiewicza. Członek Związku Polskich Artystów Plastyków.
Uczestniczyła w ok. 40 wystawach zbiorowych sztuki w kraju i za granicą (Francja, Austria, Korea Pd., Holandia, Bułgaria, Czechy, Rumunia).
Przy ogromnej różnorodności technik i tematów prawie niemożliwe jest poszukiwanie jakichkolwiek cech wspólnych wyeksponowanych prac. Przyglądając się im, rodzi się smutna konstatacja: coraz mniej miejsca w sztuce dla człowieka… nieujętego w żaden nawias.

Równolegle, aczkolwiek z półgodzinnym odstępem, odbył się w komercyjnej części BWA wernisaż prac malarskich interesującego tarnowskiego twórcy Jerzego Ruszla. Artysta jest tarnowianinem, urodził się w roku 1965, studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom na Wydziale Architektury Wnętrz uzyskał w roku 1984, na uczelni pracował jako asystent do 1991 roku. Później przeniósł się do Tarnowa, obecnie pracuje w Zespole Sztuk Plastycznych w Tarnowie, zajmuje się również projektowaniem, malarstwem i rzeźbą.
Jerzy Ruszel jest m.in. projektantem i autorem drogi krzyżowej w kościele w Zawadzie, uczestniczył w licznych wystawach zbiorowych, a także indywidualnych m.in. w Tarnowie i Hamburgu. Ma w swoim dorobku również współudział w realizacji pomników w Krakowie we współpracy z profesorami Antonim Hajdeckim i Romanem Kurzawskim, projekty wnętrz: hotelu Holiday w Krakowie, hotelu Saskiego w Krakowie, kaplicy w Gosławicach koło Tarnowa, Fitness Studio Hamburg. W roku 1988 był stypendystą Miasta Krakowa.

Za to pierwszy wiosenny weekend w Tarnowie zdominowały rocznicowe uroczystości ku czci generała Józefa Bema – 215 urodziny i 80 rocznica sprowadzenia jego prochów do naszego miasta. Po sesji naukowej, która rzecz całą zainaugurowała, a podczas której  drugi dopiero tytuł „Ambasadora Tarnowa" powędrował w ręce prof. Istvana Kovacsa, badacza życiorysu „ojczulka" Bema i niestrudzonego promotora przyjaźni polsko- węgierskiej, w sobotni  weekend nastąpiła kulminacja tego polsko – węgierskiego jarmarku, podkreślającego związki Tarnowa z Węgrami. I tak na rynku odbył się I Tarnowski Festiwal Smaków, były lekcje czardasza i układanie puzzli „Panorama Siedmiogrodzka”. Zaś potem
miał miejsce plenerowy wypał rzeźb – statuetek „Papryki” – w oryginalnych piecach węgierskich i cieszący się zrozumiałym sporym zainteresowaniem konkurs wina w dwóch kategoriach: „Tarnowski Węgrzyn” – wino oceniane przez jury zawodowe i „Ulubione przez tarnowian” – wino wybrane przez mieszkańców. Abstynenci mogli zaliczyć „Spacer Szlakiem gen. J Bema” – zakończony złożeniem kwiatów pod mauzoleum Bema. Zas koneserzy sztuki mogli obejrzeć na pobliskim placu Rybnym plenerowy pokaz replik  (w skali 1:3) „Panoramy Siedmiogrodzkiej”, przedstawiających bitwę pod Sybirem., której 14 fragmentów ma w swych zbiorach tarnowskie Muzeum Okręgowe.
Ten węgierski dzień w Tarnowie zakończyły dwa koncerty: zespołów węgierskich (Korai Oron, Limbo, Jimmy Robbie) oraz w tarnowskim teatrze występ niekwestionowanej pierwszej damy polskiego jazzu Ewy Bem (zbieżność nazwisk absolutnie przypadkowa).
Ewa Bem swoją wspaniałą karierę rozpoczęła w 1969 roku w klubie „Stodoła” w młodzieżowym bluesowym zespole. Jako solistka zadebiutowała w 1970 roku w kwartecie Zbigniewa Seiferta. Wkrótce razem z Aleksandrem Bemem i Andrzejem Ibką stworzyła zespół „Bemibek”, z którym w 1971 roku wystąpiła na festiwalu Jazz Jamboree `71.
Ewa Bem współpracowała z czołówką polskich muzyków jazzowych, m.in. z Janem Ptaszynem Wróblewskim, Zbigniewem Namysłowskim, Wojciechem Karolakiem, Andrzejem Jagodzińskim, Henrykiem Miśkiewiczem oraz z czołowymi polskimi orkiestrami. Współpracowała też z gitarzystą Janem Borysewiczem i śpiewaczką operową Małgorzatą Walewską. Artystka koncertowała w kraju i zagranicą, zdobyła wiele nagród i wyróżnień na prestiżowych konkursach i festiwalach. Jest laureatką Nagród „Fryderyki” w 2001 roku.
W Tarnowie promowała swoją najnowsza płytę „Kakadu” wydaną w roku 2007, a utrzymaną jest w klimacie lat 70-tych. Znalazło się na niej 13 smooth jazzowych kompozycji autorstwa Joachima Mencla, doskonałego krakowskiego kompozytora i aranżera. Autorką wszystkich tekstów jest, debiutująca w tej roli Ewa Bem.
I to by było w tym tygodniu na tyle.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót.



poniedziałek, 23 marca 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: