Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+16

Wprawdzie letnia kanikuła w pełni ale nawet iście afrykańskie upały nie usprawiedliwiają zamieszania w kalendarzu imprez zapowiadanych u progu wakacji. Jak na razie wypadły z niego: wystawa „Wołyń” mająca upamiętnić przypadającą w lipcu 65. rocznicę masowych mordów dokonanych na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów, której wernisaż miał się odbyć w TCK 2 lub 3 lipca, mówi się też o piątku 4 - różne źródła podawały różne daty, oraz niedzielny (6 lipca) „Koncert pod Bimą” wybitnego kantora synagogi nowojorskiej Benziona Millera. Na szczęście, jak zapowiadają organizatorzy „Dni Pamięci Żydów Galicyjskich” z Muzeum Okręgowego mają go zastąpić znani krakowscy klezmerzy - Quartet Klezmer Trio, zespół wokalno-instrumentalny wykonujący tradycyjną żydowską i bałkańską muzykę klezmerską we własnych aranżacjach. Ale obie te imprezy, jeśli się ostatecznie odbędą opiszemy oddzielnie. Z kolei, jak donoszą Pegazowi TW z tarnowskiego teatru nareszcie nastąpiło tam trwające od pół roku personalne przesilenie (właśnie zakończył się mocno oprotestowany konkurs), i wkrótce na dyrektorskim stolcu zasiądzie nowy - stary artystyczny dyktator… mody krawieckiej z miasta Breslau. Za to bez zgrzytów nasi rajcy przyznali, wprawdzie mocno spóźnione ale w Galicji życie zawsze toczyło się wolniej, honorowe obywatelstwo miasta obywatelowi świata księdzu Michałowi Hellerowi, któremu także ostatnio przyznali swój laur tarnowscy… elektrycy. Poza tym kulturalne lato zapowiada się całkiem interesująco, przynajmniej na afiszach… .


A te obfitują w zapowiedzi imprez, często absolutnie premierowych, tak jak chodzi o miejsce i czas. Tak jest m.in. w przypadku mościckiej parafii, którą od niedawna zawiaduje dotychczasowy popularny duszpasterz młodzieży z akademickiej zamustrowanej na „Tratwie” ks. Artur Ważny. Otóż ten nietuzinkowy kapłan postanowił ożywić kulturalnie swoją parafię i przygotował rozpisaną na całe lato imprezę pt. Mościckie Koncerty Organowe, które rozpoczął w ostatnią niedzielę czerwca znakomity krakowski organista prof. Andrzej Białko.

Profesor Andrzej Białko jest on Dziekanem Wydziału Organów i Klawesynu Akademii Muzycznej w Krakowie. Brał udział w większości krajowych festiwali organowych, koncertował w Anglii, Austrii, Bułgarii, Czechach, Danii, Finlandii, Francji, Islandii, Niemczech, Słowacji, Szwajcarii, Szwecji, na Węgrzech, we Włoszech oraz w Libanie i obu Amerykach. Udziela się również jako pedagog- jest profesorem w Katedrze Organów Akademii Muzycznej w Krakowie oraz w Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia im. Władysława Żeleńskiego w Krakowie. Współpracuje z licznymi zespołami, m.in. Capella Cracoviensis, Chórem Polskiego Radia w Krakowie, a także z Filharmonią Krakowską.

W pamięci melomanów trwale zapisał się wykonaniem w jubileuszowym roku 2000 organowych dzieł wszystkich J. S. Bacha w Krakowie i we Wrocławiu, zaś w sezonie 2001/2002 w serii 20 koncertów pod wspólnym tytułem "Ars organi" zaprezentował w Krakowie antologię muzyki organowej XVI -- XX wieku. W rozległym i stale poszerzanym repertuarze, obejmującym wszystkie style, artysta posiada także komplet organowych dzieł Buxtehudego, Bruhnsa, Mendelssohna, Francka, Liszta. Szereg jego nagrań wzbogaciło taśmotekę programu II Polskiego Radia - ma na swoim koncie 8 CD. W 2006 roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznaczył go Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".
Zaś podczas ostatniego jego koncertu w Mościcach mogliśmy usłyszeć m.in. Toccatę d-moll BWV 645 i Chorał „Wachet auf, ruft uns die Simme” Jana Sebastiana Bacha, Preludium i Fugę na temat B-A-C-H Ferenca Liszta, oraz Wariacje i Fugę „Heil dir im Siegerkranz" Maxa Regera.

I wszystko byłoby cacy gdyby nie godzina rozpoczęcia tego interesującego  ze wszech miar koncertu, a mianowicie 12.30 ! No cóż, widać jego organizatorzy asekurancko postanowili zabezpieczyć sobie frekwencję, zatrzymując wiernych uczestniczących w południowej mszy świętej. Więcej odwagi drogi Arturze – prawdziwa sztuka broni się sama i nie potrzebuje marketingowych wspomagaczy…  A organy w Kościele NMP Królowej Polski w Tarnowie – Mościcach brzmią naprawdę pięknie więc z niecierpliwością czekamy na następne koncerty.

Za to grande finale zdaje się osiągnąć personalny koncert, pardon konkurs, na obsadę dyrektorskiego z przeproszeniem stolca w naszym tarnowskim teatrzyku. Bowiem w opinii nie tylko Pegaza, teatr w Tarnowie to był ale za czasów pamiętnej dyrekcji Ryszarda Smożewskiego, i może jeszcze przez chwilę za któregoś z jego licznych następców. W każdym razie do ścisłego finału dyrektorskiego konkursu wysoka komisja zakwalifikowała dwoje kandydatów: krakowianina  Edwarda Żentarę (52 lata) i wrocławianina Szymona Turkiewicza (32 lata). I to zwycięzcę tego pojedynku doświadczenia i rutyny z młodością i bezkompromisowością miłościwie nam panujący prezydent Ścigała namaści na nowego dyrektora  teatru im. L. Solskiego w Tarnowie. Jak ćwierkają wróble na magistrackich drzewach może to już nastąpić jeszcze w tym tygodniu, co zdaniem jednego z konkursowych jurorów artysty Sejmickiego może budzić podejrzenia, iż decyzje w tej sprawie już dawno zapadły. Przewodniczący teatralnej „Solidarności” nie kryje, że spodziewa się, iż to właśnie Szymon Turkiewicz - mimo wcześniejszych protestów zespołu - może zostać nowym dyrektorem Solskiego, bo taka intencja organizatorów konkursu - jego zdaniem - wisiała w powietrzu i była bardzo odczuwalna podczas przesłuchań konkursowych. - Turkiewicz zaprezentował się nieźle, o wiele lepiej niż podczas wiosennego spotkania z zespołem i swoją elastycznością, jeżeli chodzi o obecną koncepcję prowadzenia teatru mnie zaskoczył. Niemniej jednak nie była to najlepsza prezentacja podczas przesłuchań. Turkiewicz znalazł się w czołówce, ale wraz z 3-4 innymi kandydatami – dopowiada.
Dwójkę ostatecznych kandydatów wyłoniła komisja konkursowa, po przesłuchaniach 8 osób, ubiegających się o dyrektorski fotel, o czym szczegółowo pisaliśmy w poprzednich Pegazach. Z powodów formalnych (teoretyczny brak 5-letniego etatowego stażu zawodowego - kandydaci samozatrudniają się lub współpracują z placówkami kulturalnymi w oparciu o umowę o dzieło) odrzucone zostały podania Piotra Jędrzejaka, Krzysztofa Prusa i Ireneusza Janiszewskiego. Dwóch z nich wystosowało do ministra kultury protest w tej sprawie. Dwunasta aplikacja, po pierwotnym zgłoszeniu, w ogóle nie wpłynęła do komisji.

A propos składu komisji konkursowej, to ostatecznie z udziału w jej pracach zrezygnował znany krakowski psycholog Zbigniew Nęcki, uznając widocznie iż stan emocjonalny członków komisji i przesłuchiwanych przez nią kandydatów nie wymaga obecności czy raczej interwencji fachowca jego specjalności. W tej sytuacji z powodzeniem zastąpiła go „rozwodząca się” po wieloletnim pożyciu z Solskim p.o. dyrektora Grażyna Nowak, która postanowiła od nowego sezonu występować w… Operze Krakowskiej. Długie, bo jedenastogodzinne, konkursowe przesłuchania kandydatów przez komisję wyłoniły wspomnianą już dwójkę liderów, z których Szymon Turkiewicz zebrał tylko o 1 punkt mniej od  Edwarda Żentary. Kolejne miejsca w tym dyrektorskim castingu zajęli Andrzej Bucek i nasz Grzegorz Janiszewski, który o to stanowisko stara się nie po raz pierwszy.

Jak donosi portal inTARnet.pl , zdaniem magistrackich prawników prezydent nie musi czekać na rozstrzygnięcie wątpliwości protestujących kandydatów przez ministra Zdrojewskiego. „Dziś dokumenty konkursowe obu pozostałych na placu rywalizacji konkurentów przekazał prezydentowi Marcin Sobczyk, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta. Przed podjęciem decyzji prezydent będzie prawdopodobnie chciał się jeszcze spotkać z Edwardem Żentarą, ponieważ koncepcję zarządzania teatrem przez Sz.Turkiewicza poznał już wcześniej. - Nie zazdroszczę prezydentowi konieczności dokonywania tego wyboru. Obaj kandydaci są naprawdę mocni. W mojej punktacji dzieliła ich bardzo niewielka różnica, choć zaprezentowali kompletnie odmienne koncepcje prowadzenia Tarnowskiego Teatru. Odważną koncepcję poprowadzenia w Tarnowie nowoczesnej sceny opartej o stałą grupę aktorską, jaką zaprezentował Szymon Turkiewicz, znaliśmy już wcześniej. Koncepcja Edwarda Żentary to być może koncepcja mniej nowatorska, tak naprawdę sprowadzająca się do funkcjonowania Teatru, jakich wiele jest w kraju. Niemniej jednak jestem przekonany, że byłby to teatr na bardzo wysokim poziomie artystycznym. Prezydenta czeka naprawdę trudna decyzja – komentuję całą sprawę dyrektor Marcin Sobczyk.

Za to z pewnością nieporównywalnie łatwiejszą była decyzja tarnowskich radnych, którzy u progu wakacji postanowili, niejako rzutem na taśmę, przyznać honorowe obywatelstwo wcześniejszemu laureatowi Nagrody Tempeltona uznawanego w świecie za teologicznego Nobla, księdzu profesorowi Michałowi Hellerowi. Tytuł Honorowego Obywatela Tarnowa został nadany, jak napisali w uzasadnieniu rajcy – w uznaniu wybitnych zasług w aktywnym poszerzaniu horyzontów nauki w dziedzinach filozofii i teologii oraz niekwestionowanych osiągnięciach w budowaniu relacji pomiędzy naukami przyrodniczymi a chrześcijańską tradycją intelektualną, a także za prace na rzecz wzbogacania światowego dorobku naukowego z zakresu fizyki, filozofii, kosmologii i teologii, systematyczne dążenie do odkrywania prawdy, oraz postawę kreatywnego naukowca i duszpasterza. Co sam obdarowany z właściwą sobie naukową skromnością skomentował tak: Dotychczas kochałem Tarnów zwyczajnie, a teraz będę honorowo… .   A nam się wydaje, iż to naszym rajcom wypadało by poszerzyć myślowe horyzonty i honorowo oraz samokrytycznie przyznać się do prestiżowej siurpryzy, bowiem honorowy tytuł powinni nadać najznakomitszemu ze współczesnych tarnowian już dawno. Ale widać brazylijski tarnowianin w randze księcia był ważniejszy… . O pewnym żużlowcu nie wspominając, którego także zamierzano obdarzyć honorowym obywatelstwem, na szczęście nie zdążono, bo żużel upadł a mistrz wyjechał zarobkować gdzie indziej. Chociaż z drugiej strony lepiej późno niż wcale. Widać łaska pańska na pstrym koniu, a bywa że i na motorze, jeździ… . Aliści nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Oto bowiem resort finansów łaskawie zdecydował, że nasz tarnowski „noblista” nie będzie musiał płacić drakońskiego podatku od otrzymanej nagrody, a była to niemalże połowa z przyznanego miliona sześciuset tysięcy dolarów suplementu do Nagrody Templetona. Jak doniosła prasa, ministerialni urzędnicy wzięli pod uwagę fakt, iż ks. profesor Heller postanowił całą nagrodę przekazać na powstanie Centrum Kopernika w Krakowie. Trochę szkoda, że nie w Tarnowie, gdzie ostatnio otrzymał on także Medal im. Jana Szczepanika (polskiego „Edisona”)od tarnowskich… elektryków, co zważywszy na ich rolę w najnowszej historii Polski daje dużo do myślenia.


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



piątek, 04 lipca 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: