Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+42


Ten pierwszy w nowym roku 2009 cotygodniowy spacer po kulturalnych zaułkach naszego galicyjskiego miasteczka, aliści jak by nie było, w randze stolicy powiatu zaczynamy z pewną nieśmiałością. Tym większą, im mniejszą mamy ochotę na wyściubienie nosa poza domowo- stajenne opłotki spowodowane takimi, a nie innymi okolicznościami przyrody, wszak nie od dziś wiadomo iż organicznie nie lubimy zimna.  Ale do rzeczy. Początek stycznia to początek skali, nowe otwarcie, kolejna szansa, czas dany nam ponownie ale i zadany. Z tym ostatnim pojęciem świat „od zawsze” miał problemy, do dziś tak naprawdę nie wiadomo ile właściwie dni ma rok. Niezależnie od tego odnotujmy na przełomie roku kilka zwyczajowo związanych z tym okresem wydarzeń, jak chociażby kultowe już wigilijne „Rockowe opłateczki” Wojtka Klicha w TCK, fantastyczny bożonarodzeniowy koncert chóru GOS.Pl w tarnowskim teatrze oraz wieńczący świąteczny pakiet imprez sylwester na Rynku, poprzedzony happeningiem w Teatrze im. L. Solskiego. Nie sposób także pominąć półmetka rządów prezydenta Ryszarda Ścigały, który pokazał na przełomie roku ludzka twarz i zamiast tradycyjnie wysyłanych urzędowych kartek świątecznych zadysponował aby kwotę przeznaczona na ich wysyłkę przeznaczyć na pomoc dla potrzebujących, oraz czytał i kolędował w Tatrzańskiej podczas cyklicznego wieczoru „Czytanie nocą” organizowanego przez bezdomny od nowego roku Teatr Nie Teraz. Wszystko to, co się działo i dzieje, zawsze zdarza się gdzieś i kiedyś. Być może wyjątkiem była pierwotna osobliwość, sam Wielki Wybuch, od którego zaczęła się ewolucja Wszechświata, a który jednocześnie zaszedł wszędzie i być może, w pewnym sensie, „poza czasem”. Tym problemem m.in. zajmuje się najznamienitszy z współczesnych obywateli naszego miasta ksiądz profesor Michał Heller i jego współpracownicy. My jednak, na co dzień, żeby sprawnie działać, musimy regulować zegarki i zrywać kartki z kalendarza oraz określać miejsce pracy i zamieszkania. Sylwester i Nowy Rok jest dla mierzenia czasu w długich okresach tym, czym północ dla czasu dobowego, umownym początkiem skali, którego nie wyróżniają żadne prawa fizyki, a jedynie historia, tradycja i przyzwyczajenie.


Niezależnie od tych kalendarzowych dywagacji, o których interesująco pisze obok na naszych łamach publicysta Tygodnika Powszechnego Stanisław Bajtlik w każdą wigilijną noc, nieprzerwanie od 1995 roku w wypełnionych po brzegi Piwnicach TCK rozbrzmiewają kolędy i pastorałki w blues-rockowych aranżacjach. Również tegoroczne Święta Bożego Narodzenia nie mogły obyć się bez „O!płateczków Rockowych Wojtka Klicha”, które nadają tej wyjątkowej nocy niepowtarzalny klimatu. Ostatni wigilijny Koncert, na który na długo przed zabrakło biletów, wzbogacony został o nowe autorskie pastorałki Wojtka Klicha i jego gości. Rockowe O!Płateczki to ziszczenie niepokornych marzeń Wojtka Klicha, który wymyślił sobie tę imprezę, datę i irracjonalną godzinę rozpoczęcia (bo któż o 1.30 w nocy odwiedza sale koncertowe?) i wszystko to od początku wypaliło! Od pierwszego koncertu O!Płateczki stały się imprezą kultową, nie do powtórzenia i (jak okazało się po edycji w której nagrywana była płyta koncertowa w tarnowskim teatrze) nie do przeniesienia. ”Mam wrażenie jest to rodzaj opłatka dla naszego środowiska muzycznego i jego wiernych sympatyków, którzy zjeżdżają z najodleglejszych miejsc na tę jedną noc by być razem ze swoim rodzinami i z tą jedyną, niezwykłą rodziną muzyków i fanów starego dobrego rocka…” – dywagował na ten temat Tomasz Kapturkiewicz, dyrektor TCK. W tę magiczną bożonarodzeniową noc, muzycznymi opłatkami dzielili się: Wojtek Klich- wokal, gitara, Jerzy „Kobra” Drobot – bas, Stanisław Migała- gitara, Krzysztof Krupa „Flipper”- perkusja oraz Goście.

Natomiast tuz po Świętach, standardy muzyki gospel i najpiękniejsze, najbardziej znane i lubiane kolędy we współczesnych aranżacjach, wypełniły w sobotni wieczór tarnowski teatr. A wszystko to za sprawą bardzo radosnego, energetycznego, koncertu zatytułowanego „A Child is Born”, jaki dał tam bardzo popularny i lubiany tarnowski chór GOS.PL, działający przy parafii księży Filipinów. Tarnowski Chór GOS.PL jest zespołem, który od 6 lat wykonuje muzykę określana jako Contemporary gospel, czyli z towarzyszeniem instrumentów wywodzących się z tradycji murzyńskich śpiewów Negro Spiristuals, ale wzbogacony nowoczesnymi doświadczeniami muzyki jazzowej, saulowej i rockowej. W koncercie „A CHILD IS BORN” oprócz standardów muzyki gospel znalazły się też nowoczesne aranżacje tradycyjnych polskich kolęd. Chórowi pod kierownictwem Tomasza Steca i Anny Podkościelnej-Cyz towarzyszy zespół instrumentalny w składzie: Bartek Szułakiewicz – fortepian, syntezatory, aranżacje Grzegorz Nosek - gitara basaowa Daniel Kapustka – perkusja Tomek Boruch – gitary Michał Król – saksofony Tomek Bielecki – instrumenty perkusyjne. Wypełniona do ostatniego miejsca widownia tarnowskiego teatru bardzo żywiołowo reagowała na to, co działo się na scenie, często włączając się w spiew kolęd. Szczególnie podobał się występ „małych aniołków”, w których role wcieliły się kilkuletnie zaledwie pociechy członków chóru.

Zaś dwa dni później 29 grudnia w poniedziałek Starosta Tarnowski, Stowarzyszenie Nie Teraz, Księgarnia "Oświatowa" oraz Restauracja "Tatrzańska" zaprosiły czytanie i kolędowanie… kolejny, już szesnasty wieczór literacko-muzyczny z cyklu "Czytanie Nocą". Ostatnie tegoroczne spotkanie, które rozpocznie się tradycyjnie o godz. 21:00, zatytułowano po prostu "Kolęda". Jego gośćmi byli tarnowscy „Trzej królowie”: Bogdan Pastuszko, prezes Karpackiej Spółki Gazownictwa, Ryszard Ścigała, prezydent Tarnowa i Edward Żentara, dyrektor Teatru im. L.Solskiego. Wystąpiła również grupa kolędnicza "Śmignianie". Ten klimatyczny wieczór przygotowali aktorzy Teatru Nie Teraz oraz Tomasz Lewandowski z gitarą, zaś całość poprowadził ich guru Tomasz Antoni Żak z Lisiej Góry. W tę świąteczną poetykę bardzo zgrabnie wpisał się Prezydent Ryszard Ścigała, który w tym roku nie wysłał tradycyjnych kartek ze świątecznymi życzeniami. Pieniądze, zamiast na zakup pocztówek i znaczków, zostaną przeznaczone na pomoc dla potrzebujących – zasilą kuchnię dla ubogich, działającą przy klasztorze ojców Bernardynów. Czas świąt, gdy nasze myśli koncentrują się wokół potrzebujących i samotnych, a pusty talerz przy wigilijnym stole jest tego symbolem, to dobry moment na takie inicjatywy – mówi Ryszard Ścigała. I dołączył życzenia: Nowy rok niech będzie czasem realizacji zamierzeń i spełnienia marzeń, przynosząc tylko to, co dobre, piękne i szczęśliwe.

Typową dla Tarnowa sylwestrową sztampę (stadne zbiegowisko pod Ratuszem, pod którym zgromadził się kilkutysięczny tłum zabawiany tym razem min. przez Reni Jusie), nareszcie przełamał tarnowski teatr. Sylwester w teatrze? A dlaczego nie, tym bardziej iż dzieje się tak w wielu innych miastach. W ostatnim dniu starego roku tarnowski teatr zaprosił odważnych na spektakl „Kaczo, Byczo i indyczo”. To prowokacja artystyczna, której autorem jest Bogusław Schaeffer. To kompozytor, muzykolog, dramatopisarz i grafik. Kaczo jest próbą przeniesienia na scenę artystycznej techniki collage’u stosowanej głównie w sztukach plastycznych, a polegającej na tworzeniu kompozycji z różnych przedmiotów i tworzyw. Rzecz całą wyreżyserował Tomasz Piasecki, zaś w obsadzie: Anna Lenczewska, Tomasz Piasecki i Edward Żentara. W Kaczo showman gra Showmana, aktorzy wcielają się piętrowe role, na scenie rozgrywają się prawdziwe sceny. Czy również zatem i widz zostaje zmuszony do odgrywania roli widza? Kaczo – jak zapowiadają organizatorzy - naciąga granice teatralności nie przekraczając ich; bawi się nimi, bawiąc zarazem widzów; jest swobodnym collage’em filozoficznych monologów, przyziemnych, życiowych perypetii dramatycznych, dostrzec w nim można próby wdarcia się za kulisy teatru i poszukiwania odpowiedzi na pytanie zasadnicze: na czym polega zadanie showmana? Jak jest naprawdę spróbujemy odpowiedzieć za kilka tygodni, po oficjalnej premierze sztuki.

Kończąc ten pierwszy aczkolwiek jeszcze noworoczny felieton zacytujmy raz jeszcze naszego uczonego kolegę z TP i skonstatujmy, iż skoro odkryliśmy, że Wszechświat się rozszerza, że jego ewolucja miała początek w Wielkim Wybuchu, to w zasadzie moglibyśmy pokusić się o wprowadzenie kalendarza liczącego lata od tego zdarzenia. Żylibyśmy w roku około 13 730 000 000. Około, bo wiek Wszechświata znamy w najlepszym przypadku z dokładnością do 1 proc., czyli z błędem sięgającym około 140 000 000 lat. Poza tym, wpisywanie 16-cyfrowych dat (11 cyfr dla roku i po dwie dla dnia i miesiąca) byłoby kłopotliwe. 26-cyfrowe numery kont bankowych, 10-cyfrowe NIP i 11-cyfrowy PESEL (plus niezliczona ilość PIN-ów) wystarczą. I tego państwu oraz sobie i Pegazowi w nowym roku absolutnie nie życzę.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



niedziela, 04 stycznia 2009, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: