Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+46


Nareszcie zdarzył się w naszym galicyjskim miasteczku prawdziwy skandal. Mamy w Sejmie niezrównanego by nie rzec niezrównoważonego posła Palikota, który na skandalach zdaje się budować swój polityczny imicz. I oto teraz doczekaliśmy, a raczej dochowaliśmy się w tarnowskim parlamencie rodzimego Palikota w osobie radnego Jacka Łabny. Otóż zacny ten mąż i ojciec oburzył się był podczas ostatniej Sesji Rady Miasta na fragment dekoracji Sali Lustrzanej przedstawiający fotografię dwóch nagich mężczyzn, stanowiącej część ekspozycji objazdowej wystawy Grnad Press Foto 2008. Mężczyźni na zdjęciu nie dość że byli nadzy, to jeszcze się do siebie przytulali, co tak zbulwersowało, a może rozpraszało podczas obrad radnego Łabnę, że zażądał ich usunięcia lub zakrycia, co też ponoć uczyniono…(!). Ponieważ w powszechnej opinii nic tak nie łagodzi obyczajów jak muzyka, więc powróćmy na chwilę pamięcią do Tarnowskiego Centrum Kultury, w którego klimatycznych piwnicach w piątkowy wieczór 23 stycznia zagrał jeden z najwybitniejszych pianistów jazzowego młodego pokolenia Paweł Kaczmarczyk ze swoim Audiofeeling Quartet. Wart odnotowania był także mający miejsce dzień później (sobota 24 stycznia) Koncert Noworoczny naszego eksportowego Zespołu Pieśni i Tańca „Świerczkowiacy” w ich rodzinnym gnieździe czyli Mościckim Centrum Kultury. Zaś ten ostatni styczniowy tydzień domknęły dwie ciekawe imprezy, jakie odbyły się w tarnowskim teatrze. Pierwsza to piątkowy finisaż wystawy prac uczniów i nauczycieli Zespołu Szkół Plastycznych w Tarnowie, połączony z aukcją, a artystycznie oprawiony pantomimą. Druga to sobotnie, cykliczne 62 już spotkanie „Na skrzydłach po drabinie”, podczas którego znaleźć się można było w… przestrzeni przeciwstawnie postrzeganej, jak napisała w zaproszeniu jego główna organizatorka Krysia Drozd.


Ale wróćmy do naszych baranów, pardon, czyli do kontrowersyjnej sesji z gejami w tle. Otóż jak wieść gminna, a raczej miejska niesie, podczas czwartkowej sesji Rady Miasta Tarnowa, radny Jacek Łabno zgłosił wniosek o usunięcie lub zakrycie zdjęcia, przedstawiającego dwóch nagich mężczyzn, przytulających się do siebie. To jedna z fotografii, które znalazła się na prezentowanej w Sali Lustrzanej, a zdemontowanej na czas obrad, wystawie GRAND PRESS FOTO 2008. Oburzony przewodniczący klubu radnych „Prawo i Sprawiedliwość” zarzuca organizatorom wystawy… promocję homoseksualizmu (!). Z oczywistych powodów zarzuty te śmieszą niektórych radnych. Jakub Kwaśny we wniosku swojego starszego kolegi dopatruje się elementów homofobii, nietolerancji i sugeruje, że Łabno nie rozumie, normalnego ludzkiego zachowania, takiego jak czułość. Z kolei Prezydent Ryszard Ścigała stwierdził, że widocznie radny Łabno nie zna się na sztuce, dodając, że cała sprawa wpisuje się w ... cele wystawy, wśród których istotnym zamiarem jest prowokacja. Ostatecznie w dalszej części obrad Rady Miasta  przychylono się do wniosku radnego Łabno, i podobno zasłonięto ową „gejowską” fotografię. Piszę podobno, bowiem zdaniem Andrzeja Skórki z Gazety Krakowskiej wystawa przetrwała sesję w stanie nienaruszonym. Sensacjami z Tarnowa zaskoczona jest Renata Gluza, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika Press – organizatora konkursu i właściciela wystawy: Trudno komentować takie reakcje. Te zdjęcia pokazują  przecież Polskę i ludzi w niej żyjących… . Niestety także ich mentalną prowincję i zaściankowość, brak tolerancji i otwartości, płytkość i prymitywizm postaw.
A oto trzy wybrane cytaty z opinii internautów w tej sprawie:
- „Wkurza mnie raz: nietolerancja, dwa: wandalizm zwykły... GRAND PRESS PHOTO 2008 w Sali Lustrzanej całkiem ciekawe. Zirytowało mnie tylko, że w dziale „Życie codzienne" pokazano m.in. sesję dwóch gejów i na jednym ze zdjęć oryginałów, ktoś (jakiś homofob) napisał długopisem JEBANE PEDAŁY. Przecież gej czy lesbijka, to taki sam człowiek jak każdy inny, też potrzebuje kochać i być kochanym. Łączymy się w pary, bo człowiek, to zwierze stadne i nie ważne czy są to pary damsko - męskie czy pary składające się z ludzi tej samej płci”.

- „A tak w ogóle, mówienie o promowaniu homoseksualizmu jest jakimś totalnym nieporozumieniem graniczącym z głupotą. Nie można promować czegoś, na co nie ma się żadnego wpływu. Orientacja seksualna nie jest przekonaniem, postawą, czy ideą którą można promować czy reklamować. Jest to konstruktywna część osobowości i dlatego nie podlega zmianie. Panie radny, szerzyć i propagować to można nietolerancję i głupotę - te zawsze były własnością głupich i pewnie nigdy wykorzenione nie będą, bo są równie wieczne jak sama głupota.”

- „Pewna teoria głosi, że faceci, którzy najbardziej boją się gejów, sami przerażeni są swoją seksualnością i przeżywają cały czas potężne lęki w związku z prawdziwym obliczem swoich preferencji seksualnych. Te lęki są, oczywiście, spychane do podświadomości, w działaniach ego manifestują się za to agresją i niechęcią skierowaną w środowiska gejowskie. Do czego zmierzam? Prawdziwi mężczyźni nie boją się gejów. Hmm, kto w takim razie zasiada w Radzie Miasta?”

Równie interesująco, aczkolwiek w zupełnie innym znaczeniu tego słowa, rozpoczął się tegoroczny cykl imprez jazzowych organizowanych przez Tarnowskie Centrum Kultury. W piątkowy wieczór w piwnicach zagrał jeden z najwybitniejszych pianistów jazzowego młodego pokolenia Paweł Kaczmarczyk ze swoim Audiofeeling Quartet. Muzyka w wykonaniu tego zaledwie 23-letniego jazzmana i jego zespołu brzmi przystępnie - dużo w niej smaku, starannego budowania atmosfery, wzajemnej atencji i ciekawej ekspresji. Jak napisała na jednym z portali Agnieszka Setlik: warto było  wybrać się na występ tych obiecujących instrumentalistów. Wieczór spędzony na słuchaniu ich muzykowania był nie tylko przyjemny, ale i niezwykle bogaty, zarówno estetycznie, jak i artystycznie.

A oto jej relacja: „Artystom (Paweł Kaczmarczyk – piano, Radek Nowicki - saksofon, Michał Barański - kontrabas, Łukasz Żyta - perkusja) nie sposób odmówić wykonawczego kunsztu - wspaniale panują nad dynamiką, potrafią umiejętnie, z dużą biegłością i elastycznością budować nośne harmonie. W trakcie koncertu muzycy często zmieniali tempo, dzięki czemu słuchając ich kompozycji nawet nie zauważyłam, gdy minęła godzina z okładem. Intrygowało dojrzałe piano Pawła Kaczmarczyka, fantastyczny dźwięk dęciaków Nowickiego i rytmiki Barańskiego, a także dobra perkusja Łukasza Żyty. Lider zespołu, Paweł Kaczmarczyk jest perfekcjonistą w tym, co robi. Głęboko przeżywa swoją muzykę, czego widzialnym przejawem były przedziwne, natchnione miny, które stroił w trakcie piątkowego występu. Nie mniej zachwycona była tarnowska publiczność, która na każdy utwór, każde solo reagowała entuzjastycznie. Szkoda tylko, że nie doczekawszy się bisów po zakończeniu koncertu, zmuszona była rozejść się w niedosycie.
Rzetelny jazzowy warsztat, popisowe sola, miejsce dla przestrzennej improwizacji, błyskotliwa interakcja sekcji rytmicznej, a przede wszystkim mikstura oryginalności, charyzmy i wizjonerstwa – wszystko to stworzyło jakość, która jest w stanie zadowolić nawet najbardziej wybrednych jazzowych koneserów. Tylko czekać aż Paweł Kaczmarczyk z nadziei polskiego jazzu zmieni się w jego główną siłę.

Wprawdzie Święta Bożego Narodzenia oraz związany z nimi okres noworoczny właśnie dobiegł końca (Gromniczna), więc niejako podsumowując go warto odnotować jedyny w swoim rodzaju koncert, jaki odbył się Mościckim Centrum Kultury w wykonaniu Zespołu „Świerczkowiacy”. Była to chyba jedna z ostatnich w tym świątecznym okresie okazja do tego, aby posłuchać najpiękniejszych polskich kolęd i pastorałek. Zespół występujący w barwnych kostiumach z regionu wykonał swój „żelazny” repertuar w bogatej aranżacji muzycznej z towarzyszeniem orkiestry. W programie koncertu znalazły się także propozycje taneczne. Zespół pokazał min. widowisko „Na kuligu" z regionu wschodnio - krakowskiego będące opowieścią o dawnych obrzędach i zwyczajach noworocznych. Na scenie nie zabrakło rozpędzonych sań, gościnnego gospodarza, rozbawionych kolędników i dobrej zabawy w izbie pełnej tancerzy. Choreografia i inscenizacja to dzieło - Wandy Zach i Wiesławy Hazuki, opracowanie muzyczne - Eugeniusz Sitko, Andrzej Radzik, prowadzenie chóru - Marta Cichońska. Kolejną propozycją koncertową były  „Zabawy i tańce górali Beskidu Śląskiego" w choreografii - Wiesławy Hazuki, opracowaniu wokalnym i muzycznym - Andrzeja Radzika i Eugeniusz Sitko..W tym uroczystym koncercie wystąpili również "Mali Świerczkowiacy", śpiewając kolędy i wykonując tańce oraz przyśpiewki Krakowiaków Zaborowskich.

Przy tej okazji warto przypomnieć, iż  „Świerczkowiacy" obchodzili w ubiegłym roku jubileusz 45-lecia istnienia. Wówczas za swoje osiągnięcia zostali wyróżnieni nagrodą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego a także otrzymali certyfikat Międzynarodowej Organizacji Folklorystycznej CIOFF uprawniający Zespół do reprezentowania Polski podczas międzynarodowych festiwali folklorystycznych.

Zespół Pieśni i Tańca "Świerczkowiacy" jest wyjątkowym zjawiskiem kulturalnym nie tylko na skalę Tarnowa. Od  45 lat nieprzerwanie obecny jest na scenach krajowych i zagranicznych, zachowując przy tym niezmienną świeżość i młodość - to doprawdy zadziwiający fenomen. Zespół narodził się z prawdziwej potrzeby ludzi, którzy obok swej pracy zawodowej w mościckich Zakładach Azotowych pragnęli tańczyć, śpiewać i muzykować. Jak wszystko co autentyczne, tak i powstanie "Świerczkowiaków" ma swe głębsze korzenie. Już w 1959 r. w Domu Kultury przy Zakładach Azotowych działała kapela ludowa prowadzona przez Józefa Bryndala. Jej członkowie na początku wyglądali tak naturalnie, jakby  przyszli wprost z wiejskiego wesela. Marian Chodur, Władysław Kokoszka, Józef Kotlarz, Adolf Wiśniewski i Wiktor Hojda grali dla przyjemności melodie i przyśpiewki zasłyszane z dzieciństwa . Ich występy na scenie i estradzie zyskiwały entuzjazm publiczności i tak wielką popularność, że powstanie większego zespołu folklorystycznego stało się tylko kwestia czasu. Oficjalne powołanie Zespołu Pieśni i Tańca "Świerczkowiacy" jest zasługą Jerzego Szawicy - ówczesnego kierownika Domu Kultury Zakładów Azotowych oraz Kazimierza Ożgi - kierownika artystycznego tej placówki i utalentowanego muzyka. Podziwiamy, gratulujemy i życzymy, życzymy… .

Końcówka tygodnia i miesiąca stycznia należały zdecydowanie do Tarnowskiego Teatru, gdzie miały miejsce dwie interesujące imprezy. Najpierw w piątek 30 o godzinie 18 odbył się finisaż wystawy prac uczniów i nauczycieli Zespołu Szkół Plastycznych w Tarnowie, którego kulminacja była  aukcja prac uczniów. Do nabycia były oprócz obrazów, także tkaniny artystyczne, meble oraz wyroby snycerskie. Powstały one podczas plenerów oraz zajęć szkolnych prace, min. pejzaże, martwe natury, kopie malarstwa tablicowego i rzeźby niejednokrotnie były wyróżniane w konkursach, stanowiąc potwierdzenie uzdolnień i kreatywności młodych twórców.
Aukcję poprowadzi pan Grzegorz Janiszewski, pełnomocnik dyrektora Tarnowskiego Teatru ds. promocji i wizerunku. Spotkanie oprawił pokaz mody karnawałowej przygotowany przez uczniów Zespołu Szkół Plastycznych, a także  pantomina w wykonaniu Michała Poręby, aktora teatru APRAPLA.

Drugim wydarzeniem wieńczącym miniony tydzień było sobotnie: „Lux in tenebris” -  62. spotkanie z cyklu „Na skrzydłach, po drabinie”. Tym razem zorganizowane się w… przestrzeni przeciwstawnie postrzeganej. Pierwsza z przestrzeni, reprezentowana była przez tegoroczne maturzystki I LO im. Kazimierza Brodzińskiego – Monikę Bochenek, Karolinę Kleszyk, Kingę Szczerbę i dzieci zespołu wokalnego Pałacu Młodzieży oraz czytającą wiersze aktorkę tarnowskiego Teatru – Bogumiłę Podstolską-Kras. Druga – zagospodarowana została  przez Ewę Dudek, Wieńczysława Leszczyńskiego i jego żonę Katarzynę. Ewa jest niewidomą wokalistką, zaś Wieńczysław niewidomym tancerzem. Co widzimy nie widząc i czy w ogóle widzimy widząc – to pytanie postawione przez organizatora spotkań, czyli Tarnowską Artystyczną Konfraternię uniesione na skrzydłach po drabinie ludzkich możliwości nawiązywało do „złotych” czasów tej wartościowej imprezy. Stając się serdecznym przesłaniem dla naszych bliźnich sprawnych inaczej i integrujących się z nimi zwykłych zjadaczy chleba. Brawo Krysiu!


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



poniedziałek, 02 lutego 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: