Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+24


No i mleko się rozlało. Wychodzi na to, iż to jaśnie państwo Sanguszkowie sami  sobie sprzedali naszą Górę św. Marcina wraz z resztkami swojej świetności i honoru... . I jeszcze chcą na tym nieźle zarobić. Widać u nich nadal obowiązuje szaraczkowe zawołanie, iż szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie, chociaż teraz to się nazywa demokracja. Przy okazji pojawił się nowy wątek w sprawie pożaru, jaki w ubiegłym roku wybuchł w tarnowskim magistracie, w trakcie którego nieomal nie spłonął jeden z dokumentów dotyczących spornej góry. Na szczęście od wieków muzyka łagodzi obyczaje, i coraz częściej wychodzi  z salonów na… tarasy. Tak dzieje się m.in. w Mościckim Centrum Kultury, gdzie przez całe wakacje Muzyczne Tarasy robiły prawdziwą furorę, zaś jesienią rozszerzą swoją ofertę i zamienią się na Małopolskie Tarasy Sztuki. A póki co, mogliśmy zanurzyć się w klimatycznej muzyce Seweryna Krajewskiego, ikony polskiej muzyki rozrywkowej wszechczasów. Aliści, jak się okazuje muzyka nie wycisza wszystkich złych emocji, być może zależy to od jej gatunku i ciężaru oraz rodzaju i wieku odbiorcy. Nie wdając się szczegółowiej w te pedagogiczno – artystyczne dywagacje odnotujmy jeno fakt bezprzykładnego ataku grafficiarsko – hip hopowego na ledwie ukończony ale jeszcze nie odsłonięty pomnik Andrzeja Małkowskiego, usytuowanego u zbiegu ulic Krakowskiej i Bema, tuż pod nosem komendy policji! Może w ramach resocjalizacji sprawców należałoby skierować ich do Piaskownicy na placu zabaw w Parku Strzeleckim, gdzie tarnowscy aktorzy już kolejny raz realizują ciekawy projekt teatralno – edukacyjny. Albo wzorem prezydenta Ścigały mogliby udać się na pielgrzymkę… . Na zakończenie wiadomość z ostatniej chwili – nowy dyrektor tarnowskiego teatru zatrudnił zamiast jednego zastępcy, dwóch pełnoprawnych pełnomocników


W świetle najnowszych ustaleń naszych rodzimych dziennikarzy śledczych dotyczących prawno – finansowo – historycznych zawirowań wokół Góry św. Marcina powoli wychodzi przysłowiowe szydło z worka. Ponieważ o całej tej skandalicznej i mocno kompromitującej sprawie pisaliśmy onegdaj szczegółowo, i to kilkakrotnie, więc teraz odnotujmy jeno jej kolejną odsłonę. Otóż okazuje się, że spółkę, która w kwietniu kupiła za jedyne 200 tysięcy złotych naszą krowę, pardon górę, założyli sami Sanguszkowie. Ponoć aby zapobiec przejęciu jej przez władze miasta i wpisaniu 5. hektarowej działki do ksiąg wieczystych. Przypomnijmy, iż prawnicy rodziny Sanguszków odrzucają wszelkie roszczenia miasta do rzeczonej góry, uważając je za bezzasadne, bo nie poparte żadnymi dokumentami, a jedynie „wieścią gminną”, która niesie, jakoby książę Roman Sanguszko podarował przed wojną zamkowe ruiny wraz z działką ówczesnym władzom miasta. Ale, jak się okazuje jeszcze nie wszystko stracone, bowiem miasto może Gorę św. Marcina wraz z ruinami zamku odkupić, tyle że za kwotę znacznie wyższą, niż owe śmieszne 200 tysięcy złociszy. Jak ustaliła reporterka RDN Małopolska chodzi o kwotę miliona złotych, i co ciekawe ponoć takową  propozycję tarnowski samorząd otrzymał już w 2006 roku ! Obecnie Rodzina Sanguszków jest w stanie bezpłatnie przekazać 2/3 terenu, którego jest właścicielem, ale za 1/3 miasto musi zapłacić. Cała sporna działka mająca ponad 5 hektarów zdaniem przedstawiciela rodziny warta jest ok. 3 milionów złotych. Podczas piątkowej konferencji prasowej prezydent Ryszard Ścigała pytany przez dziennikarzy czy w dotychczasowych kontaktach pojawiła się kwestia oferta sprzedaży odpowiedział, że bezpośrednio nie. Aliści zapowiedział, że wkrótce ma dojść do spotkania prezydenta z przedstawicielami rodziny Sanguszków, aby rozmawiać o propozycji przejęcia wzgórza. No cóż, śledząc dotychczasową „zamkową ofensywę”, jej tempo, indolencję i grzechy zaniechania kolejnych ekip rządzących miastem, może warto by rozważyć ogłoszenie pospolitego ruszenia i zorganizować obywatelską zbiórkę na rzecz wykupienia od Honorowego Obywatela Tarnowa naszej Góry i ostatecznie sprawę rozstrzygnąć. A wyrównanie rachunków pozostawić wyborcom… .

W tak zwanym międzyczasie można było się nieco rozerwać zanurzając się w klimatycznej muzyce Seweryna Krajewskiego, legendarnego kompozytora i wokalisty „Czerwonych Gitar”. Ta ponadczasowa muzyka inspiruje kolejne już pokolenie artystów. Tym razem na scenie Mościckiego Centrum Kultury wielkie przeboje Seweryna Krajowskiego zaprezentował w aranżacji smooth jazzowej Kwartet Piotra Rodowicza, jednego z czołowych polskich kontrabasistów jazzowych. Zespól w składzie: Piotr Rodowicz – kontrabas, Tomasz Filipczak – fortepian, Roman Ślefarski – perkusja i Jacek Kotlarski – vocal, artysta Teatru Muzycznego Roma w Warszawie – wykonał, m.in. „Strofki na gitarę”, „Przemija uroda w nas”, „Nie spoczniemy”, „Uciekaj moje serce” . Melodyjne, proste, urzekająco piękne piosenki lidera Czerwonych Gitar w nowych, odkrywczych aranżach przypomniały nam naszą młodość – ten szczęsny czas. Był to znakomity wieczór zarówno dla miłośników jazzu jak i wielbicieli twórczości Seweryna Krajewskiego. „Grając z zespołem utwory Seweryna Krajewskiego na koncertach w Polsce i w innych krajach między innymi w Stanach Zjednoczonych, przekonałem się o ogromnym potencjale muzycznym i wspaniałym odbiorze jego piosenek, wykonywanych w jazzowym opracowaniu. Wydobywa ono piękno tych melodii i podkreśla ich ponadczasowy urok" - mówi Piotr Rodowicz, pomysłodawca projektu.

A tak o tym koncercie napisała tegoroczna maturzystka Asia Kuta, nasza nowo pozyskana współpracowniczka: W dniu 22.08 (piętek) mieliśmy okazję usłyszeć  na żywo muzykę Seweryna Krajewskiego w Mościckim Centrum Kultury.  W owy piątkowy wieczór  o 19 zagrał nam świetny koncert Quartet Piotra Rodowicza, jeden z najlepszych polskich kontrabasistów. Przybyło sporo słuchaczy, wśród nich można było spotkać bardzo młodych ludzi, ale większość stanowiły osoby dorosłe,  a wszyscy okazali się miłośnikami jazzu. Zespół promował swoją nową płytę : „Seweryn Krajewski Smooth Jazz”. Jako pierwszą usłyszeliśmy piosenkę Seweryna Krajewskiego z filmu „Uprowadzenie Agaty” pt. „Wielka miłość” w wersji instrumentalnej. Słuchając tej pięknej muzyki można było zamknąć oczy i oderwać się od dominującej wszech i wobec muzyki pop. Następnie pojawił się na scenie wokalista Jacek Kotlarski –artysta Teatru Muzycznego Roma w Warszawie. Pierwsza piosenka  jaką zaśpiewał to „ Kiedy mnie już nie będzie” ze słowami Agnieszki Osieckiej. Tak doskonale znana piosenka brzmiała zupełnie inaczej w aranżacji jazzowej. Mieliśmy okazje usłyszeć, również w wersji jazzowej piękną „Kołysanka dla okruszka”.
Pan Jacek zaśpiewał nam jeszcze 4 piosenki, aczkolwiek były one autorstwa Czesława Niemena i Andrzeja Zauchy, m.in. „Pod papugami” i „Siódmy rok”.  Usłyszeliśmy także wspaniałe kawałki solowe każdego z członków zespołu. Fortepian, kontrabas i perkusja brzmiały wyśmienicie, szczególnie w kompozycjach z piosenkami Krajewskiego.
Szkoda jedynie, że koncert trwał tak krótko. Już po godzinie artyści podziękowali publiczności zgromadzonej w Mościckim Centrum Kultury. Miłośnicy jazzu tak długo domagali się bisu klaszcząc, aż muzycy zgodzili się zagrać tym razem w wersji instrumentalno-wokalnej, pierwszą tego wieczoru piosenkę, mianowicie „Wielka miłość”, którą wszyscy przybyli na koncert odśpiewali wspólnie. Atmosfera była bardzo miła, a muzyka fantastyczna. Pozostaje czekać tylko na następny podobny koncert. Więcej jazzu!

Albo czadu. Okazuje się, iż nasi rodzimi wandale podobnie, jak ich koledzy z wielkich miast za nic sobie mają miejsca publiczne i  to, że są one monitorowane przez odpowiednie służby. Tym razem dali popalić nowemu, jeszcze nie odsłoniętemu pomnikowi twórcy harcerstwa i idolowi ich rówieśników z przedwojnia Andrzejowi Małkowskiemu. Jak doniosły lokalne media, a społeczeństwo mogło sobie obejrzeć nowe dzieło dłuta znanego tarnowskiego pomnikotwórcy i performensa Michała Poręby zanim oficjalnie zaistniało już zostało uszkodzone. Bezczelni profani nie dość, że pomalowali rzeźbę farbą, to jeszcze jeden z nich zostawił na niej swój podpis. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Skwer imienia A. Małkowskiego na którym stanął pomnik został urządzony przy ul. Krakowskiej w centrum miasta, tuż obok komisariatu policji przy ulicy Bandrowskiego. Tarnowscy harcerze nie kryją oburzenia z powodu uszkodzenia pomnika twórcy polskiego skautingu. Podharcmistrz Maksym Pękosz, komendant Hufca Tarnów z ubolewaniem mówi o akcie wandalizmu. Odsłonięcie pomnika zaplanowane jest na 19 września. Wtedy to  w Tarnowie ma się odbyć zlot Krakowskiej Chorągwi ZHP. Do tego też czasu szpecący pomnik i kompromitujący miasto napis ma zostać usunięty. W uroczystości wezmą udział reprezentanci Związku Harcerstwa Polskiego oraz skauci z kraju i z zagranicy. Honorowym gośćmi mają być: wnuczka Andrzeja Małkowskiego, oraz Marszałek Senatu. Przy okazji warto podkreślić, iż rok 2008 został ogłoszony Rokiem Olgi i Andrzeja Małkowskich. A my z Pegazem przemierzając kłusem bądź galopem kulturalne szlaki naszego powiatowego miasteczka nieraz spotykaliśmy dubeltowy patrol miejskich strażników, jak na nowych wypasionych motocyklach popisywał się na różnych oficjalnych uroczystościach, uświetniając i dodając blasku prezydenckiej obecności. Szkoda, że na co dzień nie zapuszcza się w okolice np. DH „Świt” i inne nieco odleglejsze miejsca. Może wtedy domorośli „artyści – sadyści” czuliby się mniej pewnie.

Może do ich resocjalizacji przyczyni się przykład miłościwie nam panującego prezydenta, który nie tylko urzęduje ale i pielgrzymuje. Otóż Ryszarda Ś. zatroskany losem wielotysięcznej rzeszy tarnowskich pielgrzymów udał się do nich z posługą… gastronomiczną. Spotkał się z nimi w Charsznicy i  oprócz pozdrowień od mieszkańców Tarnowa, przywiózł rodakom wyborcze (?) drożdżówki i napoje. Szkoda, że ograniczył się tylko do tego bowiem dopełnieniem tej PR wizyty winna być jeszcze stosowna…homilia.

U schyłku kończących się wakacji zajrzeliśmy do reprezentacyjnego Ogrodu Strzeleckiego, gdzie już po raz drugi działa Teatralna „Piaskownica”, udany projekt Tarnowskiego Teatru przygotowany dla dzieci. Sześć edycji imprezy rozpoczęło się 22 sierpnia przed południem.
Następne spotkania odbywały się w kolejne dni – do 27 sierpnia. Dzieci uczestniczące w projekcie mogły nie tylko wysłuchać wierszy Jana Brzechwy w wykonaniu tarnowskich aktorów (Anna Nowicka, Ewa Romaniak, Piotr Jędrzejek, Przemysław Sejmicki, Mariusz Szaforz i Robert Żurek), ale także wziąć udział w konkursie plastycznym „Malujemy świat Brzechwy” – pod okiem teatralnych plastyków. W ostatnim dniu o godz. 11, w parku zaprezentowany został spektakl „Towarzystwo Pana Brzechwy” w wykonaniu aktorów Tarnowskiego Teatru. Po przedstawieniu najlepsi uczestnicy konkursu plastycznego odebrali nagrody i upominki. Z prawdziwą przyjemnością obserwowaliśmy, jak nie tylko nasi milusińscy i ich opiekunowie ale także przypadkowi przechodnie dali się porwać pięknej, pomad czasowej poezji mistrza Brzechwy wsłuchując się w „Kaczkę – Dziwaczkę”, „Suma”, „Żurawia i Czaplę” czy „Entliczka – Pentliczka”.

Tę magiczną podróż w krainę dzieciństwa zakończyliśmy w równie tajemniczym miejscu, a mianowicie w teatrze, gdzie od niedawna rządzi nowy dyrektor Edward Żentara. I jak się dowiedzieliśmy zaczął dość niekonwencjonalnie zatrudniając na miejsce zajmowane dotąd przez Grażynę Nowak aż dwóch swoich zastępców. Ale nie to nas najbardziej zdziwiło i zaskoczyło, a marketingowy kamuflaż zastosowany przy tej okazji. Otóż obaj nowi pomocnicy dyrektora Żentary nazywać się będą oficjalnie: pełnoprawni pełnomocnicy!
Jak ostatnio doniosło RDN Małopolska będą nimi Grzegorz Janiszewski i Rafał Balawejder. Nominacje te, jak i językowa hucpa zastosowana na ich określenie są tak zaskakujące, by nie rzec szokujące, iż wymagają chwili medytacyjnej refleksji, toteż skomentujemy je za tydzień.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



sobota, 30 sierpnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: