Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+14


Wakacje tuż, tuż więc i na naszej kulturalnej łączce pora na małe resume. Z Tarnowskiego Centrum Kultury otrzymaliśmy informację o rozstrzygnięciu konkursu plastycznego Pt. „Uśmiech” zorganizowanego w ramach 22 Tarnowskiej Nagrody Filmowej, która już dawno odeszła w medialną, i nie tylko, niepamięć. Widać czas nie dla wszystkich ma taki sam wymiar. Ale warto było czekać, bowiem nagroda jest wyjazd na warsztaty filmu animowanego. Z kolei Tarnowski Teatr im. L. Solskiego doniósł nam o rozstrzygnięciach plebiscytu publiczności „Cztery karty Talii”, którego laureat wszedł w posiadanie „Kryształowego Lustra”. Ciekawe czy w jego tafli odbije się organizacyjna wpadka magistrackich urzędników, którzy przy okazji zakończonych onegdaj Dni Tarnowa naruszyli ponoć ustawę o ochronie danych osobowych…i dowiemy się kto i jakie poniesie tego faktu konsekwencje. A skoro poruszyliśmy temat ostatnich „Zderzeń 2008”, to trudno oprzeć się konkluzji, że zdominowali je bratankowie Węgrzy. Pewnie nic w tym złego, a może nawet na tym skorzystamy, aliści zabrakło pewnej równowagi w reprezentacji innych, równie nam życzliwych nacji, o prawie całkowitej nieobecności naszych tarnowskich twórców nie wspominając. No, może poza młodzieżowymi kapelami. Nam z Pegazem zawsze się wydawało, że święto miasta, to okazja do pokazania tego, co mamy najlepszego innym, w tym gościom zagranicznym, a było akurat odwrotnie… . Ale eksperymentują także inni, niekoniecznie magistraccy zawiadowcy kulturalni. Oto właśnie trwa w TCK rozpisany na trzy dni para naukowo – edukacyjno – pedagogiczny „Eksperyment”, czyli objazdowa wystawa warszawskiego Centrum Nauki „Kopernik”.


Z uśmiechem pewnego czasowego zażenowania publikujemy  korespondencję otrzymaną z TCK. Oto ej treść: „W imieniu Tarnowskiego Centrum Kultury oraz Stowarzyszenia Filmowców Polskich pragniemy poinformować, że podczas trwania przeglądu „Kino Młodego Widza” - 22 Tarnowskiej Nagrody Filmowej, ogłoszony został konkurs plastyczny pt. ”UŚMIESZEK”. Dzieci tarnowskich Szkół podstawowych usłyszały historie o dobrym duszku, który zamieszkuje w kinie „Marzenie” i zbiera radość dzieci do buteleczki, by później osładzać nią ich sny. Lecz nikt nie wie jak ten duszek wygląda. Dlatego poprosiliśmy dzieci, aby spróbowały dla nas tego duszka przedstawić, używając dowolnej techniki plastycznej. Do udziału w konkursie zgłosiło się 10 szkół, które nadesłały ponad 150 prac. Przysłano nam prace malowane oraz rysowane, były wyklejanki i inne równie ciekawe techniki, którymi posłużyły się dzieci, by pod bacznym okiem nauczycieli stworzyć przepiękne i bardzo kolorowe obrazki. Komisja wyłoniła spośród nadesłanych prac laureata głównej nagrody oraz wyróżniła trzy prace. Główną nagrodę, wyjazd na warsztaty filmu animowanego odbywające się w Legnicy, w ramach Letniej Akademii Filmowej, sfinansowany przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich, otrzymał Michał Krawczyk ze Szkoły podstawowej nr 9, a wyróżnione zostały Adrianna Baka i Małgorzata Myśliwiec ze Szkoły podstawowej nr 18 oraz Klaudia Wałaszek ze Szkoły podstawowej nr 10. Wręczenie nagród odbędzie się 18 czerwca (środa) br. o godzinie 16.00 w kinie „Marzenie”, tuż przed seansem filmu „Opowieści z Narni. Książe Kaspian”. Zwycięzcom gratulujemy nagród, a organizatorom refleksu… .

Nieco lepiej wypadł w tym konkursowym rankingu nasz Solski, gdzie podczas Dni Tarnowa rozstrzygnięty został plebiscyt publiczności „Cztery karty Talii”. Oto jego rozstrzygnięcia: „Kryształowe Lustro” otrzymali: Jerzy Bończak, jako reżyser sezonu – za spektakl „Lewe interesy”, Anna Lenczewska – aktorka sezonu („Czerwone komety”, „Hamlet i inni”, „Lewe interesy”), oraz Mariusz Szaforz – aktor sezonu („Cierpienia Starego Wertera”, „Hamlet i inni”, „Towarzystwo Pana Brzechwy” i „Lewe interesy”). Wśród głosującej publiczności rozlosowano także trzy nagrody – karnety na wszystkie spektakle tegorocznej „Talii”. Otwartym tylko pozostaje pytanie, czy bogini Talia zechce nawiedzić swoją krewną, boginię Melpomenę w sytuacji pogłębiającego się przy ulicy Mickiewicza personalnego bezkrólewia.

Za to pytanie zupełnie serio zadają coraz głośniej niektórzy tarnowscy dziennikarze dywagując czy Urząd Miasta naruszył ustawę o ochronie danych osobowych podczas organizacji ostatnich Dni Tarnowa? Otóż  dane osób, które kierowały sceną i pracowały przy imprezach, a dokładnie numery ich prywatnych telefonów od kilku dni są w sieci. Wystarczyło tylko wpisać w internetowej wyszukiwarce Google hasło „Dni Tarnowa” i nazwisko osoby, która nas interesuje, a na monitorze wyświetlał się jej prywatny nr tel. komórkowego. Podczas gdy Ustawa o ochronie danych osobowych wyraźnie wskazuje na to, że dane dotyczące sfery prywatnej można upublicznić tylko w przypadku zgody danej osoby. A takiej w tym przypadku zabrakło – wyjaśniła indagowana na tę okoliczność Małgorzata Kałużyńska-Jasak - rzecznik prasowy Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w Warszawie. Jak się okazuje osoby z otoczenia prezydenta Tarnowa wiedziały o upublicznieniu danych osobowych już w piątek 13 czerwca od dziennikarzy RDN Małopolska, jednak nie zrobiły w tej sprawie nic. O arogancji magistrackich urzędników najlepiej świadczy fakt, iż od 16 czerwca (wtedy o to pytano) Agnieszka Borzęcka - rzecznik prezydenta Tarnowa nie udzieliła do tej pory  stosownych w tej bulwersującej sprawie wyjaśnień, powołując się na obowiązujące prawo prasowe. Tyle tylko, że stosowne uregulowania prawne stanowią, iż indagowany rzecznik ma na to… 24 godziny!

Nie od dzisiaj wiadomo, że „Polak – Węgier dwa bratanki, i do wina, i do szabli”. Najlepszą ilustracją tego były zakończone właśnie Dni Tarnowa, które rozbrzmiewały madziarską mową i kulturą. A tę najlepiej przyswajać za pomocą wina, w myśl innego przysłowia: „Nie masz wina nad węgrzyna!" Właśnie dla miłośników węgierskiego wina, choć nie tylko, przygotowano w sobotnie i niedzielne popołudnia na placu przed Muzeum Etnograficznym specjalne stoiska, promujące folklor, rzemiosło artystyczne i rękodzieło węgierskie. Na zainteresowanych czekała mennica, kramy z tradycyjnym rękodziełem i rzemiosłem artystycznym, ale też stoiska promujące znakomitą węgierską kuchnię. Do posiłków pija się oczywiście wino, z którego Węgry słyną na całym świecie. Wspomniany już węgrzyn to tradycyjne polskie określenie na białe wino z Tokaju, który przez wieki zaopatrywał piwnice szlacheckie w całej Rzeczypospolitej. Zgodnie ze średniowiecznym hasłem: „Vinum Regum, Rex Vinorum", uchodzi ono za wino królów i za króla win. Jednak najbardziej znanym winem (również w naszym kraju) jest Egri Bikaver, czyli Bycza krew z Eger. Nazwa ta pochodzi podobno z czasów okupacji tureckiej, kiedy Turcy jako mahometanie nie mogli pić wina, nazwali je więc byczą krwią i spokojnie zapijali się tym trunkiem. Przechadzającym się po placu zwiedzającym towarzyszyła tradycyjna węgierska muzyka ludowa (Magyar nepzene), której korzenie sięgają około tysiąca lat temu terenów Uralu i stepów turkmeńskich. O jej wyjątkowości decyduje to, że zachowała ona archaiczny rytm i brzmienie nie spotykane u innych narodów europejskich. W pieśniach nierówny rytm łączy się z uderzeniem akcentem na pierwszą sylabę. Z kolei brzmienia powszechnie uważane za tradycyjną muzykę węgierską, jak rozsławiony na świecie czardasz, w rzeczywistości mają pochodzenie cygańskie. Właśnie ta grupa etniczna, która przybywała na tereny Węgier od XV w., jak żadna inna wpłynęła na folklor tego kraju. Zainteresowani mieli okazję zapoznać się z historią i kulturą cygańską w  szeroko otwartych na tę okazję salach Muzeum Etnograficznego.

W spotkanie z kulturą węgierską i obchody Dni Tarnowa wpisało się także odsłonięcie kopijnika upamiętniającego postać wybitnego tarnowianina, jego Honorowego Obywatela, Norberta Lippóczego - osoby, która jak żadna inna w XX w. przyczyniła się do utrwalenia w naszym mieście przyjaźni polsko-węgierskiej. Kopijnik stanął przy Bramie Seklerskiej, blisko popiersia Sandora Petofiego przy ulicy Krakowskiej.

Korzystając z licznych z tej okazji publikacji przypomnijmy, iż Kopijnik to polska nazwa nagrobka słupowego, czyli drewnianej stelli stawianej zwyczajowo na grobach węgierskich wojowników, ku pamięci ich bohaterskich czynów. Dwa lata temu za Bramką Seklerską stanął kopijnik poświęcony Mihály’emu Forgonowi – węgierskiemu prawnikowi, historykowi i żołnierzowi, który zmarł w Tarnowie w wyniku ran odniesionych w czasie walk o twierdzę Przemyśl w 1914 roku. W uroczystości wzięły udział liczne delegacje węgierskich miast, w tym władze Tallya, położonego na zboczu tokajskich wzgórz – rodzinnego miasta Norberta Lippóczy’ego. Odsłonięciu kopijnika towarzyszyło węgierskie wojsko, w historycznych strojach. Zabrzmiały węgierski hymn narodowy i – traktowana nad Dunajem na równi z nim – pieśń patriotyczna „Szózat”. Norbert Lippóczy odszedł 12 lat temu. Ukochał nasze miasto. Tu wrócił po wojnie, która dla niego trwała kilkanaście lat, niezwykle ciężkich – spędzonych z dala od bliskich, w sowieckiej Rosji. Wrócił, by tu żyć, pracować i służyć. To jemu miasto zawdzięcza wyjątkowo bliskie kontakty z Węgrami. On był „dobrym duchem” Tarnowskiego Towarzystwa Przyjaciół Węgier, zrodzonego w 1956 roku, z solidarności z krwawiącym Budapesztem. O Norbercie Lippóczym mówiono „z pochodzenia Węgier, z wyboru Polak”. Z serca był tarnowianinem. Okazał go temu miastu wiele i zdobył serca jego mieszkańców. Pozostawił im piękne wspomnienie, ale także bogate kolekcje malarstwa i ekslibrisów, które przekazał Muzeum Diecezjalnemu i Muzeum Okręgowemu w Tarnowie. Kopijnik Norberta Lippóczego (podobnie jak ten poświęcony Forgonowi) wykonany został na Węgrzech przez rzeźbiarza Sandora Stigelmayera.

Węgierskie akcenty znalazły się również w przygotowanym przez rozkochanych w historii społeczników z tarnowskiej „Zamkomanii” uroczystym wjeździe na zamek, a raczej to co z niego zostało, węgierskiego króla Jana Zapolyi. Ten przygotowany z rozmachem historyczny happening sprawił, iż Zamek Tarnowski ożył na kilka godzin – byli rycerze i dwórki, śmiech i tańce dworskie mieszały się ze szczękiem oręża. W imprezie uczestniczyło tradycyjnie tarnowskie Bractwo Rycerskie Gladii Amici oraz bractwa rycerskie z Węgier i Słowacji, a także współcześni żołnierze- uczniowie XVI Liceum Ogólnokształcącego, które od początku współorganizuje Zamkomanie. Były pokazy walk, tańce dworskie, turniej łuczniczy i sporo znakomitej zabawy. Dr Krzysztof Moskal, autor monografii zamku opowiadał o historii i oprowadzał chętnych po ruinach. Rozstrzygnięto też konkurs na prace plastyczne  związane z zamkiem. Można je oglądać w Miejskiej Bibliotece Publicznej przy ul. Krakowskiej.

A to wszystko działo się za sprawa Zamkomanii, której druga edycja właśnie się zakończyła, a której dobrym duchem – założycielem jest Wojtek Maniak. Prezes, a bardziej człowiek – instytucja. Od niego dowiedzieliśmy się, że ideą imprezy organizowanej przez Stowarzyszenie Zamek Tarnowski jest zwrócenie uwagi mieszkańców i władz na ten bezcenny w historii miasta zabytek. Tutaj przed wiekami gościli najznamienitsi z rodów książęcych, książęta, królowie, osoby, które złotymi literami wpisały się w historię Polski. Niestety zamek od wieków niszczeje. Być może szczytną ideę rewitalizację zamkowego wzgórza uratuje jego prawowity właściciel książę Roman Sanguszko… Honorowy Obywatel Tarnowa i posiadacz wręczonego mu kilka dni temu nowego… dowodu osobistego.

A na zakończenie zapraszamy do Tarnowskiego Centrum Kultury, gdzie w dniach od 18 do 20 czerwca, można było „Eksperymentować” na wystawie która do Tarnowa przejechała z warszawskiego Centrum Nauki „Kopernik”. Dla chętnych, głównie na dzieci i młodzież, przygotowano 12 stanowisk z ciekawymi doświadczeniami, z zakresu fizyki, chemii, biologii i matematyki. Poprzez ciekawie i  mądrze pomyślaną zabawę można się było sporo nauczyć, wyjaśniając przy okazji trudne zagadnienia ze świata nauki. 
Na przykład można było ścigać się z ludzkim sercem, kierować wyładowaniami elektrycznymi w kuli plazmowej, sprawdzać swoją pamięć, czy robić bańki mydlane w kształcie ostrosłupa. Stanowiska z interaktywnymi urządzeniami zostały tak przygotowane, by użytkownicy mogli samodzielnie i całkowicie bezpiecznie wykonywać doświadczenia. Przy każdym stanowisku umieszczono krótkie wyjaśnienie obserwowanych zjawisk. Można było też poprosić o wyjaśnienia animatorów z „Kopernika”.

Pegaz, jako osobnik od zawsze ciekaw świata i jego niezwykłości, woli jednakowoż przy całym szacunku dla empirycznych doświadczeń, eksperymentować bardziej kulturotwórczo...


Ryszard Zaprzałka


By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



piątek, 20 czerwca 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: