Blog > Komentarze do wpisu

Pegazem po Tarnowie 240+13


O trzynastce różnie się mówi, jedni uważają że przynosi pecha, inni wprost przeciwnie. Faktem jest, że oto ukazuje się na łamach niedawno powstałego tkk trzynasty felieton będący tygodniowym podsumowaniem tego, co w naszej kulturalnej trawie piszczy. W dodatku piszę go w piątek 13 więc… . Ale do rzeczy czyli naszych baranów. Niech nikomu nie przyjdzie do głowy mylić ich z baronami lub innymi błękitnokrwistymi. A propos arystokracji, to właśnie odwiedził Tarnów jego honorowy obywatel i prawdziwy książę Paweł Sanguszko, który w Ratuszu odebrał nowy… dowód osobisty. Zaś skoro o trzynastym mowa to właśnie w tym dniu wypada kolejna już 68 rocznica Rocznica Pierwszego Transportu więźniów, jaki z naszego miasta został wysłany do KL Auschwitz. Aliści dzień ten to nie tylko wspomnienie wojennej traumy. To również muzyczne przypomnienie największych przebojów muzyki operowej i operetkowej, jakie w wykonaniu gwiazdy polskiej sceny Grażyny Brodzińskiej przygotowało Mościckie Centrum Kultury. Niejako w cieniu pozostały inne wydarzenia, także warte odnotowania. Takie chociażby, jak malarskie „Opowiastki” o sztuce książki zaprezentowane w Galerii Niebieskiej MBP przez znaną tarnowską artystkę Annę Śliwińską – Kuklę oraz pożegnalny koncert założyciela i wieloletniego dyrygenta znakomitego Chłopięcego Chóru Katedralnego „Pueri Cantores Tarnovienes księdza Andrzeja Zająca, który przekazał batutę swojemu następcy. Ale to wszystko to ledwie preludium do zaczynających się również w piątek, 13 czerwca Dniach Tarnowa.


W czwartek 12 czerwca punktualnie o godzinie 12 – przekroczył w progi tarnowskiego Ratusza honorowy obywatel naszego miasta książę Paweł Sanguszko, który po wypiciu smakowitej kawy i, jakżeby inaczej, promującej Tarnów herbaty „Tarninówki” odebrał z rąk prezydenta Ryszarda Ścigały, nowy dowód osobisty. Książę przybył do Tarnowa w towarzystwie swojej matki księżnej Klaudii. Uroczystość odbyła się w piętnastą rocznicę wręczenia księciu dyplomu honorowego obywatela Tarnowa. Książę Sanguszko, który posiada polskie obywatelstwo i jest zameldowany w Tarnowie, w ubiegłym roku złożył wniosek o wydanie mu dowodu osobistego. Został wtedy poinformowany, że dowód zostanie mu wydany po trzydziestu dniach oraz że może go odebrać w ciągu 10 lat. Książę Paweł jest jedynym żyjącym męskim przedstawicielem domu książąt Sanguszków. Urodził się 16 stycznia 1973 w Sao Paulo w Brazylii, gdzie nadal mieszka. Jest synem ks. Piotra Antoniego Samuela Sanguszki (1937-1989) oraz francuskiej arystokratki Klaudii Anny Elżbiety des Roys d'Eschandelys (ur. 1939). Nie zapomniał o polskich korzeniach i odwiedza co jakiś czas kraj swoich przodków. W marcu 2005 został odznaczony, przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. W 2002 roku książę Sanguszko przekazał Bibliotece Jagiellońskiej w imieniu rodziny cenne starodruki i rękopisy. Biblioteka wzbogaciła się o 1837 tytułów, a 611 starodruków i 12 rękopisów dostała w depozyt. Uzyskała też do przechowania 225 dokumentów z księgozbioru rodzinnego Sanguszków, który na życzenie rodziny ma zostać zwrócony. Podczas wczorajszej uroczystości, książę Paweł Sanguszko dziękując za otrzymany dowód osobisty. wspomniał, jak wiele jego rodzinę wiąże z Tarnowem, a wyjazd Sanguszków do Brazylii, wymusiła sytuacja w kraju. Te ciepłe słowa, ku zaskoczeniu zebranych książę wypowiedział w języku polskim czym dobitnie potwierdził, iż choć od urodzenia mieszka w Brazylii, nie zapomniał mowy swoich przodków.
W dowodzie księcia są wpisane trzy imiona: Paul, Francis, Roman i szlachecki tytuł po angielsku („prince”) oraz adres – ulica Wałowa.  Nas z Pegazem najbardziej intryguje dlaczego w polskim urzędowym dokumencie użyto języka angielskiego, wszak w Polsce jest on prawnie chroniony, a także dlaczego sporządzając dokument naruszono polskie prawo, wszak już II Rzeczpospolita zniosła arystokratyczne tytuły. No i dlaczego spospolitowano nasze książątko meldując go w czynszowej kamienicy przy ulicy Wałowej, nawet jeśli kiedyś należała do jego rodziny, na pewno właściwszym i prawdziwszym byłby – pałac w Gumniskach...

I bardzo dobrze się składa, iż na tę okazjonalną i w gruncie rzeczy kurtuazyjną wizytę (przed laty podczas pierwszej wizyty Sanguszków witano ich w Tarnowie prawie „na kolanach”), nakłada się tragiczna rocznica wysłania pierwszego więźniów z Tarnowa do Oświęcimia, o której miasto pamięta i uroczyście ją obchodzi. Dwa wydarzenia, jakże różne, i jakże znaczące w historii miasta. Dokładnie 68 lat temu, 13 czerwca 1940 roku rozpoczęła się ponura historia „największego cmentarza świata” – KL Auschwitz. Z Tarnowa naziści wysłali do obozu koncentracyjnego pierwszych więźniów politycznych. W transporcie znalazło się 728 osób. W Auschwitz wytatuowano im numery od 31 do 758. A oto fakty.

W przeddzień owego najsłynniejszego transportu oświęcimskiego, wywołano z cel więźniów z przygotowanej listy. Według świadków, m.in. A. Pietrzykowej w godzinach popołudniowych 13 czerwca więźniów z tarnowskiego więzienia w samochodach ciężarowych przewieziono do budynku łaźni (b. żydowskiej), w celu dezynfekcji i kąpieli. Trwało to całą noc, gdyż dopiero o świcie następnego dnia pod eskortą Policji przeprowadzono więźniów wyludnionymi o tej porze ulicami miasta. „Ponury ten pochód więźniów przesunął się z placu Pod Dębem ulicą Wałową, Krakowską na rampę kolejową, gdzie w pośpiechu wtłoczono ich do uprzednio przygotowanych wagonów". Pochód wił się wśród ulic jak długi wąż - robił przy tym nieodparte wrażenie gnanego do rzeźni stada. Krzyki żandarmów przycichły, lecz nie ustały. Szliśmy poważni i przygnębieni. Byli wśród nas miejscowi tarnowianie - im chyba było najtrudniej. Choć trasa naszego marszu wciąż była pusta... mimo to gdzieniegdzie w oknach dało się dostrzec ukryte za firankami twarze. Spłoszone znikały szybko, aby za chwilę znów się ukazać. To oszołomione terrorem miasto w dwójnasób przeżywało wyjazd tak ogromnego transportu. W pewnym momencie, rzucona niewidzialną ręką, wiązanka czerwonych kwiatów, zdeptana została butem idącego żandarma. Tak żegnał swoich więźniów poczciwy Tarnów: cicho... tajemnie... serdecznie".
„Przybyłych do Oświęcimia pierwszych więźniów - jak pisze w swoich wspomnieniach Eugeniusz Niedojadło, więzień Oświęcimia nr 213 - komendant obozu Fritsch przywitał słowami: „Zdrowi i młodzi mają tu prawo żyć nie dłużej niż trzy miesiące... Wyjście stąd prowadzi tylko przez komin..."

Mimo tak jawnie przedstawionego wyroku co do przyszłości przybyłych tarnowskim transportem więźniów, nie załamali się oni, wykazując do końca krótkich zresztą, czy dłuższych dni swego życia, postawę godną prawdziwego człowieka. Przeżyło około dwustu z Pierwszego Transportu. Plac przed łaźnią w Tarnowie nosi dziś nazwę Więźniów Oświęcimia. W 1975 roku stanął na nim pomnik upamiętniający to tragiczne wydarzenie, projektu tarnowskiego architekta Otto Schiera.

Trzynasty to jednak dziwna data. Tak się złożyło, że właśnie w tym dniu na scenie Mościckiego Centrum Kultury wystąpiła „Solo i w duecie” Grażyna Brodzińska – gwiazda polskiej sceny operowej i operetkowej oraz tenor Michał Musioł. Śpiewakom akompaniował  Adam Mazoń.
Grażyna Brodzińska śpiewa repertuar operetkowy, operowy, musicalowy i piosenki ze światowego repertuaru. Współpracuje z czołowymi orkiestrami filharmonicznymi i operowymi. Dokonała licznych nagrań telewizyjnych i radiowych. Dzięki gościnnym występom, Grażynę Brodzińską, poza krajem, podziwiała także publiczność Stanów Zjednoczonych, Kanady, Francji, Austrii, Anglii, Włoch, Belgii, Izraela, Holandii oraz Australii. Rokrocznie śpiewa na Festiwalu im. Jana Kiepury, którego dyrektorem artystycznym jest Bogusław Kaczyński. Brała udział w bardzo popularnym cyklu TV "Z batutą i humorem" Macieja Niesiołowskiego. Współpracuje z Gliwickim Teatrem Muzycznym, śpiewając w spektaklach operetkowych, musicalach i widowiskach muzycznych. Nagrała cztery płyty CD. Ostatnia płyta "Śpiewaj, kochaj" zdobyła laur Złotej Płyty.
W programie tarnowskiego koncertu gwiazdy znalazły się wielkie przeboje operetki i musicali, m.in. „Jakże mam ci wytłumaczyć” („Księżniczka Czardasza”), „Dla Ciebie śpiewam tę pieśń” (film „Mien herzfuft nach dir”), „Czardasz” („Perła z Tokaju”), „Pardon Madame” („Victoria i jej huzar”), „Lekko, zwiewnie” („Hrabina Marica”), „Przetańczyć całą noc” („My Fair Lady”), „Aria ze śmiechem” („Perichola”), „Daj mi siebie” („Upiór w operze”), „Ach jedź do Varasdin” („Hrabina Marica”), „Graj cyganie” („Hrabina Marica”).
A tak o swojej divie pisze Bogusław Kaczyński: Prezentuje najwyższy kunszt sztuki wokalnej. Obdarzona urodą, wdziękiem, scenicznym temperamentem, śpiewa, tańczy, czaruje publiczność teatralną i filharmoniczną. Pojawienie się Brodzińskiej na scenie wywołuje dreszcz emocji, a potem burzę oklasków. Potrafi ona jak nikt inny wzruszać i bawić, ujmuje nowoczesnością interpretacji i teatralną prostotą, lecz kiedy trzeba, zniewala należnym gatunkowi patosem. Potrafi obnosić po scenie kostiumy z maestrią godną największych.

Ale u siebie również mamy divy, no może nie takiego formatu, jak G. Brodzińska i nie koniecznie operowe, ale np. plastyczne. Jedna z nich jest niewątpliwie ceniona i lubiana Anna Śliwińska – Kukla, której wernisaż najnowszych prac odbył się w ubiegłym tygodniu w Galerii Niebieskiej Miejskiej Bibliotece Publicznej przy ulicy Krakowskiej. „Opowiastki – sztuka książki”, bo taki tytuł nosi jej wystawa, to plastyczny przegląd różnych form artystycznych związanych z drukiem i książką. Prace znanej tarnowskiej artystki nawiązują do książki niekonwencjonalnej. Znalazły się wśród nich m.in. instalacje, obiekty książkowe oraz ilustracje. Zgromadzone w galerii dzieła stanowią świadectwo doświadczeń, wrażliwości i talentu uzdolnionej autorki. Dowodzą nie tylko znakomitych umiejętności warsztatowych, ale też niezwykłej pomysłowości. Prawdziwie dobra ilustracja, obraz, czy instalacja jest przecież pracą tyleż artystyczną, co intelektualną. Kicz sam się pleni na polu gustów pospolitych, ale kapryśny i delikatny kwiat sztuki wymaga ogromnej uwagi i troskliwej ręki „ogrodnika”. Artystka zdaje się to doskonale rozumieć, a jej wystawa nie tylko ma szansę pomnażać grono ludzi wrażliwych estetycznie, ale też promować książki i przydawać im dodatkowego waloru.
Przypomnijmy, iż nasza Ania kochana, zaprzyjaźniona z Pegazem od dawien dawna (stąd ta poufałość), jest członkiem ZPAP i Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Twórczego „Wiklina”. A na swoim artystycznym koncie, pomimo młodego wieku, ma ponad 40 wystaw w kraju i zagranicą. Zaś pedagogicznie spełnia się w roli nauczyciela popularnego tarnowskiego „plastyka”. Gratulujemy i prosimy o jeszcze… 

Podobne gratulacje i laudacje, podziękowania i życzenia należą się prawdziwemu muzycznemu maestro księdzu prof. Andrzejowi Zającowi, który po 27 latach pracy z Chłopięcym Chórem Katedralnym „Purei Cantores Tarnovienses” przekazał kierowanie zespołem swojemu następcy ks. Grzegorzowi Piekarzowi. Stało się to podczas uroczystej liturgii w tarnowskiej katedrze sprawowanej przez biskupa Skorca, której oprawę muzyczną przygotowali młodzi chórzyści, ale już pod nowym kierownictwem. Puerii wykonali m.in. Missa „Laetaus sum” Menschicka wraz z kwintetem instrumentalnym i organami. Nasz chór dobrze znany w kraju i szeroko poza jego granicami, laureat wielu muzycznych festiwali i przeglądów – to od lat prawdziwa wizytówka miasta, jeden z jej najlepszych ambasadorów. Szkoda, że magistrat nie pomyślał o uhonorowaniu twórcy „tarnowskich słowików” nowo wymyślonym przez prezydenckich PR tytułem ambasadora Tarnowa.


Ryszard Zaprzałka

By powrócić na stronę główną kuriera kliknij powrót



sobota, 14 czerwca 2008, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Pegazem po Tarnowie 512

    Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą

  • -> Pegazem po Tarnowie 249/250

    To będzie absolutnie wyjątkowy - dubeltowy felieton. I to nie koniecznie z powodu oczywistych świątecznych wigilijno – noworocznych przesileń. Powodem jeg

  • -> Pegazem po Tarnowie 248

    A już się zanosiło na to, że schyłek mijającego roku nie będzie taki, jak zawsze świąteczno – noworoczny, tylko urwie się na dacie 21 grudnia czyli zapowi









NOWA ODSŁONA!






tarnowski kurier kulturalny: