Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+27


Za oknem jesień już, wyjątkowo wczesna w tym roku, wszak to dopiero druga dekada września. O szyby deszcz dzwoni jesienny a zimny wiatr gna bóg wie gdzie… i kogo. W tej nostalgiczno – depresyjnej aurze trudno wykrzesać z siebie entuzjazm dla kolejnej odsłony w papierowej, jak na razie, bitwie o naszą „Marcinkę”. Oto dostaliśmy drugie już „Oświadczenie w sprawie przyszłości Zamku Tarnowskiego” sprokurowane przez zamkowe stowarzyszenie, które aby uniknąć podejrzeń o manipulację przytaczamy w całości. Aby nieco odreagować i stonować emocje wpadliśmy do popularnego Pubu Studio przy ul. Żydowskiej, gdzie eksponowana jest po wakacyjna wystawa fotograficzna Agnieszki Filipów. Ponieważ „Wspomnienia z Indii” okazały się takie sobie pogalopowaliśmy w dół ul. Krakowskiej i stanęliśmy na krótki popas w Muzeum Etnograficznym aby obejrzeć przedwojenną, kresową Tarnowicę Polną oraz Stary Waliszów leżący koło Bystrzycy Kłodzkiej. Nadal nie syci wrażeń po wizycie na dawnej Ojcowiźnie postanowiliśmy wpaść do Mościć, gdzie ostatnio sporo się dzieje. Nie tylko w zrewitalizowanym Mościckim Centrum Kultury ( o HIV stołecznego Teatru Polonia piszemy obok, a teraz można było posłuchać tam piosenek Kabaretu Starszych Panów), ale też np. w miejscowym więzieniu… w którym od dwóch lat działa teatr, który ostatnio dał premierę „Świniopasa” J. Ch. Andersena. Kończąc tę wczesno jesienną galopadę zatrzymaliśmy się z moim parzystokopytnym przewodnikiem w Dębnie, gdzie co roku obok miejscowego zamku odbywają się słynne Turnieje Rycerskie, aliści to temat na osobną relację więc teraz odnotujmy tylko towarzyszącą turniejowym zmaganiom ciekawą wystawę kolekcjonerską „Sztućce z różnych stron świata”.


OŚWIADCZENIE W SPRAWIE PRZYSZŁOŚCI ZAMKU TARNOWSKIEGO

       W związku z pojawiającymi się w prasie tarnowskiej opiniami, że sprzeciw konserwatora uniemożliwi realizację zamierzeń Stowarzyszenia „Zamek Tarnowski” odnośnie do ruin zamku chcemy oświadczyć, że wszystkie nasze dotychczasowe działania na ich terenie odbywały się za jego wiedzą i zgodą. Będąc świadomi znaczenia tego zabytku dla dziejów Polski i Tarnowa, nie planujemy także w przyszłości działań, które byłyby sprzeczne z prawem. Uważamy jednak, że sposób zachowania ruin zamku tarnowskiego, jako tzw. trwałej ruiny bez stałego dozoru, nie sprawdził się, o czym najlepiej można się przekonać porównując ich stan obecny ze stanem sprzed lat czterdziestu. Przyczyn tego można szukać zarówno w polskim klimacie, niekorzystnie wpływającym na mury, jak i w braku szacunku dla tego zabytku ze strony większości zwiedzających. Co więcej, nawet dla niefachowców w dziedzinie konserwacji wydaje się oczywiste, że przyjęcie doktryny „nieinterwencji” grozi nieodległą w czasie zagładą ruin zamku tarnowskiego, która stanowiłaby wspólną, historyczną klęskę właściciela terenu, władz Miasta, służb konserwatorskich i stowarzyszenia. Jesteśmy przekonani, że przyjęta przed ponad czterdziestu laty koncepcja konserwatorska nie jest jedynym zgodnym z prawem rozwiązaniem. Pomiędzy nie dopuszczaną przez prawo odbudową a ponownym zasypaniem (to przykłady skrajnych rozwiązań) istnieją inne możliwości zachowania ruin zamku tarnowskiego dla przyszłych pokoleń, które łączą szacunek dla autentyzmu substancji i czytelności zabytku z funkcjami społecznymi. Wykorzystano je przy rewitalizacji kilku innych ruin zamków w Małopolsce. W przypadku ruin zamku Leliwitów w mniejszym stopniu zachodzi też obawa przed naruszeniem zastanej formy i krajobrazu, ponieważ mury zamku wysokiego zostały odsłonięte i nadbudowane w latach 60. XX wieku. Niezależnie jednak od przyjęcia koncepcji konserwatorskiej jakiekolwiek działania nie będą miały sensu jeśli teren zamczyska nie będzie posiadał całodobowej ochrony. Z pewnością nie wystarczą tutaj patrole służb porządkowych. Doświadczenie uczy, że wszystko, co da się tam uszkodzić – będzie uszkodzone, i wszystko, co  da się stamtąd wynieść – będzie wyniesione.
       Oczekując zatem na rozstrzygnięcie wątpliwości związanych z własnością ruin zamku i ponownie apelując o ofiarność w ogłoszonej przez nasze stowarzyszenie zbiórce wyrażamy nadzieję, że zamek tarnowski stanie się w przyszłości chlubą miasta i miejscem, w którym tarnowianie będą mogli nie tylko podziwiać panoramę Tarnowa, ale też w żywy sposób zapoznawać się z historią swojego miasta.

STOWARZYSZENIE ZAMEK TARNOWSKI


Jak na razie działania wszystkich zainteresowanych zamkową substancją przypominają, jako żywo, dzielenie skóry na niedźwiedziu. Albo włosa na czworo, bo tyle jest podmiotów wypowiadających się w tej sprawie, która zaczyna już powoli nużyć swoją monotonnością i bezradnością, głównie magistrackich urzędników i magików od prezydenckiego PR.

Nastroju nie poprawia niestety nawet wizyta w znanym mateczniku tarnowskich artystów fotografików, i nie tylko, u Andrzeja Tylko. Czyżby i jemu udzieliła się jesienna chandra i spowodowała zanik instynktu samozachowawczego. Wszak do tej pory eksponowane u niego wystawy prezentowały sztukę wysokich lotów i nigdy nie schodziły poniżej artystycznej przyzwoitości. To odejście od dotychczasowych reguł potwierdza wyjątek, a raczej wypadek Agnieszki Filipów, która pokazała w Pubie Studio wystawę „fotograficznych pocztówek”, będących „Wspomnieniami z Indii”. Młoda artystka ma 27 lat, kończy Wydział Malarstwa (specjalność – grafika użytkowa) w Krakowskiej Szkole Wyższej; jest zafascynowana Indiami – studiowała na UJ indologię, aktywnie działa w IPCC – indyjsko-polskim stowarzyszeniu na rzecz krzewienia kultury indyjskiej w Polsce. I ta skromna notka biograficzna wyjaśnia, aczkolwiek nie do końca uzasadnia, tego co możemy aktualnie oglądać w galerii przy ulicy Żydowskiej. Te szkolne w gruncie rzeczy fotki mogłyby z powodzeniem być ozdobą rodzinnego albumu lub dokumentować indyjskie fascynacje autorki w szkolnych gablotach ale nie w poważnej, bądź co bądź, galerii… .

Ale jesień to, jak wiadomo, niebezpieczna dla artystów pora, więc im odpuśćmy. Przynajmniej chwilowo. I zajrzyjmy, a raczej sięgnijmy do naszych korzeni. Dobrą okazją do tego jest najnowsza wystawa eksponowana w tarnowskim Muzeum Etnograficznym, a przygotowana w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa, które przebiegają w tym roku pod hasłem „Korzenie tradycji. Od ojcowizny do ojczyzny”. Ta wystawowa ojcowizna to przedwojenna, kresowa Tarnowica Polna oraz Stary Waliszów koło Bystrzycy Kłodzkiej.
Wioska Tarnowica Polna (obecnie na Ukrainie), według legendy, miała powstać po bitwie pod Obertynem (1531 r.). Hetman Jan Tarnowski ponoć osadził tam chłopów spod Tarnowa, walczących w jego wojsku. Stąd też ma pochodzić nawa wioski. Po II wojnie światowej wieś w całości została deportowana na ziemie zachodnie, ale pamięć o tym, że jej mieszkańcy są potomkami żołnierzy hetmana i pochodzą z Tarnowa, nadal żyje. Ale to nie jedyny powód pokazania tej interesującej wystawy w Tarnowie. Otóż bowiem, w tym roku  przypada 520. rocznica urodzin hetmana Jana Tarnowskiego, w które tą ekspozycją wpisuje się nasze Muzeum Okręgowe. Podczas uroczystego wernisażu wystawy wystąpiły zespoły Tarnowiczanki (Stary Waliszów) i Waliszowianie (Nowy Waliszów), odbyła się degustacja potraw regionalnych przygotowanych przez Koła Gospodyń Wiejskich ze Starego i Nowego Waliszowa, a także konferencja prasowa prezydenta Tarnowa i potomków tarnowian osiedlonych w XVI wieku na Ukrainie.

Nieco bliżej bo w Zakładzie Karnym w Mościcach od kilku lat realizowany jest ciekawy program resocjalizujący osadzonych tam więźniów poprzez sztukę. Działający tam od dwóch lat teatr nie tylko łagodzi obyczaje ale daje też jego twórcom szansę kontaktu z poza więziennym otoczeniem. Więzienna trupa aktorska od początku prowadzona jest przez polonistyczną Judymkę, panią Zofię Gołębiowską Tabaszewską, i od początku też cieszy się niezmienną przychylnością oraz opieką dyrektora  Zakładu Karnego w Tarnowie Mościcach - ppłk. Jacka Matrejka, który bacznie obserwuje postępy grupy. Zespół przygotowuje każdego roku zwykle cztery przedstawienia. Pięciogodzinne próby odbywają się w każdą niedzielę. Najnowszym ich efektem jest bajka dla dzieci „Świniopas” J. Ch. Andersena, którą więźniowie pokazali ostatnio w  Specjalnym Ośrodku Szkolno Wychowawczym w Zbylitowskiej Górze oraz w przedszkolach nr 33 i 35 w Tarnowie. Pięcioosobowy zespół więziennych aktorów w realizację „Świniopasa” zaangażował także swoich przedszkolnych widzów, dzieci czynnie biorą udział w spektaklu, stając się na chwilę damami dworu. Jak zauważa kapitan Andrzej Jeleń, odpowiadający w zakładzie karnym za sprawy kulturalno-oświatowe, zespół bardzo sobie ceni występy dla dzieci. - Był to już kolejny występ w tych placówkach, a spektakle dla dzieci przygotowywane są szczególnie chętnie - zaznacza. Praca w zespole teatralnym daje jego uczestnikom możliwość ciekawego i twórczego spędzenia czasu oraz oderwania się od szarej codzienności. - daje poczucie, że nawet przebywając w więzieniu mogą zrobić coś pożytecznego. Ze „Świniopasem" w październiku zespół wystąpi jeszcze dla dzieci w Tarnowie, Brzesku i Bochni. Pegaz bije brawo i życzy kolejnych udanych premier!

Oklaski należą się również kustoszom Zamku w Dębnie, gdzie obejrzeć można niezwykłą kolekcję „Sztućców z różnych stron świata”. Swoją kolekcjonerską pasją podzielił się z muzealnikami pochodzący z Antwerpii Wilfried de Meyer, który poznając w Polsce żonę osiadał w naszym kraju na stałe. Ekspozycja znajduje się w Sali ze Słupem. W gablotach poukładano blisko 800 sztućców z różnych krajów, głównie europejskich. Mamy wśród nich widelce, noże, łyżki, widelce do ciasta, łyżeczki. Wykonane są z różnych materiałów. Obok stalowych są także sztućce mosiężne, a także zrobione z cyny oraz z drewna. Jakkolwiek dominują małe łyżki, to jednak nie brakuje tez eksponatów większych. Oglądając wystawę można odnieść wrażenie, że uczestniczy się równocześnie w lekcji geografii. Sztućce pochodzą bowiem z różnych krajów takich jak Belgia, Francja, Niemcy, Włochy, Polska, Turcja i wiele innych. Wiele z nich wyposażonych jest w elementy związane z miejscem pochodzenia taki jak ozdobne zakończenie w postaci znanego zabytku architektury. Inne posiadają na końcu trzonka herby rodowe lub herby miast. Tej kolekcji absolutnie nie wolno przegapić! Podobnie, jak odbywającego się w cieniu zamkowych murów  XIII Międzynarodowego Turnieju Rycerskiego o „Złoty Warkocz Tarłówny”, który w tym roku odbędzie się z tygodniowym poślizgiem, spowodowanym pogodowymi anomaliami. Chociaż z drugiej strony nie słyszałem, żeby w dawnych czasach odwoływano turniejowe bitwy z powodu padającego deszczu… .


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



niedziela, 21 września 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: