Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+47


Tym razem rozpoczynamy nasz kulturalny rekonesans od miejsca, w którym stanęliśmy na popas dwa felietony nazad, czyli przy katedralnej Auli Jana Pawła II gdzie odbyło się pierwsze spotkanie ludzi mediów z okazji Patronalnego Święta Dziennikarzy, a do którego obiecaliśmy powrócić. Poza tym podsumujemy kolędę znanej grupy teatralnej działającej w Zakładzie Karnym w Mościcach, a także odwiedzimy para naukowy happening czyli eksperymentalną makietę Wielkiego Zderzacza Hadronów wyeksponowaną w Hali Sportowej na Gumniskach. Ale zanim o tym, co anonsujemy powyżej, wpadliśmy do tarnowskiego teatru, o którym piszemy obszernie obok w kontekście czekającego go organizacyjno - remontowego tsunami i nie tylko… Otóż na ostatniej osławionej z powodu ujawnienia się tarnowskiego Palikota w osobie radnego, a raczej bezradnego w konfrontacji ze sztuką, Jacka Łabny, pochylono się nad statutem regulującym działalność sceny przy ulicy Mickiewicza. W wyniku dokonanych w nim zmian nasz teatr może prowadzić działalność gospodarczą oraz powinien promować Tarnów i ziemie tarnowską. Poprawiono także min. nazwę organu nadzorującego pracę teatru, który przypomnijmy jest nadal instytucją miejską finansowaną z budżetu miasta, w wyniku czego nie jest już nim zarząd miasta tylko jego prezydent. Przy okazji tych statutowych poprawek, mających w gruncie rzeczy tylko znaczenie formalne, powrócił temat powołania nowej Rady Artystycznej Tarnowskiego Teatru, której ustanowienie nie jest, jak się okazuje, dla dyrektora Żentary obligatoryjne, i do działalności której w obecnym kształcie ma on stosunek „taki sobie”. Jeśli rada artystyczna miałaby w ogóle powstać, byłaby ona bardziej ciałem nie tyle doradczym, co promującym działania teatru na zewnątrz – dywaguje. A my z Pegazem zastanawiamy się, jak teatr funkcjonował do tej pory? Wszak Solski „od zawsze” wynajmował samochody i pomieszczenia, wypożyczał kostiumy, rekwizyty oraz meble – także je wykonując, i nieźle na tym zarabiał…  Czyżby te „usługi dla ludności” były  w przeszłości świadczone nielegalne? Już się boję, że przyjdą po mnie funkcjonariusze CBA i nocą kolbami w drzwi załomocą, wszak jako kierownik techniczny teatru przez wiele lat podpisywałem wiele rachunków za takie usługi… .


Pozostańmy jeszcze w teatrze przez chwilę, aby doprecyzować informację zamieszczoną w jednym z ostatnich Pegazów, a dotyczącą finisażu wystawy prac uczniów i nauczycieli tarnowskiego plastyka czynnej w teatralnym foyer przez cały miesiąc styczeń. Ekspozycję zatytułowaną „Mistrz i uczeń”, którą stanowiło ponad 170 obiektów, min. tkaniny, obrazy i meble, zakończyła licytacja, w której uczestniczyło licznie zebrane grono sympatyków szkoły i dobrej sztuki. Ceny wywoławcze oscylowały średnio w granicach od 5 do 600 złotych, aczkolwiek kilka prac wyceniono powyżej 1200  złotych. Jak dowiedzieliśmy się od Anny Śliwińskiej – Kukli, znanej tarnowskiej artystki i pedagoga Zespołu Sztuk Plastycznych dochód z licytacji wyniósł łącznie ponad 9000 złotych i zostanie przeznaczony głównie na zakup narzędzi i materiałów (płótna, farby, pędzle) potrzebnych do należytego funkcjonowania szkolnych pracowni. A performance pt. „Alegoria sztuk wszelakich” przedstawiła oczywiście Grupa Aprala z TCK dowodzona przez Michała Porębę, a nie on sam… .

Nie sam działa także ppłk. Jacek Matrejek, dyrektor Zakładu Karnego w Tarnowie – Mościcach, prawdziwy mecenas kultury, który wręcz samarytańską opieką otacza grupę teatralną złożoną z więźniów regularnie przygotowującą sztuki dla dzieci i młodzieży, zaś ostatnio kolędowe przedstawienie „Pasterze szli”. I ze swoim kolędowym przesłaniem poszli oni w świat, pokazując swój spektakl aż kilkanaście razy. Z wyreżyserowanym przez innego dobrego ducha, a raczej anioła tego miejsca panią Zofię Gołębiowską – Tabaszewską przedstawieniem przybyli po kolędzie min. do kilku tarnowskich szkół i przedszkoli, Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tarnowie i Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w Zbylutowskiej Górze, Domach Pomocy Społecznej w Nowodworzu i Karwodrzy, a także w Bochni, gdzie uświetnili klubowe spotkania opłatkowe i z okazji Dnia Babci i Dziadka. Ta niezwykle cenna i ważna kulturalna resocjalizacja osadzonych nie byłaby możliwa, gdyby nie judymowy zapał kapitana Andrzeja Jelenia, więziennego koordynatora wszelkich działań kulturotwórczych w tym zamkniętym świecie. Każdy z aktorów bardzo poważnie podchodzi do pracy w zespole teatralnym – dywaguje i dodaje – jego członkowie stale rywalizują ze sobą, chcąc wypaść jak najlepiej. A pani Zofia dopowiada, że z żadną grupą nie pracowało się jej tak dobrze, jak z Pasterzami… Na szczęście zespół nie zamierza osiąść na przysłowiowych laurach i już przygotowuje kolejne premiery, tym razem będzie to bajka dla dzieci „Kot w butach”. Ta niezwykła teatralna wspólnota ludzi prawdziwie wolnych chociaż czasowo pozostających za kratami jest najlepszym przykładem znanego powiedzenia, że sztuka łagodzi obyczaje i złe anioły w dobre przemienia… a te odlatują ku wolności. „I czasem tylko trochę żal, że nasi aktorzy kończą odbywanie kary… .” puentuje rzecz całą dyrektor teatru, pardon, więzienia Jacek Matrejek.

I szkoda, że te niekonwencjonalne resocjalizacyjne para kulturalne działania znajdują tak słaby oddźwięk w lokalnych mediach. Być może to się zmieni po ostatnim interdyscyplinarnym spotkaniu poświęconym misyjności mediów i dramatycznym obniżaniu się jakości dziennikarstwa, jakie odbyło się 31 stycznia w Auli Jana Pawła II przy tarnowskiej katedrze. To pierwsze spotkanie z okazji Patronalnego Święta Dziennikarzy rozpoczęła uroczysta msza święta celebrowana przez ks. bpa. dr Wiesława Lechowicza w tarnowskiej katedrze. Po niej jego uczestnicy zgromadzili się w pobliskiej auli, gdzie min. wysłuchali koncertu młodzieżowego zespołu MEGRO z Wielogłów k. Nowego Sącza oraz interesującego wykładu ks. dr hab. Michała Drożdża – medioznawczy, wykładowcy Papieskiej Akademii Teologicznej. W ciekawym programie tego forum znalazł się jeszcze panel dyskusyjny poprowadzony przez dziennikarza RDN M. Biedronia z udziałem czołowych dziennikarzy tarnowskich mediów: min. Pulita i  J. Kosiby oraz przedstawicieli lokalnych samorządów. W spotkaniu wzięli udział dziennikarze z Małopolski i Podkarpacia. Organizatorami byli: Wydział Duszpasterstwa Ogólnego tarnowskiej kurii i diecezjalna rozgłośnia Radio RDN Małopolska. W ożywionej dyskusji, także tej pobocznej „przy kawie i herbacie” dominował temat roli dziennikarzy w ich „małych ojczyznach” i ich uzależnieniach od lokalnych układów polityczno – biznesowych.

W wykładzie pt. „Misyjność dziennikarstwa - rzeczywistość między ideałem a iluzją" ks. dr hab. Michał Drożdż powiedział, że misyjność to realizowanie określonych zadań, funkcji dla dobra innych i dobra wspólnego, a także „niesienie i przekazywanie określonych wartości, z profesjonalnym zaangażowaniem". Podkreślił, że dziennikarz ma prawo do własnych poglądów, światopoglądu, niemniej jednak cokolwiek wprowadza w obieg publiczny, powinien mieć elementarną świadomość misji tego medium, a także powinien zapytać przede wszystkim, komu jego praca ma służyć. - Jaką to ma wartość, czemu to służy? Odpowiedź na te pytania będzie punktem wyjścia w odpowiedzialnym realizowaniu misji dziennikarskiej - tłumaczył.

Coraz częściej, jego zdaniem, media „stają w rozkroku" pomiędzy misją publiczną, mechanizmami wolnego rynku i uwarunkowaniami politycznymi. Szczególnie ta ostania zależność przeszkadza misyjności. Zjawisko polityzacji mediów ma podwójny charakter. Z jednej strony media - kierujący i zarządzający nimi, ich właściciele, a także dziennikarze realizują w sposób jawny czy ukryty swoje preferencje polityczne, służąc interesownie jednej opcji politycznej. Z drugiej strony politycy korumpują media preferencjami, wpływami, wielorakimi uzależnieniami, pozbawiając media należnej im wolności i niezależności. "To wszystko przeszkadza realizacji uniwersalnej misji publicznej” – powiedział ks. Drożdż.

W wykładzie dla dziennikarzy podkreślił ponadto, że media o tyle pozostaną niezależne, o ile wszystkie zależności mediów będą podporządkowane jednej podstawowej zależności: od prawdy i uczciwości. Dopiero priorytet prawdy czyni media niezależnymi i obiektywnymi. Wykładowca mówił także, że wolność wypowiedzi, tworzenia, informacji nie może być nieograniczona, ale ogranicza ją etyka odpowiedzialności. Natomiast nazywanie odpowiedzialnego działania etycznego cenzurą, graniczy z absurdem. Etyka to nie cenzura, ponieważ etyka odzwierciedla i chroni świat wartości, przede wszystkim wartość i godność człowieka.

Ks. Michał Drożdż wskazywał jednak, że dzisiaj jesteśmy świadkami coraz bardziej postępujących procesów obniżania standardów i jakości dziennikarstwa, co prowadzić może do dewaluacji profesji dziennikarskiej jako zawodu zaufania publicznego. Pojawiły się również zjawiska negatywne, w których wolność słowa nie łączy się odpowiedzialnością, profesjonalizm nie oznacza harmonii fachowości z etycznością, a dziennikarstwo przestaje być w dużej mierze misją, stając się przestrzenią kreowania „medialnych gwiazd” lub rzemieślników medialnych.

Kończąc swój wykład ks. prof. Drożdż  powiedział, że środowiska medialno-dziennikarskie dysponują dziś ogromnym potencjałem oddziaływania na ludzi, który, źle wykorzystany, może przynieść ogromne szkody moralne i społeczne. Przywołał także starą zasadę: żeby wychowywać, trzeba być samemu wychowanym; żeby ewangelizować, trzeba być samemu człowiekiem wierzącym. „Potrzeba zatem ciągłego doskonalenia swojego warsztatu dziennikarskiego i własnej duchowej formacji. Wiedza, umiejętności dziennikarskie, umiejętność współpracy dla dobra innych oraz bogactwo ducha i świata prawdziwych wartości stanowią wyznacznik profesjonalizmu dziennikarskiego, co jest równocześnie najlepszym gwarantem realizacji misji dziennikarskiej”.

A ta misyjność dziennikarskich działań to także przybliżanie zwykłym zjadaczom chleba zjawisk zgoła nieziemskich. Dobrą okazja do tego jest aktualnie czynna interaktywna objazdowa wystawa „Wielki Zderzacz Hadronów – jak to działa?” przygotowana przez Wydział Fizyki Politechniki Warszawskiej oraz zaangażowanych w prowadzone w Szwajcarii badania naukowców, a wyeksponowana w hali sportowo – widowiskowej przy ulicy Gumniskiej staraniem Urzędu Miasta Tarnowa, III Liceum Ogólnokształcącego i tarnowskiego Pałacu Młodzieży.

Wielki Zderzasz Hadronów (LHC) to największe na świecie urządzenie badawcze. Budowano go 14 lat kosztem – jak się szacuje – 6 do 9 miliardów franków szwajcarskich. LHC to akcelerator, czyli maszyna do przyspieszania cząstek materii, znacznie przewyższająca dotąd znane, umożliwiająca osiągnięcie warunków, o których w klasycznych laboratoriach można tylko marzyć. Eksperyment z wykorzystaniem Wielkiego Zderzacza Hadronów rozpoczął się w międzynarodowym ośrodku badawczym CERN pod Genewą we wrześniu ubiegłego roku. Zaangażowanych jest w niego blisko 10 tysięcy naukowców z 80 krajów, w tym ok. 350 Polaków. Celem jest znalezienie odpowiedzi na fundamentalne pytania: jaka jest struktura materii?, jak tworzył się Wszechświat?, dlaczego występuje nadwyżka materii nad antymaterią?
Tarnów jest trzecim polskim miastem, w którym wystawa jest prezentowana. Otwarciu towarzyszył wykład inauguracyjny prof. dr hab. Jana Pluty z Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej, tarnowianina z pochodzenia. Ksiądz profesor Michał Heller, światowej sławy filozof i kosmolog, laureat nagrody Templetona, Honorowy Obywatel Tarnowa mówił o swoich wrażeniach z pierwszej wizyty w CERN.
To bardzo dobrze, że Tarnów znalazł się na trasie tego objazdowego para naukowego cyrku. Dzięki czemu młodzi i starzy mogą zapoznać się z istotą jednego z największych eksperymentów naukowych w dziejach ludzkości, porównywalnego chyba tylko z wyprawą na księżyc i planowanymi podróżami w czasie.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



sobota, 07 lutego 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: