Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+44


Równie bajkowo, jak zimowy śniegu tren spowijający styczniowy Tarnów, wygląda nowy rok w kulturze, który zainaugurowały w niedzielę 11 stycznia dwa teatralne przedstawienia: „Przygody Koziołka Matołka” w Teatrze im. L. Solskiego i „Śpiąca królewna” w Mościckim Centrum Kultury, wystawiona przez teatr „Maska” z Rzeszowa. Tamże zwieńczył mijający tydzień w kulturze trzydniowy blok imprez opatrzonych intrygującym tytułem „Po lin – tu się zatrzymamy”. O innych kolejnych wydarzeniach kulturalno – towarzyskich, takich jak min. Wielka Gala „Uskrzydlonych” czy plenerowo – salonowy wernisaż braci Kalinów w BWA piszemy obok oddzielnie. Ale skoro o teatrze mowa to właśnie na łamach lokalnych mediów dyrektor wydziału kultury tarnowskiego magistratu Marcin Sobczyk bardzo pochlebnie recenzuje dotychczasowe dokonania sceny przy ulicy Mickiewicza pod nowymi rządami dyrektorskiego triumwiratu: Zientara, Janiszewski i Balawejder. Kuriozalność tej oceny sprowadzającej się w gruncie rzeczy li tylko do spraw organizacyjno – finansowych, a zupełnie pomijając poziom artystyczny ostatnich premier (szczególnie „Betlejem”), ale to temat na oddzielny tekst, dobrze koresponduje z medialną wrzawą wokół ostatniego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ta grająca już od siedemnastu lat, także w Tarnowie, pod wodzą charyzmatycznego Jurka Owsiaka, jedyna na świecie formacja od jakiegoś czasu zjada swój własny ogon zachłystując się biciem kolejnych rekordów finansowych, a z premedytacją przemilczając wcale nie małe rzeczywiste koszty tego kwestarskiego pospolitego ruszenia. W powszechnej opinii wcale nie tak małej rzeszy fanów tej ogólnonarodowej kwesty uczciwie byłoby każdorazowo przedstawić rzeczywisty bilans jej finansowych sukcesów, odejmując od zebranych milionowych kwot poniesione z tej okazji koszty… . Unikając w ten sposób fałszywych tonów w brzmieniu tej naprawdę wielkiej orkiestry. Zgoła odmiennie, bardzo szlachetnie w swej intencji brzmi przesłanie, by nie rzec orędzie, jakie u progu nowego roku wystosował do tarnowian za pomocą Dziennika Polskiego jeden z najwybitniejszych jego zamiejscowych obywateli Zbigniew Święch, znany krakowski dziennikarz i pisarz historyczny, niedawno mianowany przez prezydenta Ścigałę ambasadorem Tarnowa na cały świat, które ze względu na jego wagę cytujemy poniżej w całości.


Posłanie do tarnowian… w mieście, całym kraju i – poza Polską. Ostatnio w naszym Tarnowie istne zatrzęsienie wszelkich jubileuszy. Są one ważne nie tylko dla środowisk, których dotyczą, ale także dla ogółu tarnowian – gdziekolwiek przyszło im żyć. Świadomość trwania od wielu lat różnych instytucji – sama w sobie tworzy dodatkowe więzi. Wyliczanka jest długa. 130 lat ma Karpacka Spółka Gazownictwa, 120 lat – Muzeum diecezjalne, po 100 lat liczą Miejska Biblioteka Publiczna im. Juliusza Słowackiego, Dom Pomocy Społecznej i kościół Księży Misjonarzy. 90 lat temu Tarnów był pierwszym miastem niepodległym w Niepodległej – tyle lat liczy Klub Sportowy „Tarnovia”. Po 80 lat mają: Klub Sportowy „Unia”, Muzeum Okręgowe, Tarnowskie Azoty i Nowy Cmentarz (na nim spoczywają moi Rodzice – w ubiegłym roku Matka skończyłaby 100 lat), 55 lat ma na swoim karku Koło Przewodników PTTK „Leliwa”, po 45 zaś Stowarzyszenie Romów i Zespół „Świerczkowiacy”, okrągłe 30. urodziny obchodzi Tygodnik „Temi”. Po około 20 lat liczą: Tarnowska Fundacja Kultury organizująca od dwóch dziesięcioleci ogólnopolskie spotkania liderów kultury i projekt Światowego Forum Mediów Polonijnych tak wspaniale od kilkunastu lat realizowany. 15 lat zaliczyli – Tarnowska Orkiestra Kameralna, Fundacja bpa Jerzego Ablewicza, Nowy Szpital, Radio Dobra Nowina, tarnowski oddział „Gościa Niedzielnego”, a niebawem i Fundacja im. Hetmana Jana Tarnowskiego. Dziesięciolatkami są Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa i – powiat tarnowski. W roku 2009 największym z jubileuszy będzie 450 – lecie Akademioli, stworzonej przez hetmana Jana Tarnowskiego, czyli obecnie I Liceum im. Kazimierza Brodzińskiego. To zadziwiające, ile lat ta szkoła przez wieki trwania dała Rzeczypospolitej wybitnych obywateli! Proponuję, aby jesienią zwołać do Tarnowa globalny Zjazd Tarnowian (zwłaszcza absolwentów naszego I Liceum) i powołać Stowarzyszenie „Leliwa”, obejmujące również 13 miast z gwiazdą i półksiężycem w herbie. Na górze św. Marcina, gdzie niegdyś ognie paliliśmy w V Drużynie ZHP im. Szymona Kohorta – zapalimy ognisko, śpiewając pieśni z tarnowskim rodowodem („Płonie ognisko i szumią knieje”). Zestrzelimy myśli w jedno ognisko, w jedno ognisko duchy! Wówczas Tarnów stanie się prawdziwą stolicą wszystkich tarnowian. Worek z jubileuszami przetwórzmy w niebywałą promocję Tarnowa. Z wielkim szacunkiem Zbigniew Święch.

Niestety z nieco mniejszym szacunkiem musimy z Pegazem ocenić tegoroczną finansową uliczną fiestę, czyli XVII Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak sprawozdawała w mediach Agata Grudzień z tarnowskiego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy: "Oficjalne, szczegółowe wyniki będą znane pod koniec miesiąca. Istnieją jednak wstępne obliczenia. To jest ponad 200 000 zł i liczymy dalej (puszki Tarnowskiego Sztabu 120000 tyś. zł, 55 tyś. zł Sztab przy Szkole Szczepanika, 7 tyś. zł MTK, 18 tyś. zł Radio RDN Małopolska). Także rekord na pewno padnie!".  W Tarnowie WOŚP zaczęła grać od czwartku. Najwięcej imprez odbyło się w niedzielę. Na scenie ustawionej przy ulicy Brodzińskiego odbył się IV Plenerowy Koncert WOŚP. Były m.in. konkursy i zabawy. Zagrały zespoły muzyczne, w tym gwiazda wieczoru Paweł Stasiak z zespołem PAPA D (dawnym Papa Dance). O godz. 20.00 rozbłysło Światełko do Nieba. Na tarnowskiej Kapłanówce odbył się 3. SuperSprint o Puchar Prezydenta Tarnowa. Jego główną atrakcją było pilotowanie startu z Michałem Bębenkiem. Licytacje odbywały się również na antenie Małopolskiej Telewizji Kablowej. Tylko dzięki aukcji przeprowadzonej na antenie radia RDN Małopolska uzyskano 18 tys. złotych. Najwięcej zapłacono za obraz Witolda Pazery i złote serduszko orkiestry (4,5 tys. zł). Wylicytowano również rękawice żużlowca Janusza Kołodzieja i buty Maryli Rodowicz. I bardzo dobrze, tylko dlaczego przy okazji tych hura optymistycznych sprawozdań i odliczaniu kolejnych rekordów tej bez wątpienia ważnej i potrzebnej akcji od początku panuje swoista zmowa milczenia na temat rzeczywistych kosztów poniesionych przy jej organizacji. A sądząc po medialno – organizacyjnym rozmachu kolejnych koncertów pomocowej orkiestry im. Jurka Owsiaka, są one niemałe, i liczyć je trzeba w setkach milionów złotych.  Także w Tarnowie były one z pewnością znaczne, ale i nasi lokalni organizatorzy poddali się ogólnopolskiemu tabu w tej sprawie. Ciekawe dlaczego, wszak wszyscy wiedzą, iż nic nie ma za darmo i wszystko ma swoja cenę. Także dobroczynność… .

Ale wróćmy do naszych baranów a raczej bajek, które zapoczątkowały tegoroczny sezon kulturalny w naszym mieście. Koziołek Matołek to postać stworzona przez Kornela Makuszyńskiego (autora tekstu) i Mariana Walentynowicza (twórcę kolorowych rysunków) w jednej z pierwszych w Polsce historyjek obrazkowych dla dzieci z 1933 roku. Niektórzy uważają ją za jeden z pierwszych polskich komiksów… .  Na „koziołkowych” opowieściach wychowały się całe pokolenia Polaków, i co ciekawe, nic nie tracą one na swojej świeżości. Nic też dziwnego, iż  Koziołka Matołka powszechnie uważa się za  postać kultową, mimo że od śmierci obu autorów jego przygód minęły już dziesięciolecia, a opisane i narysowane przygody tytułowego bohatera nie przystają do współczesnej rzeczywistości. Ta obrazkowa powieść należy do kanonu polskiej literatury dziecięcej. Fabuła książeczek (a powstała ich cała seria: "120 przygód Koziołka Matołka", "Druga księga przygód Koziołka Matołka", "Trzecia księga przygód Koziołka Matołka" i "Czwarta księga przygód Koziołka Matołka") sprowadza się do podróży bohatera po całym świecie w poszukiwaniu mitycznego Pacanowa, jedynego miejsca na świecie, gdzie kują kozy. Przygody są oczywiście niezwykłe i absolutnie nieprawdopodobne, Koziołek jest sympatyczny i łatwowierny, śmieszny, niezdarny i głupiutki. Na podstawie cyklu książeczek Kornela Makuszyńskiego tarnowski przygotował iście karnawałowy spektakl pt. "Przygody Koziołka Matołka", którego premiera odbyła się 11 stycznia w niedzielę o godzinie 16.   Reżyserem spektaklu jest Sławomir Gaudyn, adaptacja i scenografia jest autorstwa Grzegorza Janiszewskiego, zaś muzycznie oprawił spektakl Adam Prucnal, a występują w nim aktorzy: Przemysław Sejmicki jako Koziołek Matołek oraz Jolanta Januszówna, Anna Lenczewska, Grzegorz Janiszewski i Robert Żurek.

Nieco mniej zwariowana, za to bardziej baśniowa okazała się "Śpiąca królewna" z Teatru „Maska” w Rzeszowie, pokazana  na deskach Mościckiego Centrum Kultury w Tarnowie w tą samą niedzielę 11 stycznia, tyle że przed południem o godzinie 11. A rzecz cała zaczyna się od   narodzin królewny Różyczki, które napełniają cały dwór radością. Wróżki zamieszkujące królestwo zbierają się, aby obdarować maleńką królewnę najwspanialszymi zaletami. Niestety, jedna z nich, nie otrzymawszy zaproszenia na chrzciny, postanawia się zemścić. Tak wygląda fabuła tej jednej z najpopularniejszych na świecie baśni  - opowieści o królewnie, nad którą już za młodu zawisło straszliwe niebezpieczeństwo. Królewnie, która za sprawą złej wróżki pewnego razu rani się wrzecionem w palec i zasypia na 100 lat. Na szczęście na ratunek przybywa dzielny młodzieniec. Jego odwaga i miłość odwracają zły czar. Raz jeszcze dobro triumfuje, a intrygi złych i zawistnych ludzi pełzną na niczym. Ta historia znana z baśni braci Grimm nabiera w rzeszowskim spektaklu wymiaru uniwersalnego, stając się opowieścią o dorastaniu w świecie zakazów i nakazów, które mają ustrzec królewnę przed tym, co i tak nieuchronne, staje się także opowieścią o zmaganiu z własnym przeznaczeniem. Pokazuje także, że wobec siły zła, dobro niekiedy musi ustąpić, ale ostatecznie zawsze zwycięża. Spektakl wyreżyserował Marek Wit, scenografię zaprojektował Pavel Hubička, a muzycznie przysposobił  Nikos Engonidis, zaś wystąpili w nim:  Monika Szela, Małgorzata Szczyrek, Jadwiga Domka, Maria Dańczyszyn, Marta Bury, Piotr Pańczak, Bogusław Michałek, Robert Luszowski.

Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę w Mościcach gdzie Mościckie Centrum Kultury zorganizowało ciekawie pomyślaną imprezę „Po-lin… tu się zatrzymamy". Podczas sobotnio – niedzielno – poniedziałkowego bloku imprez (17,18 i 19 styczeń) można było zobaczyć unikalne archiwalia, muzykę i kuchnię pokazującą świat, którego już nie ma: przedwojenną Polskę, w której dwie kultury: żydowska i polska, współistniały obok siebie. Cykl imprez rozpoczęła sobotnia projekcją filmu „Po – Lin. Okruchy Pamięci” (g.20). To dokument w całości oparty na materiałach archiwalnych. Ich autorami są Żydzi, którzy wyemigrowali do USA, ale w latach trzydziestych XX wieku przyjeżdżali do Polski, by odwiedzić swoich krewnych. Często przywozili ze sobą kamery. Te amatorskie filmy pokazują codzienne życie Żydów w przedwojennej Polsce. Po projekcji  spotkanie z reżyserką filmu Jolantą Dylewską poprowadził Łukasz Maciejewski. W niedzielę w ramach cyklu odbyły się dwa wydarzenia. O godz. 18, w restauracji AD REM w Tarnowie smakować można było potrawy kuchni żydowskiej. Godzinę później na dużej scenie MCK odbył się koncert ośmioosobowej formacji „MAX KLEZMER BAND”. Grupa zaprezentowała muzykę żydowską z motywami z różnych stron świata. Ostatnim akcentem PO – LIN …TU SIĘ ZATRZYMAMY, była projekcja filmu „Przyjeżdża Orkiestra”. Zaprezentowana w kinie Millenium  komedia opowiada o egipskiej orkiestrze, która zagubiła się w Izraelu. Przybyła tam, by zagrać na uroczystym otwarciu centrum kulturalnego. Niestety, nikt nie odebrał muzyków z lotniska. Starają się więc sami dotrzeć na miejsce planowanego występu…
I to by było w tym tygodniu na tyle…


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót


Ryszard Zaprzałka



niedziela, 18 stycznia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: