Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+20


Wprawdzie letnia kanikuła nie sprzyja czytaniu, a raczej tylko oglądaniu, nie mniej my proponujemy połączenie obu tych opcji. Oto chroniąc się przed napromieniowaniem przez „tarnowski biegun ciepła” zajrzeliśmy do Muzeum Okręgowego, gdzie w holu wyeksponowane są róże turystyczne tarnowviana, a wśród nich poczesne miejsce zajmuje nowy album o Tarnowie opatrzony tytułem „Tarnów. Piękne ślady wieków” autorstwa Piotra Bernackiego i Dariusza Kobylańskiego. Oglądaniu sprzyjają także organizowane w lipcu i sierpniu wspólnie przez Tarnowskie Centrum Informacji i Tarnowską Artystyczną Konfraternię – historyczne wędrówki, a raczej spacery po Tarnowie, które w każdym roku  przyciągają bardzo wielu rozkochanych w swoim mieście mieszczan. Szkoda, że te niedzielne spacery nie obejmują takich miejsc, jak np. ulica ks. Ziai, gdzie mieści się domowe muzeum jednego z najwybitniejszych tarnowskich malarzy Stanisława Westwalewicza, dla którego obrazów przez całe dziesięciolecia nie znaleziono godnego miejsca w jego rodzinnym mieście, a które chce u siebie wyeksponować Turek… . Ostatni lipcowy tydzień domknął zaduszkowy wieczór zorganizowany przy popularnej „ławeczce poetów” przy ulicy Wałowej, gdzie uczczono dziesiątą rocznicę śmierci autora „Pana Cogito”… .


Najnowszy i chyba najlepszy z dotychczas wydanych albumów o Tarnowie liczy 160 stron  niezwykle pięknie i profesjonalnie zilustrowany ponad 250. kolorowymi fotografiami wykonanymi głównie przez znanego tarnowskiego artystę fotografika Piotra Bernackiego. To prawdziwie edytorskie cacko powstało w wydawnictwie SCAN, którego właścicielem jest współautor albumu Dariusz Kobylański. Teksty napisał, od dawna zauroczony Tarnowem kielczanin, Andrzej Cedro, a podpisy opracował tarnowski historyk Janusz Kozioł. Zapewne z myślą o zagranicznych turystach wstęp napisany został także w języku angielskim.  Publikacja miała godną swojego poziomu prezentację podczas tegorocznych czerwcowych Dni Tarnowa.
A oto, recenzja tego wyjątkowego dzieła pióra starszego kustosza Muzeum Okręgowego, cenionego historyka Kazimierza Bańburskiego:
Tytuły poszczególnych rozdziałów: Wrażliwe maszkarony, Ślady wieków, Kamienice, zaułki i ogrody czy Dobra pamięć brzmią po części poetycko i trochę nostalgicznie. Autorzy, dość umiejętnie, wprowadzają nas w historyczny Tarnów. Jest to jak gdyby, wędrówka w czasie i przestrzeni. Wydobywanie Tarnowa, którego na, co dzień może nawet nie zauważamy. My − to znaczy stali mieszkańcy tego uroczego miasta. Na Tarnów trzeba patrzeć trochę inaczej. Tarnów ma swój urok i wdzięk z perspektywy jego przeszłości. Dnia dzisiejszego, postrzeganego przez pryzmat historii. Spróbujcie Państwo zajrzeć letnim wieczorem w zaułki za katedrą, przejść się koło Pilzneńskiej Bramy, ulicą Basztową, Krótką, wejść na Taras. Zatrzymać się na chwilkę, podumać. Zapomnieć, chociażby na krótko, o troskach codziennego dnia. „Chwytać dzień” − jak doradzał rzymski poeta − jeśli on niesie chociaż trochę przyjemności. Być może są to zbyt osobiste odczucia, ale takie refleksje nawiedzały mnie, gdy przeglądałem fotografie w tym albumie. Zapewne do tych ulubionych miejsc wraca się, chociażby myślami, jak do dobrych wspomnień sprzed lat. Spojrzeć na nie, chociażby na zdjęciu, przypomnieć miłe chwile, pomarzyć.
Dziś, w dobie mediów elektronicznych, książki − niesłusznie − schodzą na dalszy plan. Szansę przetrwania mają właśnie albumy. Nie łatwo jest je opracowywać i wydawać. Dobry album niesie nieraz więcej informacji niż sążniste opracowania tekstowe o mieście, regionie czy osobie. Albumy są ostatnio poszukiwane, dość szybko znikają z księgarskiego rynku. Są często głównymi nośnikami informacji o zabytkowych miastach, obiektach, krajobrazach. Zresztą, samo pochodzenie słowa „album” jest bardzo interesujące. W starożytnym Rzymie, słowem tym nazywano bieloną tablicę lub nawet fragment muru, na których umieszczano informacje ważne dla ludności miasta. Album „Tarnów. Piękne ślady wieków” jest poniekąd taką tablicą, tylko nie białą, lecz kolorową. Informacje w nim zawarte są ważne i dla ludności miasta, i dla przybyszów. Tarnów jest miastem „fotograficznym”, więc ładnie na zdjęciach „wychodzi”. Po latach będzie zapewne oglądany jak fotografia miłości sprzed lat. Warto też będzie spotkać się z nią jeszcze raz. Zwłaszcza, że jest to edytorskie „cacko”.

Tak się składa, że znakomita większość obiektów sfotografowanych przez autorów albumu znajduje się na szlaku cieszących się od lat ogromną popularnością „Spacerów po Tarnowie”. 
Przewodnikiem tych bezpłatnych 2 - 3 godzinnych wędrówek jest cytowany wyżej Kazimierz Bańburski. Tegoroczne niedzielne spacerki wyjątkowo odbywają się co 2 tygodnie. Miejscem zbiórki jest zawsze ogródek letni kawiarni „Kabaret" przed siedzibą Tarnowskiego Centrum Informacji w Rynku 7 w Tarnowie. Przed każdym wyjściem Tarnowska Artystyczna Konfraternia prezentuje kilkunastominutowe etiudy i impresje.
Pierwszy tegoroczny spacer odbył się 6 lipca a jego wiodącym tematem był „Tarnów i tarnowianie w powstaniach narodowych” (Stary Cmentarz. Pomnik Rufina Piotrowskiego (1806-1872), powstańca z powstania listopadowego zesłańca na Sybir, uciekiniera z zesłania, autora "Pamiętników z pobytu na Syberii". Mogiła powstańców z powstania styczniowego. Płyta z nazwiskami ofiar rabacji 1846 r.). Następny spacer po Tarnowie miał miejsce 20 lipca i przebiegał pod tytułem „Generał Józef Bem, bohater narodu polskiego i węgierskiego. Wiosna Ludów (1848 r.) w Tarnowie”. I obejmował wędrówkę tarnowskim  szlakiem gen. J. Bema: Dom przy pl. Gen. Bema (Burek), ul. Kapitulna (miejsce, w którym mieszkali rodzice J. Bema), pomnik na placu przy ul. Wałowej, Mauzoleum w parku (dawnym Ogrodzie Strzeleckim), Plac Sobieskiego (dawny pl. Pocztowy), budynek dawnej poczty (kamienica Serdowej), budynek dawnego Starostwa - miejsca związane z wydarzeniami podczas Wiosny Ludów (1848 r.). Tematami kolejnych niedzielnych wędrówek mają być: 3 sierpnia „Tarnów – drogi do niepodległości w latach 1914 – 1918” ( plac Katedralny, Zaułek za katedrą koło Domu Mikołajowskich, tablica na domu pl. Katedralny 3, skąd wyruszali tarnowianie do legionów w sierpniu 1914 r. Mogiły legionistów na Starym Cmentarzu. Grób Nieznanego Żołnierza przed gmachem I LO), 17 sierpnia – „Wojsko w Tarnowie” (Koszary 57. Pułku Piechoty ("dzieci tarnowskich"), później 16. Pułku Piechoty (dziś gmach Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej), pomnik "Poległym w obronie Odrodzonej Ojczyzny 5. Pułku Strzelców Konnych w latach 1920-1923", na placu koszarowym od strony ul. Matki Bożej Fatimskiej. Kompleks dawnych budynków koszarowych przy ul. Mościckiego), 31 sierpnia „Wojna zaczęła się w Tarnowie” (Gmach dworca kolejowego, gdzie w dniu 28 sierpnia 1939 r. Wybuchła bomba zegarowa podłożona przez niemieckiego dywersanta, ul. Urszulańska, (budynek gestapo), tarnowskie więzienie, skąd więźniowie zostali w dniu 13 czerwca 1940r. przewiezieni do budynku łaźni żydowskiej, Plac Więźniów Oświęcimia, budynek łaźni żydowskiej, pomnik Pierwszego Transportu do KL Auschwitz 14 czerwca 1940 r.).

I wszystko byłoby cacy gdyby organizatorzy tych historycznych postojów pamięci sami wcześniej dokonali inspekcji proponowanych tras, bo to co przy okazji oglądają uczestnicy tych spacerów woła o pomstę do nieba, a przynajmniej o patrol straży miejskiej… . Oto internetowe wrażenia jednego ze spacerowiczów: 
Zaczynamy od ruiny Młyna Szancera, następnie udajemy się pod pomnik Witosa gdzie o każdej porze dnia można spotkać kompletnie zalanych i śmierdzących tubylców, przechodzimy pod straszny w swej formie pomnik ofiar stalinizmu wokół którego znajdziemy licznych wytatuowanych osobników, następnie obok pomnika Bema udajemy się pod wucety miejskie, których drzwi wychodzą dokładnie na pozostałość po synagodze, odurzeni zapachami cifu i sfermentowanego moczu podziwiamy suszące się na okolicznych balkonach gacie oraz rozsypujący się w puch mur po czymś tam, omijając kpiące piłkę dzieci oraz sączących jabola tubylców udajemy się na róg wałowej i rybnej podziwiając Romana Brandstaettera zachwalającego uroki tytoniowego nałogu i tutaj natrafiamy na najpiękniejszą ulicę miasta – Wałową, i ja tutaj nieopodal mieszkam…

Jak się z Pegazem dowiedzieliśmy swoim przykładem Tarnów zaraził Włocławek, gdzie już po raz drugi organizowane są podobne spacerowe imprezy. Ciekawe czy i tam występują podobne do naszych trudności obiektywne w temacie „społecznej otoczki substancji historycznych…”.

Zapewne to te obiektywne trudności uniemożliwiają kolejnym ekipom rządzącym Tarnowem zorganizowanie muzeum z prawdziwego zdarzenia jednemu z najznakomitszych jego malarzy Stanisławowi Westwalewiczowi. Tylko dzięki determinacji i rodzinnym powinnościom syna malarza, również znanego plastyka i społecznika Andrzeja Westwalewicza jego twórczość ocalała i przetrwała. Nie czas i miejsce aby przypominać tutaj osobę i dzieło mistrza Stanisława – żołnierza tułacza i autora kilkuset obrazów, robiliśmy to na różnych łamach wielokrotnie. I oto teraz o tego zmarłego w 1997 roku tarnowskiego twórcę upomniał się Turek… wielkopolskie miasto, w którym powstaje muzeum poświęcone innemu słynnemu malarzowi XIX i XX wieku Józefowi Mehofferowi, autorowi m.in. pięknej polichromii w miejscowym kościele. Co obaj mają wspólnego? Otóż Stanisław Westwalewicz  był jednym z najzdolniejszych uczniów Józefa Mehoffera i pomysłodawcy ekspozycji w Turku chcą aby wraz z dziełami mistrza zawisły również prace jego uczniów. Prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu pojawią się w rodzinnym domu Westwalewiczów przy ul. Ziai emisariusze z Turka aby wypożyczyć kilkanaście obrazów tarnowskiego twórcy. Może przewrotnie zapoczątkuje to wielki powrót Stanisława Westwalewicza na tarnowskie salony… .

Te zaś w poniedziałkowy wieczór 28 lipca po godzinie 21.00 w mocno zdziesiątkowanej przez kanikułę liczbie stawiły się pod pomnikiem, a raczej figurą Zbigniewa Herberta przy ulicy Wałowej, stanowiącej fragment „ ławeczki poetów”. Zapalono znicze i świece, ustawiając z nich datę 1998  oraz napis „Bądź wierny. Idź” . Ten płonący „neon” to hasło ogólnopolskiej akcji przeprowadzanej z okazji 10 rocznicy śmierci Księcia Poetów. Inicjatorem tych happeningów  jest mocno tajemnicza organizacja o nazwie Akcja Kontrrewolucyjna wspierana przez równie intrygujące Towarzystwo Michała Archanioła. W ramach rozpoczętego 3 lipca projektu „Bądź wierny Idź" malowano na ulicach wielu polskich miast, m.in. w Częstochowie, Katowicach Kotlinie, Krakowie, Radomiu, Rzeszowie, Tychach i Warszawie, fragmenty "Przesłania Pana Cogito" oraz wkładano kartki z tymi fragmentami do książek w empikach, księgarniach oraz bibliotekach. W Tarnowie gdzie odbył się finał tych nietypowych obchodów dodatkowo odczytano jeszcze na głos "Przesłanie Pana Cogito", którego tekst (w kilkudziesięciu egzemplarzach) włożono do kufra znajdującego się obok rzeźby poety. A może lokalne delegatury owych „podziemnych” organizacji w podobny sposób uczciły by naszych tarnowskich poetów… .


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



piątek, 01 sierpnia 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi

Komentarze
Gość: przepisy kulinarne, *.chello.pl
2008/08/22 13:41:51
I po powodzi... Życie toczy się dalej. Posmakuj, czym żyjemy: spróbuj potraw KUCHNI PODKARPACIA. Polecam świetne przepisy na potrawy regionalne. Na początek wypróbuj Medwik (piernik), i sprawdzony przepis na Barszcz ukraiński. Smacznego! Ale najlepiej przyjedź do nas na miejsce i skorzystaj z regionalnej kuchni "in vitro". Oferuje ona naprawdę wiele przepysznych potraw regionalnych. Zapraszamy serdecznie.
-
Gość: kolega fotografa, *.is.net.pl
2009/08/06 19:55:30
Jak chodzi o "Tarnów. Piękne ślady wieków" to rzeczywiście ładna publikacja. Skąd natomiast informacja czyjego autorstwa jest większość fotografii? Wiem od autorów, że jest wręcz przeciwnie;)
Pozdrawiam








NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: